kto jeszcze należy do przychodni Vadimed?

14.10.05, 16:08
jak w temacie i czy jesteście zadowoleni z wybranych lekarzy? z pracy przychodni?
moze to moje fanaberie i zganicie mnie, że wymyślam, ale kilka lat temu nawet
lubiłam tam przychodzić. miłe panie w recepcji, podziwiałam spryt kiedy
podawały karty to dorosłym, to dzieciom i jeszcze miłym głosem odbierały
telefony, zawsze albo prawie zawsze uśmiechnięte. kadra nieco się zmieniła,
żeby doprosić sie na karty moich dzieci, czasami dlugo wiszę na ladzie, zanim
siostra z miną męczennicy na moją prośbę coś odburknie, nie wspomnę o kluczu
do toalety (to przecież zawracanie głowy - takie jest moje odczucie, gdy
patrzę na miny sióstr). pewnie, że nie wszystkie tak reagują, są też te
serdeczne, które bezboleśnie szczepią dzieciaczki (aż mnie korci, zeby
wymienić imiona), ale ogólnie atmosfera bardzo się pogorszyła. narzekam też na
pediatrę, ale to już inna historia, którą opisałam w innym wątku.
jest to moja subiektywna ocena. czekam na inne opinie.
    • kartoflanka Re: kto jeszcze należy do przychodni Vadimed? 14.10.05, 22:43
      Ja należesmile ale chodze głownie ze soba i z tej obsługi jestem bardzo zadowolona.
      Zazwyczaj jest miło i sympatycznie, bez kolejek. Tylko podobno maja tam
      wstretna okulistke i kiepska ginekolożke.
      Z córka chodze do pediatry prywatnie.

      15 października - Dzien Dziecka Utraconego
      • madzialinka1 Re: kto jeszcze należy do przychodni Vadimed? 14.10.05, 22:56
        my nalezy tzn nie my dorośli a nasz synek raptem od 5 m-cy
        co do Pań w recepcji - podpisuję się pod tym - ale ja cierpliwa jestem - i jak
        wiszę na ladzie to sapię i uprzejmie pytam czy mógłby ktoś podejść

        ale Panie położne (te od szczepień i od nas kobiałek) szybkie i sprawne i
        rzeczywiście szczepienia bez bólu a ja napisze kogo bardzo lubimy - lubimy p.
        Wiolę i jeszcze taką blondynneczke ale imienia nie znam

        co do lekarza
        hmmmm z naszej jestem na razie zadowolona
        podczas urlopu naszej byłam u zamienniczki - akuratnie młody miał wyniki badań,
        ponoc za mało hemoglobiny rąbnęła hemoferem i kwasem foliowym (nie pisząc dawki
        i ile i pani farmaceutka myślała i myślała -w końcu zrezygnowałam) żelaza tez
        nie dałam bo mój chłopak to okaz zdrowia i wielki gość - nie chciałam go
        zniechęcać do mleka i tym podobnych bo mialam ten "syf" mieszac z pokarmem
        nasza wróciła byliśmy akuratnie na szczepieniu zapytała jak wyniki - więc
        powiedziałam co i jak i przyznałąm się że nie dawałam żelaza, nasza wyciągnęła
        normy dla dzieci popatrzyła westchnęła i powiedziała że wszystko w nalezytym
        porządku
        tamta popatrzyła na normy ale dorosłych

        to tyle
        na razie nie zmieniam bo jak mówię cierpliwa jestem smile
        a lekarka ok
        • last20 Re: kto jeszcze należy do przychodni Vadimed? 15.10.05, 15:10
          Czy mogłabyś podać nazwisko pediatry do której chodzi Twoje dziecko? Chcemy
          zapisać nasze dziecko do tej przychodni i nie wiemy do którego pediatry.
          • kasia_ol1 Re: kto jeszcze należy do przychodni Vadimed? 15.10.05, 17:33
            jeśli o mnie chodzi, odpowiem na priva.
            odnośnie podawania nazwisk na forum; czy nie będzie to krzywdzące dla danej
            osoby? zastanawiam się tylko... bo jakby nie było to subiektywna opinia kazdego
            z nas. ja już zdążyłam się zorientować, że z naszej pediatry niektórzy rodzice
            są zadowoleni.
            a co do pielęgniarek, myślałam o tych samych smile))
    • kasia_ol1 Re: kto jeszcze należy do przychodni Vadimed? 15.10.05, 18:19
      bez podawania nazwisk opowiem, jak były leczone moje dzieci. wczesniej
      mailowałam z kilkoma osobami z forum, żeby porównać opinie, dla nich to będą
      nudy wink ale jeśli są osoby, które dopiero decydują się na wybór, niech poznają
      różne opinie.

