logineczka
27.08.08, 21:32
Nie wiem, jak można być tak aroganckim sprzedawcą jak p. R Danielczak tudzież jego niemiła wspóliniczka-żona. kupiłam jakiś miesiąc temu buty, które rozleciały się w 3 miejscach, nieważne, zaniosłam do reklamacji, pan nie z wielką łachą przyjął, nie chciał w ogółe wpisac uszkodzeć, nie miał formularza, jakiś śiwstek tylko, po prostu poczułam się upokorzona, żadając to do czego mam prawo. Reklamacje można bowiem uznac bądź nie ale obowiązek przyjąc ma. No więc zostawiłam te buty, po kilku dniach miałam przyjść, przychodzę gościa nie ma, jest jego żona, która o niczym nie wie, zbędny komentarz mi serwuje, ze niby ja jedyna z tymi butami przychodzę ze źle chodzę, ze mam dziwny chód, że rzekomo sam zniszczyłam ...żenada. W końcu, gdy mówię,że nie moge czekać, daje mi na wymianę nowa pare ja oddaję jej świstek-dowód złożenia reklamacji. wychodzę. Uwierzcie, po godzieni użytkowania butów, odprusnęły kawałeczki drewna, z którego był mi.in obcas, odpadł tez jeden flek, drugi na wymarciu. Wkrzona ide z powrotem do sklepu, mówię co i jak, żona siedzi na dole, wyśmiała mnie,że "schodziłam" buta, szłam na samym drewnie że mam iść na górę(ona siedzi w sklpei, mąż na deptaku) że tam mąż mnie wyśmieje. (Oboje są siebie warci myślę)W sklepie, dodam parę osób. Podchodzę do faceta, a on: że jestem chora, na co ja liczę, dostałam juz jedna parę wymienioną, i do óżny prze drzwi, cytuję : "patrz jak baba buty rozpierd....." po prostu myślałam,że mnie cos trafi. W ogóle nie chciał słyszeć o jakiejś reklamacji, naobrażał mnie, nie pozolił dojśc do słowa. Po prostu brak kultury to mało. Facet był wulgarny, arogancki, w ogółe nie mający chyba pojęcia o biznesie. Wygląda na to chyba, wracając jeszcze do butów, że zaraz po wyjściu ze sklepu powinno się iść najpierw do szewca podbić obcasy i dopiero nosić. A zachowanie państwa Danielczaków zakrawa na artykuł do niejednej gazety. zeby tak traktować klienta, nie liczyć się ze słowami i z człowiekiem w ogóle.... To tyle, przestrzegam przed tym sklepe. Nazywa się AGD upominki, ale pan "występuje' na zewnątrz z bucikami, na pierwszy rzut oka cacy, ale potem tandeta jak się okazuje i problemy z reklamowaniem w razie czego.