Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.10, 19:12
Dlaczego Straż Miejska pozwala na łamanie prawa w zakresie obowiązywania ciszy
nocnej oraz naruszania porządku i spokoju publicznego? Spacerowałam dziś w
godzinach nocnych (ok. godz:1:) po Starym Mieście i nie wierzyłam ani oczom
ani uszom. Ryk muzyki dobywający się z gęsto rozsianych klubów nocnych (np.
Krzysztofory) o nasileniu nie pozwalającym na ulicy "słyszeć własnych myśli",
grupy mocno podpitej młodzieży wrzeszczące, pijące piwo, czasami wyglądające
na znacznie mniej niż 18 lat.Na dachu starego dyliżansu w Rynku popijający
młodzieniec. Wszystko to obserwowane przez policjantów z jeżdżącego wokół
Placu radiowozu bez żadnej reakcji. Czy w Krakowie wrzaski, piski,
przekleństwa w miejscach publicznych oznaczają porządek i spokój? Czy cisza
nocna w tym mieście nie istnieje? A przecież do Krakowa przyjeżdżają turyści,
którzy chcieliby zwiedzać zabytki i poznawać kulturę, a w nocy spać a nie
słuchać wrzasków upitych awanturników. Mam nadzieję, iż Kraków ciągle jeszcze
ma ambicje na goszczenie ludzi, którzy są zainteresowani jego bogatą historią,
a nie jedynie korzystających nadmiernie z licznych promocji alkoholowych w
klubach, które z kulturą jak widać nic wspólnego nie mają.
    • Gość: Michał Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: 81.253.29.* 16.08.10, 20:42
      Proszę Pani,
      Kraków to takie prowincjonalne miasto w którym liczy się tylko jedno - kasa,
      kasa, kasa. Oraz jak wydymać turystów lub zarobić na nie swoim (patrz przykład
      słynnego obrazu wędrującego po świecie). 2-3 dni i można zobaczyć praktycznie
      wszystko, włączając kopalnie soli w Wieliczce. To nie jest Wiedeń czy Praga,
      gdzie chętnie każdy by wrócił. Tu się przyjeżdża dla zasady, żeby odfajkować. Bo
      wracać już nie ma po co. No chyba, że jest się turystą z wysp i wpada się tu
      urżnąć i wymiotować na Rynku. Przecież za to nic nie grozi.
      • Gość: Ewab Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.10, 22:25
        No właśnie dlaczego za to nic nie grozi:
        -za rozpijanie młodzieży w klubach nocnych,
        -za picie alkoholu na placach i ulicach
        -za dosłownie ryczącą z tychże klubów przez całe noce muzykę
        -za nocne wrzaski i powszechne na ulicach przekleństwa
        -za publiczne załatwianie potrzeb fizjologicznych wprost na mury starych kamienic przy krakowskich ulicach (zdarzenie z ostatniej piątkowej nocy na ul. Wiślnej) lub na trawnikach w historycznym parku - mam na myśli Planty umieszczane przecież w przewodnikach turystycznych - "żyjący inaczej" w biały dzień spuszczają porty i stawiają "klocki" nie przejmując się przechodniami (widziane niemal każdego dnia w okolicach Placu Szczepańskiego).Widziane także na Plantach: brudny, mocno pijany mężczyzna sika na płot klasztorny w asyście dwóch strażników miejskich, czekających aż skończy. Po czym funkcjonariusze zapisują coś w niewielkim notesiku i każdy odchodzi w swoją stronę.
        Czy zatem w Krakowie obowiązuje jakiekolwiek prawo?
        • Gość: imd prosta zasada IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.08.10, 22:36
          tak, obowiązuje prawo: kto da więcej. Wszystko tu można kupić i
          wszystko załatwić: samowole budowlane zalegalizować, kawałek miasta
          sprzedać lub wynająć, zabytki niszczyć, zamienić miasto w lupanar.
          Liczy się tylko kasa i układziki. Taka gra - i dobrze - przynajmniej
          zasady jasne.
          • Gość: Krzycho Re: prosta zasada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 21:06
            może i jasne, ale tylko dla wtajemniczonych
        • Gość: strażnik_wawelu Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.10, 22:53
          Niezależnie od turystów wszelkiej maści, czynności fizjologiczne w
          miejscach publicznych uskuteczniają konie pod czujnym okiem dorożkarza
          (lub dorożkarki).
          Czynność ta odbywa się np. na linii A-B, w niezmiennej odległości kilku
          metrów, liczonej od linii postoju dorożek (i linii rynsztoku) do
          jedzących w ogródkach turystów.
          Krakowski Sanepid z pewnością na to wyraził zgodę, inaczej nie byłoby to
          możliwe (tzn. konsumpcja i wychodek w jednym).
          Jednak mocno stępiona wrażliwość na bród i smród, zarówno wśród krakowian
          jak i radnych m. Krakowa z prezydentem Jackiem profesorem Majchrowskim na
          czele, doprowadziła do ukształtowania się takiego właśnie oblicza
          Krakowa - jarmarku Europy.
          • Gość: strażnik rozumu Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.220.118.178.dsl.dynamic.eranet.pl 16.08.10, 23:37
            Po zmianie prezydenta oprocz tego samego syfu będziemy mieli w
            dodatku ukrzyżowane miasto, pełne nowych kościołów, bazylik i innych
            najpotrzebniejszych miejsc dla miasya i mieszkańców. Nie wspominam
            już o remontach i ogrzewaniu tych pomieszczeń z kasy miasta, nie
            wspominam również o dodatkowych i płatnych etatach dla
            nowych "przewodników" duchowych. Jak mówią mądrzy ludzie- "nowy może
            więcej".
            • Gość: EwaB Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 10:39
              Jak zwykle rozpoczynamy dyskusję polityczną, a problem jest społeczny.
              Swoista Demokracja uderzyła nam do głowy. Starą dobrą zasadę: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe zamieniliśmy na nową: ja tu rządzę, a po mnie choćby potop. Ta zasada pochwycona została ochoczo przez media, które wraz z restauratorami i władzami miasta piorą nam mózgi głosząc, iż serwowanie przez niemal cała dobę - koniecznie w najpiękniejszych i historycznych zakątkach - alkoholu jest jedynym sposobem na rozwój miasta, a nocne życie polegające na piciu, wrzaskach, załatwianiu potrzeb fizjologicznych wprost na ulice to chluba dla jego mieszkańców. Gazety wspierają restauratorów i właścicieli klubów nocnych, którzy nareszcie mogą cieszyć nieskrępowanym rozwojem. Nieważne, że łamie się obowiązujące w Polsce prawo - wystarczy nakazać służbom miejskim przymykanie na to oka. Bez ograniczeń wydaję się pozwolenia na tworzenie ogródków restauracyjnych działających do późnych godzin nocnych - najczęściej według swobodnego "widzimisię" restauratora- w podwórcach gdzie istnieją "studnie głosowe", czyniąc tym samym życie mieszkających tam od dziesiątków lat ludzi i również nocujących turystów nie do zniesienia. Na skargi mieszkańców, wybrane przez nich władze odpowiedź mają jedną - jak się nie podoba, to się wyprowadź. Dyktaturę rosnących w siłę restauratorów, właścicieli klubów nocnych w symbiozie z producentami alkoholi i browarami widać na każdym kroku. Kraków to miasto, którego ogromny potencjał tkwi w zabytkach, galeriach, piwnicach klubowych, które serwują bogaty program muzyczny, kabaretowy, nie burzący spokoju okolicy. Dlatego ciągle jeszcze przyjeżdżają tu turyści, którzy w nocy chcą spać. Niestety zabytków nie da się przenieść za miasto. Łatwiej to uczynić z klubami i restauracjami, które nie chcą respektować obowiązującego prawa do ciszy i spokoju w nocy.Jeśli klub nocny pragnie serwować ryczącą na całą okolicę "muzykę", to niech się przeniesie do miasteczek studenckich lub wybuduje stodołę za miastem i tam nikomu zatruwać życia nie będzie."Wyprowadzi" to ze Starego Miasta tę część młodzieży i turystów, która radość i zadowolenie czerpie z alkoholu, wrzasku i bardzo swobodnych zachowań.
              • Gość: WKMP Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: 83.142.184.* 17.08.10, 10:56
                Szanowna Pani otworzyła puszkę Pandory bo tak naprawdę większości pani rozmówców
                nie interesuje problem przymykania oka na wybryki młodziezy tylko naplucie na
                Kraków co ma im pomóc zaleczyć własne frustracje, kompleksy czy też brak sukcesu
                w tym "prowincjonalnym" i "spowitym układami Krakowie". Co więcej dyskusja jak
                można było się spodziewać jak zawsze poszła w stronę wybielania Majchrowskiego
                (pracownicy UMK są aktywni ostatnio bardzo na forum) i typowych lewackich gadek
                o kościołach w Krakowie :)

                na merytoryczną dyskusję nie ma Pani co liczyć :)
                • Gość: Ewab Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 11:54
                  Mam nadzieję, że nie ma Pan racji
            • mgoralsk Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie 17.08.10, 10:42
              Drogi Strażniku,
              Podaj mi jakikolwiek udokumentowany przykład kościoła czy też bazyliki, która
              pozostając w gestji Kościoła, jest opłacana/utrzymywana przez miasto. I sprawdź
              kto płaci, jak to nazywasz, za etaty "przewodników duchowych". Linki do
              dokumentów, wypowiedzi przedstawicieli miasta, Kościoła... Cokolwiek na poparcie
              Twoich słów. I czy tak samo skory jesteś do obrażania/krytykowania wyznawców
              judaizmy czy islamu? Czy też raczej boisz się powiedzieć coś złego na temat np
              koranu. Widzisz, chrześcijanie Cię nie zlinczują za to, że obrażasz Krzyż. Ale
              spróbuj tego samego z Koranem czy Torą. Jesteś na tyle odważny?
            • Gość: jolka Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 13:49
              Przy obecnych władzach miasta kościół i tak ma doniosły głos w wielu sprawach.
              Niestety takimi drobiazgami jak rozpijanie młodzieży czy wulgaryzacja życia
              kościół się nie zajmuje - nie jest to działalność dochodowa a karcenie katolików
              może ograniczyć datki na tacę. Jedyne co kościół robi dla młodzieży katolickiej
              to udziela dyspensy np.na udział w imprezach z alkoholem i tańcami nawet w
              czasie wielkiego postu.Pomylenie z poplątaniem i tyle.
          • Gość: ewab Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 23:35
            Pisząc o przypadkach załatwiania potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych
            ( najczęściej w ciągu dnia na Plantach, a nocami także na ulicach) nie miałam
            na myśli turystów - Ci najczęściej szukają toalet - a zaaklimatyzowanych w
            naszym mieście włóczęgów i niestety również szacownych obywateli.
      • Gość: WKMP Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: 83.142.184.* 17.08.10, 10:52
        uwielbiam czytać takie zakompleksione prowincjonalne posty...
        "Wiedeń, Praga"...tak faktycznie :) W Pradze nie ma band Angoli, w ogóle :) Nie
        ma też oszustów w knajpach, nie ma naciągania turystów czy wręcz okradania ich
        (słynne "darmowe precelki, paluszki" itp). Co to to nie! W Wiedniu tak samo,
        oskubać turystów nikt nie chce! Uchowaj Boże! Wszystko za darmo :) nie ma też
        oczywiście nagabujących Cyganów i Rumunów przed czym nie da się opędzić a żadna
        ze służb nie reaguje (bo i po co, nic się złego nie dzieje jak mówił austriacki
        gliniarz).

        Byłeś drogi Michale gdzies w ogóle poza Polską czy tak sobie pierdzisz w
        stołeczek z nudów? :)

        Myślę Michale, że jak CI tak źle w Krakowie to nie ma po co się męczyć prawda?
        Opuść tę prowincję i wyjedź. A jeżeli nie jesteś z Krakowa tylko ot tak leczysz
        swoje kompleksiki na forum to po prostu więcej nie przyjeżdżaj. Po co znowu
        będziesz przeżywał rozterki. Lepiej siądź i napisz kolejnego mądrego posta :)
        • mgoralsk Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie 17.08.10, 11:26
          WKMP,
          Zabolało Cię co napisałem.
          Czemu robisz osobiste do mnie wycieczki?
          Napisałem, że kilka dni na zwiedzenie Pargi czy Wiednia to zdecydowanie za mało.
          Kilka dni w Krakowie to aż za nadto.
          Widziałeś/aś jak reaguje policja w Pradze? Bo ja tak. Spróbuj wiechać samochodem
          do centrum Wiednia. Znajdziesz go na parkingu policyjnym, bo zostanie prawie
          natychmiast odholowany. Spróbuj się załatwić w miejscu publicznym, etc. Znam
          doskonale Kraków, tak jak i WIELE innych miast w Europie i nie tylko. Ze względu
          na pracę mieszkalem w Amsterdamie, Paryżu, bywam w Lisbonie, Frankfurcie,
          Londynie. MIESZKAM w Krakowie. Więc mam porównanie. I mam prawo też wyrażać
          własne poglądy. A Ty nie masz podstaw, żeby mnie w ten sposób krytykować. Ani
          tym bardzieć zabraniać mi przyjeżdżać do Krk.
          Czy w ogóle masz jakieś imię? Myślisz, że anonimość daje Ci swobodę do wyrażania
          się w ten sposób o innych?
          Michał
          • Gość: WKMP Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: 83.142.184.* 17.08.10, 11:40
            Szanowny Panie Przedmówco.

            Nic co pojawia się na forum Gazety Wyborczej mnie nie boli poza głupotą.
            Mój post był skierowany do autora postu o pseudonimie MICHAŁ (drugi post od góry).
            Jeżeli akurat Pan ma również na imię Michał to bardzo mi przykro z tego powodu
            (nie z powodu imienia oczywiście, piękne imię, a z powodu błednego odczytania
            adresata postu).

