bania23
18.07.06, 22:45
...bo stylistką to ona na pewno nie jest. Nie wiem dlaczego tak ją
zachwalacie. Była u mnie, obcięła mnie, zafarbowała włosy. Chciałam balejage,
ale przekonała mnie do farby na całe włosy. Gwarantowała, że to fajny
kolor.Niestety ani jedna osoba nie powiedziała mi, że Ladnie mi w tej
fryzurze, wręcz przeciwnie- pytali kto mi to zrobił. Mężowi próbowałam wmówić,
że się nie zna i tak ma być, ale nie nabrał się. Kolejna była mama i siostra i
ciocia. No ale jak mój tata stwierdził, że muszę coś zrobić z tymi włosami, to
mnie trafiło. Poszłam więc do zakładu fryzjerskiego, prosząc o zmianę koloru.
Fryzjerka nie mogła się nadziwić, że moje włosy są tak obcięte.Powiedziała, że
nawet jakby się bardzo starała, to nie potrafiłaby tak sknocić fryzury. Jakieś
strzępki wisiały po bokach nie wspominając już o tyle głowy. Jednym słowem-
"asymetria pełną parą". Przez tydzień nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze,
bo moja nowa fryzura, którą zrobiła mi Zuza w ogóle nie pasowała do mojej
twarzy, a kolor do karnacji. Na szczęście dziś wyglądam jak człowiek, a w
salonie za balejage i obcięcie zapłaciłam o 20zł.więcej niż Zuzie za obcięcie
i nałożenie farby. Teraz wiem, że byłam naiwna słuchając Zuzy, która wmówiła
mi, że super mi będzie w takich włosach, a przekonywująca to ona jest, i to
bardzo!Ogólnie rzecz biorąc- Zuza- nigdy więcej!!!Pozdrawiam.