Gość: Prawda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.11, 12:08 Przerobilem to samo. Dopiero za trzeci razem udalo mi sie zdobyc numerek... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: bezrob Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: 82.160.139.* 25.01.11, 12:15 A ja czekałem 4 godziny w kolejce tylko za tym, by się podpisać. Wszyscy byli umówieni na konkretną godzinę "na podpis". A gdy wychodziłem, kolejka nadal nie wyglądała na mniejszą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fajnyleszek Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: 93.159.161.* 25.01.11, 12:25 To można się umówić na konkretną godzinę? W końcu są numerki. Od momentu ostatniej rejestracji byłem się podpisywać już parę razy i nigdy nie trwało to dłużej niż 30-45 minut ale oczywiście zawsze jadę tak, żeby być tam przed 8. A ostatnio w grudniu to nawet udało się z marszu załatwić - chyba wszyscy wtedy zdecydowali wybrać się później przez panującą tego ranka gołoledź ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zxzz a ja się pytam, czy nie można tego załatwić przez IP: 195.82.180.* 25.01.11, 13:50 internet !? Nie kur.... trza pokazać ludziom gdzie ich miejsce. Trzeba pokazać, że człowiek jest dla urzędu, a nie na odwrót. Ehhhh w tym kraju nigdy nie będzie normalnie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: (.)(.) Re: a ja się pytam, czy nie można tego załatwić p IP: *.beskidmedia.pl 25.01.11, 22:57 Pokaż mi kraj, w którym rejestracja bezrobotnego odbywa się przez internet. to chyba oczywiste, że skoro jesteś bezrobotny to masz czas stawiać się osobiście. No chyba że robisz na czarno a od państwa wyłudzasz ubezpiecznie. Do narzekających na urzędników. Gdyby wam płacili takie grosze, też mielibyście wszystko w d... . Ostatnio widziałem ogłoszenie o naborze do PUP Bielsko na specjalistę od unijnych programów w obszarze bezrobocia. Wymagania - wykształcenie wyższe, biegły angielski, doświadczenie min. 1 rok w pracy z projektami unijnymi. Płaca... 1600... brutto..., czyli mniej niż 1200 na ręke. Tyle zarabia sprzedaczyni w warzywniaku po zawodówce. Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: a ja się pytam, czy nie można tego załatwić p 26.01.11, 00:06 Osobiście - zgadzam się, ale raz. Przez internet można się zarejestrować i mieć "numerek" np. za 2 dni na 9.15. Chyba się da tak zrobić? Tyle, że arogancja urzędników jest kosmiczna. Zwłaszcza tych mających "pomagać" bezrobotnym - to panie i panowie życia. Historie ludzi, którzy mieli z nimi coś do czynienia są dość odstręczające. Owszem, są miłe i życzliwe osoby, tyle, że ich nie widać za wałów hołoty. Co do Krakowa - polecam się przenieść za miasto, w Powiatowym Urzędzie Pracy ponoć wszystko działa sprawniej i bez cyrków. No, jak w normalnym urzędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: a ja się pytam, czy nie można tego załatwić p IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.12, 20:26 Kto pomoże Ci w Urzędzie pracy. Dają oferty zupelnie niezgodne z kwalifikacjami i musisz jeżdzić to podbijać, a jak tłumaczysz, ze to z góry niewypał bo nikt mnie bez konkretnych kwalifikacji nie przyjmie to pani nie reaguje. Po drugie zgłaszasz się mimo wszystko bo nie chcesz stracić ciągłości, a na miejscu zdziwieni bo oni nikogo nie potrzebują i pytają skąd UP te oferty bierze. Tak było i jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciek Re: a ja się pytam, czy nie można tego załatwić p IP: 94.42.115.* 26.01.11, 00:09 Tylko daltego tyle zarabia Pani po zawodowce bo jest pier..lona praca minimalna gdyby jej nie bylo to by zarabiala 800 i tak by sie znalazla osoba do pracy. ktos pracuje w tym biurze ktos sie stara o prace tam nie??? to jak ma prace to niech pracuje a nie opier....ala sie nie ma znaczenie zarobiki nikt go do podpisania siłą nie zmuszał. problem jest taki ze tam sa zatrudnieni tylko znajomi i gdyby bylo inaczej to ludzie by pracowali, dawac im umowy na rok i potem znow na rok i dowiemy sie kto jest wart a kto nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotrek Re: a ja się pytam, czy nie można tego załatwić p IP: *.nap.wideopenwest.com 26.01.11, 04:01 > Pokaż mi kraj, w którym rejestracja bezrobotnego odbywa się przez internet. to > chyba oczywiste, że skoro jesteś bezrobotny to masz czas stawiać się osobiście. > No chyba że robisz na czarno a od państwa wyłudzasz ubezpiecznie. a prosze cie bardzo-USA(Illinois) masz link, moze sie doedukujesz www.ides.state.il.us/ glupio ci teraz,co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek Re: a ja się pytam, czy nie można tego załatwić p IP: *.dsl.bcvloh.sbcglobal.net 26.01.11, 04:12 w stanach mozna zarejestrowac sie na bezrobocie telefonicznie albo przez internet.Polska jest bardzo zacofana,kazdy gryzipiorek w Polsce uwaza ze bez jego pieczatki,glupi system niszczy kraj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: a ja się pytam, czy nie można tego załatwić p IP: *.me.uk 26.01.11, 06:18 > to chyba oczywiste, że skoro jesteś bezrobotny to masz czas stawiać się > osobiście. No chyba że robisz na czarno a od państwa wyłudzasz ubezpiecznie. To chyba oczywiste, że skoro ktoś jest bezrobotny, to nie ma czasu stawić się osobiście, bo zajmuje się wtedy poszukiwaniem pracy: studiowaniem ogłoszeń w prasie i w Internecie, wymianą korespondencji, rozmowami telefonicznymi z potencjalnymi pracodawcami, wyjazdami na rozmowy, itd. – i nie ma od kogo sobie wziąć urlopu na załatwianie spraw w urzędzie. No chyba, że nie jest bezrobotnym, tylko zwykłym nierobem. > Do narzekających na urzędników. Gdyby wam płacili takie grosze, też mielibyście > wszystko w d... . Ostatnio widziałem ogłoszenie o naborze do PUP Bielsko na > specjalistę od unijnych programów w obszarze bezrobocia. Wymagania - > wykształcenie wyższe, biegły angielski, doświadczenie min. 1 rok w pracy z > projektami unijnymi. Płaca... 1600... brutto..., czyli mniej niż 1200 na ręke. > Tyle zarabia sprzedaczyni w warzywniaku po zawodówce. No to wniosek jest chyba prosty – zamiast podejmować tę katorżniczą pracę za psie pieniądze w urzędzie zatrudniamy się w warzywniaku. I nasi klienci będą milsi, bo mniej sfrustrowani, więc nam się humor poprawi, i będzie satysfakcja, że wynagrodzenie otrzymujemy z pieniędzy własnoręcznie ciężko zarobionych, a nie złupionych od innych w formie podatku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xawery Re: a ja się pytam, czy nie można tego załatwić p IP: *.enion.pl 26.01.11, 06:59 To może zamień się z tymi z koleiki, jak Ci się nie opłaca pracować "za grosze". To jest właśnie polska choroba: "Mam pracę ale mi się nie opłaca więc mam ją gdzieś". To po ją brałeś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezrob Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: 82.160.139.* 25.01.11, 23:00 Mi nie chodzi o krakowski PUP. O jeden z wielkopolskich. Skomentowałem, ponieważ taki cyrk nie tylko jest w Krakowie, ale w wielu miastach, także i u mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
comrade Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac 27.01.11, 12:09 Niech mi ktoś poda jeden sensowny argument, co takiego tragicznego w społeczeństwie by się stało gdyby z dnia na dzień po prostu zlikwidować wszystkie urzędy pracy i zastąpić je gablotkami w których pracodawcy, organizatorzy kursów itd. wywieszaliby ogłoszenia. Jednocześnie zlikwidowac ten absurd zwany zasiłkiem dla bezrobotnych bo i tak pobiera go tylko bodajże 10% bezrobotnych czyli ok 1% społeczenstwa. Proszę, słucham rzeczowych argumentów co takiego straszliwego by się stało gdyby ci wszyscy urzędnicy nagle zniknęli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tt Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.multi-play.net.pl 25.01.11, 12:19 Po wizycie w tym "przybytku" można rozchorować się na nerwy. Współczuje wszystkim, którzy mają nieprzyjemność tam sie pojawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: *.konin.mm.pl 26.01.11, 09:17 zgadzam się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: 93.159.161.* 25.01.11, 12:20 Wychodzi na to, że miałam duże szczęście rejestrując się na początku lipca ubiegłego roku. Byłam oczywiście dużo wcześniej przed otwarciem urzędu ale tłumów kłębiących się przed drzwiami nawet nie było. Kart osobowych w brud. Nawet nie wiedziałam, że one po prostu leżą na stojaku w poczekalni (rok wcześniej trzeba było jeszcze odstać w kolejce po tę kartę właśnie i po numerek). Co prawda akurat wtedy zepsuła się maszyna do wydawania numerków ale pani co chwilkę prosiła do stanowisk po 10 osób. Nie mniej jednak wyprawa do tego przybytku raczej nie przysparza wielkiej przyjemności. Mogliby chociaż oddawać za bilety, żeby tam dojechać albo przenieść urząd (kiedyś był artykuł w tej sprawie na gazeta.pl) w jakieś bardziej ludzkie miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dcwc najlepiej w ogole zliwkidowac UP IP: *.elpos.net 25.01.11, 12:28 i po sprawie, do czego oni sa potrzebni!!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lukasz8519 Re: najlepiej w ogole zliwkidowac UP IP: *.aster.pl 25.01.11, 12:34 dokładnie, i tak nikomu nigdy nie pomogli a kazdy bierze za nic nie robienie pieniądze, lepiej te pieniądze przeznaczyc dla przedsiębiorców którzy tworzą miejsca pracy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mnm Re: najlepiej w ogole zliwkidowac UP IP: *.ists.pl 25.01.11, 17:08 niby czemu mieli by komus pomagac? zeby nie bylo bezrobotnych? to nie bedzie urzedu i beda musieli sie wziac za jakas uczciwa robote. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac 25.01.11, 13:38 Gość portalu: zuza napisał(a): > Kart osobowych w brud. Brudno jest w urzędach w Polsce, to prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
wojan.pl Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac 25.01.11, 16:13 Za dojazd nie oddają ,kiedyś jak powiedziałem że nie stac mnie na tak częste wizyty w pup powiedzieli mi żebym przychodził na nogach , bo oni też przychodzą na nogach do pracy zewzględu na brak miejsc parkingowych . PUP w Bielsku-Białej .Życzę tym darmozjadom pracującym w PUPach ,jak będą bezrobotnymi takiego samego traktowania jak nas Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miloszm Rozbrajające Panie w UP IP: 77.236.26.* 25.01.11, 12:26 Jednego czego nie można odmówić Paniom z GUP to uprzejmości, gracji i stylu kiedy mówią, że danej sprawy nie załatwimy u niej tylko w pokoju XXX lub kiedy wbijają kolejną pieczątkę na karcie darmowej opieki medycznej. Nawet jak nic nie załatwię, to wychodzę z urzędu z uśmiechem na twarzy. A tak poważnie to właśnie zawsze się zastanawiam od czego te panie tam są oprócz miłego traktowania klientów (nie mowi się juz "petentów", bo to źle się kojarzy). Jakby naprawdę potrzeba aż dwóch Pań w punkcie informacji. A co do bloczków. Wydaje mi się, że przez to, że ilośc bloczków jest ograniczona, to statystyki nie odzwierciedlają rzeczywistej sytuacji na rynku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: odpowiedź Re: Rozbrajające Panie w UP IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.11, 16:39 Te panie są tam po to, żeby dostawały pensję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Ta instytucja powinna dawno zostać zlikwidowana!!! IP: *.kielce.hypnet.pl 25.01.11, 12:34 Stado urzedasów, którzy nic innego nie potrafią robić tylko siedzieć i leserzyć się! Nigdy pracy nie załatwią, bo niby jak - siedząc? Marnują tylko czas ludziom, którzy chcą coś zrobić produktywnego! Pora, żeby dzieci w Polsce były automatycznie ubezpieczone, a nie trzeba było iść się zarejestrować, żeby dziecko miało ubezpieczenie! Durny kraj, który pozwala więżniom żyć w niezłych warunkach i zapewniać im opiekę zdrowotną, a obywatel, który nieszczęśliwie stracił pracę musi się mordować kilka dni, żeby tylko zdobyć ubezpieczenie zdrowotne! to jest SKANDAL, że ktoś dalej na to pozwala! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: labamba Dzieci są automatycznie ubezpieczone IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.11, 16:05 W tym kraju dziecko, do minimum 18-go roku życia ma automatyczne ubezpieczenie zdrowotnie niezależnie od tego, czy rodzice pracują, czy nie. I żadna rejestracja w urzędzie nie jest do tego potrzebna. Proponuję na przyszłość zadzwonić do NFZ-u i dokładnie zapytać. Nieznajomość prawa generuje zaś takie przypadki, że ludzie płacą prywatnie ostatnie pieniądze, bo w rejestracjach przychodni siedzą niedoinformowane babsztyle pamiętające jeszcze poprzednią epokę, które skończyły "7 klas i ósmy korytarz". W każdym szpitalu czy przychodni jest ktoś taki jak rzecznik praw pacjenta, przeważnie to jakaś dziunia z łapanki, ale telefon do NFZ-u chyba potrafi wykonać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula jak taki mądry jestes, to dlaczego jestes bezrobot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.11, 12:35 jak taki mądry jestes, to dlaczego jestes bezrobotny. moze GW cie zatrudni.hehehehehehehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Re: jak taki mądry jestes, to dlaczego jestes bez IP: *.kielce.hypnet.pl 25.01.11, 12:51 Ja problemów z pracą nie mam. Ale znam wiele osób, które mają i UP im nie pomaga w jej znalezieniu, a raczej przeszkadza i marnotrawi ich czas. A Ty jesteś typowym przykładem Polaka idioty, których wiele w tym kraju i dzięki którym nie będzie nigdy lepiej! Ale miejmy nadzieję, że albo Ty, albo ktoś z Twoich bliskich doświadczy tej przygody w UP to może zrozumie czego doświadcza wiele osób codziennie! Jesteś typowym przykładem moralności Kalego! I przykre, że naszym kraju takich ludzi jest tak wiele :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek Re: jak taki mądry jestes, to dlaczego jestes bez IP: *.datatelecomm.net 25.01.11, 13:03 Jaro zostaw mam kupiła neostradę top i "uzywa" sobie ..nie ma kumpli to co ma robić pisze brednie na necie ...a zresztą wiesz jak to jestw gimnazjum ..nie wymagają tam za dużo to co ma robic "ula" - nudzi się ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :D Kradłeś ? Kradnij dalej IP: *.spray.net.pl 25.01.11, 22:09 Proste ? I podziel się z polskimi pie...nymi urzędnikami państwowymi. Won złodzieju!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.mnc.pl 25.01.11, 12:40 w Łodzi jest to samo a miało "być przyjazne państwo i mniej biurokracji" a jest co jest tragedia.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JA Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.pl 25.01.11, 12:41 Urzad pracy:D nazwa tej instytucji powinna brzmiec urzad relaxu i odpoczynku. Mieszkam w 20tys miescie gdzie w UP pracuje okolo 20-30 osob nie ma prolemow z dostaniem sie wszystko zalatwia sie szybko ale jak widze co ci ludzie tam robia to mi sie smiac chce. Zero pomocy trzy ogloszenia o prace na terenie powiatu w drewnianej gablocie na korytarzu. Jesli sa trzy ogloszenia to po co 20 kilka osob tam bierze pieniazki??? No coz ale to Polska nasza zielona wyspa gdzie w statystykach ludzie zarabiaja srednio po 4 tys zl. Zyc nie umierac :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka praca IP: *.2.20.195.pp.com.pl 25.01.11, 12:49 Mam pytanie czy ktoś kiedykolwiek znalazł pracę z UP na dłużej niz 3 miesiące? zastanawiam sie czy jest to wogóle mozliwe. Bo jesli nie to UP chyba tylko ubezpiecza i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mgr Re: praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.11, 19:37 to tragedia z tym urzedem pracy .....urzednicy beznadziejnie nieuprzejmi //po co ten urzad /dla kogo ....na pewno nie dla ludzi którzy szukaja pracy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ach Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.cable.net-inotel.pl 25.01.11, 12:52 Niestety w innych urzedach pracy wcale nie jest lepiej. Najgorsze jest to ze bezrobotny jest traktowany jak najgorszy typ czlowieka a system pomocy jest tylko na papierze. Panstwo powolalo te instytucje aby POMAGAŁY osobom bez pracy znowu wejsc w obieg zawodowy. Ale tylko na niby. W rzeczywistosci wizyta w Urzedzie pracy to strata czasu. Tymbardziej dla osob bez prawa do zasilku. Juz lepiej ten czas wykorzystac na szukanie na wlasna reke... Ale walczyc trzeba bo urzednicy dostaja pieniadze a nie potrafia zorganizowac wlasnej pracy. Ciekaw jestem jak taka pani z urzedu odnalazla by sie w sytuacji osoby bezrobotnej i jak szybko znalazla by prace. I jeszcze jedno. Bylem w Anglii i tam nie ma BEZROBOTNYCH tylko POSZUKUJACY PRACE mala a jakze wazna dla poczucia wlasnej wartosci roznica. Ponadto idac tam do Urzedu Twoj problem jest traktowany indywidualnie a w Polsce Ty sam jestes problemem... Odpowiedz Link Zgłoś
anteas Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac 25.01.11, 19:09 "Ty sam jestes problemem" - No bo jakim prawem przeszkadzasz urzędnikowi w piciu kawy? Toż to łamanie praw człowie(urzędni)ka! To woła o pomstę do UNI. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KRAKOWIANKA Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.11, 14:12 Samo sedno..Dobre...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [sic!] Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: *.196.28.109.netmaks.pl 25.01.11, 12:53 Witamy na Wąwozowej! Od roku tam jeżdżę. Pracy i tak nie mogę znaleźć. Żeby łaskawie chociaż starosta miejski wydał zarządzenie w sprawie darmowych dojazdów na ten zapomniany przez Boga koniec świata. E tam! Dobrze, że mam rower. Bez tego byłaby to wyprawa na cały dzień (tak jest tylko na pół). Nie mówiąc już o pomocy jaką świadczą. Więcej sam zrobiłem niż mi pomogli. Odpowiedz Link Zgłoś
kruszynka.net Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac 26.01.11, 01:49 W takim razie w miarę blisko mieszkasz:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek ehh polska (p specjalnie małe) IP: 167.23.240.* 25.01.11, 12:53 bo to tak działa ...wiadomo że tu są numerki no to chociaż aby bezrobotny nie musiał jechać na 6:30 to wystarczyłoby aby urząd pracował od 10 a numerki były od 8:00 ..no ale przecież jak mówią sami urzędnicy ...bezrobotny nie ma co robić więc może wstać wcześniej a zresztą czy urząd jest dla bezrobotnych czy bezrobotni dla urzędu ??? po drugie 3emu urząd jest na końcu świata ...nie wszyscy jada z Huty ...dla mieszkańca Bieżanowa lub Prokocimia to jest podróż życia i jak widąć wielokrotna podróż .. czasami nawet bilet godzinny nie wystarcza a inna sprawa to co opisane że wszystko to jest pic na wodę ..bo ilu osobom pomogli znaleźć pracę ale nie pytam o ich statystyki ale życie ? ilu macie znajomych którzy chwalą sobie ten urząd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Danka Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: 138.205.168.* 25.01.11, 13:03 W SZCZECINIE JEST TO SAMO. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lehcrep Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: 192.44.136.* 25.01.11, 13:07 Zgadzam sie ze to nie dotyczy tylko Krakowa ale wiekszosci urzedow gdzie sa numerki. Dzieje sie tak dlatego, ze w wiekszosci przypadkow urzad sam sobie wyznacza ile osob moze obsluzyc co jest totalnym nieporozumieniem. Jesli przyszlo 100000 osob to tyle numerow ma byc wydane. Oczekuje wtedy spokojnie a jesli mnie nie obsluzono bo minely godziny urzedowania to przyjde nastepnego dnia i nie mam do nikogo pretensji.Obie panie maja wtedy zajecie itd itd. Umawianie sie na dana godzine w urzedzie - kolejna paranoja. Przykladowo osoba wpada po czasie z tekstem, ze byla umowiona itp - ludzie sami sobie wtedy zazwyczaj skacza do gardel , sytuacji innych moznaby mnozyc bez liku a urzedy puste bo piec osob zaplanowane juz obsluzone i panie siedza i czekaja na fajrant - w imie czego to sie dzieje pytam -wygody urzednikow? Moze jeszcze umawianie sie na miescie wprowadza - wtedy jeszcze osoby z urzedow moglyby miec delegacje.Ktos napisal, ze nie mowi sie juz petentow - ja powiedzialbym, ze nawet juz nie jestesmy petentami (klientami) a zrobiono z nas zebrakow - proszenie sie o jakas laske. Zebrak to ma nawet i lepiej bo mimo wymuszonej sytuacji sam sie na to decyduje a w urzedach jestesmy do takiej formy zebractwa zmuszeni. Dobrze ze nie za moje pieniadze - bo moje podatki poszly na drogi :) A powaznie konczac to jesli czegokolwiek moznaby oczekiwac od urzedow to to zeby kierujace nimi osoby wbily sobie do glow, ze urzedy sa dla ludzi a nie odwrotnie.I jeszcze apropo uprzejmosci - osobiscie mam gdzies czy pani bedzie tak mila, ze malo mi w dupe nie wlezie czy niemila bo np. seksu dawno nie miala - licze po prostu na zaltwienie sprawy. Zacznijmy od tego cos zmieniac a do tkzw globalnych rozwiazan gdzie ucza jak mile mowic komus, ze czegos sie zrobic nie da spokojnie z czasem dojdziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: *.multi-play.net.pl 25.01.11, 13:21 To nie jest kwestia tylko numerków, tylko ogólnej inercji tego urzędu, ja próbowałam się zarejestrować w urzędzie w Tarnowie, gdy po miesiącu bez pracy potrzebne było mi ubezpieczenie zdrowotne, godzinę przed otwarciem urzędu kłębił się tłum przed wejściem (było to wczesną zima, więc przynajmniej w kupie było nieco cieplej przy temperaturze-9), a pan ochroniarz zza drzwi patrzył, czy jest punkt ósma. Numerków nie ma, więc czekasz tak, jak przyjdziesz, najpierw pani sprawdza czy masz w porządku druki, następnie w pokoju okazało się, że mam źle, pani stwierdziła, że paragraf ze świadectwa pracy, jaki miałam wpisany nie istnieje (art 30 par. 1 pkt. 1! żałuję że nie miałam z sobą kodeksu pracy), zmarnowałam pół dnia i nic nie załatwiłam, a ubezpieczył mnie pracujący mąż. Nigdy więcej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lehcrep Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: *.pg.com 25.01.11, 13:48 Ania, To co opisujesz potwierdza niestety przykra prawde, ze niestey w urzedach pracuja osoby niekompetentne. To czego ja oczekiwalbym od urzedow, to to, ze pracuja tam osoby z konkretnym wyksztalceniem (czy to po administracji czy po prawie) Niestety rzeczywistosc pokazuje ze w urzedach pracuja w duzej mierze osoby do takiej pracy pod wzgledem wyksztalcenia nieodpowiednie. Sprawdzac formularze potrafilaby i malpa jakby ja do tego przygotowac.A tutaj mamy tak: x sprawdzajacych osob (moze z jedna orientujaca sie pania, do ktorej dzwonia, biegaja sprawdzacze) i efekt jest taki, ze nawet przy zalozeniu,ze cos zle zrobisz to te osoby zamiast Ci pomoc (wskazac jak to rozwiazac bo to tez pomoc) odyslaja Cie z kwitkiem. Procedury staja sie wazniejsze od Ciebie. Mysle, ze jak zalatwilabys swoja sprawe po powaznym potraktowaniu Cie przez urzednika to o tym ochroniarzu pewnie bys nawet nie wspomniala (no chyba, ze na zasadzie co mozna polepszac). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: *.multi-play.net.pl 25.01.11, 16:02 Owszem, ale zapamiętałam to jako całokształt kompletnego mnie zlekceważenia. Załatwiam różne sprawy w przeróżnych firmach w ramach swojej pracy, dlatego tak mnie poruszył fakt, że w tym konkretnym urzędzie, jak by nie było stworzonym dla ludzi, nikt nie pomyślał, że oczekujący mogliby stać w korytarzu i na klatce schodowej przed biurami, kiedy temperatura jest dość dotkliwa. W prywatnej firmie ludzie dbają o klienta, a urząd państwowy najchętniej istniałby sam dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dagmara Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.play-internet.pl 25.01.11, 13:12 We Wrocławiu tego nie ma, nie ma na co za bardzo narzekać, wszystko załatwia się w miarę sprawnie no może minusem są faktycznie kolejki. Każda informację można dostać przez telefon. A co do szkoleń to niby na początku marca mają znać budżet... poczekamy zobaczymy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goscgosc Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.11, 13:28 No i o to chodzi, żeby ludzie mieli zajęcie a kosztowali zero PLN!!! Oczywiście zajęcie dla bezrobotnych: stanie w kolejkach, w te i wewte do Urz.Pr., przy okazji agresja wyładowana, bo wszedł w kolejkę. Urzędnicy to mają posadki szanowny frajerze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: 195.234.8.* 26.01.11, 00:36 Sam urząd jego pokrętne cele i struktura + nie odpowiedznie skomplikowane prawo w żaden sposób nie przystaja do realiów. Ogólnie Gorzej niż za komuny. Cały ten urząd to fikcja za nasze pieniądze. Państwo urzędników, reszta to niewolnicy pracujący na całą sieć biurokracji ZUSy i inne urzędy. Władza deprawuje, urzędnicy wiec maja za nic ludzi spoza grupy, to w skali kraju to grupa nie do ruszenia, znaczna część dostała posadę po dużej znajomości i teraz jej nie odda. Cała ta struktura biurokracji to domek z kart i kiedyś musi się zawalić, już teraz nie ma kto na to robić. Błędny krąg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obserwator Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.11, 13:32 Będę płacił tylko te rachunki, które otrzymam między 7.30-8.00. Potem nie mam druków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M. Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.acn.waw.pl 25.01.11, 13:54 Nie od dziś wiadomo, że GUP to najgorszy urząd pracy w Małopolsce. Ja pracę teraz mam, znalazłam ją za pośrednictwem tegoż przybytku. Ale ale - sama ja znalazłam. Ogłoszenie wisiało na wprost drzwi gdzie, bezrobotni przychodzą się "meldować". Wymagania były takie jakby ktoś pisał je czytając moje CV. Podczas comiesięcznego meldowania się usłyszałam, że nadal nie ma dla mnie pracy. Szczerze zdumiona mówię Pani, że na tablicy za drzwiami wisi oferta idealna dla mnie. Pani zdziwiła się jeszcze bardziej (dla jasności to było ogłoszenie powieszone przez GUP a nie jakiś luźny plakat). Pani wyszła, przeczytała i stwierdziła - UWAGA - "no tak, ale będzie musiała Pani pracować". Jak widać konieczność pracowania była tej Pani obca. Od licznych osób, które do GUP kierowane były na praktyki wiem, że tak jest nadal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: góral Najlepsza jest lokalizacja dla Krakowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.11, 14:02 UP na peryferiach Nowej Huty, szkoda że gdzieś koło Miechowa np. tego nie zrobili ;-))) Urzędy dla przedsiębiorców zlokalizowane są w centrum gdzie ciężko zaparkować samochód, każdy woli dalej podjechać i mieć parking - dla bezrobotnych na zasiłku natomiast zamiast zrobić gdzieś w centrum gdzie można dostać się bez problemu tramwajką - to zrobili na zadupiu gdzie dojazd trwa cały dzień Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Re: Najlepsza jest lokalizacja dla Krakowa IP: 93.159.161.* 25.01.11, 14:51 Ci z prawem do zasiłku to jeszcze mają na bilet a Ci, którym się już skończył okres zasiłkowy a mieszkają po drugiej stronie miasta, bulą 3.10 w obie strony (czasem i godzina w jedną stronę nie starcza). Nie dość, że samo bycie bezrobotnym działa depresyjnie, to jeszcze trzeba "podróżować" na to odludzie, które optymizmem nie nastraja ;) Niech mi oddadzą za bilety przynajmniej w ten dzień kiedy trzeba jechać się "podpisać". Dla przyjemności nieobligatoryjnie tam chyba nikt nie jeździ. Odpowiedz Link Zgłoś
kruszynka.net Re: Najlepsza jest lokalizacja dla Krakowa 26.01.11, 02:06 Z Ruczaju godzinny bilet nie starcza. Odpowiedz Link Zgłoś
dead_but_dreaming Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy 25.01.11, 14:05 Zna ktoś przypadki kiedy krakowski Urząd Pracy pomógł komuś znaleźć pracę? Ja nie znam i po kilku wizytach w tym "przybytku" nie dziwię się. A pracę znalazłem sobie sam i wysłałem im listem poleconym powiadomienie, żeby mnie skreślili z listy bezrobotnych. Po ok.2 miesiącach otrzymałem odpowiedź, że mnie skreślają :))). Nawet głupia odpowiedź na list zajęła im 2 miesiące. Po prostu cudowna wydajność- gdyby normalna firma tak funkcjonowała, zbankrutowałaby od razu. Ale tym ćwokom to nie grozi, mogą marnotrawić publiczne pieniądze bez umiaru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: migol Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.11, 14:12 Dla mnie jeszcze większa parodia - dotacja z UP na założenie działalności. Otóż chcąc założyć własną firmę i dostać na nią dotacje, ja młody, zdrowy chłop musiałem zwolnić się od aktualnego pracodawcy, przez PÓŁ ROKU siedzieć w chacie i pierdzieć w stołek, pobierać z budżetu 450 zł. co miesiąc jakiegoś śmiesznego zasiłku i być na "państwowym" zusie, by po tych pół roku dowiedzieć się, że było 500 chętnych a dotacji 25 - straciłem PÓŁ ROKU życia, w trakcie których u byłego pracodawcy mogłem zarobić jakieś 25000, opłacając z 10000 składek, a zamiast tego kosztowałem Państwo jakieś 5000... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xmen Re: Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie prac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.11, 14:57 Skoro tyle zarabiałeś miesięcznie to idiotyzmem było czekać na 18 - 19 tysięcy złotych. Mogleś spokojnie pokryć zakup sprztętu ze środków własnych. Chyba że tylko narzekasz bo nic innego nie potrafisz a te 25 000 złotych to bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PUP Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.11, 14:20 Urzędy Pracy nie znajdują ludziom pracy, tylko motywują do szukania, i tylko redukują bezrobocie bo zatrudniają masę urzędników do wyznaczania terminów:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.ghnet.pl 25.01.11, 14:23 Byłam tam dwa lata temu - atmosfera jak z czasów PRL lub Kafki - wszędzie zaaferowani urzędnicy, którzy sprawiają wrażenie że coś robią - a w rzeczywistości nie robią nic...- i pomyśleć, że takie urzędy są w każdym polskim mieście i gminie... absurdalny przerost formy nad treścią! Chyba zaczynam rozumieć Tunezyjczyków... Panie zachowaj nas od wizyty w takim urzędzie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wizytówka Listy. Moja wizyta w krakowskim urzędzie pracy IP: *.gemini.net.pl 25.01.11, 14:28 W taki oto sposób hamuje się procent bezrobocia. Bardzo skuteczne, a potem wychodzi ze mamy 12 % bezrobocia, a w rzeczywistości jest 26,3 %. Wiem, bo pracuje w urzędzie pracy na właściwym stanowisku... Odpowiedz Link Zgłoś