Dodaj do ulubionych

proszę o pomoc pedagoga, nauczyciela...

25.05.09, 20:34
czy jest ktoś taki na forum?
zapisałam w kwietniu syna do zerówki (syn w marcu skończył 6 lat), byłam na
drzwiach otwartych w marcu na których pani nauczycielka "zeróweczki"
opowiadała jak wyglądają zajęcia w oddziale zerowym.
Dzisiaj byłam na zebraniu rodziców "zerówkowiczów" 2009/2010 i nie wiem czy ja
źle zrozumiałam czy ta nowa reforma to jakaś paranoja... dzisiaj dowiedziałam
się że w podstawie programowej dla zerówek zmieniono jedną ważną rzecz;
mianowicie dzieci w zerówce w ogóle nie będą się uczyła, będą spędzały 5
godzin dziennie na: (ponad 1 godzina na powietrzu, ponad 2 godziny zabaw,
ponad 1 godzina "nauki" podczas której pani opowiada/czyta a oni słuchają,
ewentualnie coś w książeczkach) niema nauki liter, niema nauki cyfr, niema
nauki pisowni, niema podstaw czytania... program całkowicie przygotowany dla
dzieci 5 letnich...
czy dobrze zrozumiałam? jeśli nie to proszę mnie oświecić...
Syn we wrześniu będzie miał 6,5 roku, jest bardzo wysoki i bardzo
inteligentny, poszedł do przedszkola w wieku 2,5 roku (rok wcześniej) czyli ma
za sobą 4 lata spędzone w przedszkolu, i teraz wyszłoby na to że pójdzie na 5
rok do przedszkola...
Zdecydowałam że w takim przypadku przepisuję go do 1 klasy...
Obserwuj wątek
    • jaszczurzyca Re: proszę o pomoc pedagoga, nauczyciela... 26.05.09, 21:59
      Tak wygląda specyfika oddziału zerowego. Generalnie nauka opiera się
      na zabawie, a w zasadzie przez zabawę. Na typową naukę jest
      przeznaczona 1h z tym, że blok jest rozbity na 2x po 1/2h -
      koncentracja dziecka po dłuższym niż ten czasie siada. (tu jest czas
      na naukę, a to, że jak napisałaś w tym czasie pani opowiada a dzieci
      słuchają zależy od nauczyciela i jego sposobu prowadzenia zajęć. Ja
      tak przygotowuję zajęcia, by dzieciaki w toku własnej aktyczności
      dochodziły do nwej wiedzy, ale jak napisałam to zależy od
      nauczyciela.
      Oprócz tego dzieci bawią się w zabawy kierowane, uczą się ról
      społecznych, to jest ważniejsze niż sama wiedza.

      I może napiszę coś co się Tobie nie spodoba, ale sama inteligencja
      nie jest tak ważna jak prawidłowy rozwój emocjonalne dziecka.
      Mam obecnie w klasie ucznia, który od trzech lat zdobywa najwyższe
      laury w Kangurze matematycznym, mózg ma nieprzeciętny, natomiast
      jest tak bardzo niedojrzały emocjonalnie, że zaburza to jego relacje
      z rówieśnikami i generalnie z otoczeniem. Ludzie, którzy nie znają
      go od strony intelektu postrzegają go jak dzieko lekko "kopnięte".

      Jeżeli Twój syn we wrześniu będzie miał 6,5 roku, spokojnie daj go
      do I klasy, niech tylko PPP wyda opinię, czy ma w dpbrym stopniu
      opanowaną grafomotorykę.
      • magda79pn Re: proszę o pomoc pedagoga, nauczyciela... 28.05.09, 09:26
        dziękuję za odpowiedź
        byłam z synem u psychologa kilka razy już, pierwszy raz dlatego że proponowano
        mi w przedszkolu żeby poszedł rok wcześniej do zerówki (ponieważ poszedł rok
        wcześniej do przedszkola w wieku 2,5 roku), i pani psycholog powiedziała że jak
        najbardziej się nadaje aby pójść rok wcześniej ale dodała również że dziecko
        powinno się jak najdłużej bawić i takie tam... przedyskutowaliśmy to z mężem
        (nie wiedząc rok temu że będzie nowy program) i nie daliśmy go do zerówki przez
        co 2 lata spędził w 5 latkach (jeden rok z rocznikiem 2002 w zwykłym przedszkolu
        i drugi rok z rocznikiem 2003 w przedszkolu artystycznym) i wychodzi na to że
        teraz trzeci rok przerabiałby program dla 5 latków...

        wydaje mi się że wybierając 1 klasę wybieram mniejsze zło...

