sigma 21.11.07, 13:44 gdzie szukac dobrej opiekunki do 7 miesiecznego dziecka w Krakowie? z prasy? z serwisow? macie jakies doswiadczenia? niestety, wsrod znajomych nie ma nikogo. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
anusia_79 Re: gdzie w Krakowie znalezc opiekunke? 21.11.07, 14:20 Moim jednym z pomysłow jest pytanie mam z dziecmi na spacerze na moim osiedlu czy nie zechcialyby opiekowac sie jeszcze jednym dzieckiem (skoro i tak sa w domu). Ja tez mam zamiar niedlugo wrocic do pracy i mam ten sam dylemat. Odpowiedz Link Zgłoś
lulla77 Re: gdzie w Krakowie znalezc opiekunke? 21.11.07, 18:27 może tu www.dwukropek.pl/0,71293,3096513,0,Dla_dziecka___Nianie,143-13.html Odpowiedz Link Zgłoś
sigma Re: gdzie w Krakowie znalezc opiekunke? 21.11.07, 19:23 dzieki. bede szukac dalej! Odpowiedz Link Zgłoś
rutka29 Re: gdzie w Krakowie znalezc opiekunke? 21.11.07, 20:37 może powieś ogłoszenie, że poszukujesz opiekunki na Akademii Pedagogicznej na ul. Ingardena - tam jest wydział pedagogiczny. Często można znaleźć super dziewczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkakai1 Re: gdzie w Krakowie znalezc opiekunke? 22.11.07, 13:48 Witam Ja znalazłam świetną opiekunkę na stronie www.niania.pl. Umówiłam się na rozmowę chyba z 10 studentkami pedagogiki i z nich wybrałam. Byłam bardzo zadowolona. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
omamamia1 Re: gdzie w Krakowie znalezc opiekunke? 22.11.07, 15:16 do małego dziecka nie wzięłabym osoby,która jeszcze sama nie była matką,studentki za to świetnie się sparawdzają już przy dzieciach w wieku przedszkolnym. Odpowiedz Link Zgłoś
jessia Re: gdzie w Krakowie znalezc opiekunke? 23.11.07, 09:26 Mimo wszystko ja też polecam www.niania.pl, też znalazłam b. fajną opiekunkę przez ten serwis - a nie tylko studentki sie tam ogłaszają. A tak na marginesie, najlepszą opiekunkę, jaką kiedykolwiek miałam, a miałam 4, wszystkie na swój sposób dobre, była 18-letnia maturzystka bez żadnego doświadczenia. Opiekowała się moją młodszą, która wtedy miała 5 m-c, aż do momentu, kiedy skończyła 14 m-c, kiedy to z przyczyn niezależnych ani od niej ani od nas musiałyśmy sie rozstać. W porywach miała obydwie na raz i radziła sobie bez zarzutu. I jakoś potrafiła też gotować i nawet przecierać podłogi i prasować jak malizna spała. Jak schodziłam do niej na końcu dnia to dom wyglądał, jakby tam nikt przez cały dzien nie był. A dzieci do tej pory ją uwielbiają, rzucają się jej na szyję jak ja widzą. Po prostu to we krwi miała. Odpowiedz Link Zgłoś