Gość: bewu
IP: *.ghnet.pl
15.07.10, 21:00
Akurat nie bardzo, myślę, że Muzeum Narodowe nie zasługuje na nalepkę miejsca
przyjaznego maluchom.
Dzisiaj byłam w nim z dwójką dzieci i nie było dobrze. Zacznijmy od tego, że
winda nie działała więc musiałam osobno wnieść wózek a osobno wprowadzić dwulatka.
Gdy zapytałam, czy nie mogę gdzieś na dole koło kas zostawić wózka,
usłyszałam, że mam pytać w szatni - tak oczywiście, po schodach, piętro w dół.
Ta "szafa zabawy czy coś takiego w holu" rzeczywiście jest pełna przyborów do
rysowania, ale specjalną atrakcją nie jest na pewno, a na stronie internetowej
muzeum jest napisane, że zawiera instrukcje zagadek -zadań dla dzieci. Akurat.
Co do pani pokrzykującej na zwiedzających to też była. Mój starszy syn -
pięciolatek w galerii broni otarł się o jedną z gablot, bo można było obejść
ją dookoła i usłyszeliśmy "nie dotykać!"
Fajne było,przymierzanie hełmu, misiurki, tarczy i uchwyt miecza, ale to jak
dla mnie dużo za mało. Najchętniej to ja bym naklejkę im odebrała.