Gość: skosem
IP: 193.193.65.*
20.07.10, 08:20
pamiętam historię, która mnie ubawiła i bawi do dziś. Zdecydowalismy się
na podróż pociągiem, gdy syn nasz był pierwszakiem dwa lub trzy tygodnie.
Legitymacji nie miał, nikt nie zdązyłby jej nawet wyrobić w szkole. Ale
to jeszcze nic. Syn nie umiał zwyczajnie pisać, więc nie podpisałby owej
legitymacji, a bez podpisu każdy dokument jest nieważny. Pech chce, że w
naszym nazwisku jest dwuznak: cz, a tego się dzieci uczą zdecydowanie pod
koniec klasy I. Więć, co tu zrobic, by byc w zgodzie zprzepisami... -
Napisalismy plomienny list do biura w Bydgoszczy, nikt więcej nas nie
ścigał i nie chciał zapłaty za nieważny bilet ulgowy.
Odmówiliśmy zapłaty kary