tentatore
08.10.09, 06:39
Strach przed Kościołem zwyciężył w Krakowie. Interes miasta stał się mniej
istotny niż dobre relacje z duchownymi. Krakowscy radni NIE ZDECYDOWALI się
wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego przeciwko katolickiej Komisji
Majątkowej. Rozdawnictwo miejskiego majątku sankcjonuje prawicowa część rady.
O pasywności krakowskich władz zdecydowała chwiejność Platformy Obywatelskiej.
Głosy przeciwników razem z negatywnymi głosami radnych PiS-u przeważyły.
Kraków nie zaprotestuje przeciwko wyrywaniu kolejnych nieruchomości przez
katolickich duchownych i żydowskich spadkobierców. Wnioski, zaproponowane
przez prezydenta Jacka Majchrowskiego, odnosiły się do braku możliwości
odwołania od Komisji Majątkowej i Komisji Regulacyjnej. Podważa się bowiem ich
jednoinstancyjność. Środowa próba była czwartą z kolei. Radni wystraszyli się
Kościoła. Gdyby Trybunał Konstytucyjny uznał, że obie komisje działają
niekonstytucyjnie, wówczas władze samorządowe, nie tylko Krakowa, mogłyby
walczyć o odszkodowanie za zabrane im mienie. Czy komisja oddająca majątek
kościelnym instytucjom działa legalnie? Sławetna rada miejska królewskiego
stołecznego miasta Krakowa nie miała dotychczas odwagi zadać tego pytania
Trybunałowi Konstytucyjnemu. Skandal z 2006 r., kiedy gmina Kraków straciła na
rzecz cystersów kilka działek wartości blisko 25 mln zł, trafił na czołówki
gazet i obudził zainteresowanie działaniem Komisji Majątkowej zajmującej się
przywracaniem Kościołowi utraconego majątku. Tereny te nigdy nie należały do
Kościoła i wskazane zostały jako mienie zamienne za inne grunty utracone
zresztą w innym mieście. Strona kościelna w kilku przypadkach odzyskane tereny
sprzedała niemal natychmiast zaprzyjaźnionym przedsiębiorcom często po cenach,
które budzą poważne wątpliwości. Na tym mieniu wyrosła już niejedna prywatna
fortuna. Warto tu przypomnieć losy blisko 50 ha gruntów na warszawskiej
Białołęce wartych – wg władz dzielnicy – ok. 240 mln zł, które elżbietanki (z
Poznania) wyceniły sobie na 30 mln zł i natychmiast sprzedały biznesmenowi
podejrzewanemu o kontakty z gangsterami. W Krakowie natomiast głośna stała się
m.in. afera, gdy komisja przywróciła kościołowi mariackiemu pewne tereny wraz
z postawionymi tam po wojnie budynkami i mieszkającymi w nich ludźmi, a
proboszcz natychmiast sprzedał je spółce deweloperskiej. W sumie tylko w
Krakowie Kościół „odzyskał” 36 działek gruntów państwowych zarządzanych
głównie przez Agencję Mienia Wojskowego i Agencję Nieruchomości Rolnych oraz
20 działek będących w rękach miasta, z czego siedem jako mienie zastępcze.
Roszczenia nie zostały bynajmniej zaspokojone. Np. tylko jeden z zakonów
domaga się w Krakowie działek zamiennych wartości 80 mln zł.