bytomska klinika na ul.Batorego

IP: *.* 16.01.03, 13:40
Witam.Dziewczyny ,czy któras z Was rodzila w Bytomiu w klinice na ul.Batorego 15.Bardzo bym prosila o opinie i sugestie na temat odzialu polozniczego i porodówki.Jaki jest personel,czy bylyscie zadowolone z wyboru tego szpitala?chodzi mi o oddzial kliniczny. Serdecznie pozdrawiam Agata.
    • Gość edziecko: Iwona_P Re: bytomska klinika na ul.Batorego IP: *.* 16.01.03, 16:13
      AgatkoJa rodziłam na Batorego w 2000 roku. Porodówka- przynajmniej z wyglądu- OK, można rodzić w wodzie, czysto. Miałam cesarkę- w porządku, ciął mnie adiunkt Horak, naprawdę super profesjonalista. Ja byłam z zewnątrz, przyjechałam do Bytomia interwencyjnie- przedwczesna odejście wód, ciąża bliźniacza. Dzieci leżały na neonatologii- ekstra wyposażenie, super pani ordynator Mikulska.ALE POŁOŻNICTWO- KOSZMAR!!! Jeśli od roku 2000 nic się tam nie zmieniło- never. Sale kilkunasto osobowe, nie ma dzwonków przy łóżkach (co po cesarce jest ważne), prysznic JEDEN na cały oddział (60 położnic), toalet może 5 sztuk... Odwiedziny w jednej sali- dziesiątki noworodków, setki odwiedezających, wszyscy kotłują się w tym korytarzu. Obleśnie brudne (może trzy) fartuchy wiszą przy wejściu, rzecz jasna trzeba kupić worki na buty, ale fakt, że tylu odwiedzających pałęta się wśród tych kilkugodzinnych maluchów jakoś nikogo nie przeraża. Panie położne palą sobie w swojej kanciapie papierosy, śmierdzi okropnie. NIBY to szpital przyjazny dziecku... Jak widziałam położną wlewającą noworodkowi ściągnięty pokarm matki Z "MUSZTARDÓWKI" do buzi, cieszyłam się, że moje maluchy są na wcześniakach...Jedzenie niedobre, codziennie na śniadanie mała bułka z masłem, na kolację to samo, a na obiad tylko zupa. Leżałam tam prawie miesiąc (karmiłam piersią), więc cierpiałam straszne męki.Co do opieki na położnictwie nie mam zarzutów. Ale warunki wtedy były poniżej krytyki.Wybacz za tak negatywny post, ale takie mam zdanie na temat tego szpitala.PozdrawiamIwonaP.S. Jeśli chcesz pisz na priva.
    • Gość edziecko: Pyza8 Re: bytomska klinika na ul.Batorego IP: *.* 16.01.03, 19:14
      cześć Ja jestem z Bytomia ale rodziłam w Piekarach. Jestem zadowolona (tylko położna trochę francowata mi sie trafiła) reszta była super miły personel i fajne sale
      • Gość edziecko: klaudiusz Re: bytomska klinika na ul.Batorego IP: *.* 22.01.03, 17:41
        Kochane dziewczyny ,bardzo dziekuje za odzew.Napisalam w imieniu mojej przyjaciólki,która w marcu urodzi dzidzie.Pytalam,gdyz sama rodzilam w Bytomiu i jak widze moja opinia w niczym nie odbiega od Waszych.Zarówno ja jak i moja przykaciólka chodzimy do tego samego lekarza,który pracuje wlasnie tam w Bytomiu.Ja urodzilam tam ,bo lekarz mi polecil swój szpital.Myslalam ,ze bedzie super z (lekarza bylam bardzo zadowolona),ale nie bylo.Po za tym nie podaja tam zoo.Myslalam tez ,ze moze przesadzam z niezyczliwoscia i niechecia pomocy pielegniarek z poloznictwa ,ale widze ze nie.Ja rodzilam tam synka 24 godz. w mekach blagajac o znieczulenie.Urodzilam ,ale do dzis jak pomysle o porodzie ciarki chodza mi po plecach(synek ma 19 mies.) Sadze,ze w dzisiejszych czasach nie tak powinno wspominac sie poród.Poza tym dziewczyna ktora rodzila ze mna (miala cc)wypisala sie w 4 dobie po porodzie na wlasne rzadanie do domu.Powodem byla bezdusznosc i niechec pomocy na poloznictwie.Jeszcze raz bardzo dziekuje, ze odpisalyscie na mój post.Wydrukuje go przyjaciólce,która chyba jednak urodzi w Katowicach na ul. Raciborskiej.( podobno dobry szpital)pozdrawiam serdecznie iprzepraszam za pisownie,ale mam popsuta klawiature.Agata
