Gość: gość
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
04.05.10, 20:12
Drogi Panie redaktorze. Czy może Pan był na innym koncercie? bo przecież na
czwartkowym koncercie grał Kendrick Scott, który na dodatek wcale nie był w
głębi sceny..
Rozumiem, że artykuł jest czysto subiektywny ale myślę, że warto by było
jednak zastanowić się, czy np. czytelnikowi, który nie był na festiwalu nie
należałaby się troszkę bardziej obiektywna ocena i sprawozdanie. Według mnie
festiwal nie ustępował poziomem ubiegłorocznemu, świadczy o tym chociażby
pięciominutowa owacja na stojąco po koncercie w Filharmonii, a koncert Kurta
Rosenwinkla był powalający na kolana, stąd cisza, maksymalne skupienie oraz
gromkie brawa po 'nużących' improwizacjach.
Przecież reakcja publiczności jest najlepszym dowodem na uznanie..
Jestem naprawdę rozczarowany a wręcz zniesmaczony artykułem.