Gość: robert IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.10, 09:29 "Jestem przekonana, że gdyby każdy emeryt spędzał na rowerze cztery godziny w tygodniu, to rzadziej zaglądałby do lekarza" - tak, szczególnie od listopada do marca:-) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: robert ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nudny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.10, 09:57 Też jeżdżę na rowerze ale czytanie w kółko artykułów, w których rower stawiany jest jako rozwiązanie na korki w Krakowie, zdrowie seniorów i diabli wiedzą co jeszcze zaczyna być nudne. Bądźmy szczerzy - w odróżnieniu od, wskazywanych za przykład zachodnich krajów, w Polsce jest po prostu przez połowę roku za zimno na jazdę na rowerze. Oczywiście są pasjonaci jeżdżący przy -15 ale większość ludzi jeździ na rowerach w okresie letnim, w którym notabene jest najmniejszy ruch samochodowy (więc kwestia redukowania przez rowery korków nie jest aż tak istotna). Jazda na rowerze to fajna sprawa i miło, że magistrat coś w tym kierunku się robi ale może warto sobie jednak uświadomić, że nie jest to najważniejsza kwestia w tym mieście Odpowiedz Link Zgłoś
urbanizm Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud 07.09.10, 10:10 A wiesz, że twój argument "klimatowy", notabene dość często przez kierowców poruszany, jest bardzo łatwy do obalenia? Wystarczy porównać procentowy udział rowerzystów w miescie, poziom opadów, liczbę dni deszczowych w roku i przeciętne temperatury, dla kilku krajów, np.: Niemiec, Danii, Szwecji, Finlandii... Odpowiedz Link Zgłoś
urbanizm Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud 07.09.10, 10:11 oczywiście porównać do Polskich wskażników Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robert Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.10, 10:54 Z porównania wskaźników też wyjdzie, że Polska ma za małą liczbę meczetów czy boisk do krykieta i należy je natychmiast zacząć budować - wskaźniki mają to do siebie, że można za ich pomocą udowodnić absolutnie wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
urbanizm Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud 07.09.10, 11:14 Tak myślałem, że argumentów się nie doczekam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: 77.236.28.* 07.09.10, 11:25 A tu proszę niespodzianka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: 77.236.28.* 07.09.10, 11:24 Raczej manipulacjami można. Gdyby część osób miast rzucać wskaźnikami tak naprawdę zagłębiła się w statystykę matematyczną, czego ona wymaga i co z niej wynika to by tylu głupich mitów nie było. Przykład: dokument, który jest cytowany jako ukazujący szkodliwość biernego palenia brał za nic istotność matematyczną, został unieważniony przez Sąd najwyższy w USA właśnie za biasing i lekceważenie współczynników inne niż wymagane przez osoby, pod które to było pisane, ale nadal jest cytowane przez pewne organizacje! Podobnie jest z wieloma tak zwanymi naukowymi teoriami odnośnie rowerów, globalnego ocieplenia itd. To, że na pierwszy rzut oka można dopasować punkty na krzywej korelacji dwóch zmiennych jeszcze nic nie znaczy (do pana 'urbanizma' szczególnie kieruję te słowa) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: komrade Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: *.acn.waw.pl 07.09.10, 12:17 Nie piernicz. Statystyka to twarda nauka i mimo że owszem, można jej używać ŹLE (manipulować) to NEGOWANIE użyteczności statystyki w ogóle - prowadzi do powolnej katastrofy w postaci wsparcia dla myślenia magicznego i ogólnie wszelkich przesądów. W tym przypadku był argument że to pogoda w Polsce zniechęca ludzi do jazdy na rowerze, kolega napisał że jak weźmiesz dane o pogodzie i ilości osób jeżdżących na rowerze np w skandynawii i porównasz z Polską to wyjdzie na to że to raczej jakieś inne czynniki a nie pogoda zniechęcają Polaków do jazdy na rowerze. To akurat są twarde dane i nie widac tu raczej możliwości manipulacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: 77.236.28.* 07.09.10, 12:43 A ty nie pierd...l. Ja nie neguję statystyki, jestem naukowcem i jej używam na co dzień. Wskazuję tylko, że bywa źle używana. U pana niestety mamy do czynienia z innym rodzajem manipulacji - obrażaniem. O przypadku powyżej (pogoda) wprost nie pisałem. A dyskusje z urbanizmem często prowadzę, więc dlatego też do niego jest to głównie kierowane. Poza tym wpływ pogody na jazdę na rowerze należałoby też przepadać miast miotać swoimi marnymi obelgami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nudne to są korki Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: *.ghnet.pl 18.09.10, 19:50 Panie naukowcu. Myślę że ta dyskusja jest czysto "akademicka". Praktyka krajów zachodnich dała wystarczająco dużo dowodów, że rower jest alternatywą przez cały rok a pogoda jest . Nie jest remedium na problemy komunikacyjne, ale tylko pewną jego składową. W przestrzeni miejskiej najbardziej sprawdza się model transportu kombinowanego. Dziś w Krk mamy niestety uprzywilejowaną pozycją samochodu i to należy zmienić bo niebawem obudzimy się z ręką w nocniku jak np. Amerykanie. A wracając do sedna- i "wielcy naukowcy" i "obrażacze" czują, że udział roweru i zbiorkomu w transporcie jest zbyt mały i należy go zwiększać kosztem indywidualnego transportu kołowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: 77.236.28.* 19.09.10, 14:13 Pogoda jest. Genialne spostrzeżenie. Model transportu kombinowanego. Też genialne. Po co pisać o oczywistych oczywistościach? Czy pozycja samochodu jest uprzywilejowana - nie! Drogi są dla samochodów. Jest ich najwięcej - bo najwięcej jest samochodów, wymaga tego transport osób i towarów. Najmniej ścieżek - ponieważ rowerzystów jest najmniej. Kropka. Dlaczego obudzimy się w ręką w nocniku? Nie przesadzajmy - Amerykanie przynajmniej maja trochę oleju w głowie i bardziej świadomi są w kwestii komunikacji. Zwiększyć transport rowerowy kosztem samochodowego? Ty socjalistyczna świnio (nie boję się tego powiedzieć), chcesz kolejnych durnych regulacji, zakazów, nakazów? Pozwólmy zadziałać wolnemu rynkowi. Niech sobie każdy jeździ czym chce! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolek Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.10, 16:19 No to sobie porównaj średnie minimalne i maksymalne temperatury w Polsce i w takiej np. Danii czy Holandii, to się dowiesz , że w Polsce są znacznie niższe temperatury w zimie i znacznie wyższe w lecie. I to jest właśnie ten powód, dla którego u nas nie ma podobnych warunków do jazdy na rowerze jak w tamtych krajach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: *.187.237.4.ip.abpl.pl 07.09.10, 19:09 To zrób to samo dla innych wymienionych przez niego państw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lal Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.10, 22:40 Sama sobie zrób. Czy to za trudne dla jaśnie pani? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: 77.236.28.* 07.09.10, 23:10 Jakoś temperatura nie przeszkadza innym narodom www.bikemongolia.com/ czy www.infohub.com/travel_packages/bicycle_tours_chile_252.html . Nie rozumiem kompletnie dlaczego temperatura miała by być wyjątkowo związana z ilością osób na rowerze (dopóki mówimy o racjonalnych -20<T<35 C). Po prostu na uparciuch chcecie forsować przekonanie o temperaturze. A dlaczego nie maksymalna siła wiatru? Pomyślmy o południu USA tam bywają trąby powietrzne a u nas nie dlatego mamy więcej rowerów niż na Florydzie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: 217.147.104.* 07.09.10, 11:17 "większość ludzi jeździ na rowerach w okresie letnim, w którym notabene jest najmniejszy ruch samochodowy" Ten ruch samochodowy jest najmniejszy także dlatego właśnie, że sporo ludzi wtedy jeździ na rowerach. Wystarczy popatrzeć - u mnie przed firmą jest parking rowerowy na 130 rowerów i w lecie jest zapełniony prawie całkowicie. W zimie natomiast z tych 130 miejsc zajęte jest może 30. To oznacza, że w lecie o 100 osób więcej przyjechało do pracy rowerem, czyli było o 100 samochodów mniej na ulicy. A to tylko jedna firma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robert Re: ten temat rowerowy zaczyna już być trochę nud IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.10, 12:04 W lecie jest mniejszy ruch samochodowy bo jest sezon urlopowy, poza tym miasto opuszcza część ze 180.000 studentów - sezonowi rowerzyści mają owszem jakiś wpływ na mniejsze korki ale bez przesady. Teza, że 100 rowerzystów to 100 aut mniej na drogach działa pod warunkiem, że to twojej firmy nie da się dojechać komunikacją miejską. Nie neguję np. potrzeby budowy ścieżek rowerowych ale nie przeceniajmy ich znaczenia i nie popadajmy w paranoję - jak się czyta te artykuły to ma się wrażenie, że nie ma sensu budować linii tramwajowej na Ruczaj (starczy ścieżka rowerowa i po korkach), rowerzysta ma być traktowany jak święta krowa w Indiach a rower powinien być refundowany przez NFZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: 77.236.28.* 07.09.10, 10:13 Gdyby połowa emerytów jeździła tyle na rowerze to rzeczywiście mniej spędzaliby u lekarza, z tym, że ta połowa padłaby w kilka minut po wejściu na rower. Niestety nie wszyscy mają zdrowie na rower, bieganie, czy inne sporty, zwłaszcza Ci, którzy pracowali fizycznie i zdrowie mają naprawdę zniszczone. Temat roweru rzeczywiście już strasznie wyeksploatowany. Na krakowskim oddziale gazety aż do przesady. Rower to nie rozwiązanie na wszystkie problemy świata, jak część pajaców (żeby gorzej nie powiedzieć) chce wmówić ludziom. Rozwiązań jakich się naczytałem ostatnio odnośnie rowerów nie wymyśliłby sam Walt Disney na LSD. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: *.motorola-solutions.com 07.09.10, 11:22 > Gdyby połowa emerytów jeździła tyle na rowerze to rzeczywiście mniej spędzaliby > u lekarza, z tym, że ta połowa padłaby w kilka minut po wejściu na rower. Nies > tety nie wszyscy mają zdrowie na rower, bieganie, czy inne sporty, zwłaszcza Ci > , którzy pracowali fizycznie i zdrowie mają naprawdę zniszczone. Tak, bo każdy kto jeździ na rowerze musi od razu jeździć sportowo, wyczynowo i podejmowac straszny wysiłek. A czy wiesz, że jazda na rowerze w przeciętnym, spokojnym tempie to znacznie mniejszy wydatek energetyczny niż... chodzenie na piechotę? Gdzieś w domu mam dokładne dane ile kJ na kilometr zużywa się w jednym i w drugim przypadku, więc moge podać. Rower właśnie jest świetnym sposobem dla osób w starszym wieku na zachowanie zdrowia i utrzymanie jakiej takiej formy fizycznej i każdy lekarz ci to potwierdzi. Oczywiście nie chodzi tu o jazdę na rowerze traktowaną sportowo (jak chyba ty sobie wyobrażasz - tak wynika z twojej wypowiedzi), tylko o przejażdżke w spacerowym tempie do sklepu po bułki :) Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row 07.09.10, 12:18 Gość portalu: raj napisał(a): > mam dokładne dane ile kJ na kilometr zużywa się w jednym i w drugim przypadku, > więc moge podać. To tak zwana "tyż prawda". Faktycznie, jadąc na rowerze po płaskim zużywamy mniej energii niż idąc. O jeździe z górki nawet nie warto wspominać (fajnie się jedzie!). Problem zaczyna się "pod górkę" - bo trzeba na tą górkę wyciągnąć i siebie i rower. A na to niestety potrzeba więcej energii niż na samego siebie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: *.multi-play.net.pl 07.09.10, 22:57 Zgoda, ale mówimy o jeździe po mieście. Kraków nie jest jakiś szczególnie górzysty (na szczęście) i nie ma zbyt wiele miejsc, gdzie występowałyby ostre podjazdy. Zakładam, że na Kopiec Kościuszki czy do Lasu Wolskiego ci rowerzyści, o których mowa w tekście, jeździć nie będą :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bol Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.10, 16:24 Właśnie. Rower w ogóle nie jest rozwiązaniem jako środek lokomocji, zwłaszcza dla starszych osób. Starsze osoby mają różne choroby, a wszelkie zwyrodnienia kręgosłupa jest jedną z najczęstszych. A przy chorobach kręgosłupa rower jest absolutnie niewskazany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: 77.236.28.* 07.09.10, 17:22 Rower jest i będzie środkiem lokomocji dla pewnej części osób, ale nie dla wszystkich jak chcieliby tego niektórzy z organizacji rowerowych. Przekonywanie do tego jest w ich interesie kasa płynie. Kto chce to jeździ, a kto nie to przecież wie jakie są środki lokomocji. Znam dużo starszych osób jeżdżących na rowerze, ale niestety problemy zdrowotne nie każdemu pozwalają. Dlaczego te organizacje dostają pieniądze na doszkalanie tych co już jeżdżą, kółko wzajemnej adoracji w socjalistycznej Europie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paw Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: *.ghnet.pl 18.09.10, 20:03 Kasa płynie... Chłopie ogarnij się. Działam w temacie rowerowym od lat. Kasa płynie tylko że nie w moją stronę. Raczej odwrotnie. Coś Ci się pomyślało i gadasz to bez sensu. Zgadzam się z Tobą. Rower nie rozwiązuje wszystkich problemów. Nie znam też osoby która tak twierdzi. Sęk w tym że kraje Europejskie mają nawet do 30% podróży rowerowych a Polsce brakuje tego jednego zera na końcu -dlatego należy dalej lobbować i namawiać bo to wszystkim wychodzi na dobre. I nie mów mi że tylko 3-8% społeczeństwa może jeździć na rowerze. Chce również żebyś pokazał na przykładzie jakie to niestworzone wymysły mają owi rowerowi "maniacy" i "lobbyści" do których płyyyyyynie kasa a pomysły są lepsze niż Walta Disneya na kwasie o czym pisałeś powyżej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: 77.236.28.* 19.09.10, 14:29 "Kraje Europejskie mają nawet do 30% podróży rowerowych" Bullshit jakich mało. To kilka miast w krajach świata ma powyżej 30% (Amsterdam, Kopenhaga i kilka innych). Teraz dane za "Transport Reviews" (chyba najbardziej renomowane czasopismo o transporcie). Same kraje (o dziwo 30% nigdzie nie ma) Holandia 27%, Dania 18%, Finlandia 11%, Szwecja 10%, Niemcy 10%, Belgia 8%, a reszta cienko przędzie. Skąd masz te swoje poronione dane? Co do odległości średniej pokonywanej przez rowerzystów to Holandia 2.5km, Dania 1.6, reszta poniżej 1 km. Niewielki zasięg takiej podróży. Poza Danią i Holandią znacznie większy udział procent_podróży*droga (czyli wskaźnik drogi całkowitej pokonywanej przez uczestników ruchu) mają piesi. Czyli jak widać najpierw trzeba najwięcej dać pieniędzy w ramach rynku samochodom, następnie pieszym i dopiero rowerzystom. Skąd 3-8% może jeździć? Czy reszta może - tak. Większość wybrała inny transport, więc daj im spokój, ich wybór. Wygodnie Ci? To OK. Tylko, że inni to nie Twoja sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row 20.09.10, 08:53 Gość portalu: Gość Paweł napisał(a): > Bullshit jakich mało... > To kilka miast w krajach świata ma powyżej 30% (Amsterdam, Kopenhaga i kilka in > nych). Co do odległości średniej pokonywanej prz > ez rowerzystów to Holandia 2.5km, Dania 1.6, reszta poniżej 1 km... Dokładnie - pisałem już o tym (choć były to moje wrażenia z Holandii nie poparte danymi statystycznymi). Z Ronda Mogilskiego na Siemiradzkiego jest 2,5 km czyli 10 minut jazdy rowerem (z rezerwą na pomachanie znajomym). To właśnie dobry dystans rowerowy na co dzień. Na wspinaczkę taką, jak na przedostatnim etapie "Vuelta a Espana" (warto było oglądnąć w "Eurosporcie") niewielu do się namówić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pędze Panu Marcinowi się marzy.... Ha.ha,ha ale się IP: 93.190.152.* 07.09.10, 10:38 uśmiałem. Niestety Panu Marcinowi kończy się tylko na marzeniach. Od lat obserwuje działalnośc organizacji, które nic nie robią dla Krakowa i jego Rowerzystów. Niestety... Tylko opinie i marzenia... Szkoda słów. Lepiej sobie odpuścic temat bo kasa (jeśli się nawet znajdzie) to zostanie przejedzona. HA, HA,HA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mila Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych rower... IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.10, 10:43 Mam 45 lat, moze staruszka nie jestem,ale sprawność fizyczna nie ta co w wieku lat kilkunastu. Skorzystałam z bike One( z wyjatkiem tego,ze trzeba opłacać internetowo-inaczej się nie da) to obsługa jest prościutka. Na rowerze siedziałam ostatnio 30 lat temu... i niemiła niespodzianka- niby się nie zapomina, ale jakis ciężki tem rower i toporny. Jak na przypominanie jazdy to siodełko- maksymalne obnizone jeszcze trochę za wysoko- brak lusterka. Objechałam ze 3 razy park dookoła i skończył się bezpłatny limit. Po ulicy na pewno nie będę jeżdzić po prostu się boję. Po parku czy chodniku raczej nie wolno, chociaz moja predkość nie przekracza spacerowej... zanim doprowadzę na piechotę rower do jakieść ścieżki czy miejsca gdzie mogę spokojnie pojeżdzic to bezpłatny limit mija, a inne opłaty też niskie nie są. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz A to co znowu za bzdury? 07.09.10, 11:01 Mam 62 lata, rower KONA Blast, którego używam (na Sowiniec jeszcze wjadę) - a za sobą (sporo lat temu) jazdy rowerem marki "Favorit" na lody do Nowego Targu (oczywiście z Krakowa) i z powrotem. Mam także wspaniałego znajomego, który ma 67 lat i potrafi przyjechać z Krakowa do Łopusznej odwiedzić rodzinkę na wczasach (oczywiście na rowerze!). I proszę się ode mnie serdecznie "odpimpać" - bo ten cały AENEAS to śmierdzi mi chęcią podpięcia się pod eurofundusze i zarobienia kasy (oczywiście dla siebie i innych "aktywistów") tak jak "Civitas Caravel" z którego oczywiście nic nie wynikło! Pewna grupa ludzi, do której należę będzie używać roweru głównie do rekreacji - sporo starszych panów na rowerach spotkacie, drodzy "aktywiści" na wałach Rudawy, w dolince Brzoskwini, Sanki, Grzybowskiej itp. Ale ludzi, którzy nie mieli z rowerem i sportem do czynienia w młodości - i tak nie przekonacie. Poza tym - co z tego, że duch młody, jak ciało coraz bardziej mdłe! W moim przypadku to nadciśnienie (umiarkowany rower pomaga!!!), POChP - choroba obturacyjna płuc (palcie dalej, palcie, młodzi!), która nie lubi się z rowerem (zadyszka, inhalatorki itp.). Tak więc do pracy rowerem jeździć NIE BĘDĘ (choć kiedyś jeździłem) - bo na starość lubię trochę wygody i dobry samochód. W sobotę, niedzielę jak mi się nie spieszy - owszem, mogę się przejechać do Rynku te 15 km rowerem i 15 km z powrotem - ale jak jest ładnie, nie za ciepło, nie za zimno, nie leje i nie za bardzo wieje! Jak ktoś lubi trenować w każdych warunkach - wojska desantowe czekają. To w sam raz dla zdrowych i sprawnych 20 latków. Próbowałem kiedyś jechać rowerem jak było zimno - pomimo rękawiczek zmarzłem w ręce tak, że kompletnie mi się odechciało! Młoda krew szybciej krąży! Ciekaw jestem - do czego ta durna akcja ma mnie przekonać? Do jeżdżenia po mieście? Żadna frajda - nawet po zamkniętych ulicach, w kółko po Rynku czy po tych "ścieżkach" (pardon - "Drogach") dla rowerów. W aucie mam dobre Hi-Fi, RMF Classic to w sam raz muzyczna sieczka dla takich jak ja stojących w korku - jak jest gorąco jest klima, jak zimno ogrzewanie - "full automato". Wygodnie, przyjemnie, cichutko - można też spokojnie słuchać z CD kwartetu smyczkowego Beethovena. Jazda rowerem to też wielka frajda - ale jak z każdą frajdą - przestaje nią być, kiedy mamy to robić pod przymusem lub "bo tak trzeba"... Proszę więc mnie do niczego nie zmuszać, nie motywować itp. Jak mawiali na Zwierzyńcu - "starego wróbla nie bierze się na kawał z papuciem"... Seniorzy nie są tacy naiwni jak nawiedzona młódź... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: A to co znowu za bzdury? IP: 77.236.28.* 07.09.10, 11:13 Brawo dziadek!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gervee Re: A to co znowu za bzdury? 07.09.10, 13:19 Będąc na wiosce wielokrotnie widziałem starsze osoby jeżdżące rowerem na codzień. Nie tylko sześćdziesięciolatków (młodzież) ale też i osiemdziesięciolatków i starszych (wiem bo niektórych znałem). Jeździli z przyzwyczajenia lub konieczności a nie z chęci rekreacyjnego pojeżdżenia. Tu mamy do czynienia z pomysłem organizacji szkoleń dla Seniorów, których chce się przekonać do wsiadania na rowery i "pomykania" po krakowskiej infrastrukturze rowerowej. Ktoś chyba na głowę upadł (delikatnie mówiąc) - pomysł z tych co to chcą promować lodówki na na biegunie północnym. No to wybrano grupę docelową faktycznie zainteresowaną tematem i aktywnie w nim uczestniczącą - trzeba ich dodatkowo szkolić. Krótko podsumowując - ktoś chce się dobrać do kasy promując durny pomysł i dorabia do tego filozofię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: majka Re: A to co znowu za bzdury? IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.10, 13:34 po wewnętrznych drogach wiejskich to mogłabym jeżdzić- zwłaszcza tam gdzie samochód tak raz na godzinę przejezdza. No i na wsi nie trzeba wnosić roweru na czwarte pietro- do windy sie nie miesci. i miejsce gdzie postawić prędzej sie znajdzie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: A to co znowu za bzdury? IP: *.multi-play.net.pl 07.09.10, 23:18 > bo na starość lubię trochę wygody i dobry samochód [...] > W aucie mam dobre Hi-Fi, RMF Classic [...] Myślę że to wszystko zależy od tego, w czym kto upatruje wygody i komfortu. Dla mnie - fakt że paręnaście lat jeszcze mi do sześćdziesiątki zostało, ale nie spodziewam się żeby w ciągu tych parunastu lat sytuacja się jakoś drastycznie zmieniła ;) - największa wygoda to właśnie to, że mogę sprawnie i szybko przemieścić się z punktu A do punktu B omijając korki i nie będąc praktycznie od nikogo zależnym. Do tego mogę dojechac właściwie wszędzie i nie mam problemów z parkowaniem :). Nawet kiedy muszę jechać w deszczu (bo to właściwie tak naprawdę jedyny problem pogodowy; wbrew powszechnemu mniemaniu zima problemem dla jazdy na rowerze nie jest - a w każdym razie nie większym niż dla chodzenia pieszo; jeżeli ktoś w zimie nie chodzi po mieście, to owszem, i na rowerze będzie mu niewygodnie), ta właśnie wygoda jazdy rekompensuje mi niedogodności wynikające z tego, że na mnie leje. Krótko mówiąc, zdecydowanie wolę mokry jechać, niż suchy stać :). Na deszcz jest zresztą odpowiednie rowerowe wyposażenie - peleryny, ochraniacze na buty - wszystko już dawno wymyślili Holendrzy i Duńczycy :). A irytacji, która zawsze mnie ogarnia ilekroć zdarzy mi się stać w korku w samochodzie czy w autobusie MPK nie jest w stanie zrekompensować żadne Hi-Fi i takie tam. Zresztą samochód to nie miejsce do słuchania muzyki. Jak można odbierać muzykę przy "akompaniamencie" szumu silnika i hałasów z ulicy? Jeżeli chcę posłuchac muzyki, to odpowiednim miejscem do tego jest mieszkanie, gdzie dysponuję należytej jakości aparaturą i przynajmniej przyzwoitymi - jeżeli chodzi o tło akustyczne - warunkami do odsłuchu. Kolejna ogromna wygoda to fakt, że posiadanie roweru nie wiąże się z koniecznością załatwiania żadnej papierkologii typu rejestracje, ubezpieczenia itp. Ponieważ biurokracji nie cierpię i ilość wszelkich formalności które muszę w życiu załatwiać staram się redukowac do absolutnego minimum to fakt, że rower takich formalności nie wymaga, jest także ogromną wygodą. Nie musze też znajdować czasu na tankowanie paliwa, uzupełnianie róznorakich płynów (jedynie od czasu do czasu łańcuch daje skrzypieniem znać, że trzeba go nasmarować ;)), a psuje się toto stosunkowo rzadko, przy czym wiele rzeczy można sobie samemu naprawić... To jeszcze inne oblicze wygody jazdy rowerem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: A to co znowu za bzdury? IP: 77.236.28.* 07.09.10, 23:42 Urzekła mnie Twoja historia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: A to co znowu za bzdury? IP: *.multi-play.net.pl 07.09.10, 23:56 > Urzekła mnie Twoja historia... Jak sie nie ma nic do powiedzenia, to się powtarza oklepane slogany... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: A to co znowu za bzdury? IP: 77.236.28.* 08.09.10, 01:38 Jak się nie ma argumentów to się wypisuje urzekające historie, próbujące uzasadnić swoje poglądy naginające rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: A to co znowu za bzdury? IP: 217.147.104.* 08.09.10, 11:26 Tylko nie wiem, w czym jest lepsza urzekająca historia Tomka B. o tym, że na starośc woli jeździć samochodem, od mojej urzekającej historii o tym, że wole rower? A... już wiem - bo TY wolisz samochód od roweru, więc dla ciebie pierwsza urzekająca historia jest warta uwagi, a druga nie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: A to co znowu za bzdury? IP: 77.236.28.* 09.09.10, 18:02 Przynajmniej jego była krótsza i rzeczowa. Twoja nadaje się do Rowero-Harlequina. Do tego wiesz lepiej co JA wolę. Wow. W Krakowie wolę MPK, a nie samochód. Dojazd do pracy mam wygodny. A rowerkiem rekreacyjnie pojeździć też lubię. Samochód to rodzinny - na dalsze wypady. Więc panie jasnowidzu - ciemno widzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
htoft Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row 07.09.10, 11:11 Bez przesady, jazda na rowerze to nie technika rakietowa! Wystarczy się wybrać do którejś z pobliskich wiosek Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row 07.09.10, 11:21 htoft napisał: (Na wsiach) większość rowerzystów to dziadkowie i babcie, > którzy pieszo ledwo już chodzą, a rower ułatwia im dotarcie np. do pobliskiego > sklepu... Dokładnie tak jest - i to "od zawsze" bez "Mas krytycznych", "Civitas Caravel" i innych durnych akcji. Odpowiedz Link Zgłoś
htoft Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row 07.09.10, 11:36 tbarbasz napisał: > Dokładnie tak jest - i to "od zawsze" bez "Mas krytycznych", "Civitas Caravel" > i innych durnych akcji. Uważam, że takie akcje SĄ potrzebne. To, co Ty piszesz, może być usprawiedliwieniem dla czyjegoś lenistwa. Znam 65-latków, którzy grają co tydzień w squasha, a kilku mijam często podczas porannego joggingu. W Polsce jest taka świadomość, że po ukończeniu 50-tki to tylko do grobu się kłaść... Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Dla kogo ta akcja? 07.09.10, 12:13 htoft napisał: > Uważam, że takie akcje SĄ potrzebne. To, co Ty piszesz, może być usprawiedliwie > niem dla czyjegoś lenistwa. Znam 65-latków, którzy grają co tydzień w squasha, > a kilku mijam często podczas porannego joggingu. W Polsce jest taka świadomość, > że po ukończeniu 50-tki to tylko do grobu się kłaść... Tym, co grają w squash lub biegają takie akcje nie są potrzebne - a tym, którzy naprawdę ciężko chorują nie pomogą... Zapewne, akcje SĄ potrzebne - a najbardziej NGO'som czyli Organizacjom Samorządowym. Przecież bez takich akcji musiałyby zginąć - albo zacząć coś konkretnego rzeczywiście robić! A tak można zrobić jakiś transparent, wleźć z nim na "Adasia" albo na komin - ew. przejechać się w "Masie krytycznej" wkurzając ludzi, którzy chcą (bo muszą) przejechać samochodem przez miasto lub zabawić się w "Parking Day" - czyli 17 września zablokować jak najwięcej miejsc parkingowych. Dokuczyć "blachosmrodom"! Gazety napiszą, TV sfilmuje - będzie można przygotować ładny projekt unijny! Takie Hasła, do tylu "działań" można się podpiąć - 50+, eko, emisja CO2, podniesienie zdrowotności. Przygotuje się kursy - Unia da kasę dla wykładowców, na laptopy itp. Co konkretnie (oprócz seminarium końcowego i ryzy zapisanego papieru) wynikło z Civitas Caravel? Ostała się jeno strona WWW.... A wykosić trawy na wałach Rudawy do samych Balic to nie ma kto! Taka wspaniała trasa rowerowa dla starszych (nie ma pod górkę!). Może tak zamiast "Masy" i "Parking Day" i tej całej "aktywizacji 50+ na rowerach" aktywiści rowerowi wykosili by tam trawę i przejechaliby się parę razy tam i z powrotem? Ale byłoby fajnie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: Dla kogo ta akcja? IP: *.multi-play.net.pl 07.09.10, 23:55 > Zapewne, akcje SĄ potrzebne - a najbardziej NGO'som czyli Organizacjom Samorząd > owym. [...] przejechać się w "Masie krytycznej" wkurzając ludzi, którzy chcą (bo > muszą) przejechać samochodem przez miasto lub zabawić się w "Parking Day" [...] > będzie można przygotować ładny projekt unijny! Takie Hasła, do tylu "działań" można > się podpiąć - 50+, eko, emisja CO2, podniesienie zdrowotności. Przygotuje się kursy - > Unia da kasę dla wykładowców, na laptopy itp. Przepraszam, ale nie oskarżaj bezpodstawnie jak nie wiesz. Akcje typu masa krytyczna czy Parking Day - przynajmniej jeżeli chodzi o Kraków - nie są robione przez żadne NGO-sy, tylko przez zupełnie niesformalizowane grupy indywidualnych osób. Nie ma na to kasy z żadnych projektów unijnych i nie podpinamy się pod żadne "działania" i hasła. Mamy te hasła gdzieś. To nam je zabrały i przywłaszczyły sobie rózne unijne i inne instytucje. Robimy to, bo uważamy to za słuszne i potrzebne - społeczeństwu, nie nam, bo my z tego nie mamy nic poza satysfakcją. I co więcej, jesteśmy wkurzeni że pod idee, które wyszły z prawdziwie spontanicznych (grassroots) ruchów społecznych, podpinają sie ludzie którzy je wypaczają, przekształcając w pozorowane działania, potem wyśmiewane tak jak ty to zrobiłeś. Akcje typu masa krytyczna czy Parking Day są robione za prywatne pieniądze ludzi którzy to organizują, tudzież pieniądze które zdecydowały się nam dac zaprzyjaźnione firmy, które widzą sens w tym co robimy. Zresztą tych pieniędzy wbrew pozorom nie ma tak dużo bo tak naprawde mnóstwo rzeczy jest robionych poprzez włożenie własnego zaangażowania i pracy - to jest najważniejsze. Tegoroczne Święto Cykliczne - a była to impreza naprawdę na duża skalę - zostało zorganizowane za około 5 tysięcy złotych (nie licząc nagród w konkursach, ale to już bezpośrednio poszczególne firmy sponsorujące ufundowały tyle ile chciały). Masa czy Parking Day to są w ogóle jakies symboliczne pieniądze, Parking Day nie wiem czy nawet kilka stówek będzie kosztował. To jest społecznikostwo w najczystszym sensie. Nie mieszaj akcji organizowanych przez miasto, takich jak Civitas Caravel czy wspomniany projekt "aktywizacji 50+", z dzialaniami społecznymi robionymi alternatywnie i w opozycji do działań oficjalnych, takimi jak masa czy Parking Day. "Aktywiści rowerowi" nie mają nic wspólnego z działaniami miasta, najczęsciej są im przeciwni i na wszelkich spotkaniach z przedstawicielami miasta stoimy z reguły po przeciwnych stronach barykady i ostro sie kłócimy. A co do wykoszenia trawy na wałach Rudawy - podaj jeden sensowny powód dla którego akurat "aktywiści rowerowi" mieliby to zrobić? Jeżeli w ogóle koszenie trawy jest tam potrzebne, to jest to zadanie właściciela terenu, nieprawdaż? To takie bardzo polskie - jak się nam nie podoba czyjas działalnośc, to zaczynamy mu wytykać, że powinien się zając zupełnie czym innym, nie bacząc na to, że ma się to jak piernik do wiatraka, bo od tego "czegoś innego" jest zupełnie kto inny, a nijak nie mieści się to w zakresie działalności tego kogoś, kto się nam nie podoba... Ale co tam, ważne żeby przyłożyć. Uważasz, że zamiast masy krytycznej i temu podobnych akcji powinniśmy zacząc robić "cos konkretnego". Słyszałem takie zarzuty już dziesiątki razy. Tylko że nigdy stawiający takie zarzuty nie umiał powiedzieć, co rozumie przez "coś konkretnego". Bo jeżeli "czyms konkretnym" ma być propozycja wykoszenia trawy na wałach Rudawy, to jest to jakaś kompletna bzdura. Owszem, możemy np. zacząć wyręczać służby miejskie i skuwać krawężniki na przejazdach rowerowych (zgodnie z normami powinny mieć maksimum 1 cm - w Krakowie na palcach mozna policzyć przejazdy rowerowe, gdzie ta norma jest spełniona). Możemy sami na dziko przykręcac tabliczki T-22 do znaków ulic jednokierunkowych albo malowac pasy rowerowe tam, gdzie ich brakuje, a by sie przydały. Tylko wątpie żebyś pochwalał takie ewidentnie samowolne działania. Wolimy jednak - i to robimy - gnębić urzędników dzień w dzień i handryczyć się z nimi, żeby wreszcie to zrobili. Przynosi to wprawdzie skromne efekty, ale jakies przynosi... A my będziemy i tak dalej robić swoje. Psy szczekają, karawana jedzie dalej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Dla kogo ta akcja? IP: 77.236.28.* 08.09.10, 01:43 No proszę rebelianci, buntownicy,... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: 77.236.28.* 07.09.10, 11:47 W mojej rodzinnej okolicy poza Krakowem podobnie, nie trzeba organizacji biorących pieniądze od RP i EU i ich akcji, żeby ludzie, Ci starsi też, jeździli na rowerze do znajomych, na wycieczki, do sklepu czy pracy. To te organizacje próbują za coś żyć więc wmawiają, że bez nich nie można nic zdziałać, czy też pojeździć. Miast biadolić trzeba po prostu wsiąść na rower, jeśli ma się potrzebę. Gdy ścieżki i drogi okażą się bardo uczęszczane to i magistrat da pieniądze na remonty i infrastrukturę. I nie potrzeba ujadających, wkurzonych na świat 'rower-jest-odpowiedzią-na-wszystko'-osobników do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: *.multi-play.net.pl 08.09.10, 00:03 > To te organizacje próbują za coś żyć więc wmawiają, że bez nich nie można nic > zdziałać, czy też pojeździć. "Te organizacje" - potrafisz wymienić z nazwy chociaż jedną taką organizację (ale konkretnie) albo zacytowac konkretną wypowiedź przedstawiciela takiej organizacji, z której to wypowiedzi by wynikało, że bez tejże organizacji "nie mozna nic zdziałać, czy tez pojeździć?" Czy tylko sobie tak rzucasz wyssanymi z palca hasłami? W Krakowie nie ma żadnej organizacji rowerowej. Żadnej. Może takowa powstanie, ale na razie sie na to nie zanosi... > Miast biadolić trzeba po prostu wsiąść na rower, jeśli ma się potrzebę. [...] > I nie potrzeba ujadających, wkurzonych na świat 'rower- > jest-odpowiedzią-na-wszystko'-osobników do tego. Zdaje się, że ci wszyscy "ujadający 'rower-jest-odpowiedzią-na-wszystko' osobnicy" nie robią nic innego, tylko po prostu usilnie namawiają, żeby "wsiąść na rower, jeśli ma się potrzebę". I pokazują, że wbrew powszechnemu mniemaniu na rowerze da się jeździć i nie zostać zabitym, i wcale nie trzeba się tego tak strasznie bać. Więc o co masz do owych "osobników" takie pretensje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: 77.236.28.* 08.09.10, 02:02 Jeśli chcesz jakąś krakowską organizację to polecam Krakowski Klub Cyklistów "Smok", więc coś istnieje "wbrew powszechnemu mniemaniu". Tyle, że oni organizują porządne imprezy zamiast zastraszać i naprawdę dużo dobrego zrobili w przeszłości i o nich nie będę pisał. A jakie mam pretensje? To że wmawiacie że "wbrew powszechnemu mniemaniu na rowerze da się jeździć i nie zostać zabitym, i wcale nie trzeba się tego tak strasznie bać." Jakoś się nie bałem, jeżdżę i nie wiem czy jest mniemanie, że nie da się jeździć, nikt z rodziny i znajomych nie ma takich obaw. W społeczeństwie jest jedno tylko 'mniemanie' i dotyczy jednośladowców i to motocyklistów - dawców organów. O zastraszaniu sam piszesz i to robisz... Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row 08.09.10, 09:42 Gość portalu: Gość Paweł napisał(a): > Jeśli chcesz jakąś krakowską organizację to polecam Krakowski Klub Cyklistów "S > mok", więc coś istnieje "wbrew powszechnemu mniemaniu". To SMOK jeszcze działa? Ja w SMOKU robiłem "Pierwszy krok motocyklowy" podczas imprezy na Sowińcu! Szkoda, że o tym klubie tak cicho - to kawał historii! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: 217.147.104.* 08.09.10, 11:32 > Jeśli chcesz jakąś krakowską organizację to polecam Krakowski Klub Cyklistów "Smok", > więc coś istnieje "wbrew powszechnemu mniemaniu". Tyle, że oni organizują > porządne imprezy zamiast zastraszać i naprawdę dużo dobrego zrobili w przeszłości > i o nich nie będę pisał. A może jednak napisz i podaj mi przykłady, co oni takiego zrobili dla poprawy jakości infrastruktury rowerowej w Krakowie, dla zmian w przepisach ułatwiających poruszanie się rowerem bądź dla spopularyzowania użytkowej (nie rekreacyjnej!) jazdy rowerem. Bo ja jakos nie słyszałem. Poza tym pisałeś o organizacjach które "wmawiają, że bez nich nie można nic zdziałać, czy też pojeździć" i prosiłem cie o podanie przykładu takiej organizacji. A ty mi podajesz przykład organizacji która - wedle twoich własnych słów - taka nie jest. Więc co to za przykład? Sam się plączesz w tym co piszesz. Byle tylko dokopać komuś, kogo nie wiedzieć czemu nie lubisz (a nawet dobrze nie znasz i nie wiesz co robi). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: 77.236.28.* 09.09.10, 18:07 Kto tu się plącze. Chciałeś krakowskiej organizacji to ją masz. Nie pisałem, że to KRAKOWSKIE ORGANIZACJE zastraszają, tylko że organizacje. Kto powiedział, że Cię nie lubię, może jesteś miły. Nie lubię Twoich rowerowych przekonań. Odpowiedz Link Zgłoś
listekklonu Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row 07.09.10, 11:58 > "Jestem przekonana, że gdyby każdy emeryt spędzał na rowerze cztery godziny w t > ygodniu, to rzadziej zaglądałby do lekarza" - tak, szczególnie od listopada do > marca:-) Moja mama ma 69 lat i śmiga na rowerze. Bez większego problemu jest w stanie przejechać 30 km. dziennie. Jeździ także zimą, jeśli akurat nie ma śniegu. Do lekarza nie chodzi, bo nie choruje:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bol Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.10, 16:31 I co z tego? Moja mama nie jeździ, ani nigdy nie jeździła na rowerze, i też nie choruje. :-P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: 77.236.28.* 07.09.10, 17:24 Powiem więcej: mój żółw nie wie nawet co to rower i też nie choruje. Jak on to zrobił bez zachęcania do jazdy na rowerze? Niesamowite. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: *.opera-mini.net 08.09.10, 13:20 znów się trochę poplątałeś. Za dużo sączenia jadu za mało myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: 77.236.28.* 09.09.10, 18:10 Przestań wciskać ciemnotę. To nie rower powoduje, że człowiek nie choruje. Co najwyżej pomaga trochę kultura fizyczna. Tutaj rower został wyniesiony to poziomu leku i remedium na wszystko. Uważam, że głupotę trzeba tępić. Za dużo gadania o jadzie, za mało myślenia i wyciągania wniosków z kolejnych odpowiedzi i dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row 10.09.10, 09:14 Gość portalu: Gość Paweł napisał(a): > Przestań wciskać ciemnotę. To nie rower powoduje, że człowiek nie choruje. Co n > ajwyżej pomaga trochę kultura fizyczna. Tutaj rower został wyniesiony to poziom > u leku i remedium na wszystko. Tym właśnie charakteryzuje się Taliban. My wiemy lepiej, co jest dobre dla innych. A jak nas nie chcą słuchać to trzeba ich zmusić - nawet siłą ! Może stąd się wzięła opinia o cyklistach i masonach (że są wszystkiemu winni)??? :) :) :) To tak jak w komuniźmie - idea może i ogólnie słuszna, ale szczególnie się nie sprawdza. Rower dla "przeciętniachy" to niezły uzupełniający środek transportu na odległościach do ok. 5 km. Można oczywiście jechać dużo dalej (nawet ja dam radę) - ale to już zaczyna być "kultura fizyczna" a nie środek komunikacji. W Holandii (okolice Hagi) czy Danii jest spore zagęszczenie ludności (w Amsterdamie ponad 2 razy większe niż w Krakowie). Może mając 25 lat można codziennie jeździć z ul. Schweitzera na Reymonta (ok. 12 km), ale dla 60 latka 24 km dzień w dzień (tam i z powrotem) leje czy nie leje, zimno czy ciepło to już za daleko. Może nawet samochodem nie będzie o wiele szybciej (min 1/2 godziny trzeba liczyć), czasem nawet wolniej - ale o wiele wygodniej! Co innego w centrum (od Alei do Ronda i od.Wolnica do Szlaku). To odległości idealne dla roweru. Kto ma ochotę - ten niech jeździ rowerem, kto nie ma - niech nie jeździ. Czy tak się nie da? Bez obrażania, zmuszania i agresji oraz złośliwego utrudniania ludziom życia (wszelkie Masy, dni bez samochodu, parkowania itp.). I nie piszcie mi tu o Unii, proszę! Odpowiedz Link Zgłoś
joasia_krk Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row 10.09.10, 12:45 Co racja to racja. Każdy powinien robić co chce i mieć możliwość dojazdów, ale nie należy tego robić kosztem innych i promować na siłę oraz wmuszać. Dlaczego osoby w samochodzie oraz MPK zostały nazwane osobami o grubych tyłkach, że o innych określeniach nie wspomnę. Niektórym jest lepiej jechać w MPK (ja osobiście mogę książkę poczytać i jako pracownik naukowy coś wymyślać z notesem w ręku, czego nie mógłbym na rowerze czy w samochodzie), innym w aucie, jeszcze innym na rowerze, skuterze, hulajnodze. Nie wiem czy sprowadzanie wszystkiego do porównywania tego, że w Holandii jest więcej rowerów to i u nas powinno być albo pokazywania, że pogoda zła, że za ciepło w lecie jest sensowne w przypadku kompletnie innej architektury miast, infrastruktury, braku metra u nas, innej kultury, mentalności. Moja opinia jest taka : niech każdy robi co chce ale nic na siłę, a jak już podawać czynniki to lepiej podeprzeć się publikacją z listy filadelfijskiej. Bo inaczej będziemy się przerzucali jak tzw. "eksperci" z TV cytujący własne opinie zamiast danych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych row IP: 77.236.28.* 10.09.10, 13:27 I tu się zgadzam. Po raz pierwszy dwa głosy rozsądku pod rząd. Dokładam swój trzeci. Też uważam, że nie należy wmuszać i organizować nic na siłę. I wmawiac, że skoro nie jesteś z nami na rowerze to jesteś z pewnością gruby i jesteś wygodnisiem,. Co złego jest w wygodzie? Mamy takie a nie inne miasto i dobrze jest siedobrze dopasować ale wedle własnego uznania, a nie promowania rozwiązań wygodnych dla innych. Ale to zdanie o tłustych zadach to chyba nawet sie gdzieś do tego odnosiłem joasiu_kyryky. Odpowiedz Link Zgłoś
comrade Drogi rowerowe 07.09.10, 12:36 Od kiedy Kraków ma jakąkolwiek politykę rowerową? To miasto nie jest w stanie wybudować dróg dla rowerów wzdłuż GŁÓWNYCH ulic (Wielicka, Kamińskiego, Zakopiańska, Aleje, itd.), wszystko co istnieje to jakieś porwane kawałki nie układające się w żadną komunikacyjną całość. Gówno a nie polityka rowerowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Drogi rowerowe IP: 77.236.28.* 07.09.10, 12:54 A w którym miejscu zdaniem pana należałoby ścieżki na Alejach wprowadzić? Wyburzyć budynki wzdłuż czy zabrać chodniki lub pas ruchu dla autobusów i oddać rowerom? Wzdłuż Wielickiej też ciężko zrobić na całej długości cokolwiek. To miasto nie jest w stanie zbudować też dróg rowerowych wzdłuż pasa lotniska i w tunelu szybkiego tramwaju! Może należałoby się skupić na drogach wzdłuż których jest miejsce na to. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Drogi rowerowe 07.09.10, 16:44 Gość portalu: Gość Paweł napisał(a): > A w którym miejscu zdaniem pana należałoby ścieżki na Alejach wprowadzić? To nie tak! Droga "wzdłuż Alei" czy Wielickiej oznacza ogólny kierunek - koło Wielickiej jest bardzo dużo miejsca! Koło Opolskiej też! Co do Alei - na sporej ich długości środkiem pasa zieleni można swobodnie przeprowadzić drogę dla rowerów - rozwiązać trzeba tylko przejazdy przez przecznice Alei. DA SIĘ - INO (jak wieszczył Wieszcz) UNI NIE CHCĄ CHCIEĆ - bo to trochę trudniejsze niż chlapnięcie farbą i otwarcie z "pompą i paradą" kolejnego "kontrpasa". Nie kręcić gitary, Nie zawracać kontramary! Kraków nie ma ŻADNEJ koncepcji ŻADNEGO transportu - ani szynowego, ani samochodowego, ani rowerowego! Drogi rowerowe tak samo się kończą, jak słynny "Most Gołasia" - nagle i niespodziewanie. I radź sobie człowieku sam. A jak coś działa i większość się przyzwyczaiła (wiadukt na Łokietka) - to KONIECZNIE trzeba popsuć! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Drogi rowerowe IP: 77.236.28.* 07.09.10, 17:34 Na Wielickiej jest jedynie miejsce od skrzyżowania z Nowosądecką w kierunku Wieliczki (całkiem spory kawałek ścieżki mógłby powstać aż do Kosocickiej po stronie przeciwnej do Tesco). Powodzenia jak da radę coś zrobić do Centrum od Nowosądeckiej. Co do Alei to zrobienie pasa dla rowerów pomiędzy dwoma dwupasmowymi jezdniami do głupota, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę przejazdy dla rowerów i poziom bezpieczeństwa jaki by był przy takim rozwiązaniu. Korki na Alejach były i będą, a to by jeszcze dobiło je. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rowerzysta Bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.10, 20:33 Wzdłuż Wielickiej jest miejsce na drogę rowerową na całej długości, z wyjątkiem krótkich odcinków w rejonie Kozłówka. W 2004 roku powstał nawet projekt drogi rowerowej po wschodniej stronie Wielickiej na niemal całej długości (firma Altrans), w rejonie szpitala w Prokocimiu projekt w ramach kompleksowej przebudowy skrzyżowania z Teligi robiła inna firma. Zrealizowano jedynie ogryzki na samym południowym końcu Wielickiej. Nie pisz bzdur o "braku miejsca" - jeśli brakuje to Majchrowskiemu piątej... szprychy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Bzdura IP: 77.236.28.* 07.09.10, 21:57 A koledze na olej w głowie. Jeżeli jest kilka miejsc to już nie jest całość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Bzdura. Tja... IP: 77.236.28.* 07.09.10, 22:06 Już ja widziałem te projekty na Wielickiej. Ale lokalizacja stacji benzynowej uniemożliwia postawienie tam drogi. Następie są chodniki dla mieszkańców. Chodniki są wąskie i umożliwiają dojście do domków, ale jak przeczytałem kiedyś rowerzyści chcieli uwaga: zastąpić chodnik w całości ścieżką rowerową. I dojdź teraz do domu albo na cmentarz. Do tego kilka miejsc gdzie nie można ze względu na infrastrukturę wiele zrobić. Całość to całość dziecko. Jeżeli weźmiesz choć trochę to to już nie jest całość 'by definition'. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Drogi rowerowe 08.09.10, 09:35 Gość portalu: Gość Paweł napisał(a): > Korki na Alejach były > i będą, a to by jeszcze dobiło je. Nie bardzo rozumiem. Przecież ruch rowerowy odbywałby się po tym pasie zieleni WZDŁUŻ Alei - a nie w poprzek! A więc dlaczego miałyby ulec zwiększeniu korki na Alejach? Przejazdy przez "przewiązki" byłyby realizowane wtedy, gdy na kierunku Alei byłoby "zielone" - więc dla ruchu samochodowego na Alejach nic by się nie zmieniło! Utrudniło by to nieco przejazd przez "przewiązki" - bo sygnalizacja musiały działać w taki sposób, aby nie pełniły funkcji "magazynu" aut - jak obecnie. @raj: Drogi tylko dla rowerów nie muszą być malowane na chodnikach czy na jezdniach!!! Trzeba tylko trochę "pokombinować" - rowerzyści miejscy znajdują różne przejazdy "bokami" - może trzeba ich tylko posłuchać? Dziś jadąc do pracy (wieziono mnie autem, więc mogłem sobie poobserwować) zauważyłem, że rowerzyści korzystają ze "ścieżek" od przypadku do przypadku. Np. jeden pan uparł się przejechać pod torami na Łobzowie nowym wiaduktem (dla aut) pomimo, że pod starym jest super wygodny, wyznaczony i bezpieczny przejazd dla rowerów! Ale dalej (w ciągu ul.Wybickiego) topologię ścieżek opracował chyba facet "na haju" - i prawie nikt tymi ścieżkami nie jeździ. Kasa poszła w błoto! Malowanie ścieżek w ścisłym centrum to bzdura - należy dopuścić ruch pod prąd i dbać o przestrzeganie "tempa 30". To rozwiązanie sprawdzone na całym Świecie! Co do samochodu, Hi-Fi, warunków atmosferycznych itp. - niestety, "optyka" się zmienia z wiekiem. Jeszcze 20 lat temu Jeździłem rowerem do pracy z os.Piastów na ul.Podchorążych. 10 km (prawie równiutko) w jedną stronę. Da się - pewnie, że się da. Ale dziś już nie bardzo bym się pisał na te codzienne 20 km (choć kilka osób parkuje rowery pod budynkiem firmy nawet w zimie - ale tylko kilka osób!). To niestety naturalna kolej rzeczy - dziś na rower wsiadam jedynie dla przyjemności - choć kiedyś (także, jak pracowałem na Uniwersytecie w Holandii) był to dla mnie środek lokomocji w mieście. A naprawdę dobry samochód znakomicie izoluje od otoczenia - silnika również nie słychać. Środki bierne i czynne - potrójne uszczelki drzwi, hydroaktywne zawieszenie silnika, elementy tłumiące (których waga w aucie wyższej klasy przekracza często 500 kg) redukują hałas do poniżej 50 dB i to podczas jazdy - czyli do poziomu tła w cichym mieszkaniu lub w biurze (podczas postoju w korku jest oczywiście jeszcze ciszej). Naprawdę, da się słuchać pianissimo rozpoczynające "Niedokończoną" Schuberta (oczywiście na dobrym sprzęcie - nie takim do "umca-umca, cyk-psyk"). Pytanie o koszty ekologiczne (wożenie, a zwłaszcza przespieszanie takiej masy) jest oczywiście właściwe! ;) Starość lubi komfort! Jak byłem młodszy też uwielbiałem "gang" silnika... Konstruktywnie - może spróbować lobbingu na rzecz właściwie rozumianego "Transportu zrównoważonego"? Może uda się porozumieć "blachosmrodom" z "pedalarzami"? W końcu obu stronom chodzi o to samo - płynny i wygodny przejazd przez miasto i okolice. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: Drogi rowerowe IP: 217.147.104.* 08.09.10, 11:41 > A naprawdę dobry samochód znakomicie izoluje od otoczenia - silnika również nie > słychać. [...] Naprawdę, da się słuchać pianissimo rozpoczynające "Nie > dokończoną" Schuberta (oczywiście na dobrym sprzęcie - nie takim do "umca-umca, > cyk-psyk"). Niezależnie od tego podtrzymuje stwierdzenie że samochód nie jest miejscem do słuchania muzyki. I to juz bardziej ze względu na filozofię życiową :). Po prostu niewłasciwym jest robienie kilku rzeczy naraz. Jeżeli cos robisz, tylko rób to. Jeżeli słuchasz muzyki, tylko słuchaj muzyki. Jeżeli jedziesz samochodem, tylko jedź samochodem (no właśnie - jedź, a nie stój w korku ;)). Słuchanie muzyki w samochodzie to trochę pomieszanie rzeczy z dwóch róznych porządków, z których każda ma swoje miejsce i czas. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Drogi rowerowe 08.09.10, 12:25 Gość portalu: raj napisał(a): Po prost > u niewłasciwym jest robienie kilku rzeczy naraz. Jeżeli cos robisz, tylko rób t > o. Jeżeli słuchasz muzyki, tylko słuchaj muzyki. Ha! "I tu Pana Mam, Panie Redaktorze" (niezastąpiony Kałużyński). Kiedyś napisałem, że słuchanie muzy podczas jazdy rowerem (zwłaszcza po jezdni) może być niebezpieczne - i oberwało mi się... :) :) :) Ale tak już jest (przyzwyczaiłem się) centrum obrywa i od prawicy i od lewicy - a ja naprawdę lubię rower i jak prowadzę samochód zawsze zostawię te 1,5 m i nie będę się pchał na siłę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Re: Drogi rowerowe IP: 77.236.28.* 09.09.10, 18:12 Jeżeli oddychasz to nie mów. Ooo. Można kilka rzeczy na raz. Co ma słuchanie muzyki do samochodu. Pomaga się odprężyć is skupić. Ale skoro o argument na to, że samochód pod tym względem jest trochę lepszy od roweru, gdzie naprawdę musi angażować i zmysł słuchu w większym stopniu niż w samochodzie to trzeba go wyśmiać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzacik Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych rower... IP: 195.205.192.* 07.09.10, 12:39 wszystko to ladnie brzmi, ale jest jakby druga strona tego medalu. czesc starszych osob nie ma juz tak dobrego zmyslu rownowagi. na zachodzie bez klopotu mozna kupic rower trojkolowy. w naszych sklepach prozno takich szukac, ze o wypozyczalniach nie wspomne. oprocz dostepnosci takiego rozwiazania, dochodzi problem kosztow. to nie rower za 200-300 zl z supermarketu i jego cena na pewno nie bedzie na kieszen przecietnego, polskiego emeryta. moze warto byloby zaprzegnac do jego rozwiazania pefron, wszka lepiej rehabilitowac (w dodatku z wielka przyjemnoscia, bo za taka uwazam jazde rowerem) niz leczyc zasiedzialego, skostniałego starszego czlowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Czy Kraków będzie przyjazny dla starszych rower... IP: 213.134.186.* 07.09.10, 12:54 jestem starszą rowerzystką jeździmy z mężem i znamy większość ścieżek rowerowych to świetny relaks Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Paweł Pomysł! IP: 77.236.28.* 07.09.10, 13:02 A ja proponuję genialny pomysł: parytet rowerowy - co drugi obywatel na rowerze obowiązkowo, co drugi w samochodzie, a jak nie to kary finansowe. Rządowi pseudo-liberałów się spodoba, UE da kasę. Jakby co to pierwszy na to wpadłem. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz A może... 07.09.10, 16:33 zamiast kretyńskich szkoleń i warsztatów, za które oczywiście prowadzący i organizatorzy zgarną odpowiednią kasę zafundować paru seniorom-rowerzystom po kole z wbudowanym elektrycznym silniczkiem wspomagającym? W Krakowie jest nawet dość dobra "w te klocki" firma. No, ale to byłoby jakieś konkretne działanie, które nie bardzo interesuje Organizacje Pozarządowe (NGO), różne "Miasta dla Rowerów" itp. - bo beneficjentami byliby faktyczni seniorzy-rowerzyści. Od razu - ja dziękuję, nie skorzystam, bo chwała Bogu jeszcze nie muszę - starcza mi sił aby pedałować, choć wzgórza wokół Krakowa co rok stają się wyższe. Ale taki silniczek pozwoliłby sporej liczbie osób powrócić do używania roweru - to naprawdę działa, zwłaszcza jak do domu powrót wypada pod górkę.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: A może... IP: *.multi-play.net.pl 08.09.10, 00:25 > zafundować paru seniorom-rowerzystom po kole > z wbudowanym elektrycznym silniczkiem wspomagającym? > W Krakowie jest nawet dość dobra "w te klocki" firma. No to niech autor propozycji założy fundację, która zajmie się zebraniem pieniędzy na te rowery i sprezentowaniem ich seniorom, a nie pyta dlaczego "ktoś" tego nie zrobi. Każdy niech robi swoje. > No, ale to byłoby jakieś > konkretne działanie, które nie bardzo interesuje Organizacje Pozarządowe (NGO), > różne "Miasta dla Rowerów" itp. - bo beneficjentami byliby faktyczni seniorzy- > rowerzyści. Po pierwsze, powtarzam, w Krakowie nie działa żadna organizacja rowerowa. Po drugie, "Miasta dla Rowerów" to nieformalne (jest dopiero na etapie formalizacji) porozumienie organizacji i nieformalnych grup rowerzystów z róznych miast, które ma na celu popularyzowanie transportu rowerowego tudzież lobbowanie za zmianami przepisów korzystnymi dla rowerzystów i prawno-urzędowe batalie z władzami miast w tej kwestii. Czyli wszystko to, co można zrobic bez pieniędzy. Ani MdR, ani żadna z organizacji które wchodzą w jego skład, nie zajmuje sie działalnością charytatywną - bo tym byłoby proponowane przez ciebie zafundowanie rowerów seniorom. Po trzecie, skoro zarzucasz w innym poście NGO-som ze żyją z pieniędzy unijnych, to przyjrzyj się kryteriom, co finansuje Unia. Najchętniej granty dla NGO-sów przyznawane są właśnie na szkolenia, warsztaty, wszelką propagandę itp. pierdoły. Dostać pieniądze na jakieś "konkretne" w twoim rozumieniu (tzn. o ile dobrze rozumiem, przynoszące wymierne, materialne efekty) działania jest już o kilka poziomów trudniej. Więc NGO-sy robią to, co preferuje ten, kto daje kasę. Niestety nic nowego na tym świecie - kto daje kasę, ten wymaga... Po czwarte, o ile się nie mylę, szkolenie o którym mowa w tym artykule organizuje miasto, a nie żadne NGO-sy. Więc też nie mieszaj ze sobą bytów, które sa niemalże naturalną opozycją ;). Odpowiedz Link Zgłoś