Dodaj do ulubionych

Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu?

IP: *.adsl.inetia.pl 06.08.13, 10:53
"Potrzeba na to 72 mln zł! Jednocześnie obniżenie kosztów za przedszkolną godzinę do 1 zł spowoduje zmniejszenie wpływów z tego tytułu do miejskiej kasy o 40 proc. - Jak z tej marnej dotacji, za którą mamy stawiać przedszkola i obniżać koszty, opłacać jeszcze zajęcia dodatkowe? - pytają urzędnicy."

72 mln? to chyba na waciki.... urzędnicy bez zastanowienia zafundowali nam stadion za 600mln którego roczne utrzymanie kosztuje 7mln. Jestem naprawdę spokojnym człowiekiem, ale teraz mam ochotę komuś dać po mordzie.
Obserwuj wątek
    • Gość: esther Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? IP: *.adsl.inetia.pl 06.08.13, 11:11
      Urzędnicy są przerażeni kosztami budowy przedszkoli i ich utrzymania, ale gdy idzie o stadiony, halę dla Wisły, stadion do rugby i setki milionów na to potrzebne, to to są wydatki oczywiste, prawda? Największe zło to edukacja- przedszkola i szkoły, domy kultury- to one rujnują budżet miasta, skandal, zamknąć wszystkie, sprywatyzować, rozpędzić na cztery wiatry! My będziemy przecinać wstęgi na estakadach i centrach kongresowych.., ech..
      • Gość: serio? Re: Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? IP: *.dynamic.chello.pl 06.08.13, 12:38
        no właśnie nauczycielka, która nie potrafi na poziomie przedszkolnym przygotować lekcji języka angielskiego (ciekawe jaki język na studiach kończyły na poziomie B2?), i lekcji rytmiki, czyli poskakania przy muzyce. Jeżeli przez brak zatrudniania zewnętrznych firm, przedszkola stają się przechowalniami, to co w zasadzie taki nauczyciel potrafi robić? Siedzieć jak w muzeum i pilnować, żeby sobie krzywdy nie zrobiły i podcierały tyłek? Bo wydawało mi się, że do jego obowiązków należy też zorganizowanie dzieciom zabaw, łamigłówek itp.

        Natomiast, nie przesadzajmy, judo i podobne zajęcia to rodzice mogą dziecku zorganizować popołudniu, a nie w przedszkolu. Jak będzie zapotrzebowanie to na pewno krakowskie szkoły judo na nie odpowiedzą. Podobnie z tańcem, jeżeli ktoś oczekuje, że będzie to stricte konkretny taniec, a nie wygłupy maluchów. Jak ktoś chce robić z dzieci sportowców od małego, to niekoniecznie musi się to odbywać w publicznym przedszkolu.

        Co do szachów, to chyba każda nauczycielka jest w stanie się ich nauczyć, tak, żeby przekazać zasady dzieciakom i zorganizować grę. Wszak zawód nauczyciel nie polega tylko na nauczaniu innych raz wpojonych sobie rzeczy, a też na uczeniu się przez całe życie (zawodowe przynajmniej).
        • Gość: as Re: Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.13, 12:52
          >>to co w zasadzie taki nauczyciel potrafi robić? Siedzieć jak w muzeum i pilnować, żeby sobie krzywdy nie zrobiły i podcierały tyłek? Bo wydawało mi się, że do jego obowiązków należy też zorganizowanie dzieciom zabaw, łamigłówek itp.

          Mnie też się tak wydawało ale to nie dotyczy znacznej liczby przedszkolanek (nauczycielko, tak się popularnie nazywa Panie opiekujące się dziećmi w przedszkolu, czemu czepiasz się słówek?), które nie dbają o rozwój dzieci ani mentalny ani ruchowy. Mają tez gdzieś ich bezpieczeństwo i zdrowie (papierosek nie zaszkodzi w trakcie "opieki" nad dziećmi na podwórku). Przedszkole 105 w Krakowie jest tu ciekawym przypadkiem, dużo by pisać na ten temat.
          Dyrektorzy przedszkoli zarabiają na zajęciach dodatkowych dlatego tak chętnie je forsują i dlatego mówią, że ich pracownicy nie mogą powadzić takich zajęć.
          • aniad2807 Re: Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? 23.08.13, 20:34
            ludzie co wy tu opowiadacie!!!ja jestem załamana, jak mam posyłać moje dziecko na zajęcia dodatkowe, które uwielbiała?kiedy? po południu??po 17?czy może w weekendy, kiedy to my rodzice chcemy spędzić z dzieckiem trochę czasu!Już widzę jak śmigam z tańca na angielski, potem rytmika i w domu jestem 23!!!A jeżeli chodzi o zajęcia dodatkowe to prowadzą je wspaniali specjaliści w swojej dziedzinie i proszę mi wierzyć rytmika to nie jest skakanie przy muzyce!!!
        • Gość: mad Re: Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? IP: *.xdsl.centertel.pl 06.08.13, 15:33
          Natomiast, nie przesadzajmy, judo i podobne zajęcia to rodzice mogą dziecku zor
          > ganizować popołudniu, a nie w przedszkolu. Jak będzie zapotrzebowanie to na pew
          > no krakowskie szkoły judo na nie odpowiedzą. Podobnie z tańcem, jeżeli ktoś ocz
          > ekuje, że będzie to stricte konkretny taniec, a nie wygłupy maluchów. Jak ktoś
          > chce robić z dzieci sportowców od małego, to niekoniecznie musi się to odbywać
          > w publicznym przedszkolu.

          Tylko takie zajęcia w przedszkolu pozwalają dziecku pozostać kilka godzin w jednym miejscu i nie zmuszają rodzica do wożenia go z miejsca na miejsce i czatowania godziny czy póltorej pod drzwiami sali
          • Gość: serio? Re: Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? IP: *.dynamic.chello.pl 06.08.13, 18:53
            "Tylko takie zajęcia w przedszkolu pozwalają dziecku pozostać kilka godzin w jednym miejscu i nie zmuszają rodzica do wożenia go z miejsca na miejsce i czatowania godziny czy póltorej pod drzwiami sali"

            I wszystkie dzieci z grupy (przypadkowej jakby nie patrzeć, bo wiadomo jakie są kryteria dostawania się do przedszkoli) korzystały z tego i je to bawiło? Bo jak nawet po odpowiedziach w tym wątku widać, że są dzieci, które nie korzystają i nikt w tym czasie się nimi nie zajmuje, choć niby powinien. Twoje słowa to tylko wymówka. Teraz puszczasz dziecko bo zajęcia są w przedszkolu, a jak pójdzie do szkoły to mu powiesz, że już nie będzie miało, bo nie chce Ci się poczekać pod salą?
      • Gość: qwarta Lekcja dla nauczycielki IP: 74.222.2.* 06.08.13, 14:12
        Doucz się nauczycielko. „Przedszkolanka” to nauczycielka przedszkola. Wystarczy skorzystać ze słownika języka polskiego PWN – jest coś takiego. Można też wpisać w wyszukiwarkę „przedszkolanka” i poczytać sobie. Tylko trzeba jeszcze zrozumieć znaczenie literek. Czyżbyś z tym miała problem?
        • Gość: as Re: Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.13, 12:59
          Naciąganie polega na prezentacji zajęć dzieciom bez konsultacji z rodzicami i dyskretnym nacisku personelu przedszkola na dzieci i rodziców na zasadzie - wszystkie dzieci idą...

          Jak ma zastać z grupy 2-3 dzieci nie chodzące na zajęcia to potem zostaje jedno, a w końcu wszystkie korzystają z zajęć siłą nacisku - bo nikt się moim dzieckiem nie zajmie w tym czasie!
          • jeriomina Re: Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? 12.08.13, 16:46
            Nieprawda. Uczyłam angielskiego w przedszkolu, przychodziłam zawsze po dzieci, które się zapisały, zabierałam do innej sali, reszta niezapisanych dzieci zostawała pod opieką wychowawczyń. Nie ma żadnej presji.
            Co do kwestii poruszonej w artykule - czy nauczycielki wychowania przedszkolnego są w stanie prowadzić zajęcia z języka angielskiego w przedszkolu... OSTATECZNIE SĄ ale z mojego doświadczenia wynika, że w praktyce będzie je to kosztować MNÓSTWO wysiłku, za który w dodatku nikt im nie zapłaci. Lekcje języka angielskiego w grupie przedszkolaków trzeba naprawdę z sensem zaplanować, żeby to dało efekt. To jest METODYKA NAUCZANIA JĘZYKA ANGIELSKIEGO - przedmiot, który ma się na studiach językowych. Trzeba wiedzieć, jakie podręczniki są dobre, jakie beznadziejne, jakie zabawki, piosenki, gry, obrazki są przydatne. Tego przedszkolanka na studiach się nie nauczy, anglista takie rzeczy "załapuje" już z rozbiegu.
            Poza tym mało kto bez porządnych zajęć z fonetyki i fonologii jest w stanie mówić dobrze po angielsku. Dzieci załapią złą wymowę i później będzie to rzutowało na dalszą edukację.
            Wiadomo, z powodu oszczędności robi się mnóstwo idiotycznych cięć, mając dwa kierunki pedagogiczne ukończone i pracując w obu zawodach obserwuję to stale.
    • Gość: ivetka ile to jest tak naprawdę procent? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.13, 11:42
      Jednocześnie obniżenie kosztów za przedszkolną godzinę do 1 zł spowoduje zmniejszenie wpływów z tego tytułu do miejskiej kasy o 40 proc.

