Wspomnienia z Krakowa

29.01.11, 14:41
Mieszkam jakieś 80 km od Krakowa więc nie jest to tak daleko. W Krakowie bywałem od małego, z rodziną, albo podczas jakiejś wycieczki szkolnej w podstawówce czy liceum. Kraków od zawsze mi się podobał, ale nigdy tak bardzo jak w to się stało w ubiegłym roku. Mianowicie byłem tam na kursie fotograficznym i miałem możliwość kilka dni tam nocować.
Dzisiaj mogę z czystym sumieniem powiedzieć, ze zakochałem się w tym mieście, w jego klimacie, architekturze i w ogólnej całości. Tam się żyje, nie wegetuje! ;)
Jako osoba fotografująca mam wielkie pole do popisu. Nie trzeba się daleko rozglądać by dostrzec jakiś ciekawy moment z życia ludzi. Ogólnie wolę fotografować przyrodę, ludzi nigdy nie lubiłem fotografować. Tam to wszystko się zmieniło. Przyroda przyrodą, tu nic się nie zmieniło, ale zacząłem fotografować ludzi i ich życie. Taki reportaż. Dlatego też zrobiłem taką małą prezentacje swoich dokonań z tych dni, kiedy byłem w Krakowie.
Serdecznie zapraszam do obejrzenia i wyrażenia swojego zdania czy choć w małym stopniu ukazałem w dobry sposób Kraków.

Zapraszam do obejrzenia:
www.youtube.com/watch?v=-fUNyGPj3FY
A Wy jakie macie wspomnienia z Krakowem? Z czym wam się kojarzy?

Pozdrawiam Krystian.
    • secesja2005 Re: Wspomnienia z Krakowa 29.01.11, 15:29
      Tak jak Ty mówią wszyscy, którzy przyjeżdżają do Krakowa na chwilę, szczególnie w celach turystyczno-rozrywkowych. Sądzę, że przyjezdnych Kraków rzeczywiście może zachwycić, jest kilka atutów.
      • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 29.01.11, 15:42
        No zdecydowanie tak. Ja w Krakowie łącznie byłem kilkanaście dni i nie mówię, że mógłby mi się kiedyś znudzić, bo na pewno tak by było, ale jednak jako "turysta" mogę powiedzieć, że do Krakowa z chęcią będę wracał, bo jest do czego. Na mieszkańcach pewnie nie robi już takiego wrażenia, a może i nawet wręcz przeciwnie.
        • secesja2005 Re: Wspomnienia z Krakowa 29.01.11, 15:50
          Robi wrażenie. Właściwie można mieć poczucie wiecznego życia w bajce z imponującą scenografią (byleby się nie zapuszczać za daleko za Planty bo tam to już jest inny rodzaj bajki), tylko niektórzy odlatują w tej bajce tak daleko, że realne życie sprawia im poważne kłopoty. Stąd bierze się słynny krakowski marazm, który jest faktem. Dla osób o dynamicznym usposobieniu wieczne obijanie się o niego to jest męka.
        • kr_kr Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 12:48
          > Na mieszkańcach pewnie nie robi już takiego wrażenia,
          > a może i nawet wręcz przeciwnie.

          Wiesz, jeżeli mieszkasz w Krakowie od urodzenia lat ~dzieści/~dziesiąt to po prostu Kraków jest tłem Twojego życia. Codziennie widzisz te same mury, te same kamienice, te same kościoły - żeby się nimi zachwycisz potrzebujesz czegoś więcej: zatrzymać się, zagłębić w historię, architekturę.
    • to_straszne Re: Wspomnienia z Krakowa 30.01.11, 01:27
      "Robi wrażenie. Właściwie można mieć poczucie wiecznego życia w bajce z imponującą scenografią (byleby się nie zapuszczać za daleko za Planty bo tam to już jest inny rodzaj bajki), tylko niektórzy odlatują w tej bajce tak daleko, że realne życie sprawia im poważne kłopoty. Stąd bierze się słynny krakowski marazm, który jest faktem. Dla osób o dynamicznym usposobieniu wieczne obijanie się o niego to jest męka."
      Secesja2005


      Witam Panie Krystianie.

      Pięknie a może i starannie pisze Pan o swoim - pewnie dorosłym albo i młodzieńczym - widzeniu miasta, które dla wielu z nas jest wspomnieniem domu/szkoły/podwórka, miejscem tak pożądanym jak pożądana może być kobieta, zaniedbanym pięknem, rodzajem zobowiązań wobec reszty Polski - a zatem i wobec Pana.

      Jest pomiędzy nami i wielu takich, którzy cierpią z powodu przebywania w Krakowie podczas kiedy dawno już powinni byli rozwijać skrzydła w światowych metropoliach. Tymczasem zmuszeni są do przebywania w tym mieście, które nam (Panu ani mnie) nie kojarzy się z cierpieniem.
      Niełatwo mieszka się w muzeum, niełatwo jest się (poprzez obywatelstwo...) kawałkiem stolicy narodowej pamięci Polaków. Nie każdy z obywateli ma tego świadomość, nie każdy do tego dorósł, nie każdego to interesuje.

      Ludzi interesują różne rzeczy a nie tylko Kraków i Kraków. Np zdjęcia z Etiopii. Albo z Tybetu.

      Niemiło mieszka się na patelni, przez którą przewala się rocznie 7-9 mln turystów. Przez Wenecję przewala się ich jednak ponad 20 mln - i wenecjanie jakoś żyją. Bo muszą.

      Wcale niemała grupa miejscowych lub chwilowo-przybyłych uważa, że Kraków powinien w ich życiu pełnić rolę sklepu samoobsługowego, realizującego na zawołanie ich marzenia, tak, jak realizuje je półka w sklepie.
      Słynny krakowski marazm, o którym z taką znajomością rzeczy pisze moja znakomita PT Sąsiadka na tych łamach, jest stanem ducha, który samym swoim istnieniem powoduje u następujących po sobie pokoleń przybyszów stałą skłonność do jego przełamywania. Jednym udaje się to lepiej i zostają - innym gorzej, i podają tyły.

      To dlatego największe kariery w Krakowie - choćby tylko przejazdem - robią przybysze.
      Niektórzy z nich, jak słynny założyciel, szef i właściciel Ilustrowanego Kuriera Codziennego, Marian Dąbrowski, nie robili sobie wiele z tego marazmu, kierując z Krakowa i przy pomocy krakusów największym koncernem wydawniczym przedwojennej Polski.

      Wspominam o nim dlatego także, że wydawany przez IKC ilustrowany dodatek Światowid stworzył dzięki swoim fotografom - a zatem osobom podobnym do Pana - najznakomitszy ze znanych mi zbiorów fotografii Krakowa.

      Niektórym z nas wydaje się, że cokolwiek istnieje, narodziło się po roku 1989. Tak nie jest. Z czasów ten rok poprzedzających datują się w Krakowie rzeczy, dzięki którym to miasto jest w wielu kwestiach wzorem niedoścignionym dla ogromnej większości mieszkańców Polski. Nie zniszczonym przez wojnę miastem historycznym, zbiorem dzielnic z własną osobowością. Tego jednak nie można dostrzec kiedy żyje się w przekonaniu, że Kraków to Stare Miasto, Wawel, Kazimierz - no i już.

      Jest w nim i wiele ulic, których pochopne odwiedzanie bym Panu odradzał (Różana, Wolska, Murarska, Będzińska, Franciszka Zabłockiego, Reformacka, Marczyńskiego czy Sarmacka...) ale takie zestawy ma każde miasto.

      Rozumiem Pański zachwyt bo to piękne miasto. Mieszkając w nim na co dzień chcielibyśmy, by było jeszcze piękniejsze, a to nie zawsze jest możliwe. Portrety Krakowa tak ufne i spontaniczne jak Pańskie widzenie, bardzo nam pomagają.

      Powodzenia

      PS: w tle Pańskiej prezentacji, o ile się nie mylę, śpiewa nie Marek Grechuta ale Andrzej Dąbrowski.
      • peteen Re: Wspomnienia z Krakowa 30.01.11, 10:36
        moje drogie, choć straszne - to jednak Marek Grechuta i jego ostatnia oficjalna piosenka, nagrana razem z młodzieżowcami z Myslovitz
        znamienne, że dotyczyła właśnie naszego miasta, z którym Marek związał się tak mocno, że rodacy są przekonani, iż był to rodowity krakus, choć - jak wiemy - wcale tak nie było
        • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 30.01.11, 12:39
          Dziękuje za odpowiedź na moje przemyślenia nt. Krakowa. Ja Kraków widzę jako miejscowość turystyczną, gdzie zawsze można jechać żeby zrelaksować się, zrobić kilka ciekawych zdjęć i odpocząć od codziennego życia.
          Całkowicie zgadzam się z tym, że Kraków dla krakowiaków może wyglądać inaczej. Może sprawiać, że można znienawidzić to miasto choćby dlatego, że tyle tam turystów. Ja mieszkam w miejscowości gdzie nie ma turystów i dlatego do Krakowa coś mnie przyciąga.
          Jedni wolą jechać do Częstochowy, drudzy do Łodzi, Wrocławia, Krakowa (nie mówiąc już o miejscowościach zagranicznych), a inni znów wolą jechać do miejscowości gdzie nie ma turystów, gdzie jest cisza i spokój. Ja zaliczam się do jednych i drugich. Kieruję się bardziej tym co mogę zwiedzić i co sfotografować jak większość turystów.

          Też nie można powiedzieć, że wszyscy którzy mieszkają w Krakowie mają dość turystów, bo Kraków tak jak Pan to_straszne powiedział to nie tylko Rynek, Wawel i Kazimierz. Kraków jest dużym miastem i założę się, że na peryferiach miasta mieszkańcy są stosunkowo samowystarczalni i nie mają większego kontaktu z turystami. To tak na marginesie.

          "Jest w nim i wiele ulic, których pochopne odwiedzanie bym Panu odradzał (Różana, Wolska, Murarska, Będzińska, Franciszka Zabłockiego, Reformacka, Marczyńskiego czy Sarmacka...)"

          Nie znam tych ulic i nie wiem co można tam znaleźć. Jeśli jest to tzw. margines to zdecydowanie chciałbym tam być i zobaczyć te ulice, bo byłby to na pewno dobry temat do fotografii. Chyba, że są to ulice z których wyszedłbym bez aparatu, to lepiej nie zapuszczać się w takie miejsca. Dokładnie, każde miasto ma swoje jasne i ciemne strony. Miejsca gdzie tętni dogodne i bogate życie i takie gdzie to życie jest nędzne i nieprzyjemne.
          Widok takich ulic nie zmieni mojego nastawienia do Krakowa.

          Mam wrażenie jakby wszyscy tutaj chcieli mnie zniechęcić do Krakowa. Niestety co byście tu nie powiedzieli to i tak nie zmienię swojego zdania. Możliwe, że robią to państwo nieświadomie. Lubie klimat tego miasta ;))

          Ja chciałbym żeby moje zdjęcia (jednaj bardziej amatorskie i niedopracowane) dobrze pokazywały i odzwierciedlały Kraków i tylko tyle ;)

          Pozdrawiam.
          • peteen Re: Wspomnienia z Krakowa 30.01.11, 14:13
            źle odczytujesz nasze intencje - nikt nie chce cię zniechęcić do Krakowa, a jedynie pokazać różne oblicza naszego zacnego miasta
            poza tym odnoszę wrażenie, że każdy ma swój Kraków, jedni malutki, ograniczony do Starego Miasta, czy Kazimierza, inni z kolei ogromny, od Wieliczki po Zabierzów
            no i dobrze, każdemu, co mu się należy...
            • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 30.01.11, 21:04
              A mnie się wydaje, że autor filmu pokazał swój klimat w Krakowie. Tak jak odbierał Kraków w swoim czasie. Bez kolorów. Jakby coś chciał nam przedstawić. Tą melancholię krakowską, ten smutek, który czasami towarzyszy, tą obojętność.
              Tak, brak nam uśmiechu jeden do drugiego.
              To nam przedstawił Kostek na tych zdjęciach.

              Dla mnie Kraków jest szczególnym miejsce, miejscem, w którym zawsze jestem turystką i zawsze podziwiam go, ile razy jestem w Centrum. Niestety inne dzielnice nie wywierają na mnie tego klimatu.

              A Kraków kojarzy mi się przede wszystkim z Wawelem. I jeszcze z rowerzystami :)
        • to_straszne Re: Wspomnienia z Krakowa 30.01.11, 22:04
          No tak, z Grechutą fakt nie bity. Dąbrowski nagrywał coś niezwykle podobnego w 1997 lub 1998 roku. Ale co to było?
          Nie wiem. Przepraszam za zamęt.
          • majowamargot Re: Wspomnienia z Krakowa 30.01.11, 22:17
            tak naprawdę są wersje, w jednej sam Grechuta, w drugiej z Myslovitz -dla mnie osobiście ciekawsza

            film ciekawy, ja też odbieram Kraków jako miasto spokojne, melancholijne,
            dla mnie osobiście Kraków to przede wszystkim Rynek, Wawel, Planty, uliczki Kazimierza i spacery oraz jazda na rowerze wzdłuż Wisły

            obowiązkowym punktem programu jest coroczne oglądanie szopek w krakowskich kościołach (zazwyczaj przy okazji orkiestry świątecznej pomocy)

            choć mieszkam tu i pracuję niedaleko centrum to w miejscach, które opisałam bywam rzadko (ale tak pewnie jest, że tam gdzie blisko bywa się rzadko)
            • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 30.01.11, 22:38
              Właśnie, jazda na rowerze po Krakowie pozwala nam szybkie przemieszczać się po tym ścisłym centrum Krakowa i zaglądnięcia w każdy jego zakamarek. Można też posiedzieć w kawiarnianych ogródkach i podziwiać turystów.
              Nawet ostatnio zauważyłam zwiedzającą na rowerach grupę turystów z przewodnikiem na rowerze.
              • majowamargot Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 09:20
                latem często turyści zwiedzają Kraków na rowerach, pojawiło się sporo wypożyczalni i jest to jedna z bardziej atrakcyjnych opcji

                szczerze mówiąc jestem raczej typem domatora i jeżeli ma odpocząc na świeżym powietrzu to raczej na zielonej trawce a nie w kawiarnianym ogródku (oczywiście czasem są odstępstwa od tej zasady)

                co mnie uderzyło w filmiku to że ludzie są smutni, melancholijni (co zrozumiałe w pierwszej części filmu a później to już po prostu taki klimat krakowski - jesteśmy smutasami niestety...)
                • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 11:17
                  Od razu przepraszam, ze w ogóle tak pomyślałem, że chcecie mnie zniechęcić. Po prostu chciałem się upewnić. ;)

                  Co do filmiku, to zdjęcia raczej dostosowałem do melancholii muzyki. Mam wiele weselszych i kolorowych zdjęć, ale normalnie nie pasowałyby tutaj do tego typu muzyki. Z drugiej strony rita100 ma rację. Jednak jak się tak zastanowię to widać w Krakowie taką melancholię, ale to chyba dlatego, że turyści takie wrażenie sprawiają zwiedzając i dumając nad historią. Melancholia kojarzy mi się z nudą, a tego o K. powiedzieć nie można. Jakby nie było jest to miasto rozrywkowe.

                  Na rowerze uwielbiam jeździć i po K. można by pojeździć. Muszę się nad tym zastanowić. Te ścieżki rowerowe wzdłuż Wisły. Świetna sporawa. I sposób na szybkie przemieszczanie się. Albo jazda na rolkach też pomysł ciekawy, dużo takich osób widziałem.
                  • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 16:21
                    Margotka, wolisz odpoczywać na świeżym powietrzu,w naturalnych warunkach i Kraków na to się idealnie nadaje, bo można pomknąć na rowerze też do Ogrodu Botanicznego, Parku Bednarskiego albo wkoło Plant rundkę zrobić. W Centrum Krakowa zawsze się coś dzieje, nigdy nie jest tak samo. No i jesteś wśród ludzi, kiedy wyjeźdzając na łono natury w pola czy w lasy strach jest samemu.

                    Kostek, tak też można sie domyślać, że trudno wesołe fotki dodać to tak przejmującej piosenki.
                    Smutna piosenka i smutne obrazki, ale czy nudne ? Tak tylko pozornie wygląda, lecz fotki w sobie kryją ogromne emocje. Nic nie dzieje się tam nudnego. Ty tak odbierasz, ale to nie nuda, to jest ta magia Krakowa i te duchy przeszłości, które w Krakowie są mocą :)
                    Margot, nie możemy być smutasami, no może melancholijni, ale nie smutasami.
                    Trzeba popatrzeć na turystów, ile radości i podziwu nam w Krakowie zostawiają.

                    Kostek, a te 80 km od Krakowa to gdzie ?
                    • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 18:31
                      Ogród botaniczny miałem możliwość oglądać. Naprawdę super miejsce, tym bardziej, że tematyka przyrodnicza mnie interesuje. Nie kojarzę, ale w Krakowie nie ma chyba ZOO, zgadza się? Bo jeśli jest to z chęcią odwiedzę ;)
                      To śmieszne, ale szczerze to nie wiedziałem gdzie są te Planty. Po prostu nie wiedziałem że park dookoła Starego Miasta tak się nazywa. Widocznie mało jeszcze wiem ;) albo po prostu inaczej to nazywałem.

                      Mogę się tylko cieszyć, że wg Ciebie moje zdjęcia nie są nudne, tylko tak jak mówisz mają ogromne emocje. Właśnie chciałbym żeby osoby oglądające nie czuły się przygnębione oglądając ten film, tylko żeby poczuły większy sens i mój przekaz. Zdjęcia jak zdjęcia, artyzmem zbyt wielkim nie ociekają lecz dobrze by było gdyby tak przyciągały uwagę i żeby ktoś się nimi zainteresował.

                      Jeśli chodzi o to skąd jestem, to nie chciałbym za bardzo zdradzać, bo to chyba nie ma większego znaczenia, ale mogę powiedzieć, że mieszkam w woj. śląskim, bliżej Częstochowy ;) A jeśli kogoś to bardzo interesuje to dla chcącego nic trudnego, Internet nie jest anonimowy i łatwo wszystko w nim znaleźć.
                      • majowamargot Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 18:48
                        w ogrodzie botanicznym dawno nie byłam ale zoo to obowiązkowy punkt zwiedzania Krakowa -mieści się w Lasku Wolskim, oczywiście można powiedzieć, że to potężny park, jest cała masa ciekawych zwierząt i dla dzieciaków "mini zoo" tj. malutkie zwierzaczki typu kózki czy mini hipopotamki, króliczki itp.

                        spokojnie można tam spędzić cały dzień, jest zaplecze gastronomiczne przed wejściem, duża altana w razie deszczu, poza tym zaraz obok wejścia do zoo mieści się alejka, którą można dojść na Kopiec Piłsudskiego (często tam spacerujemy latem)

                        mam nadzieję, że nie poczułeś się urażony, że wspomniałam o smutasach (taka trochę autoironia bo film naprawdę jest ciekawy i zdjęcia interesujące)

                        a Planty są fajne o każdej porze roku bo w razie czego "rzut beretem" od całej masy przytulnych knajpek
                        • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 19:54
                          No to bardzo fajnie. Postaram się tam dotrzeć, ale może tak bliżej wiosny, bo zimą to chyba mniej atrakcji tam jest i w ogóle zimno. Trochę daleko od centrum. Na nogach może i by się doszło, ale zajęło by to trochę dużo czasu ;) Orientuje się ktoś jak dojechać tam np komunikacją miejską? Do Kopca Kościuszki to tak jak widziałem najbliżej chyba będzie tramwaj koło Błoni wysiadając tam na pętli, a do Lasku Wolskiego?

                          majowamargot Oczywiście, ze nie poczułem się urażony, bo nie ma o co ;) Luzik.
                          • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 20:24
                            Kostek, Margot Ci wytłumaczy, bo ja w tamtych terenach nie za bardzo się odnajduję. Samochodem podjeżdzam. Ale masz jeszcze czas, bo to zima surowa jeszcze jest.
                            • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 21:36
                              No racja samochodem też można, ale ja gdzieś po K. wolę się przemieszczać na nogach. Z samochodem, a raczej z miejscem parkingowym być dużo problemów ;)
                              • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 21:51
                                kostek151 napisał:

                                > No racja samochodem też można, ale ja gdzieś po K. wolę się przemieszczać na no
                                > gach. Z samochodem, a raczej z miejscem parkingowym być dużo problemów ;)

                                Acha, jesteś w błędzie. Zauważyłam, że problem z parkowaniem i korkami jest przez cały tydzień, a jak przychodzi łikend to Krakusy jadą na swoje podmiejskie posiadłości i Kraków jest lżejszy. Łatwiej znaleźć jest miejsce postojowe.
                                • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 21:54
                                  no właśnie, a po pierwsze w weekend przyjeżdżają turyści i samochodów pewnie znów przybywa, a po drugie niekoniecznie w K. będę w weekend, ale pomyślę jeszcze nad tym ; )
                        • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 20:17
                          Dokładnie Kostek, i pewnie z nami zgodzą się inni, ze te zdjęcia mają sens. To, że są czarno-białe pokazuje w/g mnie ich powagę. W ogóle cały ten film jest dla mnie zadumą, zadumą nad przemijaniem i nie tylko. Pierwsze jego akcenty na to pokazują, a potem życie toczy się dalej, brniemy i każda z tych osób ma swój własny świat zadumy. Bardzo podoba mi się scena z rowerem.
                          Oryginalny film, gratulacje
                          Kostek, ja się tylko tak z ciekawości pytałam, bo 80 km to nie za daleko i tak nie wiedziałam czy patrzeć na zachód czy na wschód. Żadnych innych celów nie miałam. Ciekawiło mnie tylko z jakiej strony tak sentymentalnie odebrany jest Kraków :)

                          Margot, też byłam w zoo, w tamtym roku i nawet jestem miło zaskoczona, a dawno nie byłam. Zagospodarowali teren ciekawie. Nie można się tam nudzić. To mini zoo dla dzieci jest wspaniałe, bo można karmić zwierzaki i je głaskać. Jak ja byłam, to były tam butki z jadłem i dla ludzi. A wiesz, że ja też uwielbiam objechać Planty w koło. Taki wytyczam sobie szlak starymi basztami, wzdłuż starych murów fortyfikacyjnych.

                          Co do smutku, to coś wesołego wam opowiem, czego byłam świadkiem. Na ławce na Plantach siedziała sobie młoda kobieta (turystka) i rozmawia przez telefon. Głośno opisuje komuś gdzie się znajduje. Wiesz, jestem tu na ławce, tu takie drzewa są jak w lesie. No nie znam miejsca, nie wiem jak sie nazywa. Słysząc te słowa, podchodzi do niej starsza kobieta i mówi - znajduje się pani na Plantach. To są Planty Krakowskie :)
                          - O dziękuję bardzo za pomoc. Słyszysz, jestem na Plantach gdzie nie tylko las jest , ale w tym lesie bardzo mili ludzie ;)))))))))
                          • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 21:52
                            Racja dobrze być zorientowanym z kim się rozmawia. Rozumiem, że wszyscy jesteście mieszkańcami Krakowa? Ja mieszkam w okolicach Jury więc całe życie ktoś coś mówi albo o Krakowie, albo o Częstochowie.

                            Ja to ZOO, a dokładniej cały ten las oglądałem na mapach satelitarnych google i trochę boje się zmierzyć z tym lasem. Dosyć spory jest. Chociaż las lubię, na grzyby lubię chodzić, więc może nie będzie tak źle.

                            Jeśli chodzi o tą anegdotę, to ja już widzę to kobietę przed oczami jak wygląda i jaki ma kolor włosów nie ubliżając nikomu ;) To tak na marginesie.
                            • majowamargot Do Kostka- jak dojechać do zoo:-) 01.02.11, 16:44
                              Ja zazwyczaj wybieram komunikację miejską tzn. autobus 134, który ma początkowy przystanek vis a vis nowego stadionu CRACOVII (będziesz mógł przy okazji go zwiedzić) i dojeżdż pod bramę wejściową do zoo

                              Lasek Wolski jest też fajny do jazdy na rowerze, jeżeli ktoś posiada rower górski to tam się najeździ

                              dawniej jak moje córki były małe to często chodziliśmy do parku Jordana (po drugiej stronie Błoń, po sąsiedzku ze stadionem Wisły)

                              dawniej lubiłam też chodzić na wianki (od jakiegoś czasu, już nie pamiętam dokładnie od ilu lat) impreza organizowana w zakolu Wisły pod Wawelem (koncert i na koniec pokaz sztucznych ognii) w okolicy św. Jana (nocy świętojańskiej czyli ok. 23 na 24 czerwca)
                              teraz sobie odpuszczam bo ostatnio imprezę zdominowały grupki "wstawionych" albo i gorzej

                              ostatnio miałam też okazję być w operze tak bardzo krytykowanej od strony architektonicznej i praktycznej (mam mieszane uczucia ale warto zobaczyć przy okazji)
                              mieści się ona przy ul. Lubicz (w miejscu dawnej operetki ew. Domu żołnierza) przy Rondzie Mogilskim
                              • rita100 Re: Do Kostka- jak dojechać do zoo:-) 01.02.11, 20:07
                                No to Kostka jest już w pełni usatysfakcjonowany. Powodzenia w podbijaniu Krakowa, miasta wszystkich Polaków.
                                Margot, to podobnie jak ja, dużo poznałam miasto dzięki córce, szczególnie od strony kulturalnej. Wyciągła mnie do Teatru Słowckiego i bardzo polecam tam się wybrać, szczególnie dla tej architektury tak zewnętrznej jak i wewnętrznej. Tam można dopiero poczuć klimat.
                                Nie byłam jeszcze w nowej operze na ul.Lubicz. Trzeba będzie kiedyś

                                Wiecie co, ale fajna jest trasa, nawet cudowna jest trasa rowerowa do Tyńca. Jedzie się cały czas wzdłuż Wisły. Był kto ?
                                • majowamargot Do Rity - trasa do Tyńca 01.02.11, 20:26
                                  wyobraź sobie, że raz byłam na takiej wyprawie rowerowej z domu do Tyńca wzdłuż Wisły, przez Pychowice (jest tam też fajna trasa dla rolkarzy)-w sumie tam i z powrotem to ok. 25 km więc byłam padnięta (mieszkam na północnych obrzeżach miasta) -nie jestem taką maniaczką roweru jak mój mąż, zdecydowanie wolę rolki choć tak naprawdę sportowo udzielam się rzadko (no teraz można wyskoczyć na narty -warunki super)

                                  a w teatrze Słowackiego ostatni raz byłam w liceum (chętnie bym się wybrała), moje dziewczyny są akurat w takim wieku, że wyjście gdzieś z rodzicami to straszny obciach, myślę, że jeszcze trochę i to się zmieni (ja też tak miałam:-)
                                  • kostek151 Re: Do Rity - trasa do Tyńca 01.02.11, 20:35
                                    Sport to zdrowie! Ale umiarkowany, nie wyczynowy ;) Mówi to student Zdrowia Publicznego ;) więc rower i rolki to super sposób na zdrowie. Ja codziennie jeżdżę na rowerze. Nawet zimą ;)
                                    • rita100 Re: trasa do Tyńca 01.02.11, 21:49
                                      Prawda, kawał drogi jest do Tyńca, ale opłaca się, nie tylko widoki lecz można też wspaniałe desery zjeść w Klasztorze Benedyktyńskim , a i zakupić ziołowe herbatki. Przeważnie taka drogę wybieram sobie w niedzielę.
                                      Mówisz, że Twoje córki są w wieku, że z mamą to obciach ? Ja miałam metodę na to - zawsze po jakimś kulturalnym wyjściu stawiałam ucztę. Powyciągałam mnie do tych teatrów. Jakaś tam restauracja ze smakołykami:) Potem nasze wyprawy przeważnie w tym kierunku szły;)

                                      Z nartami dałam sobie spokój, teraz wystarczy mi wyjście w celach zimowego dokarmiania kaczek. Głodomorki zbierają się nad rzeczkami i czekają aż im ktoś przyniesie jadło.
                                      Tak się zastanawiałam, czy nie wykorzystać stroju narciarskiego na rower i pokręcić ?
                                      Lecz jednak jak widzicie mróz jest duży, nawet za duży. Stanowczo jest za zimno. Przecież dochodzi pęd mroźnego powietrza na twarz. Nie za groźna taka wyprawa ?
                                      W upalne dni jadąc na rowerze, pęd powietrza chłodzi i jest bardzo miło.
                                      • kostek151 Re: trasa do Tyńca 02.02.11, 09:44
                                        Zdecydowanie to nie pora na rower, tym bardziej dla osób, które nie jeżdżą zimą i do tego dochodzi stan immunologiczny naszego organizmu. Wszystko trzeba robić stopniowo. Dla jednych wypad na rower w jesienne popołudnie jest czymś nie do pomyślenia. Nic na siłę, ale spróbować można.
                                        Jeśli ktoś choruje z byle powodu to i latem może zachorować na przeziębienie ;)
                                        Chociaż z drugiej strony jak jest mróz to jest mniejsze prawdopodobieństwo zachorowania na choroby wirusowe albo bakteryjne, jedyne co nam grozi to przeziębienie z przeforsowania albo wychłodzenia. Ale wyjątki potwierdzają regułę.
                                • kostek151 Re: Do Kostka- jak dojechać do zoo:-) 01.02.11, 20:32
                                  Dzięki wielkie za porady. Jak będę w Krakowie to już będę wyumiany tych wszystkich tras na pamięć i myślę, że jakoś trafie. Tyle miejsc do odwiedzenia, że życia by brakło ;)
                                  Jak będą problemy to mapa będzie, jak mapa nie wystarczy to od czego mam język. Jak to mówią Koniec języka za przewodnika. Skoro w Krakowie tacy mili ludzie mieszkają jak mówiła
                                  Rita w tej anegdocie ;), to chyba nie będzie problemów.

