I znowu głupole koszą resztki trawników...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 08:38
Od kilku tygodni nie pada deszcz, klimat afrykański, trawniki w mieście
spieczone jak na stepie ale tradycyjnie jak co roku tniemy trawniki do samej
ziemi wzdłuż dróg publicznych i chodników. A na g... komuś w mieście
trawnik. Jak to zajebiście pełną piersią ciągnąć ten pył krakowski.
Czy jakiś dureń podpisujący takie umowy "ciąć za wszelką cenę" w końcu
zajarzy, że w tym mieście żyją ludzie i chcą mieć trochę zieleni, która jest
naturalnym filtrem na ten syf w powietrzu latający. Tną, ziemia odsłonięta
jeszcze bardziej paruje, zawieje lekki wiaterek i wszystko się kurzy, pył z
wysuszonej ziemi niesie po całej okolicy. Wycierasz sobie parapet rano a po
południu pełno g... z tych zniszczonych trawników leży na parapecie. Pewnie
jeden z drugim mieszka daleko od miasta wśród zielonych łąk więc ich wali co
tam szaraki z blokowisk krakowskich będą wdychać, a w mieście wnet te
stepiane trawniki zabetonują.
Zachowują się jak na hotelowym trawniku, który po przystrzyżeniu (strzyżenie
a nie rwanie do ziemi) jest podlewany przynajmniej raz dziennie - stąd przed
całe lato zielony.
Ponoć w PRL przekroje rur wodociągowych w śródmieściu były projektowane na
okoliczność umożliwiająca podlewanie tychże trawników - ktoś się spotkał
kiedyś z tą opinią?
Może Gazeta zajmie się tym problemem i spowoduje, że urzędasy zaczną włączać
mózgi, zaczną patrzeć na efekty tego co ustalają, podpisują?
Pełna wersja