czy zmarli pomagaja zywym?Znacie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 15:49
Znacie jakies prztpadki?
    • peteen ja znam odwrotne wypadki.. 20.01.04, 15:53
      że żywi pomagają zmarłym...
      • gph Re: ja znam odwrotne wypadki.. 20.01.04, 16:01
        peteen napisał:

        > że żywi pomagają zmarłym...

        zwłaszcza jeżeli nie są jeszcze do końca zmarli....
    • to.ya Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? 20.01.04, 15:54
      Mam (chyba) gdzieś w domu artykuł "Terapeutyczna rola zmarłych".
      Mogę go dla Ciebie odszukać. Chcesz?
      Pozdrawiam,
      Ewa
      • Gość: kaska Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 15:59
        tak, znajdz. Taka glupia jestem, ze myslalam, ze mama jednak sie
        odzwie.........
        • to.ya Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? 20.01.04, 16:21
          Gość portalu: kaska napisał(a):

          > tak, znajdz. Taka glupia jestem, ze myslalam, ze mama jednak sie
          > odzwie.........

          Nie jesteś głupia!!! Nawet tak nie myśl!!!! Nie wolno!!!
          Ja myslę, że się odezwie- trzeba troszkę czasu. I oswojenia.
          Zobaczysz.
          3maj się cieplutko!!!
          Pozdrawiam gorąco i serdecznie,
          Ewa
          • Gość: kaska Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 16:24
            jakiego czasu? Jakiego oswojenia???
            Teraz TERAZ jest to potrzebne. I tyle/
            • to.ya Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? 20.01.04, 16:29
              Gość portalu: kaska napisał(a):

              > jakiego czasu? Jakiego oswojenia???
              > Teraz TERAZ jest to potrzebne. I tyle/


              Nie chciałam Cię urazić, wybacz.
              Wierzę, że się odezwie.
              Przepraszam, jeżeli uraziłam.
              E.
              • Gość: kaska Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 16:33
                no prziecoez wiadomo ze sie nie odezwie....
                • to.ya Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? 20.01.04, 16:38
                  Odezwie = pomoże, da znak.
                  To miałam na myśli.
                  • Gość: glass Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? IP: *.as1.lmk.limerick.eircom.net 20.01.04, 17:36
                    Ja wierze.
                    Stracilam tak wielu ludzi ktorych kochalam. Ktorzy mnie kochali.
                    Ostatnio, przed samymi swietami, zmarla moja Mama.
                    Wiecej mam przyjaciol na tamtym niz na tym swiecie.
                    Wierze, ze kiedys mi pomoga, pokieruja, dadza jakis znak... Wierze, ze ich
                    smierc nie byla daremna.
                    • Gość: TGIF Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 21.01.04, 08:25
                      Kasiu- w tych ciezkich chwilach jestesmy wszyscy z Toba.
                      Jezeli spotkasz przyjazna Ci osobe, to pomysl, ze to Twoja Mama ja przyslala i
                      chce Ci w ten sposob pomoc.
                    • tygrys01 Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? 21.01.04, 23:37
                      Gość portalu: glass napisał(a):

                      > Stracilam tak wielu ludzi ktorych kochalam. Ktorzy mnie kochali.
                      > Ostatnio, przed samymi swietami, zmarla moja Mama.
                      =====================
                      Sercem jestem z Twoim cierpieniem. Pomyśl czego mama nie dokończyła robić,
                      Dokończ za Nią. O ile coś robiłas dla Mamy i nie skończyłaś to pomomo wszystko
                      skończ. Ja np pokończyłem różne prace z urządzaniem mieszkania córki, chociaż
                      z logicznego punktu widzenia nie mialo to sensu, ale jednak musiałem pokończyć.
                      Czy zmarła córka mi pomaga? Nie wiem czy bezpośrednio, ale myślę że śmierć
                      najbliższych nie może być bezużytecznym bezsensem.
                      • Gość: Reszka Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? IP: *.avamex.krakow.pl 22.01.04, 02:14
                        Witaj! Ja głęboko wierzę,że tak jest. Pan Aleksander Łysek wypowiadał się
                        kiedyś na ten temat.Tuż po śmierci jedynego syna Michała(jak zapewne pamiętasz -
                        śmierci tragicznej,potwornej i bezsensownej) -dwukrotnie miał z nim
                        kontakt .Ni to w półśnie,ni to na jawie.Rozmawiał z nim i to przyniosło mu
                        wielka ulgę.Wspominał też o białym gołębiu,który pojawił sie dwukrotnie,w dość
                        dziwnych okolicznosciach -chyba na balkonie i na cmentarzu,ale tego dokładnie
                        nie pamiętam-czuł,jakby to był jakis znak od syna.Pan Aleksander Łysek to
                        wspaniały,dzielny i szlachetny człowiek,którego od lat podziwiam za
                        konsekwencję w działaniu,za walkę o sprawiedliwosć,która nie ma w sobie nic
                        zaślepionej zemsty.za działania mądre i przemyslane.I wierzę w to,co mówił.On
                        na pewno nie szuka sensacji.I wiesz,że bardzo podobne doznania (spotkanie we
                        śnie) miał Wharton po tragicznej śmierci swojej córki,zięcia i dwóch wnuczek?
                        Opisał to w książce "Niezawinione smierci".I on też wspominał o dziwnym
                        spotkaniu z ptakiem .Jeśli tego nie znasz, koniecznie przeczytaj,robi
                        niesamowite wrażenie.
                        A z moich osobistych doznań? Często czuję opiekę Taty i ukochanego Dziadka
                        (zmarli dawno.jeden przed 11,a drugi przed 37 laty ).Jesli muszę obudzić się
                        o konkretnej godzinie,a nie mam zegarka lub obawiam się ,że zaśpię - proszę
                        Tatę lub inne "dusze w czyśćcu cierpiące "o obudzenie i w tej intecji odmawiam
                        trzy razy modlitwę "Wieczne odpoczywanie".NIGDY SIĘ NIE ZAWIODŁAM!!!!Nauczył
                        mnie tego właśnie tato,gdy jeszcze byłam dzieckiem i jeżdziłam bez budzika na
                        kolonie czy obozy.
                        A w czasie ostatniej wizyty Papieża w Krakowie miałam jeszcze jeden
                        taki "znak". Ja miałam uczestniczyć we Mszy Św. na Błoniach ,a mąż został w
                        domu (po nieprzespanej ,przepracowanej nocy spał kamiennym snem).Wszystkie
                        telewizyjne relacje z pielgrzymki nagrywaliśmy na kasety video (bardzo nam na
                        tym zależało,żeby mieć nagraną całość wizyty Ojca Św.)Tym razem również
                        wszystko przygotowałam,a mąż miał tylko włączyć nagrywanie o określonej
                        godzinie(w naszym magnetowidzie nie działało programowanie).Budzik był
                        nastawiony na 9 .45 .Trzeba było tylko wstać z łóżka,nacisnąć Rec -i mozna
                        było dalej spać. I kiedy już szłam na Błonia ulicą Karmelicką (i dochodziła
                        godzina 9 .40)-uświadomiłam sobie,że nie odblokowałam dzwonka w budziku i on
                        po prostu nie zadzwoni i nie obudzi męża ,Nie mamy telefonu komórkowego,nie
                        miałam karty telefonicznej ,a zresztą i tak nie było w pobliżu budki .Cóż mi
                        pozostało? Gorąco poprosiłam w myślach Tatę o pomoc ( żeby obudził męża) i
                        odmówiłam 3 x "Wieczne odpoczywanie".
                        Kiedy póżnym popołudniem dotarłam wreszcie do domu (pamiętasz pewnie,jakie
                        dantejskie sceny działy się w tramwajach i autobusach,a ja mieszkam w Nowej
                        Hucie) - zapytałam nieśmialo męża,co z nagraniem na video.I wiesz,co
                        odpowiedział? Że dokładnie o 9.45 nagle obudził się,po prostu zerwał się z
                        łóżka ,jakby ktoś go budził( a spał kamiennym snem).Był pewien,że to ja ,że nie
                        poszłam na Błonia .Spojrzał na budzik (który nie zadzwonił),stwierdzil
                        naocznie,że nie ma mnie w domu ,oprzytomniał,nastawił nagrywanie i juz nie
                        zasnął,tylko oglądał całą Mszę "na żywo".Był zupełnie wyspany.Wtedy dopiero
                        opowiedziałam mu o całej historii.Jeśli będziesz chciała,możesz sama to
                        wyprobować .Oczywiście nie na zasadzie eksperymentu ("zobaczę,czy to
                        działa"),tylko w sytuacji RZECZYWISTEJ POTRZEBY.O kontaktach z "innym światem"
                        wspomina też Zofia Kucówna i Krystyna Janda.Odszukam,gdzie o tym pisały i po
                        dam Ci namiary. Pozdrawiam najserdeczniej.
                • Gość: Basia Re: czy zmarli pomagaja zywym?Znacie? IP: *.ar.krakow.pl 02.02.04, 23:35
                  Witaj Kasiu!
                  Ja również jestem z Tobą i wiem co przeżywasz, bo sama niedawno straciłam Mamę.
                  Ale wiesz co Ci powiem? Twoja Mama cały czas czuwa nad Tobą w jakiś sposób,
                  nawet jeśli niezauważalnie dla Ciebie. Głęboko wierzę w życie po śmierci i wiem
                  że wszyscy moi bliscy, których do tej pory straciłam, są i czekają na mnie. Ale
                  istnieją w innym wymiarze - ludzie wierzący nazywają to niebem, ludzie innych
                  wyznań też mają na to swoje określenia. Czasem zdarza się jednak, że żywi swoją
                  tęsknotą zatrzymują swoich bliskich - w połowie drogi. I to nie jest dobre ani
                  dla zmarłych, ani dla żywych. Wiem że przez całe życie będę kochać Mamę, ale
                  wiem również że dla jej dobra powinnam pozwolić jej odejść do Światła. Zdaję
                  sobie sprawę jakie to jest trudne dla wszystkich pogrążonych w rozpaczy i
                  żałobie, ale to jest najlepsze rozwiązanie. Pozdrawiam Cię ciepło i życzę Ci
                  dużo siły aby sobie z tym wszystkim poradzić.
                  • Gość: Marysia Re: czy zmarli pomagaja zywym??Sama sprawdz!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 16:12
                    Jeżeli chcesz naprawdę wiedzieć, sprawdż w najdoskonalszym żródle.Jeżeli jesteś
                    wierzącą osobą i masz zaufanie do tego żródła a jest to ;Pismo święte; Nie
                    będziesz się domyślać i opierać sie na poglądach osobistych domniemanych innych
                    osób lecz dowiesz się prawdy!!A prawda jest w P.śW np;w księdze Kaznodzieji
                    rozdz. 9. a 4-12wers.Także w psalmie 146 -przeczytaj cały. Masz prawo ją
                    wspominać i nawet trzebabo ją kochałaś,ale rozmowa teraz po śmierci jest
                    niemożliwa!!Możesz sobie jeszcze przeczytać ps.115;17 i Izajasz 38;1 oraz 8;19
                    i19.
                    Jeżeli wierzysz w ciała zmartwychwstanie to właśnie ono jest największą
                    nadzieją dla naszych bliskichno i nas żyjących też ,na dowód podam tylko jeden
                    wer. by cie nie męczyć Ewang.Jana 5 ;28 i 29

                    Pozdrawiam serdecznie
                    Marysia

Inne wątki na temat:
Pełna wersja