Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata c...

23.07.10, 13:36
Doceniam poświęcenie, dzięki któremu mogę wykreślić ten lokal z listy "do
odwiedzenia i przetestowania".
Czyli nadal najbliższym miejscem ze świetnym sushi za rozsądną cenę pozostaje
Berlin...
    • maximus38 Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 25.07.10, 12:33
      Nie mam prownania sushi dotychczas jadlem w Londynie, HK,Singaporze,
      Pekinie i Krakowie.Ale to z Bozego Ciała (ha ha) jest calkiem do
      rzeczy.
      • kissmygrass Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 25.07.10, 13:22
        maximus38 napisał:

        > Ale to z Bozego Ciała (ha ha) jest calkiem do rzeczy.

        Jest i miejmy nadzieję, że tak pozostanie.
    • Gość: Kucharka_Szparka Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata IP: *.chello.pl 25.07.10, 12:38
      w domu se zrób suszi będziesz miała najlepsze - potrawa jest
      banalna
    • Gość: tomiko Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata IP: *.centertel.pl 25.07.10, 12:41
      A Zen na Tomasza ? Fakt, że nie jestem znawcą, ani nie mam porównania z
      Berlinem, ale moja przygoda w Zen to raczej miłe wspomnienie.
    • Gość: dziadwawelski Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata IP: *.chello.pl 25.07.10, 12:45
      o tak niemce robic bardzo dobra ryba
    • garnek_z_neolitu Oryginalne suszi chyba nie w Europie 25.07.10, 13:46
      Nie udalo mi sie jeszcze kupic suszi z surowa rybka. Probowalem w kilku
      stolicach i ryba zawsze byla podwedzana. Kiedy wkoncu sie zebralem i spytalem
      restauratora czemu, dowiedzialem sie ze takie przepisy. Ze wzgledow
      bezpieczenstwa i higieny nie moga w UE serwowac surowego miesa. Nie wiem wiec
      czy nie trzeba udac sie do Azji na pozadne suszi...
      • misself Re: Oryginalne suszi chyba nie w Europie 25.07.10, 14:02
        garnek_z_neolitu napisał:

        > Ze wzgledow
        > bezpieczenstwa i higieny nie moga w UE serwowac surowego miesa.

        Bzdura.
        Po prostu żeby serwować surowe mięso i ryby, trzeba spełnić szereg wymogów - a
        to kosztuje. Tatara normalnie można zjeść w każdej knajpie, nie podwędzanego.
      • Gość: [sic!] Re: Oryginalne suszi chyba nie w Europie IP: *.ghnet.pl 25.07.10, 14:04
        Czy to oznacza, że wołowego tatara tez nie zjem? :(
    • Gość: sesz już za chwileczkę IP: *.ghnet.pl 25.07.10, 13:54
      już na dniach, na ulicy estery najprawdziwsza kuchnia japońska w tym
      i sushi również- w jakości , której nie znajdziecie na dziś w
      Krakowie, Warszawie, Wiedniu i Pradze też:).Najbliżej chyba w
      Dusseldorfie i Londynie/Paryżu. I to przez Japończyków z 20letnim
      doświadczeniem na dodatek z oryginalnych składników i receptur, nie
      youtuba i przez ramię od sąsiada:).
      maguro, toro, chutoro, o'toro, hamachi itd z prawdziwego zdarzenia.
      Prawdziwa tempura i karirajsu:)
      Aha, i pierwsze lane z kranu piwo japońskie pomiędzy Odrą a Bugiem:)
      • gaissa Re: już za chwileczkę 25.07.10, 15:11
        Pożyjemy, zobaczymy, sprawdzimy...
        • kissmygrass Re: już za chwileczkę 25.07.10, 20:06
          gaissa napisała:

          > Pożyjemy, zobaczymy, sprawdzimy...

          Nie oni pierwsi obiecują ;)
          Będzie miło jak się na obietnicach nie skończy.
          • Gość: sesz Re: już za chwileczkę IP: *.ghnet.pl 02.08.10, 22:07
            Ależ ja niczego nie obiecuję, podaję kilka faktów jedynie:)Faktów do
            sprawdzenia, jak najbardziej.

            No a sprawdzić owszem wypada:)

