Gość: Marcin
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.02.11, 08:42
Jak widzę krakowscy urzędnicy ustanawiają nowe poziomy absurdu. Tak drobiazgowo określają wymagania odnośnie dorożek? A co ze wspomnianymi meleksami i ich kierowcami którzy najczęściej kojarzą się z dawnym "marki, dolary, funty..."?! A co ze szklarniowo - silikonową fontanną? Co ze stalowymi "pająkami" Biura Festiwalowego? to pasuje do Rynku zdaniem urzędników?
Ludzie, to my płacimy na tych, którzy w czasie pracy bawią się świetnie, pokazując wszem i wobec swoją niekompetencję - za nasze, i całkiem niezłe pieniądze, decydują o zabiciu biznesu który jest dla Krakowa charakterystyczny, szerokim niewyjaśnionym łukiem omijając inne, które są wytworem ostatnich lat, i wyglądając jak lokalny dworzec meleksowy tworzą dużo gorsze wrażenie, niż dorożka zaprzężona w dwa różnej maści konie czy powóz zawieszony na pasach (swoją drogą, chciałbym porozmawiać z kimś, kto zdecydował, że takie dorożki muszą zniknąć - jestem niezmiernie ciekaw argumentacji). Mieć dorożkę, która jest o metr za długa?! Zbrodnia i skandal ! Przecież nie może być dłuższa od białej limuzyny która z błogosławieństwem naszych Włodarzy po nocach wozi turystów po Rynku i do przybytków również świetnie pasujących do charakteru Rynku głównego (to wiele mówi o profilu naszych urzędników).