odwiedziny w Żeromskim po porodzie?

16.11.07, 12:47
Witam,
mam pytanie do mamsmilektóre rodziły w Żeromskim jak wyglądają tam
odwiedziny chodzi mi dokładnie o dzieci. Znajoma rodziła w
listopadzie i mówi że dzieciom do 14r.ż. jest wstęp wzbroniony. Mam
4l. córcie, która no powiedzmy szczerze kiepsko znosi dłuższe
rozstania ze mną. Zaakceptowała fakt że mamusi nie będzie przez pare
dni ale miała powiedziane że będzie mogła mnie codziennie odwiedzać.
Jak ją rodziłam w Rydygiera 4 lata temu to nie było problemów z
odwiedzaniem matek przez dzieci. Czy któraś w was ma jakieś
doswiadczenia w tej kwestii?
    • kas2 Re: odwiedziny w Żeromskim po porodzie? 16.11.07, 13:00

      • aanna6 Re: odwiedziny w Żeromskim po porodzie? 16.11.07, 13:10
        ja rodzilam w lutym (grypa szalala) wywieszka na dzwiach ze w
        zwiazku z grypa dziecia do lat 14 wstep wzbroniony , pozatym prawie
        w kazdym szpitalu dzieci maja zakaz wstepu na oddzialy ( zakazy sa
        po to aby je lamac) ja mialam juz 3 letniego synka ale go nie
        przyprowadzil maz bo stwierdzilismy ze bardzo by przezywal ze musi
        do domku isc a ja zostaje z nowym dzieckiem . ale znaljoma jak
        rodzila 3 lata temu to jej maz przychodzil do niej z 4 czy 5 latkiem
        i nie bylo problemu.
    • wiewiorka75 Re: odwiedziny w Żeromskim po porodzie? 16.11.07, 16:24
      Jak rodziłam w czerwcu (leżałam 2 tygodnie, trochę na patologii) to nie było
      problemu żeby Mąż wszedł z czterolatkiem. Byli prawie co drugi dzień i tylko raz
      położna zwróciła uwagę że z takim małym dzieckiem to nie wolno wchodzi na salę.
      A inne to go jeszcze zagadywały i rozmawiały z nim. Wiadomo ze przychodzili po
      południu już po wizytach lekarskich i nie siedzieli długo.
      • a.nya Re: odwiedziny w Żeromskim po porodzie? 16.11.07, 17:50
        Znowu podniosłaś mnie na duchu wiewiórkosmile w takim razie zapowiem im
        żeby wpadali do mnie popołudniamismile wiesz ja wszystko rozumiem
        zarazki, wirusy etc. ale tak naprawdę te wszystkie zarazki i może
        mąż przynieść i babcia i dziadek etc...nieprawdaż?smileja nie chce
        wcale żeby siedziała u mnie godzinami, wystarczy mi 15min.dziennie.
        A znam swoją córkę i wiem że lepiej zniesie rozłąkę ze mna widując
        mnie po parę min. dziennie niż jakby mnie miała nie widzieć przez
        tydzień. Zresztą ja sama chyba też bym tego nie wytrzymała,
        zwłaszcza że pobyty w szpitalu działają na mnie bardzo
        przygnębiająco.
        Jak wylądowałam na Kopernika na patologii w październiku to
        wypisałam sie na własne żądanie na następny dzień. Miałam tylko
        zalecone leżenie więc już wolałam leżeć w domu niż w szpitalu a
        jakbym się nie wypisała na właśną prośbę to by mnie pewnie jeszcze
        pare dni potrzymali, zwłaszcza że to był pt. to do pon. jak nic bym
        leżała.
        • wiewiorka75 Re: odwiedziny w Żeromskim po porodzie? 16.11.07, 20:16
          Nie jest tak źle, nie tylko mnie odwiedzał mąż z synem. Do innych babeczek na
          sali też przychodziły dzieci i większe i mniejsze od mojego czterolatka. Mój to
          krótko zawsze siedział bo po paru pierwszych wizytach (kiedy jeszcze czuł się
          trochę zawstydzony) zaczął się czuc jak u siebie w domu i strasznie rozrabiał.
          Ale te krótkie wizyty nikomu nie przeszkadzały. Ale odwiedziny są tam od rana.
          Mąż często wpadał też sam do południa.
          • tyldak Wiewiorka 19.11.07, 10:26
            A kiedy dokłądnie rodziłaś bo nie wiem dlaczego ale mam wrazenie że
            byłyśmy razem na sali?smile
            • wiewiorka75 Re: Wiewiorka 19.11.07, 10:56
              Rodziłam 21.06 i leżałam na piętrze w ostatniej sali. A Ty?
              • tyldak Re: Wiewiorka 19.11.07, 15:40
                No to dobrze mi intuicja podpowiedziałasmile Bo ja rodziłam 23 i
                leżałam na tej samej salismile
                Synek zdrowy żadnych komplikacji już potem nie było?
                • wiewiorka75 Re: Wiewiorka 19.11.07, 19:35
                  Matylda,prawda? Mały w porządku tylko mamy kontrolowac słuch. A z Twoja mała w
                  porządku? A starsza nie zazdrosna? Jak to miło tak się znaleźc przypadkiem.
                  • tyldak Re: Wiewiorka 20.11.07, 22:26
                    Tak to jasmile
                    U nas też w porządku. My mamy skontrolować za rok serduszko bo coś
                    tam ma otwrte i moze się nie zamknąć ale jak się nie zamknie to
                    jedynie ie bedzie mogłą nurkować więc jakoś się nie przejmujęsmile
                    A starsza miała trudny okres ale teraz są w siebie wpatrzone. Pewnie
                    do czasu jak zacznie jej zabierac zabawki.
                    A jak Twoi chłopcy?
                    • wiewiorka75 Re: Wiewiorka 20.11.07, 22:55
                      Starszy od początku najchętniej chciałby go nosic a teraz to dokarmiałby go
                      cukierkami i już chciałby się z nim bawic. Ale ma jeszcze takie coś ze jak ktos
                      przyjdzie to za wszelką cenę chce zwrócic na siebie uwagę. Ale mam nadzieję że
                      to minie.Pozdrawiamsmile
                • najlepszamama_pl Re: Wiewiorka 20.11.07, 09:43
                  Hejwink
                  Czytam sobie Wasze posty i tak się zastanawiam czy któraś z Was
                  leżąc na sali choć raz pomyślała o innych paniach na łóżkach obok?Ja
                  rodziłam w maju tego roku i osobiście do szału doprowadzały mnie
                  dzieci odwiedzające swoje mamy.Rozumiem,że są małe,tęsknią za mamą
                  itp.,ale wydaje mi się,że zakaz wprowadzanie małych dzieci został
                  wprowadzony z jakiś konkretnych względów.Jedna z pań napisała,że
                  zakazy są po to aby je łamać,czyżby?Mnie wydaje się,że przede
                  wszystkim chodzi tu o zdrowie naszych małych kruszynek.Po drugie
                  większość pacjentek po porodzie ma ochotę na chwilę spokoju,a
                  niestety musi liczyć się z tabunem matek,teściowych,tatusiów i
                  innych członków rodzin.
                  • a.nya najlepszamama_pl 20.11.07, 11:35
                    Rozumiem, że nie masz starszego dziecka??! Mając na myśli starsze
                    piszę o około 3-4 latkach , które do tej pory były najważniejsze w
                    rodzinie a teraz pojawia się kolejny dzidziuś. Widać że nie
                    rozumiesz co to znaczy jak dziecko za tobą tęskni a ty nie możesz go
                    zobaczyć nawet na 10-15min dziennie -bo jest zakaz w szpitalu!!

