Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie?

14.09.04, 18:15
Proszę o Wasze opinie, mam termin na 15pażdziernik i bardzo się boję, a może
któraś z Was też rodzi w tym samym czasie na Narutowicza?
pozdrawiam, jola
    • martimarti Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 14.09.04, 18:56
      Rodziłam i nie polecam, a wręcz odradzam.
    • uffa1 Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 14.09.04, 21:48
      Jolu, wiec moze sie spotkamy, bo ja termin mam na 22 pazdziernika smile i tez
      rodzic bede na Narutowicza.
      Powiem szczerze, ze ten szpital wybralam dlatego poniewaz pracuje tam moj
      lekarz, ktoremu bardzo ufam i chce aby on 'odbieral' porod.
      Bylam niedawno obejrzec sale porodowa i wcale nie jest zle (ogladalam sale do
      porodu rodzinnego).
      Jesli chodzi o ZZO, to raczej trzeba wczesniej umowic sie z lekarzem, ze bedzie
      sie chcialo znieczulenia, ja nie twierdze ze na 100% wezme je, ale chce miec
      taka ewentualnosc.
      No i to co mnie przekonalo do tego szpitala to to, ze maja w miare dobrze
      wyposazony oddzial do ratowania noworodkow, a nie musza przewozic np. do
      Prokocimia.

      Kilka tygodni temu rodzila tam moja przyjaciolka i byla zadowolona z porodu
      bardzo (bez oplaconego lekarza i poloznej), natomiast faktycznie opieka po
      porodzie jest 'taka sobie', ale byla bardzo zadowolona z opieki pediatrycznej
      nad dzieckiem.