            Nie jestem też właścicielem("oni" by na to wskazywało), a że
            właścicieli znam to inna rzecz.Jestem jedynie (z czysto
            hedonistycznych przesłanek) zainteresowany przyjęciem się przeszczepu
            pierwiastka japońskiego na organizmie kazimierzowskim heh.Bo udało by
            się to po raz pierwszy dopiero, czyż nie?
            • gaissa Re: już za chwileczkę 29.08.10, 23:37
              Byłam, sprawdziłam (co prawda przelotem bardziej, ale i tak). Za sam Kirin z
              kija wielkie brawa. Kolejne brawa za doskonały ryż - nie mdły, mający własny
              smak, a przy tym świetnie towarzyszący innym składnikom. Jak na razie - bardzo
              obiecująco, mam nadzieję, że kolejnym razem również będzie tak dobrze, jak dziś.
    • Gość: sesz2 Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata c... IP: *.ghnet.pl 25.07.10, 13:58
      już na dniach, na ulicy estery najprawdziwsza kuchnia japońska w tym
      i sushi również- w jakości , której nie znajdziecie na dziś w
      Krakowie, Warszawie, Wiedniu i Pradze też:).Najbliżej chyba w
      Dusseldorfie i Londynie/Paryżu. I to przez Japończyków z 20letnim
      doświadczeniem na dodatek z oryginalnych składników i receptur, nie
      youtuba i przez ramię od sąsiada:).
      maguro, toro, chutoro, o'toro, hamachi itd z prawdziwego zdarzenia.
      Prawdziwa tempura i karirajsu:)
      Aha, i pierwsze lane z kranu piwo japońskie pomiędzy Odrą a Bugiem:)
    • tatali Szanowny Panie ....................... 25.07.10, 14:56
      Zawsze chcialem o to Pana zapytać: potrafi Pan gotować?
      Jeżeli tak, chętnie dam sie zaprosić, a potem napiszę recenzję.Co
      Pan na to?;)
      ps.za składniki zapłacę;)
      • Gość: q Re: Szanowny Panie ....................... IP: *.nsystem.pl 25.07.10, 15:32
        A co ma piernik do wiatraka? Żeby być krytykiem kulinarnym nie trzeba zaraz musieć mistrzowsko gotować, wystarczy mieć praktykę w jedzeniu i wiedzę (też praktyczną) na czym dobre jedzenie polega :) Tak samo krytyk literacki nie musi umieć napisać "Ulissesa", a mimo to wie, jeśli coś "Ulissesem" nie jest.

        Kocham recenzje w krakowskiej Gazecie, autor ma pióro świetne i umie przyłoić jak trzeba.
        • tatali Re: Szanowny Panie ....................... 25.07.10, 20:11
          Gość portalu: q napisał(a):

          > A co ma piernik do wiatraka? Żeby być krytykiem kulinarnym
          nie trzeba za
          > raz musieć mistrzowsko gotować, wystarczy mieć praktykę w jedzeniu
          i wiedzę (te
          > ż praktyczną) na czym dobre jedzenie polega :) Tak samo krytyk
          literacki nie mu
          > si umieć napisać "Ulissesa", a mimo to wie, jeśli coś "Ulissesem"
          nie jest.
          >
          > Kocham recenzje w krakowskiej Gazecie, autor ma pióro świetne i
          umie przyłoić j
          > ak trzeba.
          Otoż ma "piernik do wiatraka". Nie potrafisz sam zrobić-nie krytykuj
          że jest źle zrobione.Tym bardziej nie krytykuj, gdy Ci
          za "konsumpcje" płacą.............Chyba że jesteś fanatykiem i z
          wlasnej kieszeni "bulisz" i na prywatny rachunek piszesz.Tylko tyle
          i aż tyle;)
          • Gość: M Re: Szanowny Panie ....................... IP: *.ghnet.pl 25.07.10, 21:04
            O i proszę PRowiec rzeczonej knajpy się odezwał. Jesteś właścicielem czy tez
            zapłacili Ci za ten komentarz? Jeżeli jesteś właścicielem to współczuję, jak Ci
            zapłacili to daj cynk - napiszę dobrą opinie za sensowne pieniądze :).
          • kissmygrass Re: Szanowny Panie ....................... 25.07.10, 22:08
            tatali napisał:

            > Tym bardziej nie krytykuj, gdy Ci
            > za "konsumpcje" płacą

            Czy to oznacza, że odrzucasz wszelkie krytyczne recenzje kulinarne
            napisane przez nie-kucharzy?
          • jop Re: Szanowny Panie ....................... 26.07.10, 09:58
            >Nie potrafisz sam zrobić-nie krytykuj że jest źle zrobione

            Rozumiem, że skoro nie potrafię zbudować samochodu, nie mogę
            narzekać na niestandardowo rozmieszczone wskaźniki i skrzypiące
            plastiki w swoim? Rozważ może opcję pójścia i pieprzenia głupot
            gdzie indziej.

