Na wojażach po Warszawie:) Restauracja Mela Verde

IP: 10.30.39.* 31.08.10, 13:43
Weekend ostatni spędziłam owocnie w Warszawie, starając się samą
siebie przekonaż ze nie taki diabeł straszny....

i nie straszny.

Jedna z moich kumpel prrzyprowadziła mnie do przemiłej włoskiej
restauracyjki zwanej Mela Verde przy ul. Chmielnej.
Restauracyjka we wnętrzach przeciętna, ( fakt byłam tylko na górze,
piwnic nie zwiedzałam) jak i milion innych wloskich knajpek, nie
widziałam tylko wiszących warkoczy czosnku, ale przecież to nie jest
najważniejsze.


Co jadłyśmy- bo przecież o tym mowa:

1. Zupa rybna- z owocami morza, gęsta, przyprawiona, ostra ale nie
za bardzo. Solidna porcja służąca za całość obiadu, a nie jakieś
mini miseczki, w której pływa jeden kawałek ryby, niewiadomego
pochodzenia.Uwielbiam restauracje w których zupa rybna figuruje jako
danie główne! To dla nie oznaka iż restauracja takowa się jej nie
wstydzi, nie chowa jej nieśmiało w skromnym podrozdziale zupy i
przystawki. Stoi za nią pełną parą.
Polecam,

2.Zielone Tagliolini suszonymi pomidorami i szpinakiem, w białym
sosie- przyjemnie poprawne, solidna porcja, szpinak jak ma być, nie
rozgotowany. Zniknął z talerza szybko.


3. Tiramisu- spory pucharek, ta wersja jest moją ulubioną, ta
ciastkowa nigdy na talerzu nie wygląda ładnie.
Na wierzchu gruba kremowa warstwa serka, środek soczysty i
aromatyczny.


Do tego kieliszek białego wytrawnego domowego wina.

Mnie podeszło to rozwiązanie cudownie.
Jeśli będziecie akurat w Warszawie i zastanawiać się będziecie gdzie
zjeść kolację lub obiad- polecam tam.

ps. do tego obsługa miła, sprawna, i dyskretna. żadnych pomyłek:
wino szybko i sprawnie, sztućce zanim podano dania, ciepła bułeczka
do zupy, szybkie zbieranie talerzy po posiłku, nienarzucające się
pytania o deser.
Nieby takie to normalnie i tak niewiele- ale jak trudno znaleść coś
takiego w Krakowie
Pełna wersja