Gość: MARNE Gwałciciel z Krakowa w rękach policji IP: *.48.87-79.rev.gaoland.net 18.01.10, 19:23 NO SMARUJ DUPE CWELU... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Gwałciciel z Krakowa w rękach policji IP: *.centertel.pl 18.01.10, 19:23 7 na 10 pzrestępców seksualnych wraca do procederu zaraz po wyjsciu z kicia, dlatego niskie kary dla gwałcicieli niczego nie zmienią- po wyjściu dalej będzie gwałcił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz poludniowa polski to przestepcy IP: *.dip.t-dialin.net 18.01.10, 19:53 gwalciciele, zlodzieje, oszusci itp, oddac te czesc kraju od wroclawia do krakowa innym to zrobia tam porzadek szybko codziennie sie slyszy o napadzie na kantor w gliwicach, zastrzeleniu w opolu, spalowaniu w wroclawiu.... no i jeszcze tychy, katowice, krakow, bytom i cala reszta, kto tam mieszka ????????? Odpowiedz Link Zgłoś
jano53 Re: Gwałciciel z Krakowa w rękach policji 18.01.10, 20:55 No niestety,ta kobieta za mądra nie była ale to w niczym nie usprawiedliwia tego zboczeńca i przy naszym wymiarze sprawiedliwości to raczej nie ma co liczyć że po wyjściu z więzienia znowu jakaś nie padnie jego ofiarą. Odpowiedz Link Zgłoś
aniceman Gwałciciel z Krakowa w rękach policji 19.01.10, 11:02 Rozwaga i uwaga nigdy nie zaszkodzą, lepiej ufać swojej wiedzy i na żadne skróty z doczepionym gościem nie iść, niestety takie czasy, że nasze Panie są narażone na niebezpieczeństwo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: onaona szłam kiedyś z facetem przez park IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.10, 22:01 A właściwie szłam sama, około godz 20, zimą, przez park w mało jeszcze znanym mieście. Przyczepił sie do mnie jakiś facet, cos zagaduje. Dziwny taki. Ja nie zawiązuje kontaktu, ide szybko, on za mną. Gada jakies głupoty, czy sie nie boje isc sama, gdzie ide, itd. Co miałam zrobić. Pomyslałąm ze nie jest jeszcze tak pozno, na pewno zaraz spotkamy jakichs ludzi. Ale ludzi nie było. Starałam sie nie okazywac ze sie boje. Odpowiadałam krotko na jego zagadywanie. Bałam sie coraz bardziej. Powiedział, chodz tędy, tu nie ma zasp. Powiedziałam NIE. Ale zaraz mysli: co robic, jak zaczne uciekac to mnie złapie w 3 sekundy, udawac ze sie nie boje? To sie na pewno zaraz skonczy... Powiedziałam nie. A on powiedział: chodz tutaj. Bardzo twardo i stanowczo. Byłam sparalizowana ze strachu. Poszłam, tam gdzie wskazał. Była to troche dłuzsza droga, ale fgaktycznie lepiej odsniezona. Facet widzial ze sie boje, troche złagodził ton. Zaczął opowiadac o swojej pracy czy czyms tam. Ale naprawde dziwny był. Szlismy tak szybko, prawie biegiem. Były takie momenty ze byłam prawie pewna ze zaraz cos mi zrobi. A potem łapał jakis inny wątek, cos opowiadał. I co? Na szczęście park się skonczył chyba troche szybciej niz sie facet spodziewał. Albo zrezygnował ze swoich zamiarow. Bo byłam pewna ze takie miał. Zobaczyłam ulice i jakis nadjezdzajacy tramwaj. Zawołałam ze to moj i pedem do tego tramwaju. Nigdy sie tak nie bałam jak wtedy. Czy ktorys z mądrych komentujących był kiedykolwiek w podobnej sytuacji, kiedy czuł i widział zagrozenie i jednoczesnie doskonale wiedział ze jest teraz na czyjejs łasce? Ze to bez roznicy czy z nim teraz pojde czy nie, bo jestem sama, słabsza i nie ma tu nikogo kto mogłby mi pomoc? Nie zycze nikomu takich sytuacji i takiego strachu. I proszę, naprawdę powstrzymajcie sie czasami przed ferowaniem wyroków. Odpowiedz Link Zgłoś