        Dzisiaj zadzwonię do pani psycholog, umówię się na wizytę i wtedy ostatecznie
        zdecydujemy.

        A jak będzie wyglądał program w 1 klasie?
        czy jest to całkowite przeniesienie "starej" zerówki?
        czy dzieci w 1 klasie muszą siedzieć w ławkach przez 45 minut?
        czy mają więcej luzu (tak jak rok temu zerówka) ?
        • jaszczurzyca Re: proszę o pomoc pedagoga, nauczyciela... 28.05.09, 22:41
          Nie dla siedzenia w ławkach przez 45 min - liczy się raczej
          wykonanie zadania do końca, niż siedzenie do przysłowiowego dzwonka.
          Od połowy semestru i w klasie 2 przyzwyczaja się dzieci do toku
          lekcyjnego, ale i tak najpełniej wychodzi to w klasie trzeciej.
          Program w klasie 1 rzeczywiście okrojony - w myśl nowej podstawy
          programowej ale... jak widzę, że dzieciaki mogą więcej dam im więcej
          i wyduszę jak cytrynki - lubię "lotne" dzieci i "lotne" klasy, lubię
          atmosferę pracy podczas zdobywania wiadomości, a nie tylko
          odrabianie ćwiczeń w książkach.
          Co do luzu - już od klasy 1 przyzwyczajam ich do tego, że
          przedszkole zostawili za płotem, tu jest szkoła i jest czas na
          zabawę, ale jest też czas na naukę. Spokojnie, w II semestrze
          wchodzą w rolę uczniów, a szkołę znają jak własną kieszeń.
      • rolls-royce Re: proszę o pomoc pedagoga, nauczyciela... 29.05.09, 15:19
        I może napiszę coś co się Tobie nie spodoba, ale sama inteligencja
        > nie jest tak ważna jak prawidłowy rozwój emocjonalne dziecka.Mam obecnie w
        klasie ucznia, który od trzech lat zdobywa najwyższe
        > laury w Kangurze matematycznym, mózg ma nieprzeciętny, natomiast
        > jest tak bardzo niedojrzały emocjonalnie, że zaburza to jego relacje
        > z rówieśnikami i generalnie z otoczeniem.

        Czy mogłabym powiedzieć mi, co masz na myśli mówiąc o "prawidłowym rozwoju
        emocjonalnym dziecka"? Czy aby nie jest to zakamuflowane stwierdzenie, że
        "dziecko ma być grzeczne" (czyli: wygodne dla nauczyciela)? Rozwój emocjonalny,
        jak sama nazwa wskazuje, jest ROZWOJEM, czyli: przechodzeniem przez pewne etapy.
        Czy Ty, jako nauczycielka, ograniczasz się tylko do uznania, że rozwój
        kłopotliwego dziecka jest "nieprawidłowy", "zaburzony", oczekując, że rodzice
        dostarczą Ci grzeczne, ustawione, prawidłowe dziecko, czy też rozumiesz, że
        Twoją rolą jest w tym rozwoju pomóc? Przepraszam, jeśli wyprowadzam przedwczesne
        wnioski, ale ostatnio mam wrażenie, że szkoła, zwłaszcza na wcześniejszym
        etapie, postrzega swoją rolę tylko jako "diagnosty zaburzeń". Gdzie są
        nauczyciele, którzy zamiast śledzić zaburzenia i obarczając rodziców winą za
        własną niemoc pedagogiczną, zechcą prowadzić dzieci do harmonijnego rozwoju,
        intelektualnego i emocjonalnego?
        • magda.evie.zoe Re: proszę o pomoc pedagoga, nauczyciela... 03.06.09, 10:09
          Rolls-royce, ja nie wiem gdzie Ty wyczytałaś, że prawidłowy rozwój emocjonalny
          równa się grzeczność - ale raczej nie w postach jaszczurzycy. Z tego co ja
          zrozumiałam, chodzi o to, że rodzice czasem koncentrują się na rozwoju
          intelektualnym - który stymulują ucząc dzieci czytać, pisać, liczyć - a
          zaniedbują rozwój emocjonalny, do którego potrzeba po prostu swobodnego kontaktu
          z innymi dziećmi, zabawy na podwórku, samodzielnego rozwiązywania konfliktów. To
          chyba jest zrozumiałe, że dziecko które na co dzień otoczone jest tylko
          dorosłymi (bo nie ma rodzeństwa, bo nie wychodzi na dwór jako że mieszka tam
          "element" albo w okolicy nie ma rówieśników) a w przedszkolu zabawa jej non-stop
          moderowana albo odbywają się zajęcia edukacyjne - takie dziecko będzie miało
          problemy w nawiązywaniu spontanicznych kontaktów z rówieśnikami.
          A co to ma wspólnego z grzecznością? Nie wiem.
          • rolls-royce Re: proszę o pomoc pedagoga, nauczyciela... 03.06.09, 16:55
            Z tego, co piszecie, wynikałby prosty wniosek, że wystarczy dać dziecku siostrę
            i brata tudzież swobodne zabawy na podwórku i będzie w porzo. Jeśli nie jest w
            porzo, to znaczy, że albo jest to wstrętny jedynak, albo dziecko snobów, którzy
            się bali elementu. Może się tak zdarzyć, ale równie często bywa, że dziecko jest
            jednym z trojga, bawi się na dworze, ale i tak ma problemy emocjonalne. Bo jest
            impulsywne, bo niepokorne, bo chce wszystko sprawdzić samo, bo nie ufa, bo się
            jąka, wycofuje itd. itd. Najłatwiej jest wtedy powiedzieć o rodzicach:
            "zrobiliście błąd, teraz zróbcie coś z tym dzieckiem". Tylko że dziecko nie
            jest, jak już napisałam kiedyś w innym wątku, pudełkiem: co do niego włożyłeś,
            to wyjmiesz. Czasami wkłada się puszyste króliczki, a wyjmuje żaby. Chodzi o to,
            żeby szkoła wspierała (pomagała) rodzicom i przede wszystkim DZIECKU, bo to o
            nie chodzi. Bez cenzurek i pośpiesznych wniosków. Tym mogą się zajmować nudzące
            się panie w biurze, ale nie nauczyciele. Przynajmniej nie ci przez duże N.
          • rolls-royce Re: proszę o pomoc pedagoga, nauczyciela... 03.06.09, 17:20
            Częściowo odpowiedziałam już w poście powyżej, ale jeszcze jedna rzecz przyszła
            mi do głowy. Jeśli wspomniany wyżej jedynak idzie do przedszkola w wieku trzech
            lat, to dopiero zaczyna interesować się dziećmi dookoła i ma ich w tymże
            przedszkolu wystarczająco wiele, by się uspołeczniać. W czym nawalili rodzice,
            jeśli ono sobie z tym uspołecznianiem nie radzi? Że nie "dospołeczniali" go po
            powrocie z przedszkola? Przecież oni też muszą pobyć z własnym dzieckiem, a czas
            nie jest rozciągliwy... Co do wysyłania 8miesięczniaka na angielski, to uważam
            to za absurd. Chciałam tylko nieco zrównoważyć dyskusję - po pierwsze rolą
            nauczyciela jest wspomóc rozwój, a nie wystawiać cenzurki rodzicom, a po drugie:
            dziecka nie da się "zaprogramować", bo to nie robot, tylko żywy człowiek z
            rozmaitymi "zahamowaniami" i "przyśpieszeniami".
    • magda79pn Re: proszę o pomoc pedagoga, nauczyciela... 03.06.09, 17:59
      proszę odpowiedzcie mi jak będzie wyglądała nauka w pierwszej klasie w roku
      szkolnym 2009/2010 wie ktoś ?
      czy jest to całkowite przeniesienie dotychczasowej zerówki do klasy pierwszej?
      czy dzieci będą musiały siedzieć w ławkach przez 45min czy będą miały więcej
      luzu tak jak rok temu zerówka?
      bo skoro teraz do pierwszej klasy mogą iść 6 latki (nawet te "z ulicy" czyli bez
      zerówki, byle urodzone w pierwszym kwartale 2003r) i program jest pod te dzieci
      przygotowany tzn że one będą się uczyły literek przez zabawę tak jak to było w
      zerówce?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka