Przyjęcie dziecka do szpitala - jak to jest?

09.08.07, 12:13
Witam,
Mój synek dostał skierowanie na badania do szpitalla na Szpitalnej,
ma byc tam 2 dni. Ma roczek.
Jak to jest z takimi maluchami w szpitalu? Co muszę dla niego
zabrać?
Czy jakaś mama ma doświadczenia ze szpitalami???
    • kasiamel Re: Przyjęcie dziecka do szpitala - jak to jest? 10.08.07, 20:15
      Z powodu rotawirusa nasz obecnie prawie dwulatek w kwietniu 3 dni spędził na
      zakaźnym na Nowowiejskiego. Było dość specyficznie, specjalna dieta itp. CAły
      czas był z nim mój mąż (byłam wtedy w ciąży). Zabraliśmy dla niego pieluchy
      (szpital dawał 5sztuk dziennie), jedzenie (jest alergikiem, mimo że to
      zgłosiliśmy i miał mieć dietę dawano mu codziennie kawiorka z dżemem
      truskawkowym). I mleko, któe trudno było robić. Posiłki o dziwnych porach, wiec
      liczyliśmy na swoje jedzenie. Ogólnie- stresówa, też dla taty, bo oficjalnie był
      zakaz spania na karimatach przy łóżku (zostaje krzesło). Aha, u nas obowiązywał
      zakaz wychodzenia na korytarz. Zostawał spacer=przeciskanie między łóżkami.
      Pizamki dają (można mieć swoje)
      Mogłabym wiele napisać niezbyt pochlebnie, wiec poszukaj mam, które były na
      Szpitalnej. Mam nadzieję, ze tam będzie lepiej.
    • bju Re: Przyjęcie dziecka do szpitala - jak to jest? 10.08.07, 21:53
      Witaj

      Byłam z moją córeczką na szpitalnej w maju - Zosia miała wtedy 11 dni.
      Sama opieka nad dzieckiem ze strony personelu - ok. Ponieważ siedziałam z małą prawie cały czas to niektóre rzeczy robiłam sama, a resztę pielęgniarki. Jak w nocy mnie nie było to malutka była przewijana i karmiona przez pielęgniarki.
      Zosia mogła nosić własne ciuszki ale ze względu na robione okłady na piersi które plamiły ubranko pielęgniarki zaproponowały ciuszki szpitalne - nie było z tym problemu. Kosmetyki i pieluchy miałam swoje.
      Natomiast sam pobyt w szpitalu od strony bytowej - tragedia - przynajmniej dla mnie.
      Zostałyśmy umieszczone w malutkim pokoiku, przy łóżeczku mogła być tylko jedna osoba dorosła (co oczywiście było naginane nie tylko przez nas), do tego okropnie twarde krzesełeczko, strasznie niewygodne. Żadnej możliwości położenia się czyli jak dla mnie odpadało nocowanie z córką - początki laktacji mogły się okazać jej końcem. O przysługujących mi posiłkach dowiedziałam się dopiero w poniedziałek, a przyjęte do szpitala zostałyśmy w piątek. Nie było żadnej możliwości zrobienia sobie czegoś ciepłego do picia - trzeba było chodzić do baru na zewnatrz szpitala ew. automat w holu. Generalnie marzyłam o tym żeby już wrócić do domu i móc wszystko normalnie robić.
    • hannajamrozek Re: Przyjęcie dziecka do szpitala - jak to jest? 30.08.07, 11:42
      Witam.
      Ja z moim Bartusiem też bywałam na Szptalnej to chyba z 5 razy. Co 3-
      4 miesiace jezdzilismy tam na zabiegi i zkażdym pobytem widziałam
      dużo rzeczy inaczej niż je widziałam wcześniej. Wspomniany temat
      gorących napoi. To przecież dla bezpieczeństwa naszych dzieci.
      Przecież może się herbata wyla i nie daj boże oparzy któreś dziecko
      (my byliśmy na chirurgii i tam były dzieci od 1 dnia do 17 lat,
      biegające i leżące). Fakt zawsze probleme dla mnie było nocowanie,
      bo faktycznie nie można nawet za opłatą jakąś skorzysta z leżaka czy
      czegoś podobnego. Opieka wyśmienita, lekarze dobrzy, pielęgniarki
      bardzo miłe i pomagające - zero zarzutów. Przy pierwszym pobycie też
      jeszcze byłam karmiąca, ale od razu dietetyczka powiedziała mi że
      przysługują mi wówczas dania na stołówce, lekarz wypisuje recepte,
      idzie sie do księgowości stołówki i wszystko załatwione. Później jak
      już jeździliśmy tylko na dwa dni (w jeden zabieg w drugi wypis ze
      szpitala) to już mi się nie chciało tego załatwiac. Ciuszki mieliśmy
      swoje, pieluszki i chusteczki też. Nie jest naprawde źle, zwłaszcza
      gdy się słyszy w tv o naszej służbie zdrowia.
      Pozdrawiam i życzę zdrówka
    • kim11 Re: Przyjęcie dziecka do szpitala - jak to jest? 31.08.07, 08:37
      Znam Szpitalna. Lezalam z synkiem 3 razy na gestroenterologii.
      Ostatni raz w lutym 2005r. Na jakim odziale bedziecie lezec? W tym
      szpitalu kazdy odzial jest inny - kardiologia np. jest
      najbardziej "surowym" odzialem pod katem rodzicow.
      Pytaj na priva jak chcesz, bo teraz w pracy jestem i nie za bardzo
      moge sie rozpisywac
      • mustardseed Re: Przyjęcie dziecka do szpitala - jak to jest? 12.09.07, 09:28
        Już mamy to za soba, na szczęście.
        Byliśmy tydzień na gastroenterologii własnie. Moje spostrzeżenia:
        Personel przychylnie nastawiony na rodziców i śpiące (koczujące)
        mamy - inaczej 2 pielęgniarki na zmianie nie dałyby rady obskoczyć
        tyle dzieci, zwłaszcza maluszków. Poza tym dzieci o wiele
        spokojniejsze z mamami, co jest bardzo wazne dla dzieci, mam i
        personelu.
        Koczowanie nocne - można przynieść leżankę lub fotel ogrodowy - ja
        własnie na takim spalam.
        Jest 1 lodowka do dyspozycji rodziców, natomiast łazienka to szoking
        jakis - 1 łazienka (prysznic i toaleta) na cały oddział! Dla
        pacjentów i mam! W dodatku nie zamykana!
        Jest pokój - świelica, ale zupełnie nieprzystosowana dla
        najmniejszych dzieci 1-3 lata - ja z moim maluchem nie mieliśmy się
        gdzie podziać, na szczescie mogliśmy wychodzic na spacery.
        To tak po krótce, strasznie sie cieszę ze mamy to za sobą, moje
        dziecko strasznie ten szpital przeżyło.
        Pozdrawiam!
        • mustardseed Re: Przyjęcie dziecka do szpitala - jak to jest? 12.09.07, 09:30
          Acha. Cały 'osprzęt' - ubranka, pieluszki, kosmetyki - wszystko
          miałam ze soba, szpital nie zapewniał nic z tych rzeczy. Jedzenie
          dla dziecka tak.
Pełna wersja