        • Gość edziecko: jakasia Re: bytomska klinika na ul.Batorego IP: *.* 22.01.03, 21:19
          Również polecam szpital w Bogucicach. Rodziła tam moja siostra i kilka znajomych. Wszystkie są bardzo zadowolone.A jak ja byłam na odwiedzinach to pękałam z zazdrości że ja nie miałam tak fajnie.A Raciborska ponoć nieczynna poszukaj w postach bo coś takiego niedawno tu czytałam.Kasia
    • Gość edziecko: jakasia Re: bytomska klinika na ul.Batorego IP: *.* 20.01.03, 23:14
      Rodziłam tam w marcu 2000 i nie wróciłaby tam.Porodówka czysta, wyremontowana ale jak ja rodziłam to pomimo pustej sali porodów rodzinnych i sali z wanną( której jeszcze nie używano ) umieszczono nas na sali gdzie rodziły a raczej czekały na poród dwie inne panie.Jest to klinika i rozumiem,że tam się uczą ale nikt nie zapytał mnie czy zgadzam się byc badana przez uczennice.Oburzyło mnie to strasznie.Na porodówkę trafiłam dwa razy pierwszy raz bez żadnej akcji porodowej z oddziału patologii ciąży.pan doktor nie bardzo się mną zainteresował, położne również. Wyszłam na własne żądanie i wrociłam tydzień po wyliczonym terminie.Tym razem dyżur miał lekarz, który prowadził moją ciążę i było trochę lepiej z zainteresowaniem - pilnował czasu i ilości podawanej kroplówki.sam poród obył sie bez komplikacji i to pewnie dzięki fachowości położnych- duże dziecko a obyło się bez nacinania.Panie połozne były takie sobie ani miłe ani nie miłe, był ze mną mąż i to on głównie się mną zajmował.ja się bardzo szybko pzbieraam po porodzie ale nikt nie umożliwił nam wspólnego, wygodnego pobytu razem( mokra pościel na łóżku, żadnego zainteresowania czy chcemy tu być czy przejść na połoznictwo- gdzie mąz już wejść nie mógł)Ogólnie minus.Połznictwo tragedia. Byłam cały czas sama z małym. Zabierano go tylko na kapiel, żadnej pomocy przy opiece nad maleństwem.Zebym mogła sie umyć przyjeżdżał mąż bo mały jak nie był przy cycu to płakał. Sale kilkuosobowe na które nie mogą wchodzić odwiedzający( bo byłby sajgon),Miejsce wyznaczone na odwiedziny,że pożal się Boże.Łazienka fatalna i jedna na kilkanaście osób ( na cały oddział)- choć może w tym względzie coś się zmieniło.Fatalny zwyczaj budzenia Bóg jeden wie po co ok. północy ( przewinąć, dokarmić te co były dokarmiane ale po co budzic tych co udało im sie cudem zasnąć?)Ciągle słychać było płacz jakiegos maleństwa. Mamy się stresowały, że obudzi innych i tak w kółko. Wyszłam z tego szpitala tak okropnie zmęczona, że szkoda gadać...Tyko jedna z położnych zainteresowała się czy jestem zmęczona,że weżmie małego ale przy tej ilosci dzieci i mam na nic się zdały jej dobre chęci.... Ale sie rozpisałam...Podsumowując ja bym tam nie rodziła drugi raz za żadne skarby świata.Kasia
    • Gość edziecko: kamila456 Re: bytomska klinika na ul.Batorego IP: *.* 24.01.03, 14:56
      ja w klinice nie rodzilam (z bardzo sie ciesze) ale mialam okazje byc u mojej siostry na porodowce (tak sie to szybko potoczylo :))i bylam zadziwiona;tablica na budynku "szpital przyjazny dziecku" to chyba zart, bo trudno pomijac matke rodzacego sie dziecka; z personelu mila i komunikatywna osoba byla salowa a reszty nie bede komentowac; sala do porodu rodzinnego na 2 lozka to dla mnie normalna porodowka; natomiast poloznictwo to makabra; korytarz z wneka szumnie nazwany swietlica do odwiedzin (prawie na wprost drzwi wejsciowych) to kpina; rodzilam juz wczesniej w normalnym szpitalu i dla mnie odwiedzajacej klinika to szok i za nic nie poszlabym tam rodzic; przykro pisac ale takie wrazenie odnioslam (a nie jestem bardzo wymagajaca); pozdrawiam
Pełna wersja