Archeolodzy przebadają nowe stanowisko na A4

IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.10, 12:44
1,8 miliona na kilometr drogi :] Ktos sie jeszcze dziwi cenom i bardzo powolnemu oddawaniu kolejnych odcinkow autostrad?
    • lucusia3 Archeolodzy przebadają nowe stanowisko na A4 01.09.10, 14:11
      A może jakiś konkret, co do tych znalezisk?
      Tak, to wygląda na pokazywanie, ile to kosztuje ta archeologia i jak bardzo przeszkadza, no i właściwie po nic.
      Co to te są cenne artefakty?
      Myślę, że to artykuł inspirowany przez firmy budujące drogi. Teraz czekam na tekst, jak to coś tam utrudnia remont wiaduktów na płatnej A4, bo zasadniczo tylko ograniczyli dawno temu ruch przy wiaduktach a pracowników nie widać.
    • Gość: archeolog Archeolodzy przebadają nowe stanowisko na A4 IP: *.chello.pl 01.09.10, 15:27
      Problem rzeczywiście istnieje. Pierwszy to obecne badania wyznaczone na 3 miesiące. Rozumiem z artykułu, że natrafiono na pasie autostradowym, uprzednio już badanym na stanowisko archeologiczne. Więc kto jest winien braku odkrycia tego stanowiska? Ano niestety poprzednicy, którzy ten pas badali. Badania pasa autostradowego nastepują w ten sposób, że na początku dokonuje się badań powierzchniowych, szukając wyrobów ręki ludzkiej (artefaktów) leżących na ziemi lub w niej, ale widocznych tak, że nie potrzeba ingerować w ziemie środkami mechanicznymi, choćby szpadlem czu nawet spychaczem. Artefakty to ceramika, zawsze i zwykle w formie skorup lub rzadziej metale. Pomocną metoda są zdjęcia lotnicze danego terenu potem odpowiednio obrobione oraz ukształtowanie terenu. Zasadniczo przyjmuje się, że trzy zebrane na jednym arze artefakty zakładają możliwość istnienia stanowiska archeologiczne tu lub obok. Czasmi orka lub spływ naturalny ziemi z pagórka powoduje przemieszczanie się przedmiotów na powierzchni. Metoda pomocnicza są odwierty geologiczne pokazujące strukture warstw ziemii. Bywa jednak tak, że na powierchni znajduje się sporo a pod nią nie ma nic, bywa i też odwrotnie, ale w tym przypadku winno się dokonać odwiertów choćby co sto metrów. Pisża nam, że stanowisko jest na 7 hektarach, a więc na 70 000 m2. Teraz weźmy szerokość pasa autostradowego + boczne jego zagospodarowanie, umocnienia, odpływy itp. Załóżmy nawet 50 metrów. Podzielmy więc 70 000 m na 50 m , mamy 1400 mterów długości. Więc odwiertów mielibyśmy; 14 na długości i po pięć na szerokości. 14 x 5 = 70. Dwa dni pracy dla 4 osobowej ekipy i to maksymalnie. Koszt niespólmiernie niski co do dzisiejszych wydatków na szybkie badanie. Kto zawinił ten powinien płacić, a więc ci którzy niedokładnie zbadali teren przed faktycznymi pracami budowlanymi a nie znowu inwestor państwowy a więc my wszyscy. Nie wiem do kogo należał wtedy ten teren, na tym odcinku kopały ekipy i z Muzeum Archeologicznego i z PAN-u chyba też. teraz ci , którzty zawinili powinni zapłacić. Może się wreszcie skończy dyletanctwo badawcze na autostradach.
      Problem drugi i chyba w końcu bardziej drażniący zwykłego zjadacza chleba. Po co to wszystko. Tu odpowiem krótko, bo to nasza historia, a na własne korzeni się nie podcina. Takie badania "pod autostradę" wykunoje większość państw na świecie.
      Padło tutaj znacznie ważniesze pytanie co z tymi "skarbami" z ziemi?
      Odpowiem brutalnie, ano gó.... Leżą w magazynach okatalogowane i opisane. Wiele isntytucji badających archeologicznie ziemie pod budowe autostrad publikuje swoje badania, niech ktoś nie archeolog usiłuje to przeczytać. Miało być inaczej, znaleziska, co ciekawsze miały trafiać na wystawy, choćby do okolicznych szkół nie mówiąc o muzeach regionalnych. Na parkingach miały być informacje, co ciekawego i z jakiego okresu wykopano na tym odcinku autostrady, inforując zarazem gdzie to można niedaleko obejrzeć. Miały być publikacje w formie popularno-naukowej, obozy archeologiczne dla młodych z okolic i z daleka. Przekopiemy Polskę ze wschodu na zachód i z północy na południe i powiemy wam więcej drodzy obywatele skąd jesteśmy i dlaczego. Co jest, ano nic. Od lat koszty badań sa skandalicznie wysokie, wyższe niż na przykład w Niemchcech, nie mówiąc o Słowacji. Powstała masa fundacji wzbogacających się na koszt podatnika. Badania mechaniczne , chocby spychaczem przeprowadza się przez zaprzyjaźnione firmy odległe od stanowisko o 50-100 kilometrów. dziwnym trafem te firmy wygrały przetarg a nie lokalne w pobliżu. Na koszt badania autostrady naukowcy dokonywali badań po za nią, za możliwość badania trzeba było być wdzięcznym tym, którzy dysponowali większymi odcinkami, ci zaś byli wdzięczni dyrektorom z ośrodka nadzorującego archeologiczne dziedzictwo.
      Może to gazeta skasować za słownictwo, ale takiego bajzlu nie widziałem nigdzie. na szczęście dla siebie kopię od kilku lat za granica, pod inne budowy drogowe lub autostradowe. szkoda tylko, że polkie korzenie są w takim stanie.
    • Gość: Gość Archeolodzy przebadają nowe stanowisko na A4 IP: *.ma.krakow.pl 02.09.10, 14:37
      Co mają badania w Koszycach do autostrady A4?
Pełna wersja