Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego?

IP: *.acn.waw.pl 20.07.10, 08:42
Wiecie jak to sie trafia do urzedu.... zazwyczaj niedouczona banda ktora
ledwie lub jako tako studia skonczyla. Malo ambitna, nie zna nawet
angielskiego... nastawiona na krotka prace i wałki jakie można kręcic... taka
jest prawda że urzednicy to niby o 15 wychodza z pracy... ale czesto gesto to
juz o 13-14 nikogo tam nie ma... BANDA !!!
    • Gość: LOL Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? IP: *.acn.waw.pl 20.07.10, 08:49
      Prosze a tu kolejne kretynskie wytlumaczenie... Sam duzo jezdze po Europie i
      sie przygotowuje do takiego wyjazdu, ale sam mam tez zagranicznych znajomych i
      wiem ze oni takich rzeczy nie planuja - lubia miec podane na tacy, zeby bylo
      milo, latwo i przyjemnie... ale pewnie Jarek wie lepiej...

      Jaroslaw:
      - Moim zdaniem nie ma sensu zmieniać nazw na tablicach z rozkładem jazdy.
      Rozumiem, że zagranicznym turystom byłoby łatwiej, gdyby na rozkładzie było
      napisane Auschwitz, ale przecież miejscowość, do której jadą, nazywa się
      Oświęcim - tłumaczy Jarosław Mensfelt, rzecznik muzeum Auschwitz-Birkenau. -
      Tak samo jest, kiedy ktoś wybiera się np. do Luwru. Musi najpierw wiedzieć, że
      to muzeum jest w Paryżu.

      No ku...wa ludzie przeciez gosc najpierw mowi ze rzeczywiscie byloby latwiej,
      ale przeciez debilom turystom obcojezycznym nie nalezy i nie mozna pomagac...
      szkoda slow
    • huana87 Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? 20.07.10, 08:58
      w zeszłym roku wszystkie autobusy do Oświęcimia miały obok nazwy miasta
      "Oświęcim" także tabliczkę "Auschwitz" czy "Muzeum Auschwitz". Jednak po
      protestach pewnego pana (bodajże z Bielska-Białej), który "o mało co nie
      dostał zawału" gdy zobaczył że autobus jedzie do Auschwitz (czyli w jego
      mniemaniu prosto do krematorium). Ów pan poruszył władze PKS Oświęcim aby
      usunęły te tabliczki. Na nic interes turystów, bo temu panu się źle kojarzyły.
      Nie wiem czy w związku z tym PKS stracił klientów, ale jeżeli faktycznie tak
      jest że turyści nie wiedzą że Auschwitz to Oświęcim to raczej korzystają z
      usług prywatnych przewoźników. Cracow tours i prywatne busiki mają oznaczenia
      Auschwitz i jakoś nikt się tego nie czepia.
      • Gość: MarekP Re: Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? IP: *.ghnet.pl 20.07.10, 09:17
        A powiedz mi dlaczego autobus do Oświęcimia ma się nazywać autobusem do Auschwitz? Co to ma być, III Rzesza czy Polska? Czy wszystko ma być tak zrobione, żeby jak najwięcej kasy wyciągać od turystów, nazwy polskie mają być zamienione na angielskie, a gdy trzeba to na niemieckie, a Polacy i ich język ma przestać obowiązywać? Co za paranoja.
        Jak turysta nie wie, że Oświęcim to Auschiwitz, to niech sobie kupi przewodnik, jakikolwiek, to się dowie. A jak się nie dowie, to niech jedzie busem do Auschwitz. Też muszą coś prywatni przewoźnicy zarobić. To co tu gazeta wypisuje to po raz kolejny wyciąganie jakichś pierdół.
        • Gość: Marc Re: Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? IP: 81.219.70.* 20.07.10, 10:46
          Popieram - prywatne busy organizują przecież wycieczki konkretnie do obozu Auschwitz więc tak też opisują swoje autokary, ale państwowe, polskie autobusy powinny mieć tabliczkę po polsku, bo dojeżdżają do miejscowości o nazwie Oświęcim. Zresztą, jakby przyjąć postulaty ułatwień zagranicznym turystom to równie dobrze można by umieszczać na pociągach czy autobusach nazwy typu Danzig czy Breslau.
