Jazzowe standardy na nowo zagrane

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.10, 20:12
Drogi Panie redaktorze. Czy może Pan był na innym koncercie? bo przecież na
czwartkowym koncercie grał Kendrick Scott, który na dodatek wcale nie był w
głębi sceny..
Rozumiem, że artykuł jest czysto subiektywny ale myślę, że warto by było
jednak zastanowić się, czy np. czytelnikowi, który nie był na festiwalu nie
należałaby się troszkę bardziej obiektywna ocena i sprawozdanie. Według mnie
festiwal nie ustępował poziomem ubiegłorocznemu, świadczy o tym chociażby
pięciominutowa owacja na stojąco po koncercie w Filharmonii, a koncert Kurta
Rosenwinkla był powalający na kolana, stąd cisza, maksymalne skupienie oraz
gromkie brawa po 'nużących' improwizacjach.
Przecież reakcja publiczności jest najlepszym dowodem na uznanie..
Jestem naprawdę rozczarowany a wręcz zniesmaczony artykułem.
    • Gość: Maciej Dudek Re: Jazzowe standardy na nowo zagrane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.10, 00:20
      Jak wyżej - na perkusji grał Kendrick Scott. Widać, że artykuł napisał Pan
      "zdalnie" nie będąc na miejscu, bo muzycy byli wymienieni z imienia i nazwiska
      co najmniej kilka razy, więc niemożliwe było tak oczywiste przeoczenie.

      A chcących przekonać się o tym, czy koncert był nudny odsyłam do youtube'a,
      gdzie można znaleźć nagrania z tego koncertu (watch?v=TrQ716jTy3g).

      Ma Pan prawo mieć swoje opinie na ten temat, ale pozwolę sobie zauważyć, że
      wszyscy z którymi rozmawiałem na koncercie wyrażali swój zachwyt. Byli wśród
      nich muzycy z okładek Jazz Forum, pierwsza liga jazzu w Polsce.

      Poza tym pisanie, że Wayne Shorter jest przedstawicielem młodszej generacji jest
      co najmniej zastanawiające.

      Następnym razem radzę udać się na koncert, który chce Pan opisywać.

      A już całkiem prywatnie uważam Rosenwinkla za najwybitniejszego gitarzystę
      jazzowego, który znacznie poszerzył dorobek wspomnianego przez Pana Frisella,
      czy Methenego. Jego dokonania to krok milowy w gitarze jazzowej i ten koncert z
      pewnością był wydarzeniem niezwykłym.
    • Gość: jazzfan Jazzowe standardy na nowo zagrane IP: 77.236.0.* 05.05.10, 08:19
      Warto byc na koncercie i znac sklad zespolu, ktory faktycznie
      wystapil a nie mial wystapic.... Amatorka.....i tyle...Jesli sie
      jest ignorantem to nie powinno sie pisac recenzji.... Opinia jest
      autora i nie bede z nia dyskutowal, ale warto pisac o tym
      kto ...konkretnie..Na perkusji gral Kendric Scott.....
    • Gość: Krzysztof Jazzowe standardy na nowo zagrane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.10, 12:40
      Koncert w Filharmonii był mistrzostwem świata. Znakomicie przygotowany
      program, przepiękne improwizacje, wirtuozeria każdego z muzyków. Niezapomniane
      wrażenia i przeżycia. Wychodziliśmy z koncertu oczarowani.
    • Gość: Krzysztof Jazzowe standardy na nowo zagrane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.10, 12:49
      Koncert w Filharmonii był rewelacyjny. Znakomicie przygotowany program,
      wspaniałe improwizacje, wirtuozeria każdego z muzyków. Niezapomniane wrażenia.
      Wychodziliśmy z koncertu oczarowani.
    • Gość: Gość Jazzowe standardy na nowo zagrane IP: 93.159.143.* 06.05.10, 18:21
      Nieśmiało pozwolę sobie wtrącić, że rolą recenzenta nie jest pisanie nowego,
      lepszego programu festiwalu, tylko ocenienie występów artystów faktycznie tam
      zaproszonych. Panowie de Lucia, di Meola i McLaughlin nie koncertują już
      razem, więc nie wiem, jak wpadł Pan na pomysł, że mogliby zagrać. Poza tym Al
      Di Meola grał już na tym festiwalu parę lat wcześniej, to chyba dobrze, że
      organizatorzy nie powielają programów. Oprócz subiektywnej oceny, za którą
      serdecznie jako czytelnik dziękuję, spodziewałam się jeszcze drobnego opisu
      reakcji publiczności, która, z tego co zaobserwowałam, miała trochę odmiene
      zdanie niż Pan. Festiwal jeśli chodzi o dobór artystów był świetny. Sprawą
      dyskusyjną nie jest program festiwalu, lecz wybór rockowego klubu Lizard King
      na miejsce koncertu jazzowego oraz nagłośnienie większości koncertów na festiwalu.
Pełna wersja