      Obecnie godzina kosztuje 2,50 zł. Po zmianie ma kosztować 1 zł czyli zmniejszy się o 1,50 zł co stanowi 60% z 2,50 zł. I o te 60% właśnie zmniejszą się wpływy do miejskiej kasy a nie o 40% jak jest napisane w artykule.
      • gugcia0 drogi ax,zalatw sobie termin u psychiatry , bo 06.08.13, 12:03
        masz problemy z rozroznianiem rzeczywistosci.Faszyzm-prad polityczny z lat 20 i 30 XX wieku,zapoczatkowany we Wloszech,bujnie rozwiniety w III Rzeszy byl idoelogia zla,zabijania podludzi,nienawisci rasowej,niszczenia innych,doprowadzil do II wojny sw. oraz ma na sumieniu celowe zabicie milionow ludzi.
        Religia katolicka opiera sie na Ewangelii,gdzie Chrytsus nakazuje milowac blizniego,umiera na krzyzu w ofierze za innych,takze za swoich przesladowcow.Jest to wlasnie zaprzeczenie chorej ideologii faszystowskiej.Moj sp. Ojciec byl 5 lat wiezniem KL Sachsenhausen,moj sp.dziadek utworzyl w Krakowie organizacje Zegota i uratowal wraz ze swoimi ludzmi tysiace Zydow oraz walczyl z bronia w reku przez cala okupacje,byl zastepca Delegata Rzadu Londynskiego, jest ulica jego imienia w Krakowie.Nie mow mi czlowieku o faszyzmie,najpierw sie cos dowiedz zanim zaczniesz stukac bzdury w Internecie.I koniecznie pojedz do Muzeum Oswiecim-Brzezinka,spedz tam caly dzien,na gruzach komor gazowych,moze ci sie cos w glowie poprawi.Pozdrawiam.
            • Gość: v.c.s. "Jezus" to postać z mitologii chrześcijańskiej IP: *.noc.fibertech.net.pl 06.08.13, 13:25
              >Zapomniałeś dodać, że jest więcej źródeł historycznych potwierdzających istnienie tego Człowieka niż istnienie wielu innych znanych postaci historycznych ze starożytności, co więcej miał wielu przeciwników w kręgach żydowskich i rzymskich - jednak nikt z jego wrogów nie zaprzeczał Jego istnieniu smile

              Takim dowodem jest na przykład tzw. pismo święte czy inne bajki i klechdy ludów pustynnych, zarówno spisane jak i niespisane. Na tej samej zasadzie bezsprzecznym dowodem istnienia krasnoludków jest książka "O Sierotce Marysi i 7 krasnoludkach". Tzw. "Jezus" był, jest i pozostanie postacią baśniową, a ty koniecznie zadbaj o swoje zdrowie psychiczne. Najwyższa pora, obudź się - mamy już XXI wiek!

              "Nikt z wrogów Jezusa nie zaprzeczał jego istnieniu" - to prawdziwa perełka, ubawiłeś mnie maksymalnie. Masz jakieś zeznania i dowody tego twierdzenia, czy tak samo dowodzisz w oparciu jedynie o "pismo święte"?
              • Gość: wenge Re: "Jezus" to postać z mitologii chrześcijańskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.13, 14:22
                Jak się od przedszkola (o którym mowa w artykule) kładzie dzieciom do głowy o setkach biblijnych i historycznych dowodów na istnienie Chrystusa to trudno się dziwić stanowisku interlokutora.
                W historycznych materiałach pochodzących z "czasów Jezusa" nie ma choćby jednej wzmianki o jego istnieniu. Trudno się dziwić bo kogo w tamtych czasach obchodził los skazanego na śmierć prostego cieśli który postanowił zostać prorokiem.
                Stąd chrześcijaństwo oparte jest tylko na wierze, że "tak było". Zachwianie tej wiary to prosta droga do agnostycyzmu, a to już przymusza do myślenia.
                  • Gość: wenge Re: Źródła rzymskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.13, 15:39
                    Pisali, pisali, ale o szerzącej się religii, nie o Jezusie. Nie widzę zresztą potrzeby poddawanie w wątpliwość istnienia Jezusa, tak samo jak wielkości religii, która dzięki jego postaci została stworzona. Postawiła ona bardzo wysoko poprzeczkę (boga człowieczego), którą do tej pory żadna inna nie przeskoczyła, a ludzie uwierzyli i dalej chcą wierzyć.
                    Nie można temu odmówić wielkości, nawet gdy Biblię uznaje się przede wszystkim za zbiór filozoficznych rozważań i wskazówek, a nie źródło historyczne.
                    • Gość: as Re: Źródła rzymskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.13, 15:58
                      Tylko, że ktoś tu poddaje w wątpliwość istnienie Jezusa zaprzeczając uznanym dowodom i historykom starożytnym. Jednocześnie eksponuje swój brak wiary w te źródła ośmieszając tych którzy je uznają.
                      Biblia w znacznej części (po za "filozoficznymi rozważaniami i wskazówkami") składa się z relacji historycznych, niezwykle rzetelnych w świetle obecnych wykopalisk archeologicznych oraz stanu historii Bliskiego Wschodu. Żadnego "dawno dawno temu" - każda historia ma ściśle określony czas akcji i miejsce w geografii.
                      • Gość: wenge Re: Źródła rzymskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.13, 01:47
                        Jedź do Izraela, pochodź trochę po chrystusowych szlakach, a będziesz miał okazję przekonać się jak wygląda relacja wiary (religii) do historii. "Każda historia ma ściśle określony czas akcji i miejsce w geografii", tak, tak, tylko że Żydzi traktują czas i miejsce jako "symbolizm", a chrześcijanie jako "prawdę objawioną". Stąd znajdziesz tam symboliczny grób Dawida, ale już pewne (obowiązkowo!) miejsce narodzin Jezusa, grób Łazarza (wskrzeszenie historycznie pewne?) i drogę krzyżową (kilka razy zmienianą) z kamieniami których Chrystus dotykał (jakby tak było to musiałby mieć z 6 metrów wzrostu). Chyba tylko Golgota jako tradycyjne miejsce kaźni skazańców jest historycznie wiarygodna.
                        Każdy dobry historyk powinien brać wszystkie materiały "dowodowe" pod uwagę.
                        Biblia pełna relacji historycznych? Tak samo Iliada Homera, ale nikt nie wskazuje jej jako historycznego podręcznika wiedzy tamtych czasów. Legendy o smoku wawelskim też nie bierze się na poważnie, a może mieć historyczne podstawy (miejsce i czas są znane).
                        Mit i jego budowanie w religii jest dopuszczalny, z historią niewiele ma to wspólnego.
                        Trudno podważać istnienie Jezusa, ale czy nie można rozważać czy to nie tylko zręcznie ułożony mit przez Wielkich Kościoła Chrześcijańskiego na pożytek tworzącej się religii?
                        Osobiście twierdzę, że Jezus musiał istnieć, a szczątkowe materiały o Nim świadczą o jego "małości" w tamtych czasach.
                        • Gość: as Re: Źródła rzymskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.13, 08:28
                          Miejsce domniemanych narodzin Jezusa pokazuje się w grocie.. hmm coś tu nie gra?

                          Porównujesz Biblię do Iliady, na jakiej podstawie? Opisy miejsc w Iliadzie są bardzo ogólnikowe a określenie czasu nie istnieje. Informacje z Biblii w tym zakresie są absolutnie zgodne z chronologią wynikającą z innych źródeł. Opisy geograficzne są bardzo szczegółowe i w wielu miejscach dowodzą, że powstały w okresie o którym mówią (a nie 500 lat później!) Zobacz ewangelię Łukasza 3 rozdział gdzie wymieniono kilku ówczesnych władców rzymskich i żydowskich. Każdy z nich rządził w innym okresie, a zestawienie ich rządów (momentu w którym każdy z nich zajmował wymienione stanowisko, na podstawie innych źródeł) pozwala dokładnie określić czas akcji.
                          Dlatego Iliada nie jest traktowana poważnie w tym zakresie a Biblia - owszem. Przez największych historyków. Odrzucenie jej jako źródła historycznego tylko dlatego, że ktoś nie uznaje jej autorytetu jest bezsensu. Niejednego odkrycia archeologicznego dokonano kierując się biblijnym opisem geografii jakiegoś miejsca. W XIX wieku nastąpił odwrót ob Biblii w kręgach historyków jednak to już dawno nie aktualne - bo nie opłaca się ignorować źródła które jest rzetelne, to jak wywarzanie otwartych drzwi.
                          • Gość: wenge Re: Źródła rzymskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.13, 13:22
                            Grota Narodzenia- to właśnie świetny przykład budowania mitu/religii, podobnie jak znalezienie Krzyża Pańskiego i... wiele innych. To właśnie utwierdza w przekonaniu jak dużo w tej religii jest rzeczy "umownych", zresztą jak w każdej innej.
                            Iliada to utwór literacki, który powstał z zupełnie innym przeznaczeniem niż Nowy Testament.
                            Tam czas i miejsce akcji jest tylko tłem, w NT istotnym (uwiarygadniającym treść) elementem dzieła. Pomimo tego miejsce wydarzeń Iliady jest znane i odkryte na podstawie dzieła, czas też jest określony, co nie oznacza, że cała treść jest wiarygodna.
                            Biblii nikt nie odrzuca jako źródła historycznego, ale równocześnie trudno jej nadać miano historycznej relacji.
                            • Gość: as Re: Źródła rzymskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.13, 16:13
                              Dlatego ja swojej wiary nie opieram na takich bzdurach jak domniemane miejsca służące ogłupianiu ludzi i zarabianiu na turystyce sakralnej. Nie jest mi to potrzebne.
                              Zresztą wiara w to, że w gniazdku płynie prąd też nie musi być oparta na dowodzie w postaci porażenia elektrycznego.

                              A jednak osoby z tego wątku traktują Biblię skrajnie odmiennie. jedni jako niewartą uwagi baśń, inni jako źródło historyczne. Dla mnie jest takim bo spełnia wszystkie przesłanki rzetelnego dzieła historycznego.

                              > Biblii nikt nie odrzuca jako źródła historycznego, ale równocześnie trudno jej
                              > nadać miano historycznej relacji.

                              To zdanie jest wewnętrznie sprzeczne smile ale rozumiem, że miałeś na myśli, że Biblia nie jest relacją historyczną. Dlaczego tak uważasz?
                              • Gość: wenge Re: Źródła rzymskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.13, 01:59
                                Biblia jest zbiorem ksiąg o różnych gatunkach literackich i różnym przeznaczeniu. Skupiając się na NT, a ściślej Ewangeliach- to swoją strukturą przypominają powieść historyczno- filozoficzną. Wszystko w niej jest realne, czas i miejsce co nie oznacza, że główny wątek jest historycznie wiarygodny. Tego się od powieści nie wymaga. Można domniemać biorąc ilość ewangelii (nie tylko tych z kanonu), że opisują faktycznie zaistniałe wydarzenie, ale już różnice pomiędzy nimi wskazują na ich powieściowy charakter, z faktografią niewiele ma to wspólnego. Przy wyborze 4 Ewangelii do NT nie kierowano się względami ich historycznej wiarygodności, tylko korzyści dla tworzącej się religii. Równocześnie musiały być one spójne i wzajemnie się nie wykluczające.
                                Skoro można nie opierać swojej wiary na uwiarygadnianych przez Kościół miejscach, relikwiach, cudach, to czemu Ewangelie należy przyjąć jako wiarygodną historycznie relację?
                                • Gość: as Re: Źródła rzymskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.13, 08:31
                                  >czemu Ewangelie należy przyjąć jako wiarygodną historycznie relację?

                                  Zapytaj historyków. Skoro autorytety w tej dziedzinie uznają to dlaczego ja miałbym być mądrzejszy? Po za tym wiele argumentów za tym można samemu przeanalizować.
                                  Wspominałeś wcześniej o mieszaniu się religii do astronomii/historii/biologii.
                                  Jeśli masz na myśli takie rzeczy jak historię z Galileuszem to się zgadzam, nikomu to na dobre nie wyszło.
                                  Ale jeśli by sprawdzić Biblię pod kontem zgodności z tymi dziecinami nauki to już robi się ciekawie. Można na przykład przeczytać w niej, że Ziemia jest okrągła i na niczym się nie opiera. Porównaj to z tym co pisali w tym czasie o kształcie i położeniu Ziemi Sumerowie czy Grecy. Takich przykładów jest znacznie więcej. Potwierdzają one naukową wartość Biblii (z dziedzin innych niż historia).
                                  • Gość: wenge Re: Źródła rzymskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.13, 11:56
                                    "Autorytety uznają", ale co uznają? "Osnowę" jako autentyczną- czyli prawdziwość czasu i miejsca.
                                    Przykładem dla dowodzenia o naukowej wartości Biblii (ziemia jest okrągła i na niczym się nie opiera) to już ostro zasoliłeś. To kościół był głównym orędownikiem geocentryzmu i przez 1500 lat nie dopuszczał innego sposobu myślenia, a później skutecznie torpedował heliocentryzm przez kilkaset lat. Dlaczego tak robił? Bo nie zgadzało się to z tekstem "Słowa Bożego". Teoria ewolucji przechodzi dokładnie to samo "tu i teraz". Uwierzysz w kreacjonizm, bo wiele autorytetów go uznaje, a jeszcze więcej "wierzy"?
                                    • Gość: as Re: Źródła rzymskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.13, 12:24
                                      Oczywiście, że kościół popierał geocentryzm, oficjalnie zmienił zdanie chyba dopiero w XX wieku.
                                      Wiem o tym ale ja nie piszę o kościele a o Biblii. Ty mieszasz kościół z Biblią, a niestety nie mają wiele wspólnego. Nauki kościoła są dalekie od tego co napisano w Biblii. Nawet dekalog został zmieniony. Porównaj 10 przykazań z Biblii z tymi z katechzmu - jedno wycięte bo było bardzo niewygodne, inne podzielone na dwie części, tak, że traci sens.

                                      Nie wiem dlaczego kościół zwalczał teorię heliocentryczną, wiem, że w Biblii napisane jest że Ziemia jest okrągła. Czyli kościół nauczał czegoś innego niż pisze o tym Biblia.

                                      Teoria ewolucji, jak sama nazwa wskazuje jest tylko jedną z istniejących teorii, zresztą nie istnieje jedna lecz dziesiątki lub setki różnych sprzecznych ze sobą. Różni uczeni różnie na to patrzą. Jednym pasuje to innym tamto. Faktem jest, życie powstaje z życia a wszystko co stworzył człowiek na ziemi ma swoje źródło w inteligencji. Pytanie czemu z żywymi istotami miałoby być inaczej.
                                      • Gość: wenge Re: Źródła rzymskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.13, 17:52
                                        Dlaczego popierał geocentryzm? Wystarczy tylko sięgnąć w Księgę Rodzaju (która częścią Biblii) i stwierdzić, że Ziemia była ważniejsza od słońca i gwiazd, mało z tego, wtedy była płaska i okrągła (nie kulista), a to już robi różnicę (zupełnie jak i/lub czasopisma).
                                        500 lat kościół potrzebował na zmianę swojej "zapisanej w Biblii prawdy". Gdzie tu naukowość tego Pisma?
                                        Heliocentryzm też był kiedyś tylko teorią, tak samo jak geocentryzm, ale ten drugi wpisywał się w "naukowe prawdy" Biblii i dlatego utrzymał się tyle lat.
                                        Z kreacjonizmem jest podobnie.
                                        Wiara jest świetna gdy mówimy o religii, ale nie mieszajmy w to historii i nauki, bo teorie przestaną nimi być, a staną się "prawdą wiary".
                                        • Gość: as Re: Źródła rzymskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.13, 12:13
                                          Nigdzie w Biblii nie znajdziesz określenia ani sugestii, że Ziemia jest płaska.
                                          Możesz coś zacytować?

                                          Hioba 26:7 - Ziemia nie ma podparcia (porównaj z ówczesnymi tekstami Sumerów, Greków - jakieś totalne bajki o słoniach, żółwiach itp podporach an których rzekomo miała być umiejscowiona Ziemia, do tego średniowieczne bajki o tym, że statki mogą dopłynąć do krawędzi Ziemii i spaść w przepaść).
                                          Izajasza 40:22 - Okrąg - zgodnie z ówczesnym stanem wiedzy było to całkiem dobre określenie, tym bardziej że słowa okrąg i kula mają wiele wspólnego. Człowiek pierwszy raz zobaczył Ziemię jako okrąg w XX wieku gdy poleciał w kosmos a Biblia używa tego określenia kilka tysięcy lat wcześniej.
                                          Podobnie Hioba 26:10 - tutaj jeszcze o wodach zgromadzonych w atmosferze.
                                          Eklezjastes 1 - rzetelny opis obiegu wody w przyrodzie.

                                          Kościół uczył mnóstwa rzeczy sprzecznych z Biblią jednocześnie zasłaniając się jej autorytetem i tak samo jest w tym przypadku. Tak samo jest z antykoncepcją i dziesiątkami czy setkami innych zagadnień.
                                          Dlatego piszesz, że kościół potrzebował 500 lat na zmianę zapisanej w Biblii prawdy i że popierał geocentryzm na podstawie Biblii a to nie jest prawda.
                                          • Gość: wenge Re: Źródła rzymskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.13, 17:33
                                            "do tego średniowieczne bajki o tym, że statki mogą dopłynąć do krawędzi Ziemii i spaść w przepaść". A skąd się one wzięły w chrześcijańskim światopoglądzie?
                                            Już nawet teologowie nie bronią tezy, że biblijne wyobrażenie Ziemi nie opierało się na jej kulistości. Ja wiem, że "piłka jest okrągła, a bramki są dwie", ale okrągła a kulisty - robi jednak różnicę. Pomimo tego z Biblii zręcznie znikają inne określenia kształtu ziemi ( np.: dysku , Iz 40.22), nie ma to jednak znaczenia przy tekście z Ap 7:1, gdzie mowa jest o 4 narożach ziemi. To ja dziękuję za taką naukę: może okrągła, może elipsoidalna, a może kwadratowa, kulą też może być. Przypomina to analizę przepowiedni Nostradamusa- najlepiej sprawdzają się po fakcie.
                                            Kościół nic nie zmieniał w Biblii, kościół w świetle naukowych faktów, musiał przyznać, że ziemia nie jest pępkiem świata (widziałem taki w Bazylice Grobu Świętego smile), stworzonym dla ludzi przez Boga. Trochę czasu musiało upłynąć aby się do tego przyzwyczaić. Kulistość Ziemi to przy tym betka. Gdy Kopernik napisał swe dzieło, kościół do kulistości ziemi raczej już był przekonany- ale nie godziło to w podstawowe prawdy, było tylko dyskusją o bryłach i figurach.
                                            Nie obronisz tezy naukowości Biblii- prędzej jako skarbnica wiedzy obowiązującej w czasie jej powstawania.
                                            • Gość: as Re: Źródła rzymskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.13, 16:10
                                              Chętnie bym jeszcze z Tobą podyskutował ale ignorujesz moje argumenty i zbywasz je, zamiast na nie odpowiedzieć.
                                              Chciałbyś, żeby w Biblii Ziemię określano kulą ale zapominasz że Ziemia nie jest kulą - takie określenie też jest nieścisłe. 4 naroża ziemi to wyrażenie z symbolicznej księgi Apokalipsy, w której prawie wszystko podlega interpretacji a nie jest brane dosłownie.
                                              Takie samo jak powszechne w XXI wieku określenie: "4 strony świata" -tak się mówi, czyż nie?