      do niedawna byłam zadowolona z pediatry, ale od ok. pół roku zauważyłam, że
      "na wszelki wypadek" przepisuje antybiotyki, często bezradnie rozkłada ręce sad
      a może jest zmęczona, może myśli już o emeryturze i zabawie z wnuczką?????
      moj młodszy (17 m-cy) syn za każdym razem dostawał antybiotyk. dodam, że ja
      zdeklarowałam się, że nie stosujemy homeopatii, ale antybiotyki to dla mnie
      ostateczność.
      a co do nowych lekow; nam przepisuje takie, z których ma próbki, gratisy,
      ulotki. dla przykładu; zamiast zwykłego lacidofilu czy lakcidu zaleciła nam nowy
      lek w saszetkach, który okazał się prawie dwókrotnie droższy sad podobnie jest z
      antybiotykami czy to dla mnie, czy dla dzieci, albo z witaminami i wtedy jestem
      w kropce - muszę decydować sama.
      dawniej byłam z niej bardzo zadowolona. starszy synek czasami przez tydzień
      dostawał lek przeciwzapalny, a antybiotyk był ostatecznością. od czasu, gdy
      urodziłam młodszego, jestem coraz bardziej niezadowolona. leczyła naszego
      malucha na zapalenie krtani - o zgrozo - przez 2 miesiące!!!!! cudem nie podałam
      antybiotyku. pojechałam do Żeromskiego na cały dzień, prywatnie zrobiłam
      wszystkie badania łącznie z prześwietleniem i okazało się, że ma powiększoną
      grasicę, stąd kaszel i duszności. od razu pojechałam z diagnozą do dr X i
      usłyszeliśmy z mężem, że mam dobrą intuicję. hmmm...
      2 dni temu dowiedziałam się, że mój starszy synek (3,3 lata) ma objawy wczesnej
      astmy. wkurza mnie to i dołuje tym bardziej, że wielokrotnie sygnalizowaliśmy o
      naszych podejrzeniach, że syn może mieć alergię, ale dopiero silny suchy kaszel,
      którego nie mogła zwalczyć, skłonił ją do wypisania skierowania do alergologa.

      druga pediatra straciła w moich oczach autorytet, gdy namawiała mnie do
      przerwania karmienia piersią... bo 9-miesięczny synek ponoć wyglądał na
      roczniaka. na punkcie karmienia ta pani ma jakiś problem, bo nie tylko mnie
      zalecała "odchudzanie" niemowląt tylko na cycu.

      trochę długie, ale chciałam się podzielić moim niezadowoleniem.
      • kartoflanka Re: kto jeszcze należy do przychodni Vadimed? 15.10.05, 21:09
        Jesli chodzi o panie pediatrki(?) w Vadimedzie to zrezygnowałam z ich usług
        kiedy jedna z nich mojej 2 miesiecznej wtedy corce kazala dawac kleik ryzowy,
        bo mala za malo wg niej przybierała. Druga tez mi czyms podpadłą ale juz nie
        apmietam czym.smile Natomiast jestem zadowolona z pani dr, ktora jest moim
        lekarzem rodzinnym, wyrozumiala, sympatyczna, cierpliwie wysluchuje moich
        narzekan, nie udaje, ze wszystko wie, daje skierowania. jest w porzadku.
    • chochlik4 Re: kto jeszcze należy do przychodni Vadimed? 16.10.05, 09:19
      Ja też należę do "Vadimedu", ale coraz częściej zastanawiam się nad zmianą,
      zwłaszcza pediatry.
      To "odchudzanie" niemowląt karmionych piersią też znam, dodam, że usłyszałam to
      w odniesieniu do 6-tygodniowego dziecka!
      Antybiotyk miałyśmy dopiero raz przez 3 lata, więc nie narzekam. Inna sprawa,
      że moja córka mało choruje.
      Natomiast problemem jest to, że jedna z pediatrów jest często nieobecna przez
      długi czas i zostaje tylko jedna. W okresie takim, jak teraz stwarza to kolejki
      i kłopoty z dostaniem się do lekarza z chorym maluchem. Powinni przyjąć jeszcze
      kogoś.
      O okulistce już pisałam.
      Jestem zadowolona z internistów- byłam u 2 i z obojga jestem zadowolona.

      Muszę się przejść do przychodni na Ułanów, popytać. W końcu to prawie po
      sąsiedzku, więc wszystko mi jedno gdzie pojadę. Byle było sprawnie i z głową.

      Gosia
    • wenus.z.willendorfu Re: kto jeszcze należy do przychodni Vadimed? 17.10.05, 09:02
      Przed urodzeniem Frutki długo się zastanawialismy, czy zapisać ja do pediatry w
      Vadimedzie czy na Ułanów. wiele osób, w tym położna, odradzało nam to pierwsze
      rozwiązanie, więc jesteśmy teraz na Ułanów. Jest trzech pediatrów, z czego dwie
      z nich mogę polecić z czystym sumieniem smile
    • mata30 Re: kto jeszcze należy do przychodni Vadimed? 24.10.05, 14:46
      Ja należę, leczymy się tam całą rodziną - tzn. ja i moje chłopaki. Jesteśmy
      zadowoleni. Z racji dzieci mam styczność głównie z pionem pediatrycznym.
      Chodzimy do jednej pediatry. Z dużym sercem i ciepłem podchodzi do dzieci. Nie
      wiem co to krzyk w gabinecie i przestraszone dziecko. Zawsze cierpliwie
      wypytuje o malucha (aktualnie 14 m-cy) i z rezerwą podchodzi do serwowania
      antybiotyków. W moim odczuciu jest lekarzem z powołaniem, mocno skoncentrowanym
      na pracy i doskonaleniu własnego warsztatu. Co do karmienia - pierwsze słyszę
      by zalecano odstawianie od piersi. Znam obie lekarki i jakoś mi to nie pasuje.
      A jeśli dziecko kiepsko przybiera na wadze to wielu pediatrów, nie
      tylko 'Vadimedowych' zaleca dokarmianie mieszankami i nie jest to więc rada
      marginalna i typowa dla tego 'adresu'.
      • kasia_ol1 Re: kto jeszcze należy do przychodni Vadimed? 28.10.05, 09:53
        mata30 napisała:
        > A jeśli dziecko kiepsko przybiera na wadze to wielu pediatrów, nie
        > tylko 'Vadimedowych' zaleca dokarmianie mieszankami i nie jest to więc rada
        > marginalna i typowa dla tego 'adresu'.

        dziecko miało rewelacyjne wyniki, a mimo to usłyszałam radę o odstawieniu i to w
        przypadku obu moich synków (różnica wieku 23 m-ce).

        tak to już jest, ze jedni są zadowoleni inni mniej smile zakładając ten wątek,
        oczekiwałam również pozytywnych odpowiedzi, cieszę się, że Ty mata30 jesteś
        zadowolona smile
        dzisiaj podciągam temat, bo jestem "na świeżo" po kolejnej wizycie w przychodni.
        i znowu będę narzekać sad
        jechaliśmy wczoraj "na syrenie" z bolącym uszkiem naszego przedszkolaka. młody
        jest przeziębiony, więc pewnie stąd stan zapalny. nasza pediatra wypisała
        szybciutko skierowanie do laryngologa, który jeszcze przyjmował w przychodni,
        nawet "załatwiła" nam wejście bez kolejki ku wielkiemu oburzeniu dorosłych
        pacjentów (i wcale się nie dziwię tej reakcji). tylko, że wcześniej nie zbadała
        naszego synka, uznając zapewne, ze to obowiązek laryngologa. w gabinecie nieco
        dziwnego doktora wyszłam na kretynkę, która przyszła z niezbadanym dzieciakiem.
        poczułam się strasznie, ale uznałam, że ów dr zrobi to co potrzeba. zajrzał
        młodemu do uszu, a właściwie do jednego, tego które wskazaliśmy jako bolące.
        gardło i zatkany nos nie zainteresowały doktora... niestety sad dodam tylko, że
        do pediatry nie mogliśmy wrócić, bo już skończyła dyżur.
        dzisiaj zastanawiam się do kogo mam jechać, do jakiej przychodni, żeby ktoś
        potraktował mnie i moje dziecko poważnie.
Pełna wersja