My i Wy, czyli o starych i nowych krakowianach

01.03.10, 10:57
Co by nie mówić,kocham to miasto,tutaj się urodziłem i żyję 79 lat.To z moim
miastem jestem związany węzłem miłości i pełnej satysfakcji z miana krakowianina.
    • Gość: ezra My i Wy, czyli o starych i nowych krakowianach IP: *.autocom.pl 02.03.10, 13:49
      Ciekawa wypowiedź, jedno co mnie w niej niepokoi to widoczne w niej przekonanie, że całe zło zwala się do Krakowa z prowincji, a jak ktoś już jest Krakowianinem z dziada pradziada to jest to automatycznie nobilitujące.

      Natomiast czapkę krakuskę jako element tzw. stroju krakowskiego nosiło się nie tylko pod Krakowem, obszar, gdzie jest to tradycyjny ubiór jest dość spory, obejmuje dużą część obecnego województwa małopolskiego i południe świętokrzyskiego.
      • Gość: benzynowa Re: My i Wy, czyli o starych i nowych krakowianac IP: *.multimo.pl 05.03.10, 20:24
        A to ciekawe, bo ja widzę w tym tekście przekonanie przeciwne, wskazujące na
        zalety przybyłych. Może punkt widzenia zależy od punktu siedzenia?

        Co zaś do pojęcia "południe świętokrzyskiego", to nie znam takiej części
        "południa świętokrzyskiego", które nie byłoby Małopolską. Może na początek
        trzeba sobie przypomnieć, co to jest - i była - Małopolska?

        pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Poland_Lesser_Poland_map.png&filetimestamp=20091024160318
    • Gość: mts My i Wy, czyli o starych i nowych krakowianach IP: *.net.autocom.pl 02.03.10, 18:14
      Opinia wyjątkowo zaściankowa. Autor boi się przybyszów, którzy mogliby zepsuć
      "czystą krew" i każe powoli nam ich asymilować. Nie zauważa, że chociażby
      przywołany przez niego Amsterdam jest miastem napływowym o kosmopolitycznym
      charakterze, o którym my, jak i Wa-wa może tylko pomarzyć. Nie ma nic złego w
      fakcie, że ludzie do nas przyjeżdżają i chcą tu zostać. Czy obszar miasta jest
      za duży ? Być może. Mamy przecież wiele rolnych nieużytków. Faktem jednak
      jest, że Kraków jest mały dla wielu przybyszów z Wa-wy, czy z zagranicy . W
      sam raz na spacer z centrum na wieś.
      Z tym akurat nie do końca się zgadzam. Trudno przejść na piechotę całe miasto
      w szerz z Bronowic Nowych do starej Nowej Huty. Chyba, że ktoś myśli, że
      miasto kończy się na Nowym Kleparzu.
      • Gość: benzynowa a mts to czytał ten tekst, że spytam? IP: *.multimo.pl 05.03.10, 20:51
        "Dość z tego, że rozmaitość przybyszów: Ślązaków, Węgrów, Czechów, Niemców, Żydów, Litwinów, Włochów, Ormian, Rusinów, Austriaków, kresowiaków, warszawiaków - i nareszcie pijanych Brytoli - nie robi na nas wrażenia. Nie musimy się silić na to, by być miastem rozmaitej Europy, bo nim jesteśmy. Nie zaprzątamy sobie tym głowy, bo to oczywiste - choć często nieuświadomione."

        To jest obraz tego strachu przed przybyszami?? No cóż...

        Uważam także, że Krakowowi marzenia o statusie Amsterdamu są tak potrzebne, jak gwoźdź w bucie. Am-dam był stolicą imperium, nad którym słońce nie zachodziło i dziś potomkowie dawnych kolonii zjeżdżają do Metropolii. To co tu z czym porównywać?

        Dla tych przybyszów, dla których Kraków jest za mały rada jest zawsze ta sama: może poszukają miejsca, które nie jest za małe?
        Mieszkanie w Krakowie nie jest obowiązkowe.
      • Gość: czasami krakus Re: My i Wy, czyli o starych i nowych krakowianac IP: *.chi01.dsl-w.verizon.net 07.03.10, 06:34
        Konczy sie na Nowym Kleparzu. Dalej to osiedla, jakie sa w calej Polsce,
        spelniajace role sypialni. Zreszta po kiego diabla chodzic po jakis osiedlach
        jak Prokacim? Co tam ciekawego. Tablice z nazwa Krakow mozna przesuwac, ale to
        nie czyni z nowych terenow Krakowa. Owszem administarcyjnie i nic naddto. Rownie
        dobrze moga Zielonki przylaczyc, wybudowac tam osiedle. I co z tego, to wies
        (mieszkalem tam miedzy 4 a 9 rokiem zycia potem powrot do Krakowa). Pamietam jak
        w dziecinstwie jechalo sie do miasta - tzn miasta co zaczynalo sie od Kleparza,
        bo do "miasta" to mialem 15 minut na piechote z domu babci na wsi, i co tam bylo
        w tym "miescie" - skep osiedlowy i bloki ale mi miasto. W Andrychowie takie sa,
        w Kentach, i innych malych i duzych miastach. Wybaczcie, ale cala zabudowa
        wynikajaca z utopi Le Corbusier to antymiasta, a obecnie dochodzi do tego
        chciwosc deweloperow. Czemu turystow przciagaja "prawdziwe" miasta jak Praga,
        Amsterdam czy nawet Nowy York ktory mimo nowoczesnych wierzowcow ma jednak
        rozklad ulic z XIX wieku i wczesniej. Osiedla czy to w Krakowie czy Poznaniu to
        nie miasta. To przedmiescia. Jedynie stara nowa huta ma miejski charakter i
        zabudowe.
    • Gość: Gosc My i Wy, czyli o starych i nowych krakowianach IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.10, 16:10
      No cóź p. Myślik ma rację, jak prawie zawsze... Tylko przyklasnąć i wysłuchać
      jego rad.
    • Gość: krakowianka My i Wy, czyli o starych i nowych krakowianach IP: 77.236.0.* 05.03.10, 20:44
      Kraków nie jest magiczny-jego wyjątkowość tkwi w codziennych rytuałach, w
      codziennym życiu im bliżej ludzie są ze sobą im więcej czasu ze sobą spędzają,
      w jaki sposób to robią i gdzie nie ma znaczenia.Kocham Kraków, dlatego że tu
      zaczęło się moje życie,dzieciństwo,dorastanie,studia, praca.Wszystko to składa
      się na nasz na pozór magiczny światek krakowski,częstochowski czy
      warszawski..wszyscy mamy wspomnienia,sentyment,cuda codzienności, których
      często nie doceniamy.Kraków jest miejscem kultury i sztuki,wielkiej historii,
      które niosą tysiące emocji i wartości dlatego wszyscy pragną do niego
      przyjechać czy należeć.Cały ten dorobek należy do wszystkich, którzy go
      doceniają i podziwiają. a ludzie?? Ciągle ciągle tacy sami..nie ważne czy 10
      20 czy 50 lat w Krakowie.Bezcenne jest to co budzi w nas podziw i szacunek.
    • Gość: Marta Szymańska My i Wy, czyli o starych i nowych krakowianach IP: 109.243.86.* 19.03.10, 17:48
      Dzięki za mądry artykuł. Pozdrawiam serdecznie
      Marta Szymańska - krajanka z Dębnik
    • Gość: Menschenfresser My i Wy, czyli o starych i nowych krakowianach IP: *.dip.t-dialin.net 20.03.10, 02:35
      > stosunek do naszego miasta - rzadkość na skalę ogólnopolską, a
      > nawet i globalną.
      Bzdura. Totalna bzdura.
      Nie mozecie sie - pod tym wzgledem - mierzyc chocby z mieszkancami Rudy
      Slaskie, Siemianowic czy Chorzowa. Co z tego, ze u Was (subjektywnie) piekniej
      ? Mowie Wam - jestescie chorobliwie egocentrycznie i zbyt malo samokrytyczni.
      A przeciez to jest akurat dokladnie ta choroba, ktora zarzucacie
      Waeszawiakom/wianom/wianinim:)
    • Gość: Menschenfresser My i Wy, czyli o starych i nowych krakowianach IP: *.dip.t-dialin.net 20.03.10, 02:40
      > Przypomnijmy więc, że to miasto jest dziś lokomotywą marki Polska
      Jesli chodzi o atrakcyjnosc, dla turystów ale tez dla zainteresowanych
      osiedleniem/zatrudnieniem sie, zadowolony z siebie (sam sie zadowalajacy,
      samos ie chwalacy) Kraków zostaje powoli, ale coraz bardziej, krok po kroku, w
      tyle za Gdanskiem i Wroclawiem. Tak ze nie przesadzalbym z tym motorem. Pytaj
      tez gdzies np. w Australii, kto zna Kraków, a predzej dowiesz sie czegos o
      Gdansku i Pradze.
      • Gość: Meine Liebe Z Niemiec nie widać tak dobrze IP: *.multimo.pl 20.03.10, 10:06
        Wszystkie te dane są przecież cytatami z powszechnie znanych statystyk, autor
        nic nowego nie wymyślił.
        W badaniach dotyczących uczuciowych związków z miastem Kraków przoduje w skali
        ogólnopolskiej.
        A już te twoje historyjki o marce, to aż wstyd komentować. Nie znasz danych i
        się nadymasz. To nie stadiom Ruchu - Chorzów (c: nie ma się co nadymać, takie są
        fakty.
        btw Gdańsk i Wrocław to świetne miasta. I ciekawi ludzie - bo im się chce. Z tym
        ostatnim to w Krakowie jest różnie. Na tym polu przyjezdni "popędzają nam kota"
        - i bardzo dobrze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja