Gość: Lu
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.07.10, 04:20
Bywam kilka razy do roku w Krakowie, uwielbiam to miasto.
Lubię spotkać się z przyjaciółmi w fajnych knajpkach, które niby
powinny być mocną stroną Krakowa.
Niestety, większość lokali szumnie zwanych "pubami" charakteryzuje
się daleko posunietą polską przaśnością i dziadostwem. Zazwyczaj
brak właścicielom jest pomysłu na charakter miejsca, wstawiają kilka
stołów, niepasujących do siebie elementów wystroju, mikroskopijnej
wielkości tandetny barek z jedną pipą z jednym browarem
sponsorującym knajpę i koniec.
Jedna "Alchemia" i "Singer" wiosny nie czynią, a ponieważ mimo
wszystko wyróżniają się na plus to zawalone są w weekendy goścmi
mającymi dość tandety.
Galicjusze, obudźcie się z tego nieznośnego małopolskiego marazmu -
wszak Kraków jest wizytówką Polski, cały świat na nas patrzy.