      • Gość: sesz Oscar Wilde IP: *.ghnet.pl 25.07.10, 16:23
        to chyba on powiedział:

        Kurą nie jestem, jaj nie znoszę lecz swoje zdanie na temat jajecznicy
        mam:)
      • stalowy_szczur1 Re: Szanowny Panie ....................... 26.07.10, 10:03
        Rozumiem że taki ginekolog, to musi być kobieta? A jak ktoś o piosenkarce
        napisze że beczy jak koza, to musi mieć dyplom Akademii Muzycznej?
      • Gość: M Re: Szanowny Panie ....................... IP: *.absystems.pl 27.07.10, 11:01
        nie trzeba byc jajkiem na patelni, zeby opisac jajecznice
    • ebe4 Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata c... 25.07.10, 19:18
      a ja po wczorajszym Sioux na Rynku mam ciężki żołądek. Na zwykłe mięso z
      grilla z frytkami czekaliśmy pół godziny. Jeden kawałek był niedosmażony i
      śmierdział. Ceny jak z kosmosu. JUż NIGDY moja noga tam nie postąpi.
      • Gość: imd złapać i wydoić! IP: 82.177.125.* 25.07.10, 22:17
        Ludzie! a jaki krakowianin przy zdrowych zmyslach jada w knajpach w
        Rynku??! za dobrze się czujesz, czy masz za duzo kasy? Błe... To
        miejsce dla przyjezdnych i zagranicznych turystów: złapać i wydoić!
        • Gość: zniesmaczony Re: złapać i wydoić! IP: 213.180.137.* 26.07.10, 13:52
          Nie uważasz, że to lekko chore, aby nie można było po prostu wyjść na miasto i
          zjeść coś dobrego, nie szukając godzinę knajpy, gdzie jedzenie jest w normalnej
          cenie i zechcesz tam wrócić, bo będzie smakowało?

          Jeśli mieszkasz niedaleko rynku masz jeździć za miasto, żeby zjeść? Toż to bez
          sensu...

          To nie jest normalne, że banda "pseudo restauratorów" zachowuje się jak
          napisałeś "złapać i wydoić" - niestety nie widzę, żeby miało się to poprawić,
          jeśli wszyscy będziemy to akceptować mówiąc "nie je się na mieście". Piętnuję!
    • Gość: edek A ja się z ciekawości przejdę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.10, 00:04
      A ja się z ciekawości przejdę za jakiś czas. Bo albo wszystko poprawią i będzie zajebiście, albo zginą. Ten lokal ma dopiero miesiąc, a krytyka miażdżąca do przesady (czy można bez dowodu pisać o przytruciu??).
      • Gość: imd Re: A ja się z ciekawości przejdę IP: 82.177.125.* 26.07.10, 08:54
        No to uważaj, bo zatrucie rybą jest najgroźniejsze.
        • Gość: kaligula Re: A ja się z ciekawości przejdę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.10, 13:05
          ale w takim wypadku knajpę chyba zamyka sanepid. W przeciwnym wypadku
          każdy lokal można oskarżać o trucie. Czym innym jest błąd w sztuce
          kulinarnej a czym innym niedopełnienie wymogów sanitarnych.
    • jop Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 26.07.10, 10:00
      My go nawet na własną listę "do odwiedzenia i przetestowania" nie
      wciągaliśmy. To jest jedno z takich "miejsc przeklętych", o których
      pisał Bourdain - nic tam nigdy dobrego nie powstanie.
      • Gość: Michał Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata IP: *.gemini.net.pl 26.07.10, 12:28
        JOP I tu jest błąd jaki popełnia większośc osób czytających i myślących w ten sposób co wy...Nie pójdziemy tam bo to miejsce przeklęte i nic dobrego nas tam spotkać nie może---bzdura!!!


        Niestety ale nie mogę się zgodzić ani przemilczeć tego co przeczytałem w tym artykule.Od momentu kiedy otworzył się opisywany lokal bywam tam co drugi dzień i mam nieco odmienne zdanie niż autor bo po jednej wizycie nie można wiele powiedzieć wręcz przeciwnie uważam ze w Tokyo Fusion maja dobre jedzenie i fantastyczne drinki.ja osobiście wraz z moimi znajomymi staramy się za każdym razem zamówić coś innego czyli robimy tak zwany przegląd karty.I nie zdarzyło się nam jeszcze aby coś było nie tak oczywiście każdy ma swoje smaki ale próbować trzeba.Nawet jeżeli ktoś z nas uważał że chciałby aby coś smakowało inaczej to obsługa jest na tyle fantastyczna że przyjmuje do wiadomości że np.Chcielibyśmy albo uważamy że można coś zmienić i będzie o niebo lepsze...

        My będziemy tam chodzić i na naszej liście Tokyo Fusion zawsze znajdzie swoje miejsce...:)
        • kissmygrass Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 26.07.10, 13:06
          Gość portalu: Michał napisał(a):

          > JOP I tu jest błąd jaki popełnia większośc osób
          czytających i myślącyc
          > h w ten sposób co wy...Nie pójdziemy tam bo to miejsce przeklęte i
          nic dobrego
          > nas tam spotkać nie może---bzdura!!!

          Poczytaj Bourdaina to złapiesz o co chodziło. To było w Kitchen
          Confidential, o ile moja pamięć nie szwankuje.

          > po jednej wizycie nie można wiele powiedzieć

          Jedna nieświeża ryba zrujnowała już wiele sushi barów.

