Listy. Miasto żywych czy skansen?

12.02.10, 12:22
to taka cecha narodowa - kontestować
jak sledze większe inwestycje lub zmiany w KRK to każda wiąże się z komitetem
który protestuje - i mamy m.in. brak parkingów, obwodnic itp.
    • Gość: inny czytelnik Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: *.chello.pl 12.02.10, 12:30
      zgadzam się. Polsko! Przestańmy w końcu narzekać. Pojawiają się nowe
      możliwości i fajnie, że możemy je wykorzystać. Czasy PRL-u dawno się
      skończyły. Zapomnijcie o brudnych, szarych kominach i wstrętnych żyletkowcach.
    • reni-06 Listy. Miasto żywych czy skansen? 12.02.10, 12:30
      Skansen!!! zdecydowanie skansen!
      Hali sportowej nie ma i nie będzie, rozwiązania drogowe - szkoda mówić,
      architekci - stara gwardia, żadnych konkursów, żeby dopuścić trochę świeżej
      krwi, bezproduktywne dyskusje o lokalizacji pomników, jakby nie było bardziej
      istotnych spraw do załatwienia, wszędzie nos wtyka kościół nawet w tak
      oczywiste łamanie przepisów, jak tolerowanie przez zarząd dróg cmentarzysk na
      poboczach i modernizację stadionów sportowych, urządzanie nowych osiedli bez
      komunikacji, dróg i infrastruktury, uniwersytetów ze trzy, ale noblisty ani
      jednego, nowy dworzec autobusowy bez parkingu, ale za to z najdroższym WC w
      Polsce, obsrane Błonia, brak basenów, lodowiska, itd, itd.
      Żałuję, że nie zdecydowałem się wyjechać, póki był czas i więcej zdrowia.
    • Gość: uffa co ma błyskajacy komin IP: *.ists.pl 12.02.10, 12:31
      do "miasta żywych"? to jakby komin nie błyskał, to by miasto bylo martwe? na
      ironie zakrawa fakt, ze ten beznadziejny komin stoi wlasnie dlatego, ze byl
      nacisk na zachowanie "zabytku", no to mamy teraz reklamowke, bleee
      czy to dobrze, ze Sukiennice przebudowano w XIX wieku? polemizowalbym
      lepsze bylyby oryginalne a nie udawane
      czy wieza Eiffla jest fajna? nie, nier jest fajna - jest syfna
      a ze jest symbolem Paryzewa? no coz jest, ale nie powinna byc
    • Gość: KRK Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: *.zax.pl 12.02.10, 12:35
      Nikt nie mówi, że wszystko jest złe, zauważ, że ludzie w większych grupach
      protestują tylko przeciw kilku inwestycjom, a cała rzesza kilkudziesięciu
      wiąże się z ogólną aprobatą. Akurat często przejeżdżam w rejonie owego komina,
      a mieszkam w zupełnie innej części miasta i zawsze razi mnie ten kicz. Problem
      stanowi monopol jednej pracowni architektonicznej na projekty centrum
      handlowych w Krakowie, bowiem w innych nawet polskich miastach takie obiekty
      są całkiem przyjemne w odbiorze, u nas zawsze wieją kiczem. Co do żyletkowców
      to również zgadzam się, że potrzeba remontu, ale dlaczego ten remont ma
      zniszczyć całą ideę budynków. Warto przypomnieć sobie gmach Uniwersytetu
      Pedagogicznego, parę lat temu znalazł się on nawet na okładce książki o
      architekturze Krakowa ze względu na ciekawą aranżację okien, dziś nic z tego
      nie zostało, bo budynek "ocieplono" jak zwykły blok z wielkiej płyty -
      niedopasowane koloru, dewastacja linii okien. Żyletkowce na pewno będą lepiej
      wyglądać po remoncie zaprojektowanym przez porządnego architekta, niż przez
      przypadkową osobę z uprawnieniami jak chciały tego władze sądu. Ja się cieszę,
      że ludzie zabierają głos a nie siedzą z założonymi rękami i patrzą jak
      niszczeje Kraków.
    • Gość: kr Czy kominy elektrociepłowni są złe? Tak - są złe! IP: 83.19.167.* 12.02.10, 12:39
      Są przykładem budowania bez ładu i składu. Bez poszanowania dla tzw. linii widokowych. I z tego punktu widzenia są złe, choć nie wiem, czy Pan Paweł W. wie, o czym piszę.
      Ale trudno - ktoś w PRLu podjął decyzję o budowie elektrociepłowni w tym miejscu - nie zmienimy tego.
      Natomiast jest zdecydowana różnica pomiędzy wymaganym przepisami oznakowaniem użytkowanych obiektów które ze względu na swoje funkcje mają określony kształt (kominy i lampy sygnalizacyjne wymagane przepisami dotyczącymi lotnictwa) a kominem pozostawionym jako element dekoracja z jak dla mnie bezsensownymi i po prostu brzydkimi neonami. To nie jest nic nowego - to jest po prostu tandeta rodem z byle jakiego bazaru. Brakło - co zresztą inwestor wprost przyznaje - funduszy na zrealizowanie planowanego wyglądu - to walnęli tani neon. Żeby coś było i świeciło na pół Krakowa.
      I proszę nie pisać o "tworzeniu czegoś nowego" - bo za chwilę ktoś w róż majtkowy przetykany fosforyzującą zielenią przemaluje Szarą Kamienicę (żeby przyciągała uwagę) i też powie że "tworzy coś nowego".
    • Gość: gsgssg Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: *.autocom.pl 12.02.10, 12:41
      Zdecydowanie skansen! I ten skansen będzie tak długo, jak
      niektórych urzędasów nie wyrzuci się na zbity ryj.
    • Gość: wojtek Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: 62.29.133.* 12.02.10, 12:43
      Pewnie, że nie ma co narzekać. Ale komin ozdobiony święcący jak kolorowe
      wiejskie wesołe miasteczko? Można my go jakoś z większym gustem oświetlić.
      Zresztą oprócz rynki głównego i paru uliczek Kraków jest brzydki jak kupa więc
      ten komin w gejowskich barwach nic nie zmieni.
    • Gość: dsn Zgadzam się zdecydowanie i podpisuje pod tym IP: *.chello.pl 12.02.10, 12:43
      To że mamy tyle zabytków w Krakowie, to nie znaczy, że niczego nie wolno
      wybudować. Remont Szkieletora? - nie, bo nowy "będzie szpecił krajobraz".
      Zatem ta obecna ruina zdobi Kraków?

      To co obecnie się tu dzieje przekracza granice absurdu. Kraków jest 2. pod
      względem wielkości miastem w Polsce, odwiedza go miliony turystów. Czy na
      pewno jedyną rzeczą, którą mają zapamiętać są poobdzierane ściany, odpadający
      tynk i zero nowoczesności??
      • Gość: lil Re: Zgadzam się zdecydowanie i podpisuje pod tym IP: *.ip.netia.com.pl 12.02.10, 21:33
        tak, na pewno turyści przyjeżdżają tu oglądać "nowoczesność", a neonowy komin ma
        się tak do remontu fasad jak nie powiem co do czego.
      • Gość: imd dsn - popatrz, pomyśl, wyciągnij wnioski IP: 82.177.125.* 12.02.10, 21:45
        lub spytaj mądrzejszego bo głupio gadasz, oj jak głupio:
        jakiego "niczego nowego nie wolno" - o co Ci chodzi? Na Ruczaju nie
        byłeś? Lubicz nie jechałeś? moze pylnij sie na Wolę i zobacz ile tam
        kondominiów naściubiono. Trza brać odpowiedzialność za to co się
        pisze. No, albo choc myśleć. Głową.
    • Gość: ja Ale za to mamy OKRK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.10, 12:47
      i p. Zurdazka, p. Korneckiego i jeszcze parę innych nawiedzonych osób
      wypowiadających sie krytycznie i protestujących przy każdej okazji i przeciw
      wszystkiemu co narusza krakowski "skansen" i dzielnie im wtórującego red Hajoka
      z GW
      • Gość: imd Bingo! IP: 82.177.125.* 12.02.10, 21:47
        Brawo!I tak dalej: OKRK rulez
    • Gość: xyz Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: *.nott.cable.ntl.com 12.02.10, 12:50
      Prawda jest, ze w Krakowie, jako miescie historycznym ale zarazem
      dosc szyko sie rozwijajacym, doswiadczamy wielu dylematow w stylu
      "miasto zywych czy skansen". Mysle jednak, ze Ci, ktorzy
      sprzeciwiaja sie przeciwko takim zmianom jak oswiecony komin czy
      oblozone styropianem "zyletkowce" protestuja nie przeciwko rozwojowi
      miasta, tylko zmianom ktore uwazaja za negatywne. Prosze zrozumiec-
      wartosc estetyczna tego miasta nie lezy w wyremontowanym wiezowcu
      czy kiczowato oswietlonym kominie- Krakow pelen jest zabytkow i
      pewnej atmosfery, ktore mamy obowiazek ochraniac. I nikt nie
      powiedzial ze musi to oznaczac mieszkanie w skansenie- ale niechaj
      zmiany w tym miescie beda zmianami na miescie. Wracajac na chwile do
      tematu wspomnianych protestow- osobiscie uwazam, ze komin obok
      centrum Bonarka to przejaw tandety i komercializacji; co do
      "zyletkowcow"- coz, nie kazdy widzi ich wartosc estetyczna czy
      “historyczna”- rozumiem to, kazdy ma prawo do swojej opinii. Ale
      najwiekszy problem polega na tym, ze tego typu decyzje podejmuje sie
      w Krakowie bez jakichkolwiek konsultacji spolecznych, mozliwosci
      kontroli, itd.

      Pozwole sobie powtorzyc- kazdy ma prawo do opinii co do balonu,
      komina, etc. Ale istota rzeczy tkwi w tym, zebysmy mieli w Krakowie
      dyskusje na ten temat i zebysmy nie pozwalali na degradacje tego, co
      w tym miescie jest najcenniejsze pod wzgledem architektonicznym

      A tym, ktorzy nie rozumieja dlaczego ktos moze protestowac przeciwko
      takim "nowoczesnosciom" jak Galeria Krakowska, balon na bulwarach
      czy migajacy komin, polecam wycieczke do innego historycznego
      miasta- Dubrownika czy nawet Paryza- i zastanowieniem sie co w tym
      miescie bardziej cenimy- pieknie zachowane zabytki, poprzeplatane
      wysokiej jakosci wspolczesna architektura przy jednoczesnej kontroli
      nad nachalna komercializacja, czy tez byle-jakie wiezowce, centra
      handlowe i balony na cieple powietrze.

      Nie robmy z Krakowa skansenu; ale zarazem walczmy o to, by
      zachadzace w miescie zmiany byly pozytywne; Krakow stac na
      sprowadzanie wspolczesnej architektury z najwyzszej polki; i docenmy
      miasto ze to, jakie jest a nie cieszmy sie z kazdej nowowybudowanej
      galerii handlowej, jakkolwiek kiczowatej, czy blyszczacego wiezowca-
      te ostatnie mozna znalezc w kazdym miescie.
      • Gość: tja Fajnie, tylko ze... IP: 217.147.104.* 12.02.10, 13:05
        ..porownanie do Paryza zupelnie nietrafione. Duza czesc Paryza - glownie dzieki
        Hausmannowi - byla zaprojektowana od zera , jest w miare spojna
        architektonicznie i stylistycznie (pomijajac oczywiscie przedmiescia). Krakow
        jest zwyczajnie brzydki i jeden komin wiecej czy mniej tego nie zmieni. Nawet
        Stare Miasto nie jest utrzymane w jednym stylu, i zasmiecone czym sie da w
        przeciwienstwie do Dubrovnika.
      • Gość: Bartosz Klimek Re: Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: 193.111.41.* 12.02.10, 13:44
        Polecam:

        pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_przebudowa_Pary%C5%BCa_w_latach_1852-1870
        Mnie komin Bonarki nie przeszkadza, bo jest dość daleko od zabytkowego centrum
        miasta, a jednocześnie ożywia przestrzeń. Ciężko porównywać Kraków i Paryż, ale
        klimat temu drugiemu miastu nadały właśnie skutki wielkiej przebudowy, która
        wiązała się z kompletną przeróbką starej części miasta.

        Problemem Krakowa jest to, że centrum historyczne, które w wielu miasta jest
        jedynie centrum turystyczno-kulturalno-towarzyskim, w Krakowie jest również
        centrum administracyjno-biznesowo-komunikacyjnym, co tego bardzo
        skoncentrowanym. Bardzo żałuję, że nie uformowała się tutaj dzielnica na wzór
        paryskiej La Defense. Niby powstają biurowce wzdłuż Lublańskiej i Opolskiej, a
        także Wielickiej, ale jest to raczej przypadkowe, bez wyraźnego zamysłu.

        Miasto nie musi w całej swej rozciągłości być patetyczne, eleganckie i stare. W
        Paryżu mamy patetyczne i zapierające dech centrum (dość szeroko rozumiane,
        trudno mówić o jakimś jednym punkcie centralnym), ale też nieco kiczowate
        Montmartre z placem Pigalle, gdzie wystawy u jednych budzą uśmiech, innych szokują.

        Wieża Eiffla to niezły kawał żelastwa, ale przez te olbrzymie przestrzenie ją
        otaczające nie przytłacza. Kicz, ale też symbol myśli technicznej i tętniącego
        życiem miasta. Moim zdaniem kicz w odpowiednich proporcjach wnosi do miasta
        oddech, wskazuje że miasto się rozwija i daje możliwości.

        Mnie z kolei nie podobają się żyletkowce, idealnie pasują do epoki, w której
        powstały, teraz budzą złe skojarzenia. A Rynek tchnie nie nowoczesnością, ale
        właśnie kiczem i tanią cepeliadą.
    • Gość: lol Skansen, ale... IP: 217.147.104.* 12.02.10, 12:58
      Akurat kominy elektrocieplowni oczywiscie ze sa zle i jesli komus sie
      podobaja, to ma cos nie tak z glowa.

      Komin Bonarki rowniez mi sie nie podoba i dziwie sie, ze go zostawili -
      przeciez to tylko komin! Pewnie niedlugo znajda sie oszolomy chcace chronic
      kominy Krakowa jako zabytki socrealizmu, dla mnie sa paskudne.

      Krakow wogole jest strasznie brzydkim miastem. Wylaczywszy scisle centrum, to
      zlepek blokowisk i bylych lub obecnych dzielnic przemyslowych. Zadnego
      rozmachu, alei, terenow rekreacyjnych.

      Oczywiscie w momencie jak miastu brakuje tak podstawowej rzeczy jaka jest
      obwodnica, nie ma zadnego sensu roztrzesanie tego tematu. W tak duzym i tak
      zle zarzadzanym miescie trudno o jakakolwiek "spojnosc architektoniczna".
    • Gość: gość Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 13:03
      Niestety XIX w w którym przebudowano Sukiennice był w dużym stopniu
      barbarzyński dla architektury Krakowa.Zburzono sredniwieczną zabudowę Rynku.m
      in. Ratusz, Dom Wagi. Burzono średniowieczne kościoły klasztory mury miejskie,
      baszty, bramy. A gotyckie i renesansowe kamienice uzyskiwały "nowoczesne"
      klasycystyczne fasady. Niestety ten gotycko-renesansowy "skansen" można
      zobaczyć jedynie na ilustracjach. A mam wrażenie,że koło się zatoczyło przez
      dzisiejszych zwolenników "nowoczesności".
    • Gość: Tico Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: 212.160.200.* 12.02.10, 13:04
      Fantastyczny tekst!!!! Może w końcu "arcy" dziennikarzyna Hajok i jego GW
      zastanowią się nad kuriozalnymi akcjami ratowania tego czy tamtego....
    • Gość: Z Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: 194.153.115.* 12.02.10, 13:06
      Zwracam uwage że te protesty odnośnie komina to robią jacyś Amerykanie...widac u nich nie ma juz nic innego do roboty to pokazują swój udział w PL.

      Uważam że Ci ludzie MOCNO przesadzają...
      • Gość: aaaaaaaa Re: Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: *.evdo.leapwireless.net 12.02.10, 16:54
        To nie sa jacys tam Amerykanie co nie maja co robic u siebie. Chris mieszka w Polsce, a dokladniej w Krakowie od 12 lat wiec trudno aby obchodzily go przemiany w NY, czy SF, lub Chicago. On jest zwiazany z Krakowem, tu pracuje, zyje, ma mieszkanie, dziala w rozych organizacjach (np TMHiZK)oraz zespolach muzycznych. Znam go calkiem dobrze, nie zgadzam sie z jego wszystkimi protestami, ale jako Krakusowi od pokolen tez przeszkadzaja rozne unowoczesnienia typu szklana nadbudowa kamienicy kolo dawnego kina Wanda. Akurat zyletkowce nie sa dla mnie warte ochrony, ale ja mam wsteret do architektury z tamtego okresu, jedynie stara Nowa Huta jest ciekawa, no i moze kino Kijow. Nie podoba mi sie takze chec przemiany Krakowa na sposob londynski, czyli wpakowywanie nowoczesnych rzeczy obok starych i niszczenie dawnego klimatu. Wole model z Amsterdamu czy Paryza. Stare zostaje niezmienione, nowe budynki sa utrzymane w stylistyce starych a nowoczesnosc w innych czesciach miasta. Tak powinien rozwijac sie Krakow. A opera winna wygladc jak Opera z XIX wieku a nie biurowiec z przedmiesci w USA, bo ten budynek ze wzgledu na jego mierna architekture nie zasluguje nawet na bycie w centrum. Osobiscie uwazam, ze tego typu budynki powinny trzymac sie wypracowanych kanonow, tak jak biblioteka publiczna Harolda Washingtona w Chicago. Nowczesnosc jest dobra dla lotnisk, dzielnic biurowych ale nie budynkow kultury w centrum starego miasta. Centrum Pompidou jest ochydne, ladniejszy jest kosciol ktory jest w poblizu.
    • seven Re: Listy. Miasto żywych czy skansen? 12.02.10, 13:17
      zgadzam sie z przeslaniem listu, natomiast trzeba zwrocic uwage, ze tych
      "protestujacych" (choc to slowo na wyrost) jest garstka, ktora daje sie poznac
      szerszej publicznosci tylko i wylacznie dzieki artykulom w gw krakowskiej. teraz
      wystarczy zalozyc sobie grupe na facebooku o mozaice z biprostalu, kominie
      bonarki, czy podobnym byle czym, zaprosic 50 znajomych i artykul w gazecie
      gwarantowany - bo dla dziennikarza nie ma nic prostszego niz skasowac wierszowke
      za tekst, ktorego temat i 3/4 tresci wymyslil juz za niego ktos inny. a ze to
      sie nijak ma do rzeczywistosci ? kogo to obchodzi w obecnej pogoni za sensacja.
      • Gość: Mary Re: Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: 195.150.133.* 12.02.10, 13:41
        Szanowny Panie, myli się Pan sądząc, że osób, którym zależy na
        Krakowie jest "garstka". Nie każdemu musi się podobać mozaika
        Biprostalu, bo i nie każdy musi się znać na sztuce i nie każdy jest
        w stanie ocenić co w architekturze i sztukach palstycznych jest, a
        co nie jest wartościowe. Tę niewiedzę osoby domagające się skucia
        mozaiki tylko potwierdzają. To - na szczęście! - nie znaczy, że mamy
        słuchać ich, a nie ekspertów!
        • Gość: nie_dla_kiczu Re: Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: *.55.classcom.pl 12.02.10, 15:01
          Tych broniacych resztek dobrej architektury i krajobrazu moze jest i garstka - z
          pewnoscia o wiele wiecej mamy galerianek i ich sponsorw. Ale to nie oznacza ze
          Ci drudzy maja prawo narzucac krakowianom komercje i kiczowaty gust.
    • Gość: Ufo Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: 195.150.133.* 12.02.10, 13:45
      Panie Pawle W. - "błękitek" to wieżowiec "w światowym stylu"???
      Litości! No i to porównanie Wieży Eiffla do świecącego komina...
      Ręce opadają!
      • Gość: Krakus Nie zwracajmy uwagi na to, co pisze Pawel W... IP: *.betanet.pl 12.02.10, 13:57
        osoba ta najchetniej by pewnie zburzyla wszystko co stare. Na miejscu Wawelu pewnie zaproponowal by wielki swieca komin z Bonarki, zyletkowce oblozy by styropianiem plus sidingiem.... kolego pilesz nie pisz... blagam, Krakus.
    • xylan Brak po prostu wizji 12.02.10, 14:05
      Moze byc i miasto zywych i miasto zabytkow. Warto zobaczyc:
      krakow.gazeta.pl/krakow/1,42699,7554493,O_wizji_Krakowa_raz_jeszcze.html
    • Gość: mj Estetyka? IP: *.chello.pl 12.02.10, 14:20
      Niestety gust Polaków przez lata niewoli (albo izolowania od cywilizacji)
      został całkowicie spaczony. Najlepiej to widać podczas powrotu samochodem np.
      z Holandii, przez Niemcy - ale nie autostradą, tylko przez kolejne
      miejscowości. Jak wygląda wiocha w Holandii, w Niemczech Zachodnich, a jak w
      DDR i dalej - w Polsce? Niestety, ale to ciągle jest inny świat, jesteśmy
      zacofani o dobre kilkadziesiąt lat - nie tylko gospodarczo, ale także
      mentalnie. U nas ludzie nie mają w większości żadnego poczucia estetyki.

      Jak komukolwiek mogą podobać się kominy Łęgu? Miasto powinno założyć, że w
      przyszłości przekształci się elektrociepłownię tak, aby wykorzystując nowsze
      technologie można było zrezygnować z wysokich kominów i je po prostu zburzyć.
      Wtedy bezzasadne byłyby pojawiające się czasem pomysły pt. "czym je zasłonić".

      Komin Bonarki? Gdyby świecił na biało, mógłby być. Ale teraz to tandetny kicz,
      taki sam jak Galeria Krakowska (zanim straciła elewację), czy hotel Andel's z
      "listwą" oświetlenia płynnie przechodzącego przez wszystkie kolory tęczy. O
      architekturze się nie wypowiadam.

      A co z "żyletkowcami"? Pokrycie styropianem budynku przy jednoczesnej
      dewastacji elewacji, która charakteryzuje dany obiekt sprawi, że będzie
      wyglądał jak element typowego blokowiska. Teraz jest inny. Pomijając już to,
      że sąd zapomniał o... prawach autorskich.

      Stan poczucia estetyki najlepiej podsumowuje chyba kiosk ochrony na Rondzie
      Mogilskim. Tunel tramwajowy - wydawałoby się, powód do dumy (z ograniczeniem
      do 30 km/h), jedna z głośniejszych inwestycji i przed wjazdem stoi odrapana,
      blaszana buda, z firankami, i strażnikiem wpatrującym się w ekran (tv?). Jak w
      PRL-u...
    • Gość: Pit w pełni zgadzam się z tą opinią... IP: 78.133.204.* 12.02.10, 14:35
      ...gdyby poprzednie pokolenia krakowian miały takie samo podejście do
      renowacji i zmian jak dzisiejsi krytycy wszelkich przemian nie byłoby takiego
      kształtu Wawelu, rynku, sukiennic i innych cudnych krakowskich miejsc. Kto zna
      koncepcję Wyspiańskiego dot. przebudowy Wawelu (ostatecznie nierealizowaną)
      może porównać jak odważnie kiedyś ingerowano i planowano ingerować w zabytki
      ku ich upiększaniu. A obrona„żyletkowców” to był jakiś absurd. Pozdrawiam
      autora oby więcej ludzi z takim podejściem.
      • Gość: imd do Pit IP: 82.177.125.* 12.02.10, 21:55
        Kompletna bzdura. W czasach "króla ćwieczka" nie było ochrony
        zabytków, pewnie sie zdziwisz, ale listy UNESCO też wtedy nie było.
        Ale teraz juz jest, poświęć półgodzinki na refleksję: dlaczego. A
        Wyspiański, wiesz co powiedział jak go wywieźli w Tatry? że on
        by "to" inaczej urządził. Zatem z całym szacunkiem - geniusz ale
        jednak nie nieomylny.
      • Gość: sean Re: w pełni zgadzam się z tą opinią... IP: *.chello.pl 13.02.10, 11:11
        Właśnie trwa remont Sukiennic. Czemu by tak w imię "renowacji" nie skuć im całego detalu i nie obłożyć styropianem? Będzie "nowocześnie"!!!
    • Gość: Serpico Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: *.centertel.pl 12.02.10, 14:46
      W pełni popieram wypowiedż Czytelnika który w szerszej wypowiedzi poruszał
      sprawy budownictwa w Krakowie. Przy ul.Meissnera w Krakowie na małym skrawku
      ziemi pomiędzy 4-ro piętrowymi blokami buduje się 11-to piętrowy dom
      "doskonale" zasłaniający te bloki. Ciekaw jestem kto i ile wziął za wydanie
      zezwolenia na taką budowę i to w dodatku dla dewelopera z Wrocławia. Kto nie
      wierzy może przyjechać i sprawdzić jak to wygląda.
    • aarvedui to lepsza prowizorka estetyczna? 12.02.10, 15:13
      czytelnik widać preferuje filozofię "lepsze g.wno niż nic".
      niech więc jada g.wno sam a nie każe spożywać wszystkim.

      inwestycje krakowskie kończą się czasem pójściem po najmniejszej linii oporu -
      tanie, trefne materiały i rozwiązania.
      widząc jak powoli coś się u nas zmienia trzeba sobie zdawać sprawę że te
      inwestycje-prowizorki zostaną na dłużej, bo "przecież nowe jest nie może być
      brzydkie i złe, bo nowe jest".

      pierwszym przykładem - tzw "galeria" krakowska - straszydło jako wizytówka miasta.
      pierwotny projekt inwestycji miał całkiem niezłe założenia.
      a co z tego wyszło? moloch, jakich niegdyś wiele powstawało w amerykańskich
      miastach, nijaki, z jedną dobrą elewacją (która już jest w permanentnym
      "remoncie"). przerost funkcji handlowej nad funkcją centrum komunikacyjnego, w
      ogóle brak powiązań z dworcem kolejowym, autobusowym.
      poza kiepskimi założeniami i rozwiązaniami dochodzi marna jakość wykonania.
      projekt za który projektanci z Asymetrii powinni się powiesić na suchym drzewie
      poza miastem.
      jakiekolwiek centrum przydworcowe z nowoczesnych inwestycji jest lepsze, nie
      wymagam żeby robili coś na miarę dworca w Berlinie, ale mogli pozostać przy
      pierwszej koncepcji.

      dodatkowo w krakowie lansuje się złe i paskudne budynki, a te lepsze stoją w
      zaciszu.
      na przykład "Galeria" Kazimierz - mimo wtórności, jest najlepszą z krakowskich
      "galerii", a inwestycyjnie jej okolice się pomija (np kładka byłaby tu bardziej
      na miejscu niż przy Mostowej).
      są dobre budynki komercyjne, są użyteczności publicznej (np budynek sądu,
      jagiellonka, tęczowy biurowiec), ale są jakby w cieniu, bo w ważnych punktach
      uparcie stawia się tandetę.
      w gruncie rzeczy taka bonarka jest mało ważna bo nie leży w (jeszcze) waznym
      punkcie - tyle,że za pare lat urbaniści za ciężka kasę będą się głowić co zrobić
      z tym bezużytecznym wrzodem. może przerobić na teren do paintballa? moze
      skatepark? może skansenowy przykład dawno nieaktualnej tradycji projektowej?

      więc - jeśli nie podoba ci się autorze listu krytyka pasudztw, to znaczy że nic
      nie wiesz o powstających w Krakowie budynkach, bo powstają także dobre budynki.
      Wynika z tego, że napisałeś jedynie z takiej pobudki jaką zarzucasz innym -
      potrzeby marudzenia.
      Idź lepiej na spacer i porównaj czym się różnią dobre budynki w Krakowie od
      złych. Chociaż może tych dobrych nie kojarzysz nawet, bo nie były krytykowane,
      więc tak jakby dla ciebie nie istniały, no nie?
    • Gość: behemot Re: Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: *.autocom.pl 12.02.10, 15:22
      Po raz kolejny pojawia się, niczym nieuzasadnione stwierdzenie jakoby nasze Stowarzyszenie (Przestrzeń-Ludzie-Miasto) chciało zablokować renowację tzw. żyletkowców, w tym ich termomodernizację. Otóż szanowny autorze, nie o zachowanie status quo nam chodzi, lecz o to by już istniejąca zabudowa nie straciła wartości estetycznej. Zabudowa ta może się nie podobać ale nie oznacza to, że należy "na złość mamie odmrozić sobie uszy" i zamienić starannie zaprojektowany biurowiec w pospolity i pozbawiony detalu budynek. W tym kontekście porównywanie termodeformacji architektury modernizmu do kolejnych nawarstwień stylistycznych historycznej zabudowy jest nieuprawnione. Podczas gdy kolejne przebudowy kamienic oznaczały im nadanie nowej szaty architektonicznej, zgodnej ze stylem epoki (choć zdarzały się oczywiście, szczególnie w okresie upadku miasta dewastacje), budynki z II połowy XX wieku są najczęściej po prostu pozbawiane wszelkich detali architektonicznych. Obiekty, których projekty powstawały często w wyniku konkursów lub były projektowane przez wiodących architektów epoki dziś są przeprojektowywane przez wybrane w przetargu "100% cena" biura architektoniczne - często nie legitymujące się większym dorobkiem. Co więcej, wbrew tezom autora listu, po przebudowie nie stają się "nowocześniejsze" ale często są charakteryzowane na stare kamieniczki - najczęściej w estetyce zbliżonej do dziecięcych rysunków.
      W kwestii Sukiennic - nie wiem czy autor zdaje sobie sprawę jak wielkie kontrowersje budziła przebudowa Prylińskiego? Jeszcze po II WŚ pojawiały się głosy, że dobudowane przez niego ryzality należy wyburzyć. Niemniej przebudowa ta nie spowodowała przecież, że ten gotycko-renesansowy budynek stracił cechy stylu nadanego mu głównie przez XVI-wiecznych architektów. Zachowano renesansową attykę i loggie czy gotyckie portale - dodając elementy niezbędne dla nowych funkcji Sukiennic, jednak niepozbawione artystycznej wartości. Dzięki temu zachowano DLA NAS jeden z najcenniejszych zabytków okresu świetności Krakowa. Wbrew pojawiającym się ówcześnie głosom "modernizatorów", by zruderowany i "brzydki" budynek wyburzyć.
      Przypomnieć też należy, że na obszar, na którym stoją "żyletkowce" kilka lat temu rozpisany został konkurs urbanistyczny, którego celem miało być przywrócenie miastu tego znakomicie skomunikowanego, ale i odciętego przez obszaru i nadanie mu nowych, wielkomiejskich funkcji i estetyki - jednocześnie akceptując istniejącą zabudowę. Niestety wyniki konkursu zostały włożone do szuflady, a miasto nie planuje dla tego obszaru uchwalenia Miejscowego Planu Zagospodarowania. To właśnie chaos przestrzenny i pogłębiająca się degradacja obszaru (w tym zamiana każdego wolnego skrawka przestrzeni na parking), a nie architektura "żyletkowców" nadają mu przygnębiający wygląd i powodują, że w odczuciu autora listu jest "brzydki".

      ----------------------------
      Krakowskie Stowarzyszenie Przestrzeń-Ludzie-Miasto
      przestrzen.krakow.pl
    • Gość: karaczi świecacy komin to zwykłe wieśniactwo IP: 67.159.45.* 12.02.10, 16:43
      ten kicz może się podobać jedynie ludowości napływowej z Kongresówki
      wychowanej w duchu sojuszu chłopsko-robotniczego

    • Gość: ~lol Listy. Miasto żywych czy skansen? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 17:45
      jak wam sie nie podoba wracajcie do krosna. ludzie gdzie jest powiedziane ze
      miescie sprzed 1000lat maja byc drapacze chmur i metro w centrum. Wiecie ile
      jest w USA budykow wybudowanych przed 1800 - 24 ! chuchaja na nie jak na
      najwiekszy skar. a my co rozjezdzamy chodniki porzucajac na krowodrzy na
      MATIZY na 8 godzin po to by na nocke wrocic na RUCZAJ a w niedziel pojechac do
      MAMUSI po walowe do KROSNA - kiedys mieszkanie w Krakowie nobilitowalo teraz
      rownamy do prowincji - nawet w sposobie narzekania
Inne wątki na temat:
Pełna wersja