                    Jeżeli pobyt w szpitalu trwa 3 doby no jeszcze jestem to jakoś w
                    stanie zrozumieć, natomiast jeżeli ma się on przeciągnąć do np.
                    tygodnia albo i dłużej- to sorry ale nikt nie ma prawa zabronić mi
                    spotkać się na parę minut z moim dzieckiem!.Nikt nie mówi tu o tym
                    by dzieci przesiadywały godzinami tylko żeby mogły na chwilę
                    przytulić sie do swojej mamy. Zrozumiesz co czuję jak będziesz miała
                    drugie dziecko. Poza tym jak wynika z Twojego postu widzę że jesteś
                    za tym by zamknąć porodówki tak jak to było 30lat temu gdzie nawet
                    mąż nie miał wstępu i bedziemy wtedy pokazywać swoje nowonarodzone
                    dzieciaki przez okna ubikacji. Tak jak pisałam wcześniej nikt
                    rozsądny nie przyprowadzi chorego dziecko na odwiedziny na oddział
                    położniczy-to po pierwsze, po drugie mamusie,teściowe i inni
                    członkowie rodzin również moga przynieść jakąś infekcje... nie tylko
                    dzieci są nosicielami chorób. Jak wraciłaś do domu to rozumiem, że
                    wszyscy odwiedzający cie nosili maski ochronne..?no chyba że
                    zakazałaś odwiedzin.
                    Reasumując odwiedziny powinny być dla wszystkich w każdym szptalu
                    dla dzieci również z tym, że np. nie dłużej niż 15min. i ok jest to
                    do zaakceptowania

