Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ...

IP: *.pikonet.pl 24.02.10, 09:57
święta prawda :)
    • havokkk Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... 24.02.10, 10:01
      Jestem w stanie zgodzic sie z autorem, poprzestajac na jednej kwestii:

      >>Nie bójmy się jej nazwać, bo to tylko dowodzi naszego kompleksu. >>Nazywa
      się ona Warszawa.

      W-Polsce-nie-ma-metropolii. Kto byl chocby w Pradze albo Budapeszcie ten wie.
      • Gość: dt Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 10:55
        > W-Polsce-nie-ma-metropolii.

        Taaa, powtarzaj to sobie...
        • Gość: Antoniszczak On może IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.10, 00:50
          sobie tego nie powtarzać. Metropolii w Polsce nie ma z innych powodów, niż to,
          że on sobie powtarza.
          Najpierw się dowiedz, co to jest metropolia, i poprzez co się funkcje
          metropolitalne realizują.
          Warszawa to przyjemna fabryka - jeśli się dobrze trafi.
          Doskonała atmosfera do pracy.
          Miejscowi w głębokiej defensywie.
          • Gość: www Re: On może IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.02.10, 07:09
            mylisz się kolego:
            www.lboro.ac.uk/gawc/world2008t.html

            A w Warszawie miejscowi wcale nie są w defensywie. Po prostu nie robią fetyszu z
            miejsca swojego urodzenia. Uważać się lepszym tylko dlatego że urodziło się tu a
            nie gdzie indziej to rodzaj faszyzmu.
            • Gość: Antoniszczak Kłopot w tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.10, 10:09
              , że tego, co mi Miły kolega Przysłał - nie przejrzał uprzednio.
              Dlatego też zmuszony jestem w całej rozciągłości podtrzymać to, co napisałem wcześniej.

              Co do fetyszyzowania miejsca urodzenia, to nie widzę związku z moim postem, a zmartwień pochodzących z innych źródeł proszę na mnie nie przerzucać, bo i po co?
              Także i termin "faszyzm" oznacza coś odmiennego (i to gruntownie) niż znaczenie, w którym Kolega chciał go użyć.
              Ale rozumiem, że pewnych kręgach zamiana argumentacji "ad meritum" na "ad hominem" jest przyjęta.
              Powodzenia.

              PS: chętnie poznałbym metody badawcze, które pozwalają kategoryzować w jednej grupie miasta występujące w zbiorze Alpha-
              Samo umieszczenie w sieci nie oznacza prawdy. Potrzebne będą i inne składowe.
              Np... poziom korupcji.
      • Gość: www Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.02.10, 19:47
        Nie masz racji. Warszawa jest znaczącą metropolią i jest na podobnym poziomie
        rozwoju i wpływu na świat co Praga czy Budapeszt.

        www.lboro.ac.uk/gawc/world2008t.html
        Warszawa jest miastem klasy Alpha- i jest na podobnym poziomie co:
        São Paulo, Jakarta, Zurich, Mexico City, Dublin, Amsterdam, Bangkok, Taipei,
        Rome, Istanbul, Lisbon, Chicago, Frankfurt, Stockholm, Vienna, Budapest, Athens,
        Prague, Caracas, Auckland, Santiago.

        Wiem, że ciężko niektórym mieszkańcom Polski się z tym pogodzić ale takie są fakty.

        • Gość: czasami krakus Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.evdo.leapwireless.net 24.02.10, 20:23
          Niech sobie pisza. To zaden dowod. Widzialem kilka z tych miast, Warszawie
          jeszcze do nich daleko. Owszem, pod wzgeledem preznosci, kultury jest
          metropolia, ale architektonicznie niestety nie. Przed wojna byla, teraz jest
          zlepkiem parau ciekawych miejsc miedzy ktorymi ciagna sie jakies puste miejsca i
          brzydkie osiedla.
          • Gość: abc Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.02.10, 20:33
            Puste miejsca się zabuduje a brzydkie osiedla wyburzy. Zresztą o
            metropolitalności nie świadczy architektura i urbanistyka w danym mieście a jego
            wpływ na świat. Zatem albo chce się być Tokio lub Nowym Jorkiem albo Wenecją lub
            Neapolem.
            Warszawa jest metropolia i te kilka bloków w centrum niczego nie zmienia.
          • Gość: www Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.02.10, 20:42
            A w tych pustych miejsach powstaną nowoczesne muzea, które ściagną do Warszawy
            tłumy zamożnych, kulturalnych turystów:
            bryla.gazetadom.pl/bryla/1,85299,7516966,Muzealna_Warszawa.html
            Tymczasem krakowianie będą napełniać kolejne kufle piwa rozwrzeszczanym półnagim
            robotnikom z Wysp Brytyjskich.
    • Gość: ktos Nic dodać, nic ująć. Dziękuję... teraz już wiem, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.10, 10:06
      że nie jestem sam... Pozdrawiam.
    • Gość: Mama Szymka Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: 149.156.22.* 24.02.10, 10:14
      Nikt nie trzyma Pana na siłę w Krakowie. Mi Kraków się podoba
      właśnie przez kontrasty i nie do końca określony charakter! Ni to
      konserwatywny, ni to nowoczesny, ale ogólnie super! Setki kościołów
      i setki knajp - tego nie ma nigdzie na świecie!
      To w końcu gdzie Pan mieszka: Na Woli Duchackiej czy na Kazimierzu
      bo trochę się Pan plącze w zeznaniach?
      Pozdrawiam!
      • Gość: Mama Szymka Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: 149.156.22.* 24.02.10, 13:26
        Niech Kraków nie będzie nigdy metropolią i drugą Warszawa. Kraków
        jest jedyny i niepowtarzalny w świecie. Oto przykłady magii
        krakowskiej(moja subiektywna ocena):
        1. Krużganiki klasztoru oo. franciszkanów (tam uczył mnie religii
        Ojciec Olaf Ślepokura)
        2. Galeria prof. Chromego na Woli
        3. Gorąca czekolada w Bunkrze Sztuki (przy sąsiednich stolikach
        profesorowie UJ i Jan Maria R.)
        4. Plac na Stawach z szyneczką z pieca od p. Tałacha.
        5. Czytelnia na II piętrze EMPIKU z widokiem na Sukiennice (bezcenne)
        itp. itd.
        • Gość: Bronio Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: 81.219.204.* 24.02.10, 13:40
          Przyjemnie poczytać taki wpis jak ten powyżej Mamy Szymka. O to
          właśnie chodzi Drodzy Internauci. Autor listu ma rację, że
          nowoczesność na siłę wciskana jest groteskowa. Po co Kraków ma byc
          metropolią na miarę Warszawy ? Po co?

          P.S. Ludzie z laptopami w kawiarniach (to w innym art na ten temat)
          sa w każdym większym mieście Polski więc tym się nie reklamujmy, ale
          innymi wymieniomi powyżej jaknajbardziej.
        • Gość: behemot Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.autocom.pl 24.02.10, 14:49
          > Niech Kraków nie będzie nigdy metropolią i drugą Warszawa. Kraków
          > jest jedyny i niepowtarzalny w świecie.

          Kraków jako Nie-Warszawa to koncepcja na dłuższą metę skuteczna mniej więcej tak jak PO jako nie-PiS.
          Istotniejszym pytaniem jest jaki Kraków ma być, a nie jaki ma nie być. I proszę mi nie pisać, że "Kraków ma być Krakowem" bo to jest fraza co innego znacząca w XVI wieku, co innego w XIX, XX, a co innego dziś.
          Miast jedynychiniepowtarzalnychanświecie jest setki. Każde ma swoje "place z szyneczką" i inne miejsca magiczne dla swoich mieszkańców. Ciekawe, że wymieniając takie a nie inne miejsca w istocie potwierdzasz tezę autora listu.
          Ciekawe też, że w tych "magicznych" miejscach znalazła się sieciowa księgarnia w wyprutej do gołych ścian kamienicy...
          Jan Maria R. Jako magia? Faktycznie...czary mary ;-)
          • Gość: Mama Szymka Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: 149.156.22.* 25.02.10, 09:07
            Panie Behemocie! Kraków jest jedyny i niepowtarzalny! W jakim
            mieście na świecie mogłyby istnieć obok siebie takie miejsca:
            1. Klasztor Norbertanek na Salwatorze z mszą dla czcicieli św.
            Bronisławy z ucałowaniem relikwii
            2. Czkram Ziemi na Wawelu
            3. Wielopole 15 (ostatnie piętro z tańczącymi, przytulonymi do
            siebie panami)
            4. Bar mleczny na Królewskiej; obok siebie bezdomni, biznesmeni,
            Amerykanie (dwudaniowy lunch za mniej niż 1 USD)
            Taki Kraków jest i nie chcę, żeby się zmieniał!
            Jedyne co mnie drażni w Krakowie to Pani Berenika, spacerująca po
            Rynku w niedzielę w futrze z nutrii, wyrażająca się z pogardą o
            indusach i masajach (pisownia z małej litery wg p. Bereniki)
            • Gość: behemot Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.autocom.pl 25.02.10, 13:35
              Ale ja nie przeczę, że jest wyjątkowy.
              Tyle, że miejsca magiczne są i w Sandomierzu i w Krakowie i w Nowym Yorku i nawet w tej okropnej Warszawie. Naprawdę.
              Piszesz, że nie chcesz by Kraków się zmieniał, wcześniej jako miejsce wyjątkowe podając kamienicę na Wielopolu - ale przecież ona jest wynikiem zmian. Piętnaście lat temu takie zjawisko w Krakowie byłoby nie do pomyślenia.
              • Gość: Piotrrr Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.chello.pl 25.02.10, 22:46
                Czyżbyśmy mieli licytować się na "magiczność" i niepowtarzalność? A kogóż to obchodzi? Jestem krakusem z urodzenia i nie wyobrażam sobie mieszkania w innym mieście. Ciekawe jest to, że za jakiś czas wyprowadzę się poza miasto ale nawet jeśli miałbym wyprowadzić się znacznie dalej niż bym chciał to... będę tęsknił do tego co czyni Kraków jedynym miastem dla mnie. Tu jest kawałek mojej duszy, tu czuję się jak u siebie. Zauważam oczywiście wady miasta czy błędy w zarządzaniu (gdzie był Główny Architekt Miasta gdy projektowano oświetlenie na kominie "Las Bonarkas"???) ale to nie jest szczególnie ważne. O niepowtarzalności, moim zdaniem decydują "smaczki" które oddziaływują na naszą wyobraźnię (mgły na plantach jesiennym wieczorem, brama Floriańska opustoszała późną nocą, zapomniane uliczki i zaułki Kazimierza, Katedra Wawelska itp). Każde miasto na swój sposób jest wyjątkowe (w każdym można znaleźć coś ciekawego) jednak Kraków jest dla mnie TYM jedynym miejscem łączącym moją osobistą historię z historią tego kraju. W Warszawie, czy gdziekolwiek indziej nie czuję się tak "u siebie" jak tu i chyba nie jestem odosobniony w mojej opinii. Ludzie z Krakowa (w większości) tak mają, a że czasem próbują definiować to, co nie jest do końca definiowalne usiłując przypisać Krakowowi "magiczność" na różne sposoby - to po prostu nasza nieudolna próba interpretacji dlaczego tak czujemy :-)
                • Gość: nie-magiczna Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.02.10, 19:13
                  Jesli Krakow taki magiczny, to gdzie ta madrosc magow? Kompleksow tu
                  wiele, hermetyczego glupiego zamkniecia, za malo przewietrza sie te
                  przestrzen, stad dusi.
    • Gość: krakowianka Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... IP: *.multi-play.net.pl 24.02.10, 10:16
      Bardzo dobry tekst.
    • Gość: woockash Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... IP: 217.147.104.* 24.02.10, 10:17
      Trafność oceny zawartej w tym liście poraziła mnie. Zgadzam się z nią w całej
      rozciągłości. Kraków jest chory na pychę i zadufanie. Chce być kulturalną
      stolicą Polski. Ale kultura kosztuje. I żeby ją tworzyć potrzebne są środki.
      Tak było zawsze i szybko się to nie zmieni. Buduje się opery, teatry, sale
      koncertowe. A kto będzie to utrzymywać? Kto będzie mecenasem tej kultury? Czym
      zachęcamy biznes, który płaci podatki i utrzymuje miasto? Dziury w drogach.
      Brud i smród na dworcach. Brak miejsc parkingowych i powierzchni biurowych. A
      jeżeli już uda się coś wybudować, to nie ma jak tam dojechać. Kraków przegrywa
      nie tylko z Warszawą ale też z Wrocławiem, Poznaniem, Gdańskiem i wieloma
      innymi miastami, które mają sprecyzowane cele. Które wiedzą, że kultura jest
      kosztowna i trzeba najpierw zdobyć środki, żeby można było ją tworzyć,
      promować i utrzymywać.
      • Gość: jaja Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: 78.131.222.* 24.02.10, 11:00
        i to jest klu ;) całego problemu....

        A blokując inwestycje, nie robiąc nic żeby przyciągnąć
        jakieś atrakcyjne, protesty mieszkańców przeciwko wszystkiemu
        i wszystkim - jednemu nie podoba się to drugiemu tamto
        (zresztą to widać nawet po lokalnych dodatkach wyborczej,
        w żadnym innym mieście nie ma tylu artykułów o protestach
        przeciwko czemukolwiek jak w dodatku krakowskim... tam
        się ludzie cieszą że coś się zmienia że idzie do przodu...
        a u nas jak w tym kabarecie:

        "siedzimyyyyyyyy.... fajnie jeeeeessttttt.... siedzimyyyy,
        nie nic sie nie dzieje....." .

        Plus pycha, zadufanie wynikające tylko i wyłącznie z kompleksu
        braku kasy.....

        to daje zapyziały krakówek który stoi
        w miejscu....
      • Gość: algi Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.chello.pl 24.02.10, 20:47
        Krakow przegrywa, bo bycie przestrzenia metropolitarna wymaga odpowiedniego
        myslenia i mentalnosci. A ta jest porazajaco prowincjonalna, a zaczyna sie juz w
        przestrzeni edukacji i tego "nadymania sie wielkoscia wielowiekowej tradycji"
        UJ, ktory tak naprawde niczego nie generuje, raczej uczy (o ile to tak naprawde
        nauka) wywyzszania sie nad te reszte, co to niby nie swiatla, ale tak naprawde
        niczego nie generuje. To tez problem Krakowa!
    • Gość: kr Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... IP: *.um.krakow.pl 24.02.10, 10:29
      Do autora „Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie dusi”

      Tak się zastanawiam... co to miasto panu zrobiło ze wylewa pan swoje
      żale. Przecież nie ma obowiązku mieszkania w tym mieście więc może
      się pan swobodnie wyprowadzić gdzieś indziej... może właśnie do
      Warszawy?? - skoro to „jedyna” metropolia i wielki świat...
      Nie ukrywam że trochę przykro mi jest czytać takie „artykuły” i nie
      ma to bynajmniej większego związku z tym ze sam jestem Krakusem od 2
      pokoleń (moja rodzina przybyła tu z Wiednia). Przykro mi - bo kocham
      to miasto, ale tak prawdziwie, ze wszystkimi jego absurdami... z tym
      wszystkim co jest w nim dobre i tym co złe.. bo to moje miasto i dla
      mnie zawsze będzie NAJ. Tak jak Dla Wrocławianina, Warszawiaka,
      Gdańszczanina ich miasta będą Naj... Dlatego nie mogę zrozumieć
      dlaczego mówienie o swoim mieście w superlatywach jest przejawem
      aroganci lub pychy... Kraków NIE jest najstarszy, najpiękniejszy,
      najcudowniejszy, bo nie ma takich miast. Ale dla ludzi którzy
      kochają to miasto i dla mnie - jest, był i będzie.

      P.s. - Przepraszam za chaos mojej wypowiedzi.
      P.s.2 - Miasto leży w jego granicach administracyjnych, dla pana
      kończy się wcześniej,,, jestem ciekaw gdzie? Może zaraz za plantami
      albo alejami? Ja też pomykam rowerem ale w siedem minut by
      być „poza miastem” .... gratuluję bo musi pan nieźle cisnąć ...
      • Gość: rafal Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.bph.pl 24.02.10, 10:46
        tutaj nei chodzi o zale!!!!
        zgadzam sie w zupelnosci - Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie dusi, lubie
        stąd uciekać i tu powracać... :)
      • Gość: ASR Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: 83.142.184.* 24.02.10, 10:57
        dokładnie. Zgadzam się w 100%.
        To, że ktoś uważa swoje miasto za NAJ nie znaczy o jego pysze i arogancji. Dla
        mnie jest naj, tu się urodziłem, tu mieszkam, być może tu umrę. To, że nie chcę
        stąd wyjeżdzać i że mnie ono "nie dusi" (w jaki sposób może dusić miasto?) nie
        znaczy, że nie potrafię zauważac jego wad i że gardzę innymi miastami.
        Widziałem wiele pięknych miast i w Polsce i w Europie, doceniam je, wiem, że
        niektóre są lepsze od mojego i to w wielu dziedzinach. Ale własnie to Kraków
        jest MÓJ i dlatego DLA MNIE NAJ. I Wybiórczowskie gadanie i tworzenie
        niepotrzebnych napięć o tak subiektywnym temacie jest wg mnie bez sensu.
        Aczkolwiek list pana Marka i tak po raz pierwszy od dawna wygląda na autentyczny
        a nie na marną prowokację autorstwa redakcji GW...
      • lord.wiader Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni 24.02.10, 11:05
        Autor ma racje. Miasto konczy sie tam, gdzie konczy sie "tkanka"
        miejska a nie tam gdzie stoi tablica. W Krakowie tkanka ta konczy
        sie w promieniu 10 min rowerem od pomnika Mickiewicza.
        • Gość: kr Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.um.krakow.pl 24.02.10, 11:26
          co to jest "tkanka" ? bo pracująć w architekturze pierwszy raz się
          dowiaduję że miasto nie sięga do swoich granic administracyjnych -
          czyli np Bronowice czy też Bieżanów to już nie jest miasto tak?
          • Gość: kr Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.um.krakow.pl 24.02.10, 11:37
            przepraszam za błędy w pisowni :)
          • Gość: behemot Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.autocom.pl 24.02.10, 12:00
            Jeśli pracujesz "w architekturze" (w dodatku o zgrozo w UMK) to przejrzyj sobie obowiązujące SUiKZP Krakowa. Może mniej więcej ci się rozjaśni dokąd "sięga miasto".
            • Gość: UMK Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.um.krakow.pl 24.02.10, 12:39
              SUiKZP przyjęty w 2003 gdy plan zagospodarowania utracił swą
              ważność. a teraz pytanie co ma studium uwarunkowań takiego że jak
              powyżej napisał bieżanów czy bronowice to już nie miasto? Może się
              Tobie "rozjaśni" czy dla osoby mieszkającej w tym mieście osiedle na
              którym mieszka to już nie miasto bo miasto to tylko do 10 min
              rowerem. I jeszcze jedno co to ma być "o zgrozo w UMK" to znaczy że
              to kicha jakaś tak i człowiek który być może tam pracuje choć nie
              napisał tego . więc może podasz jakieś argumenty czemu "o zgrozo
              UMK" ja sam pracuję w UMK choć w innym wydziale, więc chciałbym
              wiedzieć. Po za tym wydaje mi sie że być może architekta studium nie
              obchodzi. widze też że Ty jesteś zorientowany więc moze podzielisz
              się informacją na ten temat odnosnie SUiKZP
              • Gość: 666 do roboty urzędasie!!! IP: 67.159.45.* 24.02.10, 13:43
                społeczeństwo nie płaci ci pensji za rozważania na forach
                • Gość: UMK Re: do roboty urzędasie!!! IP: *.um.krakow.pl 24.02.10, 14:08
                  Re: do roboty urzędasie!!! powiedz mi to prosto w oczy - to że
                  pracuję w UMK nie znaczy że jestem "urzędasem" a moja pensja to nie
                  Twój interes Kmieciu
                  • Gość: podatnik Re: do roboty urzędasie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 14:22
                    A teraz podejdź do najbliższej ściany i postukaj w nią kilka razy
                    głową. Może zaśniedziałe złącza w mózgu jeszcze Ci zaskoczą i
                    zrozumiesz, że za Twoją pensję płacą PODATNICY zarabiający w
                    sektorze prywatnym. Inaczej mówiąc, gdy będziemy mieć Was już dość
                    (a niewiele brakuje) i uciekniemy z tego kraju albo przemeldujemy
                    nasze firmy np. do Czech, to ZDECHNIESZ Z GŁODU, chyba że weźmiesz
                    się do jakiejś uczciwej roboty. Chociażby do handlu pietruszką.
                    • Gość: UMK Re: do roboty urzędasie!!! IP: *.um.krakow.pl 24.02.10, 14:36
                      sam się postukaj.. widać sam masz problem z uczciwością - bo mieżysz
                      innych według siebie.. a kto dał Ci prawo zarzucać mi nie
                      uczciwość ??? a ja to niby podatków nie płacę ? i sam sobie
                      zdychaj.. widać kultura z Ciebie wyszła człowieku - gratuluje
                      • Gość: podatnik Re: do roboty urzędasie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 15:01
                        Nie płacisz podatków. Budżetówka "płaci" je tylko formalnie. Od
                        Twojej pensji odprowadzane są niby-podatki po to, żebyć miał np.
                        takie same prawa do ulg podatkowych, jak pozostali obywatele. Twoja
                        pensja pochodzi W CAŁOŚCI Z BUDŻETU, na który musi zapracować sektor
                        prywatny. Najpierw bierzesz z budżetu 1000 PLN, a potem oddajesz do
                        tego samego budżetu 180 PLN tytułem podatku dochodowego. Gdyby
                        sektor prywatny przemeldował firmy za granicę, nie małbyś skąd tych
                        pieniędzy brać. To, że tego nie rozumiesz, jest przerażające. Ten
                        kraj zostanie rozkradziony do reszty przez takich jak Ty, którzy
                        budżet traktują jako koryto, z ktorego im "się należy".
                        • Gość: Piotrrr Re: do roboty urzędasie!!! IP: *.chello.pl 25.02.10, 22:55
                          Boże, jakie buractwo panuje w tym kraju. No i co z tego, że ktoś pracuje w
                          "budżetówce" i pobiera pensję od tych co pracują prywatnie? Czyli tok
                          rozumowania "podatnika" jest taki (jak domniemywam): po co płacić policji
                          (budżetówka)? Lepiej radzić sobie samemu - a jak przyjdą dresy i "poproszą" o
                          haracz to co? Do kogo się zwrócisz? Jak zachorujesz i koszt Twojego leczenia
                          wyniesie miesięcznie kilkanaście tys PLN to rozumiem, że również pokryjesz w
                          całości z własnej kieszeni?
                          Gwoli ścisłości: pracuję w budżetówce i jednocześnie prowadzę własną firmę - nie
                          mam wiele czasu ale jakoś sobie radzę. Mam świadomość, że administracja jest
                          zbyt rozrośnięta i też wkurza mnie gdy odprowadzam VAT, podatek dochodowy, ZUS i
                          licho wie co jeszcze ale. . taki life. Jeśli kiedyś taki stan za bardzo mi
                          dopiecze to zmienię kraj a nie będę taką zmianą grozić... jak "podatnik" (no w
                          każdym razie nie w tak burackim stylu :-)
                          • Gość: ala Re: do roboty urzędasie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.10, 16:37
                            >Jeśli kiedyś taki stan za bardzo mi
                            > dopiecze to zmienię kraj a nie będę taką zmianą grozić...
                            jak "podatnik"

                            Wielu Polakó myśli tak jak Ty i to jest przerażające. Przez takie
                            właśnie podejście w tym kraju jest coraz gorzej. Zamiast walczyć o
                            jakąkolwiek zmianę na lepsze, wolimy uciekać (o ile, oczywiście
                            możemy, bo nie wszyscy mogą sobie pozwolić na emigrację). Weź jednak
                            pod uwagę, że w innych krajach jest lepiej dlatego, że obywatele nie
                            pozwolą sobie w kaszę dmuchać, organizują protesty itp. A także to,
                            że wcale nie jest powiedziane, iż Zachód będzie bez końca przyjmował
                            polskich emigrantów bez żadnych ograniczeń.

                            A co do budżetówki to z policją czy służbą zdrowia masz rację, ale
                            urzędnicy to obrzydliwe pasożyty na ciele tego państwa, które tylko
                            utrudniają życie uczciwym ludziom i jeszcze biorą za to pieniądze.
                            Zwłaszcza że policja jest niedofinansowana, a urzędnicy żyją jak
                            pączki w maśle.
          • Gość: czasami krakus Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.evdo.leapwireless.net 24.02.10, 20:59
            To podkrakowskie wsie ktore zmienily sie na osiedlowe sypialnie, przedmiescia -
            Bronowice to wies z wesela. Nie maja za nic charakteru miejskiego (chyba, ze
            ktos jak za PRL laczyl miasto z blokami). Jeszcze stara Nowa Huta ma miejski
            charakter, ale poki co, zadne dolaczone po wojnie wsie nie staly sie miejskie.
            To czesto otwarte przestrzenie, z blokami, sklepikami osiedlowymi ktore znajdzie
            jedynie mieszkaniec. Praga ma tkanke miejska ktora sie ciagnie jak z Kurdwanowa
            do Rynku. To jest miasto. Sam mieszkam na obrzezach Krakowa zaraz przed rondem
            blisko szkieletora, za osiedlem oficerskim to juz nie jest Krakow, to przedmiescia.
      • Gość: czasami krakus Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.evdo.leapwireless.net 24.02.10, 20:39
        Miasto konczy sie tam gdzie konczylo sie przed II wojna, reszta to dolepione
        wsie z blokami, nie majace charakteru miejskiego. Miasto ma ulice glowne, gdzie
        jest zwarta zabudowa, na dole sklepy, lokale uslugowe, w bocznych kamienice czy
        podobna zabudowa, plus gdzie niegdzie mniejsze domy prywatne, dzielnice willowe.
        Tak jak osiedle oficerskie (gdzie Krakow sie konczy), czy Salwator. Reszta to
        nie miasto. To sypialnie, ktore miewaja jakis sklepy, lokale, ktore znajdzie
        jedynie osoba tam mieszkajaca. Po miescie mozna chodzic. A jaka jest przyjemnosc
        z chodzenia po osiedlu dywizjonu 303 badz Kurdwanowa. Wybacz, granice
        administracyjne nie maja wiekszego znaczenia. Jedynie stara Nowa Huta ma miejski
        charakter, i to chyba byla ostatnia czesc miasta ktora zaplanowan jak miasto.
        Reszta to osiedla jakie sa w calej Polsce i w wielu panstwach Europy, w tym w
        malych dziurach. To sa satelitarne miejscowosci dolaczone na sile, gdzie jeszcze
        mozna czesto stare wiejski chaty spotkac. Na Kurdwanowie takich duzo, to ma byc
        miasto? Zielonki przynajmniej nie udaja ze sa Krakowem, choc blizej z nich do
        centum niz z okolic za kombinatem w Hucie - przeciez tam to zwykla wiocha,
        pola, zagrody, kury itd, zadna przynaleznosc administracyjna nie zmieni faktu,
        ze ludzie tam zyja jak na wsi. Nic w tym zlego, lubie wiejskie zycie, ale
        nazywanie takich miejsc Krakowem to przesada.
        • Gość: www Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.02.10, 21:14
          Typowo dziewietnastowieczne podejście do urbanistyki. Obawiam się, że stosując
          ta definicję, wyjdzie nam że Londyn, Tokio czy Nowy Jork to jedno wielkie
          blokowisko, bo przecież po tych miastach nie da się chodzić! Nie mają żadnych
          kamienić z oficynami, ani rynku o kościołach nie wspominając. No wiochy straszne!
          • Gość: czasami krakus Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.evdo.leapwireless.net 24.02.10, 21:46
            Tak, podejscie XIX wieczne bo pozniej przestano budowac miasta, zwlaszcza po II
            wojnie. Podejscie to nie jest az tak anachroniczne jak Ci sie wydaje, New
            urbanism glosi podobne tezy, a jest ruchem nowym i ma coraz wiecej zwolennikow
            np w USA. Urban sprawl, czyli poszezanie sie miasta o przedmiescia, czy to
            domkow, czy osiedli nie wytwarza miast, lecz sypialnie, badz tez rejony
            przemyslowe. We advocate the restructuring of public policy and development
            practices to support the following principles: neighborhoods should be diverse
            in use and population; communities should be designed for the pedestrian and
            transit as well as the car; cities and towns should be shaped by physically
            defined and universally accessible public spaces and community institutions;
            urban places should be framed by architecture and landscape design that
            celebrate local history, climate, ecology, and building practice. A jezli chodz
            o Nowy Jork to chyba tam nie byles. Nie chodzi o brak kosciolow, ich funkjce
            spelniaja wierzowce, ale pochodz sobie po lower east side, ma typowy miejski
            charakter, nawet queens ma bardziej miejski charakter od polskich osiedli, Na
            glownych ulicach, niska, zwarta zbudowa, kawiarnie, restaracje, sklepy. A
            Manhattan jest typowo miejski, to nie L.A (ktore wlasciwie to nie do konca jest
            miastem, to jedna wielka suburb). W N.Y pelno ludzi chodzacych po miescie, duzo
            starej zabudowy (no wiem z XIX wieku i wspaniale lata 20 i 30, Art Deco), ulice
            sa w kratke (tak jak wokol rynku w Krakowie)i miasto ma jeszcze charakter XIX
            wieczny mimo nowoczesnosci, wierzowcow. Wszystko co wywodzi sie z utopii Le
            Corbusier wytworzylo antymiasta. W Polsce sie one trzymaja, w UK szybko sie
            zorientowali, ze prowadzi to do patologi i zbuzono czesc osiedli z lat 60. W USA
            czarnne getta powstale w latach 60 sa podobne do polskich osiedli (tyle, ze
            bardziej zaniedbane i mniej zieleni) np Cabrni Green w Chicago sa wyburzane a w
            ich miejsce powstaja normalnie rozplanowane ulice, kamienicopodobne budynki.
            Sorry ale wierzowce nie sa problemem, lecz rozplanowanie mista wynikajace z
            utopii international style, wplywow socjalizmu. Choc komunistyczna Nowa Huta
            byla jeszcze zaplanowana miejsko.
          • Gość: czasami krakus Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.evdo.leapwireless.net 24.02.10, 22:12
            W Tokio nie bylem, ale reszta miast znam i to nie blokowiska. W blokowiskach
            w NY czy Chicago to sa getta, reszta miasta to wierzowce - najczesciej biurowce
            oraz niska zabudowa. A wiekszosc ludzi mieszka w budynkach podobnych do polskich
            kamienic, no w innym stylu, ale najblizej im do takich, lub w domach. A glowne
            ulice maja zwarta zabudowe, na dole sklepy, oczywiscie nie wszedzie, w Chicago w
            wielu czesciach miasta sa place z autami i fabryki. Wybacz, nie jestem
            zasciankowy, i nie uwazam, ze jedynie Krakow i podobne mu miasta maja miejski
            charakter. Sadze jednak, ze wiekszosc urbanistyki od lat 60 ma charakter
            utopijnej antymiejskosci, i jej wytworem jest zabudowa typu osiedle, czy getta,
            a raczej ich specyficzny rodzaj zwany w USA housing project, a w UK czesc
            council houses. Zaniedbane klatki, przemoc, wandalizm itd, dobrze znane problemy
            na polskich osiedlach. Wybacz, nowoczesnosc, wierzowce moga byc w miescie, ale
            jak nie sa pryz ulicach, nie tworza zwartej zabudowy to to jest przedmiescie. A
            blokowiska w UK i USA burza, tzn takie osiedla, bo wysokie apartamentowce wzdloz
            np jeziora Michigan zostaja. Ale bloki i osiedla to nie wierzowce.
    • Gość: NRM Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.chello.pl 24.02.10, 10:43
      Czytam Pana list, i już sam nie wiem co myśleć o całej akcji listów o Krakowie i Krakusach. Z jednej strony przekonywujące, z drugiej jakby nader ostre i skrajne opinie. Zaczynam coraz bardziej przychylać się do zdania że całość tematu wykreowana została sprytnie i profesjonalnie w redakcji Gazety. A może się mylę. A może tak chciałbym myśleć. Domniemywać przez kolejny okres czasu, że te fanaberie myślowe, które tu i ówdzie pojawiają się, są jedynie przejaskrawionym poglądem, a nie rzeczywistością...

      Co do listu i Pana zdania na temat Krakowa. Ma Pan rację co do megalomanii Krakowa pod względem określenia metropolii. Tu i tam pojawiają się w świadomości terminy takie jak aglomeracja i metropolia, ale czy nie są one nadużyciami językowymi? Takie odnoszę wrażenie. Kraków może uważać się za miasto kultury, posiadające klimat i... magię. Takie jest moje zdanie- jako napływowego. Kulturę wyrażaną w nutach muzyki, słowach sztuki teatralnej czy obrazu na kinowym ekranie. Kultury kameralnych sal kinowych, przytulnych kawiarni, gdzie nie o piwie i imprezie a o polityce i literaturze głośno. Oczywiście jest i pop-kultura. Ale czy nie jest ona wyrazem czasu?
      Blisko miastu do obrazu miejsca kultury i sztuki, ot choćby przez festiwale filmowe, muzyczne. Przykładem niech będzie unikalne Sacrum Profanum czy festiwal muzyki filmowej. Te elementy w sposób jasny ukazują dążenie miasta do pozycji mecenasa sztuki i kultury "wyższej". Blisko, ale jednak wciąż brakuje czegoś.
      Rozdarcie tożsamości, przeżywają wszystkie miasta i nie ma się co oszukiwać Kraków, nie jest unikalny. To, że turysta może przeżyć rozczarowanie Kazimierzem, bo nie świeci blichtrem i bibelotami z każdego zakamarka, świadczyć może tylko i wyłącznie o niedoinformowaniu jego. Przez 3 lata Kazimierz w moich oczach stanął nowymi kawiarniami, galeriami i miejscami spotkań. Wcześniej było różnie. Dziś jest to miejsce prężne i silne, a z jego wizerunku czerpać zaczyna Podgórze, gdzie wyemigrowali podobno artyści, przerażeni spłycaniem wartości Kazimierza.

      Summa summarum, nie da się zmieniać bez ryzykownych eksperymentów, należy tylko umiarkowanie zmierzać do przodu zarzucając projekty błędne- np. próby narzucania odgórnego tożsamości- ja jestem Krakusem a Ty wracaj na prowincje.

      --
      Z poważaniem
      Niezależny Recenzent Miejski.

      Komentarz niezależny
      www.niezaleznyrecenzentmiejski.blogspot.com
    • Gość: ggg Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 11:04
      Wybacz kolego, ale 7 min rowerem poza Kraków? No to chyba jesteś mistrzem
      świata :D
      • Gość: pedał Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 11:25
        wystarczy jechac WYLACZNIE zgodnie z zasadami ruchu drogowego, a na pewno jakis
        osiol na 4 kolach wyprobuje dzisiejszą goscinnosc sw. Piotra dla rowerzysty :)
      • Gość: czasami krakus Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.evdo.leapwireless.net 24.02.10, 20:51
        Z rynku moze nieco wiecej. Za Kleparzem (tam gdzie fort) to juz nie Krakow a
        sypialnie Krakowa. Za rondem mogilskim to samo, za Rakowicami, no moze kawalkiem
        29 listopada to samo, czesc starego podgorza a dalej to juz osiedla (ktore dla
        mnia w zadnym miescie nie da sie uzanc z miejska zabudowe, to sypialnie,
        przedmiescia) Za rondem grzegorzeckim podobnie, za Salwatorem, to juz wsie
        wlasciwie sa (piekne tereny, bez blokow). Dla wielu osob Krakow konczy sie na
        przedwojennych granicach, dalej to przedmiesicia, tyle ze administracyjnie
        zwiazane z Krakowem, ale nie majace charakteru miejskiego ani krakowskiego,
        jedynie stara Nowa Huta ma miejski charakter ale to inne miasto.
    • zuber1979 Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... 24.02.10, 11:20
      W koncu jakis krakus powiedzial cos madrego o swoim miescie. Jesli sa tacy
      ludzie, to nadzieja nie jest jeszcze stracona :)
    • dubnobasswithmyheadman Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... 24.02.10, 11:32
      Jak ja lubię takich filozofów małorolnych jak autor...

      Po co ten list?? Bo nie ogarniam sokolego spojrzenia piszącego.
      Czy ten list coś wnosi? Czy stwarza podłoże do rozmowy, jak pokierować tym
      miastem, jak je ulepszyć?

      Płacz nad magicznością...to po prostu straszne, okropne, że pewien poeta
      ośmielił się kiedyś dostrzec czarodziejkość kilku sytuacji w Krakowie (bo
      raczej nie całego miasta). A innych miast i miejsc nie dostrzegł obrzydliwiec.

      Po co te bzdety piszesz chłopie?

      ps. Nowa Huta, miejsce napływowe jak autor twierdzi miała być z
      założenia
      osobnym, nowymmiastem robotniczym dla przeciwwagi do tego
      wstrętnego reakcjonistycznego Krakowa.
    • Gość: aaa 100% racji IP: 217.147.104.* 24.02.10, 11:47
      Krakow jest prowincjonalny i malomiasteczkowy, a pozuje na cos pomiedzy
      Bangalore a Wenecja.
      • Gość: ja Re: 100% racji IP: 145.225.60.* 24.02.10, 14:53
        świetne podsumowanie!!!
      • Gość: czasami krakus Re: 100% racji IP: *.evdo.leapwireless.net 24.02.10, 21:10
        Jaka szkoda, ze nie pozostal malym nieco prowincjonalnym a zarazem
        miedzynarodowym, miastem kultury i kilku wyzszych uczelni tak ja Salzburg w
        Austrii. To miasto, chodzi mi o Krakow w obrebie granic z przed wojny, gdzie
        miesci sie duzo urzedow nie jest przystosowane do prawie 800 tys ludzi i coraz
        wiekszej ilosci samochodow. Powinno powstac centrum w innym miejscu dla
        mieszkncow przedmiesc zeby mi nie utrudniali zycia w centrum, gdzie czasmi zyje,
        wychowalem sie i pracuje. Jak ja lubie swieta, gdy w centrum pustawo, choc na
        ulicach duzo pieszych. Tak wygladal Krakow w moim dziecinstwie, a wlasciwei to
        jeszcze na poczatku lat 90. Teraz to zakorkowana kicha, urzedy dla ludzi spoza
        centrum powinny byc w ich dzielnicach. Do centrum powinno sie jezdzic jedynie
        dla rozrwyki, kultury a nie zalatwiac sprawy.
        • Gość: a Re: 100% racji IP: *.icpnet.pl 25.02.10, 00:33
          znany mi przyklad to Montreal - stare miasto jest stare, a centrum jest gdzie
          indziej.. (choc nie tak daleko znowu) - i akurat tam mi sie podoba, nie wiem jak
          to bywa gdzie indziej
    • dystansownik Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... 24.02.10, 12:10
      Ja z autorem tego listu zgadzam się na pewno co do jednego, że nie powinniśmy
      popadać w samozachwyt.

      Mieszkam od urodzenia w Krakowie i choć cieszę się, że mieszkam w tym mieście,
      a nie w jakiejś wsi, to nie wiem czy chciałbym tu zostać do końca swojego życia.
      Z tym wszystkim "naj" odnośnie naszego miasta jest trochę jak z Miejskim
      Przedsiębiorstwem Komunikacji. Wszędzie się chwalą, że są najlepsi, a szary
      człowiek widzi jak jest w rzeczywistości.

      Co mi z "klimatycznych" kawiarni, w których ceny są nastawione na kieszeń
      turystów?? Co mi z tego, że jacyś homoseksualiści mogą się trzymać za ręce na
      ulicy jak boję się czy idąc ulicą jakiś dres mnie nie napadnie?? Co mi z
      wydarzeń kulturalnych na które mnie nie stać skoro w Krakowie mamy ceny
      warszawskie, a zarobki bliższe reszty kraju?? Ostatecznie, co mi z zabytkowej
      architektury, która przetrwała wojnę, jak właśnie stary układ miasta potęguje
      problemy komunikacyjne w jego granicach??

      Może z innej perspektywy są to problemy o mniejszym znaczeniu. Ktoś z zewnątrz
      może się zachwycić tym miastem. Jednak tak jak żyjąc w raju człowiek
      najprawdopodobniej umarłby z nudy, bo przejadłaby mu się jego doskonałość, tak
      w Krakowie żyjąc na co dzień, człowiek przestaje zwracać uwagę na te wszystkie
      "cuda" którymi według tych listów mamy się zachwycać.
      Oczywiście pisząc "żyjąc na co dzień" nie mam na myśli byle studentów, którzy
      przyjeżdżają tu na czas studiów, czy innych "tymczasowych", a ludzi, którzy
      rzeczywiście się tu urodzili, wychowali, cały czas uczyli itd.
      • Gość: dusiciel Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.n4u.abpl.pl 24.02.10, 12:41
        Ludzie!Jak was tak "dusi",to po kiego się męczycie?
        Masochiści?

        Gazetka wymyśla problemy dla frustratów,w nadziei,że w przedwyborczym
        szumie,jakiś frustrat,"chlapnie" coś przeciw największemu wrogowi GwK.
        W tym szaleństwie jest metoda?
      • Gość: jaja Polityka pt "Miasto dla turystów" porażka !! IP: 78.131.222.* 24.02.10, 13:12
        100% racji. Moim zdaniem polityka "miasta dla turystów" a nie
        "miasta dla mieszkańców" poniosła sromotną klęskę.

        Efekt to:Ceny nieruchomości warszawskie - a zarobki nawet nie wiem na którym
        miejscu za warszawą, poznaniem, śląskiem... Ceny usług w centrum jw... Brud i
        syf w centrum miasta - bo przecież 8 mln turystów rocznie zostawia kase tylko w
        restauracjach i na zamku, może trochę w sklepach a produkuje tyle śmieci że
        miasto jakoś nie wyrabia się ze sprzątaniem... Zwiększony ruch ze względu na
        turystów... Nie można nic wybudować (zagrożenie unesco) a to co się buduje to
        jest opatrzone takim kompromisem (konserwator) że wygląda jak kupa....I masa
        innych niedogodności...
        A korzyści tylko: restauratorzy, biura turystyczne + niektóre sklepy....

        Myślę, że warto się zastanowić nad sensem kontynuowania tego
        nastawienia... Bo komu jak komu ale mieszkańcom miasta ono nie służy i mam
        nadzieję że inne miasta nie powtórzą tych samych błędów co kraków....
    • Gość: Dober Przemyślenia IP: 77.223.228.* 24.02.10, 12:26
      Parę uwag co do listu.
      Centrum Krakowa już dawno nie zamyka się wokół plant. Generalnie niestety dalej zamyka się wokół drugiej obwodnicy, ale w zależności od definicji sięga dla wielu ludzi dalej. Spędzenie wolnego czasu? Nie tylko Rynek i Kazimierz, ale także Błonia, Kopiec, Parki, dla studentów i nie tylko: Miasteczko Studenckie. Zakupy? Centra handlowe poza 2.Obw. : Bonarka i inne centra na trzeciej obwodnicy czy wylotówkach. Sprawy biznesu? Za parę lat Zabłocie i wiele innych miejsc spoza 2.obw.
      Rozdarty Kraków? Może masz rację. Ale teraz wszystko wraz z człowiekiem włącznie jest rozdarte. Mnogość spraw, poglądów politycznych, faktów, opinii. Takie są nowoczesne czasy.

      Może Kraków nie jest metropolią w sensie Warszawskim i prawdopodobnie nigdy nie będzie. Zastanawiam się tylko, czy aby na pewno zarzut, że do tego pretenduje jest prawdziwy.
      Kraków jest miejscem wielokulturowym zachowując przy tym swoją ponadczasowość i prawdziwość.
    • Gość: Paul Miło czytać głos rozsądku :-) IP: *.chello.pl 24.02.10, 12:35
      jw.
    • Gość: zp prawda IP: 87.85.71.* 24.02.10, 12:51
      to cala prawda, koles ktory wbil kij w mrowisko mowiac o rodowitych
      krakowianach powinien poniesc sadowe konsekwencje z punktu
      dyskryminacji.
    • Gość: pam Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... IP: 83.238.173.* 24.02.10, 13:16
      A teraz zonk!

      List został napisany przez osobę, która nie jest związana z Krakowem!

      Jak gazeta sprawdza od kogo dostaje listy?

      Ktoś wyleje pomyje na kRaków, a naprzykład mieszka w Warszawie!

      • Gość: haha Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: 217.147.104.* 24.02.10, 14:58
        Jak ktos mieszka w Wawie, to ma w dupie caly zapyzialy Krakowek, a na pewno nie
        zaglada na krakowskie forum wyborczej. Pisza tu raczej ludzie ktorzy sila rzeczy
        sa zwiazani z tym miastem.
      • Gość: Falk Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: 93.159.143.* 25.02.10, 11:13
        Kompleks Warszawy się kłania? ;) W sumie, to jest coś na rzeczy -
        stryj mojego ojca, jak przyjechał w latach 40.-tych na studia z
        Warszawy do Krakowa, wspominał to jako wyprawę na głęboką prowincję.

        Z moich doświadczeń mieszkającego od 6 lat w Krakowie wrocławianina
        (tak, jestem przedstawicielem tej "napływowej hołoty" ;-P), muszę
        powiedzieć, że jestem Krakowem rozczarowany. Miasto nie ma na siebie
        pomysłu, więc staje się autotematyczne. Na zwrot "magiczny Kraków"
        zaczynam powoli reagować alergicznie jak na poparty niewielką
        ilością argumentów slogan. Jest kilka miejsc, które lubię, ale
        ekstrapolowałbym tego na uwielbienie dla całego miasta.

        Uprzedzając argumenty krakusów, których dumę właśnie uraziłem - wyjadę, jak będę miał ochotę, zapewne za rok lub dwa.
    • Gość: anna Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.ists.pl 24.02.10, 13:35
      Jakże to miło ze strony autora, że łaskawie zgadza się, by potomkowie (już
      wnukowie) ludzi, którzy przyjechali osiedlić się w Nowej Hucie mogli mówić o
      sobie, że "są z Krakowa". Także moi dziadkowie osiedlili się tu po wojnie, co
      prawda nie w Nowej Hucie, rodzice są urodzeni tutaj. Ciekawa jestem czy szanowny
      autor legitymuje się krakowskim pochodzeniem osiem pokoleń wstecz, czy też
      mamusia i tatuś krowy w podkrakowskiej wsi jeszcze paśli.
      • Gość: czasami krakus Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni IP: *.evdo.leapwireless.net 24.02.10, 21:23
        Jezeli w podkrakowskich, to znaczy, ze sa krakowiakami. Od stuleci czesc ludzi w
        Krakowie to ludnosc z podkrakowskich wsi to chyba normalne. Moja praprababka
        urodzona w Krakowie, prababka tez, dziadek w Przeczycy kolo Jasla ale w latach
        20 mieszkal w Krakowie, a potem jego rodzina dom w Zielonkach kupila. Jak widzsz
        mozna byc z Krakowa od pokolen a zarazem z podkrakowskich wsi, badz
        galicyjskich. Choc musze przyznac ze rodzina moje praprababki byla z Mazowsza i
        uciekli 1863 przed branka (z tego co wiem to wszyscy, wlacznie z kobietami i
        dziecmi). Byli ziemianami i stracili prawie wszytko, i czesc z nich weszla w
        zwiazki z mieszczanami a czesc z chlopami. A moja babcia jest z chlopskiej
        rodziny z Zielonek, a to autochtoni ktorzy tam juz za tatarow chyba byli. Wiec
        choc nie z Krakowa, ale z Krakowem zwiazani posrednio od setek lat.
    • ula-lo Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni 24.02.10, 13:42
      Zgadzam się, wszystko to prawda. Krakowianka w 2. pokoleniu. ;)
    • Gość: uni Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... IP: *.um.krakow.pl 24.02.10, 14:00
      jakiś kolo z wawki to napisał .. zbyt się podnica warszawą by być
      krakusem.. warszawa to metropolia to wielki swiat.. a ja bym Ci
      powiedział jak jeden z braci mniekszych... spiep....j dziadu - jak
      Ci tu zle choć nie wydaje mi się żebyś w Krakowie mieszkał -
      prowokatorze z szmatławca gw
    • Gość: pytanie do GW Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... IP: *.um.krakow.pl 24.02.10, 14:05
      dlaczego pod artykułem są wyświetlone tylko te opinię które
      potwierdzają powyższy artykuł ???? czy w Gw już naprawdę sami
      warszawscy frustraci siedzą ???
      • biedron78 Re: Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mni 24.02.10, 15:38
        Zdrajca! Zdrajca! Wygnać go!
    • maciekk123pl Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie ... 24.02.10, 16:06
      Powyższy pseudo artykuł jest tylko dowodem na to, że na Brackiej, w
      krakowskiej GW ktoś ma bujną wyobraźnię. To jest jak z gadaniem,
      zeby gadać. Pisanie, zeby pisac / zapełnic strony drukiem.
      Malkontenctwo i narzekanie. Ps. Do przedmówców niektórych: kto Was
      trzyma w Krakowie, no kto? Jestesmy w EU, mozecie sie wyprowadzic
      gdzie chcecie - najlepiej to uwielbianej, jedynej metropolii -
      Warszawy. Pomieszkajcie parę lat i zobaczcie jak tam ladnie,
      wielkomiejsko, jak duzo sie zarabia - ba tam leży kasa na ulicy.
      Hahahahahaha.

      Pozdrawiam Krakowianki i Krakowian...
      ...kochających swoje miasto takie, jakim ono jest:).
      Pamiętajcie: to MY je tworzymy a nie "warszawiacy" czy narzekacze z
      GW.
    • Gość: lajkonik 2 pokol. 100% racji. Brak wizji i otwarcia na nowe.. IP: 109.243.202.* 24.02.10, 16:06
      powoduje ze Krakow stoi w miejscu a swiat i kraj zaczynaja mu
      uciekac.. Mieszkalem w paru innych miejscach i to co widac jest
      niepokojace - Krakow staje sie "uroczym skansenem" takze jezeli
      chodzi o myslenie i podejscie decydentow...
    • maciekk123pl Działa cenzura - więc do skutku:) 24.02.10, 16:10
      Coś komentarze znikają. Bo krytyczne?

      Powyższy pseudo artykuł jest tylko dowodem na to, że na Brackiej, w
      krakowskiej GW ktoś ma bujną wyobraźnię. To jest jak z gadaniem,
      zeby gadać. Pisanie, zeby pisac / zapełnic strony drukiem.
      Malkontenctwo i narzekanie. Ps. Do przedmówców niektórych: kto Was
      trzyma w Krakowie, no kto? Jestesmy w EU, mozecie sie wyprowadzic
      gdzie chcecie - najlepiej to uwielbianej, jedynej metropolii -
      Warszawy. Pomieszkajcie parę lat i zobaczcie jak tam ladnie,
      wielkomiejsko, jak duzo sie zarabia - ba tam leży kasa na ulicy.
      Hahahahahaha.

      Pozdrawiam Krakowianki i Krakowian...
      ...kochających swoje miasto takie, jakim ono jest:).
      Pamiętajcie: to MY je tworzymy a nie "warszawiacy" czy narzekacze z
      GW.
      • Gość: benzynowa raczej wulgarne - jak sądzę. To częsta przypadłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.10, 10:14
        A redakcję, to chyba niedawno przenieśli. Wczoraj była jeszcze bodaj na innej ulicy. No nie sprawdzałam, ale tak mi się wydaje.
        Krakowianie bardzo dziękują za życzenia.
    • Gość: x Nic dodac, nic ujac! IP: *.89.101.10.static.crowley.pl 24.02.10, 16:38
      .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja