Gość: Narta
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.08.10, 08:20
Lanckorona nie wystawiła nawet puszki, do której można było w
weekend wrzucić pieniądze, gdy nie chciało się/ nie mogło się
licytować...
Nie każdy mógł czekać kilka godzin na licytację lub po prostu musiał
dać mniej pieniędzy niż cena minimalna licytowanych gadżetów...
Obok stoiska z licytowanymi obrazami był stolik z książkami, które
były podpisywane przez autora- nie mogliśmy czekać na licytację,
więc chcieliśmy kupić książkę i zostawić tyle pieniędzy, ile
zaplanowaliśmy dać, ale okazało się, że... dochód z książek nie
trafia na poszkodowanych w wyniku powodzi/ osuwisk, ale do kieszeni
autora tychże książek...
Ręce mi opadły... W ciężkim szoku ewakułowałam się do domu. N.