                                  Aha, jeszcze miałbym jedną prośbę. Znacie jakąś stronę internetową na której są informacje o aktualnych imprezach, koncertach no nie wiem... jakichś manifestacjach albo pochodach, ogólnie mówiąc o wydarzeniach na rynku i w okolicy? Szukałem i większość stron jakie znalazłem to takie które mówią o wszystkich imprezach w Krk, mianowicie wystawiane sztuki, wszystkie koncerty w budynkach itd. Mi chodzi o imprezy na powietrzu a dokładnie na Rynku i w okolicy. Jak byłem ostatnio to załapałem się na pogrzeb jakiegoś generała (Nie impreza!, żeby nikt nie uważał, że wszystko generalizuje i wrzucam do jednego wora. Po prostu wydarzenie godne uwagi fotograficznej.), parada równości (świetny temat foto), Koncert Anny Dymnej i jeszcze wiele innych mniej zorganizowanych.
                                  • rita100 Re: Do Kostka- jak dojechać do zoo:-) 01.02.11, 22:00
                                    kostek151 napisał:
                                    > Aha, jeszcze miałbym jedną prośbę. Znacie jakąś stronę internetową na której są
                                    > informacje o aktualnych imprezach, koncertach no nie wiem...

                                    I tu dotykasz temat, który faktycznie w Krakowie jest jakby tajny. Ciężko coś na temat wydarzeń kulturalnych w Krakowie znaleźć, tak by były one podane w jednym miejscu i łatwo dostępne.
                                    Faktycznie, na wiele imprez trafiam z przypadku. Dlatego mam prośbę o podawaniu imprez na Krakforumie. Zawsze ktoś może się wybrać. Pamiętam jak w tamtym roku podał ktoś o Wielkim Przejeździe Rowerowym przez Kraków. Rowerzyści spotkali się na Rynku Głównym i przejeżdzali wspólnie przez centrum miasta. Fajne to było.
                                    • kostek151 Re: Do Kostka- jak dojechać do zoo:-) 02.02.11, 09:48
                                      No własnie chyba kojarzę że coś takiego było, ale nie mogłem w tym uczestniczyć, widziałem tylko przez okno.

                                      To może pasowałoby tu jakiś taki nowy wątek utworzyć?
                                      • majowamargot rowery na Rynku 02.02.11, 18:24
                                        a ja pierwszy raz słyszę, że była Krakowie taka impreza (to podobnie jak w Paryżu gdzie w okresie wiosennym i letnim co piątek wieczorem spotykają się rowerzyści, rolkarze chyba też, i zwiedzają na rowerach miasto, oczywiście wytyczoną trasą)

                                        jakby co to też jestem zainteresowana
                                        niestety nie kojarzę stronki dotyczącej jakiśspontanicznych imprez, myślę, że część ludzi zwołuje się na facebook
                                        słyszałam też od córki o imprezach pn. flash mob
                                        • rita100 Re: Święto Cykliczne 02.02.11, 20:09
                                          tak to się fanie nazywa. W zeszłym roku byłam tam i polecam - wspaniała jazda. Sami zobaczcie ile ludzi zebrało się na Rynku rowerów.
                                          www.youtube.com/watch?v=6HvPH5_CZmA&feature=related
                                          Musimy przypilnować terminu w tym roku i przypomnieć przed świętem.
                                          Zapraszają na 12 czerwca
                                          www.swietocykliczne.pl/
                                          Zapoznajcie się też ze szlagierem przebojowym czyli zandarm - cud maszyna - jaki energiczny i fantastyczny - sama radocha. Już się chce pedałować ;) Doskonały tekst tej piosenki, bo rower to jest cud maszyna, on własną duszę ma.......
                                          w943.wrzuta.pl/audio/8f3KrKgfrpb/zandarm_-_cud_maszyna
                                          • kostek151 Re: Święto Cykliczne 02.02.11, 20:31
                                            No to w takim razie jest nowy podkład muzyczny pod nowy temat fotograficzny. Może uda mi się być tam w tym dniu ;)
                                            • rita100 Re: Święto Cykliczne 02.02.11, 21:41
                                              Nie wiem Kostek, bo tą piosenkę trudno jest znaleźć - jedynie na stronce Cyklistów, może oni mają do niej prawa autorskie ?
                                              Ale piosenka poezja , ma swoją siłę.
                                              Przychodzi moment kiedy lato się zaczyna
                                              i słońca blask jak pomarańcza kusi cię
                                              siadaj na rower to największa witamina.....
                                              w943.wrzuta.pl/audio/8f3KrKgfrpb/zandarm_-_cud_maszyna
                                              • majowamargot Re: Święto Cykliczne 06.02.11, 18:07
                                                no to ja wrzucę kawałek dla rowerzystów tylko troszkę starszy;-)

                                                www.youtube.com/watch?v=GugsCdLHm-Q
                                                w tym roku na pewno się wybierzemy
                                                • rita100 Re: Święto Cykliczne 06.02.11, 21:02
                                                  majowamargot napisała:

                                                  > no to ja wrzucę kawałek dla rowerzystów tylko troszkę starszy;-)
                                                  >
                                                  > www.youtube.com/watch?v=GugsCdLHm-Q
                                                  > w tym roku na pewno się wybierzemy

                                                  Fajna muzyka, ale zapomniałam jeszcze napisać, że na to Świeto Cyklistów to trzeba się przebrać w jakieś ciekawe szaty,a rower przyozdobić. Poznasz mnie, bo ja na ten rok wymyśliłam ozdobić rower kokardkami kolorowymi to mnie poznacie.
                                                  • majowamargot Re: Święto Cykliczne 06.02.11, 21:15
                                                    no to pomyślimy nad jakimś przebraniem:-)
                                                  • rita100 Re: Święto Cykliczne 06.02.11, 21:25
                                                    O odpowiednim czasie. Musimy tylko pamiętać o tej imprezie i trzymać kciuki za słoneczko :)
      • zielonki Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 19:14
        to_straszne
        napisało:
        To dlatego największe kariery w Krakowie - choćby tylko przejazdem - robią przybysze.
        • to_straszne Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 19:47
          Z przybyszami w Krakowie jest podobnie jak w Warszawie. Lata budowy N.Huty wygenerowały największy przyrost ludności miasta - właśnie przybyszów. Dziś wspominasz twórcę IKC, nasi następcy będą z podobnym sentymentem mówić o Jacku Majchrowskim. Też przybyszu co się wyborcom nie kłaniał.

          Z przybyszami w Krakowie jest podobnie jak w Warszawie - i niepodobnie. W Warszawie jest (fizycznie:gotówka, kredyty, zobowiązania, giełda, depozyty) 80% polskich pieniędzy. W Krakowie nie ma. W Krakowie nawet ludzi z bardzo dużymi pieniędzmi się nie poważa (Phillipiak, Likusowie lub bratanek ks. Infułata) lub poważa bardzo rzadko (S. Zasada). W Krakowie nie poważa się modnisiów i uganiania się za nowościami. Napisałem gdzieś, że "Kraków Warszawą Małopolski", co jest parafrazą znanej złośliwości urbanistów :
          "Warszawa Radomiem Europy".

          To nie lata budowy Nowej Huty wygenerowały największy przyrost ludności, choć ta legenda ma wielkie wzięcie. Proszę pamiętać, że był to przyrost co najwyżej administracyjny, bo Huta przez lat co najmniej 25 była oddzielnym miastem - de facto. Największy przyrost ludności w administracyjnych granicach (stale przesuwanych - od 1951 roku zupełnie niepotrzebnie) spowodowała wielka płyta. Od r. 1969 do jej szczęśliwego końca. Porównywalny z nim jest przyrost ostatnich lat dwudziestu, kiedy to z 750 tys mieszkańców zrobiło się, lekko szacując, ponad 1.100 tys
          Marian Dąbrowski jako poseł do sejmu miał zawsze znakomity wynik wyborczy, a co do prezydentów, którzy mieli opinię "miasta" za nic, (a nawet z pewnym rodzajem upodobania oddawali się jej pokazowemu miażdżeniu) to polecam życiorys prez. Kaplickiego. Demokracja ma swoje prawa, a prezydenci mają swoje słabości.

          I odwrotnie też (c:
          • szto_tawariszczi Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 20:30
            straszny a co ty masz do wielkiej płyty :-)

            w porównaniu z obecnymi osiągnięciami tzw. developerów

            to wielkopłytowe osiedla wydaje się że sam Corbusier zbudował.....
            • to_straszne Re: Wspomnienia z Krakowa 31.01.11, 22:59
              Mhm. Pewnie tak.
              Ten Corbusier to jakiś Francuz chyba, co nie?
    • secesja2005 Z dedykacja dla to_straszne, miłośnika Krakowa 02.02.11, 00:15
      Wyimek z pewnego wywiadu:

      -Dlaczego na miejsce stałego zamieszkania wybrał Pan ostatecznie właśnie Kraków? Co przesądziło o tym, że przedłożył go Pan ponad słoneczne Włochy czy słynącą z socjalnych wygód Szwecję?
      -Kraków to miejsce magiczne w pełnym znaczeniu tego słowa. Uwielbiałem mieszkać w Pradze. Czas spędzony w Neapolu, Rzymie uważam za wspaniały bo to piękne, tętniące życiem miasta. Znakomicie wspominam nieodległy Budapeszt, mieszkałem też przez dłuższy czas w Feegen, małej szwedzkiej miejscowości. Szukałem swego miejsca na przykład w Kaliningradzie, a to doprawdy niedoceniane, imponujące miasto portowe. Próbowałem też w Polsce. Mieszkałem przez jakiś czas na pomorzu, spędziłem sporo czasu w Warszawie, ale to właśnie Kraków okazał się najlepszym miejscem do życia. Tym, z którego chcę wyruszać w swoje kolejne podróże. O Krakowie z pewnością mogę powiedzieć, że to miasto, które ma duszę. Ono potrafi wiele dać tym ludziom, którzy są zdolni do tego by dać też coś od siebie. Tutaj dobrze poczuje się każda osoba umiejąca nawiązać więź nie tylko z ludźmi, ale też z zabytkami, w których kryje się duch tego miasta. Ponadto Kraków ma do zaoferowania coś każdemu odwiedzającemu – czy będzie to turysta, czy biznesmen w podróży służbowej czy pisarz szukający natchnienia. Jest tu trudna do opisania i uchwycenia magia, której można doświadczyć nie tylko odwiedzając Rynek i okolice, ale będąc w Podgórzu, na Kopcu Kościuszki czy w Nowej Hucie. Właśnie ten klimat zatrzymał mnie w Krakowie na stałe. Nie bez znaczenia jest też fakt, że stąd jest bardzo blisko w moje ukochane Tatry.
      • to_straszne Ojej (c: 02.02.11, 08:38
        Podziękowanie...
      • majowamargot Do secesji 02.02.11, 18:17
        to nie było do mnie ale bardzo mi się podoba treść tego wywiadu
        ja co prawda nie wybrałam Krakowa bo mieszkam tu od urodzenia ale podpisuję się pod wieloma spostrzeżeniami tej osoby, która udzieliła wywiadu

        gdybym miała teraz wybrać to mogłabym ewentualnie zamieszkać w Gdańsku, myślę że trochę przypomina Kraków no i leży nad Bałtykiem, Praga też ma podobny klimat do Krakowa
    • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 14.02.11, 17:39
      No i jak, co taka cisza, nikt już nie ma wspomnień i przemyśleć co do Krakowa?
      • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 14.02.11, 21:50
        Mieszkając i żyjąc w Krakowie, każdy dzień jest wspomnieniem;) Nic szczególnego nie zauważyłam w Krakowie. Ale to dopiero poniedziałek i wcale nie szewski, wszyscy pracowali od samego rana. MPO już od świtu głośno się zachowuje, budząc mieszkańców swoim tłuczeniem się kubłów o wóz. Tłukli się tak tłukli i dalej się tłukli, bo śmieci nie chciały wylecieć. Mówię Ci walili mocno tymi kubłami. Na szczęście takie poranki bywają raz na dwa tygodnie.
        • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 15.02.11, 18:14
          Mnie w Krakowie budziły samochody, bo na mojej ulicy nie jeździ tyle samochodów co na 29 listopada w K. Ale szczerze powiem, że bardzo przyjemna pobudka. Jeszcze do tego słońce wpadające przez okno. Jedni izolują się od światła roletami, ja jednak wole jak słońce mnie obudzi. Dobrze, że pokój mam na południe ;) i latem słońce szybko mnie nie obudzi, gorzej zimą ;)
          • majowamargot Re: Wspomnienia z Krakowa 16.02.11, 06:59
            ja mieszkam na obrzeżach, póki co z widokiem na zielone pola więc aktualnie budzą mnie sąsiedzi skrobiący szyby w samochodach (mieszkam nad parkingiem) wcześniej włącza mi się radio nastawione na 5.30 ale o tej porze nie muszę jeszcze wstać więc czasem przysnę:-)

            ostatnio często rano pola są zamglone (niesamowicie romantyczny widok), okna mam od zachodu więc słonce mnie nie budzi ale widoki że hej (jak się wprowadziliśmy 6 lat temu jako jedni z pierwszych to pod okno podchodziły sarny, czasem w nocy też podchodzą jak jest cicho i spokojnie)

            ja akurat lubię zimę oczywiście jak jest śnieg i temp. max.-5 stopni (ze względu na narty i łyżwy)

            najważniejsze, że ostatnio coraz więcej słońca -aż chce się żyć:-)
            • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 16.02.11, 10:16
              To na prawdę imponujące miejsce zamieszkania w Krakowie na obrzeżach. Prawie jak przy lesie skoro sarny podchodzą pod okno domu. Dobry punkt obserwacyjny i dobre widoki na całą naturę.
              Nie tak jak w centrum, gdzie widzi się przez okno tylko przechodniów i przejeżdzające samochody, a wschody i zachody słońca widzi się tylko za dachami domów czy bloków.
              Dlatego, żeby zobaczyć cudowny zachód słońca jadę pod Wieliczkę i od strony Chorągwicy widać cały Kraków pod nogami i to słońce zachodzące, które pomarańczowym kolorem pada na miasto jest czarujące.
              A zauważyliście, że teraz słońce jakby bardziej nam rozbłysło ? Jadę sobie samochodem i tak mnie oślepia to słońce, niesamowita jasność, że aż trudno zobaczyć gdzie się jedzie. I nie bajdurzę, bo oto przeczytałam, że dziwnie rośnie aktywność słońca.
              Zauważyliście ?
              • majowamargot Re: Wspomnienia z Krakowa 17.02.11, 11:50
                faktycznie chyba jedynym minusem mieszkania na obrzeżach jest dojazd i akurat w moim przypadku brak dobrej komunikacji, pracuję całkiem niedaleko Rynku więc kiedy mam ochotę to się tam wybieram ale żeby tam mieszkać to już nie bardzo,

                teraz mam przerwę śniadaniową i podziwiam za oknem piękne słońce, mam nadzieję, że to początki wiosny:-)

                a ja oglądam zachody słońca codziennie z domku, nie muszę nigdzie jeździć a jak chcę pooglądać Kraków "pod nogami" to wybieram się na pola zielone przed blokiem i Kraków jak malowany tylko że z przeciwnej strony tj. od północy

                a jak już zrobi się trochę cieplej i zielono to wybieram się do Puszczy Niepołomickiej - fajne ścieżki rowerowe i jest gdzie pospacerować- polecam:-)
                • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 17.02.11, 17:53
                  Co do mieszkania na obrzeżach miasta też mogę się wypowiedzieć, bo właśnie w takim miejscu mieszkam. Wschody i zachody widzę na co dzień i nic mi ich nie zasłania, jedynie chmury mogą to zrobić. Las mam 40 metrów od domu, więc widok saren nie jest mi obcy. Kiedyś to nawet miałem baardzo bliski kontakt z sarną, która niezauważając mnie wpadła na mnie w lesie, albo i zrobiła to specjalnie by mnie wystraszyć. Jakby nie było to tak zrobiła, bo byłem małym chłopaczkiem, który ledwo zza trawy wystawał ;) Latem, chociaż nie tylko pod mój dom podchodzą nawet dziki, które w odróżnieniu od saren nie są już takie miłe ;) ale widok ciekawy. Odgłosy które wydają są interesujące ;)
                  Życie w takim miejscu jest naprawdę bardzo fajne, bo to prawie jak na wsi. Ja nie narzekam. Komunikacja, jak komunikacja, wszędzie daleko, ale coś za coś. W bloku nie wyobrażam sobie życia, chyba, że w dużym apartamencie, bo inaczej to niezbyt bym to widział.

                  Co do słońca to czytałem o tym, ale czy ja wiem czy ono tak mocno świeci? Świeci jak zwykle o tej porze roku, tym bardziej gdy się idzie/jedzie "pod słońce" i są godziny późno popołudniowe. Chociaż jak mówią, ze świeci mocniej to może i świeci, ale czy to coś zmienia. I tak zimno. Słyszałem też, że zorzę polarną można nawet w Polsce dostrzec dzięki tym rozbłyskom. Jak ktoś zobaczy i zrobi zdjęcie to może uwierzę.
                  • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 17.02.11, 21:09
                    No słuchajcie, to zazdroszczę Wam takiego położenia waszych miejsc mieszkalnych. Teraz takie zamieszkiwanie na obrzeżach miast jest w modzie. Znam małżeństwo, które przez dni robocze mieszka w bloku, a już na łikend jedzie na wieś mieszkać. Fajna sprawa. Raz nawet byłam z taka wizytą i wyobraźcie sobie bałam się - nie mogłam się przyzwyczaić do ciemnych nocy. Tu w Krakowie na ulicach lampy się świecą, w oknach światła, a tam, o mamo kochana, ciemności egipskie wokoło. Gdzieś tam tylko szczekanie psa czy wycie wilka. Horror. Ale nie będę Was straszyć, dość się sama strachu najadłam.

                    A dziś, słuchajcie, dziś z rana znowu pobudka. Na ulicę wyjechały maszyny , takie co to wycinają dziury w asfalcie i potem zalewają asfltem, by zaklejać dziury w jezdni. Co z huki, jeszcze gorsze od MPO. Jestem pewna, że ludzie z łóżek w podskokach wylegli do okien, by sprawdzić co to za warkoty.

                    Margot, wycieczka do Niepołomic zawsze sprawia przyjemność, bo to las, zamek i planetarium. Jest na czym oko zawiesić. Kiedyś się wybrałam autem tam z myślą, że pojeżdzę na rowerze, ale już rowery wszystkie były pożyczone.

                    Kostek, masz rację. O tej porze słońce ostro świeci, szczególnie na mróz.
                    Co do komunikacji, to Kraków ma szczęście, że nie zlikwidowano tramwajów. Dzięki nim jednak szybciej można dojechać do celu niż autem. Inne miasta zlikwidowały tramwaje i mają biedę, bo autobusy muszą stać w korkach.
                    • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 18.02.11, 13:33
                      Każdy przyzwyczajony jest do swojego miejsca zamieszkania i tak już jego upodobania się dostosowują. Ja jak ide spać to mam cisze i spokój za oknem, auta nie jeżdżą nikt nie hałasuje. W centrum miasta to i imprezy jakieś albo samochody. Mi to bardzo przeszkadza.


                      Rita: To dopiero logika zimą robić asfalt!? Przepis na dziury w asfalcie: Trochę asfaltu, trochę śniegu, wody i lodu, rozwałkować i czekać aż wyrośnie-dziura na wiosnę.
                      • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 21.02.11, 22:41
                        Wiesz Kostek, z tymi dziurami w Krakowie to dziwna sprawa. Bo, nie wiem czy słyszałeś, ale dziury w drodze są ponoć prywatne. To znaczy ludzie mogą sobie dziurę wykupić i samemu załatać . Wcześniej trzeba taką dziurę zgłosić do urzędu, tam oni tą dziurę zmierzą i wycenią, a kiedy wpłynie wpłata od mieszkańca dziura zostanie załatana.
                        Może to tak było, że ktoś zapłacił za załatanie tej dziury, a w sezonie zimowym może tańsze są taryfy ?
                        Myślisz, że bajdurzę ?
                        gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/113032,krakow-sprzedaje-dziury-w-drogach.html
                        • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 22.02.11, 14:27
                          no to brawa dla tych którzy to wymyślili :D
                          • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 22.02.11, 22:49
                            No nie wiem, bo dziur przybywa, a chętnych finansowania ich naprawy coraz mniej. No i te dziury to i przeszłość i przyszłość, one zawsze były i będą.
                            Zima mocno jeszcze trzyma.
                            • majowamargot Re: Wspomnienia z Krakowa 01.03.11, 18:16
                              no właśnie ja tak wracam "slalomem" do domu ale i tak nie zawsze uda się ominąć:-(

                              ale mam lepsze wydatki niż inwestowanie w "prywatną dziurę":-)
                              • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 03.03.11, 22:12
                                Wiesz Margot. Kiedyś jechałam samochodem w takie osiedle domków jednorodzinnych w stronę Ruczaju i wyobraź sobie - piękne domki jednorodzinne, ogrodzenia cudowne, a droga..... że nie powiem, gdybym mogła to swój samochód na barkach bym niosła i piechotą szła, bo dziura na dziurze. Nie dało się je nawet ominąć. Urwałam tam nawet błotnik i tak się zastanawiałam, czym ci mieszkańcy się poruszają - chyba tylko pojazdami terenowymi ?
                                • majowamargot Re: Wspomnienia z Krakowa 05.03.11, 22:20
                                  no, też bym chciała mieć takiego jeep'a na trudne drogi

                                  spotkałam się z opinią, że jak się ma samochód służbowy to można jeździć po takich drogach a swojego szkoda:-)

                                  niedaleko mnie jest taka totalnie dziurawa droga, jak chce się ominąć korek na 29 tego listopada to można nią przejechać i wyjeżdża się koło cmentarza batowickiego (nie jeżdżę tamtędy bo nie mam służbowego wozu, raz pojechałam i wystarczy:-)

                                  najważniejsze, że robi się cieplej i już niedługo będzie można poruszać się na rowerze:-)
                                  • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 07.03.11, 20:36
                                    No popatrz, nie pomyślałam, że takie dziurawe drogi są w większości wykorzystywane przez służbowe samochody. Trzeba by nowe znaki drogowe wyprodukować -
                                    UWAGA - drogi służbowe ;))))

                                    Oj tak, już coraz bliżej wiosny i świeży wiosenny powiew na rowerze. Już w niedzielę ma być cieplutko. Zapełnią się ścieżki rowerowe wzdłuż bulwarów wiślanych.

                                    pozdrawiam
                                    • majowamargot Re: Wspomnienia z Krakowa 08.03.11, 19:30
                                      fajnie, że słonko świeci choć zimno, że hej

                                      ostatni weekend miałam zajęty, następny niestety też a kolejny mam zamiar poświęcić na mycie okien ale może uda mi się też wyskoczyć na rolki, jeżeli oczywiście pogoda pozwoli:-)

                                      • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 08.03.11, 22:00
                                        Też już zaczynam planować czas. Słońce tak pobudziło instynkt czystości i porządku, że same ręce palą się do pracy. Jak tylko spojrzę na szyby okienne to widzę mgłę. Również planuję przycinanie gałęzi drzew w ogrodzie. Niedziela ma być piękna i ciepła to i może jakiś rozruch ?

                                        Oj, a ja o przyszłości miast o wspomnieniach. A tam, nie jest tak źle, bo przyszłość rodzi wspomnienia. Jak będziesz kiedyś na rowerze daj znać.
                                        • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 14.03.11, 20:57
                                          Ja niestety ubolewam, bo zepsuł mi się rower, w takim momencie, wtedy gdy jest ciepło.

                                          Kiedyś zauważyłem, że na jednych z ulic w moim mieście łatają zimowe dziury. Płakać się chce jak to widzę. To co oni zrobili zasługuje na śmiech z owacjami :D
                                          • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 14.03.11, 22:11
                                            Łańcuch spadł ? Zauważyłam, że powstało pełno nowych serwisów rowerowych, można się tam udać. Muszę też rower oddaję do przeglądu, bo ktoś mi zwrócił uwagę, że koło mam przykręcone odwrotnie. No i oczywiście jakieś nowe udogodnienia zlecę.

                                            Pełno, pełno tych zimowych dziur na drogach i to niebezpieczne. Jak jechałam taką szosą to trzeba takie dziury omijać i WAŻNE dla kierowców samochodowych :
                                            UWAGA DLA KIEROWCÓW, bo, kiedy się jedzie na rowerze poboczem jezdni, tak by zrobić więcej miejsca dla przejazdu aut, a tu nagle - dziura - to rowerzysta, nagle ją omija by do niej nie wpaść . To niebezpieczny manewr , bo jeśli nie ominie to wleci w dziurę i się przewróci i też niebezpieczeństwo dla kierowcy aut.

                                            Kostek, jakkolwiek to robią, to dziury trzeba załatać, bo rowerzystów coraz więcej. Teraz są takie materiały, że nawet dziury na dachu w czasie deszczu można załatać specjalnym lepikiem, by nie ciekło.
                                            • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 20.03.11, 10:44
                                              Nie, niestety nie łańcuch. Jakby mi spadł łańcuch to co to byłby za problem ;) Mi pękła cała mechanika od łańcucha i przerzutek. Teraz to nie wiadomo czy taniej będzie naprawić rower czy kupić nowy ;)
                                              • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 20.03.11, 22:33
                                                Kostek, chyba taniej wyjdzie Ci naprawa. Części do roweru nie są takie drogie, a przez fachowca naprawa również. Warto zainwestować w rower niż w benzynę.
                                                Co ciekawe, w Lidzie pokazała się odzież rowerowa i w ciągu dwóch dni znikła. Ludzie masowo wykupowali, bardziej niż cukier i wcale się nie dziwię, sama kupiłam rękawiczki rowerowe, bluzę, a spodenek już nie starczyło. Ceny były przystępne i okazjonalne. Warto było tam kupować.
                                                • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 25.03.11, 17:18
                                                  Ja się nie dziwie, że tak szybko towaru brakło. Cukier droższy chyba od tej odzieży to i ludzie czymś sobie go zrekompensowali.

                                                  Może i racja, ze naprawa tańsza, raczej na pewno, ale mój rower kilka lat ma i już naprawdę robi się z niego porządny dziadeczek, ale jest to mój ulubiony rower, zrobiłem nim wiele kilometrów i ciężko byłoby mi się z nim rozstać.
                                                  • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 25.03.11, 21:37
                                                    No nie wiem Kostek co Ci poradzić, ale decyzję musisz podjąć, bo wiosna. Coraz więcej widać na drogach rowerzystów. Mój rower jest bardzo stary. Pamiętam, że go kupiłam jako pierwszy zakup kiedy powstały pierwsze markety, chyba to było MAKRO cash, jakoś tako była promocja. Rower stał w garażu i stał, a dziś przyszła na niego pora. Pojechałam do serwisu, by go nasmarować, sprawdzić, podkręcać i jest cacy. Sam fachowiec powiedział, że jest on jeszcze z tych na oryginalnych częściach i będzie jeździł lata.
                                                    Kiedyś widziałam rowerzystę, który wieczorem jechał, a jego koła się świeciły. Fajnie to wyglądało. Ponoć trzeba założyć na koła jakieś diody i rower będzie się wieczorem świecił jak choinka świąteczna. Jednak, w serwisie mi doradzono, by zamiast zakładać jakieś diody na koła, zamontować w tylne światła. Do pomyślenia.
                                                  • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 27.03.11, 18:41
                                                    Diody efektowna rzecz, ale tak jak powiedzieli wystarczy tylne światło. Też sobie muszę dokupić, bo popsuło się.
                                                    Dawniej wszystko robili porządniejsze. Teraz też robią porządne rzeczy ale trzeba za nie nieźle zapłacić.
                                                  • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 28.03.11, 20:22
                                                    Kostek, najważniejsze dla roweru to są dwa kółka, kierownica i jazda. O to w tym wszystkim chodzi. Potem dopiero można go wyposażyć na miarę swoich oczekiwać. Pomalutku i stopniowo.
                                                    My tak gadu gadu, a tu już można wskakiwać na rower i wio :)
                                                    Może w niedziele dumnie objadę Kraków, bo w Krakowie czuję się bardzo dumnie.
                                                    Czy Wy też ?
                                                  • majowamargot Re: Wspomnienia z Krakowa 02.04.11, 18:49
                                                    tak, my też:-)

                                                    a ja chyba jutro wybiorę się na rolki, ma być ok.20 stopni:-)
                                                  • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 03.04.11, 10:39
                                                    I ja zaraz wybieram się na rower. Po raz pierwszy z córką. Taki duet rodzinny. Będę prowadząca peleton :)
    • adam.eu Re: Wspomnienia z Krakowa 15.02.11, 21:53
      kostek151 napisał:

      .............................
      > Jako osoba fotografująca ................

      Zapraszam do umieszczenia fotek na fotoforum gazety w tym również na:

      Kraków-Zdjęcia :)
      • rita100 Re: Wspomnienia z Krakowa 16.02.11, 10:17
        Adam, jak tylko będę miała coś ciekawego z fotek zaraz wkleję.
        • kostek151 Re: Wspomnienia z Krakowa 17.02.11, 17:55
          Jak tylko troche znajdę czasu na ogarnięcie tych zdjęć, to postaram się coś wrzucić. Dzięki za zaproszenie.
          Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja