Tanie Linie Kolejowe czasem najdroższe

    • Gość: Sendi Tanie Linie Kolejowe czasem najdroższe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.09, 16:24
      Tylko Leciutko Konmbinujemy
    • Gość: shary Tanie Linie Kolejowe czasem najdroższe IP: 89.187.232.* 28.12.09, 16:34
      A od kiedy to w pospiesznym mozna było płacić kartą? Przecież
      pociągi TLK to zwykłe pospieszne tylko nazwa została zmieniona.
      Nigdy w pospiesznym nie było mozliwosci płacenia kartą. Poza tym,
      opłata dodatkowa 300 zł dotyczy tych którzy nie zaołacą należności w
      ciągu 7 dni. Jeśli podróżny uiści opłate za przejazd tzw.
      kredytowany w ciągu 7 dni,to opłata dodatkowa wynosi 90 zł.
    • Gość: uwaga Re: Tanie Linie Kolejowe czasem najdroższe IP: 89.231.205.* 28.12.09, 21:13
      osoby komentujące poniżej w tonie "kretyni a nie biznesmeni" chyba dawno nie jechały szybkim (na warunki polskie) pociągiem Warszawa - Kraków. Dawniej to były pociągi spółki InterCity, w których w większości normą była możliwość zapłaty za bilet kartą kredytową lub płatniczą. Bohaterowie artykułu po prostu się przyzwyczaili do tego standardu. W ten sposób jeździli na linii Kraków / Warszawa kilka lat. Ludzie wpadali do pociągu w ostatniej chwili i do konduktora wyciągał się las rąk z kartami. Zwłaszcza, że nie trzeba zgłaszać konduktorowi braku biletu. Pociąg do Krakowa nie zatrzymywał się nigdzie więc możliwości ucieczki gapowicza były raczej niewielkie.
    • Gość: maciej żałośni ci kolesie... IP: *.cdma.centertel.pl 28.12.09, 21:58
      przecietny polak ma przy sobie 200-500zl gotowki na drobne wydatki.
      za gume do żucia w kiosku,albo w warsie tez płacą kartą ...?!?!?!?
      mozliwosc placenia karta to udogodnienie, i zadna is\nstytucja nie jest
      zobligowana do umozliwiania takich platnosci
      • Gość: Pengos Żałośni to są wielbiciele gotówki IP: *.chello.pl 29.12.09, 09:03
        200-500zł to ma przy sobie emeryt, który pierwsze co robi to wypłaca całą emeryturę z bankomatu i potem nosi przy sobie.
        Żałosne są te twierdzenia że jak ktoś płaci kartą 20zł to robi to żeby się pokazać - świadczą raczej o tępocie ludzi którzy nie potrafią zrozumieć że karta jest po prostu wygodnym środkiem płatniczym.
        Dlaczego wygodnym? Bo nie trzeba się martwić czy masz przy sobie 10,20,50 czy 500 zł. Każdy z reguły ma przy sobie kilkadziesiąt złotych gotówki na wszelki wypadek - ale bankomaty nie stoją co 5 metrów i czasami może się okazać że gotówki zabraknie. Jak mam przy sobie 20zł na drobne wydatki i pójdę do hipermarketu to oczywiste jest że nawet 15zł zapłacę kartą, bo potem mogę potrzebować tych 20zł tam gdzie kartą nie zapłacę.

        Życzę trochę więcej rozumu na przyszłość.
        • and_nowak Re: Żałośni to są wielbiciele gotówki 29.12.09, 12:50
          Gość portalu: Pengos napisał(a): [...]
          > Jak mam przy sobie 20zł na drobne wydatki i pójdę do hipermarketu
          > to oczywiste jest że nawet 15zł zapłacę kartą, bo potem mogę
          > potrzebować tych 20zł tam gdzie kartą nie zapłacę.
          >
          > Życzę trochę więcej rozumu na przyszłość.

          O widzisz! Czyli jednak MASZ owe 20zł na wypadek gdyby trafiło się miejsce bez
          kart. Wsiadając do pociągu można się spodziewać, że np. karta nie zadziała,
          terminal się zepsuje, łączność nawali, itd.
          Właśnie dlatego ludzie zapobiegliwi (zostawmy epitety) zwykle noszą
          "zabezpieczenie gotówkowe" pomimo, że płacą kartą. Takie koło zapasowe.
          W tym wypadku chodziło o 60PLN, to naprawdę niewiele. W sam raz na taksówkę z
          dworca.
          • Gość: Pengos Re: Żałośni to są wielbiciele gotówki IP: *.chello.pl 29.12.09, 23:16
            A nie przyjdzie Ci do głowy że mogę nie mieć czasu na bieganie po mieście w poszukiwaniu bankomatu? Że mogę nie mieć przy sobie akurat karty którą można wypłacać gotówkę, albo że po prostu nie wiem ile dokładnie kosztuje bilet bo nawet nie miałem czasu tego sprawdzić przed podróżą?
            W sytuacji gdy nie da się zapłacić kartą z przyczyn technicznych (nie działa terminal), PKP powinno po prostu zgodzić się na zapłatę na innych warunkach (np. w kasie na dworcu docelowym). Tu konduktor postąpił sensownie, akurat jego nie ma się co czepiać.
            • and_nowak Re: Żałośni to są wielbiciele gotówki 30.12.09, 12:50
              Gość portalu: Pengos napisał(a):

              > A nie przyjdzie Ci do głowy że mogę nie mieć czasu na bieganie
              > po mieście w poszukiwaniu bankomatu?

              Twój problem. Znam takiego, co nie miał czasu pójść do kasy odebrać wypłatę.
              Wolał pożyczać ode mnie. ;-)


              > Że mogę nie mieć przy sobie akurat karty którą można wypłacać
              > gotówkę, albo że po prostu nie wiem ile dokładnie kosztuje bilet
              > bo nawet nie miałem czasu tego sprawdzić przed podróżą?

              Twój problem. A gdyby się okazało, że na karcie masz o 5 zł za mało, bo w końcu
              nie wiesz ile kosztuje bilet?


              > W sytuacji gdy nie da się zapłacić kartą z przyczyn
              > technicznych (nie działa terminal), PKP powinno po prostu
              > zgodzić się na zapłatę na innych warunkach (np.
              > w kasie na dworcu docelowym).
              Spróbuj tego numeru w dowolnym sklepie ;-)))

              > Tu konduktor postąpił sensownie, akurat jego nie
              > ma się co czepiać.
              Chciał dobrze, ale postąpił wręcz absurdalnie i złamał kilka przepisów. Nie
              karałbym go za to, ale nie tędy droga.
    • zawsze-mmarek1 Tanie Linie Kolejowe czasem najdroższe 29.12.09, 09:05
      Tanie(?) linie Kolejowe są najdroższe niezależnie od opłat za wystawienie
      biletu przez konduktora. Jeżdżę często na trasie Kraków - Świnoujście. Do
      listopada płaciłem 68zł za bilet obecnie cena wynosi 87 zł - w tym dopłata
      20zł za przejazd liniami TLK w tym samym składzie i czasie co poprzednio
      klasycznym IC. Uważam, że to po prostu kolejna zakamuflowana podwyżka cen biletów
    • Gość: uważajgdziewsiadas Uważaj gdzie wsiadasz, bo słono zapłacisz IP: 91.189.0.* 12.09.10, 19:46
      Dla mnie to w ogóle nieporozumienie. Tanie Linie Kolejowe to wcale nie taniość, choć pewnie na dłuższe dystanse może się opłacać. U nich pierwsza taryfa to od 0 do 40 km, czyli bez względu czy jedziesz tylko kilometr do sąsiedniej stacji, czy 39,5 km płacisz tę samą taryfę, co jest wg mnie nieporozumieniem.

      Miałem taką sytuację, że spieszyłem się z pracy do domu, zawsze jeżdżę pociągiem Regio, do sąsiedniej stacji 6, 418 km dokładnie, za co płacę 3, 00 zł. Tym razem była sobota i godzina nieco inna, więc pierwsze co podjechało to TLK, wsiadłem bo akurat zatrzymuje się na obu stacjach. Jakież było moje zdziwienie jak konduktor zaśpiewał mi 9,50 za bilet. Owszem później sprawdziłem, że miał rację, ale no cóż w danej chwili o tym nie wiedziałem, w portfelu miałem...akurat 4,20 i mówię mu, że zapłacę 3 zł, bo tyle zawsze płaciłem za ten dystans (co prawda innym pociągiem), albo nawet dam mu wszystko, bo po prostu nie mam 9,50. A ten w ogóle nie zrozumiał i mówi "poproszę 9,50", powtarzam mu jeszcze raz że nie mam, a i tak zaraz wysiadam, bierz pan co mam, trudno. A on swoje...poproszę dowodzik, a je że nie mam, bo faktycznie nie noszę dowodu, m.in. z tego względu. To on, że dzwoni na policję i poszedł. Wysiadłem z pociągu, jakoś nikt mnie nie zgarnął na dworcu (oczekiwałem akcji policji typu kilka radiowozów, zgarniają mnie na dworcu w kajdany i pałami po plecach - a tu się rozczarowałem niebiańskim spokojem) i nie ma takiej opcji, bo akurat wiem jak moja miastowa policja działa. Zatem w sumie za darmo się przejechałem, ale spójrzcie, że jest to spore niedociągnięcie TLK, bo stracili podwójnie. Mnie było stać na bilet, ż tym, że innym pociągiem, a i na ten, tylko, że gotówki nie miałem.

      Dla mnie żadna różnica, bo czy druga klasa, czy pierwsza na te 10 minut nawet nie opłaca mi się usiąść, tylko cały czas stoję pod drzwiami, więc nie jadę żadną klasą.

      Bilety powinny być wyliczane co do dystansu ze stacji do stacji, a nie wg taryfy. Gdybym faktycznie miał te 9,50 to przepłaciłbym ponad trzykrotnie. Co ciekawe pociąg Regio (taki mały pomarańczowo-niebieski) jedzie ten dystans 8 minut, a TLK 12...większego za przeproszeniem dziadostwa jak TLK to naprawdę nie ma.

      Jeszcze jedna refleksja - ja specjalnie poszedłem sam do konduktora, a mogłem sobie spokojnie stać w ostatnim wagonie i przejechać się faktycznie za free, ale chciałem być uczciwy. Mogę tylko powiedzieć, że kanar przynajmniej nie próbował mnie zatrzymać, nawet słowem, co jest jakimś plusem, ale spodziewałem się ewentualnej szarpaniny, tutaj i tak byłoby na moje bo kruszynką nie jestem i przyłożyć potrafię. Ale ja chciałem być grzeczny i tak zostało do samego końca.
Pełna wersja