Gość: Dr Kiellan
IP: *.ostnet.pl
03.09.10, 22:09
Bracia Rasiowie tworzą ruch księży-patriotów
Parę lat temu nadzwyczaj ambitni bracia Dariusz i Ireneusz Rasiowie, rodem z
jednego nowohuckich osiedli, związali się mocno z księdzem kardynałem
Stanisławem Dziwiszem, stając się jego przybocznymi. Pierwszy z nich, ksiądz,
uzyskał awans na sekretarza kardynalskiego, drugi, poseł i szef małopolskiej
Plaformy Obywatelskiej (wcześniej był radnym miejskim z ramienia PiS), dał
się wykreować na łącznika pomiędzy kurią krakowską a swoją obecną partią.
Wykorzystując te relacje obaj bracia nie tylko budują na nich swoje życiowe
kariery, ale i przy ich pomocy starają się wspólnie powiązać archidiecezję
krakowską ze strukturami PO. Taki mały, dość prymitywnie sklecany, sojusz
ołtarza z tronem, którego efektami są wizyty kandydatów PO w czasie kampanii
wyborczych na kardynalskich salonach, oczywiście w błyskach fleszy, oraz
rekolekcje organizowane dla posłów i senatorów, ale tylko dla swojego
ugrupowania. Dlaczego tylko dla PO? Niektórzy księża żartują, że widocznie
bracia stosują tutaj ewangeliczną zasadę, iż "nie zdrowym, ale chorym potrzeba
lekarza".
Księża - którzy na ogół mają już dość szarogęszenia się braci - żartują także,
iż poseł Ireneusz Raś chciałby bardzo decydować o ważniejszych nominacjach
proboszczowskich w archidiecezji krakowskiej, a jego starszy brat ks. Dariusz,
pragnie ustalać kolejność nazwisk na liście wyborczej małopolskiej PO. Niby to
żart, ale rzeczywiście duchowni pragnący awansu nisko kłaniają się się panu
posłowi, a młodzi i ambitni aktywiści partii władzy starają się zaprzyjaźnić z
księdzem kapelanem.
Do niedawna działalność braci Rasiów można było traktować z przymrużeniem oka.
Jednak niedawno stało się to poważną sprawą. Otóż poseł Raś przed wyborami
samorządowymi rozesłał do wszystkich proboszczów archidiecezji krakowskiej coś
w rodzaju listu pasterskiego, zachęcającego ich do współpracy z jego partią.
Zastosował przy tym chwyt poniżej pasa, wypominając, ile który proboszcz
dostał pieniędzy na odnowę kościoła. Jest to metoda prosta jak konstrukcja
cepa - będzie popierał PO, to dostaniesz pieniądze na remonty i adaptacje, nie
będziesz to nie dostaniesz.
Nie wiem, czy bracia Rasiowie czytali moją książkę "Księża wobec bezpieki".
Gdyby jednak uważnie ją przeczytali, to zauważyliby, ze powyższa metoda jest
kopią postępowania innej partii władzy, Polskiej Zjednoczonej Partii
Robotniczej, która począwszy od lat pięćdziesiątych starała się utworzyć ruch
tzw. "księży-patriotów", lojalnych wobec komunistycznych struktur. Nie cofano
sie przed szantażem i prowokacją, ale największe sukcesy odnoszoną jednak
poprzez przekupywanie duchownych, którym także obiecywano pieniądze na remonty
i utrzymanie kościołów czy salek katechetycznych. Jak mawiał jeden z
działaczy komunistycznych, większe efekty niż kij daje marchewka.
Platforma w Małopolsce ma niskie notowania, co wykazują kolejne wybory. Nie ma
więc wątpliwości, że ambitni bracia pójdą za ciosem. Ksiądz Dariusz Raś ma
dostęp do wielu poufnych spraw tak archidiecezji, jak i księży w niej
pracujących. Ciekawe więc, co teraz jego brat wymyśli. Może będzie jednak kij
a nie marchewka. Trzeba to będzie uważnie obserwować.
A braciom kapłanom radzę, aby list Rasia wrzucili do kosza. Nie takie rzeczy
nasza archidiecezja już przechodziła.