Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź

06.12.10, 09:17
Tak! Koniecznie na ulicę! Nic tak nie poprawi bezpieczeństwa na nieodśniezonej drodze jak rowerzysta!

Także samo, na pewno piesi docenią i przyklaszczą rowerzyście jadącemu chodnikiem, nic to że zostaną ochlapani błotem!

Zdecydowanie mamy za mało burdlu na ulicach, zapraszamy rowerzystów - niech się dołączą do cyrku.
    • Gość: szywoj Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.gemini.net.pl 06.12.10, 09:29
      Zobaczymy czy nasz nowy - stary prezydent miasta Krakowa zrobi cos ze stanem sciezek rowerowych (nie tylko z ich rozbudowa i polaczeniem w siec szlakow jak to zapowiadal) ale moze na dobry poczatek z odsniezeniem ich w zimie bo zalega na nich snieg zarowno z ledwo co odsniezanych chodnikow po ktorych sie niestety nie da jezdzic, jak i snieg i bloto posniegowe z ulic, ktorymi owszem jezdzic sie da ale dostarcza "bardzo" przyjemnych wrazen i emocji ;)

      Pozdrowienia dla najwytrwalszych krakowskich rowerzystow i do zobaczenia na ulicach :)
      • Gość: d Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.dynamic.chello.pl 06.12.10, 09:38
        do zobaczenia na ulicach. :) Artykul dobry.
      • Gość: całoroczny Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.um.krakow.pl 06.12.10, 09:41
        Odnośnie bezpieczeństwa na ulicach - w zimie jakimś odczarowaniem wzmaga się kultura kierowców, którzy nie zajeżdżają drogi, starają się trzymać od krawężnika w odległości pozwalającej na swobodny przejazd roweru itp. Samochody generalnie zimą jeżdżą wolniej to i bezpieczniej. Jeśli chodzi o chodniki, to piesi nie ustępują miejsca w przeszkadzaniu na ścieżkach, bo po odśnieżeniu używają ich jako chodników (analogicznie do warunków letnich). Z odśnieżaniem jest inna sprawa - moim zdaniem wystarczyłoby ubić śnieg na ścieżkach i utrzymywać tzw. nawierzchnię białą posypaną np. piachem - jeździ się dobrze, nie wpada się w zaspy i nikt nie narzeka. Na koniec mogę tylko zwrócić uwagę na posypywanie solą, która robi więcej złego niż dobrego na dłuższą metę.
        • Gość: kraksu Żądamy usunięcia śniegu ze ścieżek rowerowych! IP: *.ists.pl 06.12.10, 11:53
          W całym Krakowie powinno być to co wprowadzają teraz w Hiszpani: jazda 30 km/h
          Byłoby wreszczie bezpiecznie.
          Żądamy usunięcia śniegu ze ścieżek rowerowych!
          • Gość: o Przemrożony umysł? IP: *.internetdsl.tpnet.pl / 192.168.12.* 08.12.10, 00:17
            A dlaczego aż 30 km/h? Bądźmy lepsi niż Hiszpanie i wprowadźmy 10 km/h!
            • Gość: JJM Re: Przemrożony umysł? IP: *.sshunet.nl 10.12.10, 22:50
              Jesteś blisko, w ścisłym centrum to wręcz 0 km/h, czyli całkowity zakaz poruszania się samochodami tak jak w cywilizowanych miastach. Miasto jest dla ludzi a nie dla samochodów.

              Ponadto przynajmniej kilkakrotny wzrost cen parkowania, które teraz są śmiesznie niskie.
      • Gość: jan wsiadaj na rower i jedź Wpadnij pod auto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 09:14
        Jazda zimą po ulicach to kaskaderstwo.
        Ostatnio taki oszołom otarł mi auto i jeszcze miał pretensje bo go w lewym lusterku nie widziałem.
        a między autem a chodnikiem było + - tyle co ma studzienka.
        ON oczywiście musi się wcisnąć. Jedzie bez jakiegokolwiek oznakowania / takich sporo /.
        Rowerowa ścieżka równiutka gładziutka a chodnik dziurawy, więc po tej ścieżynce matka pcha wózek.
        On panisko jedzie może przejechać spokojnie obok, ale nie ON musi ryja wydrzeć na nią.
        Pozdrawiam rowerzystów
        • Gość: ...ó?o... Re: wsiadaj na rower i jedź Wpadnij pod auto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 11:07
          Jazda zimą po ulicach to kaskaderstwo.

          schlijper.nl/search/Amsterdam/fd%3A20101101/mt%3Ap/101129-21-albert-cuypstraat-ferdinand-bolstraat.photo
          - uwaga, na zdjęciu sami kaskaderzy! :)

          Rowerowa ścieżka równiutka gładziutka a chodnik dziurawy, więc po tej ścieżynce
          matka pcha wózek.


          A potem jest narzekanie, że rowerzyści źli, bo łamią przepisy. A czasami nie jadą po ścieżce dlatego, że się NIE DA; bo matka pcha po niej wózek, bo stoi na niej samochód/samochody, bo idzie po niej kilkudziesięcioosobowa wycieczka (Błonia - norma mimo dobrego oznakowania).
          Jak to było? źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz? Chyba jakoś tak...
    • Gość: kiedys filmik piękny ale... IP: *.zax.pl 06.12.10, 09:39
      tam rowerzyści jeżdżą po całkiem nieźle utrzymanych ścieżkach rowerowych, ani nie po chodnikach dla pieszych, ani nie po jezdniach.
      Przestałem jeździć w zimie (chodzi o śnieżną zimę jak obecnie) jakieś trzy lata temu, po paru niebezpiecznych i mało przyjemnych sytuacjach.

      Pozdrawiam
    • michgre82 Pare uwag praktycznych 06.12.10, 09:53
      Drugi sezon jezdze 2.5 km do pracy, tez zima.

      1) Oczywistym jest, ze jest dzieki temu jedno auto mniej na drodze
      2) W zimie szwankuje odsniezanie sciezek rowerowych. Szcegolnie dotyczy to tych sciezek, ktore sa wydzielone z drogi - przykladowo sciezka rowerowa wzdloz Reymonta zima nie istnieje - jest zawalona odpluzonym sniegiem
      3) Tez apelue o niesolnie sciezek. Najlepiej sie jezdzi po twardym - najgozej - po sypkim sniegu i blocie posniegowym.. Wiec wystarczy odpluzyc.
      • misself Re: Pare uwag praktycznych 07.12.10, 13:13
        michgre82 napisał:

        > 1) Oczywistym jest, ze jest dzieki temu jedno auto mniej na drodze

        Gdybyś jeździł tramwajem/autobusem/metrem/trolejbusem, też by było.
        A gdyby więcej osób tak postępowało, miasto by się odkorkowało.
        • Gość: turysta Re: Pare uwag praktycznych IP: *.dynamic.chello.pl 08.12.10, 18:52
          > Gdybyś jeździł tramwajem/autobusem/metrem/trolejbusem, też by było.
          > A gdyby więcej osób tak postępowało, miasto by się odkorkowało.

          Tramwaj/autobus/metro/trolejbus ma to do siebie, że jeździ wg rozkładów (w teorii), często trzeba do niego dotrzeć kawałek drogi, przesiadać się kilka razy i przebywać z pasażerami o różnym poziomie zdrowia. Zaletą główną jest, że nie pada na głowę, i że człowiek raczej się nie spoci. Analizując różne za i przeciw stwierdzam, że w zdecydowaną większość dni wolę jednak rower. Odporny na korki tak samo, jako tramwaje/metro. Posiada zalety samochodu, że wyjeżdżam, kiedy chcę i nie marznę, w oczekiwaniu na zbiorkom, który nie wiadomo, czy w ogóle dojedzie.. Rozgrzewka przydaje się zimą.. Samochód i zbiorkom? Tylko w wyjątkowych sytuacjach..
          • Gość: M Re: Pare uwag praktycznych IP: *.absystems.pl 13.12.10, 11:57
            jakis sensowny komentarz w koncu
    • Gość: sdf Chory pomysł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.10, 09:57
      Widziałem już tej zimy paru "miszczów" dwóch kółek - na oblodzonej drodze, w śnieżycy, po zmroku, bez świateł ani odblasków. Jazdę rowerem w tych warunkach po miejskich dwupasmówkach rozpatruję w kategoriach próby samobójstwa.
      Ja bardzo lubię rower (także jako środek transportu w mieście), ale - kochani krakowscy zimowy cykliści, jesteście po*ąbani...

      Porównywanie się do Holandii nie ma sensu, bo
      1) Holandia ma ścieżki rowerowe
      2) Holandia utrzymuje ścieżki rowerowe we właściwym stanie
      3) W Holandii kultura komunikacji rowerowej rozwija się od kilkudziesięciu lat

      U nas sieci dróg rowerowych nie ma, więc jak mają ludzie po nich jeździć?
      Równie dobrze można by nawoływać, byśmy jeździli na łyżwach po sieci zamarzniętych kanałów łączących wszystkie części miasta - przecież w Holandii to działa. Aaa, że u nas nie ma kanałów?? Ojtam ojtam, w takim razie można jeździć na łyżwach po drogach, a kanały się zbuduje za 1000 lat (podobnie jak ścieżki rowerowe).
      • Gość: kanałów nie mamy Re: Chory pomysł IP: *.cusi.uj.edu.pl 06.12.10, 10:08
        ale drogi mamy. A rowerzysta jest pełnoprawnym użytkownikiem dróg.
        Więc Twoje wywody pudłują.

        Nawet w największą śnieżycę z połowy zeszłego tygodnia jechałem z pracy do domu na bajku wśród sznurka samochodów i nie było żadnych problemów.


        • Gość: maala Re: Chory pomysł IP: *.ghnet.pl 06.12.10, 10:55
          Rowerzysta NIE JEST pełnoprawnym użytkownikiem dróg;
          1 nie ma obowiązku posiadania prawa jazdy, ani karty rowerowej - czyli nie musi znać przepisów ruchu drogowego
          2 nie płaci ŻADNEGO podatku drogowego- czyli nie finansuje utrzymania i budowy dróg
          3 nie płaci ubezpieczenia- w razie kolizji teoretycznie powinien pokryć szkody z własnej kieszeni, ale w praktyce moje lusterko więcej kosztuje niż niejeden rower który je uszkodził wyprzedzając z prawej strony!!!
          • Gość: szanowny/a 'maala' Re: Chory pomysł IP: *.cusi.uj.edu.pl 06.12.10, 11:30
            > 1 nie ma obowiązku posiadania prawa jazdy, ani karty rowerowej - czyli nie mus
            > i znać przepisów ruchu drogowego
            Dobrze napisane NIE MA OBOWIĄZKU. Tak zdecydował ustawodawca i nic Ci do tego. W niczym to jego praw nie umniejsza (obowiązków oczywiście też nie).

            > 2 nie płaci ŻADNEGO podatku drogowego- czyli nie finansuje utrzymania i budowy
            > dróg
            Drogi w mieście nie są utrzymywane z podatków drogowych. Więc nie opowiadaj bzdur.
            Weź też pod uwagę, że jest całkiem sporo osób, które jadą do pracy rowerem i płacą dużo większe podatki niż przeciętny użytkownik 10 letniego samochodu kupionego za 5000zł.

            > 3 nie płaci ubezpieczenia- w razie kolizji teoretycznie powinien pokryć szkody
            > z własnej kieszeni, ale w praktyce moje lusterko więcej kosztuje niż niejeden
            > rower który je uszkodził wyprzedzając z prawej strony!!!
            To decyzja rowerzysty. I nic Ci do niej. Jak woli finansować z własnej kieszeni to jego sprawa.

            Przypomnę też, że omijanie z prawej stojących samochodów jest legalne. Tak więc uważaj bo to lusterko to może być Twoja wina jeśli w trakcie gdy Cię omijam ruszysz do przodu.
            • tbarbasz Re: Chory pomysł 06.12.10, 12:18
              Gość portalu: szanowny/a 'maala' napisał(a):

              > Drogi w mieście nie są utrzymywane z podatków drogowych. Więc nie opowiadaj bzd
              > ur.
              > Weź też pod uwagę, że jest całkiem sporo osób, które jadą do pracy rowerem i pł
              > acą dużo większe podatki niż przeciętny użytkownik 10 letniego samochodu kupion
              > ego za 5000zł.
              Ta... Ludzie jeżdżący samochodami to nie pracują i nie płacą podatków! Ot logika!
              A kierowcy płacą nie tylko podatek drogowy, ale akcyzę (do budżetu, z którego część idzie również na potrzeby miast), za szereg usług (z parkowaniem włącznie) - która to kasa jest opodatkowana lub zostaje w gminie (mieście) itp. itd. to takie "jelenie" od czasu Komuny - pewnie "badylarze", ale "prywatna inicjatywa" albo inne "elementy antysocjalistyczne". Takie to już komunistyczne myślenie - "zabierać innym - bo po co mają mieć". A jak się śmią upominać - to wrzask "tłuste d..., blachosmrody jedne"!

              > > 3 nie płaci ubezpieczenia- w razie kolizji teoretycznie powinien pokryć s
              > zkody
              > > z własnej kieszeni, ale w praktyce moje lusterko więcej kosztuje niż niej
              > eden
              > > rower który je uszkodził wyprzedzając z prawej strony!!!
              > To decyzja rowerzysty. I nic Ci do niej. Jak woli finansować z własnej kieszeni
              > to jego sprawa.
              Jak na razie (polecam lekturę PoRD) to wyprzedzanie z prawej strony jest dozwolone pod pewnymi warunkami. Szanujmy przepisy - także te dla nas niewygodne! Omijanie to co innego.
              >
              Poza tym to nie ma znaczenia - bo przeciętny rowerzysta i tak ucieknie! Ani w głowie mu będzie płacić ani wypełnić oświadczenie ubezpieczeniowe. Co tam, że ktoś poniósł szkodę!
              Rowerzyści uciekają nawet jeśli w wypadku z ich udziałem sa ofiary w ludziach (znów PoRD cos o postępowaniu w takich przypadkach mówi) - był niejeden taki wypadek w Krakowie. A jak reaguje środowisko cyklistów: "Pieszego wina, po co tam lazł - dobrze mu tak!" (sprawdź archiwum tego forum). A PoRD nie upoważnia NIKOGO (nawet rowerzysty) do oddalenia sie z miejsca wypadku z ofiarami bez udzielenia im pomocy i wymaga obligatoryjnego wezwania Policji. Ucieczka z miejsca wypadku kierowcy to wyjątek - rowerzysty to reguła! Przecież nikt nie spisze numeru i szukaj wiatru w polu. A że potracony pieszy nie może się podnieść - jego kłopot! Nie sobie wezwie pomoc "komórką".
              I wina nie ma tu nic do rzeczy! I to jest właśnie problem - rowerzyści przestrzegają tylko tych przepisów, które sami uznają za słuszne...
              Wczoraj rowerzysta poślizgnął się na jezdni (omijając z prawej stojące samochody) i nieźle jeden (stojący 2 auta przede mną) porysował. Pozbierał się, chwycił rower, przerzucił przez pryzmę śniegu na chodnik, wskoczył na siodełko i dał "dyla" jak najszybciej potrafił! I tak właśnie postępuje większość rowerzystów.
              • Gość: tbarabaszu teraz Re: Chory pomysł IP: *.cusi.uj.edu.pl 06.12.10, 13:55
                to już dosoliłeś nieźle:
                > Poza tym to nie ma znaczenia - bo przeciętny rowerzysta i tak ucieknie! Ani w g
                > łowie mu będzie płacić ani wypełnić oświadczenie ubezpieczeniowe. Co tam, że kt
                > oś poniósł szkodę!

                Prócz tego rowerzyści to pijacy i złodzieje.
                Za to kierowcy to aniołki. Nigdy prasa nie pisała o kierowcy samochodu, który zwiał, natomiast o rowerzystach trąbią codziennie.

                Kamieniować! Nic innego nie pozostaje, a narzędzie zbrodni (rowery) przetapiać.

                A wracając do poważnej rozmowy stwierdzam, że dyskusja z Tobą przy takim podejściu nie ma sensu.
                • Gość: ...ó?o... Re: Chory pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.10, 14:01
                  A wracając do poważnej rozmowy stwierdzam, że dyskusja z Tobą przy takim podejściu nie ma sensu.

                  Ja to zauważyłem dawno temu ;-)
                • tbarbasz Re: Chory pomysł 06.12.10, 14:21
                  Gość portalu: tbarabaszu teraz napisał(a):

                  > to już dosoliłeś nieźle:
                  > > Poza tym to nie ma znaczenia - bo przeciętny rowerzysta i tak ucieknie! A
                  > ni w g
                  > > łowie mu będzie płacić ani wypełnić oświadczenie ubezpieczeniowe. Co tam,
                  > że kt
                  > > oś poniósł szkodę!
                  Np to proszę o prostą odpowiedź - tak czy nie:
                  Czy rowerzysta, o którym pisałem, który się poślizgnął przeciskając się na siłę pomiędzy samochodami i przyzmą śniegu na centymetry i w efekcie uszkodził samochód postąpił poprawnie uciekając?
                  • Gość: Piotrek Re: Chory pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 10:54
                    Żaden argument. Przeciętny kierowca, jak coś uszkodzi, też spieprza, jeśli tylko ma taką możliwość - np. kiedy porysuje komuś samochód na parkingu i tego kogoś akurat w pobliżu nie ma, na ogół nie zostawia za wycieraczką swojego numeru telefonu (są chlubne wyjątki, oczywiście).
                    • Gość: o Re: Chory pomysł IP: *.internetdsl.tpnet.pl / 192.168.12.* 08.12.10, 00:22
                      Ale tutaj jest mowa o porysowaniu samochodu, którego kierowca był w pobliżu i rowerzysta łatwo mógł się z nim skontaktować -a mimo to rowerzysta uciekł.
              • Gość: rower Re: Chory pomysł IP: *.cusi.uj.edu.pl 06.12.10, 13:57
                >Ta... Ludzie jeżdżący samochodami to nie pracują i nie płacą podatków! Ot logika!
                >A kierowcy płacą nie tylko podatek drogowy, ale akcyzę (do budżetu, z którego część idzie >również na potrzeby miast), za szereg usług (z parkowaniem włącznie) - która to kasa jest >opodatkowana lub zostaje w gminie (mieście) itp. itd. to takie "jelenie" od czasu Komuny - >pewnie "badylarze", ale "prywatna

                Znowu bzdury gadasz.
                Fakt posiadania samochodu wcale ni oznacza, że coś się należy, że się płaci większe podatki.
                A tak właśnie większość kierowców pisze: płacę za benzynę więc droga jest moja.
              • Gość: cin Re: Chory pomysł IP: *.centertel.pl 06.12.10, 21:55
                Masz problem z OC, AC, akcyzą, podatkami itp. itd? Przesiądź się na rower ;-)
          • Gość: kk Re: Chory pomysł IP: *.barn.cable.virginmedia.com 06.12.10, 11:39
            Rowerzysta JEST pelnoprawnym uzytkownikiem drog;

            1. Nieznajomosc prawa nie zwalnia z obowiazku jego przestrzegania. Nie trzeba znac przepisu, zeby ten obowiazywal! Co powiesz wjezdzajac pod prad w anglii? nie wiedzialem ze jest tu ruch lewostronny? albo moze uwazalbys siebie za niepelnoprawnego uzytkownika ruchu?

            2. drogi sa PUBLICZNE, naleza do calego spoleczenstwa, prawo do ich uzytkowania nalezy do wszystkich. Czy piesi idacy po wiejskiej drodze bez chodnika nie sa wg Ciebie pelnoprawnymi uzytkownikami drog, bo nie placa? Drogi i ulice sa dla samochodow dlatego, ze wczesniej odebrano je innym uzytkownikom ruchu na rzecz samochodow!

            3. Ty tez w razie kolizji musisz pokryc koszta z wlasnej kieszeni, tylko ze w twoim imieniu rrobi to firma ubezpieczeniowa. Reguly sa te same. Jak rowerzysta uszkodzi Ci lusterko, to masz prawo zarzadac takiego samego odszkodowania jak od innego uczestnika ruchu (samochodu, pieszego) ktory wyrzadzi Ci szkode. Argumentu ze masz drogie auto nie bede nawet komentowal, bo ta uwaga byla nadzwyczaj zalosna. Nawiasem mowiac, nie sadze aby poziom chamstwa u kierowcow byl bardzo rozny od poziomu chamstwa wsrod rowerzystow. Moj samochod zostal akurat uszkodzony przez innego kierowce, ktory uciekl i nigdy nie udalo sie go znalezc. Czy ten kierowca, ktory uszkodzil moje auto i zbiegl nie jest pelnoprawnym uczetnikiem ruchu?

            Logika nie boli
            • Gość: józef Re: Chory pomysł IP: *.ghnet.pl 06.12.10, 14:42
              Mały wtręt do punktu 2 bodajże: piesi chodzą drogą nie tylko na wsiach, gdzie nie ma chodnika, ale również w Krakowie, gdzie buduje się wiele osiedli, do ktorych nie doprowadza się chodnika.
              Wczoraj wybraliśmy kontynuację tej filozofii myślenia przestrzennego w mieście.

              PS. Na wsiach jest coraz więcej chodników - mam okazję obserwować jak powstają, widocznie małe gminy mają lepszych włodarzy niż Kraków.
              Tak mi się skojarzyło z wczorajszymi wyborami.

            • Gość: chłop Re: Chory pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.10, 09:40
              Tą uwagę o cenie auta należy odebrać tak. Co?! Ja tyle kasy w auto włożyłem a ten jedzie szybciej? Karać, Wygonić, Nie dopuścić. Boże jak mnie to frustruje. buahahaha
          • Gość: ...ó?o... Re: Chory pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.10, 12:02
            Rowerzysta NIE JEST pełnoprawnym użytkownikiem dróg;


            Błąd - jest...

            1 nie ma obowiązku posiadania prawa jazdy, ani karty rowerowej - czyli nie mus
            > i znać przepisów ruchu drogowego


            Nie ma obowiązku, ale przeważająca większość i tak posiada - z 90% moich znajomych jeżdżących na rowerze ma przynajmniej jedną kategorię prawa jazdy (a wielu tak jak ja dwie).

            nie płaci ubezpieczenia- w razie kolizji teoretycznie powinien pokryć szkody
            > z własnej kieszeni, ale w praktyce moje lusterko więcej kosztuje niż niejeden
            > rower który je uszkodził wyprzedzając z prawej strony!!!


            Tu też bym nie generalizował - ja od lat mam OC dla rowerzystów które jest np. wśród maratończyków bardzo popularne - w PZU jest tanie i można to załatwić w 15min (koszt ~60zł/rocznie). A lusterko w porównaniu do dobrego roweru mtb kosztuje grosze, zapewniam :)

            Ja do pracy dojeżdżam rowerem codziennie, przez całą zimę. Dlaczego? Samochodem musiałbym najpierw dojechać na Aleje Trzech Wieszczów - rano są korki i to już by trwało z 15-20minut; a potem jeszcze drugie tyle, chyba, że byłby duży ruch. MPK - około 15min piechotą na przystanek + czas przejazdu i czas dojścia z przystanku.
            A rowerem? Od drzwi do domu do drzwi do pracy średnio 10minut, czasami szybciej, a czasami wolniej a nie więcej niż 15 minut...
            Rower wystarczy dobrze przygotować - porządne błotniki, odblaski, dobre oświetlenie; do tego dobre ciuchy i zima nie straszna :)
          • Gość: józef Re: Chory pomysł IP: *.ghnet.pl 06.12.10, 14:49
            Rowerzysta nie jest pełnoprawnym użytkownikiem dróg? Takie farmazony głosić z takim przekonaniem, to trzeba mieć rzeczywiście... drogie lusterko w samochodzie.
            • Gość: ...ó?o... Re: Chory pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.10, 14:57
              Takie farmazony głosić z takim przekonaniem, to trzeba mieć rzeczywiście... drogie lusterko w samochodzie.

              :)))
      • misself Touche! n/t 07.12.10, 13:11
    • Gość: redek No, niestety. Całorocznym nie będę :( IP: *.multimo.pl 06.12.10, 10:17
      Do pracy mam 15 km w jedną stronę. Od kwietnia do listopada to samo zdrowie. Ale potem. Za ciężko, za zimno, za niebezpiecznie, i szybko za ciemno.
    • dokto Do zobaczenia - włącz lampkę, załóż odblask 06.12.10, 10:34
      tak wiele za tak niewiele
    • Gość: yogmen Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.ronin.jyu.fi 06.12.10, 10:45
      Hmmm... Przyznam że przywykłem do narzekania Polaków chodź sam nim jestem ale... ja nie narzekam... Fakt może być ciężko na rowerze w zimie i przyznam posypywanie solą to nie jest dobre rozwiązanie jedyne co to ubić albo zgarnąć śnieg. Ewentualnie posypać nie piaskiem a drobnym kamieniem. Od ponad pół roku jestem w Finlandii i nie ma że boli -20 (przy wietrze odczuwalna -30) i jadę na rowerze nie mam jakiś wymyślnych ubrań ani wymyślnego roweru z oponami kolcowanymi zwykłego mieszczucha na wąskich kołach i co i da się, jeszcze ani razu nie byłem chory. Wiem że porównywanie nie zawsze stanowi że tutaj tak jest to i u nas będzie. I nie widziałem też żadnej ścieżki rowerowej z prawdziwego zdarzenia. Po prostu szerszy chodnik i rower się zmieści ale to nie wystarczy potrzeba też kultury pieszych (no niestety czasami trzeba patrzeć gdzie się idzie) i rowerzystów (trzeba dostosować prędkość i patrzeć gdzie się jedzie a nie jak jakass). Rozwiązanie jak jest wąsko? Strzałeczka na drugą stronę gdzie mogą iść piesi i jechać rowerzyści. Kolejna ważna zmiana przejazd rowerem przez przejście dla pieszych dlaczego od tylu lat nie da się tego zmienić, dlaczego nie da się przekonać pieszych do przechodzenia przez przejście trzymając się prawej strony? Takie drobnostki trochę mobilizacji i na pewno się da. Kraków jest bardzo pięknym miastem i ma warunki ku temu by być bardziej przyjaznym dla rowerzystów. Nie stwarzajmy sobie problemów tłumacząc ich bezpieczeństwem kultura pieszych, rowerzystów i kierowców to pierwszy krok ku temu.
      Reasumując w zimie się da jeździć rowerem w Krakowie co prawda nie wszędzie ale na prawdę można i wcale nie będzie się chorym.
    • tbarbasz Dla "mojego dobra..." 06.12.10, 10:57
      Był już jeden ustrój, który działał "dla dobra ogólnego". Wyszło jak wyszło, a więc jak któś twierdzi, ża robi coś dla mojego dobra (nie pytając mnie o zdanie) to zapala mi się sygnał "UWAŻAJ!".
      Nikomu nie zabraniam jeździć na rowerze w zimie. To wolny kraj.
      Podziwiam także PR cyklistów ostro wspierany przez Gazetę. Po Krakowie jeździ
      "sporo" samochodów - ale ich problemy "Gazety" nie interesują. "Gazeta" nie upomina się o wyznaczenie objazdów (np. Ronda Katynia) - jedyne rozwiązanie jakie ma dla kierowców, pogardliwie określanych "blachosmrodami" to propozycja - "Nie jeździjcie przez Zielony Most" - a w ogóle o najlepiej zniknijcie - przesiądać się na rowery!!! (małżeństwa na tandemy, a dziecka do przyczepki). Przecież tak można - a aut będzie mniej!
      A ludzie jakoś nie chcą - nawet jeśli w razie nagłej śnieżycy muszą postać w korku, to nazajutrz też wsiadają w samochód. I jest ich bardzo znaczna WIĘKSZOŚĆ - co widać gołym okiem na ulicach. Ale "Gazeta" dba o to, aby rowerzysta miał wygodnie (bo on taki słaby i "cichutki") - a "blachosmród" i jego problemy "Gazety" nie obchodzą.
      Widać kierowca to dla dziennikarzy "Gazety" obywatel II kategorii...
      • Gość: tbarabaszu... Re: Dla "mojego dobra..." IP: *.cusi.uj.edu.pl 06.12.10, 11:34
        zwróć uwagę, że kierowcy JUŻ są bardzo uprzywilejowani.
        Mają wszędzie drogi, całe miasto to jeden wielki parking.
        A kierowcy chcą nadal więcej.

        Nie mów więc, że rowerzyści żądają tak wiele.
        My chcemy tylko odrobinę tego co mają kierowcy.
      • Gość: kk Re: Dla "mojego dobra..." IP: *.barn.cable.virginmedia.com 06.12.10, 11:51
        Jesli chodzi o pierszenstwo dobra ogolnego nad indywidualnym, lub odwrotnie, to zauwaz, ze nie mozna zlalezc idealnego rozwiazania. Jesli dasz calkite pierszenswto dobru indywidualnemu, to wyladujesz z niczym. Jak ma panstwo budowac autostrady, koleje itp? Skoro dobro ogolne (spoleczenstwo) nie ma prawa wywlaszczyc garstki farmerow, nie chcacych przyjac odszkodowania. Po drugie, nikt nikogo nie zmusza do pozostawiania samochodow. Jak chcesz to prosze. Fakt, ze przytlaczajaca wiekszosc jezdzi do pracy samochodami nie wynika ze swiadomego wyboru, tylko faktu, ze rower w wielu przypadkach nie jest opcja, z powodu braku infrastruktury.
        W tym artykule nie padlo ani razu slowo blachosmrody, nikt to tej pory (z wyjatkiem Ciebie) go do tej pory nie uzyl. Zgadzam sie tez, ze nikt nie jest usprawiedliwiony do uzywania go. Chamstwo zarowno rowerzystow jak i kierowcow boli mnie tak samo.
        Ja uwazam ze rowerzysta jest obywatelem drogiej kategorii. Rzad buduje autostrady i ekspresowki za miliardy zlotych, nowe drogi i estakady w miastach tez nie sa dostosowane dla rowerzystow. Wydanie nawet ulamka tej kwoty (nawet te 3%zeby bylo sprawiedliwie - bo wg gazety tylu ludzi jezdzi do pracy na rowerach) byloby wielka roznica dla rowerzystow i ulatwilo by im zycie.
        Moim zdaniem pr rowerowy ma na celu pomoc, takze Tobie drogi kierowco, bo im wiecej rowerzystow, tym mniej korkow i tym wygodniejsza jazda dla ciebie. Ale jak juz pisalem nikt nikogo do niczego nie zmusza. Zamiast sie zacinac na swoich pozycjach moze przyjelibysmy wreszcie bardziej tolerancyjna wobec siebie postawe?
        • tbarbasz Re: Dla "mojego dobra..." 06.12.10, 12:28
          Gość portalu: kk napisał(a):

          > Moim zdaniem pr rowerowy ma na celu pomoc, takze Tobie drogi kierowco, bo im wi
          > ecej rowerzystow, tym mniej korkow i tym wygodniejsza jazda dla ciebie.
          To naprawdę demagogia - w Holandii jest mnóstwo rowerów - samochodów też.
          > Ale jak
          > juz pisalem nikt nikogo do niczego nie zmusza. Zamiast sie zacinac na swoich p
          > ozycjach moze przyjelibysmy wreszcie bardziej tolerancyjna wobec siebie postawe
          > ?
          Ale ja jestem tolerancyjny. Jeżdżę także na rowerze - i z zasady nie wyprzedzam samochodem rowerzysty "na papierek", przepuszczam ich na przejściach dla pieszych (na przejzdach rowerowych oczywiście też), wykręcam głowę do tyłu, jak skręcam w prawo na zielonej strzałce.
          Ale oczekuję też rewanżu - jeśli za rowerzystą jedzie sznurek samochodów 15 km/h, bo jezdnia jest wąska - lecz ma szerokie, równe pobocze, to oczekiwalbym od rowerzysty (zgodnie z przepisami PoRD) zjechania na nie chocby na chwilkę. Ot, trochę zrozumienia. Ale wielu rowerzystów twierdzi (niezgodnie z prawdą!) "MAM PRAWO - jestem ruchem i nie zjeżdża. A "propaganda rowerowa" tylko do tego zachęca.

          • Gość: kk Re: Dla "mojego dobra..." IP: *.barn.cable.virginmedia.com 06.12.10, 13:31
            to ze jest duzo rewerow i duzo samochodow jednoczesnie oznacza, ze jakby nie bylo rowerow, to samochodow byloby wielokroc wiecej. Zwroc uwage na fakt, ze czesto rozna jest gestosc zaludnienia, np amsterdam ma ja dwukrotnie wyzsza niz krakow. To powoduje ze ruch jest automatycznie wiekszy. Rowery sa jedna z taktyk zmniejszania negatywnego wplywu samochodow na jakosc zycia. To o czym pisze nie jest demagogia: www.bypad.org/docs/Annex_I_literature_search_bicycle_use_and_influencing_factors.pdf
            polecam strone 5.

            Uwazam, podobnie jak ty, ze rowerzysci powinni sie stosowac do przepisow ruchu drogowego, a takze robic wiecej, by ulatwic innym ruch na drosze. To samo sie tyczy pieszych i kierowcow. Jesli wszyscy beda sie szanowac na drodze, to kazdemu bedzie latwiej. Nie mowie ze jestes nietolerancyjny, ale przerazajaca wiekszosc rowerzystow, kierowcow i pieszych nie jest tolerancyjna, za co potem placa chamstwem od innych. Placa takze Ci ktorzy zachowuja sie w porzadku.
    • Gość: jasiu Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.dynamic.chello.pl 06.12.10, 11:10
      rower ok
    • Gość: Mrek Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.adsl.inetia.pl 06.12.10, 11:56
      Śmieszne... ten laku82 i Adam Łaczek, to czasem nie jedna i ta sama osoba?
      • Gość: kk Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.barn.cable.virginmedia.com 06.12.10, 12:06
        a co za roznica, nie potrafisz ocenic argumentu wiec atakujesz osobe, ktore ten argument sformulowala. Co za roznica czy to ta sama osoba czy 100 roznych osob pod tym samym pseudonimem?
        • Gość: Mrek Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.10, 10:09
          Ja kogoś atakuję?
          Po prostu zabawny wydał mi się fakt pisania o jednej osobie jakby to były dwie osoby...
    • Gość: ...ó?o... Amsterdam zimą :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.10, 12:48
      Ciekawe zdjęcia z Amsterdamu:
      schlijper.nl/search/Amsterdam/fd%3A20101101/mt%3Ap/101130-16-herengracht-hartenstraat.photo
      schlijper.nl/search/Amsterdam/fd%3A20101101/mt%3Ap/101129-32-nieuwezijds-kolk.photo
      schlijper.nl/search/Amsterdam/fd%3A20101101/mt%3Ap/101129-30-spuistraat.photo
      schlijper.nl/search/Amsterdam/fd%3A20101101/mt%3Ap/101129-24-ferdinand-bolstraat.photo
      schlijper.nl/search/Amsterdam/fd%3A20101101/mt%3Ap/101129-23-albert-cuypstraat.photo
      schlijper.nl/search/Amsterdam/fd%3A20101101/mt%3Ap/101129-21-albert-cuypstraat-ferdinand-bolstraat.photo
      schlijper.nl/search/Amsterdam/fd%3A20101101/mt%3Ap/101126-40-lindengracht-sinterklaas.photo
      schlijper.nl/101202-03-haarlemmerdijk.photo
      Tam mnóstwo ludzi mimo podobnych jak u nas warunków pogodowych jeździ rowerami do pracy, do szkoły, do sklepu...
      Czy tak kiedyś będzie w Polsce? Patrząc na żenujący poziom wypowiedzi niektórych mam wątpliwości :/
    • Gość: Pieszy pasażer Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 06.12.10, 12:56
      Nie mam nic przeciwko rowerzystom byleby nie jeździli po ulicy ani po chodniku. Chyba że chodnik baardzo szeroki i rowerzysta jedzie powoli.
      • Gość: ? Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: 77.236.16.* 06.12.10, 13:14
        Właśnie dzisiaj musiałem wjebać jednemu takiemu co wsiadł na rower
        i jechał po chodniku i wjechał na mnie :-)

        tak że drodzy rowerzyści trzeba jechać zgodnie z przepisami i uważać. Dobranoc dzieci.
        • Gość: turysta Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.dynamic.chello.pl 08.12.10, 19:03
          Gość portalu: ? napisał(a):

          > Właśnie dzisiaj musiałem wjebać jednemu takiemu co wsiadł na rower
          > i jechał po chodniku i wjechał na mnie :-)
          >
          > tak że drodzy rowerzyści trzeba jechać zgodnie z przepisami i uważać. Dobranoc
          > dzieci.

          Ja jeszcze żadnemu pieszemu, co lazł drogą dla rowerów, pomimo szerokiego chodnika, nie najebałem. Ot, taka mała różnica w zachowaniach różnych uczestników ruchu. Ale.. gdybyś koniecznie się o to prosił, to u-locka mam na wyciągnięcie ręki :) Ja jednak wychodzę z założenia, że tacy ludzie mają nierówno pod sufitem, a chorych się nie bije.
          • Gość: chłop Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.10, 10:07
            Ale on wj*bał komuś kto w niego wjechał. Dostał i się nauczy. I tak miał lepiej, niż gdyby wjechał w staruszkę i musiał wypłacać renta za uszkodzenie ciała.
      • Gość: ...ó?o... Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.10, 13:20
        Czy się wam to podoba czy nie, rowerzysta ma prawo jeździć po jezdni (a w określonych przypadkach także po chodniku) :)
        • Gość: ? Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: 77.236.16.* 06.12.10, 13:41
          w moim określonym przypadku nie miał prawa jechać po chodniku/nie spełnione warunki/ :-)

          a nawet gdy ma prawo jechać po chodniku to zdaje się że musi ustępować
          pierwszeństwa pieszym, a nie kurwując na nich wjeżdżać
          (zacytuję słowa mojego: "Kurwa, uważaj!")
          • Gość: ...ó?o... Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.10, 13:47
            w moim określonym przypadku nie miał prawa jechać po chodniku/nie spełnione warunki/ :-)
            a nawet gdy ma prawo jechać po chodniku to zdaje się że musi ustępować pierwszeństwa pieszym, a nie kurwując na nich wjeżdżać (zacytuję słowa mojego: "Kurwa, uważaj!")


            Oczywiście, tu masz rację - sam jeżdżę sporo ale to nie oznacza, że jestem jakimś rowerowym wariatem; uważam, że jeżdżenie po chodnikach (poza uzasadnionymi przypadkami) powinno być karane (niekoniecznie "wpie...m" raczej mam na myśli mandaty :p), podobnie jak jazda po zmroku bez oświetlenia.
        • tbarbasz Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź 06.12.10, 14:12
          Gość portalu: ...ó?o... napisał(a):

          > Czy się wam to podoba czy nie, rowerzysta ma prawo jeździć po jezdni (a w okreś
          > lonych przypadkach także po chodniku) :)

          No to przeczytaj "Kodeks Drogowy":
          II. Ruch pojazdów - zasady ogólne
          Art.16
          ...
          5. Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch pieszych.

          Czy ten przepis jest jasny?

          > Nigdy prasa nie pisała o kierowcy samochodu, który zwiał, natomiast o rowerzystach trąbią...

          A czy środowisko kierowców broni na forach uciekających? Nie zauważyłem. Raczej ich piętnuje. Może wreszcie środowisko rowerzystów zaczęłoby piętnować takich "gieroi", którzy wcale nie należą do wyjątków?

          > a nawet gdy ma prawo jechać po chodniku to zdaje się że musi ustępować
          > pierwszeństwa pieszym, a nie kurwując na nich wjeżdżać
          > (zacytuję słowa mojego: "Kurwa, uważaj!")
          • Gość: ...ó?o... Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.10, 14:26
            No to przeczytaj "Kodeks Drogowy"

            To może sam poczytam, tylko dokładnie, nawet zacytuję:

            Art. 33.

            * Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

            * a) W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.

            - wiesz co to jest POBOCZE? Z definicji - "pobocze - część drogi przyległa do jezdni, która może być przeznaczona do ruchu pieszych lub niektórych pojazdów, postoju pojazdów, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt". W mieście raczej nie ma za dużo dróg z poboczem, nieprawdaż? A jak nie ma to korzysta się z JEZDNI.

            A co do mojej wypowiedzi odnośnie chodników:

            Art. 33.

            5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym, jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
            1. opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem, lub
            2. szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów dozwolony jest z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brak jest wydzielonej drogi dla rowerów.

            Czy masz jeszcze jakieś wątpliwości?
            • tbarbasz Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź 06.12.10, 15:38
              Gość portalu: ...ó?o... napisał(a):

              > - wiesz co to jest POBOCZE? Z definicji - "pobocze - część drogi przyległa do j
              > ezdni, która może być przeznaczona do ruchu pieszych lub niektórych pojazdów, p
              > ostoju pojazdów, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt". W mieście raczej nie m
              > a za dużo dróg z poboczem, nieprawdaż? A jak nie ma to korzysta się z JEZDNI
              >
              .
              Niniejszym deklaruję:
              Pierwszy rowerzysta, który zjedzie z jezdni na pobocze koło Skały Kmity (w lecie, bo teraz rzeczywiście się nie da) choćby tylko na chwilkę, aby przepuścić samochód, który nie może go wyprzedzić zgodnie z przepisami i którego zauważę otrzyma ode mnie premię pieniężną w wysokości 100 PLN. Pobocze tam nadaje się do jazdy!
              >
              > 5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jedn
              > ośladowym, jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
              > 1. opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem, lub
              > 2. szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów dozwolony jest z pr
              > ędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brak jest wydzielonej dr
              > ogi dla rowerów.
              A co sądzisz o tym? To też jest zgodne z przepisami?
              > a nawet gdy ma prawo jechać po chodniku to zdaje się że musi ustępować
              > pierwszeństwa pieszym, a nie kurwując na nich wjeżdżać
              > (zacytuję słowa mojego: "Kurwa, uważaj!")

              • Gość: ...ó?o... Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.10, 19:53
                Niniejszym deklaruję:
                Pierwszy rowerzysta, który zjedzie z jezdni na pobocze koło Skały Kmity (w lecie, bo teraz rzeczywiście się nie da) choćby tylko na chwilkę, aby przepuścić samochód, który nie może go wyprzedzić zgodnie z przepisami i którego zauważę otrzyma ode mnie premię pieniężną w wysokości 100 PLN. Pobocze tam nadaje się do jazdy


                Nie do końca wiem gdzie tam jest droga z poboczem (te które znam w tej okolicy nie mają go) ale generalnie jeżdżę tam więc chętnie skorzystam (tak, jak widzę, że trzeba - to zjeżdżam - niektórym się to zdarza) :)

                A co sądzisz o tym? To też jest zgodne z przepisami?

                A do tego to już się odniosłem trochę niżej...
      • zawsze-mmarek1 Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź 07.12.10, 08:50
        najlepiej jakbyśmy nie wychodzili z domów albo latali?
      • Gość: turysta Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.dynamic.chello.pl 08.12.10, 19:00
        Gość portalu: Pieszy pasażer napisał(a):

        > Nie mam nic przeciwko rowerzystom byleby nie jeździli po ulicy ani po chodniku.
        > Chyba że chodnik baardzo szeroki i rowerzysta jedzie powoli.

        To zabrzmiało prawie jak "nie mam nic przeciwko rowerzystom, byleby ich nie było".. Niektórzy to mają fantazję.. :)
    • Gość: xyz wygrał Majchrowski więc dalej nie będzie IP: *.dynamic.chello.pl 06.12.10, 14:34
      jazdy rowerem po Krakowie. Ma przydzieloną kasę na inwestycje /2x500 tys/ ale....to niestety wróg roweru i budowy ścieżek.
    • lis-vitalis Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź 06.12.10, 15:24
      wczoraj nawet w Utrechcie przestali jezdzic - gololedz!
      • Gość: zalogowany Gołoledź? - Kolce! IP: *.ztpnet.pl 06.12.10, 23:18
        Od dziś, a właściwie od soboty, z niecierpliwością wyczekuję u siebie na gołoledź, by przetestować świeżo wkręcone w moją oponę kolce własnej produkcji.
        Przypomnę kłótnikom - są one w rowerowych oponach legalne od tego roku.

        Do tej pory jeździłem zimą na gruborżniętych oponach terenówkach, śnieg nie śnieg, lód nie lód, koleiny nie koleiny.
        I tylko raz w czas gołoledzi klapnąłem plackiem w czasie jazdy rowerem, ale potem już nigdy. Przyczyna - koleina, nie moja brawura.

        Na swym samochodzie wożę rower przy wyprawach do innych miast, zdejmuję go z haka i za nic mam opłaty/ mandaty za parkowanie - parkuję poza strefami płatnymi.
        14 lat dojeżdżałem do pracy rowerem, szybciej od współpracownika i sąsiada docierając [równy start] do wspólnego celu podróży.
        Dodam, że rowerów swych mam 4, pamiątkowych bobo i młodzieżówki "komunijnej" nie licząc.
        Samochód jeden - ale z hakiem "rowerowym".
        A samochody, oczywiście, wg potrzeby przepuszczam, ale z dróg się publicznych zepchnąć nie daję.
        A nielegalnie wjeżdżających za mną do lasu samochodem/ kwadem/ motocyklem karzę z całą surowością ustawy o lasach.

        Echch, Krakusy...
        ;-)
        • Gość: zalogowany Gołoledź? - Kolce, i już! IP: *.ztpnet.pl 06.12.10, 23:29
          ...świeżo wkręcone w moją oponę kolce...

          Świeżo wypatrzony błąd logiczny poprawię na:

          "...świeżo wkręcone w oponę mojego roweru kolce...".
          Mózgu mego, niezarośniętego oponami byłoby mi wkręcać żal...
          ;-)

          Zapomniałem tez powyżej dodać, że raz tylko mi zamarzł kiedyś zimą w przekładni roweru, w nieogrzewanym mym garażu, smar. Ale rower trafił potem do korytarzyka na postój i jeździłem nim nadal w minus ponad dwudziestostopniowy mróz, choć żałowałem, że nie miałem gogli na twarzy.
          Do dziś ich nie zakupiłem, ale chyba to wreszcie zimową porą rowerową czas zrobić.

          ***

          Jakby przestali sypać sól zimą na drogi/ ścieżki rowerowe/ chodniki, a tylko wyrównywali śnieg lekko go ubijając, to bym podziękował i w imnieniu swego roweru, i samochodu, i swoim.
          • misself Re: Gołoledź? - Kolce, i już! 07.12.10, 13:19
            Gość portalu: zalogowany napisał(a):

            > Do dziś ich nie zakupiłem, ale chyba to wreszcie zimową porą rowerową czas zrob
            > ić.

            Kupić:
            - gogle
            - opony zimowe (albo jedną, ponoć można tak oszczędzić)
            - wkręcić w opony kolce
            - bieliznę termoizolacyjną
            - specjalną kurtkę i pewnie spodnie
            - pewnie i buty, bo w kozakach to ciężko.

            Jak nic pęknie tysiączek. To jest więcej niż wart jest mój rower, więcej niż wydałabym na bilety miesięczne przez cały rok. Jakoś nijak nie umiem dostrzec wyższości roweru nad komunikacją miejską w zimie. (Do pracy jadę 20-25 minut. Zarówno rowerem, jak i autobusem.)
            • tbarbasz Re: Gołoledź? - Kolce, i już! 07.12.10, 13:31
              misself napisała:

              > Kupić:
              > - gogle
              > - opony zimowe (albo jedną, ponoć można tak oszczędzić)
              > - wkręcić w opony kolce
              > - bieliznę termoizolacyjną
              > - specjalną kurtkę i pewnie spodnie
              > - pewnie i buty, bo w kozakach to ciężko.

              Przede wszystkim KUPIĆ DOBRE RĘKAWICZKI ! I czapkę!
              Moje doświadczenia z tamtego roku (tak, tak, czasem też jeżdżę na rowerze!) - po 6 km musiałem moczyć ręce w wodzie, aby mi odmarzły! A było tylko jakieś -3 C.
              Najważniejsze to dłonie - no i głowa. Reszta się rozgrzewa w naturalny sposób przez ruch.

              Ale błagam - wcześnie robi się ciemno - włączajcie lampki - najlepiej w trybie migania z przodu i tyłu. We własnym dobrze pojętym interesie!
              Wczoraj na Głowackiego środkiem ulicy pomiędzy samochodami przemknął "duch" na "Polish Night Rover" (rodzaj rosyjskiej ruletki) oczywiście bez żadnych świateł. W ogóle go nie było widać!
            • Gość: Kubek Re: Gołoledź? - Kolce, i już! IP: 10.136.53.* 07.12.10, 14:15

              > Kupić:
              > - gogle
              > - opony zimowe (albo jedną, ponoć można tak oszczędzić)
              > - wkręcić w opony kolce
              > - bieliznę termoizolacyjną
              > - specjalną kurtkę i pewnie spodnie
              > - pewnie i buty, bo w kozakach to ciężko.

              Wymieniony przez Ciebie sprzęt potrzebny jest jedynie jeśli chcesz jeździć rekreacyjnie/sportowo.
              Do dojazdu rowerem zimą do pracy ważna jest dobra czapka, rękawiczki i dobrze jeśli kurtka sięga poniżej pośladków (żeby nie marznąć od zimnego siodełka).
        • Gość: zalogowany Meldunek z testu "kolcowanek" pogołoledziowy. IP: *.ztpnet.pl 09.12.10, 09:38
          RE-WE-LAC-JA!

          Przepraszam za tromtadrację, ale nie mam innych słów.

          Starczyło 88 sztuk kolców w jedną oprzednią ponę wkręconych, w co drugi, trzeci kołeczek bieżnika opony, by na szklanką pokrytej nawierzchni chodników, jezdni jechać z przednią kolcowaną oponą jak w czas niezimowy.
          Przechodnie wchodzili na łachy śniegów by się przedostać choć krok bezpiecznie, samochody wymiotło [czas ok. 20. wieczorem] - a rowerzysta w mej osobie godzinę śmigał po "szklance", wymuszał bezskutecznie kontrolowane poślizgi, testował skuteczne podjazdy pod wzniesienia na 1., 2., 3. biegu od dołu, z miną zwycięzcy ominął samochód, jaki o mało się nie wbił poślizgiem w narożnik ogrodzenia - i zaczął przemyśliwać kiedy zamontować takie kolce na tylnym kole roweru.

          Jazda była, jak wspomniałem, bezupadkowa.
          A kiedy się me cielsko zwaliło na plecy na tej "szklane"?

          A wtedy, kiedy zachciało mi się drugi raz podjechać pod ten samochód buksujący pod ogrodzeniem, by na niego popatrzeć a nawet pomóc.

          I dopiero wtedy, kiedym ja, okolcowany rowerzysta "spieszył się" w postać przechodnia, kiedym postawił nogę na ziemi, wtedy przypomniałem sobie, leżąc na pleckach i rechocząc się, po com w ogóle na te testy wyjechał...


          Kolcujcie się!
      • Gość: zalogowany Gołoledź? - Kolce, choć można i bez! IP: *.ztpnet.pl 06.12.10, 23:33
        forum.gazeta.pl/forum/w,372,119461703,,Boicie_sie_sniegu_.html?v=2
    • Gość: monika Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.cm-6-5b.dynamic.ziggo.nl 07.12.10, 07:15
      Mieszkam w Den Haag. Jeżdzę z czteroletnim synkiem rowerem każdego dnia do szkoły bez względu na pogodę. Jest to dla nas normalne. Choć muszę przyznać, że upadek w tym roku zaliczyłam na oblodzonej drodze. :(
    • zawsze-mmarek1 Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź 07.12.10, 08:36
      Na szczęście nie mieszkam w Krakowie tylko na wsi ale jeżdżę rowerem cały rok po trosze z wyboru a po trosze z konieczności. Podstawowym problemem są chamscy kierowcy, którzy notorycznie np. nie zmieniają świateł na krótkie a na mokrej szosie halogeny prosto w oczy - i nic nie widzę nawet pobocza szosy, albo dla sportu spychają do rowu
    • Gość: Biker GD Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: 91.211.84.* 07.12.10, 11:15
      Gdanisk jest promowany jako przykładne miasto dla rowerzystów co jest kompletna bzdura.zatrudnili tez figuranta którego nazwali oficerem rowerowym.Owy figurant to ich człowiek przeniesiony z innego stanowiska okazał sie kompletnie niekompetentny a nawet wręcz anty rowerowy mimo ze sam jeździ rowerem. Jego działania a raczej ich brak zostały nawet skrytykowane przez Gdańską kampanie rowerową dzięki tak naprawdę jej zasługa ze są trasy rowerowe budowane.Codziennie korzystam z roweru i przy minus 10 stopniach mrozu w ciągu 20km jazdy po całym mieście spotkałem tylko 4 rowerzystów!! Niestety ale drogi rowerowe nie sa odśnieżane ale często nawet jeździ po nich traktor z pługiem ale podniesionym wysoko zostają po kołach ślady koleiny które zamarzają u uniemożliwiając całkowicie jazdę.To szczególnie wkurzające kto widzisz ze plug jechał po drodze ale nie odśnieżał tak jak by to specjalnie robił. Moim zdaniem to Kraków jest dobrym przykładem dla Gdańska a nie odwrotnie!! A na pogodę wystarczy sie dobrze ubrać nawet wiatr mi nie straszny przetestowałem na sobie. Całkowicie sie zgadzam ze to tylko wymówki Polskie.
    • misself Wykresy temperatur to jedno... 07.12.10, 13:10
      ...ale wykresy opadów - to drugie.

      Akceptuję argumenty "za", jestem zwolenniczką popularyzowania roweru jako środka transportu, ale na miłość boską, nie podczas polskiej, nieprzewidywalnej ostatnio, zimy!

      Przeciw:
      1. Odwilż = gołoledź. Skoki temperatury w tym roku są spore. To skutkuje warstwą lodu na chodnikach i jezdniach. Jeszcze nie wynaleziono ogumienia dobrego na lód.

      2. Opony zimowe dla roweru - koszt astronomiczny! Oczywiście, są sposoby na poprawienie przyczepności, ale budzą one moje spore wątpliwości (np. spuszczenie części powietrza - bo śnieg amortyzuje wystarczająco - świetnie, ale co zrobić, kiedy trasa wiedzie przez częściowo odśnieżone tereny?).

      3. Śnieżyca, zadymka - zmniejszona widoczność - rowerzysty nie widać, rowerzysta nie widzi.

      4. Sól = korozja roweru.

      5. Kierowcy nie uważają na rowerzystów nawet na wiosnę, kiedy pogoda sprzyja.
      • Gość: zalogowany Po teście okolcowanej... IP: *.ztpnet.pl 07.12.10, 16:51
        misself, z niechęcią, argumentuje:

        ...Przeciw:
        1. Odwilż = gołoledź. Skoki temperatury w tym roku są spore. To skutkuje warstwą lodu na chodnikach i jezdniach. Jeszcze nie wynaleziono ogumienia dobrego na lód.
        2. Opony zimowe dla roweru - koszt astronomiczny! Oczywiście, są sposoby na poprawienie przyczepności, ale budzą one moje spore
        wątpliwości (np. spuszczenie części powietrza - bo śnieg amortyzuje starczająco - świetnie, ale co zrobić, kiedy trasa wiedzie przez częściowo odśnieżone tereny?).
        3. Śnieżyca, zadymka - zmniejszona widoczność - rowerzysty nie widać, rowerzysta nie widzi.
        4. Sól = korozja roweru.
        5. Kierowcy nie uważają na rowerzystów nawet na wiosnę, kiedy pogoda sprzyja...


        Po udanym dzisiejszym teście okolcowanej opony na niegołoledziowych, a szkoda, drogach i bezdrożach zimowych warto i zachwycić się takimi kolcami, i dać odpór argumentacji Misselfy.

        Ad 1. Umiem jeździć nieokolcowaną, terenową oponą, a nawet dwoma, na dowolnej zimowej nawierzchni. Czynię to od lat - zdrowie, kordynacja, oszczędność, wygoda, uniwersalność - i typowa zawiść kierowców pojazdów dwuśladowych, na którą nie zważam jeżdżąc wzorowo, dając im się wyprzedzić, ominąć - poprzez typowe schodzenie z roweru i wejście w zaspę pobocza, to po pierwsze;

        Kolce można sobie wkręcić samemu w oponę o głębokim "traktorku", od środka wymościć oponę drugą rozciętą dętką z demobilu - godzina robótki i żadnych kłopotów w poruszaniu się po asfalcie [prócz chrzęstu], po śniegu ubitym/ kopnym średniogrubym, o zlodzonych odcinkach. Pokonywanie zakrętów to bajka. Wystarczy obniżyć punkt ciężkości roweru obniżając siodełko, kierownicę - lub obie.
        Ad 2.
        Znany jest stary sposób zakładania "obręczy" na oponę z dwóch odpowiednio skutych starych łańcuchów, z lekkim obniżeniem ciśnienia w oponie - jazda bezpieczna i łatwość demontażu łańcucha.
        Koszt zakupu wkręconych kolców [80-200 szt blachowkrętów hartowanych, z płaską główką]/ starych łańcuchów, bez robocizny [godzinka dłubaniny], jest poniżej 20 PLN.

        Ad 3.
        Kierowc ana rowerze jak nie widzi w zawiei, to inwestuje w gogle z wycieraczką, takie "żużlowe" ;-)
        A oświetlenie?
        Warto zainwestować w założenie w miejsce piasty w ośce przedniego koła roweru prądnicy [taka nieco grubsza oś], aby w dowolną pogodę nocną/ nienocną mieć rower oświetlony jak choinka. Jeżdżę tak od lat kilkunastu, nienawidząc poprzednich swych dynamek przyoponnych za ich nieskuteczność w deszcz, a szczególnie w śniegu.

        Argument Misselfy o zadymce wymusza i na kierowcach jazdę Z MINIMALNĄ prędkością, dostosowaną do pogody. Ci kierowcy, co szarżują wtedy szybkością, szybko powinni wjechać w zaspę, by otrzeźwieli.

        Ad 4.
        Mój śp. sąsiad po każdej swej podróży w zasolonych warunkach, zanim wjechał do garażu, zawsze obmywał swój wehikuł metodą "z kubeczka miseczka" ciepłą wodą.
        Dlaczego nie mogą tak robić i rowerzyści zimowi, Szanowna Misselfo?

        A 5. argumentowi u Misselfy nie ma powodu odpisywać - są i wśród nas i kierowcy samochodowi normalni, i ci z kompleksem antyrowerowym.
        Tak, jak, vice wersja, i wśród rowerzystów!
    • Gość: rowewrem cały rok Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: 91.211.84.* 07.12.10, 18:01
      Wiekszosc tu komentajacych niema bladego pojecia o rowerach ,nie czytało nawet artykułu i nie ogladało filmiku plują co im slina na jezyk przyniesie i dalej papuguja stare bzdury wyssane z palca.A to poprostu beznadziejnie głupie wymówki wszedzie mozna rowerem jezdzic i to zadnym specjalnym tylko kazdym wszedzie i w kazda poodę na swiecie tylko nie w Polsce i kazdy głupek zaraz wymysli setki jeszce głupszych wymówek.

      Najciekawsze są zawsze zale kierowców którzy zamiast skamlec powinni dziekowac na kolanach rowerzystom ze zmniejszają korki w miastach gdyby kazdy znich wskaczył za kierownice to by powrotem błagali by wrócili na rower zmniejszając korki.A co do przepisów drogowych Polska jest w tym wzgledzie rajem dla kierowców gdy prawo zostanie w kocu zmienione na wzór europejski pieniacze za kierownica będą się burzyć jeszcze bardziej
      • Gość: oo Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.internetdsl.tpnet.pl / 192.168.12.* 08.12.10, 00:48
        Rowerzyści poruszający się po ulicach zwiększają korki, a nie zmniejszają. Jeżeli rowerzysta rusza przed samochodem na skrzyżowaniu ze światłami, a nie ma miejsca aby go wyprzedzić, to kierowca jest zmuszony pokonywać skrzyżowanie w tempie rowerzysty, czyli ok. 10 km/h. W związku z tym przez skrzyżowanie na jednym cyklu światła przejeżdża mniej samochodów. A to właśnie powoduje korki! To samo powodują wolno ruszającyna światłach kierowcy.
        • Gość: ...ó?o... Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.10, 11:23
          10km/h i zwiększanie korków? takiej bzdury to dawno nie czytałem :)
          • Gość: opi Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.internetdsl.tpnet.pl / 192.168.12.* 08.12.10, 19:15
            Gdybyś potrafił racjonalnie myśleć, to byłbyś w stanie zrozumieć. Jednak większość użytkowników dróg podobnie jak Ty nie rozumie co jest "wąskim gardłem" i co jest podstawową przyczyną korków. Ruszający wolno rowerzysta, zajmujący niemal cały pas ruchu, tak samo jak ruszający wolno na światłach samochód, przyczyniają się do powstawania korków. Poszerzanie ulic o dodatkowy pas ruchu nic nie da, jeżeli kierowcy nie nauczą się sprawnie ruszać na światłach i nie wyeliminuje się rowerzystów z ulic o największym natężeniu ruchu.
            • Gość: ...ó?o... Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.10, 19:38
              Bzdura. Zacznijmy od tego, że ja rocznie na rowerach przejeżdżam od 10000km wzwyż. Praktycznie nie ma takich sytuacji, że ktoś jedzie powoli za mną od świateł - tylko mnie mija na centymetry i jedzie dalej co swoją drogą jest niezgodne z prawem.
              Druga sprawa to prędkość. Ja się poruszam średnio 30km/h na rowerze szosowym. Nawet nie wysportowana osoba spokojnie pojedzie więcej niż jakieś wyimaginowane 10km/h - tak to może to wygląda z poziomu kierowcy. A jak już jesteśmy przy kierowcach - ja jestem pieszym, rowerzystą, motocyklistą, i kierowcą samochodu więc nie wyjeżdżaj mi tu z racjonalnym myśleniem bo wiele na drogach widziałem czego pewnie nie można powiedzieć o ~90% osób udzielających się w tym wątku.
              • tbarbasz Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź 09.12.10, 10:46
                Gość portalu: ...ó?o... napisał(a):

                > Bzdura. Zacznijmy od tego, że ja rocznie na rowerach przejeżdżam od 10000km wzw
                > yż.
                Gratuluję. Czyli średnio 27 km dziennie.
                Praktycznie nie ma takich sytuacji, że ktoś jedzie powoli za mną od świateł
                > - tylko mnie mija na centymetry i jedzie dalej co swoją drogą jest niezgodne z
                > prawem.
                Jazda "swoją drogą" jest zgodna z prawem - wyprzedzanie rowerzysty na centymetry nie!
                > Druga sprawa to prędkość. Ja się poruszam średnio 30km/h na rowerze szosowym.
                Również gratulacje - i to naprawdę szczere.
                > Nawet nie wysportowana osoba spokojnie pojedzie więcej niż jakieś wyimaginowane
                > 10km/h
                Zgoda - ja jeśli nie ma pod górkę jadę na "pseudogóralu" z ok.2500 zł po asfalcie 18-22 km/h. Ponad 30 km/h zdarza mi się z górki.
                Natomiast pod górkę zdarza mi się nawet poniżej 10 km/h. Pisałem o Grzegórzeckiej - jechałem nie dawno w sznurku za rowerzystką całe 12 km/h (licznik cyfrowy).
                > A jak już jesteśmy przy kie
                > rowcach - ja jestem pieszym, rowerzystą, motocyklistą, i kierowcą samochodu wię
                > c nie wyjeżdżaj mi tu z racjonalnym myśleniem bo wiele na drogach widziałem cze
                > go pewnie nie można powiedzieć o ~90% osób udzielających się w tym wątku.
                A ile przejeżdżasz rocznie motocyklem i samochodem? Tyle samo co na rowerze - czy więcej?

                A do zalogowanego:
                - zakazach wjazdu do centrów miast, tych z wąskimi, za wąskimi dla t.barbaszopodobnych uliczkach;
                A we Włoszech to ty kiedyś byłeś? Jakoś W Gubio, Spoleto i inncyh miasteczkach na naprawdę wąskich i stromych uliczka samochody jeżdżą? A i parkingi są...
                - o zakazach dla rejestrowanych parzyście aut w dniach parzystych przy poruszaniu się po miastach;
                Komuna Ci sie marzy?
                - o opłatach dla samochodów za wjazd tam - w wysokości zmuszających ich do przesiądnięcia się na cokolwiek innego niż osobowy samochód;
                Do tylko proste zbójowanie - w Londynie w "Congestion Zone". Już nawet tam zaczynają rozumieć bezsens takich pomysłów:
                On 20 October 2010, the Mayor announced his decision to remove the Western Extension of the Congestion Charging zone and to introduce a number of other changes to the remaining scheme, which take effect from 4 January 2011.
                Wprowadza się także 100% upustu dla samochodów elektrycznych...
                - o ograniczeniach w parkowaniu tychże w tychże centrach;
                Słusznie - im bliżej centrum parking powienien być droższy - ale przepisy ktoś powinien egzekwowac.
                - o dniach bezpłatnych w jeździe transportem zbiorowym
                Nie musi być bezpłatnie - może być np. tak, jak w rowerowym A-damie:
                The Park and Ride (P+R) parking facilities are located on the outskirts of Amsterdam near the ring A-10. The idea is that you park your car for a low fee of € 6,- per 24 hours, with the free unlimited 24 hours public transport ticket for people of the car (up to 5 people) and you continue your visit using good metro, tram or bus connections with the centre of Amsterdam.
                i wielu innych zachętach, by zmądrzeli.
                Na razie do niczego nie chcesz zachęcać - tylko chcesz ZAKAZYWAĆ - i to oczywiście innym.
                • Gość: zalogowany Równowaga IP: *.ztpnet.pl 09.12.10, 11:20
                  Dobrze wiesz Waść, Tbarbaszu, żeś poleciał po bandzie w swej opinii.
                  Ja bym tę rowerzystkę dogonił piechotą, przypomniał jej o punkcie w ustawie Prawo o ruchu drogowym - i w zaspę, na pobocze, do przejścia w stan spieszony chwilowy poboczny namówił, ale pewnie bardziej niecierpliwy jestem, niż Acan.

                  Sam, i bicyklem, i swym czterokołowcem blaszakiem, zjeżdżam wtedy, przepuszczam, daję fory. Po prostu znam przepisy i nie chę być nazistą jedej czy drugiej opony.
                  Czasem mi się zdarza po wyprzedzeniu tira zawalidrogi, niedzielnego kierowcy itp. przejechać przed nim pół km okrakiem nad ciągłą linią dzielącą pobocze, migając awaryjnymi, by skojarzył i przypomniał sobie adekwatny punkt Kodeksu. Ale to rzadko, wtedy, kiedy te kilka km nam narobi zatoru na trasie szybkiego ruchu, wlokąc się np. osiemdziesiątką i nie puszczając nas, szybszych.

                  Po drugie, wszystkie cytowane przykłady są "niekomunowe".
                  Nie ja je forsuję - ale stosują je wtórnie, po zakorkowaniu miast.
                  Wiem też, że w Polsce nie umiemy też startować spod świateł, na styk zderzak-zderzak, że musimy się tego nauczyć, przyswoić, zaufać - a to w Polsce schorowanej kubicomanią na razie niewykonalne, ufność umarła na widok tęgokarkich "rekordzistów" i innych Yapiszonów wiecznie się spieszących - "my" musimy spod świateł szpurtem a potem mamy stać, czekając na przegonioną zieloną falę ;-)

                  A domyślam się, że tak jak te warianty okołolondynne wymyślane są, by wymusić zmiany mentalności i zwyczajów samochodziarzom i nie tylko im, tak i są one przejściowe.

                  I niech wie Asan, że lubię równowagę poglądów, wiem, że komuś się bardziej spieszy, inni wolą rekreację - i na swym samochodzie mam hak, na który wczepiam bicykl, dojeżdżam do opłotków W-wy/ Poznania/ Wrocławia/ Krakowa [+Łysogór, Sudetów i Ślęży] w ich centrum, wsiadam na dwukółkę - i bimbam na korki, strefy, szybciej załatwiając swe plany, niż pchając się tam w głąb bezsensu czterema kółkami czy "masową".
                  • tbarbasz Re: Równowaga 09.12.10, 12:04
                    Gość portalu: zalogowany napisał(a):

                    > Dobrze wiesz Waść, Tbarbaszu, żeś poleciał po bandzie w swej opinii.
                    Trochę tak - i to celowo.
                    Tak jak pisałem jadąc samochodem z zasady nie wyprzedzam rowerzystów "na papierek" - BTW: całkiem fajne były te "łapki" z odblaskiem wystajace na bok przymocowywane do roweru.
                    Ja zdarza mi się (przyznam, że niezbyt często) jechać rowerem przez Rząskę - Szczyglice to zjeżdam na chodnik, którym nikt nie chodzi - bo naprawdę nie ma szans, aby tak zgodnie z przepisami wyprzedzić rower.
                    Jednym słowem - trochę zrozumienia dla drugiej strony i będzie OK.
                    I szczerze mnie wkurzają argumenty typu "Ja mam rację, jestem ruchem" - i to w dodatku połączone z nieprzestrzeganiem takich przepisów, które rowerzysta uważa za niewygodne.
                    >
                    > I niech wie Asan, że lubię równowagę poglądów, wiem, że komuś się bardzi
                    > ej spieszy, inni wolą rekreację - i na swym samochodzie mam hak, na który wczep
                    > iam bicykl, dojeżdżam do opłotków W-wy/ Poznania/ Wrocławia/ Krakowa [+Łysogór,
                    > Sudetów i Ślęży] w ich centrum, wsiadam na dwukółkę - i bimbam na korki, stref
                    > y, szybciej załatwiając swe plany, niż pchając się tam w głąb bezsensu czterema
                    > kółkami czy "masową".
                    No i bardzo dobrze - bo środek transportu należy dobierać do potrzeb. Ja dotychczas po mieście poruszałem się (najcześciej razem z małżonką) Smarcikiem for Two (100% zapełnienia, 2,5 m długości i ok.1,5 m szerokości). Mam też spory samochód (osobowy) - ale nim jeżdżę tylko w trasy - wygodnie, cichutko, a i spalanie na szosie całkiem OK i w Niemczech nie mam żadnych kompleksów na autobahnie. Mam i rower (i używam go choć niezbyt często) - częściej korzystam z biletów godzinnych. Transport zrównoważony - głupcze!
                    Ale nie znoszę, jak ktoś mi coś nakazuje (oczywiście poza obowiązującym prawem) i jeszcze gada o "Publico Bono". Mam z tym bardzo złe doświadczenia...

                    • Gość: zalogowany Równowaga ze wskazaniem IP: *.ztpnet.pl 09.12.10, 13:12
                      Jest, tbarbasz, jak widzę, przedstawicielem tego gatunku kierowców, który ma poszukiwaną cechę wśród kierowców: ograniczone zaufanie do innych użytkowników dróg.
                      Ja też wyznaję tę zasadę, a nawet zasadę ustąp-skorzystasz [w wariancie innym: ustąp głupszemu].
                      Niestety z tych naszych zasad czasem nie ma pozytku - a to ta rowerzystka opisana się nie wiedziała, co źle robi, ani inni, nie stosujący się do przepisów, jakie im czasem życie osczędzą - są różni ludzie wśród nas. Do nich debili - okładających z wywlekaniem kierowcę na następnym skrzyżowaniu, który ich na poprzednim odważył się wyprzedzić - nie zaliczam. Ci są niereformowalni, oni niech zostaną dawcami nerek.

                      Z przepisów rowerowych świeżo wprowadzonych też mamy jeden nad wyrost polskiego liberum veto - nowiuchny - ten, co zezwala jechać równolegle obok siebie rowerzystom. Ci z nich, co mniej rozumni, jeszcze pewne zepsują krwi tbarbaszowi tarasując mu podwójnie przez 12 km ;-)
                      Jazda po chodikach też ma swe plusy i minusy w wykonaniu polskiej rowerowej mniejszości głupszej.
                      Mam i ja swoje preferencje i inklinacje rowerowe, ale takiemu np. nieoświetlonemu nocą rowerzyście to powinno się - to pono stary, jeszcze milicyjny patent - spuścić powietrze z kół i zabrać pompkę, rzucając ją daleko w zaspę/ na pobocze :-)
                      Bo są, powtórzę, wśród użytkowników dróg i głupcy, i samobójcy - a zasada ograniczonego zaufania im życie ratuje.

                      Co do nadmiernej motoryzacji - widzi Asan, ja w swym, nienajmłodszym wieku, nie wiem, co to zadyszka, wchodzę w spodnie pamiątkowe z czasów maturalnych - i nigdy bym nie pojechał samochodem swym tam, gdzie mam "bliżej" rowerem.
                      Możliwe, że umrę zdrowszy, może nawet pod kołami wehikułu zdenerowanego mą powolnością TBarabasza, ale będę spokojny, że się starałem.

                      Społeczeństwa nam wdrożą stopniowo wszystkie pomysły, jakie zacytowałem powyżej, nie dla publico bono, czy dla zrównoważenia bezsensu gospodarki paliwożernej, ale po prostu z przyczyny, że nie będzie innego wyjścia.

                      A zamiast łapek wystawania, to kierowcy [co poniektórzy] powinni wystawić swój rozum na próbę.
                      Na trenażerze.
                      Ja mam opaski na nogawki/ ramiona w czas jazdy rowerowej, ale rzadko ich używam, jeżdżąc częściej za dnia.

                      Miłego pozostawania w swych poglądach.

                      Zalogowany z Lubuszczyzny
                      • tbarbasz Re: Równowaga ze wskazaniem 09.12.10, 14:05
                        Gość portalu: zalogowany napisał(a):

                        >
                        > Z przepisów rowerowych świeżo wprowadzonych też mamy jeden nad wyrost polskiego
                        > liberum veto - nowiuchny - ten, co zezwala jechać równolegle obok siebie rower
                        > zystom. Ci z nich, co mniej rozumni, jeszcze pewne zepsują krwi tbarbaszowi tar
                        > asując mu podwójnie przez 12 km ;-)

                        Przecież i tak większość (także za miastem) jeździła obok siebie! Jeździli także w wachlarzykach trenujący kolarze. Więc ten przepis to tylko usankcjonowanie stanu faktycznego.
                        A na tych ulicach/drogach, o których pisałem i tak nie zrobi to żadnej różnicy, bo pojedynczego rowerzysty też się wyprzedzić tam zgodnie z przepisami nie da...

                        > Bo są, powtórzę, wśród użytkowników dróg i głupcy, i samobójcy - a zasada ogran
                        > iczonego zaufania im życie ratuje.

                        Obyś miał rację i ta zasada działała!

                        > Co do nadmiernej motoryzacji - widzi Asan, ja w swym, nienajmłodszym wieku, nie
                        > wiem, co to zadyszka, wchodzę w spodnie pamiątkowe z czasów maturalnych

                        Mospanie - to nie takie proste. W czasach licealnych zdarzało mi się "skoczyć" rowerem na lody z Krakowa do Nowego Targu (ok. 160 km tam i z powrotem oczywiście w jeden dzień). A jako, że noszę szósty krzyżyk rowery wtedy były inne i pod górkę trzeba było ostro pracować (trójtryb z tył i dwie tarcze to był standard).
                        Zadyszka i POChP, której się dorobiłem to przeklęte papierochy!

                        > Możliwe, że umrę zdrowszy, może nawet pod kołami wehikułu zdenerowanego mą powo
                        > lnością TBarabasza, ale będę spokojny, że się starałem.

                        Ja tam jestem spokojny, prowadziłem różne samochody po prawej i lewej stronie - i wiem, że korki po prostu trzeba polubić. Przecież nie przypadkowo obwodnica Londynu (M25) nazywa się "The Longest Parking Lot in Brittain" :). W korku włączam sobie płytkę z Albenizem lub (w bardzo dużym) z sonatami Mozarta - uspokaja... Ale zawsze może znaleźć się ktoś bardziej krewki ode mnie.
                        >
                        > Społeczeństwa nam wdrożą stopniowo wszystkie pomysły, jakie zacytowałem powyżej
                        > , nie dla publico bono, czy dla zrównoważenia bezsensu gospodarki paliwożernej,
                        > ale po prostu z przyczyny, że nie będzie innego wyjścia.
                        >
                        Wiesz, kiedy powstało metro w Londynie - w XIX w. W 1900 r. łączna długość linii Tube przekroczyła 300 km... A słynny jednoosiowy powóz powstał dlatego, aby był jak najkrótszy bo to zmniejsza korki. Taki sobie konny Smart for Two. Zmienił sie tylko rodzaj smrodu z końskiego łajna (to naprawdę był wielki problem) na spaliny - a hałas nawet się zmniejszył (miękkie opony, brak stuku tysięcy podków no i asfalt a nie bruki).
                        >
                        > Miłego pozostawania w swych poglądach.

                        Dzięki Waści za dobre słowo! Podobno istnieją zawsze dwa punkty widzenia - błędny i mój :) :) ;)

                        Życzę (szczerze) tężyzny fizycznej do końca ziemskich dni!

                        TBarbasz...
      • tbarbasz Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź 08.12.10, 11:52
        Gość portalu: rowewrem cały rok napisał(a):
        > Najciekawsze są zawsze zale kierowców którzy zamiast skamlec powinni dziekowac
        > na kolanach rowerzystom ze zmniejszają korki w miastach...
        Hmm...
        A jechałeś samochodem kiedyś ul.Grzegórzecką za rowerzystą (lub rowerzystką) poruszającą się z prędkością 10 km/h? Przed rowerkiem puściutko - a za rowerem sznur samochodów, bo przecież wyprzedzić się nie da (separatory). Jeśli to ma byc sposób na zmniejszenie korków w mieście - to tylko pogratulować!
        Rower ma mniej więcej 2-2,5 długości i 60 cm szerokości. Obowiązująca odległość przy wyprzedzaniu rowerzysty (z prawej lub lewej - bez znaczenia) to 1 m (PoRD). Z tyłu i z przodu też trzeba przeciez zachowywać dystans (rowerzysta nie powinien trzymać się ciężarówki). A więc rower efektywnie zajmuje cały pas ruchu (2x 1m +0,6m = 2,6 m) na długości ca. 4 m (ryzykowna odległość 70 cm pomiędzy pojazdami). Jeśli chcemy przestrzegać przepisów - to człowiek na rowerze jadący po jezdni potrzebuje najczęściej tyle samo miesjca co 1 osoba w niewielkim samochodzie (przecież nie da się jechać rowerem 10 cm od krawężnika - dziury, studzienki tip.).

        Oczywiście - rowery mozna ciasno parkować - ale w ruchu rower wcale nie zajmuje mało miejsca. Nie ma szans z autobusem, który wiezie 100-180 osób na 25 m2.
        • Gość: zalogowany Naziści samochodowi w natarciu? IP: *.ztpnet.pl 09.12.10, 09:23
          Wypowiedź poprzednika jest tak kuriozalna, że aż się nie chce przytaczać argumentów.
          Dodać na nią warto, że jeśli każdy z mieszkańców m ast ma ochotę sam jechać samochodem, przeciętnie 1-tonowym, egoistycznie traktując swe istnienie w społeczeństwie, to takiemu przypomnieć trzeba o:

          - zakazach wjazdu do centrów miast, tych z wąskimi, za wąskimi dla t.barbaszopodobnych uliczkach;
          - o zakazach dla rejestrowanych parzyście aut w dniach parzystych przy poruszaniu się po miastach;
          - o opłatach dla samochodów za wjazd tam - w wysokości zmuszających ich do przesiądnięcia się na cokolwiek innego niż osobowy samochód;
          - o ograniczeniach w parkowaniu tychże w tychże centrach;
          - o dniach bezpłatnych w jeździe transportem zbiorowym
          i wielu innych zachętach, by zmądrzeli.

          Najnowszym trendem w jeździe pojazdem silnikowym wieloosobowym jest wspólnota korzystania z tychże na osiedlach budynków energooszczędnych.

          Mówienie o rowerzystach jako sprawcach korków jest ... odwracaniem kota ogonem pod wiatr.
    • Gość: fixedgirl Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.sds.uw.edu.pl 11.12.10, 09:32
      ale dlaczego zimą to rowery mają znikać z ulic? może zabrońmy jeździć samochodami - to one są najniebezpieczniejsze i najbardziej chlapią błotem.
      ludzie często zapominają, że osoba jadąca rowerem to równorzędny/a uczestnik/uczestniczka ruchu. nie ma znaczenia jaka jest pogoda i w grę nie powinna wchodzić też wygoda aut. jesteśmy równi, drogi budowane są za wspólne pieniądze, dlatego zamiast wyrzutów, że rowerzysta wolno jedzie, a rowerzystka zajmuje pół pasa, bo na poboczu jest śnieg i ślisko, powinniśmy zacząć wykazywać więcej tolerancji dla siebie i być bardziej uprzejmi na drodze bez względu na to, jakim pojazdem się poruszamy.
      • Gość: p121 Re: Ostra zima, więc wsiadaj na rower i jedź IP: *.gemini.net.pl 02.01.11, 12:34
        Przeczytałem wszystko i najchętniej nie wyjechał bym w zimie ani autem,ani skuterem,ani rowerem.
        Brak kultury kierujących u nas,bez względu za jaką kierownicą się siedzi. Ehh szkoda gadać.

        Pozdrawiam wszystkich i walczmy z zima a nie z sobą nawzajem. Szczęśliwego Nowego Roku.!
Pełna wersja