          • Gość: (.)(.) dokladnie - nie dajmy sie zwariowac IP: 109.255.149.* 20.07.10, 14:30
            a auschwitz-birkenau niemcy (nie zadni faszysci, nazisci czy inni
            kosmici - niemcy) zabili bestialsko 1,1 miliona ludzi. umieszczenie
            takiej nazwy na autobusie (a moze jeszcze pociagu? - czemu nie, pociag
            do auschwitz brzmi niezle...) jest raczej troche niesmaczne. turysta
            jadacy do obcego kraju z obcym dla niego jezykiem powinien sie
            zaopatrzyc w przewodnik, w ktorym powinno byc wyraznie napisane, ze
            muzeum w bylym niemieckim obozie koncentracyjnym auschwitz znajduje sie
            w na obrzezach miasta oswiecim.
      • Gość: oświęcimer A co ? Ma być "PKS do Auschwitz ?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 12:13
        Redaktorzy, ruszczcie głową. Muzeum Auschwitz jest w Oświęcimiu.
    • Gość: p A Madziarzy angielski mają w d... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 09:04
      Można pogadać po węgiersku albo czasem po niemiecku. We Francji
      podobnie, choć z angielskim jest trochę lepiej. To dlaczego w Polsce ma
      być inaczej?
      • Gość: MarekP Re: A Madziarzy angielski mają w d... IP: *.ghnet.pl 20.07.10, 09:21
        Bo u nas jest Polska: i co powiedzą o nas zagraniczni turyści (czyli głąby które nawet wyczytać z przewodników nie potrafią, że Oświęcim to były Auschwitz). Gazeta W. powinna złożyć projekt ustawy, aby zmienić nazwę Oświęcim na Auschwitz. Zwiększy to zdecydowanie liczbę turystów. Wszystkie nazwy ulic w tym mieście powinny być idenentyczne jak z czasów wojny. Tak żeby nie było problemów z sylabizywowniem jakiegoś Piłsudzkiego, Mickiewicza, itd.
    • Gość: VlaD Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 09:08
      Niespecjalnie widzę sens w takim wyróżnieniu jednego tylko
      Oświęcimia, a na pełne tablice odjazdów w fafnastu językach po
      prostu nie ma miejsca (zresztą można dość bezpiecznie założyć, że
      Anglik czy inszy Belg jadący do Myślenic albo Niepołomic zna polską
      nazwę), warto natomiast byłoby zadbać o wielojęzyczne nagłówki
      rozkładów i o osobną tabelkę nazw dla kilkunastu najistotniejszych,
      a mogących wprowadzić zagranicznego turystę w błąd, miast
      (przykładowo Warszawa, Gdańsk, Wrocław czy właśnie Oświęcim).
    • Gość: ja-k Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 09:55
      Często jeżdżę do Oświęcimia właśnie pekaesem. Wśród pasażerów jest wielu
      obcokrajówców, którzy jakimś dziwnym trafem, nie znając polskiego, potrafią
      kupić bilet pod Muzeum i tamże wysiąść trafiając bez problemu do celu. Z tego
      co wiem, panie w okienkach kasowych na dworcu mówią po angielsku, więc może
      ich wytłumaczą, że OŚWIĘCIM = AUSCHWITZ. Kierowcy są nieco bardziej
      ograniczeni, bo znają angielskie słowo odpowiadające cenie biletu. Ale to
      wystarcza. Jeśli ktoś się chce dowiedzieć, zawsze znajdzie informacje.
      Przecież i my tak sobie radzimy za granicą, bardzo często nie znając języka.
