Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych

    • Gość: Kagan Prywatne uczelnie to sklepy z dyplomami! IP: 193.136.157.* 25.10.10, 12:13
      Pracowalem na prywatnych uczelniach w Polsce (WSiiZ w Rzeszowie i AHE w Lodzi). Obie te uczelnie byly parodia szkol wyzszych (WSIiZ) czy tez nawet akademii (AHE). Na AHE "profesora" Makarego Stasiaka, to jako adiunkt nie nalezalem do zadnej katedry, nie mialem tam ani biurka ani nawet komputera a wiec zadnych mozliwosci prowadzenia pracy naukowej. Do zajec przygotowywalem sie wiec w domu, ale i tak niepotrzebnie, bowiem studenci AHE (Podobnie jak WSIiZ) sa zainteresowani tylko papierkiem (dyplomem) a nie wiedza. Wladze rzeszowskiej WSIiZ w osobie "rektora" Pomianka daly mi wyraznie do zrozumienia, ze studentow nie nalezy oblewac. Podobnie bylo na lodzkiej AHE: egzaminy byly tam parodia egzaminow, a zaliczali wszyscy, ktorzy sie na nie stawili. Takie tam byly i dalej sa zwyczaje (a pracowalem na AHE az do konca ub. roku akademickiego, czyli do konca wrzesnia b.r.).
      Uwazam, ze MNiSW powinno wreszcie cos zrobic z tym zanizaniem poziomu studiow przez uczelnie prywatne , ktore de facto handluja dyplomami. Wiekszosc tych pseudoyplomow nalezy uniewaznic, a wiekszoc tych prywatnych pseudouczelni, takich jak np. rzeszowska WSIiZ czy tez lodzka AHE, nalezy po prostu zamknac. Im szybciej, tym lepiej!
      Lech Keller-Krawczyk , PhD (Monash)
      Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD), Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal
      Email: lech.keller@gmail.com
    • Gość: Kagan Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 193.136.157.* 25.10.10, 12:17
      Pelna zgoda! Mamy za duzo uczelni, ktore produkuja za duzo bezrobotnych i niezatrudnialnych absolwentow, lacznie z tysiacami zbednych doktorow.
      Lech Keller-Krawczyk , PhD (Monash)
      Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD), Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal
      lech.keller@gmail.com
    • dixtar74 Trochę różnic jednak jest... 25.10.10, 12:33
      Ja mam magistra polonistyki z WSP/AP (teraz UP) w Krakowie i czasem sobie "dorabiam" poprawkami w pracach magisterskich i dyplomowych (z kierunków humanistycznych, gł. socjologii i pedagogiki). To są "prawie" gotowe teksty, które wymagają przeredagowania pod względem stylu (przede wszystkim!) i błędów edytorskich (akapity, marginesy, literówki, zmiany wielkości czcionki itp.), czasem dopisania też wstępu lub zakończenia. Zajmuję się tym dziś sporadycznie, ale onegdaj większość prac pochodziła z uczelni państwowych, a obecnie moimi klientami są przeważnie studenci "Niepublicznych Wszechnic Tego i Owego".
      Może to tylko moje "szczęście" do akurat takich prac i takich osób, ale poziom tego, co przynosi mi się teraz do poprawy nie jest nawet żenujący. Jest tra-gicz-ny. I to pod każdym względem.
      Abstrahując od dyskusji na temat sensowności czy absurdalności pisania prac dyplomowych/magisterskich jako takich - i ich odtwórczej formy, polegającej na zredagowaniu problemu w oparciu o znaleziony materiał źródłowy (coraz częściej zresztą "zerżnięty" wprost z Internetu) - to, co obecnie wychodzi "spod pióra" owych absolwentów świadczy dobitnie o tym, że nie tylko uczelnie, ale tzw. "inteligencja" schodzi na psy.
      Po pierwsze, ktoś, kto decyduje się na wybór kierunku humanistycznego, nie powinien mieć problemów z wysławianiem się. A ma. Jeszcze jakieś 10-15 lat temu takiego bełkotu wstydziłby się uczeń mat-fizu w przeciętnym ogólniaku. Ubogie słownictwo, wieczne powtórzenia, kłopoty z formułowaniem zdań wielokrotnie złożonych, nieznajomość zasad interpunkcji, a przede wszystkim - wypowiedzi na poziomie intelektualnym ucznia nauczania początkowego. Osoba pisząca, dajmy na to., "O problemach przemocy w rodzinie", porusza temat wymuszania aktu płciowego przez małżonka nie przestrzegającego podstawowych zasad higieny intymnej. W oryginale sformułowanie brzmi: "Następną przyczyną przemocy w rodzinie jest kiedy małżonek nie myje się przed seksem".
      Szacun, Panie i Panowie!
      Po drugie, piszący nie dają sobie kompletnie rady z narzędziami dydaktycznymi. Nie odróżniają celów badań od metod badania, tezy od hipotezy, podsumowania od uzasadnienia. Na tym etapie rozpoczyna się zwykle Wielkie Zdziwienie, bo dalsza część wypocin składa się zwykle z jakiejś ankiety, którą należy: a) ułożyć, b) przeprowadzić, c) przeanalizować, d) podsumować.
      Po trzecie, ci magistrowie i licencjaci wcale - o dziwo! - nie mają takich znowu Wielkich Problemów ze znalezieniem zatrudnienia. Widziałam kilka sztuk po szkołach i urzędach. Może tam wolą takich (zwłaszcza w urzędach), bo się pewnie dobrze komponują z tymi, co mają tylko świadectwo z ekonomika.
      Myślę więc, że istota rzeczy leży nie tyle w tym, czy uczelnie sponsorowane są z budżetu państwa, kieszeni zaoczniaków czy comiesięcznych składek na czesne, ile że wielu ludzi PO PROSTU SIĘ NIE NADAJE i zamiast za wszelką cenę zostać "papierowymi magistrami", powinni raczej pomyśleć o policealnym, zawodowym wykształceniu.
      Dzięki temu, być może, dyplom przestałby być w końcu odbierany jako elegancka forma papieru do du*py.

      Pozdrawiam!
      • xiv Re: Trochę różnic jednak jest... 25.10.10, 13:40

        niezłe - dałbym +1, ale tutaj nie można głosować
      • Gość: IQ Re: Trochę różnic jednak jest... IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.10, 14:01
        Cierpkie słowa, ale jakże blisko prawdy...
    • Gość: krytyk Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 149.156.127.* 25.10.10, 12:38
      Zakazać studiów zaocznych na uczelniach państwowych.
      Zagonić naukowców do nauki.
      Studentów zaocznych przestać oszukiwać, wspierać szkolnictwo zawodowe !
      • Gość: Kagan Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 193.136.157.* 25.10.10, 13:01
        A gdzie masz dzis w Polsce naukowcow? Wszyscy polscy naukowcy albo wyjechali na Zachod (tak jak np. ja), albo przeszli na emeryture. Zostali w Polsce tylko psuedo-naukowcy 'pracujacy' na panstwowych i prywatnych psudouczelniach...
        Lech Keller-Krawczyk , PhD (Monash)
        Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD), Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal
        Email: lech.keller@gmail.com
        • Gość: IQ Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.10, 13:41
          > Lech Keller-Krawczyk , PhD (Monash)
          > Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD
          > ), Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal

          UTAD, Portugal. Wow! To jest dopiero "kariera" "naukowca" na Zachodzie...

          • Gość: Kagan Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 193.136.157.* 25.10.10, 13:57
            A twoja? Masz odwage sie podpisac pod swym niezbyt wybrednym atakiem ad personam?
            • Gość: IQ Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.10, 14:16
              Oczywiście, choć to bez znaczenia dla jakości mojego wywodu i braku sensownej odpowiedzi.

              Jan Kowalski
              • popisuarka Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych 26.10.10, 15:42
                A ja sie moge podpisac jako Obama, Barack Hussein...
    • Gość: Kagan Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 193.136.157.* 25.10.10, 13:16
      dalatata.blox.pl/2010/10/Obecna-sytuacja-polskiej-nauki-Sytuacja-polskiej.html
    • Gość: Melo Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 91.200.36.* 25.10.10, 13:29
      i mają studentów w d... W dziekanatach siedzą pindzie, które uważają, że student to zło konieczne. Dyżury władz uczelni publicznych są w takich godzinach, że chyba tylko kobiety z dziekanatu mogą przyjść na kolanka... O ile w ogóle szanowna władza się pojawi. Na tych uczelniach hołduje się zasadzie: mierny ale wierny. I wielkie zdziwienie, ze studenci zagłosowali nogami.
      • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 25.10.10, 13:37
        A na prywatnych "ucza" ci sami wykladowcy co na panstwowych, tyle, ze na prywatnych to nawet nie udaja, ze owe zajecia sa tylko pro forma czyli dla picu, a dyplom sie tam po prostu kupuje...
        lech.keller@gmail.com
        • Gość: IQ Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.10, 13:45
          > A na prywatnych "ucza" ci sami wykladowcy co na panstwowych, tyle, ze na pry
          > watnych to nawet nie udaja, ze owe zajecia sa tylko pro forma czyli dla
          > picu, a dyplom sie tam po prostu kupuje...

          > lech.keller@gmail.com

          A Pan to wie zapewne z autopsji... Bo "naukowiec" nie może przecież opierać się na pogłoskach czy relacjach z drugiej ręki.

          • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 25.10.10, 13:55
            Wiem. Uczylem bowiem, i to przez wiele lat, na polskich wyzszych "uczelniach": panstwowych i prywatnych oraz dobrze znam polskie srodowisko "naukowe"...
            lech.keller@gmail.com
            • Gość: IQ Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.10, 14:23
              Szkoda, że przez wiele lat i z takim potencjałem nie udało się Panu nic zmienić na żadnej z tych uczelni.
              • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 25.10.10, 16:19
                To bylo do mnie? Jak niby mialem tam cokolwiek zmienic? Nie bylem tam nawet profesorem, a tylko adiunktem...
                Lech Keller-Krawczyk , PhD (Monash)
                Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD), Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal
                lech.keller@gmail.com
        • etiene8912 Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... 25.10.10, 14:00
          Wiem, że jest Pan człowiekiem światłym i obytym, ale studia na uczelniach Państwowych jak wyglądają ? Lepiej ? Studiuję na "elitarnym" wydziale, jedynym takim w tej części Europy ? Samo to, że mogę pogodzić dwa kierunki studiów dziennych na Politechnice świadczy źle o uczelni - a takich ludzi jest masa. Miałem do czynienia z wyżej wspomnianym WSIZ - nie jako student, zdawałem tam certyfikaty komputerowe - "klient nasz Pan".
          Na uczelniach Państwowych tego nie ma, dominuje podejście, że student nie jest potrzebny, bo przecież Pan doktor prowadzi zajęcia o niczym sam dla siebie. Dlatego też na większości kierunków nie ma nawet wypełnionego limitu miejsc na studiach dziennych już nie mówiąc o zaocznych.
          Do tego należy dodać, że studia na wydziałach mechanicznych, budowlanych, elektrycznych są ciężkie i nie dla każdego. Bo rachunku różniczkowego nie da się wykuć na pałę, a ekonomię tak.
          • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 25.10.10, 14:12
            Akurat rozniczki i calki to mozna wykuc, i np. nauczyc sie mechanicznie obliczac pochodne wedlug wzorow. Ekonomie zas trzeba zrozumiec. Jej sie wykuc nie da. Wykuc mozna tylko gotowe formulki, ale nie ich zrozumienie...
            A owe certyfikaty nie maja nic wspolnego z WSIiZ, po prostu WSIiZ wynajmuje pomieszczenia instytucji, ktora owe egazminy przeprowadza...
            • etiene8912 Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... 25.10.10, 14:30
              rachunek różniczkowy wykuć ? nie podejmuję dalszej polemiki z Panem.
              • Gość: KAGAN Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 25.10.10, 16:14
                Rejterujesz? Jak znasz wzor na pochodna funcji y=x^2, to z latwoscia wyliczysz, ze pochodna funkcji y=z^2 to 2z. A jak ktos nie rozumie, ze obcinajac wydatki z budzetu zwieksza sie jeszcze bardziej jego deficyt, to wynik niezrozumienia praw rzadzacych gospodarka i spoleczenstwem,. Gdyz mniejsze wydatki budzetu to tez mniejsza konsumpcja, a wiec i mniejsza produkcja, czyli nizsze wplywy z podatkow i wieksze wydatki socjalne, np. na zasilki dla bezrobotnych.
                Lech Keller-Krawczyk , PhD (Monash)
                Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD), Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal
                lech.keller@gmail.com
                • etiene8912 Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... 25.10.10, 21:49
                  Pan adiunkt z prywatnego wsizu powtarza w kółko jedno i to samo - matematyka to nie zespół regułek, tak samo jak fizyka - to są sposoby myślenia, tak studiuję w Polsce, tak tutaj nie ma nic dobrego, ciekawego bo prawdziwi naukowcy są za granicą.
                  Nie - powtarza Pan jedne i te same bzdury od początku, tak samo jak to, ze Panu nie uznano australijskiego doktoratu. Jeśli jest Pan tak dobry, wybitny i jest Pan takim genialnym naukowcem - zapraszam do pracy w przemyśle - do pierwszej podrzędnej firmy. Zrozumiałby Pan, że wiedza jaką zdobywamy w Polsce stawia nas wyżej od innych krajów - mówię oczywiście o nauka inżynieryjnych na przykład mechanice. Dlaczego Polacy są cenieni za granicą ? Bo polscy ślusarze potrafią bez kluczy uruchamiać maszyny, spawacze robią proste spawy bez migomatu, nauka to nie tylko zespół regułek - bo jeśli Pan tak uważa - proszę zrobić rysunek śruby trapezowej, jakiejkolwiek samemu.
                  Zespół regułek i zbędnych teorii to nauki uniwersyteckie, są to nauki które nie wymagają niczego konkretnego, żadnych umiejętności, predyspozycji wymagają od studentów kucia - tak jak w przykładzie który Pan podał.
                  • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 26.10.10, 13:24
                    Znow tylko ad personam?
                    1. Czym jest matematyka?
                    The Principia Mathematica is a three-volume work on the foundations of mathematics, written by Alfred North Whitehead and Bertrand Russell and published in 1910, 1912, and 1913. In 1927 it appeared in a second edition with an important Introduction To the Second Edition, an Appendix A that replaced *9 and an all-new Appendix C.
                    Quotations:
                    "From this proposition it will follow, when arithmetical addition has been defined, that 1+1=2." – Volume I, 1st edition, page 379 (page 362 in 2nd edition; page 360 in abridged version).
                    "The above proposition is occasionally useful."
                    en.wikipedia.org/wiki/Principia_Mathematica
                    2. Ja juz swoje odpracowalem w prywatnych firmach takich jak np. Compaq, Computer Sciences, Datapoint, Digital, Regnecentralen, Tandem czy TRW. Teraz pracuje na uniwersytecie, tyle ze nie w Polsce, a na zachodzie Europy, gdzie mi placa znacznie wiecej niz dostal bym w przemysle za znacznie mniej godzin pracy.
                    3. Rysunek techniczny mialem, wiec odpowiem tylko, ze zadna to sztuka zrobic rysunek owej sruby. Najwaznejsze jest dokonac dokladnych pomarow jej skoku, srednicy itp. A sam rysunek to "zrobi za nas" Autocad.
                    4. Ekonomii nie wykujesz. Musisz ja zrozumiec...
                    5. Czemu piszesz jako anonim?lech.keller@gmail.com
                    • Gość: italx1 Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 178.73.49.* 26.10.10, 22:32
                      Należy ten fragment traktować jako pewien żart (który wszak pokazuje, że _formalny_ dowód prawdziwości nawet najprostszych faktów może być nieoczywisty, długi i żmudny). Akurat "Principia" powstały wtedy, gdy trwały intensywne badania (zgodnie z wizją Hilberta) nad podstawami matematyki (co zresztą doprowadziło do zaskakujących odkryć, m.in. Godla).
                      Chyba nie potraktował Pan tej anegdoty jako odpowiedzi na pytanie czym ta matematyka jest?
                      Matematyka nie samą logiką stoi.
                      A rachunek różniczkowy i całkowy jest skomplikowany. Należy jedynie wyjść poza podstawowe definicje (jak przytaczany przez Pana "wzór" na pochodną x^2). Gdyby pańska teoria była prawdziwa, to gros matematyki należałoby uznać za wykuwalną na pamięć i odtwórczą. Z dwojga nauk: matematyki i ekonomii - to właśnie tę drugą uznałbym za płytszą (wszak ta cała nauka to zestaw jakichś heurystyk, które czasami się sprawdzają a czasami nie; trochę wróżenia z fusów).

                      > 1. Czym jest matematyka?
                      > The Principia Mathematica is a three-volume work on the foundatio
                      > ns of mathematics, written by Alfred North Whitehead and Bertrand Rus
                      > sell
                      and published in 1910, 1912, and 1913. In 1927 it appeared in a second
                      > edition with an important Introduction To the Second Edition, an Appendix A th
                      > at replaced *9 and an all-new Appendix C.
                      > Quotations:
                      > "From this proposition it will follow, when arithmetical addition has been defi
                      > ned, that 1+1=2." – Volume I, 1st edition, page 379 (page 362 in 2nd edit
                      > ion; page 360 in abridged version).
                      > "The above proposition is occasionally useful."
                      • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 27.10.10, 14:23
                        1. Przyznajesz wiec, ze matematyka jest oparta glownie na wierze (w dogmaty czyli inaczej aksjomaty), a nie na logice.
                        PRZYKLAD:
                        1-0=1+0
                        a wiec dzielac obie strony rownania przez 1 otrzymujemy po kolei:
                        1/1-0/1=1/1+0/1
                        inaczej:
                        0-0=0+0
                        a wiec:
                        -0=+0+0-0
                        czyli ze:
                        -0=+0
                        a wiec:
                        -=+
                        CNU2. I zgoda: gros matematyki należy uznać za wykuwalną na pamięć i odtwórczą. Przynajmniej te matematyke, ktora ucza w szkolach i na studiach...
                        2. Ekonomia zajmuje sie systemami znacznie bardziej zlozonymi niz te, ktore bada krolowa nauk scislych, czyli fizyka.
                        Pozdr.
                        lech.keller@gmail.com

                        • Gość: italx1 Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 178.73.49.* 27.10.10, 23:19
                          > 1. Przyznajesz wiec, ze matematyka jest oparta glownie na wie
                          > rze
                          (w dogmaty czyli inaczej aksjomaty), a nie na logice.

                          :)
                          No cóż, owszem matematyka się opiera na aksjomatach. Ale po prawdzie to trudno byłoby stworzyć jakąś niepustą teorię, w której brak aksjomatów i reguł wnioskowania. Przy tym matematycy są tu dość pryncypialni starają się do minimum redukować ich liczbę (z różnymi ciekawymi efektami, wide aksjomat Euklidesa, hipoteza continuum, pewnik wyboru). Natomiast, z całym szacunkiem, w ekonomii prawd objawionych jest koło miliona - każdy ekonomista buduje własną teorię i (empirycznie) stara się ją uzasadnić.
                          Przypisuje mi Pan też zdanie, którego nie wypowiedziałem. Logiczne myślenie (które jest podstawą rozumowania matematycznego) i logika, jako część matematyki, to są różne pojęcia i nie należy ich mylić.

                          > PRZYKLAD:
                          > 1-0=1+0
                          > a wiec dzielac obie strony rownania przez 1 otrzymujemy po kolei:
                          > 1/1-0/1=1/1+0/1
                          > inaczej:
                          > 0-0=0+0
                          > a wiec:
                          > -0=+0+0-0
                          > czyli ze:
                          > -0=+0
                          > a wiec:
                          > -=+
                          Przykro mi, ale nie zrozumiałem przykładu. Czego on miał dowodzić?

                          > 2. Ekonomia zajmuje sie systemami znacznie bardziej zlozonymi niz te, k
                          > tore bada krolowa nauk scislych, czyli fizyka.
                          Ech, Gauss miałby odmienne zdanie na temat królowej.
                          Co do złożoności - zgadzam się. Tyle tylko, że złożoność wynika raczej z tego, że ekonomia zajmuje się bytami, które są bardziej nieprzewidywalne, a nie bardziej złożone koncepcyjnie.
                          • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 28.10.10, 15:41
                            1. Nauka opiera sie na eksperymentach i obserwacjach, a nie, jak matematyka, na z gory przyjetych a wiec nieudawadnialnych aksjomatach. I zgoda, w ekonomii tworzy sie mnostwo hipotez, ale sa one bezlitosnie weryfikowane przez empirie, czyli realna gospodarke...
                            2. To, ze minus rowna sie plus. A wiec nie ma znaczenia, czy moje konto jest w DB czy w CR. Liczy sie tylko bezwgledna suma na nim zapisana...
                            3. Gauss, ksiaze matematykow, mylil nauke z nienauka. Ale On zyl dawno temu.
                            4. Ekonomia zajmuje sie bardzo zlozonymi systemami i tyle.
                            Pozdr.
                  • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 26.10.10, 13:27
                    Nie jestem "adiunktem z prywatnego wsizu", a pracownikiem naukowym panstwowego uniwersytetyu na zachodzie Europy. I nie wstydze sie tego.
                    Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
                    Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
                    Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal
                    www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
                    Email: lech.keller@gmail.com
            • Gość: greg0.75 Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: *.ceramika.agh.edu.pl 25.10.10, 14:44
              > Akurat rozniczki i calki to mozna wykuc

              żart, prawda?
              • Gość: AGH Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.10, 14:58
                > > Akurat rozniczki i calki to mozna wykuc
                >
                > żart, prawda?

                Na Wyższych Szkołach Płacenia Czesnego pewnie można (i nawet należy) wykuć. :-)
                • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 25.10.10, 15:43
                  Zaden zart. Jak znasz wzor na pochodna funcji y=x^2, to z latwoscia wyliczysz, ze pochodna funkcji y=z^2 to 2z.
                  A jak ktos nie rozumie, ze obcinajac wydatki z budzetu zwieksza sie jeszcze bardziej jego deficyt, to wynik niezrozumienia praw rzadzacych gospodarka i spoleczenstwem,. Gdyz mniejsze wydatki budzetu to tez mniejsza konsumpcja, a wiec i mniejsza produkcja, czyli nizsze wplywy z podatkow i wieksze wydatki socjalne, np. na zasilki dla bezrobotnych.
                  Lech Keller-Krawczyk , PhD (Monash)
                  Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD), Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal
                  Email: lech.keller@gmail.com
                  • Gość: italx1 Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.10, 19:52
                    Nie ma Pan, obawiam się, większego pojęcia o tym czym jest matematyka i sprowadza ją do zestawu formułek i wzorów, które należy zapamiętać. Może tak to wygląda z punktu widzenia ekonomisty poznającego jedynie maleńki skrawek tej nauki. Ale proszę wierzyć - tak nie jest.
                    • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 25.10.10, 20:19
                      Mowa byla o kalkulusie, czyli o rachunku rozniczkowo-calkowym. A czym jest matematyka, to chyba wiem, chocby z dziela Russella i Whiteheada...
                  • terrtt Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... 26.10.10, 17:18
                    Nie tylko o matematyce: takich ekonomistów to my też w Polsce nie potrzebujemy. Może jednak będzie Pan doradzał Portugalczykom, że wzrost wydatków powoduje zmniejszanie się zadłużenia, bo Polski na takie debilizmy nie stać.
                    • popisuarka Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... 26.10.10, 17:28
                      Oczywiscie, ze walczyc z deficytem budzetowym mozna tylko zwiekszajac podatki i wydatki, a nie tnac wydatki. Zrozum, ze budzet panstwa to nie jest jak budzet domowy, ze w makroskali rzadza zupelnie inne prawa niz w skali mikro. No, ale co ja to ci tlumacze, skoro minister Rostowski niedawno temu porownal w telewizorni budzet panstwa (gospodarki narodowej) do budzetu rodzinnego (gospodarstwa domowego)... :(
                      • terrtt Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... 26.10.10, 17:59
                        Następny gieniusz będzie plótł androny... wiesz czym się różni budżet państwa od budżetu domowego? Tym, że nikt nie jest odpowiedzialny za ten pierwszy.
                        • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 26.10.10, 18:32
                          Nie popisuj sie znajomoscia glupich, obiegowych powiedzonek.
                          Pomysl natomiast, czy gospodarstwo domowe moze legalnie emitowac swe wlasne obligacje i swa wlasna walute i czy moze posiadac swa wlasna policje, wojsko, prokurature, sedziow czy tez wreszcie wiezienia...
                          • terrtt Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... 26.10.10, 19:09
                            A czyim zadaniem jest emisja pieniądza? Banku centralnego czy rządu? Owszem, obligacje są substytutem pieniądza, ale rząd nie powinien używać tego instrumentu w walce o lepszą koniunkturę. Wiadomo, że dla polityków przy władzy każda koniunktura wymaga ulepszenia poprzez zadłużanie się. Długi i tak zapłacą wyborcy, czyli nikt a polityka pieniężna, prowadzona przez bank centralny, zamienia się w chaos który lada moment wywoła kolejny kryzys.
                            • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 27.10.10, 14:35
                              A to niby czemu rząd nie powinien używać emisji pienaidza w walce o lepszą koniunkturę? Przeciez pieniadz jest tylko srodkiem, a nie celem! Czy Polske aby na pewno stac na kolejna recesje czy chocby "tylko" na zmniejszenie tempa wzrostu, co zawsze jest konsekwencja ciec w budzecie?
                              Kryzysy w kapitalizmie wywoluje bowiem glownie nadprodukcja i nierowny podzial zyskow powodujacy zbyt niski popyt, a nie rozumna polityka zwiekszania emisji pieniadza w celu poprawy koninktury...
                              lech.kelller@gmail.com
              • Gość: KAGAN Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 25.10.10, 15:49
                To zaden zart. Jak znasz wzor na pochodna funcji y=x^2, to z latwoscia wyliczysz, ze pochodna funkcji y=z^2 to 2z. A jak ktos nie rozumie, ze obcinajac wydatki z budzetu zwieksza sie jeszcze bardziej jego deficyt, to wynik niezrozumienia praw rzadzacych gospodarka i spoleczenstwem,. Gdyz mniejsze wydatki budzetu to tez mniejsza konsumpcja, a wiec i mniejsza produkcja, czyli nizsze wplywy z podatkow i wieksze wydatki socjalne, np. na zasilki dla bezrobotnych.
                Lech Keller-Krawczyk , PhD (Monash)
                Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD), Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal
                lech.keller@gmail.com
          • Gość: AGH Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.10, 14:56
            > Na uczelniach Państwowych tego nie ma, dominuje podejście, że student nie jest
            > potrzebny, bo przecież Pan doktor prowadzi zajęcia o niczym sam dla siebie. Dla
            > tego też na większości kierunków nie ma nawet wypełnionego limitu miejsc na stu
            > diach dziennych już nie mówiąc o zaocznych.

            Na niektórych kierunkach AGH próg wejścia to minimum 900 punktów.
            Podobnie na wydziałach lekarskich, prawniczych.

            Uczelnie i Kierunki i jest całą reszta.
            • Gość: Kagan Re: Uczelnie państwowe to komuno-szkoły... IP: 193.136.157.* 25.10.10, 15:45
              A gdzie i za ile sie te punkty kupuje? Bo przeciez mamy kapitalizm, a w kapitalizmie wszystko ma swoja cene i wszystko jest na sprzedaz...
    • Gość: Krysia1978 Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.10, 14:13
      Reforma szkolnictwa miała przynieść, wyższy poziom edukacji. Niestety efekt jest odwrotny od zamierzonego i poziom nauki spada po równi pochyłej. Po epoce komunizmu, Polakom bardzo się chciało zmieniać wszytko co było przed rokiem 1989, nawet to co dobrze funkcjonowało i wymagało co najwyżej jakiejś korekty. Kiedyś do szkoły średniej szły dzieci umiejące czytać, pisać, a nawet myśleć. Teraz szkołę średnią kończą dzieci, które na teście gimnazjalnym zdobywają po 20 punktów. Szkołom, w wyniku niżu demograficznego, brakuje dzieci do kształcenia, ich mała w porównaniu do lat 90-tych ilość, wymusiłaby masowe zwolnienia w szkołach. Zamiast tego zmieniło się podejście nauczycieli do nauczania, stali się bardziej liberalni. Nauczyciele mają pracę, a my wtórnych analfabetów po studiach.
      • Gość: wer Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.cable.smsnet.pl 26.10.10, 01:29
        Tu nie o to chodzi... kiedyś w firmie był dyrektor, póżniej dyrektor generalny, w końcu nazwano tą samą posadę prezesem. Obecnie w większych firmach nie ma już kierowników danych działów, tylko sami dyrektorzy ekonomiczni, od nieruchomości, od zakupów itd. Wygląda na to że to tylko kwestia TERMINOLOGII i parcia na ładnie brzmiące w CV stanowisko pracy :>
    • Gość: skres-lenia "upraszczajmy wszystko jak tylko się da IP: 178.73.48.* 25.10.10, 14:56
      ale nie bardziej" Albert Einstein
      Niektórym studentom , ale również jak się okazuje dziennikarzom i wykładowcom wydaje się ,że rzeczywistość wygląda wyłącznie tak jak oni ją widzą. Czy dlatego, że łatwiej jest wydawać sądy w imieniu wielu niż wielu o to zapytać ?
    • Gość: Bt Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.10, 15:32
      Może wreszcie szanowni wykładowcy i wielkoduszny dziekanat wyciągną wnioski, że studenci zaoczni dla rozrywki nie siedzą co tydzień na zajęciach od 8.15 do 20.15 płacąc za to po 4000zł za rok i zaczną odnosić się do studentów z jakimkolwiek szacunkiem, może dziekanat będzie pracował tak, aby przynajmniej raz w tygodniu można było zdążyć przed pracą coś załatwić lub po pracy, nie wspomnę o weekendach zjazdowych (które u mnie na UŁ są kilka tygodni kolejno jeden za drugim)gdzie czynne od 10 do 13 w sobotę;/ Naprawdę podejście wobec studenta pozostawia wiele do życzenia i po prostu robi się przykro, patrząc na ten "bałagan".
    • Gość: Upadly Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.10, 15:49
      Studia, ktore gowno daja w dzisiejszych czasach, bo tak naprawde licza sie znajomosci i duzy dekolt.
      • Gość: KAGAN Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 193.136.157.* 25.10.10, 16:03
        Tak jest dzis wszedzie na swiecie.
        Tak naprawde licza sie znajomosci i duzy dekolt.

        • Gość: gosc Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.demon.co.uk 25.10.10, 16:41
          jak to sie studia 'nie licza'? Licza sie i to bardzo. Ale ktos kto na studiach chodzi ale nie studiowal niech nie oczekuje ze pozniej jedyna droga to zdobycia pracy jest 'dekolt i plecy' bo po 5 minutach rozmowy pracodawca dokladnie wie co to ze 'student' byl.

          Moj krewny ktory chodzi na studia na uczelni panstwowej zaocznie, uwaza ze prace zaliczeniowe/dyplomowe pisac mu powinna jego siostra cioteczna a on tylko na zajecia chodzi.

          No i taki pozniej sie dziwi ze bedzie musial isc 'na dekolt i na plecy', a te 'studia' to mu nic nie daly. No nic mu nie daly, bo on sam nie chcial zeby mu daly. A pozniej chodzi i rozpowiada jak to on ma dyplom mgr ale prace to musial 'na plecy' zalatwiac.

          rzeczowy pracodawca takiego od razu wyczuje.


          pozdrawiam

          (dyplom uczelnie panstwowej)







        • sanmartino uwaga 25.10.10, 16:54
          Przeczytałem Pana dzisiejsze posty i zgadzam się z wieloma tezami, choć nie da się ukryć, że ma Pan bardzo emocjonalny stosunek do sprawy. W pewnym sensie nie można się Panu dziwić, polskie uczelnie, w których Pan pracował mogą doprowadzić do frustracji. Ma Pan też rację, że podobne zarzuty powinny być stawiane większości naszych instytucji szkolnictwa wyższego oraz instytucji naukowych. Tak jak Pan również popieram zniesienie żałosnej profesury prezydenckiej, jak i habilitacji w obecnej formule. Prawdopodobnie miałoby również sens zniesienie jej w całości, choć pewnie nie będzie to łatwe z różnych względów, m.in. wzorowanie się np. w humanistyce i medycynie na systemie niemieckim itp. ale fakt: docelowo powinna wylecieć, bo przede wszystkim jako źródło patologii.
          Nie zgadzam się jednak zupełnie z Pana tezami, że w Polsce nie ma naukowców i nic się dzieje i że wszyscy 'prawdziwi' są za granicą. Jakoś mam dość już tych głupich debat, kto jest prawdziwym Polakiem, katolikiem, czy teraz naukowcem. Podobnie jak Pan pracuję naukowo zagranicą i mam pewnie jakiś tam dystans do tego co się dzieje w kraju. Zarówno w naukach humanistycznych czy społecznych są w Polsce osoby, które mimo uwarunkowań systemowych robią dobrą naukę, którą potem czasem publikują w naprawdę ważnych zagranicznych wydawnictwach, choć fakt jest to niewielka grupa. Ponadto, w naukach ścisłych czy medycznych są w Polsce wydziały, które jakością kształcenia mogą konkurować z większością europejskich. Oczywiście nie przekłada się to na jakość całej uczelni, np. MEL ma się nijak do tego co robi Politechnika Warszawska itd.
          Myślę, że najważniejsze jest to, żeby mówić o patologiach bardzo konkretnie i głośno. Jak pamiętamy Ernest&Young napisał świetny raport o stanie zarządzania polskimi uczelniami a pamiętamy też jakie pierdoły napisali rektorzy.... i jakoś to przeszło bez echa. W wielu jednostkach ze strachem w gaciach oczekuje się na jakiekolwiek reformy, bo to burzy układy. W moim przekonaniu to w cale nie rodzinne powiązania są największym zagrożeniem, ale te związane z Centralną Komisją, Ministerstwem Nauki oraz lobbingiem prywatnych uczelni.
          • Gość: Kagan Re: uwaga IP: 193.136.157.* 25.10.10, 17:05
            Celowo przejaskrawiam. Oczywiscie, w Polsce tez sa jeszcze prawdziwi uczeni, tak jak byli oni w III Rzeszy czy takze w stalinowskim ZSRR. Ale mnie chodzi o obraz calosciowy, a ten jest wrecz tragiczny...
            A owe rodzinno-towarzysko-sexualne powiązania sa związane z Centralną Komisją, Ministerstwem Nauki oraz lobbingiem prywatnych uczelni. Bo np. taki Franek, ktory jest dziekanem w AHE czy tez WSIiZ ma wujka czy brata ciotecznego w prezydium CK, a ten ma z kolei kochanke czy kochanka w MNiSW, np. sekretarke Pani Basi albo dyrektora departamentu...
            I mowie o patologiach konkretnie, np. zalosny wrecz poziom nauczania w rzeszowskiej WSiiZ i lodzkiej AHE oraz handel doktoratami na SGH (konkretnie Kolegium Gospodarki Swiatowej).
            Lech Keller-Krawczyk , PhD (Monash)
            Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD), Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Portugal
            Email: lech.keller@gmail.com
    • szeregowy_agent liberalizacja edukacji - głos w dyskusji 25.10.10, 17:51
      Trochę ciężko się czyta, ale warto:
      Już w 2004 r. w raporcie Banku Światowego znalazła się przestroga, że dla rozwoju w Polsce gospodarki opartej na wiedzy zagrożeniem jest ułomny system edukacji obok innych zagrożeń więcej
      • three-gun-max Re: liberalizacja edukacji - głos w dyskusji 26.10.10, 08:35
        A w banku światowym to jacyś geniusze pracują? To jest miejsce zsyłki tych, którzy wylecieli z polityki.
    • kluska11 Uczelnie prywatne to organizacje przestepcze! 25.10.10, 19:03
      I pora z nimi zrobic porzadek!
      • Gość: Kagan Re: Uczelnie prywatne to organizacje przestepcze! IP: 193.136.157.* 25.10.10, 19:11
        Jak?
      • Gość: dr q Re: Uczelnie prywatne to organizacje przestepcze! IP: *.multi-play.net.pl 25.10.10, 19:12
        Nie podoba sie na prywatnej to nie studiuj tam :)
    • Gość: dr q Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.multi-play.net.pl 25.10.10, 19:11
      Kagan nie dosc ze jestes sprzedawczykiem to w dodatku portugalskim trolem internetowym. Lepiej zajmij sie problemem ekspansji Biedronki popijajac Porto (o ile wskazniki ekonomiczne twojego budzetu pozwalaja)

      pozdrowienia,
      "wyksztalciuch"
      • Gość: Kagan Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 193.136.157.* 25.10.10, 19:35
        A kogo ja sprzedalem? W Portugalii kupuje zas w El Corte Ingles, Continente i Jumbo. Biedronka (Pingo Doce) jest dla ubogich...
    • mamagra Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych 25.10.10, 20:27
      Gość portalu: big_gadu napisał(a):

      > lepiej zlikwidowac w ogóle studia zaoczne,
      > a dalej obciąć liczbe studentów na uczelniach o 50 %,
      > i zabrać sie za poprawienie jakości kształcenia,
      > jak na razie to wychodzi nam bokiem nowy model kształcenia - licencjat itd.
      >

      W takiej sytuacji zawsze przypomina mi się pytanie: "jaka jest różnica pomiędzy wróblem a słowikiem?" i odpowiedź "ten drugi kończył dzienne studia magisterskie".
      • Gość: Kagan Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 193.136.157.* 25.10.10, 20:34
        Tak bylo do mniej wiecej roku 1980.
      • big_gadu Re: proste - liczba ! 26.10.10, 06:40
        jak zaczynałem studia dzienne dawno temu to było nas 260 osób na roku,
        po 5,5 roku skończyło tylko 120 !
        kto odpadał to chodził na wieczorowe zawodowe,
        a jak z tych wyleciał to na zaoczne !

        sito było !
        • Gość: Kagan Re: proste - liczba ! IP: 193.136.157.* 26.10.10, 12:58
          Jak zaczynalem w roku 1968 (sic) studia na SGPiS, to w ciagu pierwszego roku odpadla prawie polowa studentow...
          • terrtt Re: proste - liczba ! 26.10.10, 19:11
            A jak ja w 2007 roku zaczynałem studia, to na 80 osób ukończyło je 68.
    • Gość: uczeń Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.chello.pl 25.10.10, 20:52
      Kolejny "sponsorowany" artykuł ... Rząd PO bardzo dąży do sprywatyzowania wszystkiego, szpitali, szkół wyższych itd. Cóż, lubią dzielić i brać nie-swoje.
    • Gość: dyrektor sprzedaży Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.aster.pl 25.10.10, 21:40
      wszystkim, którzy się zastanawiają nad kierunkiem ekonomicznym polecam: magisterka zaoczna na dobrej prywatnej uczelni: Łazarki, Koźmiński w Warszawie, National Louis w Nowym Sączu + koniecznie praca i zdobywanie praktyki już od pierwszego semestru. Oczywiście najlepiej zacząć od pracy dla znanej korporacji z możliwością awansu. Ale nie jest to konieczne. Przykładowa ścieżka: studia zaoczne na prywatnej + zaczynasz od pracy w małej firmie na stanowisku np. Przedstawiciela Hanldlowego a po 6 m-cach do roku z jakimś tam doświadczeniem dostajesz się do zachodniej lub dużej polskiej firmy (najlepiej S.A.) Tam kolejno handlowiec-KAM-Kier. Sprzedaży po 10-15 latach pracujesz już jako Dyr. Sprzedaży z zarobkami min. 18 tys pln + premie, narzędziami w tym autem klasy Laguna czy Passat. Pasuje ? To wybieraj prywatną, znam Żywe Przykłady !
      • Gość: wer Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.cable.smsnet.pl 26.10.10, 00:57
        Tiaaa, jeszcze napisz ilu takich Dyr. Sprzedaży potrzeba... nie każdy chyba nim zostanie?

        Bzdury na resorach, dzisiaj w PL wygląda to tak że idziesz do ING Banku Śląskiego i dostajesz 2000 brutto na start, po iluś tam latach z dodatkami i premiami, przy zjechanej psychice od wyrabiania planów zainkasujesz 4000 brutto i to jest życie, a post powyżej to zwykła nagonka.
        W Wawie zwykły magazynier wyciąga więcej...
      • Gość: Kagan Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 193.136.157.* 26.10.10, 13:35
        Nie polecam Lazarskiego...
    • Gość: taka sobie A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? IP: *.chello.pl 25.10.10, 22:02
      Wybrałam prywatną uczelnię z prostego względu- warunki studiowania naprawdę dobre, świetna kadra, wysokie miejsce w rankingach, od niedawna możliwość doktoratu, dobry sprzęt w laboratorium. A czesne po pierwsze połowę (!) niższe niż na uniwerku i możliwość płatności ratalnej. Zazwyczaj na zaoczne idą ludzie, którzy muszą pracować, żeby się utrzymać, więc cena tym bardziej się liczy
      • Gość: Kagan Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? IP: 193.136.157.* 26.10.10, 13:15
        Wybralas po prostu prywatny sklep z dyplomami...
        • ritsuko Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 26.10.10, 16:13
          To ciekawe, bo z mojej grupy połowa odpadła już w okolicach trzeciego roku... Ten prywatny sklep z dyplomami robi badania, o których piszą za granicą, ma sprzęt lepszy niż uniwerek, który nie tylko się kurzy. Tu studenci jeśli mają chęci to mogą wiele.
          Naprawdę myślisz, że ruszy mnie wpis na forum? Ty możesz sobie w czterech ścianach myśleć co chcesz, ja znam swoją uczelnię lepiej. Ba zresztą nie tylko swoją, bo jeszcze jedna prywatna ma uprawnienia z tej dziedziny i znam absolwentów, którzy robią kawał dobrej roboty.
          • Gość: Kagan Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? IP: 193.136.157.* 26.10.10, 16:36
            Zarty sobie robisz i tyle. W Polsce nie ma juz powaznych panstwowych wyzszych uczelni, a co tu dopiero mowic o prywatnych.A anonimowo to kazdy moze napisac na tym forum, ze jest polskim noblista pracuje na MIT czy innym Harvardzie jako szef katedry...
            Lodzka AHE ma zas wciaz uprawnienia do nadawania doktoratow z informatyki, chociaz ministerstwo zamknelo tamze studia licencjackie i magisterskie z owej informatyki, ze wzgledu na ich katastrofalnie niski poziom. To, ze istnieja luki w prawie nie czyni twej pomaturalnej szkolki - wyzsza uczelnia...
            lech.keller@gmail.com
            • ritsuko Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 26.10.10, 17:44
              Uprawnienia uczelni wyższej ma? Ma. Więc czy chcesz czy nie jest uczelnią wyższą, wkrótce zresztą akademią, oceny jednostek naukowych możesz znaleźć w MNiSW. To czym dla Ciebie coś jest jest nie sprawi, że realnie się tym stanie :).
              Jestem zwykłym szarym żuczkiem, który dopiero co skończył studia i wprowadza w życie dalsze plany zawodowe, nie muszę nikogo udawać. Faktem jest, że to tutaj rozwinęłam i pogłębiłam swoją wiedzę i pasję, dano mi taką możliwość, poznałam wspaniałych ludzi, specjalistów. Nigdy nikt nie dał mi odczuć w trakcie współpracy z innymi uczelniami- publicznymi i nie, że jestem gorsza. Cóż widać niektórzy patrzą na właśnie wiedzę i pasję, a nie na nazwy :).
              Dla Ciebie pozostanę głąbem po pseudoszkółce- ale mnie to nie boli w najmniejszym stopniu, sama się obronię, kiedy będzie trzeba- w realnym życiu.
              Pozdrawiam
              • popisuarka Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 26.10.10, 17:49
                Takowe uprawnienia ma tez rzeszowska WSIiZ czy tez lodzka AHE, co nie przeszkada im byc parodiami wyzszych uczelni. A ta w miescie Lodzi jest nawet AKADEMIA!
                Mam nadzieje, ze skonczysz lepiej niz na bezrobociu w Polsce czy tez na zmywaku w UK...
                • ritsuko Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 26.10.10, 18:25
                  Bezrobocie mi nie grozi- mam doświadczenie zdobyte w trakcie studiów, bardziej mi jednak zależy na pracy w zawodzie :), za granicę nie wybieram się tym bardziej.
                  Wiem gdzie pracują dotychczasowi absolwenci, więc widać się sprawdzają. Bo zawsze trzeba pamiętać, że papier nic nie daje- można być kiepskim po dziennych na UJ i świetnym specjalistą po prywatnych zaocznych- liczy się to ile my sami wnosimy, ile chcemy dać z siebie.
                  • Gość: Kagan Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? IP: 193.136.157.* 26.10.10, 18:29
                    Nie rozsmieszaj mnie. W kapitalizmie bezrobocie nie grozi tylko wlascicielom kapitalu...
                    A zaloze, sie ze jednak wyemigrujesz, chyba ze masz tzw. plecy w Polsce...
                    • ritsuko Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 26.10.10, 19:25
                      Nie żartuj :). Pięć lat temu potrafiłam z zerowym doświadczeniem znaleźć pracę, później zmieniając również problemu nie miałam- bez pleców, ew. z takimi, które sobie wypracowałam -przechodząc w jednej grupie firm, bo się sprawdziłam.
                      Nie kręci mnie cwaniactwo, umiem sama sobie dać radę, szybko się uczę. Jeśli wyjadę, to raczej się dokształcać.
                      Kagan, czy Ty żyjesz w realnym świecie? Bo powtarzasz tylko banały, forumowe mądrości, które przy minimum wysiłku, chęci oraz procesów w mózgu- nie mają przełożenia na prawdziwe życie :)
                      • Gość: Kagan Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? IP: 193.136.157.* 27.10.10, 14:29
                        Takas niby inteligentna Ritsuko, ale w dyskusji schodzisz zaraz do poziomu wyzwisk...
                        • ritsuko Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 27.10.10, 15:36
                          Ale ja nikogo nie wyzwałam. Czytam, czytam i naprawdę nie widzę...
                          • ritsuko Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 27.10.10, 15:38
                            A na marginesie inteligencja nie ma nic wspólnego z erudycją czy kulturą :)
                            • da.la.ta.ta Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 27.10.10, 18:06
                              Czyzby?
                          • da.la.ta.ta Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 27.10.10, 18:06
                            Proponuje wizyte u okulisty...
                            • ritsuko Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 27.10.10, 19:12
                              Dobra, znam ten tok rozumowania...
                              Chodzi zapewne o fragment:
                              "Kagan, czy Ty żyjesz w realnym świecie? Bo powtarzasz tylko banały, forumowe mądrości, które przy minimum wysiłku, chęci oraz procesów w mózgu- nie mają przełożenia na prawdziwe życie :)"
                              Który zapewne Was wszystkich dotknął. Tylko to jest prawda. O pracę nie jest trudno, wystarczy się postarać oraz trochę przyłożyć. Owszem nie zawsze jest to praca wymarzona i za 10 tysi na wejście, ale nie mówmy, że tak ciężko jest.
                              • Gość: Kagan Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? IP: *.102.217.83.rev.optimus.pt 27.10.10, 22:12
                                A ja w tej biednej, jak na zachodnia Europe, Portugalii mam prace za wiecej niz 12 tys. zl na miesiac, i to wrecz wymarzona, bo na panstwowej wyzszej uczelni (uniwersytecie), jako tzw. research professor, czyli bez koniecznosci prowadzenia zajec ze studentami!
                                W Polsce takich prac zas nie ma, nie bylo i nie bedzie... Chyba, ze dokona sie w niej rewolucja...
                                • ritsuko Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 27.10.10, 23:36
                                  Owszem, ale nie porównuj tego ze zmywakiem i koniecznością wyjazdu do takiej właśnie pracy, bo nie ma to sensu. Dla mnie totalnie nierozwojowa praca związana z ograniczaniem własnych potrzeb, oddaleniem od rodziny- co nie pozostaje bez konsekwencji- tylko dla uciułania kasy, powrotu, a potem nie raz powtórka jest bez sensu. Co innego fajna, rozwijająca praca za granicą, która stwarza możliwości, jakich w kraju nie ma- takie przykłady mam w otoczeniu. O dziwo po polskich uczelniach :)
                                  BTW bardzo podoba mi się idea firm spin-off, myślę, że to jest szansa dla naszych naukowców :)
                                  • Gość: Kagan Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? IP: 193.136.157.* 28.10.10, 15:35
                                    1. Gdzie masz dzis w Polsce prawdziwe wyzsze uczelnie? Moze we Wroclawiu?
                                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8581770,Zawieszony_rektora_do_minister_Kopacz__Nie_mozna_mnie.html
                                    2. Ta idea firm spin-off to kolejny przekret polegajacy na wyludzeniu pieniedzy od podatnikow...
                  • terrtt Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 26.10.10, 19:29
                    To jest nieprawda. Nawet, jeśli poziom nauczania jest identyczny to na prywatne idą marniacy a elita idzie na państwowe, a dowodem są progi. Nie zmienia to faktu, że zamiast marnować 5 lat na studiach młodzież mogłaby od razu iść do pracy. Ale cóż, mit "osoby z wyższym wykształceniem" pokutuje w narodzie (na zachodzie jest gorzej, ale tam mają dużo mniej "osób z wyższym wykształceniem") więc wątpię, czy uda się przerwać jakoś tę absurdalną spiralę pseudonauczania.
                    • ritsuko Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 26.10.10, 19:55
                      W zawodzie, w którym chcę pracować mgr jest niezbędny- do samej pracy jako takiej oczywiście nie, ale w tym zawodzie akurat tak jest.
                      Poza tym uwzględniając wpływ niżów oraz wyżów demograficznych nie w każdym roku z poziomem jest identycznie. Do tego uwzględniając reformę i bałagan jaki był w pierwszym roku zmiany przy niekoniecznie fajnych przelicznikach stara matura-nowa też nie można mówić o super elicie.
                      BTW o czym mówimy pisząc "marniacy" i "elita"? O inteligencji, potencjale, pracowitości, kujoństwie, oczytaniu, wiedzy, szczęściu, wychowaniu w odpowiednich warunkach?
                      Zapewniam Cię, że np. w elitarnej Mensie spotkać możesz zarówno osoby z kolejnymi stopniami naukowymi jak i pracowników fizycznych, absolwentów uczelni publicznych, jak i prywatnych :)
                      • terrtt Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 26.10.10, 20:35
                        Przepraszam, za użycie tych słów, ale chyba wiesz o co mi chodziło. O umiejętność nauki w warunkach szkolnych, co jest dosyć dobrym wskaźnikiem inteligencji, pracowitości i innych pozytywnych cech. Całe szczęście, po wprowadzeniu bardzo restrykcyjnych egzaminów maturalnych, statystyki tej nie zaburza umiejętność oszustw.

                        Mam wrażenie, że przyznałeś mi rację. MGR przed nazwiskiem jest tak potrzebne w zdecydowanej większości zawodów jak papier toaletowy o zapachu dojrzewającej róży. Ale bez tego ani rusz. Skończyłem studia na najstarszej i ponoć najlepszej uczelni w Polsce, powiem tyle: gdybym poszedł do technikum ekonomicznego a nie do liceum i na studia to moja wiedza byłaby nie mniejsza a tak straciłem 2 lata (+2 lata na magisterce). Za to zyskałem najpiękniejszy okres w życiu, mówcie co chcecie ale życie studenckie jest wspaniałe.
                        • ritsuko Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 26.10.10, 21:11
                          Kurczę, ciężko mi wskazać gdzie możnaby oszczędności akurat u mnie zrobić, nie żałuję tych 5 lat, w sumie to nawet mam niedosyt, bo coś tam chciałabym rozwinąć jeszcze :). Może dlatego, że autentyczną przyjemnością były studia, a specjalność wymagająca więcej pracy.
                          W sumie na początku studiów miałam w sobie jakiś żal, że to nie uniwerek, choć większy, że to nie dzienne i muszę czekać na zajęcia dłużej, choć coś już mam na teraz. Pewnie to też wina mojego lenistwa i niezdecydowania zaraz po maturze (bo właśnie rok przerwy też zadecydował, byłam ostatnim rocznikiem przed reformą). Ale mam jakieś przemożne wrażenie, że gdybym tu nie trafiła to nie założyłabym swojego koła, nie spotkała mojej cudownej promotorki, która sprawiła, że znalazłam coś co lubię i mnie wciąga- taki sens przypadków :).
                          Skończyłam dobre liceum, bez wysiłku, mam wysokie IQ, nie muszę się wiecznie podbudowywać. Ja po prostu chcę robić to co lubię i co już w pewnym stopniu dobrze robię. Same studia by mi tego nie dały- tak jak i Tobie. W Polsce jest jakaś magia studiów, nawet jeśli nic nie dają. A przecież ważne jest, żeby się spełniać, nieważne z jakim tytułem :)
                          • Gość: Kagan Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? IP: 193.136.157.* 27.10.10, 14:27
                            Otoz to. W zyciu najważniejsze jest, żeby się spełniać, a warunkow do tego spełniania się to nie ma dzis w Polsce ponad 90% jej mieszkancow...
                        • Gość: Kagan Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? IP: 193.136.157.* 27.10.10, 14:28
                          Zgoda: życie studenckie jest wspaniałe. Ale czemu podatnicy maja je tobie fundowac?
                          • terrtt Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? 28.10.10, 12:10
                            A skąd ja w wieku 16 lat miałem wiedzieć, że studia, pod względem merytorycznym, to gó...? To wtedy wybiera się szkołę średnią.
                            • Gość: Kagan Re: A może sekret tkwi gdzie indziej... Opłaty? IP: 193.136.157.* 28.10.10, 15:32
                              Ja cie za to nie winie!
    • Gość: rob Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.tktelekom.pl 25.10.10, 22:31
      ja zatrudniam ludzi i od razu odrzucam cv z prywatnych uczelni, to zazwyczaj cwaniaczki i nieroby z kupionym tytułęm
    • Gość: Andi Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.eurotel.cz 25.10.10, 22:50
      Moim zdaniem wielu wykładowców państwowych uczelni działa na szkodę swoich
      zakładów pracy. Tylko których? Skoro pracują w tak wielu?
    • Gość: Lolo Byle jakie uczelnie IP: *.dclient.hispeed.ch 26.10.10, 00:31
      niepotrzebni (wybrakowani) absolwenci - z punktu widzenia tzw. Zachodu
      • Gość: Kagan Re: Byle jakie uczelnie IP: 193.136.157.* 26.10.10, 13:12
        Uczeni przez wykladowcow, ktorych nie chca na Zachodzie...
    • Gość: eeeee Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.med.nyu.edu 26.10.10, 01:14
      z kierunkow dziennych na uczelniach panstwowych tez nie da sie wyleciec; z mojego rocznika na UJocie nie wylecial nikt, nawet ludzie ktorzy nie chodzili na wyklady ani na egzaminy;
      • Gość: goscLA Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.lsanca.fios.verizon.net 26.10.10, 05:56
        no to moze ja wtrace swoje trzy grosze.
        To co sie dzieje opisane w artykule to swiadczy jak niedojrzale jest polske spoleczenstwo i jak chore jest myslenie. Jezeli ludzie chca studiowac latwo i chca dostac prace niedlugo w Niemczech bez ograniczen przy zbiorze jablek to ja mysle ze beda mieli sukces w otrzymaniu tejze pracy, wszystkie natomiast prace ktore wymagaja wiekszych kwalifikacji beda dla Polakow niedostepne w Polsce tym bardziej zagranica. Polskie firmy beda zatrudniac lepiej wyksztalconych Niemcow czy Anglikow. Na rynku pracy liczy sie wiedza ,umiejetnosci i doswiadczenie.polacy tego nie chca, chca papierek z tytulem mgr ktory bedzie sie swietnie nadawal na tapete.
        W Polsce generalnie nauka upadla po 1989 roku, naukowcy polscy za granica w wiekszosci to ci z tytulem sprzed tego roku i wiekszosc tytulow naukowcyh zdobyli zagranica i tam prowadzili badania.
        W Polsce sa nieliczni zdolni mlodzi naukowcy, spotkalem takich np w Buenos Aires na kongresie alergi i astmy w 2009. Spotykam czesto w Los Angeles gdzie mieszkam od 20 lat z tym ze trudno juz ich nazwac polskimi naukowcami jezlei mieszkaja tu 30-40 lat.SA to Amerykanie polskiego pochodzenia, ktorych Polska intersesuje poniewaz maja tam jeszcze rodziny
        • Gość: Kagan Na polskich uczelniach zostaly odpadki IP: 193.136.157.* 26.10.10, 13:01
          Otoz to. Jesli ktos byl w Polsce dobrym naukowcem, to wyemigrowal, tak jak ja, na Zachod. Na polskich uczelnich zostali tylko ci, ktorych nie chciano na Zachodzie, czyli po prostu odpadki...
          lech.keller@gmail.com
    • three-gun-max Państwowe dziadostwo 26.10.10, 08:34
      Fajny sposób tłumaczenia rzecznika państowej szkółki: nie przychodzą do nas bo jesteśmy zbyt zaj*biści. Niestety państwowe szkoły to jak państwowe przychodnie, państwowe szpitale, ZUS i urzędy: syf i dziadostwo.
    • Gość: ja Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 46.112.144.* 26.10.10, 09:40
      i znowu dziennikarzyny manipulują tytułem artykułu i internałtami.
      rzygać mi się chce jak robią to w tak otwarcie.
      tytuł powinien brzmieć idzie niż demograficzny i profesorki zostaną bez pracy, czyli znajdą się w sytuacji swoich absolwentów :) jakie to urocze
      teraz gdy podaż miejsc na uniwersytetach przekroczyła popyt zacznie się normalność czyli powolny wzrost jakości produktu - kształcenia.
      każdy wie że w przypadku gdy mamy wiecej klientów niż zdolności produkcyjnych, to możemy sobie pozwolić na buble i fuszerki a towar - edukacja i tak będzie sprzedana :)
      w przypadku braku klientów musimy się starać bardzo się starać czyli edukacja uniwersytecka zacznie wychodzić z obecnego bagna beż żadnych reform wystarczy wolny rynek :)
      wierzcie w wolny rynek i centralne więzienie w tworkach dlA WSZYSTKICH polskich polityków :)
    • Gość: Sceptyk Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.toya.net.pl 26.10.10, 09:47
      Tak sie sklada ze jestem pracownikiem uczelni prywatnej i poznalem kilka powodow dla ktorych studenci nie garna sie na studia platne na publicznych uczelniach.

      Na uczelni publicznej student zaoczny (platny) jest zlem koniecznym. Trzeba go tolerowac, bo przynosi kase, ale na powazanie i uwage nie zasluguje. Pisali o tym szanowni przedmowcy.

      Druga, bardziej istotna kwestia jest podejscie uczelni. 20 zjazdow w semestrze, co weekend przez 9 miesiecy to nie jest obciazenie na ktore moze sobie pozwolic osoba pracujaca, z rodzina - a taki ma profil przecietny student zaoczny. Rozumiem ze poziom ksztalcenia wymaga duzej ilosci zajec, ale przy takim obciazeniu nie ma kiedy nawet powtorzyc materialu! Nie dziwcie sie ze potencjalny kandydat widzac taki program rezygnuje ze skladania papierow i idzie tam, gdzie organizacja studiow umozliwia mu zachowanie minimum czasu na aktywnosci zycia prywatnego.

      "Nauczcie się wreszcie ludzie, że jak zdawalność egzaminu wynosi 10%, to nie świadczy to o wysokim poziomie nauczania, tylko zupełnie odwrotnie... "
      Swiete slowa, zdawalnosc na poziomie ponizej 50% to porazka nauczyciela, a nie ucznia. Dodajmy ze "uwalanie" za nieobecnosci na zajeciach to nieporozumienie Student ma umiec material, jak sie go nauczyl - jego sprawa. Ja zrezygnowalem ze sprawdzania list w ogole - umiesz - zdales, nie umiesz - 100% frekwencji ci nie pomoze.

      • Gość: Adam Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.10, 10:53
        Masz rację, dodam do tego sposób prowadzenia zajęć na większości uczelni.
        Większość wykładowców obecnie, wkleja "skróty" książek do slajdów, które wyswietla
        studentom. Jeśli mam poświęcać wszystkie soboty i niedziele na to ,żeby ów pokaz slajdów ogladać, a potem i tak na własną rękę szukać materiałów,żeby przygotować sie do egzaminów, to wolę chyba dostać spis zagadnień i tematy ewentualnych projektów na początku semestru bez konieczności chodzenia na zajecia z których nic sie nie wynosi.
        • Gość: angrusz1 Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.10, 11:21
          Do Adama :

          Twoja wola ale wiedzę musisz mieć i wykazać się nią na egzaminie .
          • Gość: Adam Do angrusz1 IP: *.makow.tmtsystem.pl / 192.168.20.* 26.10.10, 12:50
            To jest akurat sprawa oczywista, że należy wiedzą wykazać sie na egzaminie. Problem polega jednak na tym, że jeśli tracę cały swój wolny czas - wszystkie soboty i niedziele ( w tygodniu pracuję) na zajęcia, które w ok. 70% nic nie dają, ale muszę na nich być - bo wykładowca
            tego wymaga, to juz nie mam ani siły ani czasu na szukanie "prawdziwych" materiałów do nauki.

            Dodam, że jak czytam artykuły i komentarze na temat wyższości studiów na uczelniach renomowanych nad uczelniami prywatnymi to mi tylko rece opadają....
      • Gość: Kagan Re: Uczelnie nie zarobią na studentach zaocznych IP: 193.136.157.* 26.10.10, 12:57
        Studenci nie garna sie na studia platne na publicznych uczelniach, skoro na prywatnych (np. WSIiZ w Rzeszowie czy AHE w Lodzi) moga sobie kupic dyplomy taniej i prosciej...
        lech.keller@gmail.com
    • hollowcat Państwowe uczelnie to jeszcze PRL 26.10.10, 11:49
      Skończyłem jedną z pańtwowych politechnik i co? Jakbym miał za to płacić to napewno poszedłbym gdzie indziej.

      Dziekanat otwarty 3 godziny dziennie, 4 dni w tygodniu, przez telefon nie da się nic załatwić. To jest raczej ogólnopolski standard. Zero szacunku dla studenta bo w końcu "za darmo" studiuje.
      To że "za darmo" to jestem jeszcze w stanie zrozumieć, ale czemu tak samo albo jeszcze gorzej traktują studentów zaocznych którzy płacą neimałe (600zł/mies) pieniądze?
Pełna wersja