          > oczywiście każdy ma swoje smaki

          Akurat tuńczyk "drugiej świeżości" jest na tyle specyficzny, że
          niezależnie od własnych smaków można go wychwycić. Jeśli faktycznie
          jego konsystencja była taka, jak opisana w recenzji, to moja noga tam
          nie postanie. W tej działce gastronomicznej choćby jedna taka wpadka
          to rynkowe samobójstwo.
          • Gość: ikura Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 12:47
            "Jeśli faktycznie jego konsystencja była taka, jak opisana w recenzji,
            to moja noga tam nie postanie".

            Najlepiej iść i się przekonać czy to prawda. Bo chyba pierwsze lepsze
            zgłoszenie do sanepidu zamyka taki lokal.

            A swoją drogą ciekawa jest Pańska aktywność na tym forum. 5
            jednoznacznych komentarzy. Przypadek czy czarny PR??
            • kissmygrass Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 28.07.10, 13:48
              Gość portalu: ikura napisał(a):

              > A swoją drogą ciekawa jest Pańska aktywność na tym forum. 5
              > jednoznacznych komentarzy. Przypadek czy czarny PR??

              No cóż. Branża restauratorska musiała faktycznie upaść nisko w
              Krakowie, skoro moje prywatne opinie dotyczące tego czego w
              restauracjach nie lubię są od razu klasyfikowane jako czarny PR.
              Strach pomyśleć co się będzie działo jak wzrośnie odsetek świadomych
              konsumentów.
            • gaissa Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 28.07.10, 14:04


              > "Jeśli faktycznie jego konsystencja była taka, jak opisana w recenzji,
              > to moja noga tam nie postanie".
              >
              > Najlepiej iść i się przekonać czy to prawda. Bo chyba pierwsze lepsze
              > zgłoszenie do sanepidu zamyka taki lokal.

              Akurat w przypadku sushi świeżość i wysoka jakość składników ma kluczowe
              znaczenie również dla smaku potraw. Ot, taki przykład: sashimi z tuńczyka w
              Horai (nigdy więcej): niby się nie zatrułam, ale tuńczyk był wstrętny, widać, że
              nie pierwszej świeżości (chociaż jak to mówił Woland, "druga świeżość nie
              istnieje").
              >
              > A swoją drogą ciekawa jest Pańska aktywność na tym forum. 5
              > jednoznacznych komentarzy. Przypadek czy czarny PR??

              Na forum czy w wątku? Bo to chyba dość znacząca różnica?
              • gaissa Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 28.07.10, 14:13
                No i taka uwaga: po to są między innymi recenzje knajp, żeby nie trzeba było
                samodzielnie narażać kubków smakowych na kontakt z jakąś paskudą. I nie mówię tu
                o indywidualnych smakach, ale o jakości potraw.
                Czasem co prawda bywa tak, że recenzja pochlebna, bo kuchnia się starała,
                wiedząc, że karmi recenzenta i kolegę, a rzeczywistość skrzeczy, jak w przypadku
                Sakury Sushiya na Dajworze (na wpół surowy satay z kurczaka), ale cóż, bywa.
                Bywa również, że recenzent ma zły dzień, a knajpa okazuje się ok. Jednak w
                przypadku Tokyo Fusion liczba złych opinii jest zastanawiająca - niezależnie od
                recenzji usłyszałam dwie fatalne opinie od dwóch różnych osób. Znaczy się: coś
                jest na rzeczy i tyle.
            • jop Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 28.07.10, 14:43
              Jaaasne, już pędzę do każdej ze zjechanych przez Nowickiego knajp,
              żeby się organoleptycznie przekonać, czy aby jednak się nie mylił, i
              wyskakuję z paruset ciężko zarobionych peelenów po to, żeby
              zwiększyć prawdopodobieństwo strucia się. Jaaasne.
              • gaissa Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 28.07.10, 16:15
                A nie zapomnij wcześniej samodzielnie zrobić tych potraw w domu, bo inaczej
                zarzucą Ci, że nie masz prawa krytykować ;)
                • Gość: życzliwy klient Właśnie siedzę w rzeczonym lokalu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.10, 20:39
                  Właśnie siedzę sobie w rzeczonym lokalu i znalazłem to forum. Jestem bardzo
                  zaskoczony tymi opiniami, bo sushi naprawdę zacne, drinki ok i bardzo miła
                  atmosfera. A od kelnerki dowiedziałem się, że po anonimowym zgłoszeniu gościł
                  dzisiaj sanepid i nie stwierdził żadnych uchybień. Więc większych bzdur nie
                  można było chyba napisać. A niektórzy forumowicze z wyrobionym zdaniem (bez
                  wizyty w lokalu) są po prostu śmieszni.
                  • jop Re: Właśnie siedzę w rzeczonym lokalu 29.07.10, 21:53
                    Gość portalu: życzliwy klient napisał(a):

                    > A od kelnerki dowiedziałem się, że po anonimowym zgłoszeniu gościł
                    > dzisiaj sanepid i nie stwierdził żadnych uchybień.