      Jesli masz jakies pytania to zapraszam na gg: 7240593
      • mk110 Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 14.09.04, 22:11
        Hej !
        Ja rodziłam w Narutowiczu w zeszłym roku właśnie w pażdzierniku i miałam termin
        na 22.10 tak jak TY uffa1(Ola urodziła się 20). Szpital jak szpital średnio
        przyjemny. Ja miałam poród rodzinny i własnego lekarza, położną itp. Poród
        wspominam dobrze nie było problemów opieka(po opłaceniu...) w porządku rodziłam
        tylko 3h więc było naprawdę ok. Gorzej potem sale brzydkie łóżka niewygodne
        jedzenie nie zjadliwe ale da się przeżyć. Opieka nad dziećmi taka sobie w
        zależności od zmiany. Ogólnie jest nie najgorzej jakbyś chciała więcej
        szczegołów pisz na magkor@op.pl pozdrawiam
        Magda
        • mamaolenka Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 14.09.04, 23:04
          A ja rodziłam pod koniec maja i byłam zachwycona! Pierwsze dziecko rodziłam tam
          w październiku 2002 i też nie było najgorzej, bo trafiłam na bardzo miłe
          praktykantki, które naprawde bardzo pomagały. Drugi pobyt w szpitalu poprostu
          mnie zszokował, wszystkie pielęgniarki bardzo miłe, wesołe, kompetentne, służące
          radą, pomocą przy dziecku i przy karmieniu. Co kilka chwil obchodziły cały
          oddział pytając czy czegoś komuś nie potrzeba. Widać, ze wiekszość z nich
          uwielbia dzieci, ani razu nie widziałam na ich twarzach jakiegoś znudzenia , czy
          zniechęcenia, a byłam w szpitalu aż 10 dni i już zdążyłam po kilka razy przejść
          wszyskie zmiany. Lekarze też fajni, no może za wyjątkiem pani doktor
          "naturalistki", ale to inna historia... Sam poród wspominam bardzo dobrze, bo
          była to planowana cesarka. Naprawdę wspaniała jest opieka nad maluszkami,
          wszyscy lekarze świetni, no może jedna taka oschła w obejściu, ale też
          kompetentna. Jedyny,acz dosyć duży problem Narutowicza to niewyremontowane
          łazienki, oraz bieda - po porodzie przysługuje tylko jedna paczka podkładów
          ginekologicznych, potem trzeba kupować, brak pampersów, brak sztućców, koszmarne
          rożki i ubranka dla dzieci (ale można mieć własne, co osobiście polecam).jeśli
          macie jakies konkretne pyt. piszcie na priv. A, jeszcze jedno, nie płaciłam nic
          pielęgniarkom za opiekę. Pozdrawiam - Alex
          • zosia888 Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 15.09.04, 09:47
            Ja rodzilam dwa razy w Narutowiczu.
            Za pierwszym razem bylo super, zlego slowa
            powiedziec nie moge. Dlatego zdecydowalam sie
            tam rodzic swoje drugie dziecko. Niestety to byl
            koszmar! Od momentu przekroczenia progu szpitala,
            az do samego wyjscia ciagle bylo cos nie tak.
            Dlugo by pisac, ale do czego zmierzam. Tak
            naprawde wszystko zalezy od tego jak trafisz.
            Po pierwszym porodzie polecalam goraco wszystkim ten szpital,
            po drugim rownie zarliwie odradzam. I badz tu madry... smile).
            Jakbys miala jakies pytania pisz na zosia88@wp.pl
    • przeciwcialo Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 15.09.04, 11:25
      Rodziłam tam 7 lat temu. Nikogo nie znałam i byłam bardzo dobrze potraktowana.
      Nikomu tez niczego nie dawałam( łapówki). Obsługa miła. Pewnie duzo sie
      zmieniło.
      • jola1303 Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 15.09.04, 14:49
        Dziękuję za opinie- mój lekarz prowadzący pracuje w Narutowiczu, ale nie wiem
        czy akurat na niego trafię, słyszałam , żę podobno i tak najważniejsza jest
        położna, a lekarz przychodzi tylko doglądać,czy to prawda? macie może numer
        telefonu do tego szpitala bo chciałabym się umówić, aby obejrzeć salę,choć sama
        nie wiem, czy po tym nie będe się jeszcze bardziej bać.
        Pozdrawiam
    • mgosha Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 15.09.04, 14:50
      Witam!
      Urodziłam synka w tym szpitalu we wrześniu zeszłego roku i drugiego dziecka
      (termin-kwiecień) nie zamierzam tam rodzić.
      Szpital ma co prawda ważne plusy (doświadczeni lekarze, oddział neonatologii,
      dobra szkoła rodzenia, wanna przy sali do porodów rodzinnych, miłe i pomocne
      pielęgniarki i położne).
      Ale ma też istotne minusy, z którymi miałam "przyjemność", a mianowicie:
      -nieprzyjemne golenie i lewatywa robione przez niemiłą położną (za to szybko i
      sprawnie),
      -odmówiono mi znieczulenia zz, bo podobno nie było anestezjologa, który umiałby
      je wykonać (jak się później okazało, a pytałam wielu kobiet, żadna nie mogła
      mieć zz, nawet planowe cesarki robiono w ogólnym znieczuleniu, a z tego
      należałoby zrobić aferę),
      -w drugiej fazie porodu (parcia) rodziłam na plecach z nogami gdzieś pod
      sufitem, co było potwornie niewygodne i utrudniało parcie, nikt mnie nie
      słuchał jak mówiłam, że jest mi niewygodnie i trudno mi przeć (poród się
      przedłużał i zaczęto mnie przygotowywać do cesarki, na szczęście przyszedł inny
      lekarz i zastosował vaccum (próznociąg), przez to, że zrobił to szybko i
      fachowo synek urodził się zdrowy).
      Poza tym rzeczywiście należy mieć swoje sztućce, pampersy i najlepiej swoje
      ubranka dla maluszka (synek dostał uczulenie na te szpitalne).
      Co do podkładów dostawałam je zawsze kiedy tylko poprosiłam.
      I to tyle, pamiętajcie, że są to moje doświadczenia i nie zawsze jest tak samo.
      Według mnie, to jak ktoś wspomina swój poród zależy od osób (lekarzy,
      położnych), które były przy porodzie i od tego jaki to był poród (lekki i
      szybki czy długi i powikłany).
      Pozdrawiam i życzę szybkich i łatwych porodów.
      Gosia
      • uffa1 Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 15.09.04, 17:03
        Gosiu, mam do Ciebie pytanie.
        Czy rodzilas z umowionym wczesniej lekarzem i czy wspominalas mu wczesniej o
        znieczuleniu? Powiem szczerze, ze bede czula sie bezpieczniej wiedzac ze moge
        wziac ZZO. Ja ze swoim sie umawialam, ze to on ma umowic anestezjologa, wiec
        mam nadzieje ze tak zrobi.
        • mgosha Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 15.09.04, 21:58
          Witaj!
          Nie umawiałam się wcześniej z żadnym lekarzem, ale tak się złożyło, że moja p.
          doktor akurat miała dyżur gdy rodziłam.
          To ona powiedziała mi przed porodem, że w razie czego będę mogła skorzystać ze
          znieczulenia zzo (jak się później okazało nie było to możliwe).
          Mam nadzieję, że skoro Twój lekarz znalazł Ci anestezjologa, to kompetentnego
          i,że wszystko będzie O.K.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki!
          Gosia
    • kacha222 ODRADZAM 23.09.04, 10:54
      rodziłam 4 lata temu i wpsominam jak jeden iwleki horror
      Opłacona lekarka pomimo wskazań cc, spowodowała normalny poród przez
      wywopłanie, bo szła na urlop i jej się śpieszyło.
      Pani myjąca mnie po kazała sobie zapłacić 10zł za filiżankę zimnej wody z
      kranu!!!!!
      Po porodze zostawili mnie na ciemnym korytarzu przez 4 godizny, wszyscy poszli
      spać
      Na drugi dizęń do sali weszła pani i krzyknęła "Ta pani co rodziła pośladkowo,
      niech przyjdzie zoabczyć co się stało z dzieckiem!!" Zawsze się zastanawiałam
      jak to na drugi dzień po porodzie wstaje się z tego wysokiego łóżka, miałam
      problem zgłowy - pognałam za nią. Zdrowe dziecko wylądaowało w inkubatorze,
      efekt porodu naturalnego zamiast cc, otarta do krwi skóra na pośladkach - młody
      rodził się nóżkami. Musiał leżeć tydzień w inkubatorze bo nei można go było
      ubrać. Pomimo tego pani mi kazała płacić codziennie po 10zł za pieluchy!!
      Moje dddługie szwy zostały zainfekowane, wdało się zakażenie, antybiotyk i ..
      jak pani chce się urwatowac to neich pani sobie pójdzie do patkei i kupi taką a
      taką maść.
      Jak młodemu pozwolili wyjśc z inkubatora - opuściliśmy szpital na własne
      żądanie. Mnie nie chcieli wypuścić z powodu na stan. Bałam się tam juz
      zostać ....
      wybrałam ten spzital, bo rodziły tam moje dwie koleżanki przede mną i one były
      zadowolone. Każdy ma swój los
      • kacha222 Re: ODRADZAM 23.09.04, 10:56
        sorry za litrówki!

        A poród to był jeden wielki obłęd, bo pani doktor próbowała ręką obracać dzieko.
        2 godizny przed robili mi usg, żeby zobaczyć jakie jest duże dziekco, wczesniej
        ich to nie interesowało. Od dwóch ucieszonych lekarzy usłyszałam "Nie, dziekco
        jest małe, to matka taka gruba jest"

    • ppjw Re: Czy ktoś rodził na Narutowicza w Krakowie? 23.09.04, 12:17
      podaję Ci skrót do dawniejszej dyskusji - generalnie poród i pobyt w
      Narutowiczu wspominam koszmarniesad
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=601&w=11338791&a=11511608
      pozdrawiam, Paulina
Pełna wersja