tbarbasz
20.08.10, 09:38
Jedziemy sobie do pracy (koleżanka małżonka prowadzi). Na skrzyżowaniu
Wybickiego i Łokietka - korek, ponieważ przejazd kolejowy na Łokietka (przed
wiaduktem) jest zamknięty. Przejazd prosto ul.Wybickiego jest prawie
niemożliwy, bo zajmują go samochody "orłów-sokołów", którzy widząc, że nie da
się dalej jechać i tak wpychają się na skrzyżowanie.
Uff - udało się nam przejechać "slalomem"...Z tyłu słychać klaksony większych
aut, które nie są się w stanie zmieścić pomiędzy blokującymi
skrzyżowanie...Patrzę do tyłu - światła się zmieniają, samochody stoją już
zablokowane na obu kierunkach.
Jedziemy dalej - na Prądnickiej (za skrzyżowaniem ze Zdrową) jedzie sobie
auteczko - a w nim Pan Kierowca. Widać zielone przy wjeździe na Opolską - za
nami sznurek aut - a Pan Kierowca jedzie auteczkiem 15 km/h (dosłownie!).
Dlaczego - bo pisze SMS-a! Jadąc! Gapi się w komórkę - to przecież nie może
jechać szybciej! :)
I tak sobie klika jedną rączką, auteczko się toczy... Oczywiście światło się
zmieniło na czerwone. Pan Kierowca stanął (zauważył!), pochylił się i zaczął
grzebać w schowku - więc nie zobaczył, że zaświeciła się zielona strzałka.
Stoimy. Krótkie sygnały (także z tyłu) - Pan Kierowca raczy się podnieść i
zaczyna nam wygrażać pięścią - po czym po kilkunastu sekundach jednak rusza,
ale na łuku skrzyżowania prawie się zatrzymuje (chyba w nadziei, że światło
się zmieni i dokuczy jadącym za nim). Ale jak udało się go ominąć - dodaje
"gazu" i całkiem szparko jedzie prosto Opolską.
Przedwczoraj musieliśmy przepuścić 3 światła na "Widoku", bo gostek w białym
wanie zapragnął skręcić w Zielony Most z Balickiej w lewo i zablokował
całkowicie skrzyżowanie!
Ot - codzienna krakowska jazda...