    • ofra.cohhen Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? 20.07.10, 10:06
      a pomijajac wszystko inne ostatnio jechalam pksem, co mi sie rzadko zdarza i
      stali przede mna turysci, ktorzy jak sadzilam pewnie chcieli jechac do muzeum
      auschwitz. juz sie nastawilam psychicznie, ze jak zwykle na pkp, bede musiala
      byc tlumaczem, gdy ku mojemy zadziwieniu, pan z kasy nie tylko plynnie
      poinformowal ich o wszystkim, czyli czasie,stanowiska z ktorego odjezdza
      autobus, ale tez wypisal im autobusy powrotne i odpowiedzial na kilka
      dodatkowych pytan. wszystko idzie wiec ku pelszemu. a co do nazewnictwa, to
      rzeczywiscie, wole jechac do oswiecimia, wiedzac, ze tam jest muzeuum
      auschwitz. nazwa miasta powinna zostac oryginalna w kazdym przypadku. turysta
      nie osiol, tez sie powinien przygotowac do podrozy (w te wakacje bylam w
      finlandii, i tam nikt niczego nie tlumaczyl - w sensie nazw). najwazniejsze,ze
      gdy naprawde sie pogubi, zeby odpowiedziano mu w jezyku angielskim.
    • Gość: tina Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? IP: *.187.243.3.ip.abpl.pl 20.07.10, 10:31
      A może wystarczyłoby, aby w przewodnikach, czy tez wszytskich ulotkach
      informujących o możliwościach zwiedzenia Muzeum-Auschwitz pisac również
      polską nazwę miasta?? oczywiście w kasach biletowych powinne pracować
      osby znające przynajmniej angielski- by wytłumaczyć dojazd nie tylko do
      `os∑ięcimia ale i np. Częstochowy, z której nazwa więksozość osób
      nieznających polskiego absolutnie sobie nie radzi...
    • bayadera Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? 21.07.10, 10:57
      W Rzymie wszedzie pisze po wlosku. Bedekery zas sa w roznych
      jezykach.
      A do Oswiecimia jada turysci ciekawi jak sie zabijalo ludzi. Powinni
      znac nazwe miejscowosci do ktorej jada, zeby zobaczyc to wspaniale
      muzeum..
    • crusty25 Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? 21.07.10, 17:33
      Jezdzilem do oswiecimia peksem, zawsze mnostwo obcego elementu. Mieli fart ze
      trafili czy jak? chyba nie kazdy wyrwal laske z polski, jak ten góral ze
      szkocji. Auschwitz to muzeum, nie miasto. Oświęcim nie żadnego interesu z tych
      turystów, do miasta nie zaglądają, nic na miejscu nie kupują. Po co ma się tak
      promować. Poza tym, dlaczego w innych krajach nie można się po angielskiemu
      dogadac, a ich mieszkańcy nie mają kompleksów z tego powodu? tylko polacy...
      ale to pewnie to żydostwo z szewskiej ma tylko taki problem
    • Gość: miika Pekaes do Oświęcimia? A co to takiego? IP: *.centertel.pl 23.07.10, 12:32
      jeżeli ten Szkot nie mógł się połapać na dworcu autobusowym, to jest
      zwyczajnie mało rozgarnięty. pracuję z turystami już 3 lata, więc wiem jak to
      wygląda. na RDA jest informacja o autobusach przy kasach, w których pracownicy
      mówią po angielsku bez większych problemów (w przeciwieństwie do pań z PKP).
      wystarczy podejść i zapytać, a dostanie się wszelkie informacje.
      a to, że wszędzie w Europie są informacje po angielsku jest bzdurą. nie
      szukając daleko: Berlin Hauptbahnhof, czyli główny dworzec kolejowy w
      Berlinie. kiedy byłam tam 2 lata temu nie znalazłam nawet najmniejszej
      informacji w języku angielskim, dosłownie nic!
      i jeszcze jedno: nie dajmy się zwariować tłumaczeniem nazw. potem przychodzą
      turyści i pytają mnie: "Do you have a map of Krakow in English?". po co im to?
      jak się z taka mapą odnajdą? absurd.......
Pełna wersja