Antonio i Coca :))

IP: 188.33.201.* 25.08.10, 21:28
Antonio!

dla twojego jedzenia moglabym bez problem uzrezygnowac z wlasnego
pichcenia w domu i przeniesc sie calkowicie na twoj wikt!
kolejny raz bylam i kolejny raz bylo bosko.
Przyszlysmy pozno wiec glownego dania dawno jzu nie bylo, zadowolic
sie musialysmy drobnymi przekaskami, idealnymi przed wieczorna
wyprawa na kazimierz.

no wiec cudowne calzone z nadzieniem szpinakowym i pomidorami, hmm
rozplywaly sie w ustach,
antonio poprosil zeby mu powiedziec kiedy przygotowac nastepna
porcje, w poowie calzone zgodnie krzyczalysmy ze juz:))
kolejnym daniem byly niewielkie placuszki, jak pizza z sosem
pomidorowym, baklazanem i mozarella. Oficjalnie to powiem! nigdy nie
jdlam tak pysznego baklazana! slodki, rozplywajacy sie w ustach
swietnie komponowal sie z chrupkim podkladem,
no nic , chcemy placic i wyjsc , na to antonio rzecznie mowi: siadac
z powrotem:)
i na stole laduja: czekoladowe ciasto z krucha posypka, rozplywajac
sie na jezyku ( to jadlam juz kiedys- wiec ochoczo polecam
dziewczynom ktore sa ze mna) i drugie migdalowe, ktore zjadlam
prawie sama w calosci probujac dojsc do tego jakis skladnikow uzyl:)
i nie jestem pewna do tej pory. Na pewno byla tam skorka
pomaranczowa.

kolejne podejscie do placenia, Antonio mowi, siadajcie jeszcze:

i przynosi nam kolejny cudowny deser: mrozone lody czekoladowe, bez
mleka, o plynnej konsystencji wzmocnionej drobinkami lodu.
czekolada jakos nigdy w mnie nie wzbudzala wielkich emocji- tym
bardziej w formie lodowego deseru!
Odwoluje to! jesli na czekolade to tylko do antonio.


:))



ps. oczywiscie wszystko po staremu jesie na plastikach i zawsze jest
tam za malo miejsca,
co nie zmienia faktu ze ja wole tak niz jak mi na salonach smieci na
talerz podaja:))
ps1. jop- wybierz sie tam koniecznie:)
Pełna wersja