                    "Dzień dobry, oto państwa stolik. Dziś szczególnie polecamy zestaw sushi banzai
                    i zupę miso. Przy okazji miło mi poinformować, iż w związku z anonimowym donosem
                    o rzekomym podawaniu przez nas nieświeżej ryby odwiedził nas dziś inspektor
                    Sanepidu i nie znalazł żadnych uchybień. W naszym majonezie nie wykryto spermy,
                    a w kale personelu - jaj pasożytów. Życzą sobie państwo coś do picia na początek?"
                    • gaissa Re: Właśnie siedzę w rzeczonym lokalu 29.07.10, 22:01
                      Umarłam...

                      I faktycznie, już widzę, jak kelnerka w podskokach leci chwalić się wizytą
                      sanepidu :D
                  • kissmygrass Re: Właśnie siedzę w rzeczonym lokalu 29.07.10, 21:56
                    Gość portalu: życzliwy klient napisał(a):

                    > A niektórzy forumowicze z wyrobionym zdaniem (bez
                    > wizyty w lokalu) są po prostu śmieszni.

                    Śmieszni w czym? W tym że mają opinię na temat konkretnej kuchni?
                    Jestem gotów podjąć wyzwanie, jeśli wszechobecna na tym forum obsługa
                    zagwarantuje mi brak rachunku w przypadku zastrzeżeń - co chyba przy tak
                    świetnym sushi nie powinno być najmniejszym problemem. Gotowi zaryzykować?
        • jop Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 26.07.10, 19:39
          Gość portalu: Michał napisał(a):

          > JOP I tu jest błąd jaki popełnia większośc osób
          > czytających i myślących w ten sposób co wy...Nie pójdziemy tam bo
          > to miejsce przeklęte i nic dobrego
          > nas tam spotkać nie może---bzdura!!!

          Wstaw jeszcze z pięć wykrzykników, będzie jeszcze bardziej tokyo fusion haiku
          manga hentai emo.

          Ale do rzeczy. Są takie miejsca, a jak zajrzysz do Bourdaina, to mniej więcej
          załapiesz o co chodzi. Lokale, którym pozornie nic nie brakuje - niezłe, w
          dobrych miejscach; otwierają się w nich kolejne knajpy i padają jedna po
          drugiej, bez względu na to, czy otworzył się tam klub z drinkami, kawiarnia z
          daniami lunchowymi, włoska trattoria, steak house, sushi bar czy hamburgerownia.

          Mam wrażenie, że to takie miejsce - wszystko, co się tam otwierało, było
          obciążone jakimś dodupizmem. Np. niegdyś znajdującej się tam Drukarni
          "zawdzięczam inaczej" najgorszego w życiu pod względem stosunku jakości do ceny
          Sylwestra.

          Oczywiście bywają też zupełnie obiektywne przyczyny "przeklęcia" jakiegoś
          miejsca. Np. właściciel, który kompletnie nie zna się na prowadzeniu knajpianego
          biznesu, a wydaje mu się, że to easy money, co za filozofia, jakiś kucharz, dwie
          kelnerki i raz dziennie zakupy w Makro. Więc otwiera klub z drinkami, potem
          kawiarnię z daniami lunchowymi, dalej włoską trattorię, jeszcze później steak
          house, wreszcie sushi bar,a na końcu hamburgerownię. Bez większego sukcesu.

          (Dysklajmer: absolutnie nie twierdzę, że Plac Nowy 8 to taki przypadek, po
          prostu opisuję zjawisko.)

          > Od momentu kiedy otworzył się opisywany lokal bywam tam co drugi
          > dzień

          Taki macie system zmian na zmywaku?
        • Gość: M Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata IP: *.absystems.pl 27.07.10, 11:03
          moze ty nigdy nie jadles sushi? to byloby wytlumaczenie tego postu
    • Gość: V. Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata c... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.10, 17:14
      Dziwne, że w tekście jest rozbieżność, bo skoro 'białe kołnierzyki,
      dziobią w ryżu pałeczkami', to jak pan N. i Jego osoba towarzysząca
      mogli jeśc tylko oni? No, ale ok. Byłam w T i uważam je za świetne
      miejsce! P.S. na czyims nieszczęściu inne sushi knajpy robią sobie
      niezłą reklame, np. ZEN czy nowo otwirająca sie rest przy estery.
      Smutno że to wszystko dzieje się w magicznym Krakowie. (nieuczciwa
      konkurencja i tyle)
      • Gość: Ryba Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.10, 17:24
        tj standard. chyba nikt tej opini nie bierze na poważnie. w
        dzisiejszych czasach nie jest problemem postarać sie o taka czy
        pozytywna opinie. wszysy wiedza a czego slynie wyborcza.
      • jop Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 28.07.10, 17:34
        I kolejna w wątku opinia "pozytywna", do której należy podejść z
        podobną ufnością, jak do relacji Eskimosa z knajpy wege.

        Ludzie, nauczcie się, że jak już werbalnie sikacie po nogach z
        zachwytu nad taką czy inną knajpą, to wypadałoby choć napisać trzy
        słowa konkretów, co tam jedliście, jak to wyglądało, jak smakowało i
        dlaczego się wam podobało, bo inaczej będziecie kompletnie
        niewiarygodni.
      • kissmygrass Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 28.07.10, 18:59
        Gość portalu: V. napisał(a):

        > Dziwne, że w tekście jest rozbieżność, bo skoro 'białe kołnierzyki,
        > dziobią w ryżu pałeczkami', to jak pan N. i Jego osoba towarzysząca
        > mogli jeśc tylko oni? No, ale ok. Byłam w T i uważam je za świetne
        > miejsce! P.S. na czyims nieszczęściu inne sushi knajpy robią sobie
        > niezłą reklame, np. ZEN czy nowo otwirająca sie rest przy estery.
        > Smutno że to wszystko dzieje się w magicznym Krakowie. (nieuczciwa
        > konkurencja i tyle)

        Rozumiem, że sprawdzasz konsumenta do bezwolnego zwierza, który
        będzie sikał po nogach z zachwytu tak, jak mu inni forumowicze
        przykażą? Nic bardziej mylnego - nieudolnie prowadzonego miejsca ze
        słabym jedzeniem nawet najbardziej zaciekłe i nieuczciwe wybryki nie
        uratują.
      • gaissa Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 28.07.10, 19:01
        Gość portalu: V. napisał(a):

        > P.S. na czyims nieszczęściu inne sushi knajpy robią sobie
        > niezłą reklame,

        Ojoj, normalnie zaraz się popłaczę nad niedolą Tokyo Fusion.
        • jop Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 28.07.10, 21:46
          Nowicki ma jeszcze rację co do jednej rzeczy - ta knajpa ni wuja nie wygląda na
          miejsce, gdzie się jada.

          Może dla niektórych bez znaczenia, ale ja tam wolę klimaty pachnącej żarciem
          trattorii z okruchami na stole niż takie zimne, przekombinowane wnętrza.
      • gaissa Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 28.07.10, 19:11
        A Zen to moim zdaniem zdecydowany przerost formy nad treścią, dziękuję postoję.
    • Gość: haha Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata c... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.10, 17:28
      ZASTANAWIAM SIE ILE KOMENTARZY ZOSTAŁO NAPISANE PRZEZ PRACOWNIKÓW A
      ILE PRZEZ FAKTYCZNYCH KONSUMENTÓW.
    • Gość: LIS Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata c... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 19:59
      Przez przypadek wpadł mi w ręce ten artykuł! Przeczytałem i
      pomyślałem że jako człowiek samotnie mieszkający od lat jadam tylko
      w „mieście” w czasach studenckich pracowałem jako kelner później
      jako barman i jasną rzeczą jest że wpadki się zdarzają – bo nie myli
      się tylko ten co nie robi nic! Sięgnąłem więc pamięcią wstecz i nie
      przypomniałem sobie ani jednej przygody gastronomicznej w której
      byłbym niezadowolony z wszystkiego! Niewiele myśląc przełożyłem
      zaplanowane spotkanie na wieczór ze znajomymi właśnie do Tokyo
      byliśmy w 7 osób zamówiliśmy sporo jedzenia między innymi wszystkie
      potrawy z artykułu później jakieś drinki, na koniec zapytałem
      znajomych jakie oni mają odczucia co do tego miejsca no i okazało
      się że jak to zawsze jeden dostał świetne polędwiczki ale troszkę
      małą porcję innemu nie odpowiadała herbata dla mnie osobiście
      jedynie suszi było troszkę za mocno skręcone, ale ogólnie wyszliśmy
      z tamtąd zadowoleni! I tak sobie myślę że mało obiektywna ta krytyka
      i rzeczywiście na stronie pana Wojtka jest podpis „Recenzje
      kulinarne Wojciecha Nowickiego - subiektywny przewodnik po
      restauracjach w Krakowie.” Subiektywny = stronniczy i tu nasuwa się
      pytanie jak bardzo? Dla mnie jest pan sfrustrowanym zazdrosnym
      człowiekiem, dlatego sfrustrowanym że komu normalnemu przeszkadzają
      białe kołnierzyki czy wygibani panowie? Tylko komuś kto musi zasuwać
      w starym golfie, marynarką z łatami na rękawach i ma do tego jeszcze
      jakieś kompleksy, dlatego zazdrosnym że skoro samemu niewiele pan
      osiągnął pisze pan o ludziach sukcesu i tym czym się zajmują w
      sposób nierzetelny ( dobrze że nie było opisu ubikacji bo tam na
      pewno nie było mydła papier podrażnił panu tyłek a sama ubikacja w
      sobie była zatkana i jeszcze śmierdziało! ) a karzełek dlatego że ja
      działam w innej branży ale też kiedyś miałem styczność z
      redaktorkami z GW i opcja była taka że albo trzeba było zapłacić za
      pozytywną opinię albo można komuś było zrobić negatywną! Ja to
      nazywam prostytucją i mam nadzieję że jeżeli pan się prostytuję to
      przynajmniej za duże pieniądze
      • jop Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 29.07.10, 21:37
        > I tak sobie myślę że mało obiektywna ta krytyka
        > i rzeczywiście na stronie pana Wojtka jest podpis „Recenzje
        > kulinarne Wojciecha Nowickiego - subiektywny przewodnik po
        > restauracjach w Krakowie.” Subiektywny = stronniczy i tu nasuwa się
        > pytanie jak bardzo?

        Recenzja czegokolwiek: książki, żarcia w knajpie, perfum czy jakości usługi pani
        lekkich obyczajów - zawsze i wszędzie będzie SUBIEKTYWNA i nie ma takiej
        f..king możliwości, żeby było inaczej. Coś takiego jak obiektywna recenzja NIE
        ISTNIEJE, jak kwiat paproci i jednorożec.

        (Oho, dział reklamy i marketingu, czyli personel chwilowo oderwany od zmywaka po
        zakończeniu zmiany i przerzucony do pisania pozytywnych opinii w internetach,
        nawet się uczy - patrzcie Państwo, napisałam, że powinny być konkrety, no i są.
        Nieźle, chłopaki, jeszcze parę takich recek i awansujecie na starszego
        podkuchennego.)
        • Gość: wa Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata IP: *.chello.pl 30.07.10, 00:43
          jestem jednym z klientów Tokyo- może nie fanem, ale zwolennikiem. Tak sobie analizuje forum, które obserwuję z ciekawości od kilku dni i zadziwiające jest to, że tylko 3 osoby (restauratorzy?) są tu bardziej na nie niż Pan Nowicki
          Dla restauracji z marketingowego punktu widzenia genialnie, że mają najwięcej wpisów w historii felietonów Nowickiego. Co jak co, ale obok TF juz chyba nikt nie przechodzi obojętnie!!!
          pozdro dla jopa i kolegów za wytrwałość!!!
          • gaissa Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 30.07.10, 00:56
            Spiskowa teoria dziejów? :D

            Uśmiałam się, dziękuję :D
          • jop Re: Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata 30.07.10, 17:00
            > jestem jednym z klientów Tokyo- może nie fanem, ale zwolennikiem.

            Och, co za sukces - knajpa dopiero co się otworzyła, a już ma wierne
            grono zwolenników. Szkoda, że wyłącznie w osobach nielogujących się
            anonimów, wiarygodnych jak frutarianin wypowiadający się o kaszance,
            a nie stałych bywalców forum.

            >Tak sobie analizuje forum, które obserwuję z ciekawości od kilku dni

            Jak "analizujesz forum od kilku dni", i jeszcze nie zauważyłoś, że
            te 3 osoby piszą od dawna, o wielu różnych knajpach, czasem dobrze,
            czasem źle, to z Ciebie doooopa jak z koziej sempiterny dudy, nie
            analizator.

            Chyba że te parę dni analizujesz ten jeden wątek - litosiernie tego
            nie skomentuję.
      • Gość: . Lisie IP: *.48.classcom.pl 02.08.10, 10:45
        Przepraszam, nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam: przeczytałeś, że w tej restauracji podają nieświeże ryby i DLATEGO poszedłeś tam z 6 znajomych i je zamówiłeś?
    • Gość: M&P Wielkie żarcie. Tokyo Fusion: chwilowa utrata c... IP: 109.243.22.* 31.07.10, 14:00
      Co do Pana Nowickiego,jego opinie o lokalach są tak wiarygodne,jak to że mając
      31 lipca,za oknem śnieg pada i pada.Oceńcie to sami,bo wiem co piszę...Znam
      pewne "oczernienie" innego znanego Krakowskiego sushi przez Pana N.na zlecenie
      innego właściciela tego typu restauracji(oczywiście dwa tygodnie po
      niepochlebnym artykule na temat konkurencji,ukazał się bardzo
      wiarygodny,przesłodzony artykuł o lokalu zleceniodawcy).Efekt
      końcowy-Krytykowane sushi ma się świetnie,a to tak pozytywnie oceniane przez
      Pana Nowickiego padło na cycki.Za kasę można wiele w tym parszywym i zawistnym
      co do gastronomicznej konkurencji mieście.W gastronomii przepracowałam ponad
      10 lat w tym mieście,więc wiem co piszę. Co do Tokyo,jestem tam częstym
      gościem,sushi smaczne-ceny dośc niskie jak na tego typu żarcie w Kraku,za co
      duży plus,do tego nietypowa atmosfera.Mam nadzieje że lokal się rozwinie,czego
      życzę z całego serca właścicielom,bo miejscówka świetna i zbyt długo stał ten
      lokal pusty.
    • kissmygrass Tokyo Fusion: chwilowa utrata czujności 14.08.10, 23:49
      Kurz w wątku opadł, więc można się pokusić o recenzję.

      Przede wszystkim publicznie składam gratulacje właścicielom/osobom
      zarządzającym Tokyo Fusion w uznaniu odwagi cywilnej. Otrzymałem bowiem
      zaproszenie na darmową degustację oferowanych przez lokal dań. Nie
      skorzystałem, ale o inicjatywie warto głośno wspomnieć, wreszcie ktoś, kto nie
      stawia klienta na z góry straconej pozycji (że się nie zna i ma siedzieć cicho).

      Teraz, jak mawia klasyk, przejdźmy do ad remu.
      Świeżość i jakość ryb. Ryby były zdecydowanie świeże, tutaj nie mam
      wątpliwości. Przejdźmy zatem do jakości. I tutaj niestety zaczynają się
      schody... Jedna z ryb w sashimi (śledztwo wskazuje na sandacza) mimo swojej
      niewątpliwej świeżości nie powinna do sashimi trafić. Może nie ten kawałek,
      może nie ta ryba, może nie tego dnia akurat. Za twarda, nieprzyjemna
      konsystencja. Z pozostałych ryb bardzo przyjemnie zaskoczył okoń. Łosoś,
      tuńczyk i maślana niestety bardzo przeciętnie. Owszem, świeże, ale jeśli jako
      osoba spoza układów gastronomicznych jestem w stanie kupić lepsze jakościowo
      ryby w co najmniej dwóch miejscach w Krakowie (podejrzewam, że w większej
      liczbie, ale te dwa akurat mam w rozsądnych odległościach), to chyba gdzieś
      ktoś się pogubił w koncepcji.
      Ryż. Ryż kompletnie i absolutnie neutralny. Tak neutralny, że trudno było się
      doszukać jakiegokolwiek smaku. Tutaj dygresja i ukłon w stronę obsługi.
      Zostaliśmy zapytani o komentarze, więc skomentowaliśmy neutralność ryżu i mile
      nas zaskoczył fakt powrotu kelnerki z informacją, że master jest świadomy
      takiego stanu, będącego efektem poszukiwań smaku, który gościom przypadnie do
      gustu. Najwyraźniej w tych poszukiwaniach nie chciano nikogo odstraszyć, ale
      cieszy, że próba nawiązania dialogu się powiodła.
      Maki. W jednej z recenzji widziałem komentarz, że rolki bardzo ciasno
      zwinięte. Niestety, wizja lokalna wykazała, że zwinięte są jak należy, tylko
      niejako z definicji mają być takie wyraźnie mniejsze. Rainbow, jedna z
      bardziej efektownych wersji sushi, w wyniku tego zabiegu została całkowicie z
      tej efektowności odarta. Na widok gunkanmaki można zapłakać z rozpaczy, bo
      człowiek spodziewa się czegoś dwukrotnie większego.
      Obsługa. Kelnerka niemalże wyszła obronną ręką z całej sytuacji, udało jej się
      jednak rzutem na taśmę pogrążyć się całkowicie przy okazji konwersacji o
      niekoniecznie najlepszym kawałku sandacza. Nigdy, przenigdy nie należy klienta
      częstować frazą „ale my takie właśnie ryby podajemy” w sytuacji dyskusji na
      temat jakości składników (świeżości nie podważałem, bo nie miałem podstaw). To
      jest wyraźny sygnał „tak naprawdę to nas zdanie klienta nie obchodzi, będziemy
      mu serwować co nam tylko do głowy przyjdzie”. Może warto obsłudze wyjaśnić, że
      w takich sytuacjach nie należy bronić za wszelką cenę honoru lokalu, bo skutek
      jest odwrotny.
      Inne aspekty. Dziwi całkowity brak japońskiego piwa, szczególnie, że karcie
      można znaleźć co najmniej 6 whisky single malt (i tu kolejne zaskoczenie, bo
      taki zestaw aż się prosi o wstawienie Suntory w ramach żartu).

      Podsumowanie. Kolejnej wizyty przez jakiś czas na pewno nie będzie, zostałem
      skutecznie zniechęcony kombinacją jakość ryb/rozmiar sushi/cena. Mimo to chylę
      czoła po raz kolejny przed ekipą odpowiedzialną za Tokyo Fusion. Niewielu w
      Krakowie restauratorów ma na tyle odwagi, żeby podnieść rękawicę rzuconą przez
      klientów i nawiązać dialog. Niech inni się uczą, a konsument na tym korzysta.
      • gaissa Re: Tokyo Fusion: chwilowa utrata czujności 21.08.10, 20:51
        No i jakoś zabrakło chętnych do merytorycznej dyskusji...
Pełna wersja