Grają w skejta: deskorolki i hip hop w Barbakanie

IP: 81.219.71.* 04.09.10, 22:43
Przechodziłem obok tego zoo. Hałas, gwar i ciekawe okazy homo sapiens w obwisłych spodniach i
czapkach wełnianych. Piękna reklama królewskiego miasta i wzór do naśladowania. I błagam niech mi
nikt nie wmawia, że te jednokomórkowce cokolwiek zwiedzały- co najwyżej wytrzeszczali gały. Moim
zdaniem było to pomysł naganny by organizować zjazd człekoksztłatych "skate'cików" pod
Barbakanem. Chcą jeździć proszę bardzo, każdy sport wspieram (nawet tak plugawy jak deska),
wybudować im Skateparki niech sie wyżyją, a ja nie bede musiał tego oglądać spacerujac plantami...
    • Gość: gurf Re: Grają w skejta: deskorolki i hip hop w Barbak IP: 77.236.0.* 04.09.10, 23:30
      jezus maria, to nie musiałeś na to zwracać uwagi - CAŁE 10 minut musiałeś popatrzeć. I nie obrażaj
      ludzi, których po pierwsze nie znasz, po drugie nie rozumiesz, po trzecie którym nawet nie
      dorównujesz. Nie wiem, grasz w squasha z kolegami z biura i myślisz, że uprawiasz sport? Daj spokój,
      proszę Cię. :P

      Plugawe to są takie komentarze i tacy ludzie, a nie deska.

      ad. oczywiście, że ten artykuł delikatnie jest ubarwiony w każdym miejscu - wypowiedź odnośnie
      poznawania kultury również, ale to nie znaczy, że jest fałszywy. Po co mieliby przychodzić do
      barbakanu, czcić najświętszą polską rzecz jaką jest kult historii i tego 'jacy to my nie byliśmy kiedyś',
      skoro i tak nie mogliby tam pojeździć.
      • Gość: itorn Re: Grają w skejta: deskorolki i hip hop w Barbak IP: 81.219.71.* 05.09.10, 09:54
        Po pierwsze znam: całe 3 lata miałem kontakt z tym środowiskiem. po drugie nie rozumiem, bo
        zrozumienie tego wymaga przekroczenia granicy absolutu absurdu. Jak dla mnie są to chłopcy którzy
        mają problem z adaptacja w środowisku społecznym i by o tym zapomnieć chodzą sobie na deskę.
        Racja nie dorównuje... krokiem, ale tym się znaczaco nie różnie od przecietnego Europejczyka który
        nie ma problemów z workiem mosznowym. Innej miary wymyśleć nie mogę, może podrzucisz mi
        pomysł- od tak bym wiedział o czym dokładnie piszesz.
        Jednak mój osobisty, jadowity stosunek do tego "co jak rozumiem nie jest sportem", a "stylem zycia"
        nie ma nic wspolnego z moim prostestem przeciwko organizowaniu tego typu imprez w takich
        miejscach. Albowiem milczenie, gdy można zabrać głos/sprzeciw jest dawaniem przyzwolenia, a idąc tą
        drogą za 5 lat zapisze się na konkrus "Zoski" w nawie głównej Kościoła Mariackiego.
        Jeżeli ktoś chce promować skate'ciarstwo prosze bardzo, aktywność życiową typu "S8", prosze bardzo.
        Szlifować swoją technikę jazdy, prosze bardzo. Robić kampanie: "Kraków przyjazny ruchowi skate",
        niech będzie. Ale w miejscach do tego przeznaczonych. Skoro jest ich brak to moze wartałoby sie
        zainteresować inicjatywą ich budowy, a nie zwiedzaniem Barbakanu "po którym i tak nie mogliby
        pojeździć".
        A po to poznaję się historie własnego kraju by budować wieź z Ojczyzną. Skoro to kogoś nie
        interesuje (bo nie musi), to proponuje wstrzymac sie od krzywdzących komentarzy na forach do
        których pasuje powiedzenie: "Cudze chwalicie, swojego nie znacie"- a ja bym jeszcze dodał - swoje
        oczerniacie.


        Co do sportu: 30% swojego życia jestem zwiazany ze sportem, zarówno zawodowym jak i
        amatorskim, wielu dyscyplin. W squosha nie grałem, aczkolwiek się wybieram. Pozdrawiam.
        • Gość: gurf Re: Grają w skejta: deskorolki i hip hop w Barbak IP: 77.236.0.* 05.09.10, 12:09
          Nikt nie mówi o zośce w kościele mariackim. Na pewno są tam takie jednostki, które mają problem z
          przystosowaniem się itd. Ja to wybrałem po długiej przerwie, bo mi się to podoba. W życiu, jakbyś
          mnie zobaczył, nie stwierdziłbyś, że jestem deskorolkowcem. Operujesz koszmarnie krzywdzącymi
          stereotypami. Dla mnie to jest sport. Żaden styl życia, chociaż wiadomo - bycie muzykiem może być
          stylem życia, politykiem również itd. Skoro miałeś "kontakt" to podejrzewam, że nie jeździłeś, tylko
          jakiś kolega jeździł, tak?