                    Piszesz że większość pacjentek ma ochotę po porodzie na chwile
                    spokoju, byłam w szpitalu już niejeden raz, pierwszy poród 4 lata
                    temu, niedawno pobyt na patologii na Kopernika i czeka mnie lada
                    dzień dłuższy pobyt w Żeromskim po porodzie i powiem ci jedno ta wg
                    ciebie "większość" to jednak jest mniejszość z tego co zauważyłam ,
                    każdy szybciej wraca do formy do zdrowia gdy może mieć oparcie w
                    rodzinie , która Cie odwiedza w szpitalu. Mnie w szpitalu odwiedza
                    tylko mąż i moi rodzice - nie byli dłużej nigdy niż pół godziny!! a
                    rzeczywiscie zdarzały sie sytuacje gdzie obok u pacjentki bywały
                    tabuny ciotek, wujków etc- nigdy mi to nie przeszkadzało a i na sali
                    było weselej.
                    pozdrawiam

                    • bussie Re: najlepszamama_pl 29.11.07, 00:54
                      rok temu rodziłam młodsze dziecko, syn miał wtedy 2,5 roku. Byłam w szpitalu 8
                      dni i ani razu mąż nie przyprowadził syna. po pierwsze bo jest taki zakaz. po
                      drugie, że dla dziecka jest to trudniejsze niż nie widzieć mamy przez kilka dni.
                      takie jest moje zdanie. bo gdy leżałam pół roku wcześniej na patologii ciąży i
                      mąż przyjechał z synem to dziecko nawet nie chciało się ze mną przywitać tylko
                      ciągnęło mnie do wyjścia ze szpitala.
                      rozumiem to że każda z nas tęskni. ja od drugiego dnia połogu słyszałam, że
                      jutro na pewno wyjdę i tak przez sześć dni. kiedy w końcu wróciłam do domu to
                      się po prostu rozryczałam. ale uważam że ciągnięcie dziecka do szpitala to nasza
                      zachcianka i egoizm, a dla niego niewiele dobrego z tego wynika, jeśli w ogóle nic.
                  • wiewiorka75 Re: najlepszamama 20.11.07, 12:27
                    Miałam szczęście że leżąc dwa tygodnie w szpitalu nie trafiłam na taką
                    współpacjentkę jak Ty. Czasami potrzeba tylko trochę zrozumienia i cierpliwości
                    i życie (nawet te parę dni w szpitalu) jest łatwiejsze. Ja rozumiem ze kobieta
                    po porodzie jest zmęczona i potrzebuje odpoczynku ale tak samo potrzebuje
                    wsparcia bliskich i kontaktu ze swoim starszym dzieckiem. A jeżeli tak bardzo
                    przeszkadzali Ci inni odwiedzający to może trzeba było zdecydowac się na poród w
                    jakiejś prywatnej klinice i po porodzie miec pokój tylko dla siebie. Pozdrawiam
                    • ula-lo Re: najlepszamama - zgadzam się 20.11.07, 22:54
                      Rodziłam w Żeromskim 2 lata temu. Sala 4 - osobowa, ale było 6 łóżek, bo
                      przepełnienie. Upał i duchota (upały na początku września '05, może pamiętacie).
                      Po cc ledwo mogłam się ruszyć, wstać ciężko, krew się leje, łapie się ten
                      cholerny podkład między nogami. Na pewno wszystkie to pamiętacie. A tu do
                      dziewczyny na łożku naprzeciwko przychodził mąż (+ stada innych osób), który
                      siedział przy łóżku, najczęściej gapiąc się w ścianę naprzeciwko / czyli siłą
                      rzeczy mnie/ mniej więcej OD ^ RANO DO OBIADU. czułam się upokorzona tą
                      sytuacją (+ inni odwiedzający krążący bezustannie po sali), jak nie kobieta,
                      pozbawiona choćby odrobiny intymności etc. Albo chciało mi się płakać, albo
                      zamordować tego faceta i innych ludzi gołymi rękami.
                      Rozumiem, odwiedziny to normalna sprawa, są bardzo potrzebne, mnie także były,
                      ale dlaczego ludzie czasem nie pomyślą, że wystarczyłoby 15-30 minut anie
                      godziny całe?? Że na sali są też inne kobiety, zmęczone, obolałe, w poplamionych
                      krwią koszulach etc.?
    • tyldak Re: odwiedziny w Żeromskim po porodzie? 19.11.07, 10:25
      Ja rodziłam też w czerwcu i wpuszczali dzieci bez problemu. Moja
      starsza nie była bo po pierwsze akurat miała katar a poza tym ona
      jakoś przetrzymała dzielnie ten czas i bałąm się że tylko
      niepotrzebnie się rozczuli.
      Ale trochę chyba racji jest w tym, że dzieci bardziej roznoszą
      zarazki - dorosły wie że ma zatkać buzię jak kaszlnie czy kichnie
      dziecku często zdarza się zapomnieć.
      • najlepszamama_pl Re: odwiedziny w Żeromskim po porodzie? 21.11.07, 09:48
        Jak widać nie jestem sama.Miałam dziwne wrażenie,że mężusiowie
        odwiedzający żonki są bardziej zainteresowani tym co dzieje się na
        łóżkach obok.Leżałam w szpitalu 2 tygodnie,więc zdąłyłam się
        napatrzeć.1 scenka-kobietę dopiero co przywieźli z sali
        porodowej,nagle wpada:2 małych dzieci,teściowa,matka no i oczywiście
        mąż.Prawie jednocześnie wrzeszcząc:"Maaaamyyy dzidzię".Jezu!!!!!.2
        scenka-do kobietki leżącej obok mnie mąż przychodził codziennie tuż
        po śniadaniu i wychodził późnym wieczorem.Był świadkiem naszych
        karmień,patrzył na nasze niezdarne ruchy z wprost niewiarygodnie
        niewygodną podpaską.Doszło nawet do tego,że ona sobie siedziała na
        łóżku z gołym biustem a ON JEJ MLEKO ODCIĄGAŁ.
        Dla zainteresowanych:rodziłam 30.05.07,leżałam na górze,w ostatniej
        sali.
        • a.nya Re: odwiedziny w Żeromskim po porodzie? 21.11.07, 11:24
          Nikt we wczesniejszych postach nie agitował by odwiedziny trwały
          cały dzień!. Proponuje jeszcze raz zapoznać sie z postami. Jak dla
          mnie co też zaznaczyłam powyzej wystarczy pół godziny, bo po co
          więcej ale razem z moim starszym dzieckiem i tyle!. Bo tak naprawde
          post dotyczył możliwości odwiedzania matki przez starsze dzieciaki.

          Jeżeli w Żeromskim nie da sie by dziecko weszło na salę - wyjde na
          korytarz -mąż zostanie z maleństwem, natomiast za nic nie zgodzę sie
          by ktoś mi kategorycznie zakazał spotkań.

          Ci mężowie przesiadujący cały dzień ... cóż rzeczywiscie lekka
          przesada ale widzisz rodząc w państwowym szpitalu gdzie nie ma jasno
          określonych reguł odnośnie odwiedzin musisz się z tym liczyć, że na
          sali nie bedziesz sama w innym przypadku zawsze możesz skoprzystać z
          np. prywatnej kliniki gdzie jestes tylko ty i dziecko.
          Pobyt w pańśtwowej służbie zdrowia ma to do siebie że musisz sie
          liczyć z tym, że będą obok Ciebie leżały inne dziewczyny dla jednej
          bedzie ważne żeby ktoś przy niej był dłużej dla innej będzie lepiej
          jak poleży cały dzień sama.

          Rodząc ponad już 4 lata temu swoje pierwsze dziecko leżała obok mnie
          dziewczyna, która leczyła sie psychiatrycznie i dodatkowo miała
          poważną depresję poporodowąsad( ( nie akceptowała swojej
          nowonarodzonej córeczki-bo jedną już miała a chciała synka). lekarze
          byli u niej co chwilę + prawie cały dzień rodzina. W nocy jak nikogo
          z rodziny u niej nie było płakała w poduszkę..ja jej nie mogłam
          pomóc w żaden sposób natomiast jej rodzina jak najbardziej. Dlatego
          cieszyłam sie że jest ktoś przy niej cały czas.Bo i ja wtedy byłam
          spokojniejsza.

          Dla kobiety obecnosć kogoś bliskiego jest szczególnie ważna. W
          zupełnie obcym środowisku szpitala bliskość męża,przyjaciółki lub
          któegoś z rodziców zmniejsza znacząco stres a tym samym ułatwia
          poród a później sam już pobyt w szpialu. Tak więc nie utrudniajmy
          sobie nawzajem tego i tak ciężkiego pobytu w szpitalu po porodzie i
          zwracajmy uwagę również na dziewczyny leżące obok. Nie mówmy o ich
          starszych dzieciach że to rozwrzeszczane bachory a ich mężowie gapią
          sie na inne kobiety bo sa bardziej nimi zainteresowani. Sorry ale to
          juz lekka przesada albo jakaś fobia prześladowcza.

          Przyjmujmy w granicach rozsądku swoich gości i nie ocenajmy
          dziewczyn obok bo to że mąż żonie pomagał odciągac pokarm to dla
          mnie nic oburzającego.
          pozdrawiam
          • beauty.fonia Re: odwiedziny w Żeromskim po porodzie? 21.11.07, 13:36
            Nie zgadzam się z Tobą.Po pierwsze żadna z dziewczyn nie użyła
            sformułowania "bachory".Po drugie dlaczego to ja czy dziewczyna
            pisząca powyżej,czy setki innych, mamy rezygnować z pobytu w
            państwowym swzpitalu na rzecz prywatnego.?Zgadzam się z opiniami na
            temat przesadzania w trakcie odwiedzin.I podpisuję się pod
            stwierdzeniem na temat innych mężów.We mnie również bezczelnie
            wlepiał ślepia cudzy mąż.To nic,że wyglądałam jak siedem nieszczęść
            i tak samo się czułam.?A poza tym najzwyczajniej w świecie NIE
            ŻYCZYŁAM SOBIE TEGO.Na sali było nas 6,i tylko 1 z nas nie
            przeszkadzała jego ciągła obecność,oczywiście żonie.Uważam,że to
            właśnie oni powinnibyli rodzić w prywatnym szpitalu,jeżeli
            założeniem było nieodstępowanie żony na krok.Sorry,ale szpital to
            miejsce publiczne,w którym trzeba stosować się do ogólnoprzyjętych
            zasad i norm,także dobrego wychowania.Na szczęście mój mąż należy do
            inteligentnych mężczyzna,dlatego spędzał z nami niezbędne minimum,w
            końcu 3 dni to nie tragedia.Na koniec.Te posty nie dotyczą dziewczyn
            z depresją,itp.Zrozumiałym jest to,że one potrzebują
            innego,delikatniejszego traktowania.Na mojej sali żadna z nas nie
            przeżywała traumy związanej z porodem,a mimo to...czytaj
            powyżej.Pozdrawiam.
            • a.nya Re: odwiedziny w Żeromskim po porodzie? 21.11.07, 16:04
              Nie zgadzasz sie ze mną ale w jakiej kwestii??
              a) W tej że jestem za tym, by godziny odwiedzin zostały w jakimś
              stopniu uregulowane np. dzieci moga odwiedzać mamy ale nie dłużej na
              sali niż 15-30min?!
              b) a może nie zgadzasz się z tym, że uważam żeby być rozsądnym i
              ograniczyć odwiedziny do minimum?!- bo to zaznaczałam w postach
              b) dlaczego piszesz " ja czy setki innych mam", jak w tych postach
              tylko 1 góra 2 dziewczyny były przeciw wpuszczaniu dzieci na sale a
              reszta wypowiedzi dotyczyła całkiem innego tematu, odwiedzin mężów,
              ciotek etc-które przeciągają sie w nieskończoność!. Z moich postów
              wyraźnie wynika że co jak co ale mnie wystarczy 30min odwiedzin ALE
              nie przeszkadza MI że u kogoś mąż siedzi dłużej. Póki kazdy szpital
              nie ureguluje tego w jakiś sposób- to nie możemy nikomu zabronić
              odwiedzać żonę po parę razy dziennie. Możemy zwrócić uwagę ale czy
              któras to zrobiła?
              c) co do mężów wlepiającyh oczy w inne dziewczyny w połogu , leżałam
              jak wspomniałam pow. parokrotnie w szpitalu i jakoś nie zwróciłam
              uwagi, żeby świeżo upieczony tatuś wlepiał oczy w inne dziewczyny.
              Wydawało mi się że wtedy interesuje go tylko jego własna żona i
              dziecko.
              d) oczywiście że te posty nie dotyczą dziewczyn z depresją...nie za
              bardzo rozumiem aluzję...to był przykład
              e) rzeczywiście żadna nie użyła słowa "bachory"-w tym wypadku sorry
              za nadinterpretację.

              Powtarzam po raz kolejny to co napisałam w przedostatnim moim
              poście, bądźmy wszyscy rozsądni i myślmy również o dziewczynach
              leżących obok.Alelluja

Pełna wersja