jop
09.08.10, 07:51
Cosa Nostra po raz kolejny zmieniła właściciela i muszę przyznać, że uznaliśmy
zmiany za początek końca - wycofanie owoców morza, wprowadzenie śniadań,
rozszerzenie oferty lunchowej, plany otwarcia pubu w piwnicy -
skomentowaliśmy, że tylko czekać, aż pojawią się ruskie i schabowy i
sympatyczna włoska knajpka przekształci się w tanią jadłodajnię dla wszystkich
i dla nikogo.
Tak więc byliśmy solidnie uprzedzeni. Ale jak pocałowaliśmy klamkę w Sakurze,
uznaliśmy, że jesteśmy blisko i postanowiliśmy dać jej szansę.
Pierwsze zaskoczenie: jest pełno. To miejsce raczej straszyło pustkami, a
teraz trudno znaleźć miejsce w ogródku, do tego stopnia, że ludzie siadają w
środku i czekają na wolny stolik na zewnątrz. Ba, jest sporo rezerwacji.
Drugi zaskoczenie: odnowiono ogródek. Nowe meble i obrusy, sporo roślin,
zamaskowano też drewnem i wikliną różne mało estetyczne elementy
infrastruktury. Jest ładnie i sympatycznie.
Jedzenie jest dobre jak zawsze - najwyraźniej kucharz się nie zmienił. Jakieś
resztki owoców morza się ostały, zupa rybna z małżami dobra jak zawsze,
canelloni świetne, panna cotta doskonała, sałatka z grillowanym kurczakiem
smaczna i konkretna.
Obsługa też się nie zmieniła, jest perfekcyjna. Bardzo lubię knajpy, w których
mnie pamiętają i witają jak stałego gościa (a przecież nie bywaliśmy tam co
tydzień i ostatnio mieliśmy naprawdę długą przerwę).
Promocja lunchowa przybrała firmę: od poniedziałku do piątku 12-16 50% (sic!)
zniżki na wszystko z karty. Obsługa twierdzi, że teraz mają pełno przez cały
dzień. (Nie dziwię się, stek z polędwicy w okolicach 20 zł to jest naprawdę
dobra oferta.)
W czwartki, piątki i soboty od 21 za pokazanie dowolnego rekwizytu związanego
z mafią można pić domowe wino za darmo w dowolnych ilościach. W te dni także
restauracja jest czynna do 2:00, co czyni ją jednym z nielicznych w naszymi
pięknym mieście miejsc, gdzie można zjeść tak późno.
Podsumowując: szkoda nam poprzedniej formuły z zuppą, grillowanymi owocami
morza na sałatach i homarami w homarium, ale najwyraźniej tamten model
biznesowy się nie sprawdzał, a ten się sprawdza, a nawet po zniknięciu
większości frutti di mare jest tam sporo potraw godnych uwagi. Może wróci do
menu nasz ulubiony kurczak w sosie porowym, faszerowany mozzarellą i suszonymi
pomidorkami? Tak czy inaczej Cosa Nostra zostaje na liście miejsc, gdzie bywamy.