                                              > "do tego średniowieczne bajki o tym, że statki mogą dopłynąć do krawędzi Ziemii
                                              > i spaść w przepaść". A skąd się one wzięły w chrześcijańskim światopoglądzie?

                                              No właśnie skąd?? - NIE z Biblii. Co z porównaniem tej Księgi z innymi starożytnymi tekstami? Z zawartą w nich wiedzą z zakresu geografii/astronomii/biologii/medycyny? Druzgocące dla tamtych pod każdym względem.
                                              • Gość: wenge Re: Źródła rzymskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.13, 16:39
                                                Z komentarza do Ap. 7.1:
                                                "czterech narożnikach ziemi" - świat wg niektórych starożytnych wyobrażeń był czterokątną płaszczyzną wspartą na kolumnach. Liczba 4 jest używana w Apokalipsie dla wyrażenia całości rzeczywistości świata.
                                                Nie komentują tego ludzie wrodzy Biblii (wręcz odwrotnie), ale nie przypisują temu opisowi filozoficznego rozważania, przyjmują zawartą w opisie "prawdę" taką jaką "ona" jest.
                                                Albo więc to prawda oświecona, albo opis wg ogólnie obowiązującej ówcześnie wiedzy.
                                                Chcesz w Biblii doszukiwać się prawdy, to ją na pewno znajdziesz, ale dalej to z faktografią i nauką niewiele ma wspólnego.
                                                • Gość: as Re: Źródła rzymskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.13, 15:59
                                                  Zgadzam się z cytatem (chyba cytujesz), że w niektórych starożytnych dziełach tak przedstawiano świat, ale nie w Biblii. Gdzie w Biblii napisano o 4 kolumnach? Gdzie znajdziesz jakąkolwiek sugestię, że jest płaska? Nigdzie! Jest za to wzmianka o tym, że Ziemia wisi w przestrzeni i jest okrągła - co Twoim zdaniem jest błędem większym niż bzdury o tym, że jest płaska i oparta na kolumnach bądź zwierzętach?
                                                  Kolejnym zdaniem potwierdzasz symboliczne znaczenie tego tekstu - Apokalipsa jest pełna symbolicznych liczb a "4" ma właśnie takie znaczenie "całości rzeczywistości świata".
                                                  Ap.7.1 zawiera zapis o 4 aniołach i 4 wiatrach i 4 "narożnikach ziemi". Cały opis jest symboliczny, tak samo kolne wersy ale Ty wybierasz z tego zwrot "cztery narożniki ziemii" i próbujesz interpretować jako dosłowne określenie... To się nie trzyma sensownej całości.
                                                  • Gość: wenge Re: Źródła rzymskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.13, 17:57
                                                    Tylko umieszczony przeze mnie komentarz, nie tyczy się innych pism, tylko wybranego fragmentu Apokalipsy. Poza tym krągłość (nie kulistość) i na niczym nie zawieszonej Ziemi, a nawet rozważanie filozoficzne, bądź nie o 4 krańcach ziemi ( sam na to zwracałem uwagę, że to bardziej filozofia niż historia) nie stanowi podstaw do twierdzenia o wyjątkowej wartości naukowej dzieła. W chwili powstawania Apokalipsy o kulistości ziemi już dawno wiedziano i rozważano teorie geocentrycznego bądź heliocentrycznego porządku świata (Eudoksos, Arystarch). Zaskoczony byłbym, gdybym w Biblii znalazł choć słówko nawiązujące do którejś z tych nowatorskich teorii. Nie ma. Ciemnogród, czy trzymanie się utartej, opartej na ówczesnej wiedzy "prawdzie", w dodatku łatwo przyswajalnej?
                      • Gość: nicdobrego Re: Źródła rzymskie IP: *.ists.pl 06.08.13, 17:43
                        ale nikt nie neguje tego że chrystus istniał... tylko cała otoczka wokół tej postaci to mity i legendy, tak jak o smoku wawelskim... cały nowy testament to zbiór plotek, na przestrzeni wieków zmienionych wielokrotnie - jak pewnie wiesz nie mieli wtedy kopiarek, a nowe dzieła powstawały z przepisywania i robienia drobnych błędów a'la "i / lub czasopisma" ze słynnej afery, które diametralnie zmieniały treść przekazu... polecam materiały publikowane w sieci przez osoby bardziej zgłębione w tematyce studiowania nowego testamentu. www.youtube.com/watch?v=ftmmNekZ04M
                        • Gość: as Re: Źródła rzymskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.13, 08:58
                          No właśnie są tacy co negują, na dodatek z braku dowodów popierających ich teorię posługują się argumentami na poziomie przedszkola.
                          Ten "zbiór plotek" jest zaskakująco spójny, może nie wiesz, że starożytni kopiści opracowali specjalny system pozwalający weryfikować zgodność kolejnych kopii w sposób matematyczny (niemalże zero-jedynkowy). W muzeach i archiwach są tysiące fragmentów (czasem większych, czasem kilka zdań na papirusie) Nowego Testamentu od I/II w. przez wczesne średniowiecze i późniejsze. Brak istotnych zmian w treści.
              • Gość: as Re: "Jezus" to postać z mitologii chrześcijańskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.13, 14:31
                Piszesz bardzo emocjonalnie, na dodatek zarzucasz mi posługiwanie się źródłem, na które się nie powołałem.

                Dla Ciebie Jezus to postać baśniowa, na dodatek nie znasz źródeł które o nim wspominają. Źródeł tzw. pozabiblijnych czyli nie związanych z jego zwolennikami.
                A jest takich naprawdę dużo. Nie można ich pominąć bo gdyby ich autorzy nie uznawali istnienia Jezusa to by o nim nie wspominali. Poważni historycy nie ignorują starożytnych doniesień o Jezusie ni faktu, ze w I połowie I w.n.e. żył taki człowiek.
                Dlaczego ja miałbym to ignorować?
                Weźmy choćby Józefa Flawiusza i "Wojnę żydowską". Wspomniano tam o Jezusie, autor jest daleki od popierania ideologii chrześcijańskiej. Był Żydem powiązanym z dworem cezara Rzymu. Pisze o Jezusie choć wygodniej by mu było zignorować tą postać.

                Gdyby garstka zwolenników Jezusa wymyśliła tą postać a potem opisała w 4 relacjach Jego życie, relacjach niezwykle spójnych (są rzekome rozbieżności wynikające z tego, ze czytamy te informacje 2000 lat później z perspektywy innej kultury i td itp.), następnie rozpropagowała te informacje to samo to byłoby większym cudem niż którykolwiek z opisanych w ewangeliach. Dodajmy, ze działoby się to, mimo prześladowań ze strony Rzymu i ze strony Jerozolimy - które to ośrodki miały naprawdę duże możliwości, żeby ewentualną mistyfikację zdemaskować, ośmieszyć i doprowadzić do zapomnienia o niej.

                Ale wiesz co? Aleksander Wielki NIE ISTNIAŁ. Juliusz Cezar też. To postaci baśniowe. Masz jakieś zeznania i dowody na to że jest inaczej?
                • Gość: wenge Re: "Jezus" to postać z mitologii chrześcijańskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.13, 15:01
                  "Gdyby garstka zwolenników Jezusa wymyśliła tą postać a potem opisała w 4 relacjach Jego życie".
                  Problem tkwi, że tych relacji było kilka razy więcej i ich spójność pozostawia wiele do życzenia.
                  Tworzenie się religii (każdej!) wiąże się z pewnymi zasadami o których trudno tu dyskutować.
                  Istnienie (bądź nie) Jezusa nie jest tu tak naprawdę istotne, gorzej z jego "boskością", która została stworzona na potrzeby nowej religii. Im więcej w tym boskości, tym bardziej pachnie to mitem, niż historią.
                  Jednak historyczne porównanie Jezusa do Aleksandra lub Cezara tylko dlatego, że się w Niego wierzy, jest naciągane. Prędzej pasuje porównanie do króla Artura, księcia Kraka i wielu innych postaci uznawanych za mityczne.
                    • Gość: wenge Re: "Jezus" to postać z mitologii chrześcijańskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.13, 16:14
                      Właśnie Twoje porównanie "na podstawie ilości źródeł historycznych" skłania do takiej hiperboli.
                      Mierzone kiepską miarą.
                      Zapewne gdyby poświęcono 1/10 wysiłku na badania historyczne dziejów króla Artura, lub księcia Kraka, co na dowodzenie prawdziwości istnienia Jezusa, to postacie te zniknęłyby z pogranicza mitów, stając się historią.
                      Rozumiem potrzebę niektórych potwierdzenia istnienia Jezusa, jako podstawy swojej wiary. Nie wszystkim jednak, taka potrzeba jest konieczna (Chrystus o tym wspominał) aby wierzyć.
                      Mieszanie się religii/teologii do innych nauk (historia, biologia, astronomia, itd.) nie koniecznie na dobre wychodzi i jednej i drugim, szczególnie z taką retoryką.
                      Wątpliwości zawsze zachęcają do myślenia.
                • Gość: v.c.s. Re: "Jezus" to postać z mitologii chrześcijańskie IP: *.noc.fibertech.net.pl 06.08.13, 16:16
                  Obojętnie czy tego chcesz czy nie, czy ci się to podoba czy nie, to nie ma wiarygodnych źródeł istnienia takiej osoby jak "Jezus".
                  Józef Flawiusz istniał, bez wątpienia, tak samo jak Maria Konopnicka i Hans Christian Andersen et consortes, i są na to wiarygodne dowody. Natomiast zarówno Fkawiusz, jak i Konopnicka mogli sobie pisać co im się podobało, i co akurat przyszło im do głowy, co nie oznacza, że nie pisali baśni, tak samo jak "ewangeliści" i autorzy apokryfów, etc. To nie zmienia faktu, że to cała ich twórczość nadal pozostaje literaturą. Sienkiewicz napisał Trylogię i wzmiankował postacie istniejące, i nie można z tego dedukować istnienia p. Wołodyjowskiego czy Zagłoby. Opanuj się i zacznij myśleć logicznie, a nie - zarzucając mi emocjonalność wypowiedzi - opieraj się na fałszywych przesłankach. W literaturze na całym świecie od zarania dziejów stosowano rozmaite triki w celu oddziaływania na umysł i wyobraźnię czytelników, i nadal się je stosuje, a ich skuteczność widać m. in. na twoim przykładzie - dajesz się nabierać w klasyczny sposób.

                  Niestety, jesteś kompletnym ignorantem sądząc (naprawdę tak uważasz?), że Aleksander Wielki czy Gajusz Juliusz nie istnieli. Istnieją bowiem realne i weryfikowalne naukowo fizyczne dokonania tych osób (poczytaj sobie, pomyszkuj w muzeach czy archiwach, nie będę ci ułatwiał tego zadania), czego w żaden sposób nie da się powiedzieć o dokonaniach jakiegoś baśniowego "Jezusa", którego istnienia trzeba dowodzić za pomocą mistyfikacji typu "całun turyński", czy jakieś elementy krzyża czy inne "relikwie".

                  Ewangelie stosują takie triki bardzo często, na przykład odwołując się do cesarstwa rzymskiego (też zaprzeczysz jego istnienia?), konkretnych osób sprawujących władzę, pewnych wydarzeń istniejących w systemach administrowania państwem (np. spisy ludności) etc. Celem tego jest uwiarygodnienie fikcji, i stworzenie iluzji prawdy. Każda religia stosuje takie sztuczki, i jest to niestety element psychomanipulacji stosowany od momentu, w którym grono spryciarzy i cwaniaczków zorientowało się, że jako kapłan, szaman czy czarownik można łatwo i beztrosko żyć na koszt wyznawców tejże religii.
                  • Gość: as Re: "Jezus" to postać z mitologii chrześcijańskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.13, 08:46
                    Obojętnie czy tego chcesz czy nie, czy ci się to podoba czy nie, to są mocne historyczne dowody istnienia takiej osoby jak Jezus.
                    Nawet nie rozumiesz co piszę. Wymienieni władcy Grecji i Rzymu istnieli ale można łatwo to obalić posługując się Twoją retoryką. Tylko Ty stosujesz ją wybiórczo na zasadzie wiary. Wierzysz że Aleksander istniał, więc uznajesz źródła o tym świadczące. Nie wierzysz, że istniał Jezus, więc takie same źródła uznajesz za nieprawdziwe. Rzetelność wysokiej próby!
                    Historyka Flawiusza stawiasz na równi z Andersenem bo raz czy dwa w opasłym dziele historycznym wymienia 'niejakiego Chrystusa'.
                    Istnienia Jezusa nie trzeba dowodzić fałszywkami z późniejszych wieków jak całun czy relikwie. To nie są żadne dowody tylko mistyfikacje.
              • Gość: Polka Re: "Jezus" to postać z mitologii chrześcijańskie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.08.13, 16:27
                Widzę, że zarówno zwolenników jak i przeciwników kółka rybackiego sprzed tysiąca lat nie brakuje )

                Religia do salek katechetycznych - wtedy dopiero okaże się, ilu rodziców będzie ciągnąc swoje dzieci na te zajęcia smile. Pozostaną ci najwierniejsi, a pozostali się wreszcie przestana wymądrzać.

                Problem w przedszkolach jest taki, że panie przedszkolanki nie bardzo umieją zająć dzisiejszy narybek i bardzo im się podoba, ze ktoś inny, za pieniądze rodziców, przejmuje ich obowiązek. Pani od tańca uczy tańczyć, na rytmice dzieci skaczą i śpiewają, angielski kulejący, ale zawsze jakaś rozrywka. Potem byle przedstawienie oczywiście z pomocą pani od angielskiego, rytmiki i tańca.
                Kiedy ja byłam mała moje panie przedszkolanki dwoiły się i troiły, żebyśmy mieli zajęcia. Dzisiaj panie siedzą przy biureczku i wypełniają papiery do kuratorium czy innego tam urzędu. Mniej biurokracji a więcej aktywności powinno się od nich wymagać.
                • Gość: gosc Re: "Jezus" to postać z mitologii chrześcijańskie IP: *.dynamic.chello.pl 07.08.13, 17:50
                  Gość portalu: Polka napisał(a):
                  > Kiedy ja byłam mała moje panie przedszkolanki dwoiły się i troiły, żebyśmy miel
                  > i zajęcia.

                  Moja pani w przedszkolu też się dwoiła i troiła i nawet czworzyła, ale nie umiała śpiewać, grać na gitarze ani nie znała angielskiego. Dużo budowaliśmy z klocków i duzo chodziliśmy na pole, pewnie aby się szybko przeziębic.
                  Od zajęć fachowych, typu angielski, muzyka, jest fachowiec. Do uczenia języka obcego trzeba mieć stosowne uprawnienia !!!
    • Gość: wenge Nie ma szczęścia na tym świecie ni sprawiedliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.13, 14:04
      Problem przynajmniej wydumany.
      Po pierwsze, za dwa lata wszystkie 6-ciolatki trafią do szkół, ubędzie potrzeba zorganizowania 25% miejsc w przedszkolach. Potrzeba nowych 5000 miejsc, skąd gdy w tym roku zabrakło 2500 miejsc? Czy to mniej czy więcej niż te 25%?
      25% to ok 7500 dzieci, jeżeli od tej liczby odejmiemy 2500 pozostanie 5000 miejsc przedszkolnych ale na plusie, nie minusie. Jak teraz nawet uwzględnimy i odliczymy 8000 miejsc w przedszkolach prywatnych to mamy 3000 brakujących miejsc, pod warunkiem likwidacji wszystkich przedszkoli prywatnych (absurd !!). Raczej ciężkie czasy dla prywatnych przedszkoli nadchodzą, bo to one teraz będą musiały walczyć o dzieci.
      Po drugie - dodatkowe zajęcia w przedszkolu dla wybranej grupy, to działania budujące podziały pomiędzy dziećmi.
      Pracownicy, nauczyciele wychowania przedszkolnego powinni być przygotowani do organizacji zajęć dzieci w przedszkolu i to od nich zależy stopień ich atrakcyjności. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę, że te etaty są całkiem nieźle opłacane (wg KN), więc nie widzę potrzeby posiłkowania się zewnętrznymi "specjalistami" zatrudnionymi na ogół na śmieciowych umowach (w teorii słabiej wykształconymi), zwalniającymi (w tym czasie) nauczyciela z opieki nad grupą i organizowania jej atrakcyjnych "zajęć dodatkowych".
      Po trzecie- mówienie, że dotacja rządowa jest za niska, kiedy wcześniej jej nie było, to nadużycie. Dotacja wyrównuje różnicę w kosztach pomiędzy kosztem pobytu dziecka w przedszkolu, a narzuconą opłatą 1 zł w (UWAGA!!!) godzinach nadliczbowych (powyżej 5 godzin) które obligują gminę (ustawowo) do opieki przedszkolnej nad dzieckiem. Łatwo wyliczyć że to około 100 zł za 60 godzin dodatkowej opieki nad dzieckiem miesięcznie. Wychodzi 1,66 zł dotacji za godzinę i to w skali rocznej (włączając w to wakacje) a więc pokrywa to w całości różnicę.
      Na dodatek ustawa nie zabrania organizacji dodatkowych zajęć dzieciom w przedszkolu (szachy, angielski, judo, fiku-miku), tylko wskazuje ich organizację inicjatywie rodziców.
      Przedszkole ma służyć wszystkim dzieciom i takie na nim ciążą zadania, a nie pośredniczyć w realizacji zajęć dodatkowych dla grupy zainteresowanych.
      Religia w przedszkolu, to już osobny temat.
      Jednym słowem artykuł o niczym, tworzący problem którego nie ma.
      Czemu to służy?
    • Gość: qwarta Czas na zmiany kadrowe IP: 74.222.2.* 06.08.13, 14:06
      Trzeba wymienić kadrę. Dyrektorka wydzialu edukacji Korfel-Jasińska już dawno powinna wylecieć z urzędu. To jest najgorszy dyrektor w historii tego wydziału. Zamiast biadolić powinna wziąć się do roboty, a ta czeka na pieniądze od rodziców. Urząd miasta dostaje pieniądze z ministerstwa, inni jakoś nie narzekają, tylko urzędasy z Krakówka jęczą , że im mało. A może tylko nie potrafią dobrze nimi gospodarować?
      Z jęczenia dyrektorski przedszkola nr 17 jakiejś tam Kamzik ,wynika, że przedszkolanki w jej przedszkolu prawie nic nie potrafią. No to pani dyrektor trzeba było zatrudniać wg kwalifikacji a nie kolesiostwa. Ta Kamzik to następna do wywalenia.
      Ci nieudacznicy pożrą każdą kasę na oświatę, zawsze im będzie mało. Miały być reformy, miała być restrukturyzacja, miało być ograniczenie marnotrawstwa, a tu okazuje się, że jedyna rzecz jaką jest w stanie zaoferować wydział edukacji, to wyciąganie łapy po nasze pieniądze.
      • Gość: pani od rytmiki Re: No cóż projekt socjalistyczny czyli wielkie n IP: *.ksi-system.net 08.08.13, 22:30
        Zubożone intelektualnie i artystycznie dzieci= zubożone intelektualnie i emocjonalnie społeczeństwosmile. Może o to w tym wszystkim chodzi?

        Drodzy rodzice. Panie, wychowujące Wasze pociechy w przedszkolu MOGĄ poprowadzić zajecia z szachów, garncarstwa, chińskiego i tenisa w zakresie, jaki niestety większość z Was (o czym świadczą wpisy na forum) uznaje za wystarczający. Jednak w przyrodzie od jakiegoś czasu istnieje zjawisko zwane METODYKĄ nauczania przedmiotów. Im mniejsze dzieci, tym problemy metodyczne bardziej złożone. Jeśli wychowawca przedszkolny, oprócz wpisanego w zawód programu edukacyjnego ogarnie jednocześnie metodykę nauczania szeregu zajęć dodatkowych, to siłą rzeczy zatrudni się na Uniwersytecie. I znów bida z nędzą w przedszkolnej edukacjiwink
        A więc drodzy rodzice, zatroskani skalą wyłudzeń, czynionych pod przykrywką zatrudniania profesjonalistów do prowadzenia zajęć dodatkowych - apeluję do Was: Żeby nie paść ofiarą podłego oszustwa powinniście sami z dziećmi "poskakać i pośpiewać", nawet jeśli nie macie słuchu i bladego pojęcia o tym, jak złożoną dziedziną jest muzyka (tacy tam Mozart, Beethoven, nie wiem, czy to coś mówi. Może Rubik byłby lepszy, jako przykład- skończył kompozycję, razem: ok 17 lat nauki w szkołach muzycznych- tyle samo, co pani od rytmiki w waszym zasmarkanym przedszkoluwink. Angielskie grzeczności -koniecznie z maluchem codziennie przy śniadanku, obiad- po chińskusmile. O rysunku nie wspomnę- bazgrać dzieci potrafią i bez pomocy dorosłych. A garnek można kupić, więc zajęcia z garncarstwa to zwykłe wyłudzenie ciężko zarobionego grosza! Dzięki waszym zabiegom wasze dzieci w przyszłości zostaną perfekcyjnie oddaną pracy kadrą, zasilającą dumne kręgi pomocy kuchennych i robotników budowlanych, a Wam miesięcznie zostanie parę groszy w kieszenismile. Same zyski.

        Reszcie "niedowiarków" pozostaje oddać EDUKACJĘ swoich dzieci w ręce PROFESJONALISTÓW, z których każdy (wychowawca przedszkolny, pani od rytmiki, tańca, ceramiki, szachów i rysunku) zna się na swojej działce najlepiej. I pozostaje tylko obserwować wzrastające w dzieciakach tak niepopularne zjawiska jak kreatywność, inteligencja, otwartość, wrażliwość i zdecydowanie wyższe możliwości intelektualne. Afekty przełożą się na kształt i jakość ich życia dzięki prostej wiedzy, że życie to nie tylko nowy komputer i kasa, ale może też jakaś prawdziwa pasja, zaangażowanie i praca.

        Pozdrawia Was
        Pani od rytmiki z umową śmieciową (z "teoretycznie gorszym wykształceniem", bo dopiero doktorantka).
        Składam więc ukłon lepiej wykształconym- doktorom, doktorom habilitowanym i profesorom (czyż nie?), którzy na tym forum sugerują, że niemal każdy może wykonywać mój zawódsmile.
        • Gość: wenge Re: No cóż projekt socjalistyczny czyli wielkie n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.13, 03:50
          Zrozumiałe jest rozgoryczenie z racji śmieciowej umowy i braku docenienia wykształcenia, a może braku faktycznego zapotrzebowania na wykonywany zawód.
          Osobiście kończyłem przedszkole w "socjalistycznym projekcie". Nie czuję się jednak zubożony intelektualnie i artystycznie, pomimo braku profesjonalnych zajęć z szachów, garncarstwa, muzyki, chińskiego i tenisa. Nie poznałem też tajników złożoności dziedziny jaką jest muzyka. Za to, pomimo że w przedszkolu muzykę poznawałem pod opieką przedszkolanek od "stary niedźwiedź..." i "zasiali górale...", Mozart, Beethowen i kilku innych, są mi doskonale znani. Nawet Twój sarkazm dotyczący Rubika jest dla mnie zrozumiały. Muzyka nie jest moją pasją i wiedzę na jej temat uważam za wystarczającą.
          Metodyka nauczania przedmiotów- pięknie brzmi. Wg. takich rozważań wystarczy oddać dziecko do PROFESJONALNEGO przedszkola, a już tam zadbają o to aby wyszedł z niego nowy McEnroe, Penderecki, Dunikowski, Polański, itd.
          Ja jednak, w ręce tak rozgoryczonego do świata i pełnego pogardy do ludzi "profesjonalisty", swojego dziecka bym nie oddał i nie chciałbym, aby taki specjalista nauczał rytmiki w publicznym, "socjalistycznym" przedszkolu.
          • Gość: pani od rytmiki Re: No cóż projekt socjalistyczny czyli wielkie n IP: *.ksi-system.net 09.08.13, 10:02
            smile Śmieciową umowę mam tylko w przedszkolu, a pracuję w kilku miejscach i wszystkie dają mi sporą frajdę. Więc ani z rozgoryczeniem ani z frustracją się nie borykam. Ubolewam jedynie nad tym, że rodzice z jakichś niezrozumiałych dla mnie powodów sami usiłują ograniczać własne dzieci, sugerując, że rozmaite aktywności nie są potrzebne lub mogą być prowadzone byle jak. Pracuję z dziećmi, bo lubię, a nade wszystko wiem, jak kuleje edukacja artystyczna w tym kraju. Myślałam jednak dotychczas, że to wina ministerstw i urzędów. Wpisy na tym forum pokazują jednak, że rodzicom też słabo zależy. Więc nie pogarda, o nie, a przykre rozczarowanie.

            I możemy zacząć się przerzucać oskarżeniami o deficyty i problemy psychologiczne, ale po co? Nadal nie zmieni to faktu, że rezygnacja z dodatkowych aktywności jest dla dzieci zubażająca. Za komuny też była, wiem, bo sama do takiego chodziłam. I też mi się fajnie w życiu poukładałosmile. Tylko, że czasy się zmieniły i rodzice mogą mieć łatwiej, a dzieci przyjemniej. Nie musimy prowadzić dziecka na WYBRANE zajęcia popołudniowe, będące dla rodziców sporym obciążeniem finansowym, a dla małych dzieci- fizycznym. Na zajęciach dodatkowych dzieciaki poznają nowe, kreatywne formy spędzania czasu, a moment wyboru jednych, najbardziej dziecku odpowiadających następuje później, w wieku szkolnym. Słowem- nasze dzieci mogą mieć lepiej niż za komunywink.

            Obserwuję dzieciaki i wiem, jak wcześniejsza edukacja- zabawa ze sztuką- fantastycznie na nie wpływa i jak płynnie i przyjemnie z tej zabawy przechodzi się do prawdziwej nauki, nie tylko artystycznej i jak nieprawdopodobne efekty daje ona w przyszłości. Ale nie każdy musi tego chcieć dla swojego dziecka.

            Swoją drogą,jeśli zajęcia dodatkowe prowadzone są źle- należy sprawdzić lub wymagać od dyrekcji potwierdzenia kompetencji osób, które owe zajęcia prowadzą. Ponieważ wszystkie przedszkola powinny być PROFESJONALNE. Nie można jednak wymagać profesjonalizmu we wszystkich dziedzinach od jednej osoby- wychowawcy przedszkolnego.

            Wszelkie zarzuty, dotyczące frustracji etc przyjmę ze spokojem i uśmiechem, bo to i tak nie zmienia faktu, że moje dzieci mają w przedszkolu (państwowym) fajnie prowadzoną rytmikę, gimnastykę korekcyjną, taniec i szachy. I zadowolone z życia wychowawczynie, które znają si na swojej pracysmile. I będę się upierać, że to dla nich lepiej, a nie gorzej.

            Pozdrawiam

            • Gość: Rycho-cho Re: No cóż projekt socjalistyczny czyli wielkie n IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.13, 12:29
              A ja w ogóle nie chodziłem do przedszkola, miałem to szczęście, że mama nie pracowała i zajmowała się mną i rodzeństwem osobiście.
              Szkoda, że nie mogę tego zapewnić swojemu dziecku i musi chodzić do przechowalni jaką jest przedszkole.
              W wieku przedszkolnym jeździłem na pouczające wycieczki z rodzicami, słuchałem ciekawej muzyki i rozwijałem się manualnie na podwórku.
              25-30 lat temu większość dzieci nie musiała chodzić do przedszkola. Z rzeczy którymi się zajmowałem w tym czasie niektóre stały się moją pasją, inne nie. Ale braków nie mam.
              Czytać umiałem w wieku 5 lat, zanim poszedłem do zerówki, bo nauczyli mnie tego rodzice widząc, że sprawia mi to frajdę.
              Czas na typową naukę jest w wieku szkolnym, nie przedszkolnym (co za trafne określenia!).
              W przedszkolu naprawdę wystarczą proste zajęcia które może poprowadzić każda z pań wychowawczyń. A jeśli nie to pytanie - czym mają się ONE zajmować, jakie mają kompetencje i metodykę czego opanowały?
              Ufam, ze jest Pani dobrym pedagogiem i poniekąd rozumiem Pani sarkazm w stosunku do rodziców. Jednak osobiście mam do czynienia z przedszkolankami, które nie mają żadnych ambicji, tkwią w zawodzie po 20-30 lat. Nic im się nie chce. Moje 5 letnie dziecko zdaje całkiem ciekawe relacje po powrocie do domu. Wiem, ze mówi prawdę. Dziwi mnie to że jednej wychowawczyni chce się spędzać czas z dziećmi aktywnie a kilku innym nie. Potrafią cały dzień "wypasać dzieci" - które bawią się same. Niczego ich nie uczą ani nie organizują im czasu. Za to potrafią używać chamskich określeń, gróźb i straszenia represyjnymi karami aby zapewnić sobie spokój gdy piją piątą kawę i rozmawiają z koleżankami. Spędzają czas ze swoimi znajomymi, którzy odwiedzają przedszkole, z córkami, wnuczkami niekiedy. Palą papierosy w trakcie zajęć z dziećmi przed przedszkolem.
              Naprawdę ręce opadają jak się widzi co się dzieje w temacie tzw.wychowania przedszkolnego, gdy najpierw wmawia mi się, że jak dziecko będzie nieobecne na zajęciach to będzie stratne bo "coś się przerabia" (!) a potem widzę jak to wygląda w praktyce. Coś się przerabia raz na dwa tygodnie.
            • Gość: wenge Re: No cóż projekt socjalistyczny czyli wielkie n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.13, 14:36
              Spójrz na swój poprzedni list. Jest nasycony złośliwością wobec rodziców, którzy nie rozumieją potrzeby dodatkowych zajęć w przedszkolu dla swoich pociech, ani korzyści z tego wynikających. Zapewne część nich prezentuje taką postawę ze względu własnych doświadczeń (ja nie miałem i wyszedłem na ludzi) i komunistycznej postawy (należy mi się!) czego nie należy jednak negować; jednak część robi to ze względów finansowych (jeszcze jedne 20- 50 zł które obciążają mój budżet).
              Nie patrząc na emocjonalną stronę wypowiedzi to masz rację.
              Należy zadbać o kreatywne wypełnienie czasu dziecka, a okres przedszkolny służy celom poznawczym i kształtują jego późniejszą świadomość. Trudno jednak wymagać, aby ekskluzywne wychowanie było fundowane ze środków państwa wszystkim, bo nas na to nie stać. Tu należałoby oddzielić dzisiejszą rzeczywistość od socjalistycznego postrzegania sprawiedliwości społecznej. Przedszkola społeczne służą WSZYSTKIM dzieciom, tworzenie w nich podziałów na "lepszych" i "gorszych" (bo mamusia zapłaciła za zajęcia garncarstwa, bo zapłaciła za angielski, bo mamusia nie chce bym chodziła na religię) , jest lekko mówiąc nieprzyzwoite. Problemu nie ma gdy ogół rodziców rozumie korzyści płynące z dodatkowych zajęć i są skłonni wyłożyć na nie dodatkowe środki, ale to tylko TEORIA.
              W takiej społeczności jedności nie znajdziesz, pomimo (czasowych i finansowych) korzyści jakie wynikają z tego, że takie dodatkowe zajęcia organizowane są w czasie pobytu dziecka w przedszkolu. Po prostu nie każdy dostrzega taką potrzebę i perspektywiczne korzyści z tego płynące.
              Wynika to z postawy rodziców. Jednym "zależy" i dostrzegają różnice zmian, które w Polsce zaszły w ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat. Są też tacy, którzy dalej żyją w socjalistycznej świadomości powszechnej równości, i że to państwo zadba o wychowanie na właściwym poziomie.
              Tym co zależy, faktycznie pozostaje wybór profesjonalnego przedszkola, które niestety trzeba nazwać elitarnym.
              Ideałem byłby model pośredni, ale rekrutację do przeszkoli trzeba by było przeprowadzać pomiędzy rodzicami (nie dziećmi), co przy obecnym deficycie miejsc w przedszkolach publicznych jest zwyczajną ABSTRAKCJĄ, choć można przy pewnym wysiłku takie przedszkola znaleźć (sama przytaczasz przykład).
              Ten sam problem przenosi się później na cały system edukacji.
              Pozdrawiam
    • Gość: lars ulrich Dzieci nie potrzebują judo w przedszkolu IP: *.himax.com.pl 06.08.13, 16:14
      Dzieci nie potrzebują judo w przedszkolu - zwykła gimnastyka prowadzona przez przedszkolankę wystarczy. Dzieci nie potrzebują ceramiki w przedszkolu - w czymże miałaby ceramika być lepsza od plasteliny czy masy solnej?

      Powiedzmy sobie otwarcie: zajęcia dodatkowe to wyciąganie pieniędzy od nadmiernie ambitnych rodziców. Wartość dodana zajęć jest znikoma.
      • di_kormia Re: Dzieci nie potrzebują judo w przedszkolu 06.08.13, 16:40
        tak, tylko ta gimnastyka prowadzona przez pani przedszkolanki to fikcja....
        nieprawda, ze dzieci nie potrzebuja ceramiki- jest to jakies urozmaicenie od tej plasteliny- ale niekoniecznie przeciez to musi byc ceramika, ktora wymaga pieców, ale np filcowanie czy inne techniki plastyczne wykraczajace poza macie kredki i rysujcie.
        czego potrzeba przedszkolom? dobrze wykształconych przedszkolanek (wystarcza kursy i wola zmian)- jedna w kierunku rytmiki, druga w kierunku jud/karate czy innych interesujacych dzieci aktywnosci fizycznych, inna plasycznie, inna po romanistyce i mogaca uczyc francuskiego etc. i WYMOGU, zeby kazda umiala cos innego i cos miala do zaproponowania przedszkolu. czyli- zmiana metod myslenia kadry lub nowa kadra...
        • ska77 Re: Dzieci nie potrzebują judo w przedszkolu 12.08.13, 20:10
          Ech... I taka jest własnie swiadomosc polskiego społeczeństwa. Otóż,aby
          prowadzic zajęcia Rytmiki nie wystarczy kurs-trzeba ukończyć Akademię muzyczną. I to nie byle jaki
          wydział,ale właśnie Rytmikę. Mało tego-aby móc ukończyć AM,najpierw należy skończyć
          liceum muzyczne również w klasie Rytmiki.
          Nie wszyscy dyrektorzy i rodzice mają tego świadomość,oddając prowadzenie tych zajęć
          osobom przypadkowym,często „dostarczanych” pez pośredników,którzy najczęściej nie pytają w ogóle o kwalifikacje danej osoby. Potem rytmiką nazywane są obojętnie jakie
          zajęcia muzyczne ,nie mające z nią zbyt wiele wspólnego,a wsród społeczenstwa narasta
          brak swiadomosci,co w efekcie powoduje powstawanie tak absurdalnych sytuacji jak ta
          związana z ustawą. Pomysł, by panie nauczycielki miały prowadzić rytmikę,jest równie
          niedorzeczny co pomysł by kazdy kto posługuje się językiem polskim mógł zostac
          polonistą... Rytmika to zajęcia prowadzone przy stałym użyciu pianina. Aby dobrać zróżnicowany
          akompaniament odpowiedni dla danego zagadnienia muzycznego,nieodzowna jest
          biegłość w grze na instrumencie. Grze bez patrzenia na klawiaturę (uwagę należy
          skierowac na dzieci),bez nut-ze słuchu.Aby zdobyć uprawnienia i tytuł „nauczyciela
          rytmiki”,należy wybrać dany kierunek już idąc do szkoły średniej.Aby do takowej się
          dostać,należy wczesniej ukonczyc podstawową szkołę muzyczną. Łatwo policzyć że nauczyciel rytmiki uczy się gry na fortepianie przez 17 lat. Do tego dochodzi 9 lat nauki
          Improwizacji Fortepianowej obowiązkowej dla każdej rytmiczki. Proszę mi pokazać panią
          nauczycielkę która jest w stanie opanowac te umiejętnosci bez lat nauki.
          Gra to jedno. Rytmika wprowadza dziecko w swiat muzyki,poprzez stosowanie
          odpowiednich dla danego wieku ćwiczeń i zabaw. Ich zróżnicowanie i kolejność
          wprowadzenia określa METODYKA rytmiki,również „wałkowana” zarówno w liceum jak i na studiach. Czy nauczycielki przedszkola znają ją? Czy wiedzą kiedy należy zastosować
          ćwiczenie inhibicyjne,kiedy incytacyjne,jak dobrać poziom jego trudnosci do wieku
          dziecka i po co w ogóle się je wykonuje? Inhibicja-incytacja to zaledwie kropla w morzu.
          Rytmika przybliża poprzez zabawę-zagadnienia melodyki,dynamiki,agogiki i wielu
          innych elementów dzieła muzycznego. Dziecko w przeciągu kilku lat uczy się odtwarzac i
          tworzyc coraz trudniejsze rytmy,melodie,rozwija poczucie własnego ciała,rytmika ma też duże walory terapeutyczne,otwiera,kształtuje charakter...
          Każde zajęcia zawierają naukę piosenki. Owszem,pani nauczycielka może nauczyć dzieci
          piosenki z płyty -nic trudnego...po co tu „takie nieistotne szczególiki ” jak artystycznie
          opracowany akompaniament,zwrócenie uwagi na prawidłową emisję głosu (tak...i takie
          uprawnienia posiada rytmiczka),dobranie akompaniamentu w skali odpowiedniej dla
          dziecka3-4-5-6 letniego(płyty czesto nagrane są w skali nie uwzględniającej wieku maluchów)
          Tańca też może nauczyć dzieci ich pani...jednak na rytmice dziecko poznaje literaturę
          klasyczną (ktora-o ile odpowiednio dobrana-jest uwielbiana przez
          przedszkolaków),współtworzy choreografie przestrzenno-ruchowe (każda rytmiczka jest
          specjalistką w ich tworzeniu),poznaje tańce ludowe wraz z charakterystyką danego
          regionu,tance historyczne. Poniewaz przez wszystkie lata nauki,rytmiczki uczęszczają na zajęcia techniki ruchu,uczą potem dzieci nie tylko ruchów ale rownież zasad poruszania i
          gracji w tańcu.
          Wspomnę tu jeszcze o fakcie obowiązkowej dla kazdej rytmiczki psychologii i
          pedagogice (zarowno w liceum jak i na studiach),dzięki której wprowadzona zostaje idea
          „wychowanie poprzez sztukę”
          Do tego wszystkiego dochodzą tak „nieistotne” przedmioty które każda z rytmiczek musi mieć opanowane w trakcie studiów jak anatomia,kompensacja i
          korektywa,rytmikoterapia,pozwalające na wychwycenie nieprawidłowosci i zaburzeń
          (tych dużych i małych...)i przeciwdziałanie im.
          To o czym pisałam nie jest jeszcze całością składającą się na pojęcie słowa „rytmika”.Jak
          zapewne można było się zorientowac,sama jestem rytmiczką. Jest to mój zawód ale i
          pasja. i boli mnie gdy widzę jak wielką ignorancją wykazują się urzędnicy,sprowadzając mój wyuczony zawód do rangi „pląsow przy muzyce”. Wierzę jednak że rozsądek
          zwycięży i że to rodzice będą miec decydujący głos.
          Drodzy Państwo! Nie dajcie sobie wmówić że każde zajęcia z wykorzystaniem muzyki to
          rytmika! Jesli płacicie,to wymagajcie!Sprawdzajcie kwalifikacje instruktora. Tu chodzi o
          artystyczne wychowanie Waszych Dzieci. Głęboko wierzę że nie wychowamy pokolenia
          zdolnego zanucić jedynie „ona tańczy dla mnie”... A już tak całkiem osobiscie powiem może to naiwne ale mam mega satysfakcję gdy
          widzę że dzieci przez 4 lata przeobrażają się na moich
          oczach: gdy potrafią określić czy utwór był zagrany piano czy forte,w niskim rejestrze czy
          wysokim, gdy pamiętają kroki tańców ludowych,gdy zwiększa się ich wrażliwość
          muzyczna,
          gdy potrafią zapytać czy dziś też posłuchamy obrazka z wystawy (Musorgskiego),gdy nabierają gracji w tańcu,potrafią powtórzyć i tworzyć coraz trudniejsze rytmy,improwizują
          ruchem,chętnie występują w przedstawieniach konkursach itp..wreszcie gdy przychodzą i
          mówią „a ja pójdę od wrzesnia do szkoły muzycznej i będę jak pani”...przykładów
          można by
          mnożyć...
    • Gość: gosc Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? IP: *.dynamic.chello.pl 07.08.13, 17:37
      Rodzice w Polsce musza zrozumieć, ze powinni popierać nauczycieli. Za każdą, każdą reformę, każdy zmieniony na niekorzyść oświaty przepis zapłacą rodzice.
      Każda zmiana w oświacie powoduje kolejny podział społeczeństwa na lepsze i gorsze dzieci.

      Teraz też: zamiast kurs czegos tam za 30 zł miesięcznie w przedszkolu będa wozić dzieci na kurs po południu za 110 zł miesięcznie + czas + dojazd. O ile ktoś zrobi kursy popołudniowe dla przedszkolaków w co watpię, tzn. będą, ale drogie.

      Zrobi się wyrażniejszy podział na tych, ktorych stać i rodzicom zależy, i biedna reszta.
    • kasia.stu Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? 08.08.13, 14:52
      Przecież zajęcia dodatkowe można zorganizować w czasie bezpłatnych godzin, wobec czego zniknie problem "podwójnego opłacania" smile Idąc tą myślą, zdjęcia robione dzieciom w przedszkolu tez powinny być rozdawane za darmo, bo są robione w czasie opieki smile Ja mam tylko nadzieję, że kiedyś w naszym rządzie będą jacyś myślący ludzie....
      • Gość: krakowianka Re: Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.13, 18:56
        W przedszkolu, w którym pracuję, nigdy nie było problemu "podwójnych opłat" - dzieciom, które uczęszczały na zajęcia dodatkowe, liczono godziny spędzone ze specjalistami "z zewnątrz", a potem odliczano je od opłaty miesięcznej. I nie było żadnego problemu. Na zajęcia chodziły dzieci, których rodzice wyrazili taką chęć, nie było czegoś takiego jak "zajęcia dodatkowe, płatne - obowiązkowe". Zwykłe, samorządowe przedszkole - można...?

        Co do kwalifikacji nauczycielek... Ja bez problemu mogę uczyć języka (z tym, że nie będzie to angielski :p) i robię to - w ramach "hobby" - ale tylko w grupie, którą prowadzę. Nie bardzo sobie wyobrażam jak miałoby to wyglądać, gdybym miała uczyć również w innych grupach... Zresztą uważam też, że akurat zajęcia z języka obcego dwa razy w tygodniu po pół godziny to jakaś pomyłka. Żeby coś z tego było, dziecko musi mieć kontakt z językiem codziennie, w trakcie całego dnia, codziennych czynności, a nie podczas "lekcji".
    • Gość: Steton Re: Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? IP: *.dynamic.chello.pl 19.08.13, 17:14
      "Do tej pory zajęcia z języka angielskiego, rytmiki, ceramiki czy szachów w przedszkolach samorządowych prowadziły osoby z zewnętrznych firm. Rodzice płacili za nie ekstra. Bywało, że podwójnie. Gdy Jaś siedział na płatnym angielskim, jego tato płacił również za godzinę pobytu syna w przedszkolu, choć przedszkolanki wówczas Jasiem się nie opiekowały."

      to jest przekłamanie
      w czasie zajęć dodatkowych zazwyczaj jest nauczyciel a w młodszych rocznikach też pomoc
      Jest to potrzebne aby nie rozpraszać uwagi prowadzącego jak i dzieci. Bo co się dzieje, jeśli któremuś dziecku zechce się siku, znudzi się, przewróci? Szczególnie po ostatnich zmianach, gdy zajęcia odbywały się koło godz. 16.00 dzieci były już zmęczone, rozkojarzone, niektóre czekały już na rodziców. W takich warunkach przydaje się pomoc. Poza tym dzieci zawsze są pod opieką kogoś kogo znają i komu ufają rodzice - co dla mnie jako rodzica jest istotne.

      Pozdrawiam

      • lerno Re: Koniec z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu? 11.08.15, 14:51
        Praca dla osób prowadzących zajęcia dodatkowe!
        Kogo poszukujemy:

        Osób prowadzących zajęcia dodatkowe w przedszkolach prywatnych, publicznych, punktach przedszkolnych, żłobkach.

        Co możesz zyskać?

        Twoja praca polegałaby na pokazaniu placówce korzyści wynikających z wprowadzenia platformy komunikacyjnej dla Przedszkoli, zachęcenia do przetestowania systemu i w efekcie zakupu platformy. Z naszego systemu korzysta już około 200 przedszkoli w całej Polsce. Jednak nadal wielu Dyrektorów o niej nie słyszało... i tu rozpoczyna się Twoje zadanie smile

        Oprócz atrakcyjnego wynagrodzenia masz szansę zwiększyć swoją konkurencyjność na rynku! Jeśli przedszkole, z którym współpracujesz, wprowadzi u siebie nasz system, Ty również będziesz mógł z niego korzystać. Pozwoli Ci to usprawnić komunikację z rodzicami i przedszkolem.

        Napisz biuro@lerno.pl
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka