koszmar na chodnikach

12.01.10, 13:34
Spadł snieg i jak zwykle polscy drogowcy nie potrafia sobie z nim poradzić. Przeciez mieszkamy w tropikalnej strefie klimatycznej wiec snieg nie powinien padac zima wink A jak juz owi drgowcy zadbaja o nasze drogi i chodniki to tak na łapu-capu, zupełnie bez głowy, byle zrobic, zeby sie nie nazywało ze nic nie robia. Wczoraj poszłam na spacer pchajac przed soba wózek z dzieckiem. Chodniki odsniezone jako-tako, ulice nawet całkiem niezle, ale z cudem graniczy przejc po pasach i wejsc na chodnik- pług odsniezajac ulice zagarnia snieg na krawezniki (równiez w miejscu zejscia z chodnika, np przy pasach) i powstaje ok 0,5 metrowy nasyp. Poniewaz jestem osoba sprawna wiec wziełam wózek pod pache i przeniosłam przez ta zaspe ale naszła mnie taka refleksja-co maja zrobic inwalidzi na wózkach nawet jak specjalnie dla nich nie zrobiono kraweznika na owym przejsciu. Panowie drogowcy troche głowy i pomyslunku w tym co sie robi!!!
    • catherine_p Re: koszmar na chodnikach 12.01.10, 22:19
      W mojej okolicy miejscami trudno przejść samemu (po chodniku)a co dopiero z
      wózkiem.
    • vienx Re: koszmar na chodnikach 14.01.10, 20:16
      Zgadzam się, to jakiś absurd. Prywatnym właścicielom wlepiają kary za
      nieodśnieżony teren przed ich posesją, ale publiczne chodniki i przejścia są nie
      do zdobycia. Zresztą małe uliczki, parkingi (a właściwie miejsca postojowe, bo
      nie prywatne) też zawalone grudami zmarzniętego śniegu. To jedno wielkie
      nieporozumienie.
      • lucyn3-3 Re: koszmar na chodnikach 15.01.10, 10:46
        To prawda-chodniki odśnieżone są tam,gdzie są domy jednorodzinne,tam
        gdzie blokowiska nie.A skontrolować i wlepić karę za nieodśnieżony
        chodnik zawsze łatwiej "cywilowi",bo po prostu dzwoni się do drzwi i
        już się ma winowajcę,nie trzeba sprawdzać i szukać
        odpowiedzialnego.Jak mieszkałam dawno temu w domku to mnie często
        nachodziła straż miejska -a to liście,a to śnieg.Nie było
        tłumaczenia,że sama z chorym niemowlęciem w domu,że mąż na
        wyjeżdzie.A parę metrów dalej na niezamieszkanej posesji
        śmietnisko,no ale żeby skontaktować się z właścicielem to już trochę
        pracy wymaga.
Pełna wersja