          Otóż takie małe podsumowanie - takie imprezy budzą we mnie mieszanie uczucia - z jednej strony
          nie jest to sport dla wszystkich - czego - chcąc, nie chcąc - jesteś najlepszym przykładem. Z drugiej
          natomiast strony jest to dobre, bo może w końcu ludzie zrozumieją, że przydałyby się miejsca do
          jeżdżenia - ot, z trywialnego powodu:
          "nie mają gdzie jeździć, że muszą robić zawody w barbakanie? No to niech mają gdzie jeździć;
          dlaczego nie ma dla nich takiego miejsca?"

          Zabierasz głos - sprzeciwiasz się temu.. Okej - ile osób to przeczytało? Dwie? Trzy? Zabierz głos
          bardziej stanowczo, zrób akcję. Wtedy to będzie miało sens. ;)

          Również pozdrawiam.
          • Gość: gurf Re: Grają w skejta: deskorolki i hip hop w Barbak IP: 77.236.0.* 05.09.10, 12:11
            aaaaa. I sam tytuł artykułu również jest krzywdzący "deskorolki i hip hop". Pismak również nie miał
            pojęcia o desce i musiał wrzucić tam hip hop. Niestety, deska to nie jest jeżdżenie, chlanie, ćpanie i
            wieczne chwdp. Nie dla wszystkich, bo mam świadomość, że jestem zdecydowaną mniejszością.
    • sandra.li Grają w skejta: deskorolki i hip hop w Barbakanie 05.09.10, 10:48
      nie mam nic przeciwko skajtom, niech jeżdżą po barbakanie i murach. tylko
      pytanko? jak znoszą to starożytne mury?
      • Gość: krakusowianka Re: Grają w skejta: deskorolki i hip hop w Barbak IP: *.2-0.pl 05.09.10, 12:41
        mury nie są starożytne, tylko co najwyżej średniowieczne. fajnie, że muzeum
        zaprasza i promuje się w ten sposób i zachęca do zwiedzenia ludzi, którzy w
        innej sytuacji zapewne by tam nie przyszli. Nie ważne czy wiedzę kiedy te
        "starożytne mury" powstały - zobaczyć od środka to już coś.
    • a_anielka Zwiedzanie Barbakanu 05.09.10, 16:37
      jeżeli pod hasłem "zwiedzanie Barbakanu" można cokolwiek rozumieć, to jest to przejście dookoła niego
      w środku po murach i ewentualnie kukanie przez okienka na plac Matejki czy Planty. Nie ma tam
      wystaw, historycznych wydumanych opisów, tylko mury i dziedziniec. Z tym poradzi sobie chyba każdy.
      :)
    • Gość: Gość Skejt malujacy,robiacy zdjecia ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.10, 10:13
      Skejt skejtowi równy, nie ma barier, nie ma podziałów. Skejt malujący , robiący zdjęcia. Oczytany i inteligentny, nie ma podziałów , każdy równy. Ide spać . Nara
    • Gość: Loootniiiikkkkk Re: Grają w skejta: deskorolki i hip hop w Barbak IP: *.chello.pl 16.09.10, 07:52
      Od pierwszej do ostatniej linijki Twoich smutnych wypocin wyraźnie widać, że nie masz bladego pojęcia na temat tej KULTURY, począwszy od używania skrótów typu "s8" ( sate, seight ? polecam naukę języka angielskiego metodą Callana ) poprzez przekonanie, że u współczesnego deskorolkowca krok w spodniach szoruje średniowieczny, barbakański bruk ( człowieku czasy się zmieniają, a moda obiera inne kierunki, deskorolkowa również, ale Ty przecież o tym doskonale wiesz, w końcu jesteś znawcą tematu !!! ). Dla Ciebie deskorolka to hałas i gwar nie do zniesienia, zwłaszcza NA PLANTACH ( w końcu są miejscem przeznaczonym tylko do spacerów i cichego opróżniania wina ) a dla tych "jednokomórkowców" to WOLNOŚĆ której Tobie najwyraźniej brakuje, bo po ciężkiej tyrze pod krawatem od 8 do 16 marzysz tylko o tym by wrócić do mieszkania i wygłaszać krzywdzące opinie na tematy o których nie masz zielonego pojęcia. Szczerze życzę Ci śmieszny człowieku, aby Twój syn nigdy nie spytał "tato, kupisz mi deskorolkę?", bo mieć syna jednokomórkowca to na pewno nie przelewki. Na pewno uda mu się to jakoś wyperswadować, w końcu masz otwarty umysł i szerokie horyzonty....

      A i jeszcze jedno - kto powiedział, że Kraków ma być zadufanym w sobie, bufoniastym miastem gdzie liczba obiektów na liście światowego dziedzictwa UNESCO jest większa od tolerancji i zrozumienia ludzi, którzy w tym mieście żyją ?
      Niech będzie kosmopolitycznym tyglem, w którym LUDZIE jeżdżą na deskorolce pod Barbakanem, grają na instrumentach na głównych ulicach miasta, czy tańczą breakdance na płycie Rynku Głównego. Miasto jest dla ludzi, nie odwrotnie.

      A Twoja szanowna jednostka może zwyczajnie spacerować w tym samym czasie Plantami - w końcu nikt Ci tego zabronić nie może...
Pełna wersja