            O tyle Pan ma pecha - wracając do meritum- że ja zwiedziłem równiez kawał
            świata. Belgia, Holandia, Francja, Anglia, Bułgaria, Węgry, Rumunia, Włochy,
            Austria, Słowacja, Czechy bla bla bla, sam już przysnałem więc przepraszam za tę
            wyliczankę ale jak widzę tak tutaj trzeba i BAWI, tak, niezmiernie BAWI mnie
            typowo polskie zakompleksienie objawiające się w taki sposób, że na wszystko co
            nasze się pluje, wszystko się umniejsza, poniża a wszystko co obce to jest ho ho
            ho, super, cud-miód. A jaka jest prawda? Zauważa pan w Wenecji wszechobecny
            fetor zgnilizny, kanalizacji i ścieków? Pewnie nie, ale w Krakowie łatwiej
            prawda? Zauważa pan np w takiej Pizie jak działają restauracje i jak tam się
            goli turystów (bo tam nic nie ma poza tą dziwną wieżą wyglądająca kilkanascie
            razy gorzej niż na pocztówkach). Czemu my Polacy mamy taką skłonnośc do
            samobiczowania się? Ba, zeby to była skłonność konstruktywna, ale nie gdzie tam.
            Najlepiej napluć, skopać i wyśmiać a na koniec zachwycać się byle gów*** byleby
            leżało za miedzą, było ZAGRANICZNE a najlepiej już ZACHODNIE :) To już orgazm
            doprawdy...
            • Gość: ewab Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 12:07
              Nie porównujmy się z innymi. Wystarczy jak spojrzymy na własne problemy i
              spróbujemy je rozwiązać. Nie dajmy się zwariować grupie, która dla własnych
              korzyści czysto finansowych zalewa nas wódą i jeszcze próbuje wmówić, że jest to
              niezbędne dla egzystencji miasta, jego mieszkańców i turystów. Wszystko to w
              centrum przebogatego w "zabytkowe i kulturalne treści" Starego Miasta. Niech
              ludzie pragnący to miasto podziwiać nie będą spychani na margines przez tych,
              którzy gustują w piciu, łomocie i wulgarnym zachowaniu.Pić i wrzeszczeć można za
              miastem - do tego nie potrzebne są zabytki.
            • Gość: jolka Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 16:44
              Niestety mamy też skłonność do przejmowania od innych "pomysłów z piekła rodem"
              np. Stare Miasto bez ciszy nocnej. I czemu to niby ma służyć?... Ściąganiu grup
              pijących na umór -najczęściej Anglików - panoszących się po mieście z butelkami
              w rękach? Taki nie zasili kasy muzeum czy galerii.Przyjedzie, wypije ile się da
              - bo tanio- zdemoluje parę miejsc i wraca do siebie, gdzie przecież w taki
              sposób zachowywać się nie wypada.
            • Gość: Ewab Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 17:42
              A ja ciągle zachwycam się Krakowem i tym, co ma do zaoferowania mieszkańcom i
              turystom i to w każdym wieku. Dlatego boli mnie bałagan jaki ostatnio panuje w
              mieście i łamanie podstawowych zasad współżycia społecznego, tym bardziej, że
              dzieje się to bez żadnej reakcji służb odpowiedzialnych za spokój i porządek,
              chociaż na swojej stronie internetowej mają szczytne hasła w tych tematach.
    • Gość: maja Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 15:39
      Strażnicy w nocy, jak nakazuje prawo, śpią... włażą do dźwiękoszczelnych
      schronów i dlatego nie słyszą, nie widzą, nie egzekwują....Niech naród cieszy
      się nieskrępowanym prawem do rozrób. Rano wyspani stróże prawa ruszają do akcji
      na Starym Kleparzu - przeganiają babcie z koperkiem z jednego chodnika na
      drugi.I za to należy im się powszechny szacunek.
    • Gość: zadowolony Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 22:47
      A czym tu się ekscytować?... noc jak co noc na Krakowskim Rynku...normalka..
      picie i wycie! To rynek historyczny wyjęty spod prawa...
    • Gość: ilma Re: Przyzwolenie na łamanie prawa w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.10, 15:58
      Rzeczywiście na ulicach naszego miasta można pić, kląć, wrzeszczeć, wyć i to nawet pod czujnym okiem służb odpowiadających za bezpieczeństwo i porządek..tak w dzień, jak i w nocy. Skargi obywatelskie na urzędującą w okolicach Placu Szczepańskiego grupę ciągle podpitych lub wręcz pijących w bramach pobliskich kamienic młodych ludzi, są całkowicie ignorowane przez Straż Miejską. Kwituje się je stwierdzeniem " przecież nie są niebezpieczni". Generalnie tutaj każdy może wszystko, co mu się tylko podoba. Po co zatem nam Straż Miejska skoro nie obowiązuje tu żadne prawo?
Pełna wersja