Dodaj do ulubionych

Dzieci na koncercie: jedzą, piją, nosem pociągają

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.10, 23:04
zaiste, warto przeczytać ten długi i mądry artykuł, a i tezy w nim postawione są wyjątkowo trafne.
Obserwuj wątek
    • Gość: Tow_CK Dzieci na koncercie: jedzą, piją, nosem pociągają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.10, 23:30
      Uważam że powinno się przygotowywać dzieci do spotkań ze sztuką. Co idzie za tym pokazywać że w pewnych miejscach pewne zachowania są co najmniej niestosowne.
      Gorzej jest niestety kiedy to dorosłe osoby nie są w stanie wytrzymać w spokoju do przerwy w koncercie czy do antraktu. Nie raz zdarzyło mi się widzieć dorosłe osoby chyłkiem i cichcem podjadać kanapki czy batoniki na sobotnich koncertach w filharmonii. Nie wspomnę już nawet o kawiarnianych plotkach regularnie tam uprawianych w trakcie koncertu.
      • Gość: sdf Re: Dzieci na koncercie: jedzą, piją, nosem pocią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.10, 09:33
        A może raczej należałoby tak przygotować te dziecięce spotkania ze sztuką, żeby dzieciaki w choć minimalnym stopniu zainteresować? Przecież na ambitniejszych koncertach w filharmonii 80% dorosłych słuchaczy w ogóle nie kuma o co chodzi i przysypia (chodzą chyba tylko po to, żeby się polansić przed znajomymi), więc co mają robić dzieci? Żeby sztuka wywarła jakikolwiek wpływ na dziecko, konieczne jest uzyskanie minimalnego zainteresowania ze strony dziecka. Przyprowadzanie 5-latków na koncerty symfoniczne jest bez sensu, bo dzieci w ogóle nie są zainteresowane, a uczą się tylko tego, że filharmonię należy omijać szerokim łukiem.

        Musikale czy lżejsze opery to dobry start dla dzieciaków, ale bez jakiegokolwiek zabraniania głośnego reagowania na zabawne fragmenty. Można trochę lepiej nagłośnić występ, by śmiech dzieciaków nie przeszkadzał innym w odbiorze.

        Niestety rodzice dziećmi leczą własne kompleksy. Zabierają dzieci w wieku przedszkolnym na trudne koncerty chyba tylko po to, żeby poopowiadać "mój Staś chodzi do filharmonii i jest bardzo zainteresowany, takim jest mądrym dzieckiem". Staś filharmonię ma natomiast w głębokim poważaniu, udaje zainteresowanego żeby nie dostać bury od zesztywniałych rodzicieli, a jak tylko będzie mógł sam decydować o sobie, to na filharmonię co najwyżej odda mocz po wybitym w parku piwie.
    • Gość: Alf Dzieci na koncercie: jedzą, piją, nosem pociągają IP: *.adsl.inetia.pl 21.09.10, 04:55
      Skoro babcia przychodzi pierwszy raz do Filharmonii czy Teatru to skąd ma wiedziec jak sie zachowywać i jak nauczyć dziecko jak się ma zachowywać. Wiele osób uważa że jak już zapłaciło za bilete to może swobodnie robić co mu się podoba i nie stosować się do reguł ogólnie przyjętych w społeczeństwie i kulturze. Wielkokrotnie odwiedzam koncerty dla dzieci z córką w Filharmonii i widzę że babcie lub rodzice nie starają się w żaden sposób zapanować nad dziecmi. Wiadomo że dziecku czasem trudno usiedzieć ale w granicach rozsądku i bez szkody dla innych odbiorców koncertów, a jak już zareaguje obsługa na nie właściwe zachowanie to jest obraza majestatu. Pod sceną w Filharmonii zawsze jest sporo dzieci i nikt ich nie wygania i sporo dzieci podryguje w fotelach i miedzy rzędami więc podejrzewam że ta wnuczka tej Pani musiała dobrze szaleć że jej zwórcono uwagę.
      • Gość: anajas Re: Dzieci na koncercie: jedzą, piją, nosem pocią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.10, 07:43
        Kilkakrotnie ostatnio zdarzyło mi się obserwować zachowanie dzieci podczas spektakli. Ale to nie dzieci - przeszkadzające aktorom, trzymające buty na siedzeniach, płaczące i przekrzykujące się zadziwiły mnie najbardziej - a ich rodzice. Którzy kompletnie na zachowanie swoich dzieci nie reagowali. Bezstresowe wychowanie - dzieci, to dzieci, mogą wszystko. Z obsługi nikt nie interweniował - były to komercyjne przedstawienia.
    • fcv Dzieci na koncercie: jedzą, piją, nosem pociągają 21.09.10, 08:47
      Rodzice wychowujący "bezstresy" to jest jeden problem i uważam, że słusznie napiętnuje się pewne zachowania. Inną sprawą jest specyfika teatru dla dzieci jakim jest Groteska, do którego chodziłam jako dziecko i do którego poszłam także ze swoim dzieckiem. Kiedy sama byłam dzieckiem nikt nie strofował dzieci za pewne zachowania świadczące o przeżywaniu tego co się dzieje na scenie, o wchodzenie dzieci w interakcje z obserwowanymi wydarzeniami. Lubiłam teatr za magię i za to, że czułam się jako dziecko mile widzianym gościem. Podczas ostatniego naszego pobytu w Grotesce dzieci zaczęły się śmiać w trakcie przedstawienia zaś personel, rozstawiony jak ochrona na koncercie po całej sali, chodził i uciszał dzieci, grożąc rodzicom wyproszeniem ze spektaklu. Muszę powiedzieć, że byłam kompletnie zszokowana. Rozmawiając ze znajomymi dowiedziałam się, że nie tylko ja mam takie doświadczenia, więc nie była to sytuacja incydentalna. Czy to świadczy o tym, że zmieniło się podejście do dziecka (wymagamy skupienia i ciszy w imię wyższych celów) czy też zmieniła się polityka Groteski - na razie ciągle jednak monopolisty?
      • Gość: bbMamabb Re: Dzieci na koncercie: jedzą, piją, nosem pocią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.10, 15:18
        Jasne, na pewno grozili wyproszeniem z sali (w dodatku Pani wszystko slyszala) za to ze sie dzieciaki za glosno smialy...co za bezsens Pani pisze!Sama chodze do tego teatru ze swoimi dziecmi i jeszcze nigdy nie zauwazylam zeby personel byl niemily albo upominal za smianie sie.Jakby Pani byla spostrzegawcza to zauwazylaby jak czesto obsluga sali bawi sie razem z dzieciakami, zacheca do klaskania czy sama tanczy przy muzyce i spiewa. A to co Pani pisze, i negatywne uwagi na temat tego jak personel może w ogóle zwracać uwagę o cokolwiek, z reguly są od oburzonych rodzicow, bo im dzieciom zwrocili oni uwage np. o jedzenie w trakcie spektaklu.I w ramach urażonej dumy potem jest jaka obsługa jets niemiła..nieraz byłam świadkiem jak mamusie karmiły dzieci, a potem było mówienie jak Pani śmiała w ogole upomniec, ze sie nie je tutaj....i to wlasnie wszystko wina bezstresowego wychowania, dzieci nie wiedza jak sie maja zachowywac bo rodzice ich tego w ogole nie ucza!!!!A ucza sie takich wlasnie zachowan od rodzicow, wiedza ze wszystko im wolno,a aktorzy tez sa ludzmi i mimo ze to teatr dla dzieci, to zeby ich slyszano trzeba dbac o to by dzieci nie robily z teatru sali kinowej!! Tyle na ten temat, dziekuje.
    • aligator.1 Dzieci na koncercie: jedzą, piją, nosem pociągają 21.09.10, 11:20
      Problem jest zaiste, skomplikowany a winnych ustalić się nie da. Prawda (i wina zarazem) jest jak zwykle pośrodku.
      Rodzice/opiekunowie powinni zadbać o przygotowanie dzieci (czasem bardzo młodych) na spotkanie z Kulturą i Sztuką na właściwym poziomie (stąd wielkie litery). To przecież my, rodzice, musimy zadbać o wychowanie naszych dzieci w kulturze i to właśnie do nas należy zadanie uczenia ich właściwych postaw wobec artysty i jego pracy.
      Teatry, filharmonie i kina (oczywiście te, którym zależy na właściwej edukacji a nie tylko na finansowych zyskach) powinny ze swojej strony bardzo umiejętnie dobierać repertuar. dopasowując go do wieku potencjalnych odbiorców. I informować o tym przyszłych widzów. Powinny też nieco "poluzować" sztywne normy pamiętając, że dziecko nie jest w stanie wysiedzieć na koncercie czy spektaklu godzinę albo dłużej w ciszy i skupieniu, że dzieci czasem nie potrafią pohamować swoich emocji i uzewnętrzniają je w sposób najmniej oczekiwany.
      Wniosek: TOLERANCJA proszę Państwa, tolerancja. I wszystko będzie w porządku.
    • Gość: wiewióra Dzieci na koncercie: jedzą, piją, nosem pociągają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.10, 11:30
      Skoro rodzice nie umieją się zachować, nie będą umiały i dzieci.
      Nie tak dawno zwróciłam uwagę mężczyźnie w średnim wieku, że jego komentarze podczas całego aktu opery przeszkadzają mojemu dwunastoletniemu synowi i mnie w odbiorze muzyki.
      - Jak się pani nie podoba, może pani wyjść - odpowiedział ten niezwykle kulturalny meloman.
      Niestety, "czym skorupka za młodu..." przykład idzie z góry - od rodziców i dziadków. Moje młode było pierwszy raz na prawdziwym spektaklu operowym (te dla dzieci sobie darowaliśmy) w wieku 6 lat i tak był podekscytowany, ze może uczestniczyć w Bardzo Dorosłym Wydarzeniu, ze zachowywał się Bardzo Dorosły Człowiek - byłam z niego dumna.

    • Gość: mama Rodzice na koncercie: nie reagują! IP: *.um.krakow.pl 21.09.10, 11:43
      Ja chodzę do Groteski z moją 5-letnią córką prawie na każde nowe przedstawienie dla dzieci i jeszcze nie spotkałam się z nieuprzejmością pracowników teatru pilnujących porządku na sali. Wielokrotnie słyszałam natomiast oburzone reakcje rodziców, którzy karmili swoje dzieci wszelkim jedzeniem w trakcie przedstawienia i nie mogli zrozumieć że chrupanie, częstowanie się nawzajem ciasteczkami i otwieranie opakowań ze słodyczami przeszkadza innym w oglądaniu. Pracownicy Groteski nie uciszają i nie strofują dzieci (a raczej ich rodziców), bo IM (pracownikom) zachowanie tych dzieci przeszkadza, ale dlatego że przeszkadza ono INNYM WIDZOM, ktorzy też zapłacili za bilet i chcieliby mieć szansę usłyszeć i zobaczyć co mówią aktorzy na scenie, zamiast słuchać chrupania i oglądać plecy mamusi częstującej dziecko ciasteczkiem.
      Nigdy nie widziałam rownież żeby jakiś pracownik Groteski uciszał dziecko, które się cieszy, klaszcze lub podśpiewuje podczas przedstawienia. Zwykle podczas przedstawień panuje radosna atmosfera, dzieci komentują to co się dzieję, odpowiadają aktorom na ich kwestie i nikt nie ma ztym problemu.
      Osobiście uważam, że jednym z elementów zabierania dziecka do teatru czy filharmonii jest uczenie go kulturalnego zachowania w tego typu miejscach. Dlatego dziecko ma prawo zachować się tam niewłaściwie, ale od tego są z nim jego rodzice żeby zwrócili mu uwage i nauczyli dobrych manier. Nie musi to wcale oznaczać zmniejszenia przyjemności jaką dziecko ma z oglądania przedstawienia. Grzeczne dzieci też mogą fajnie bawić się na przedstawieniu, a przy okazji umożliwiają dobrą zabawę również innym.
      • Gość: Nauczycielka Re: Rodzice na koncercie: nie reagują! IP: *.pp.com.pl 21.09.10, 12:08
        Zgadzam się z opinią "mamy", chodzę z dziećmi ze szkoły do Teatru Groteska już od kilku lat, kilka razy w roku. Nie spotkałam się ze złym traktowaniem dzieci przez pracowników teatru, a nieraz były sytuacje wymagające interwencji wychowawcy grupy. Zachowanie dzieci zależy od wychowania w domu rodzinnym, albo rodzice uczą szanowania innych, ich pracy, czasu zabawy, relaksu, itp. albo wyrosną na ignorantów, zadufanych w sobie.
    • Gość: Marika Dzieci na koncercie: jedzą, piją, nosem pociągają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.10, 00:23
      Już zostało użyte sformułowanie, że " prawda leży po środku". Także w tym przypadku jest tak samo. Długi okres czasu pracowałam w jednej z dwóch instytucji, o których mówa w artykule, właśnie jako obsługa widza. Może to trochę subiektywne zdanie, ale największą satysfakcją dla pracowników teatru,filharmoni( przynajmniej tych utożsamiających się z miejscem pracy) są spontaniczne,nie reżyserowane i płynące prosto z serducha reakcje małych widzów. Te, nie dające się kontrolować emocje, są przecież najlepszą oceną tego co dzieje się akurat na scenie. Jeżeli słychać szczery śmiech, pełne zachwytu nieporadnie złożone komentarze młodych widzów,zaczynamy( "MY" czyli ta ludzka część instytucji) odczuwac dumę, że jednak to co robimy ma jakiś sens, że komuś to się podoba. Nie może więc być mowy o jakimkolwiek blokowaniu czy hamowaniu tych naturalnych odruchów; coś dzieciaki rozśmieszyło- niech śmieją się najgłośniej jak potrafią, nam też ten humor się udziela, coś ich zbulwersowalo- niech krzyczą, bo maja jeszcze prawo do wyrażania w taki sposów swoich emocji. W DOROSŁYM życiu musialy je opanowywać, albo otoczenie to za nich zrobi.
      Nie można jednak mylić pewnych pojęć. Jeżeli pozwala się dzieciakom( w razie wątpliwości: "dzieciaki" to jak najbardziej pozytywne określenie) na swobodne uzewnętrznianie emocji jest to jak najbardziej chwalebne i sama tak robiłam. Istnieje jednak granica między tym, a pozwoleniem dziecku na wszystko. Jeżeli jednemu dziecku pozwoli się wejśc na scenę, pozostałe będą chciały zrobić to samo. Może rzeczywiście czasami płyną od nas argumenty typu: nie można wejść na scene bo są tam kable i tym podobne( nie spotkałam się nigdy z taką sytuacją), ale umówmy się, że widownia dla widzów a scena dla aktorów. Chodzi mi o to, że w większości przypadków na scenie są pozostawione jakieś rekwizyty, które w malych rączkach mogłyby szybko ulec zniszczeniu, nie mówię tu o umyślnej dewastacji, ale o przypadkowym upuszczeniu, wgnieceniu, pobrudzeniu, każdy z nas wie, że takie qydadki zdarzają się naszym milusińskim. Żal i skrucha płynąca z głebi malutkiego serca, nie sprawi, że np. laleczka, w zrobienie której ktoś włożył mnóstwo wysiłku, pracy i poświęcenia, w cudowny sposób odzyska główkę, rączkę czy jakąkolwiek inną część ciała:)
      Jeżeli chodzi o zachowanie w trakcie przedstawienia, koncertu, spektaklu, to nie my(obsługa) mamy obowiązek wpajać dzieciakom podstawowe zasady kulturalnego zachowania. Rodzice jedzący w trakcie przedstawienia i wpychający swoim dzieciom(z resztą dzieciom, pochłonientym akcją i nie myślącym wcale o jedzeniu) batoniki, chipsy, wcale nie należą do rzadkośći. To przeszkadza zarówno pozastałym widzom jak i aktorom. Będąc aktorem ostatnią rzeczą chyba, jaką chciałabym zobaczyć jako reakcje na swoją role, byłaby skrzętnie przeżuwana kanapka z żółtym serem.
      Często też widzialam, jak mama/tata czy pani opiekun/pan opiekun
      przprowadzali dyspute telefoniczną na przeróżne tematy(żeby nie było wątpliwości: na sali i w trakcie trwania akcji) począwszy od problemów małżeńskich siostry Joli, po skład zupy, którą właśnie mąż Rysio gotuje na obiad.
      Nauczmy się najpierw sami szacunku do innych ludzi, ich pracy i wysiłku, jaki w nią wkładają (a robią to przecież dla naszych pociech), nauczmy się odpowiedniego zachowania i przestrzegajmy pewnych zasad, żeby nasze dzieci mogły czerpać z nas wzór, a gwarantuje, że tym samym szacunkiem odpłacą się inni. I na nasz uśmiech odpowiedzą uśmiechem:)
      Jeżeli kogoś uraziłam, serdecznie przepraszam, nie to było moim zamiarem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka