Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie...

IP: *.pete.adsl.virginmedia.com 09.07.10, 07:16

Hej rodowity krakus wroc do bochnii skoro ci w krakowie zle , mysle
ze w centrum bochnii spokojniej przyjacielu
    • Gość: kj Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.chello.pl 09.07.10, 07:25
      takiego komentarza sie spodziewalam... co dowodzi, ze to co pisze
      autor to prawda
      • Gość: joey t. Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 81.219.145.* 09.07.10, 07:29
        Niestety ale masz racje przyjacielu, "prawdziwe krakusy" jak ten wyzej, to
        zazwyczaj zapyziale matoły. Nie widza, ze na glowy zwala im sie banda
        imprezowych turystow. Ale im to na reke, bo jesli pracuja jako kelnerzy to i
        wyzsze napiwki. Gorzej bedzie jak za pare lat obudza sie z reka w nocniku...
        • Gość: Ufo Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 195.150.133.* 09.07.10, 08:13
          Ten wyżej tylko podaje się za "prawdziwego krakusa"! Ma kompleksy,
          że urodził sie w Koziej Wólce, w Krakowie jest od dwóch lat, ale już
          wie więcej co dla tego miasta dobre, niż ludzie którzy tu żyją od
          wielu lat lub od zawsze, ma licencjat, pracuje w banku, wynajmuje
          garsonierę tam, gdzie wrony zawracają, a na weekendy czasem wraca do
          swej Koziej Wólki i zgrywa się na "krakusa", a czasem upija się z
          kolegami w pubie. Cieszy go, że chłopak z Koziej Wólki może siedzieć
          w tym samym barze co Anglik, czy Niemiec. Co z tego, że i ów Anglik
          i ów Niemiec nic sobą nie reprezentują, a z Krakowa wywiozą tylko
          wspomnienie taniego piwa i zachwyconych nimi ludzi. Do kina idzie
          góra dwa razy do roku, w teatrze, ani w muzeum jeszcze nie był, bo
          co tam może być interesującego. Jakie życie, takie wymagania. Jakie
          życie, takie rozwiązania.
        • Gość: ??? Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 83.142.184.* 09.07.10, 09:00
          Słusznie! zamknijmy więc miasto dla turystów żeby było ciszej! W ogóle zamknijmy
          dla wszystkich! dla wszystkiego ! niech nie będzie niczego a pan Harnik będzie
          mógł spac choćby na rynku...

          żenada ludzie...
          • Gość: das spiel ist aus jemu chodzi o to ze uniwersytet IP: *.muenchen.de 09.07.10, 10:50
            brzmi dumnie
            a wam nagle wielkie europejczyki wjezdzaja z traktatami z boloni
            gdzie wiecznie pijane szczajace byle gdzie hordy miszczow
            chwala sie swymi elytami mades walemsy i barroso i ich falbankami
            budowanymi z mozolem ku chwale taniego winna i ku utrapieniu matki
            higeny
            amen
            ps
            tyn miszcz mistrzowi nierowny
          • Gość: boa Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 77.236.0.* 09.07.10, 11:43
            Turyści też są różni. Przyjeżdżają także inteligentni ludzie w średnim wieku,
            którzy chcą po prostu zwiedzić Kraków i Polskę i widzą, że hałas i sobiepaństwo
            jak w trzecim świecie.
            • Gość: WKMP Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 83.142.184.* 09.07.10, 11:58
              no faktycznie bo po zwiedzeniu (nieskromnie mówiąc) połowy świata to w Krakowie
              tylko "hałas i sobiepaństwo". W Londynie, Paryżu, Rzymie, Neapolu (szczególnie)
              to cisza i taaaaaki zamordyzm, że hej. Hej ho nawet!

              Wyluzuj trochę z takimi żenująco infantylnymi tekstami...
              • Gość: boa Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 77.236.0.* 09.07.10, 13:49
                Ulica Grodzka, droga na Wawel. Po prawej Kebab - Turcy raczą przechodnia
                głośną muzyką . Dalej kantor - od lat puszcza głupią, głośną muzykę na całą
                ulicę. Potem market spożywczy – też lubi wystawić jazgotliwy głośniczek przed
                wejściem. Nie ma na to bata i przepisu, a robi wrażenie tandety. Szpeci
                starówkę tak samo jak tandetne szyldy.
                • Gość: WKMP Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 83.142.184.* 09.07.10, 14:01
                  "starówkę"?????
                  Skądżeś jest wędrowcze??
                  • Gość: boa Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 77.236.0.* 09.07.10, 14:19
                    Owszem, Starówka jest np. w Warszawie, a w Krakowie jest Stare Miasto. Ale czy
                    użycie słowa „starówka” z małej litery jest tutaj nieprawidłowe?
                    • Gość: WKMP Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 83.142.184.* 09.07.10, 14:21
                      nie wiem, aż mnie w oko i serce zakuło ;)

                      stąd reakcja...
                      • Gość: ja Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.interia.pl 09.07.10, 16:55
                        Nie cierpię tego czepiania się "starówki". Pisana małą literą "starówka" jest
                        nazwą rodzajową, a nie własną. Czy naprawdę to było najważniejsze w tamtym
                        komentarzu? Czy my musimy bez przerwy dostarczać reszcie Polski dowodów na
                        istnienie naszej bufonady? Bo ona istnieje, nawet, jeśli krakowianie się jej
                        wypierają - świadczą o tym właśnie takie, niby mimochodem rzucane uwagi o
                        Starówce i Starym Mieście. Uwagi zarozumialców, którym wydaje się, że sam fakt
                        urodzenia się w szpitalu w granicach administracyjnych Krakowa podnosi ich do
                        rangi nadludzi.
                        • Gość: xtrmntr Miasto uniwersyteckie? Ten skansen? IP: 143.166.255.* 10.07.10, 00:52
                          Wiekszosc znajomych i tak mieszkala i mieszka po osiedlach. W
                          centrum - fajnie mieszkac ale trzeba za to placic. No i Stare Miasto
                          to tylko jedna z dzielnic - a w Centrum jest fajnie mieszkac tylko
                          ze drogo. Prawda jak we wszystkich duzych miastach.
                          Wielki artysta krakus z Bochni.

                          Do centrum zawsze szlo sie tylko spotkac z kims/na impreze. Ze dawno
                          dawno temu ludzie imprezowali po domach a nie po knajpach (poza
                          faktycznym srodowiskiem artystycznym) - to sie nie wroci. Zamknijcie
                          miasto na wjazdach bedziecie miec spokoj.
                          • lucusia3 Re: Miasto uniwersyteckie? Ten skansen? 11.07.10, 17:04
                            Ej, imprezowało się i po knajpach, choć nie było się artystą. Tylko, że do imprezowania to w centrum były ze 3 knajpy. No i ze 3 d;la turystów i cinkciarzy. Teraz wybór jest nieporównywalny.
                            A co do ciszy - miałam ciotkę na Starowiślnej - horror - z jednej strony tramwaje, z drugiej kolej. Inna ciotka na Kazimierzu. Zima zawsze miałam stracha cioteczkę odwiedzać, bo się szybko ciemno robiło a i latem dość niekomfortowo przez drących się żuli. Spokojnie to było koło Mogilskiego, ale i tam cicho pozostało.
                        • dr_pitcher Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie 10.07.10, 03:42
                          "Stare Miasto" tez nie jest w pelni tradycyjne. W dawnych czasach mowiono, ze
                          idzie sie albo "na Rynek" (majac na mysli dowolne miejscie w obrebie Plant" albo
                          po prostu do "Miasta". Urodzilem sie w Krakowie, w rodzinie krakusow z
                          dziada-pradziadam tam i mieszkalem prawie 30 lat, nie pamietam by kiedykolwiek
                          uzywano zwrotu "Stare Miasto" w tzw. mowie potocznej, co innego oficjalnie, choc
                          tez wydaje sie, ze bardziej popularnym byla nazwa dzielnicy "Srodmiescie"
                        • tymon99 Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie 11.07.10, 18:46
                          Gość portalu: ja napisał(a):

                          > Pisana małą literą "starówka" jest
                          > nazwą rodzajową, a nie własną.

                          desygnat nazwy rodzajowej 'starówka' w krakowie nie występuje.
                          • Gość: nieprawda Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 62.121.135.* 12.07.10, 16:10
                            chłopie (albo babo) - kocham cię:)
                      • Gość: Zimny Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.be.jnj.com 12.07.10, 09:35
                        Jak Cię tak zakłuło to idź do doktora...albo od oczu albo od serca...ale po
                        mojemu to idź do doktora od głowy skoro skojarzenie starówki ze "Starówką" tak
                        Cię uwiera...następny kuźwa "Krakowianin"...
                    • bosman_plama Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie 09.07.10, 14:30
                      Gość portalu: boa napisał(a):

                      > Owszem, Starówka jest np. w Warszawie, a w Krakowie jest Stare
                      Miasto. Ale czy użycie słowa „starówka” z małej litery jest tutaj
                      nieprawidłowe?

                      Nieprawidłowe - nie. Ale że używają go głównie przybysze z Warszawy,
                      to i budzi skojarzenia, żeś przybyszem, nie tubylcem. Nic w tym złego
                      - zaznaczam. My, krakowskie centusie z radością witamy pieniądz
                      zamiejski:).
              • nnike Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie 11.07.10, 01:02
                Gość portalu: WKMP napisał(a):

                > no faktycznie bo po zwiedzeniu (nieskromnie mówiąc) połowy świata to w Krakowie
                > tylko "hałas i sobiepaństwo". W Londynie, Paryżu, Rzymie, Neapolu (szczególnie)
                > to cisza i taaaaaki zamordyzm, że hej. Hej ho nawet!
                >
                > Wyluzuj trochę z takimi żenująco infantylnymi tekstami...

                Kraków był kiedyś miastem z klasą. Teraz jest jarmarcznym, krzykliwym i brudnym.
                I rzeczywiście, przestał się różnić (na korzyść) od innych miast.

                Ja też (urodzona w Krakowie, jakby kto pytał) już w Krakowie nie mieszkam.
          • Gość: zona Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.10, 10:04
            widzę na tobie DRES
    • Gość: TW Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.10, 07:41
      To prawda. Z sympatycznego miasta robi się zapyziała tancbuda. Zapyziała
      właśnie dlatego, że cały czas czuje potrzebę bycia "na topie". Usiłuje być
      metropolią, skończy jako bezpłciowa poczekalnia warszawki...
      • Gość: Republikanin Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: 94.254.214.* 09.07.10, 08:03
        Założe się, że głosuje w wyborach na liberałów, popiera liberalną
        wizję świata i pluje na oszołomów z PiS. A potem się dziwi, że straż
        miejska nie pilnuje porządku, w nocy każdy może ryczeć na ulicy jak
        bawół na sawannie, a zwykli, porządni obywatele uciekają z miasta
        jak Tutsi przed Hutu. Szanowny Panie, pora wydorośleć i wreszcie
        spostrzec związek między tym, na kogo się głosuje, a tym, co się
        potem dzieje na ulicach. Nowojorczycy kiedyś to spostrzegli, wybrali
        burmistrzem Gulianiego i Nowy Jork stał się znów kwitnącym miastem
        dla ludzi.
        • Gość: Mary Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: 195.150.133.* 09.07.10, 08:16
          Jak rozumiem PiS jest panaceum na wszystkie nasze troski! Dziękuję
          za wyjaśnienie, ale jednak nie skorzystam z Pana "republikańskich"
          (???) sugestii!
          • Gość: Republikanin Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: 94.254.214.* 09.07.10, 08:35
            No to źle zrobisz. Zastanów się: czy jak się chce mieć spokój w nocy
            na ulicy, to się powinno wybierać w wyborach polityków, którzy
            stawiają bardziej (w sensie lekkiego wychylenia od równowagi tych
            czynników) na indywidualizm i wyzwolenie z ram wspólnoty, czy na
            tych, co stawiają na wspólnotowość. Czy na tych, którzy zabiegają o
            głosy elektoratu 18-22, czy o tych, którzy mobilizują elektorat 60+?
            Obawiam się, że prędzej coś w sprawie ciszy i spokoju zrobi polityk
            liczący się z tą ostatnią grupą. To proste jak drut, tylko trzeba
            przestać głosować kierując się estetyką, aspiracjami tożsamościowymi
            czy opiniami "autorytetów", a zacząć myśleć o demokracji w
            kategoriach realizacji przez akt wyborczy własnego interesu i
            własnych praw. To proste jak drut.
          • q-ku no wiesz PIS ob ioecuje powrót starego dobrego PRL 09.07.10, 10:28
            a w PRL w nocy w Krakowie faktycznie nic nie było
            • Gość: x Bzdura!! PRL to jest teraz tylko kolorowy IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.10, 12:25
              Bzdura!! PRL to jest teraz tylko kolorowy i halasliwy

              • q-ku PRL? Państwo bez prawa wyjazdu za granicę? 11.07.10, 16:02
                bez NATO i UE? Bez możliwości czytania i pisania co się chce?
                Jako syn rodziny "robotniczej" nigdy bym nie poleciał za granicę samolotem,
                nigdy nie miałbym dobrego samochodu

                bo nie było nam głodno ale nie mieliśmy NIC, a zwłaszcza nic naprawdę wartościowego


                Możesz mnie oświecić jaki PRL?
                • Gość: adammichnikoff Re: PRL? Państwo bez prawa wyjazdu za granicę? IP: 77.236.0.* 03.08.10, 09:06
                  najwartościowszą rzecz jaką do tej pory masz jest prawdobodobnie
                  odziedziczone po rodzicach mieszkanie w bloku, w którym nadal mieszkasz, a
                  nie ten wrak sprowadzony z niemieckiego szrota, nie "streło i wideło"
                  kupione na giełdzie z niemieckiej wystawki, nie chiński badziew na kredyt
                  z marketu nie dla idiotów.

                  to mieszkanie jest twoim posagiem od komuny i prl-u - dzis mógłbyś co
                  najwyżej wybulić kilka tys. zł za metr i czekać z nadzieją, że deweloper-
                  męt spod ciemnej gwiazdy nie zrobi akurat na tobie przekrętu

                  samochód prędzej czy pózniej się rozleci tak jak chiński badziew a to
                  komunistyczne m4 w bloku zostwaisz swoim dzieciom jako swój jedyny
                  wartościowy majątek

                  ponadto miałeś szansę zdobyć za friko na prawdę znakomite wykształcenie -
                  np. na UJ, jesli miałeś olej w głowie;

                  miałeś też świetną opiekę pediatryczną jako mały bąk,o czym nawet nie
                  wiesz a dziś małe bąki mogą tylko o tym pomarzyć;

                  z twoich starych emerytury pewnie jeszcze długo będziesz czerpał korzyści
                  a twoja - jak ją kiedykolwiek dostaniesz - będzie głodowa

                  tylko mi nie wmawiaj, że masz fyrme i jesteś byznesmen, bo zajady mi
                  popękają
                • Gość: adammichnikoff Re: PRL? Państwo bez prawa wyjazdu za granicę? IP: 77.236.0.* 03.08.10, 09:14
                  i jeszcze jedno: mogłem czytać co chciałem, myślec a nawet pisać też

                  i nie porównuj rzeczy nieporównywalnych: unia i nato w 2 połowie 20. wieku
                  to nie to samo co dziś, my nadal jesteśmy peryferiami zachodu, członkami 2
                  kategorii

                  przelot low costem dziś albo czarterem z biura podróży to też nie to samo
                  co podróż w latach 60-80. owszem dziś nawet hołota może latać, ale nie tak
                  samo

                  pierwszy raz leciałem w latach 60 i nie byłem synem aparatczyka, ba -
                  żadne z rodziców nie było w partii; potem wielokrotnie latałem i nie były
                  to koszty zaporowe; a w latach 90. latać mogłem tylko dlatego, ze
                  mieszkałem za granicą; w 21 w. tylko dlatego, że pracowałem w zagranicznej
                  firmie; inaczej na loty nie byłoby mnie stać, nie mówię o tanich liniach i
                  bilecie kupionym na pół roku do przodu w necie
        • Gość: mnm Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: *.ibd.gtsenergis.pl 09.07.10, 09:14
          pomieszkaj chlopie w NY, potem sie wypowiadaj. typowe pisuarowe pitolenie,
          prezes powiedzial ze w NY cisza i spokoj wiec tak jest :)
          • Gość: Republikanin Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: 94.254.214.* 09.07.10, 09:34
            Dlaczego od razu "pisuar" i "pitolenie"? Nie da się normalnie...?
            Wątroba boli czy jakaś fascynacja oddawaniem moczu pozostała po
            wczesnych okresach rozwoju osobości? A co do NY, to nikt nie mówi,
            że jest idealnie, tylko że jest lepiej niż było w latach '70 -
            wystarczy przejrzeć statystyki i poczytać, a jak kto nie ma czasu to
            obejrzeć sobie choćby "Taksówkarza" albo "Serpico". Tak czy owak
            jedynym czynnikiem zdolnym opanować w Krakowie zjawisko, którego
            dotyczy artykuł, są demokratycznie wybrane przez nas władze, a nie
            ludzie sami. I trzeba wybrać takie władze, które będą do tego zdolne
            i które od władz państwowych otrzymają odpowiednie ustawodawstwo -
            np. normujące sposób mierzenia emisji hałasu przez imprezy masowe
            albo lokale z muzyką, i które znajdą wsparcie we władzy sądowniczej.
            Ale oczywiście to będzie trudne póki będziemy łykać jak gęś karmę
            hasła typu "pisuary", "Peło", "komuchy", "hodowcy zwierząt
            futerkowych" itd.
            • ar.co Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni 09.07.10, 11:33
              Jeśli chodzi o pisuar - to pretensje kieruj do prezesa. Tylko
              człowiek z jego znajomością języków obcych (nie obcego zresztą też)
              mógł nazwać partię w ten sposób, żeby skrót brzmiał "pis".
              • Gość: wielkascianasloam Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: *.aster.pl 09.07.10, 12:17
                Ochłoń, rycerzu z dogłębną znajomością języków obcych. Lepiej
                poszukaj w słownikach znaczenia angielskiego słowa "poo".
                • Gość: moimoncheri Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: *.range86-184.btcentralplus.com 09.07.10, 12:47
                  > Ochłoń, rycerzu z dogłębną znajomością języków obcych. Lepiej
                  > poszukaj w słownikach znaczenia angielskiego słowa "poo".

                  jak sam zauwazyles, to 'poo', nie 'po'. Tak samo jak np 'pool' to nie
                  'poo'. Tak juz sie sprawa przedstawia w lingwistyce, ze jedna literka
                  robi wielka roznice i nie mozna ta roznica szastac, w przeciwnym
                  razie tlumaczono by wiele tekstow w sposob nazbyt wolny, swobodny.
                  Zreszta, gdybys mial lacine w szkole, wiedzialbys ze jedna literka
                  robi wielka roznice, i w znaczeniu slowa, i czestokroc w ocenie z
                  laciny ;)

                  Tobie za to nietrafne porownanie daje minus.
                  • Gość: ??? Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: 83.142.184.* 09.07.10, 12:58
                    czyli pis to nie piss? czy aż tak nie znasz angielskiego?

                    a może to taka hipokryzja "po" to nie "poo" ale "pis" to "piss"? I tu literka i
                    tu literka i niby to samo a jednak nie to samo??
                    żenada...
                    • Gość: moimoncheri Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: *.range86-184.btcentralplus.com 09.07.10, 13:08
                      > czyli pis to nie piss? czy aż tak nie znasz angielskiego?
                      >
                      > a może to taka hipokryzja "po" to nie "poo" ale "pis" to "piss"? I
                      tu literka i
                      > tu literka i niby to samo a jednak nie to samo??
                      > żenada...


                      Kochaniutki/a, pis i piss brzmia podobnie. Natomiast 'poo' wymawia
                      sie [pu], a 'po' w j angielskim przeczytaloby sie jak 'go' (np.let's
                      go). Nie widze wiec podobienstwa brzmieniowego, tak wiec ten cienki
                      zart mnie nie bawi.
                      • Gość: :-) Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: *.aster.pl 09.07.10, 13:19
                        Odstąp od klawiatury i nie kompromituj się już więcej. Jeśli już
                        szukasz angielskiego wyrazu, który brzmieniowo przypominać będzie
                        skrót PiS, będzie to prędzej "peace" niż "piss". Śmiesznie, nie? Ale
                        jak to teraz "odkręcić"? Ciemny lud wszystko kupi, jak powiedział
                        klasyk.
                        • Gość: krakus Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.10, 11:57
                          No, to tutaj walnąłeś jak przyslowiowy lysy w beton. Miedzy PIS a peace jest
                          taka sama roznica, jak miedzy shit i sheet. O czym radze pamietac. Stad sie
                          biora PIS in peace, czy tez PIS on you.
                          • Gość: xtrmntr piss? IP: 71.23.104.* 10.07.10, 17:58
                            Piss jest bliższe w wymowie do pys, nie pis, masterze.
                            • Gość: EXED Re: piss? IP: *.19.165.4.osk.enformatic.pl 12.07.10, 07:45
                              Pewnie, ze tak, ale zeby to wiedziec, to trza by bylo przynajmniej z RAZ
                              angielskie slowo SWIADOMIE USLYSZEC
            • dixtar74 Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni 10.07.10, 10:35
              Brawo! Też mam już dość "nowomowy" i przerzucania się hasłami JEDYNIE SŁUSZNYCH IDEI. Kraków to piękne miasto, ale dopóki brak mu klarownej wizji rozwoju - będzie dokładnie tak, jak jest. Na razie władze chyba nie do końca wiedzą czy mają stawiać na nieokiełznany biznes turystyczny, czy na mieszkańców, z których podatków żyją. Dyskoteki, restauracje, puby - to wszystko jest OK, ale swoim żądaniem do nieskrępowanej wolności (typu: wystawię-sobie-ogródek-piwny-i-niech-się-w-nim-pijaczkowie-drą-do-rana) nie mogą naruszać prawa innych osób. Zwłaszcza, że większości wspomnianych lokali (w tym tych z kilkunasto- kilkudziesięcioletnią tradycją) zatraciło tę niegdysiejszą, "magiczną" atmosferę i dzisiaj przypominają bardziej markety w gorączce wyprzedaży :(
        • Gość: krolmrowek Re: Ten pan ma chyba rozdwojenie jaźni IP: *.ghnet.pl 09.07.10, 11:56
          Gość portalu: Republikanin napisał(a):

          > Założe się, że głosuje w wyborach na liberałów, popiera liberalną
          > wizję świata i pluje na oszołomów z PiS. A potem się dziwi, że straż
          > miejska nie pilnuje porządku, w nocy każdy może ryczeć na ulicy jak
          > bawół na sawannie, a zwykli, porządni obywatele uciekają z miasta
          > jak Tutsi przed Hutu.

          Po pierwsze PO to żadni liberałowie, ani żadna prawica, co najwyżej partia
          centrowa. Wystarczy spojrzeć na poglądy które głoszą. A PiS ma tyle wspólnego z
          Republikanami, co Lądek Zdrój z Londynem. Przecież program gospodarczy PiS jest
          czysto socjalistyczny, a z tego co mi wiadomo większość Republikanów to
          liberałowie, a jeśli nie, to napewno nie socjaliści.
          Po drugie skąd to głupie założenie, że liberalizm = bezprawie ? Wolość i
          praworządność jak najbardziej moga iść w parze. Polecam:
          www.youtube.com/watch?v=RTP9lH9uoIc
    • bartosz.jarzabek Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzone... 09.07.10, 07:47
      Kraków stracił trochę ze swojego klimatu-ale czy aż tyle?Nonsensem czystym
      jest porównywać obecne centra miast do tych sprzed lat kilkunastu.Przeciez
      kiedyś nie było tylu knajpek, inne były możliwości techniczne inna była
      mentalność ludzi.Świat się zmienia niestety.Można i owszem coś pokombinowac i
      spróbowac poprzenosić dyskoteki do jednej dzielnicy czy kwartału ale jakim
      prawem krzywdzić ludzi z kolei tam mieszkających?Niestety turysta ma to do
      siebie że musi się zabawić a młodziez ma to że ma kasę i chętnie ją wydaje w
      przeciwieństwie do emerytów.Miasto z czegoś musi żyć a każda kanjpa płaci
      wcale nie małe haracze do miejskiego budżetu o czym co poniektórzy
      najwyraźniej zapomnieli.Nie zrobi się z centrum krakowa na siłę spokojnego
      miejsca z zakładami fryzjerskimi, herbaciarniami i piekarniami ponieważ
      właścicieli takich małych lokali nie stać na czynsze w okolicach rynku.Z
      drugiej strony dziwię się rozdwojeniu jaźni redaktorów wybiórczej ponieważ
      jakieś pół roku temu jęczeli żałośnie że ulice w centrum wymierają że banki
      zabierają życie,że sklepy czynne do 18 a później umieralnia.Luuuudzie -
      zdecydowac się na cos trzeba.Nie ma złotych środków niestety.
      • Gość: Ulryk Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 09.07.10, 08:19
        pewnie nie mieszkałeś tu kilkanaście lat temu to nie masz
        porównania. Wtedy było knajpek pod dostatkiem i dużo lepszej
        jakości. Chociażby jak sobie przypomnę smak piwa tamtego a
        dzisiejszych popłuczyn dla studenckiej hordy :) Nikt nie śpiewał na
        ulicach, nie było tylu wypindzonych "studentek" nowopowstałych
        uczelni w strojach jak tirówki. Turystów była garstka.
        Obecnie nie zaznasz spokoju nawet o czwartej rano. Już nigdy się nie
        dowiesz jak to jest się przejść po rynku gdy nikogo (!) na nim nie
        ma.
        Leja zalała miasto turystami, Majchrowski studentami KSW. Unia
        zdezelowanymi samochodami. Kraków to nie jest już ta sielanka sprzed
        kilkunastu lat :) Za to rzeczywiście możesz wejść do "dyskoteki" i
        nawet trafić na to że jakaś "studenka" zrobi ci to i tamto w
        toalecie na co kilkanaście lat temu nie mógłbyś liczyć.
        Kraków nie tyle stracil klimat co go zamienił ze spokojnego, starego
        miasta w miasto imprezownio-burdelownię co też jest jakims tam
        klimatem.
        • bosman_plama Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon 09.07.10, 08:39
          Gość portalu: Ulryk napisał(a):

          > pewnie nie mieszkałeś tu kilkanaście lat temu to nie masz
          > porównania. Wtedy było knajpek pod dostatkiem i dużo lepszej
          > jakości. Chociażby jak sobie przypomnę smak piwa tamtego a
          > dzisiejszych popłuczyn dla studenckiej hordy :)

          Upiększasz przeszłość. Kilkanaście lat temu większość knajp była po
          prostu piwnicami - zwykle identycznymi: pościągane skąd się da
          drewniane stoły i krzesła, na których ustawiano ściągane z strychów
          "stylowe" świeczniki. Zinger wyróżnił się maszynami do pisania,
          Propaganda plakatami "z epoki". I tyle.
          Fakt, polskie piwa miały jeszcze ciut oryginalności, nie były tymi
          chemicznymi produktami niczym nie różniącymi się od korporacyjnych
          kuzynów z zachodu. Ale i tu sentyment przesłania Ci rzeczywistość, bo
          właśnie teraz, od kilku lat, trwa ofensywa małych polskich browarów,
          dzięki czemu oferta piwa jest coraz bardziej różnorodna a piwa
          smaczne. Do tego można kupić w knajpach piwa ukraińskie i rosyjskie.
          Dawniej miałeś w każdej knajpie te same dwie marki piw, a jedyna
          przewaga nad dziś polegała na tym, że lano portera.
          • Gość: WKMP Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: 83.142.184.* 09.07.10, 09:06
            upiększanie przeszłości jest naturalną rzeczą ;) Dobrze powspominać liceum,
            studia, "a kiedyś to było lepiej..." :)
            Nie można mieć pretensji do przedmówcy, że upiększanie zastąpiło obiektywizm.
            • Gość: dsa Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: *.chello.pl 10.07.10, 16:25
              Wcale nie tak strasznie upiększone. No może ciut. Kiedyś naprawdę tak
              było. A za śpiewanie na Starowiślnej kumpel miał darmowe taxi na
              Rozrywki. Gdzież te czasy... Pusty rynek w zimie - coś pięknego. Ale te
              czasy już nie wrócą, a szkoda.
          • Gość: Ulryk Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 09.07.10, 09:10
            Sam się nad tym zastanawiałem czy mi się smak zmienił czy
            właściciele lokali kupują drugi sort piwa (bo piwa w kegu
            rozcieńczać). Pytałem się kolegi z browaru i twierdzi że albo to
            wina instalacji w knajpie (nieczyszczonej) albo piwo jest z
            nieudanej produkcji i po "uszlachetniaczu". Czasem zdarza mi się nie
            dopić. Kupuję dlatego często z butelki, chociaż jest znacznie
            droższe i wychodzę na snoba (przy kolegach i obsłudze).
            Lany porter to było coś wspaniałego.
            Moze i knajpy właśnie tak wyglądały wtedy, jednak z drugiej strony
            dziś właśnie jest problem żeby znaleźć taką normalną piwnicę. Bo
            jeżeli chodzi o wszelkie "dyskoteki" to nie narzekam a nawet
            korzystam.
            • Gość: WKMP Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: 83.142.184.* 09.07.10, 09:14
              spróbuj Non Iron na Marka - niszowe czeskie piwa lane. Polecam.

              Katedra z kolei sprzedaje butelkowe piwa małych polskich browarów (zaopatrują
              się zapewne na Kobierzyńskiej 61 w słynnym sklepie ;))
              • bosman_plama Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon 09.07.10, 09:44
                Gość portalu: WKMP napisał(a):

                > spróbuj Non Iron na Marka - niszowe czeskie piwa lane. Polecam.
                >Katedra z kolei sprzedaje butelkowe piwa małych polskich browarów
                (zaopatrują się zapewne na Kobierzyńskiej 61 w słynnym sklepie ;))

                Takich sklepów jest coraz więcej. Np. przy Miodowej.
            • bosman_plama Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon 09.07.10, 09:15
              No niestety - najlepsze piwo jest w nowych knajpach, gdzie sprzęt jest
              jeszcze czysty. Ale to tylko pod warunkiem, że barmani potrafią dobrze
              gaz podłączyć.
              Niemniej istnieje kilka lokali, w których właściciele dbają, by
              instalacja była odpowiednio często czyszczona. Najbezpieczniej,
              oczywiście, kupować piwo w butelce, ale nie każdy to lubi.
        • Gość: WKMP Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: 83.142.184.* 09.07.10, 09:04
          czytam te komentarze i nigdy się Wielmożnym Mieszczanom i Gazetce nie dogodzi...
          Raz nagonka Wyborczej, że Kraków jest "zamkniętym na turystów skansenem" zaraz
          potem, że jest "zalanym przez turystów miastem-dyskoteką" a potem znowuż, że
          jest "śpiącym zapyziałym muzeum" i tak w kółko i karuzela się kręci...
          • Gość: krakus Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: *.motorola-solutions.com 09.07.10, 10:18
            oj, sezon ogórkowy w pełni, nic się nie dzieje, można zawsze porozpisywać się nad smakiem piwa i wdziękami kobiet
        • Gość: ... Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: *.48.classcom.pl 09.07.10, 09:10
          Gość portalu: Ulryk napisał(a):

          > pewnie nie mieszkałeś tu kilkanaście lat temu..

          Schody były niższe, ludzie głośniej mówili, dziewczęta się do nas uśmiechały... Nie to, co dziś.
        • Gość: moimoncheri Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: *.range86-184.btcentralplus.com 09.07.10, 12:17
          Ulryku z wyzszym wyksztalceniem, jak domniemam, a nie podpowiedziala
          ci intuicja ze kilkanascie lat temu Polska ledwo co raczkowala po
          upadku komunizmu, swiat tez byl nieco inny, tanich linii lotniczych
          nie bylo a Polandia jawila sie wszystkim ''zachodnim'' krajom nieco
          tajemniczo, stad mniejsza liczba turystow?
          Czy chcialbys wogole, zeby turystow w Krakowie byla tylko 'garstka'?
          Jesli tak to gratuluje ulanskiej fantazji i pomyslunku.

          Poza tym do jakich ty miejsc imprezowych chodzisz, jakie miejsca,
          takie impresje i tacy ludzie w nich :)
          • Gość: Ulryk Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 09.07.10, 12:34
            Może i raczkowała ale... przez to ludzie się starali! Dzisiaj wielki
            olew i cel jak najszybsze zrobienie kasy - na turystach burdelowo-
            alkoholowych i pseudostudentach. Chociażby hasło mające ściągać
            turysytów do krakowa sprzed kilku lat - piwo za 1 funta. No i mamy
            jak mamy.
            A miejsca do któych chodzę? hm.. wystarczy się przejść wieczorem po
            szewskiej. Nie trzesba nigdzie wchodzić żeby się naoglądać golizny :)
            Upadku kultury chyba nikt nie zatrzyma, ale dlaczego do tego
            przyczyniają się rządzący - bardzo mocno przez politykę turystyczną
            która z miasta uniwerysteckiego zrobiła jedną wielką imprezownię.
            Co aż tak mi nie przeszkadza bo lubię i alkohol i młode dziewczyny i
            głośną muzykę jednak... żal trochę że mieszkam w mieście kojarzącym
            się z wieczną balangą a nie kulturą.
            Nie zaczepił cie nigdy pijany angol pytaniem: "how much?" połączonym
            ze szczerym uśmiechem?
            • Gość: moimoncheri Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: *.range86-184.btcentralplus.com 09.07.10, 13:03
              haha no pardon ale z Szewskiej w ostatnich kilku latach zrobila sie
              dresiarnia, zreszta co tam kiedys bylo? Goraczka czy inne badziewie
              pelne dziwnych typkow?
              Jak sie do takich miejsc zaglada, gdzie zjezdzaja sie na weekend
              okoliczne podkrakowskie wioski (bardzo lokalni turysci, ze tak
              powiem!) i zlaza niezorientowani w Krakowie turysci,lub turysci
              burdelowo- alhokolowi no to sie widzi golizne :) (ktora nalezy
              najczesciej wlasnie do pan zapewne z NH lub wlasnie owych
              wiosek).Pamietajmy, ze mowimy o jednej z najbardziej kiepskich ulic
              Rynku w kwestiach lokalow itp.
              Wybierz sie pan do Pieknego, moze do Lodzi Kaliskiej, posiedz w
              miejscach, gdzie nie siega (polski) dres, sztruks i biale kozaczki i
              od razu Krakow wyda ci sie inny:)
              Owszem, zaczepia mnie taki jeden Angol nieustannie,hmm moze dlatego
              ze mieszkamy razem od dwoch lat i sypiamy w jednym lozku ;) I nie
              chce tu byc stronnicza, ale wiesz, Polacy potrafia byc rownie chamscy
              co inne narody. Kiedys za granica zaczepil mnie i kolezanke jakis
              lysawy pan, wolajac na odleglosc''Czesc ci..ki''za nami, widocznie
              uznal ze nie wygladamy polsko i zrobil wyrafinowany ''zarcik''.
              Zdziwil sie, slyszac riposte w ojczystym jezyku, gentelman jeden.
      • Gość: HERNIKT Re: Tekst rodem z disco polo i wnioski przesadzon IP: 188.33.59.* 09.07.10, 12:34
        Jest Pan zbyt miły wyprowadzając rodowód mojego tekstu z estetyki ,która do tej pory istniała dla mnie jedynie w sferze nieosiągalnych marzeń...Oczywiście jest Pan mieszkańcem strefy A?
        Pozdrawiam
    • Gość: kusii Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... IP: 62.233.182.* 09.07.10, 08:20
      To właśnie przez takich mieszkańców jak pan z wywiadu miasto montuje szpecące
      maty wyciszające i inne rzeczy, które niszczą krajobraz miejski. Każdy pub czy
      dyskoteka to miejsca pracy dla studentów. Nie wszyscy mają komfort mieszkania
      w centrum z wartości dodanej funduszu rodziny. A turyści są tacy jak oferta
      miasta - czyli tanie piwo. Kraków jest mały i o wiele mniej atrakcyjny
      turystycznie niż Budapeszt czy Praga, więc każdą osobę, która przyjeżdża nad
      Wisłę z zagranicy choćby się opić czy skorzystać z usług prostytutek należy
      doceniać.
      • Gość: hhh Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 89.231.221.* 09.07.10, 13:07
        To sobie pomieszkaj przy ruchliwej drodze parę miesięcy, lat, to porozmawiamy o
        szpeceniu i pretensjach że to "przez takich mieszkańców".
    • Gość: abc Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.10, 08:30
      Mieszkam na nowohuckim osiedlu. Niby spokojnie, ale nie ma nocy żeby ktoś nie
      darł mordy na cały regulator. I nie są to pojedyncze wrzaski wyrostków, ale
      przeciągłe wycie jak zarzynane prosie. No nic tylko wstać z łóżka, wyjść i
      wyku...ć w łeb idiocie.
    • bosman_plama Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... 09.07.10, 08:32
      Przypomnę, że 20 lat temu przez Kazimierz (wliczając w to
      Starowiślną) strach było przejść po zmroku, bo nigdzie łatwiej nie
      można było dostać po twarzy. Większość kamienic była zrujnowana i
      straszyła śmierdzącymi moczem klatkami schodowymi. Kilka biedniutkich
      sklepów przy Placu Nowym skupiało całe życie kupieckie w tamtym
      rejonie. Ale fakt - było cicho, bo menele nie śpiewali za często z
      obawy, by milicja (potem policja) ich nie zgarnęła. Także alkohol
      sprzedawano cicho, bo w melinach. Dla zrozpaczonych, że to minęło,
      mam złą wiadomość - szybko te czasy nie wrócą.
      Fakt, dawniej było to miasto studenckie, bo pili w nim (także na
      rozwijającym się Kazimierzu) głównie studenci. Teraz dołączyli do
      nich turyści i to takie straszne? To taka trauma, że Kazimierz żyje?
      Że pojawiają się na nim nowe lokale generujące przychód większy niż
      warzywniak i w przeciwieństwie do meliniarzy płacące podatki? To tak
      nie do zniesienia, że ludzie pracują w nich i zarabiają? Że jest iść
      gdzie zjeść, bo nie tylko knajpy powstają i rozwijają się w mieście?
      To może wydawać się przykre, ale centra miast rzadko są dla
      mieszkańców. Są dla firm, jeśli powstają w nich biurowce i dla
      turystów, jeśli miasta dysponują ofertą turystyczną. Ci, którym marzy
      się spokój i cisza nie mieszkają w centrach dużych miast.
      Nie można mieć ciastka i zjeść go. Albo miasto będzie się rozwijać,
      albo pozostanie cichą spokojną zapyziałą dziurą z popękanymi
      chodnikami i śmierdzącymi bramami. Nie da się żyć bez żadnych
      kosztów.
      • Gość: kerio bosmanku, a umiesz czytać? IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.07.10, 10:38
        aaa... czytać potrafimy, tylko nie rozumimy tekstu, co? analfabetyzm
        funkcjonalny się to bosmanku nazywa.
        Wicie, bosmanku (tak do was powiem, coby na waszym poziomie było)... nikt w
        gazecie nie pisał o tym, że jest za melynamy, a przeciwko restauracjom. Wicie
        bosmanku, świat nie jest czarno-biały. Alternatywą dla zrujnowanej kamienicy z
        bramą cuchnącą moczem i melynom na 1. piętrze nie jest kanjpa, w której muzyka
        łupie przez całą noc i z której co chwila wytaczają się bandy pijanego chamstwa.
        Przemyślcie to sobie, bosmanku.
        • Gość: wizytator Re: bosmanku, a umiesz czytać? IP: *.magma-net.pl 09.07.10, 10:50
          chyba jednak ty, kerio, masz problemy ze prawidłowym rozumieniem
          tekstu i argumentów 'bosmanka'. przy okazji o współczesnych procesach
          urbanizacyjnych również nie masz pojęcia.
          to co dzieje się w krakowie to prosta ekonomia związana dość ściśle
          ze specyfiką miasta.
          autorowi tekstu proponuję przeprowadzkę chociażby na podgórze,
          zamiast żenującego wylewania żalów na łamach prasy

          nie-krakowianin :)
      • Gość: Finwal Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.ip.netia.com.pl 09.07.10, 11:09
        Częściowo masz rację choć nie doświadczyłem tego na własnej skórze a pod koniec
        lat 80-tych często nocą chodziłem z Podgórza przez Obrońców Stalingradu, Rynek,
        Czarnowiejską na Maiasteczko Studenckie.

        Ale to nie jest jedyny wybór pomiędzy ruderami a dyskotekami. Miasto takie jak
        Kraków (historia, tradycje) powinno stawiać na inny rodzaj turystów. Na tych,
        którzy chcą zobaczyć miasto (tacy też są) a nie tych którzy chcą się tanio nachlać.
        • bosman_plama Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie 09.07.10, 11:46
          Gość portalu: Finwal napisał(a):
          >
          > Ale to nie jest jedyny wybór pomiędzy ruderami a dyskotekami.
          Miasto takie jak Kraków (historia, tradycje) powinno stawiać na inny
          rodzaj turystów. Na tych, którzy chcą zobaczyć miasto (tacy też są) a
          nie tych którzy chcą się tanio nachlać.

          Owszem, ale o poszerzoną ofertę, obejmującą atrakcje kulturalne i np.
          sportowe muszą zadbać władze miasta - przyciągając inwestorów na
          przykład. Tych łatwiej przyciągnie miasto popularne turystycznie, niż
          pustynia pełna takich sobie muzeów (bo nowoczesne muzea dopiero
          zaczynają u nas powstawać). Pewnie, fajnie by było, gdyby np.
          funkcjonowały ze trzy angielskojęzyczne teatry letnie. Ale muszą
          mieć gdzie i dla kogo funkcjonować.
          W dodatku ani pól golfowych, kortów tenisowych, nowoczesnych basenów
          nie otworzą mali przedsiębiorcy, którzy tak ładnie rozwijają się
          dzięki właśnie turystyce i branży gastronomicznej. O tym by mali
          przedsiębiorcy zaczęli otwierać czy utrzymywać teatry nie ma co
          marzyć. Choć np. kameralne koncerty, a nawet spektakle, małe studyjne
          kina jednak otwierają. Ale - przy tak piętnowanych w tym artykule
          knajpach.
          Też bym chciał, by miasto poszerzyło ofertę turystyczną. Nie można
          jednak postępować irracjonalnie i idealistycznie domagać się, by
          miasto podcinało gałąź, na której siedzi. Nie od razu Kraków
          zbudowano, prawda?
          • Gość: Finwal Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.ip.netia.com.pl 09.07.10, 14:26
            Prawda :)
        • Gość: Finwal Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.ip.netia.com.pl 09.07.10, 14:27
          Oczywiście miało być: Bohaterów Stalingradu.
      • Gość: szprota Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.plus.com 09.07.10, 15:38
        zgadzam sie z toba Bosman w 100%. Urodzilam sie w Krakowie i przez
        wiekszosc zycia tam mieszkalam, widzialam jak miasto sie zmienia i
        owszem czesc zmienila sie na niekorzysc, ale np. ze zmiany
        Kazimierza nalezy sie tylko cieszyc! Teraz mieszkam w duzym miescie
        w Anglii a jakis czas mieszkalam tez w innym europejskim kraju,
        rowniez w duzym miescie i prawda jest taka, ze w centrum mieszkaja
        glownie studenci i mlodzi ludzie ktorym halas i imprezy nie
        przeszkadzaja. Dokladnie jest tak jak napisales, albo miasto sie
        rozwija albo zostanie cicha, zapyziala dziura.
      • guru133 Nie myl Kazimierza z Osiedlem Górali w Nowej 12.07.10, 15:41
        Hucie, natomiast co do riun, to prawda, ale gdyby nie to że na
        kazimierzu powstało kilka filmów i Żydzi przypomnieli sobie o
        korzeniach tej części Krakowa, zapewne niewiele by sie tam do
        dzisiaj zmieniło. Natomiast degradacja krakowskiej starówki jest
        niezaprzeczalna. Opanowała ja pijacka hołota, dresiarze,
        pseudoturyści i dorobkiweicze. Stary Kraków umiera, niestety i nie
        pieprz głupot że alternatywą dla tej hucpy jest zapyziałe
        miasteczko. Rozwój miasta nie musi opierać się na rozwoju knajackiej
        kultury, jak to ma miejsce w centrum Krakowa.
    • aarvedui pustoszenie centrów to początek upadku miasta 09.07.10, 08:46
      Tak jest wszędzie, dlatego "profesorowie" na całym świecie raczej głowią się,
      jak przywrócić mieszkańców do centrów; na pewno nie uznają pustoszenia centrów
      za "naturalne procesy".
      Miasta prowadzą preferencyjną politykę lokalową, unikają prywatyzacji lokali,
      preferencyjnie traktują drobne usługi,niewielkie sklepy,rugują banki i
      "doradców" obsiadające masowo ulice i powodujące ich śmierć funkcjonalną.
      Zasada - miasto powinno być najpierw przyjazne mieszkańcom, bo wtedy i tak
      będzie przyjazne turystom.
      Jak będzie się preferencyjnie traktować turystów, powstanie sztuczna, nudna
      wydmuszka, wioska potiomkinowska, z pomalowaną na zielono trawą, a poza
      turystycznym centrum - zakorkowane slumsy (jak Ruczaj).

      Dość "pełnomocników" ds turystyki, a gdzie są ci od budowy placów zabaw,boisk,
      basenów? od ścieżek rowerowych, od ułatwień komunikacyjnych, od parkingów
      park-and-drive? a gdzie zintegrowany system komunikacji miejskiej i biletów za
      parkowanie? gdzie adaptacja sieci kolejowej do aglomeracyjnego i miejskiego
      transportu, kolejki typu S-bahn?

      lobby tłustych restauratorów spoza Krakowa obsiadło radnych i wypchało im
      kieszenie, a co z mieszkańcami - prawdziwym sensem istnienia miasta?
    • Gość: Gość Paweł Zamieszkaj na Azorach cwaniaczku IP: 77.236.28.* 09.07.10, 08:53
      ...
    • Gość: WKMP Naprawdę straszne... IP: 83.142.184.* 09.07.10, 08:58
      wielki pan ARANŻER (??) Harnik się wyprowadza ze Starowiślnej...no naprawdę
      dramat, spać nie będę mógł...

      Gazeto da się upaść jeszcze niżej od Was? Sądzę, że nie...
      • Gość: HERNIKT Re: Naprawdę straszne... IP: 188.33.59.* 09.07.10, 12:48
        Dla ścisłości mam 174 cm wzrostu...
        Pozdrawiam!
        • Gość: WKMP Re: Naprawdę straszne... IP: 83.142.184.* 09.07.10, 13:02
          Ochłonąłem w trakcie dyskusji i z bólem zauważyłem, że swoją frustrację na
          Gazetę wyładowałem na Panu za co przepraszam. Mój wtręt osobisty był nie na
          miejscu, nie podważam Pana umiejętności artystycznych i zawodowych. To gwoli
          wyjaśnień.

          Natomiast swoje zdanie merytoryczne zamieściłem już w wielu wypowiedziach w tym
          wątku, nie chcę się więc powtarzać- najbardziej wścieka mnie jednak obłuda
          Gazetki, która raz wali z otwartej za "muzealność, nudę, skansenowatość", potem
          napuszcza na siebie Bogu ducha winnych ludzi podjudzając słynnymi już i
          wysmiewanymi w całej Polsce "nowymi mieszczanami" by teraz przeprowadzać
          agresywną kampanię "antyturystyczno-antyhałasową". Może i słuszną, może dla Pana
          sprawa ta jest osobista i bolesna, ale Wyborcza jest tak niewiarygodna w swoich
          działaniach, tak obłudna i pełna hipokryzji, że szkoda było Pana czasu dla nich...

          również pozdrawiam.
          • Gość: HERNIKT Re: Naprawdę straszne... IP: 109.243.51.* 09.07.10, 14:16
            ..wie Pan - ja tylko opowiedziałem o swoich doświadczeniach
            i refleksjach...Proszę zauważyć ,iż nie staram się podawać jakiejś złotej
            recepty na to jak być powinno.Najsmutniejsze jest to ,że wśród tych ponad stu
            komentarzy tylko kilka można by uznać za w miarę merytoryczne - nie
            podejrzewałem ,że jest tak wielu sfrustrowanych ,nudzących się psychopatów...
            Co do turystów - to jest tak jak z kibicami - są kibice i pseudokibice...
            Natomiast formalnie rzecz biorąc - wyciszenie budynku w którym jest dyskoteka
            jest technicznie sprawą trudną i kosztowną (mówię o poziomie profesjonalnym) -
            nie jest sztuką wygenerowanie częstotliwości 50Hz i kilku kilowatami ją wzmocnić
            - ale bardzo trudno ją wytłumić...Czy więc mam się godzić na to ,że ktoś chce
            mnie na siłę uraczyć rozmemłaną basową lawą?Pan by nie chciał po powrocie do
            domu odpocząć czy Wyborczą w spokoju poczytać?
            • Gość: WKMP Re: Naprawdę straszne... IP: 83.142.184.* 09.07.10, 14:27
              Wyborczą to raczej nie, szczególnie dodatek krakowski ;)

              Ja uważam tak, że są trzy opcje:
              1- walczyć. Bezlitosnie wymagac od służb miejskich zajęcia się problemem.
              Oczywiście wygląda to jak wygląda, jest to Panu znane. Niestety słuzby mają
              stosunek olewacki, który najprawdopodobniej bierze się z "nacisków" z góry. Nie
              po to ktoś za cięzkie pieniądze dostał pozwolenie np. na dyskotekę na plaży żeby
              nie przypilnować paru łapówek dla tego czy siamtego radnego by spokojnie czuć
              się bezkarnym. Ale wydaje mi się, że walczyć należy, do skutku. Zawsze pozostają
              tez inne drogi prawne. Jeżeli człowiek nie ma na to siły lub czasu no to
              pozostają tylko pkt 2 i 3.
              2- jeżeli nie pkt. 1 to co? To naprawdę może wyprowadzka? Ja np mieszkam w
              pobliżu kościoła i czasami też to moze przeszkadzać. Jednak nie przeszkadza mi
              to na tyle bym musiał się usunąć z mojego (bardzo lubianego) miejsca
              zamieszkania. Coś za coś prawda? Jeżeli jednak dyskomfort jest za duży a nie da
              się wyegzekwować pkt 1 no to co pozostaje?
              3- pogodzenie się z losem? Zastanowienie się czy "plusy nie przesłaniają
              minusów" i a contrario ;) Tak jak pisałem w pkt 2, może warto mieszkać na tej
              Starowiślnej mimo wszystko? A może własnie nie warto?
              • Gość: HERNIKT Re: Naprawdę straszne... IP: 109.243.51.* 09.07.10, 15:04
                ..wbrew opinii niektórych forumowiczów jestem daleki od frustracji ,ale ostatnio
                zamykając drzwi wieczorem poczułem ,że ktoś usiłuje je otworzyć - przede mną
                stało dwóch ,mocno pijanych "turystów" gotowych do zwarcia i niewiele naprawdę
                brakowało...Okazało się ,że im się kamienice pomyliły..W takich wypadkach
                niestety trudno zachować postawę pogodnego stoika...
            • Gość: Z Pauliskiej niezgoda na hałas IP: *.ghnet.pl 11.07.10, 00:22
              W pełni Pana Artystę popieram. Dziękuję za Pański odważny głos, bez
              względu na to czy gustuję w muzyce gatunku, który Pan uprawia, czy
              nie. Aprobata dla chamstwa i prymitywnej rozrywki nie ma nic
              wspólnego z turystyką i miastem otwartym. Miasto, którego władze i
              służby nie szanują swoich mieszkańców zasługuje na to, by by je
              omijać szerokim łukiem. Paradoksem jest, że miasto to aspiruje do
              bycie europejską stolicą kultury. Też bym chciał jak Pan mieć się
              gdzie wyprowadzić. Póki co próbujemy walczyć z hałasem dochodzącym z
              plaży przy Bulwarze Wołyńskim i ręce opadają. Jestem muzykiem i nie
              nazwałbym prymitywnego jednostajnego dudnienia niskich
              częstotlowości muzyką. Już rytmy ludów tzw. pierwotnych
              charakteryzują się większą subtelnoscią i zróżnicowaniem. Dziwię się
              ludziom o wrażliwości neandertalczyka, którzy dobrowolnie idąc na
              taką imprezę znioszą tak wysokie natężenie niskich częstotliwości. I
              nazywają to dobrą zabawą. Żal...
    • turpin "Jestem z Bochni, to widać, jestem z Bochni..." 09.07.10, 09:00
      • Gość: rrrr Re: "Jestem z Bochni, to widać, jestem z Bochni.. IP: 89.231.221.* 09.07.10, 13:16
        Tylko ci z Bochni mają więcej "krakusowstwa" i pewnej klasy w sobie niż
        większość rodowitych krakusów.
      • Gość: tay Re: "Jestem z Bochni, to widać, jestem z Bochni.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.10, 19:27
        To właśnie po was forumowiczach widać i słychać. Jedziecie równo po
        kolesiu, który chce jedynie względnej ciszy i spokoju. Widac sami
        jesteście burakami w dresach dla których głównym celem życia jest się
        najeb... i poruch...
      • guru133 A ty skąd? Z Kłaja, z Pcimia, z Górnego czy 12.07.10, 15:44
        Dolnego?
    • Gość: Bastian Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.10, 09:02
      Pseudoturyści, dresiarze nie są jedynym problemem Krakowa. Mieszkam na Starym
      Mieście i mam za ścianą przemiłych sąsiadów, studentów a raczej pseudo
      studentów. Imprezują co noc nie dając spać sąsiadom. Coraz więcej jest
      prywatnych uczelni różnej maści na których samo czesne płacone w terminie jest
      przepustką do uzyskania tytułu. Dawnej bycie studentem było przywilejem,
      nobilitacją teraz byle cham przyjedzie z pipidówy, "studiuje" i pokazuje swoje
      prawdziwe oblicze.
    • Gość: _krakus Ma gość rację!! IP: 94.42.88.* 09.07.10, 09:27
      Ma rację i tyle. za kilka lat obudzimy się w mieście do którego nikt nie
      będzie chciał przyjeżdżać, bo nie będzie tu już nic ciekawego do zobaczenia.
      Kilka kościołów i banków w centrum nikogo nie zainteresują.
      • Gość: ??? Re: Ma gość rację!! IP: 83.142.184.* 09.07.10, 09:38
        rewelacja, zgodziłeś się z gościem, który powiedział...coś zupełnie innego niż
        Ty :):) Super :)

        facet mówi, że jest za dużo knajp i turystów a Ty piszesz, że nikt nie będzie
        chciał przyjeżdżać i zostanie kilka banków :)

        uśmiałem się....
        • Gość: Finwal Re: Ma gość rację!! IP: *.ip.netia.com.pl 09.07.10, 11:01
          Jak się już przestaniesz śmiać to przejdź się ulicami w centrum
          (np.Zwierzyniecka) i policz banki. Na ..uj na Zwierzynieckiej 20 banków. Rynek
          Główny to również albo knajpa albo bank i niewiele więcej. Autor ma rację. Ten
          proces zaczął się kilka lat temu (tanie linie) i trwa. Kraków dla młodych
          Anglików to tani burdel. Przyjeżdżają, chleją, ..upczą i wracają. Mogliby to
          robić gdziekolwiek na świecie ale akurat w Krakowie jest tanio. Ja nie chcę
          takich turystów. W dłuższej perspektywie miasto na tym straci.
          • Gość: ??? Re: Ma gość rację!! IP: 83.142.184.* 09.07.10, 11:21
            gdzieś te banki musza być, niech będa na Zwierzynieckiej, co innego miało by tam
            być? Pootwieraliby knajpy to byście krzyczeli, że za dużo knajp, za duzo
            nachlanych turystów, za głosno. No to jak są banki to nie ma ludzi...I w koło
            Macieju.

            A co do sekso-alko-turystów kiedyś takim centrum była Praga, potem Bratysława,
            był Kraków (bo nie oszukujmy się, że ilośc stag parties gwałtownie spadła),
            teraz moda poszła trochę do Wrocławia (chociaż tam akurat poważnych knajp jak na
            lekarstwo), modna robi się Ryga. Sic transit gloria mundi. Nie widze w tym nic
            złego. Turysta przyjeżdża i zostawia kasę, dzięki temu masz nowe tramwaje, tunel
            pod Mogilskim itp itd...Ale rozumiem, że wolałbyś żeby było cicho, sennie, nudno
            i jezdziło się nadal bryczką...
    • Gość: kamu Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... IP: *.ip.netia.com.pl 09.07.10, 09:38
      Ta gazeta jest jak żmija !
      Wpełzla do miasta, a teraz go kąsa!
    • Gość: xxx Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 77.236.0.* 09.07.10, 09:41
      a Ty zanim coś napiszesz wytrzeźwiej lub pomyśl.
      Teraz wyszedłeś na kretyna o których mowa w artykule.......a może o to Ci
      chodziło ?
    • Gość: imd smutne, smutne, smutne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 09:42
      może należy tak to podsumować: prawa mieszkańców Starego Miasta nie
      są respektowane, bo respektowane są wyłącznie prawa właścicieli
      różnych przybytków. Dlaczego? Bo miasto ma z tego kasę. Na co? na
      stadiony. Ogólnie sygnał jest jasny: Jeśli mieszkasz przypadkiem na
      Starym Mieście to powinieneś się wyprowadzić.
      Smutne, że w wielu wypowiedziech na forum widać kompleksy
      wobec "zachodu": "jeśli miasto sie rozwija to rządzą nim turyści, a
      centra są puste. Tancbudy i hołota to dowód nowoczesności miasta!!
      bo jeśli nie to będzie skansenem." I dobrze, niech będzie. To też
      moje miasto - i podobnie jak wiele innych osób chcę mieszkać w
      skansenie, w którym szanuje się prawa mieszkańców.
      A poza tym, moze lepiej wyciągnąć wnioski z doświadczeń innych,
      zamiast samemu przechodzić chorobę "wymierania miasta", co?
    • Gość: xxx Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 213.175.36.* 09.07.10, 10:09
      Kraków był, jest i będzie miastem uniwersyteckim, dlaczego według
      tego Pana obraz miasta studenckiego sprzed 20 lat był tym najlepszym
      i godnym zakonserwowania na wieki wieków? Gwoli przypomnienia,
      studenci z XIX wieku zapewne byliby równie zdegustowani studentami z
      lat 80/90 jak i teraz ten pan jest zdegustowany studentami
      współczesnymi. A dlaczego nie model z czasów Kopernika kiedy
      studiowała garstka w niewątpliwie "klimatycznym" budynku w centrum?
      Toż wtedy musiał być iście naukowy klimat w mieście...Opamiętajmy
      się. Zmieniają się czasy, zmieniają się ludzie, zachodzą pewne
      procesy których nie zatrzymamy. Przybywa studentów tego i owego,
      szkół takich a siakich ale przecież nie tylko w Krakowie, nie tylko
      w Polsce. Oczywiście nie podoba mi się wiele rzeczy, bylejakość
      nauczania, upadek kultury itepe ale proponuję zacząć od siebie!
      Nigdy nie narzekałam na pseudostudentów pseudouczelni tylko dbałam o
      swój rozwój i swoją edukację - bo tylko na to mam realny wpływ!
      Jeśli ten Pan chce realnie wpływać na środowisko wokół siebie to
      niech zacznie od swojej osoby, pracą w duchu pozytywistycznym a nie
      pakuje swoje zabawki i zmienia piaskownicę.
      Co do turystów-przecież obecnie chyba większość ludzi była gdzieś za
      granicą. Turyści wszędzie są tacy sami. Są grupy, które przyjeżdżają
      zwiedzać i grupy przyjeżdżające się upić. I w Paryżu, i w Berlinie,
      w Pradze, Budapeszcie i Krakowie również. Uważam, że na 100 osób
      więcej niz jedna kupuje bilet na Wawel, nie raz prowadziłam tam
      turystów zagranicznych i zawsze bylo tam sporo turystów. A że
      niektórzy przyjeżdżają się upić-ich prawo. Czy Kraków ma wysłać
      urzędników na lotniska w różnych krajów prowadzących preselekcję?
      Jeśli grupka przysłowiowych Anglików kupiła bilet i ma pieniądze na
      picie-zabronić im tego nie sposób. Zrobią to w Krakowie i na Malcie
      też. Wydzierają się? No, wydzierają. Ale zaskakujące, że częsciej
      słyszę wrzaski polskie od angielskich, te nasze tubylcze wrzaski.
      Więc zacznijmy do diabła od siebie.
      Ta na marginesie-przekalkulujmy na chłodno ile mamy korzyści z
      wolności podróżowania i kontaktów z zagranicą. Tamci studenci z lat
      80. wiele by oddali żeby mieć wtedy taką możliwość, mamy aż tak
      krótką pamięć?
      • Gość: quarek Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 11:17
        jest dokładnie tak jak piszesz :) cała wielka dyskusja o wymieraniu miasta a
        tutaj sprawa jest prosta - ot jednemu panu "się zramolało".

        Dawniej w młodości gdy sam przebywał w dyskotece to mu ona nie przeszkadzała,
        dzisiaj inni się tam bawią, on już nie, więc zaczęła mu przeszkadzać.

        Dawniej gdy sam pił piwo to oczywiście kulturalnie :) a dzisiaj "panie, ta
        dzisiejsza młodzież ..."

        no i wogóle, trzebaby zamknąć wszystko o 22:00 (no bo kto to widział, żeby się
        tak Panie szlajać po nocach), zabić dechami i zakazać, wszystkiego zakazać :)

        całe to użalanie się nad sobą jest dość zabawne, jak mu tak źle to niech się
        wyprowadzi - będzie miał ciszę i spokój a ktoś inny chętnie zajmie jego miejsce.
        • Gość: HERNIKT Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 109.243.51.* 09.07.10, 14:26
          Rozumiem,że Pan szuka lokalu w centrum - proszę o kontakt, na pewno się dogadamy...
          Pozdrawiam
          • Gość: cukrowy konik Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 17:23
            A ja chętnie zamienię moje 45m2 z widokiem na Lasek Wolski w dzielnicy VI na nie
            mniejsze z widokiem na Wawel w dzielnicy I... (Oczywiście zakładając, że czynsz
            nadal będzie wynosił 250PLN;-)
            • Gość: blip Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.n4u.abpl.pl 09.07.10, 18:42
              Kiedyś,kiedy Kraków był miastem "uniwersyteckim" a komuna zapychała go
              włościaństwem,modne było powiedzenie:
              Co się martwisz,co się smucisz,
              ze wsi przybyłeś, na wieś wrócisz.
              To tak a propos artysty.
              Gazetka z troską pochyliła się nad problemem hałasu,zapominając,że często bywa
              patronem medialnym najgłośniejszych imprez.
              Także przestają się jej podobać turyści,chociaż surowo krytykowała władze miasta
              za zbyt słabą - jej zdaniem - promocję miasta.
              Dla GwK Kraków zawsze jest "do tyłu".(chyba, że rządzi "swój")

              Nigdy artysta ze swoimi żalami nie trafiłby na pierwszą stronę gazetki,gdyby
              winnym swoich frustracji nie uczynił...Majchrowskiego!?
              Nie tylko ten bzdet ale większą część piątkowego nakładu poświęcono na
              "szczypanie" Majchrowskiego i wprost, i "przy okazji".
              Czyżby jakiś parzyknot z PO nakazał gazetowym rozpoczęcie kampanii wyborczej?
              Na razie harcownicy,tuzy gazetkowe zbierają "materiały".(czyt.haki)
              Będzie jeszcze weselej.
      • Gość: q2 Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 11:26
        jest dokładnie tak jak piszesz :) cała wielka dyskusja o wymieraniu miasta a
        tutaj sprawa jest prosta - ot jednemu panu "się zramolało".

        Dawniej w młodości gdy sam przebywał w dyskotece to mu ona nie przeszkadzała,
        dzisiaj inni się tam bawią, on już nie, więc zaczęła mu przeszkadzać.

        Dawniej gdy sam pił piwo to oczywiście kulturalnie :) a dzisiaj "panie, ta
        dzisiejsza młodzież ..."

        no i wogóle, trzebaby zamknąć wszystko o 22:00 (no bo kto to widział, żeby się
        tak Panie szlajać po nocach), zabić dechami i zakazać, wszystkiego zakazać :)

        całe to użalanie się nad sobą jest dość zabawne, jak mu tak źle to niech się
        wyprowadzi - będzie miał ciszę i spokój a ktoś inny chętnie zajmie jego miejsce.
      • r1234_76 Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie 09.07.10, 12:16
        Nie chodzi o to, by dbać o morale Anglików - jak chcą, niech się upijają gdzie
        bądź. Ale żeby zachęcać ich do upijania się właśnie w Krakowie, to zupełnie coś
        innego.

        Już dawno był podobny tekst - nie można jednocześnie zachęcać ludzi do chlania i
        do cieszenia się kulturą. Kraków może być albo stolicą europejskiej kultury,
        albo stolicą europejskiego chlania. Co wybierasz?
    • edir23 Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... 09.07.10, 10:10
      już nie po raz pierwszy piszę na forach, że Kraków zapomniał o
      swoich mieszkańcach o własnych krakusach, mieszkam na oś.
      Podwawelskim - rozumiem hałas 3 mega ulic (a przecież można zrobić
      ekrany); do tego teraz ta dyskoteka na plażyna Bulwarach....
      Współczuję panu z artykułu.
      Kraków zapomniał o swoich własnych mieszkańczach i o nich nie
      dba..szkoda
    • edir23 Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... 09.07.10, 10:10
      już nie po raz pierwszy piszę na forach, że Kraków zapomniał o
      swoich mieszkańcach o własnych krakusach, mieszkam na oś.
      Podwawelskim - rozumiem hałas 3 mega ulic (a przecież można zrobić
      ekrany); do tego teraz ta dyskoteka na plażyna Bulwarach....
      Współczuję panu z artykułu.
      Kraków zapomniał o swoich własnych mieszkańczach i o nich nie
      dba..szkoda
    • edir23 Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... 09.07.10, 10:10
      już nie po raz pierwszy piszę na forach, że Kraków zapomniał o
      swoich mieszkańcach o własnych krakusach, mieszkam na oś.
      Podwawelskim - rozumiem hałas 3 mega ulic (a przecież można zrobić
      ekrany); do tego teraz ta dyskoteka na plażyna Bulwarach....
      Współczuję panu z artykułu.
      Kraków zapomniał o swoich własnych mieszkańczach i o nich nie
      dba..szkoda
    • Gość: kerio Polska - kraj dla chamów i cwaniaków. Co z prawem? IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.07.10, 10:25
      Ustawa przewiduje ciszę nocną od godziny 22. No, ale w Polsce - kraju chamów i
      cwaniaczków - można olewać prawo. Ważne, żeby być większym chamem i głośniej
      wrzeszczeć. Wówczas nasze - pożal się Boże - "państwo" kładzie uszy po sobie i
      pozwala chamom się panoszyć.
    • Gość: Łobziak A ile osób mieszka w centrum bez meldunku? IP: 193.106.245.* 09.07.10, 10:30
      Opieranie ilości mieszkańców na ilości osób zameldowanych w obecnych czasach
      jest po prostu chore!
    • Gość: Mieszkaniec Krakow Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... IP: 81.21.202.* 09.07.10, 10:30
      BRAWO!!! Świetny artykul."Tak TRZYMAC".Redakcjo - proszę dopilnować
      aby z nin.tekstem zaponali się:Prezydent Miasta,Radni Dzielnicy I
      oraz Straz Miejska i Policja.
      "Łomot" wydobywający się z z "PUBÓW" jest nie do zniesienia.
      Mieszkańcy -Brońmy Ciszy a szczególnie Ciszy nocnej!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: WKMP Re: Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie IP: 83.142.184.* 09.07.10, 10:39
        tak, BRAWO REDAKCJO, BRAWO, oklaski, wiwaty!!
        Szkoda tylko, że ta sama redakcja za dwa dni napisze (a być może nawet ta sama
        osoba), że w Krakowie jest nudno, za cicho, za smętnie, za "muzealnie", za mało
        turystów, zyski za małe...

        Obłuda i hipokryzja...
    • Gość: Marek Kraków - to było kiedyś miasto uniwersyteckie... IP: *.chello.pl 09.07.10, 11:11
      A wczoraj pod Realem na Bora Komorowskiego banda debili paliła gumy swoimi
      śmiesznymi samochodzikami do 1 w nocy.Gratulacje dla Straży Miejskiej ,Policji
      i C.H Krokus.Tak jest od kilku lat ale tylko takie rozrywki mieszkańcom
      gwarantuje Królewski Kraków.
    • Gość: mk Hernik słusznie prawi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.10, 11:14
      Do zasadniczo słusznych obserwacji Hernika pozwolę sobie dodać coś od siebie.
      Dolegliwościami, które na co dzień psują radość życia mieszkańcowi Starego
      Miasta są: hałas i brud na ulicach.
      Z hałasem produkowanym przez knajpy, dyskoteki i zabawowych sąsiadów możnaby
      poradzić sobie bardzo prosto. Wystarczyłoby aby miasto przyjęło i respektowało
      zasadę, że poza mury danego lokalu nie może wydobywać się na zewnątrz hałas
      większy niż określona liczba decybeli. Straż miejska powinna karać mandatami
      przypadki łamania tej zasady. Chronienie ciszy powinno być standardowym
      działaniem straży miejskiej a nie interwencją podejmowaną (lub pozorowaną)
      wyłącznie w przypadku gdy ktoś zgłosi w tej sprawie skargę. Atakowanie hałasem
      jest agresją a straż miejska została powołana aby przed agresją bronić
      mieszkańców Krakowa .
      Mieszkam obok Wawelu i np. wczoraj, do późnej nocy moje mieszkanie atakowane
      było przez uporczywy hałas produkowany w dyskotece zlokalizowanej (pod
      pozorem, że jest to niby plaża) obok hotelu Forum. Proszę więc wyobrazić sobie
      jaki poziom hałasu wydobywa się z tego lokalu, jeśli nawet kilkaset metrów
      odległości nie wystarcza aby ten hałas zneutralizować! Straż miejska nie
      zauważa problemu, nie reaguje z urzędu, a prośby o interwencję pozostają bez
      rezultatu. Straż miejska czegoś się boi?
      Brud: chodniki w Starym Mieście są po prostu, mówiąc brutalnie - zarzygane
      obrzydliwie. Jaki był sens robienia nowych bruków, jeśli dziś już lepią się
      one od brudu z kebabów, zaschniętych rzygocin itd.? Chodzę do pracy tzw. Drogą
      Królewską i tylko sporadycznie widuję dozorców szorujących chodniki wodą.
      Przed wieloma posesjami nikt nie zamiata chodników nawet na sucho (co i tak
      nie usuwa lepkiego brudu). I znowu brak reakcji ze strony straży miejskiej,
      której obowiązkiem powinno być karanie dozorców odpowiedzialnych za czystość
      chodników. A może urzędnicy biorący pieniądze za rzekomą promocję Krakowa
      wzięliby wiadra wody i szczotki i wypucowali chodniki kompromitujące miasto i
      jego gospodarzy, jeśli zmuszenie do tego dozorców przekracza możliwości służb
      miejskich?
      Ktoś twierdzi, że mieszkanie w Starym Mieście jest "przywilejem". Ja się tu
      urodziłem i mieszkam od blisko 70 lat, przez ten czas bezustannie remontując
      (najpierw dziadowie, potem rodzice a teraz ja) za własne pieniądze mieszkanie
      i sypiącą się od starości, zimną kamienicę.Słyszę teraz: "to jest przywilej,
      jak się nie podoba to się wynoś".
      Więc długotrwałe starania mojej rodziny aby utrzymać w przyzwoitym stanie
      fragment Starego Krakowa nie liczą się. Stare Miasto ma stać się własnością
      tych, którzy są najbardziej agresywni i zainteresowani jedynie eksploatowaniem
      do dna jego walorów, ale bez wkładu ze swej strony w ich pielęgnowanie, bez
      własnego wysiłku nawet choćby tylko w utrzymanie tego miejsca w czystości?
      "Podziwiam" reklamę dyskoteki wykonaną z dykty, zasłaniającą piękny portal
      kamienny przy ul. Sławkowskiej. Jest to sytuacja symboliczna, ilustrująca
      jakość "nowej krwi" ożywiającej Kraków. Ta dykta jest "wkładem" nowych
      właścicieli Krakowa w obecny kształt miasta, odzwierciedlając poziom ich
      wyobraźni i znajomość rzeczy. Miasto jest niszczone przez zalewający je tłum
      pop-kulturowych użytkowników, którzy przecież demonstracyjnie akcentują swoją
      wrogość dla miejsca w którym przystanęli aby wypić piwo przy ogłuszającej
      muzyce i wyrzygać się na staromiejskie mury. Zyski z tego rodzaju bytności
      mają wyłącznie knajpiarze i hotelarze. Kraków ponosi głównie straty na tym
      interesie, bo traci twarz miasta kulturalnego, choć dzięki historii posiada do
      tego warunki zupełnie unikalne w skali Polski
      • Gość: z Paulińskiej Re: Hernik słusznie prawi IP: *.ghnet.pl 11.07.10, 00:58
        Szanowny Panie,też mieszkam w promieniu rażenia plaży pod Forum.
        Przygotowujemy petycję do prezydenta w sprawie tych hałaśników,
        szukam wszystkich, którzy potwierdzą uciążliwość tej tancbudy.
        Przyda się każdy podpis. Proszę o kontakt: ppopaw@poczta.onet.pl
      • Gość: sąsiad Re: Hernik słusznie prawi IP: *.ghnet.pl 11.07.10, 01:14
        Szanowny Panie, też mieszkam w zasięgu rażenia hałasu z plaży pod
        Forum. Przygotowujemy petycję do prezydenta w obronie naszego prawa
        do spokoju. Przyda się każdy przypadek uciążliwości tych hałaśników
        znad Wisły. Proszę o kontakt: ppopaw@poczta.onet.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja