Gość: mistrz Do niejakiego p. Kozika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.11, 22:28 Jest Pan muzycznym ignorantem, bo zatrudnia Pan w gazecie niejakiego p. TH - dziennikarzynę, którego jedyną umiejętnością jest opluwanie wszystkiego i wszystkich. Proponuję w porozumieniu z p. Berkowiczem zrobić następny projekt albo następny festiwal pod nazwą "Festiwal Plucia i opluwania" P. Sroka jako kumpelka z Krakowskiego Biura Festiwalowego da na ten projekt dobra kasę. Hurra!!!- będzie nastepny festiwal w Krakowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: i bardzo dobrze Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodzie IP: *.cela.pl 01.03.11, 23:03 A ja byłem ostatnio na koncercie w filharmonii m.in. na na kantacie "Aleksander Newski" i muszę powiedzieć obiektywnie, że chór zrobił w ostatnim czasie duży postęp, brzmiał naprawdę nieźle. W wybiórczej wiadomo, że tego nie zauważyli. Na koniec panie Kozik, proszę wziąć duży haust powietrza, wykonać głęboki zamach, a następnie ruchem jednostajnie przyspieszonym uderzyć się głową o ścianę. Po szoku i traumie wywołanym kontaktem ze ścianą, zwolnić w trybie natychmiastowym tego niekompetentnego ignoranta jakim jest JTH. Jeśli Pan tego nie zrobi to znaczy, że redakcja kultury GW w Krakowie służy wyłącznie celom propagandowym kilku dokładnie określonych osób z magistratu. Metody jakimi się JTH posługuje porównywalne są z tymi jakie stosował szef propagandy Rzeszy z lat 40. ubiegłego wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: h. Re: Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodz IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 02.03.11, 04:46 a ja, jak sobie przypomne jak kiedys poszedlem z ukochanym na "Pasje wg sw. Jana" w wykonaniu m.in. tegoz choru, to do dzis czuje gleboka niechec. jak mawial prof. Czeslaw Milosz: "Hierarchia w sztuce jest rzecza bezwzglednie obowiazujaca". dobrze wiec, ze mieszkam teraz w miescie, gdzie w grudniu wybiore sie posluchac tego choru - www.barbican.org.uk/music/event-detail.asp?ID=11793 a w pazdz. bede sie cieszyl Bachem takze w ich wykonaniu - www.monteverdi.co.uk/whats_on/performances.cfm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: i bardzo dobrze Re: Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodz IP: *.cela.pl 02.03.11, 09:38 Racja, ja byłem na tym chórze ostatnio z 3 lata temu na Carminie Buranie i byłem załamany poziomem, tragedia. Dlatego piątkowy koncert tym bardziej mnie zaskoczył, brzmieli bardzo dobrze, czysto, niezła interpretacja, ogólnie duży postęp, też się zdziwiłem... Jak coś jest dobre w Krakowie, to można by chyba pochwalić nie? Czy jest jakiś zakaz? Jest taka śpiewaczka, obecnie jedna z topowych śpiewaczek, związana z Krakowem, solistka Deutsche Oper,śpiewa z Netrebko, Villazonem, Hvorostowskym, nazywa się Ewa Wolak. No, ale oczywiście w Krakowie nikt jej nie widzi, ani wybiórcza, ani Berkowicz, ani spółka. Wokół takiej gwiazdy można by budować jakiś festiwal, ale nie, bo nie z "naszych", niepoprawna politycznie. Jak chór filharmonii dobrze zaśpiewa, cicho sza. Nie daj Boże gdyby real CC wykonała coś dobrze, a już orkiestra filharmonii alibo i opery - tfu a kysz przepadnij siło nieczysta! To by redaktorom przez pióra, długopisy i klawiatury absolutnie nie przeszło. Pisać obiektywnie ! Jak coś jest źle, to źle, jak dobrze, to dobrze, a nie na zamówienie magistratu bo politycznie pasuje komuś przywalić. Ale to już Wam się mówi od lat, groch o ścianę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klik, klik Re: Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodz IP: *.cela.pl 01.03.11, 23:21 Jak to ze starym obyczajem w GW, pierwszy komentarz musi popierać autora. Autor wstawia artykuł, klik, a następnie szybciutko wstawia sobie komentarz, też klik, żeby go nikt nie ubiegł. Żenujące. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bbb Re: Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.11, 23:33 sugeruje Pan, ze pierwszy komentarz należydo autora tekstu ? w sumie...być może tak! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaworski Niestety czasami czytam tego Handzlika IP: *.zax.pl 02.03.11, 00:19 i uważam, że autor tego artykułu bardzo mija się z prawdą. To Handzik jest nierzetelny i niespójny w tym co "pisze" o różnych wydarzeniach kulturalnych. Czasami cierpła mi skóra na karku czytając bzdury, które wypisuje. Mam wrażenie, że on w ogóle nie bywa na koncertach. Nie dziwię się, że dyr. Przytocki nie chce go zapraszać. Ma do tego prawo. Jak Handzlik chce przyjść na koncert niech kupi bilet. Nikt mu przecież tego nie zabrania. Nie wiem skąd to oburzenie Kozioła? A dzisiejszy "artykuł" jest po prostu żenujący. Aż wstyd, by tak szczeniackie zaczepki wypisywali redaktorzy działu kulturalnego. Wstyd! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grzesiek Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.11, 08:28 Dokładnie tak. Handzlik sam dla siebie wiąże sznur. Po tym "artykule" nikt nie bedzie jego "recenzji" o filharmonii traktowal poważnie, bo wszyscy wiedza, ze sie uwziął! Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Filharmonia i recenzje (ponownie) 02.03.11, 09:43 Nazbierało się, więc odpowiadam: Po pierwsze – nikogo i niczego nie bojkotuję. Na Anderszewskiego postaram się pójść - o ile uda mi się zarezerwować bilet. I pomimo że jest 4x droższy od standardowego koncertu zaryzykuję te 240 zł na dwa bilety! Oby tylko fortepian trzymał strój... Po drugie – nie czytuję recenzji p.Handzlika, a więc nie zabieram w ich sprawie głosu. Moje wrażenia są moimi wrażeniami – ale uszy mam i niestety „Espana” (Chabrier/Waldteufel) inaczej brzmiała w Łańcucie w zeszłym roku, a inaczej brzmi np. w nagraniu Toscaniniego. Po powrocie do Krakowa z koncertu musiałem sobie przypomnieć ten „walc hiszpański” z nagrania i przekonać się, że go naprawdę lubię... Po trzecie – uważam, że nagranie to surogat koncertu na żywo – ale bez przesady! Nie przeszkadzają mi tramwaje, kasłanie publiczności – ale niestety przeszkadza mi „odbębnianie” utworu pozbawione jakiegokolwiek „grania z jajem”. Niedokładności na koncercie też wybaczam – jeśli tylko słyszę MUZYKĘ, a nie ciąg bezosobowo odegranych nut. A niestety zbyt często doświadczyłem tego na koncertach w Krakowie. Po czwarte – jeśli wychodzi się na estradę, to musi się być przygotowanym na krytykę i to niekiedy bardzo ostrą. Tu już nie działa „ale ja jestem adiunktem, profesorem itp.”. Zasłużony to jest Maestro Stanisław Skrowaczewski. I zobaczenie go za pulpitem w FK (a miałem okazję) uważam za najlepszy rodzaj snobizmu! Po piąte – wiem, że polskich muzyków można słuchać za granicą – np. w „Octeto Iberico” kiedyś grało 6 polskich wiolonczel! I bardzo ładnie grało - „Taniec Ognia” na 8 wiolonczelach pamiętam do dziś. Pytanie – dlaczego nawet zaraz po dyplomie wielu młodych ucieka i już nie wraca? Odpowiedź jest prosta – i udzielił jej pewien Sekretarz Partii ze starego ZSRR: „Czy Wy wyobrażacie sobie, że Maja Plisiecka będzie stać w kolejce po mięso?”. Ale Kraków ładuje kasę w stadiony i imprezy typu „Wielkie żarcie pierogów” – a nie stać go na godziwe apanaże dla artystów. Dopóki urzędnicy decydują o tym, jakie mają być „widełki” to naprawdę dobrej muzyki nie usłyszymy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: open Re: Filharmonia i recenzje (ponownie) IP: *.cela.pl 02.03.11, 14:05 W porządku. Proszę tylko nie przypieprzać wszystkim jak leci, tylko dlatego, że tu zostali - nie bójmy się tych słów - z miłości do sztuki, bo pieniędzy zostając w Krakowie nie da się w tym zawodzie zarobić. Trzeba dużo samozaparcia, albo uwikłania w życie tego miasta żeby tu zostać. Jeśli komuś się należy przyłożyć, ale przynajmniej trochę obiektywizmu i uwrażliwienia na to co nie jest najgorsze, a mogłoby być lepsze, gdyby tylko szanowny magistrat zmienił swoją durną politykę kulturalną forującą muzykę tak to nazwijmy delikatnie biesiadną za miliony z zagranicy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuriozalne Re: Filharmonia i recenzje (ponownie) IP: *.server4rent.eu 02.03.11, 15:15 Oj Nazbierało!!! Po pierwsze - no to chodzi pan na te koncerty czy nie chodzi. Widzę, że Pan już przestał obcować z muzyką.. strasznie dużo rzeczy pana rozprasza a to fortepian stroju nie trzyma a to "morderstwo na Mozarcie" Jak bilety wydają się panu na Anderszewskiego za drogie to niech pan wybierze coś tańszego. Trzeba wyławiać talenty w Krakowskich orkiestrach zanim jak Jacek Muzyk zwieją za granicę. Po drugie - nie czytuje pan recenzji, nie chodzi na koncerty (i spektakle - opera) ale głos Pan zabiera. Co z tego że "Espana" brzmiała inaczej w Łańcucie, jakby wszyscy grali jak Wiedeń czy Berlin pod Toscaninim to nie miał by pan już na co narzekać. Po trzecie - nagranie to jest surogat koncertu niektórzy (co wrażliwsi) nazywają to muzyką mechaniczną. Jak Pan może doświadczać czegoś w Krakowie skoro napisał Pan że "krakowskiego środowiska muzycznego" nie słucha!!!!! No to słucha pan, nie słucha, czy po prostu lubi narzekać?!! "Granie z jajem" to rzeczywiście wysoce specjalistyczne i wygórowane wymagania, którym chyba nikt nie jest w stanie sprostać .... BO TO NIC NIE ZNACZY I JEST WULGARNE!!!! Po czwarte - właśnie znalazł się pan na estradzie i jest poddawany mojej krytyce!!!! Póki co łagodnej. Jak na razie widzę tylko snobistyczne powtarzanie z uporem maniaka wielkich nazwisk i zero 0!! miłości do muzyki (bo tego spodziewałbym się po melomanie) Ja od czasu do czasu słucham również koncertów szkolnych (np. szkoły z N. Huty czy Basztowej) i też udaje się tam wyłowić jakieś zdolne pacholę, które znakomicie rokuje na przyszłość bo mój drogi panie talent jest bezcenny (w każdej postaci) i należy się do niego odnosić z szacunkiem, tak mnie wychowano. Pan natomiast obcując z muzyką zdaje się szukać brzydoty a nie piękna to może niech Pan poszuka tam gdzie jest jej więcej....... Po piąte - polskich muzyków (jeszcze) można słuchać w Polsce. Podobno jest ich tu największe nagromadzenie :) Najzdolniejsi będą uciekać niezależnie od pieniędzy bo granie w Berlinie czy Wiedniu to większy prestiż niż w Krakowie. A jeśli chciałby pan w Krakowie takich produkcji jest na to prosta recepta. W przyszłym roku Berlińczycy będą mieli 130 lecie. To wystarczy dziś ustalić budżet naszej filharmonii na ich poziomie poczekać 130 lat i będzie pan miał 2142 w Krakowie stan z 2011 w Berlinie. Co do "żarcia pierogów" zgadzam się. 32mln (czyli większość dotacji na kulturę) przeznaczone na Krakowskie Biuro Festiwalowe, to jak dla mnie jakieś 10 razy za dużo. Co do stadionów też się zgadzam. Natomiast co do Pana stosunku do muzyki i tym samym do ludzi, to skrajnie się nie zgadzam i to bardziej niż nie zgadzałbym się z głuchym bywalcem dyskotek !!!! Co do "widełek i apanaży" też się zgadzam, natomiast naprawdę dobra muzyka otacza nas cały czas .... trzeba tylko chcieć ją usłyszeć. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Filharmonia i recenzje (ponownie) 02.03.11, 16:53 Bilety na Andreszewskiego udało mi się zarezerwować - może się więc jednak na koncercie w naszym byłym "Kinie Świt" pełniacym rolę sali Filharmonii zobaczymy. Nie narzekałem, że drogie - po prostu napisałem, ile kosztują i że zdecyduję sie zapłacić, choć to dla mnie nie mała sumka. Co do grania "z jajem" jeśli uraziłem, to przepraszam, ale tak do nas mówił p.Suwara (prowadził Chór Chłopięcy FK w latach 1960 - nagraliśmy wtedy pod J.Gertem między innymi po raz pierwszy "Króla Rogera" - taśma sobie spoczywa w spokoju w archiwum PR w W-wie) - no i mi zostało. Nie przypuszczałem, ze ktoś się za to dziś obrazi. LSO gra inaczej, "Wiedeń" gra inaczej (nawet na nieco innych instrumentach - proszę przy okazji "Noworocznego" zwrócić uwagę na waltornie). Ale to są różnice interpretacyjne. Niestety w przypadku Łańcuta (to nie była orkiestra FK!) trudno w ogóle było mówić o interpretacji! Nie tylko "nasze" mi się nie podoba - w porównaniu z nieodżałowanym Carlosem Kleiberem prowadzenie "Noworocznego" przez Barenoima też mi się nie podobało. Proszę pamiętać - gra się dla słuchaczy - i tym samym mają oni prawo wyrażania opinii! Ja pogrywam trochę w domu na fortepianie (prawdziwym, nie elektrycznym) i nie obrażam się, jak żona mi powie "aleś to odbębnił" - czasem też pochwali mnie (ostatnio za Albeniza - pewnie, że chciałbym częściej) :) Na koncertach szkolnych czasem bywam (na dyplomach też). Wrażenia mam bardzo mieszane. Zawsze staram się dostrzec dobre strony - ale jeśli Saval mnie zanudził swym "projektem" to mnie znudził. Na koniec przyznam się do słabości - jak naprawdę ładnie grają, to łzy mi same ciekną z oczu. Staremu prykowi, psiakrew! Aż wstyd. Ale bardzo to lubię naprawę chciałbym częściej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuriozalne Re: Filharmonia i recenzje (ponownie) IP: *.server4rent.eu 03.03.11, 00:28 Pewnie chodziło panu o Barenboima a nie o Barenoima. Naprawdę żal mi Pana, tak się pan wyalienował, że codzienne życie (w tym muzyczne) nie stanowi dla Pana wystarczającej podniety. Ciągle szafuje Pan nazwiskami ale tak naprawdę niewiele już pozostało na świecie rzeczy, które potrafią Pana wzruszyć. Wszystko co Pan pisze prowadzi tylko do jednej konkluzji: pragnienie doskonałej formy przerosło percepcję treści. Jak to będzie postępować niedługo już nic Pana nie zachwyci. Życzę więcej dystansu, pogody ducha i czerpania radości z życia. Czasami trzeba się postarać przymknąć oko (przytkać ucho), ale warto. Co do cieknących łez. Człowiek jest tak skonstruowany, że gdy go regularnie poddawać najbardziej wyrafinowanym bodźcom to traci zdolność odczuwania. Zamiast słuchania na okrągło muzyki z płyt, które w Pana przypadku są przekleństwem, polecam spacer z żoną. I błagam proszę nie pisać źle o krakowskich muzykach, których nie słucha Pan od czasów (nie wiem czy premiery czy wznowienia) Fausta (jak pan sam napisał) bo to już pół epoki minęło a i kaleczy pan ludzi równie wrażliwych jak Pan, a przecież nie taki był Pana cel. Dla mnie muzyka jest jak ulotne zjawisko przyrody można się nią zachwycić i należy pogodzić z przemijaniem (zdjęcie to nie to samo) a dla Pana stała się chyba dyscypliną sportową Kto skoczy wyżej od Kleiberna........ a kogo to obchodzi w końcu nie skomponował nic znaczącego ani nie zagrał własnoręcznie żadnej nuty, która miała by przejść do historii. Poprowadził Wiedeńczyków w tych sławnych nagraniach IV Brahmsa czy Beethovena ale nie był ani jednym ani drugim i umarł... i dajmy mu już spokój. Bo w przeciwnym wypadku istnieje możliwość (teoretyczna) że pojawi się jakiś geniusz który zinterpretuje w sposób niedościgniony wszystko i po nim nie będzie nam już poco żyć.... n'est-ce pas? Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Filharmonia i recenzje (ponownie) 03.03.11, 06:52 Gość portalu: Kuriozalne napisał(a): Napisał Pan kilka ważnych rzeczy: Po pierwsze - o radości. To jest uczucie zaraźliwe. Jest radość z grania i radość ze słuchania. Proszę mi wytłumaczyć, dlaczego radość z grania widać u wielu świetnych muzyków (nie podam tym razem nazwisk, bo nie daj Boże zrobię literówkę, a poza tym zarzuci mi Pan "rzucanie nazwiskami") - a bardzo rzadko udaje mi się ją zauważyć na estradzie FK? Co więcej - tą radość da się nawet nagrać i wcale nie potrzeba do tego nagrywać obrazu. Radość z muzykowania świetnie da się wyczuć! Wzruszenie podczas gry także. Po drugie - a talencie. To wielki dar! Ale aby zostać muzykiem potrzeba przede wszystkim PRACY. Ciągłej pracy, ciągłego doskonalenia się. DO SAMEGO KOŃCA CZYNNEGO ŻYCIA ESTRADOWEGO! Tylko perfekcja pozwala na swobodną interpretację i tym samym przekazanie słuchaczom radości muzykowania - pozwala też czasem sobie pożartować podczas gry. Tancerka, której wysiłek widać na scenie nie jest dobrą tancerką. Powinna fruwać w stanie nieważkości i przekazywać nam swą radość z życia, radość z ruchu lub szczery smutek lub zadumanie pozorne bez wysiłku. Podobnie muzyk. A to wymaga perfekcji - bo tylko wewnętrzna świadomość tego, że coś robimy naprawdę dobrze daje satysfakcję i pozwala ją przekazać słuchaczom / widzom. Perfekcji niestety nie da się osiągnąć bez ciężkiej pracy i wielu godzin ćwiczeń. Talent i predyspozycje fizyczne nie wystarczą, aby zostać dobrym (lub lepiej znakomitym) muzykiem. I co najważniejsze nigdy nie można "usiąść na laurach". Najlepszy i najbardziej utalentowany muzyk (i nie tylko muzyk) "rozuczy się" jeśli się nie doskonali. Co do recenzji - w Polsce rzadko trafiają się naprawdę ostre recenzje muzyczne. Może szkoda. Panuje takie "mli - mli". Publiczność też jest dobrze wychowana "grzecznościówę" zawsze zaklaszcze - we Włoszech zdarza się wygwizdanie śpiewaka w najlepszym teatrze. W Polsce o takim przypadku nie słyszałem. A proszę wybaczyć - orkiestra, która w tutti nie potrafi grać pauzą to po prostu zła orkiestra - bo pauza to też nuta. Może ma złego dyrygenta, może było za mało prób - ale to nie interesuje słuchacza. Jego interesuje interpretacja utworu - a ta jest po prostu w takich warunkach niemożliwa. Nagrania to świetny wynalazek! Polecam zainteresować się nimi. Dzieki nim sztuka muzykowania stała się mniej ulotna - możliwość rejestracji powinna muzyków tylko cieszyć. To dzięki nagraniom można porównać wykonania wielkich. Wydaje mi się, że w szkołach muzycznych powinno się więcej ich słuchać - bo może wtedy okaże się, że nie istnieje "jedynie słuszna szkoła wykonania tego utworu". Jest oczywiście i wada - dostępność nagrań "wielkich", w dodatku perfekcyjnych (na nagraniu nie usłyszy się zazwyczaj niedokładności - bo je usunięto) stawia wysoko poprzeczkę przed grającymi. Ale przecież da się ją pokonać - właśnie łatwiejszym przekazaniem uczuć z estrady niż z głośnika. No i na koniec znów o "kasie". Karnety na "Misteria" podrożały prawie dwukrotnie. Czy jest kłopot z frekwencją? Zdaje się, że znów nie będzie. Mnie zależy na tym, aby w Krakowie była dostępna dobra muzyka. Kłótnie i obrażanie się temu nie sprzyjają. Może potrzeba nam mniej "zasłużonych" a więcej sprawnych muzyków, których cieszy uprawienie tego zawodu i potrafią przekazywać radość i uczucia słuchaczom i co więcej, którym na tym zależy. Udawanie, ze wszystko "jest dobrze i miło" nie służy, tylko prowadzi do gnuśności... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuriozalne Re: Filharmonia i recenzje (ponownie) IP: *.server4rent.eu 03.03.11, 07:37 Już nic nie rozumiem Napisał pan że od lat nie bywa na "występach krakowskiego środowiska muzycznego" i nadal robi mu pan jakieś zarzuty. Jak Pan nie bywa to Pan nie ma racji - tak jest zawsze z nieobecnymi. Ja tę radość widzę czasem się nawet nią zarażam bo czasem bywam (cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie :) Niniejszym odbieram panu prawo do pisania o krakowskich muzykach do póki nie przedstawi pan wejściówek z koncertów :) Ale powoli logicznie i konsekwentnie. Krakowskich muzyków pan nie słucha, ale bywa pan na Misteriach to może pisząc o muzyce na żywo stąd pan czerpie doświadczenia. Nie podobają się panu muzycy sprowadzanie przez p. Berkowicza (?), ja też nie widzę wiele sensu w drenowaniu naszej miejskiej kasy w ten sposób i tak jest biednie. Ja myślę jednak, że nic się panu nie podoba i na to niema rady. Dla pana FK jest "gnuśna" i bez radości i nawet nie wybierze się pan na koncert, żeby to sprawdzić KURIOZALNE!! Pozdrawiam. Ps. Jeśli nadmierne chwalenie prowadzi do gnuśności to malkontenctwo gdzie pana zaprowadzi? Mnie się wydaje, że pana wymaganiom nie sposób sprostać, zawsze się znajdzie jakieś "ale" ..... ale to już pana problem.... gdy ktoś ma takie wysokie wymagania to wcześniej czy później jego życie stanie się pasmem wyłącznie rozczarowań. Niech pan pójdzie do FK na Patetyczną a potem niech pan napisze złą recenzję tylko proszę tę recenzję napisać po koncercie nie przed. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Filharmonia i recenzje (ponownie) 03.03.11, 09:10 Gość portalu: Kuriozalne napisał(a): > Już nic nie rozumiem Napisał pan że od lat nie bywa na "występach krakowskiego > środowiska muzycznego"... Nie napisałem, że od lat. Po prostu, obecnie nie "bywam" tak regularnie, jak dawniej. Moje spostrzeżenia dotyczą wyłącznie imprez, na których byłem (niestety, biletów nie zachowałem :( ). Jak Pan zauważył moje opinie nie zależą od tego, kto imprezę zorganizował - choć "Misteria" uważam za bardzo dobry pomysł (w przeciwieństwie do "Sacrum-Profanum"). FK życzę jak najlepiej. Niestety, pojawię się w niej dopiero 12 kwietnia. Po prostu - w kwietniu i tak bardzo dużo wydam na muzykę na żywo więc muszę przyoszczędzić. Wzmocnienie pozytywne jest ważne (sam napisałem, że lubię być chwalony za swoją amatorską grę, która sprawia mi ogromną satysfakcję), ale jeśli nie jest dobrze to pochwały na pewno nie spowodują poprawy. A że poprzeczka jest dziś wyżej? Jest! Tak samo nie ma już (no prawie) towarów w wersji eksportowej i "na kraj". Dziś słuchacze mają o wiele większą możliwość porównań - a więc też większe oczekiwania. Mam co prawda na karku szósty krzyżyk, ale aż się mi ciśnie "pod klawiaturę" słynny cytat "Trzeba z młodymi naprzód iść, po rzeczy sięgać nowe, a nie w przyiędłych laurów liść z uporem stroić głowę" (z pamięci, więc proszę wybaczyć nieścisłości). Życie mnie trochę rzucało po Świecie, ale nie wyobrażam sobie, co by się działo w Krakowie po takich złośliwych recenzjach, jakich sporo przeczytałem w "New York Times" czy w "Guardianie". Ale oczywiście bywają też entuzjastyczne (i miałem ogromną satysfakcję, jak czytałem takie dotyczące polskich muzyków). Nie lubi Pan nagrań, ale jednak polecę (nie wszędzie można być!) DVD "Piano Extravaganza" z Festiwalu w Verbier, czy słynnego koncertu Horovitza w Moskwie lub "Noworocznych: C.Kleibera. Proszę obejrzeć, a przede wszystkim posłuchać! - z nich emanuje wprost radość muzykowania, ale też wzruszenie, jak Horoviz gra "Marzenie". Przecież to ze zbiorku "Łatwych utworów na fortepian" (mam nuty z oryginalnym wydaniem "Scen dziecięcych"). Ale jak zagrane!!! A obok "Iskierki" Moszkowskiego lub poleczka "dla WR" Rachmaninowa! To sama MUZYKA! Do tego należy dążyć - a nie dąsać się!!! Zapewniam, że wówczas bedę biegać na każdy koncert!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuriozalne Re: Filharmonia i recenzje (ponownie) IP: *.server4rent.eu 03.03.11, 15:09 Tak się pan zacietrzewił, że nie pamięta pan co pan sam pisze... to przypominam: "z chodzenia na występy krakowskiego środowiska muzycznego zrezygowałem. Najpierw pokonała mnie Opera (i to Faustem Gounoda! po raz pierwszy i mam nadzieję ostani w życiu wyszedłem przed końcem), potem dołożył się upadek Operetki (ach, gdzie Pani Borowicka i Pan Rogowski???) a na koniec FK, na której estradzie "wspólnie i w porozumieniu z orkiestrą" i w mojej przytomności pewna pianistka o znanym nazwisku dokonała mordu z premedytacją na Mozarcie... " Ten "mord na Mozarcie to musiało być parę lat temu" Czyli od paru lat Pan nie bywa. Pana opinie nie zależą od tego, kto imprezę zorganizował one, najwyraźniej z definicji muszą być złe, dla tego nawet nie żałuję, że się pan nie wybiera na Patetyczną. To co pan proponuje po słowach "wzmocnienie pozytywne" to chyba jakiś pana pomysł na metodę marchewki i kija. Pewnie uznał pan, że skoro muzycy w Krakowie na marchewkę (niestety dosłownie) już dostali to teraz należy im się kij. Tylko że to wszystko co pan pisze pod tym i innymi artykułami wskazuje na to, że zamiast dyscyplinujących szturchnięć (dla przebudzenia!) wybrał pan metodę zatłuczenia kijem na śmierć. Proszę pana (to również do pana Handzlika) krytyk to nie to samo co krytykant. Czasy Waldorffa i Kisielewskiego już minęły, niestety chyba bezpowrotnie i najwyraźniej nasza prasa nie stawia już krytykom, żadnych wymagań poza tym żeby krytykowali. To przynajmniej pan by sobie jakąś poprzeczkę powiesił i od czasu do czasu spojrzał na coś obiektywnie albo chociaż spróbował spojrzeć zanim pan to skrytykuje - drogi NIEBYWALCU koncertowy. Mnie ta cała polemika z panem już znudziła ... Nie wiem czy to celowo, czy nie, ale stał się pan od jakiegoś czasu tubą Handzlika KURIOZALNE!!! Dla mnie przekreśla to wszystko co pan pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Filharmonia i recenzje (ponownie) 03.03.11, 16:26 Na szczęście od pewnego czasu żyjemy w wolnym kraju - i mogę słuchać (lub nie słuchać) zgodnie z własnym wyborem (w końcu płacę za bilety i za płyty). Życzę Panu jak najpiękniejszych wrażeń muzycznych. Powołał się Pan na klasyków krytyki - ale widać teza, że "Muzyka łagodzi obyczaje" w Krakowie się nie sprawdza. Szkoda... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryszard Kozik O obiektywiźmie IP: *.krakow.agora.pl 02.03.11, 15:07 Szanowni Państwo. Oceny krytyka zawsze będą subiektywne - pochwali to, co lubi lub co mu się akurat spodobało, zgani to, co mu nie odpowiada. Zawsze tak było i nigdy nie próbowalismy udawać, że akurat nasi recenzenci są absolutnie obiektywni - to po prostu niemożliwe. Ale i Państwo, bardzo proszę, nie udawajcie, że jesteście obiektywni i nie wypowiadajcie się w imieniu ”całego środowiska muzycznego Krakowa”, bo brzmi to po prostu śmiesznie. Jasne jest, że komentarze pod artykułami wpisują zwykle sami zainteresowani, czyli w tym przypadku osoby związane z Filharmonią, a także ci, którym autor (w tym wypadku przede wszystkim jednak Tomek, nie ja) nadepnął na odcisk (czyli na przykład muzycy CC). To zresztą zrozumiałe i uzasadnione, po co więc udawać bezstronnych? Ryszard Kozik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Brzytwa Ockhama Re: O obiektywiźmie IP: *.server4rent.eu 02.03.11, 15:44 Idąc pana tokiem rozumowania komentarze pod artykułami typu "brawo.. dosyć utrzymywania nierobów z naszych podatków" wypisuje pan i pan Handzlik czy tak mamy to rozumieć? Czy też chce pan "udawać bezstronnego"? A p. Handzlik nie jest nieobiektywny tylko niekompetentny (tak mówi cały muzyczny Kraków nawet z orkiestr, o których pisze dobrze) i chyba to, przede wszystkim miał na myśli p. Przytocki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryszard Kozik Re: O obiektywiźmie IP: *.krakow.agora.pl 02.03.11, 16:30 Mam zwyczaj - w przeciwieństwie do większości z Państwa - sygnować swoje wpisy imieniem i nazwiskiem. Więc to nie moje opinie. Będę natomiast wdzięczny, jeśli przejrzy pan/pani wpisy pod tekstami o CC i Filharmonii, a potem wskaże mi te, które są rzeczywiście dziełem zwykłych słuchaczy. Obawiam się jednak, że będą z tym kłopoty, bo prędzej czy później we wpisach każdego z autorów pojawiają się elementy wskazujące na wiedzę niedostępną dla kogoś z zewnątrz. Ryszard Kozik PS No i znowu ten nieszczęsny cały muzyczny Kraków:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Brzytwa Ockhama Re: O obiektywiźmie IP: *.server4rent.eu 02.03.11, 18:21 Zaraz... chwileczkę napisał pan posługując się (jak się domyślam zasadą brzytwy Ockhama), że komentarze pod artykułami piszą zainteresowani skoro jedną stroną jest filharmonia czy capella a drugą wyborcza to jedne komentarze piszą muzycy (te w obronie) a drugie (napastliwe) chyba redakcja bo któż miałby jeszcze pisać zgodnie z pana rozumowaniem. Nazwiska nie podaję bo się pana po prostu boję!!! Ośmiu muzyków z capelli już skończyło na bruku dzięki wydatnej pomocy pańskiej redakcji. W większości przypadków we wpisach pod polecanymi przez Pana tekstami nie dopatrzyłem się jakiejś tajemniczej wiedzy (rodem z masonerii) która nie była by łatwo dostępna dla każdego chętnego na stronach Dziennika, Krakowskiej, czy na facebooku (to w przypadku Capelli) czy po prostu w internecie. Ale mimo to, ponieważ jestem rozsądnym człowiekiem, zgodziłem się z panem, że ludzi postronnych (zwykłych słuchaczy tu niema) to pańska teza ale wynika z niej że to pańska redakcja każe, w komentarzach pod tekstami "iść na bruk darmozjadom" z capelli nazywanej też Capellantami lub nawet Capelpalantami. Kto w takim razie jeśli nie ma tu słuchaczy (zgadzam się - nie ma!) napisał pierwszy post pod tym artykułem Cha cha! Strzał w stopę dyrektora. :) Handzlik ma ostre pióro i nie cacka się z towarzystwem wzajemnej adoracji i niekwestionowanych autorytetów. Czasem ma rację, czasem przesadza - taka specyfika zawodu. Można zżymać się na taką sytuację, ale dowodzi pokazuje, że lepiej mieć dociekliwych, bezczelnych, a nawet lekko złośliwych, ale wolnych, samodzielnych, krytycznych dziennikarzy, niż przy*pasów, podlizujących się władzy. No bo przecież nie pan Przytocki czy ja, czy jakiś muzyk z filharmonii czy też capelli. Muzyczny Kraków jest nieszczęsny, moim skromnym zdaniem dzięki takim działaniom jak pańskiej redakcji gdybyście państwo tylko zgodzili się opisywać co widzicie zamiast kreować rzeczywistość to nie potrzebna byłaby "zmowa przestraszonych halabardników" Poza tym czego się Pan właściwie spodziewa? Skoro pańska redakcja wypisuje brednie ty my na te brednie reagujemy taki dialog.... prawda jak demokratycznie?. I nawet proszę mnie nie kusić żeby na Pański "No i znowu ten nieszczęsny muzyczny Kraków" odpowiedzieć "No i znowu ta niekompetentna reprezentująca nie wiadomo czyje interesy prasa" bo przecież przez usta by mi to nie przeszło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryszard Kozik Re: O obiektywiźmie IP: *.krakow.agora.pl 02.03.11, 18:44 Łatwo jest wszystko wytłumaczyć spiskową teorią dziejów. Muszę jednak pana zawieść, bo jako redakcja nie bierzemy udziału w żadnej tajemniczej zmowie przeciwko krakowskiemu środowisku muzycznemu. Nie reprezentujemy też niczyich interesów. Opisujemy i oceniamy, to co widzimy i słyszymy. Mamy do tego prawo. Nikogo przy tym nie zmuszamy, żeby się z naszym zdaniem zgadzał. Ryszard Kozik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Brzytwa Ockhama Re: O obiektywiźmie IP: *.server4rent.eu 02.03.11, 20:14 Prawie Panu uwierzyłem ale przeczytałem sobie jeszcze raz parę artykułów p. Handzlika o Capelli i Filharmonii i porównałem z analogicznymi w Dzienniku i Krakowskiej i mi przeszło. Trochę mi Pana szkoda, bo w tym całym dziwnym kontekście jakoś wydaje się Pan być szczery. Proszę dalej opisywać i oceniać i nie dziwić się, że Was też opisują i oceniają. A Handzlik ..... kto by jeszcze musiał Panu powiedzieć że to zły pomysł, żeby Pan uwierzył? (chyba że to faktycznie On jest szefem tej redakcji) Rozumiem, że zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa, tym bardziej nie zazdroszczę Panu całej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie Re: O obiektywiźmie IP: *.cela.pl 03.03.11, 00:12 To nieprawda. Reprezentujecie wyłącznie zdanie doradcy oraz wiceprezydent do spraw kultury, nikogo więcej. A już pisanie pod dyktando i na zamówienie, szkalowanie dobrego imienia to ulubione metody. Czy naprawdę nie widać, że zarzuca Wam się brak obiektywizmu i kompetencji bo zajmujecie się nie tym do czego redakcja jest powołana? Czy GW nie stać na zatrudnienie do pisania recenzji jakiegoś niezależnego autorytetu, muzyka, który na swoim rzemiośle zęby zjadł, a nie komuś komu się po prostu nie udało, więc pisze jak oszalałe zwierze, żeby nawet podświadomie odreagować frustrację? Kto nawet na koncerty nie chodzi a potem z nich recenzje pisze? To gdzie tu mówić o kompetencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MS Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodzie IP: *.centertel.pl 02.03.11, 18:15 Aż dziw bierze,że nikt nie zareagował na wpis "ha" o koncertmistrzu orkiestry. Owszem, sprawa konfliktu z altowiolistą była głośna, ale widzę, że "ha" nie zadał sobie trudu dotarcia do istoty tego problemu i szczegółowego prześledzenia jej toku. Powtarzanie tego typu plotek jest po prostu nie na miejscu. To, że pan altowiolista po całej Polsce rozesłał maile ze swoją, dość mętną, wersją wydarzeń to jeszcze o niczym nie świadczy.Dziwne jest też dla mnie, że czerpie "ha" ze skarbnicy wiedzy na temat tego, jakie pan koncertmistrz ma relacje w uczelni...otóż- jest on wybitnym muzykiem i takim samym nauczycielem skrzypiec a zawistników i niedowartościowanych (choć mających, nie wiedzieć czemu, bardzo wysokie mniemanie o sobie) muzyków, którzy nosa poza Kraków nie wyściubili, tam nie brakuje. Owszem, można się zastanawiać, czy lepiej jest powiedzieć komuś co się o nim myśli prosto w oczy,czy może uśmiechnąć się i obgadać za plecami. W tym niestety nasze środowisko celuje. Proponuję w ramach podnoszenia kwalifikacji i kompetencji zająć stanowisko także i w tej sprawie. p.s. Czytuję od zawsze GW, ale w żadnym innym dodatku miejskim nie spotkałam się dotąd z taką jadowitością i żółcią ze strony recenzentów. To woda na młyn przeciwników Gazety. Szkoda. Bo świetnych absolwentów teorii Akademii Muzycznej czy muzykologii nie brakuje. A i literacko wielu z nich przewyższyło by zdolności pana Handzlika... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.11, 19:02 Sami za to bronicie się przed krytyką jak diabeł przed święconą wodą. Traktowanie Pana TJH jak świętą krowe dziennikarstwa i wybitnego krytyka to chyba jakieś nieporozumienie. Z jakiej racji ? Bo jest dziennikarzem więc jemu wolno opluwać innych ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryszard Kozik Re: Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodz IP: *.krakow.agora.pl 02.03.11, 19:50 Cudnie łatwo się używa określeń w rodzaju: opluwa, obraża. Tymczasem w swych tekstach Handzlik nikomu nie ubliża, a w komentarzach obelg jest mnóstwo. Ryszard Kozik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leszekm Re: Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodz IP: *.187.236.236.ip.abpl.pl 02.03.11, 22:26 Szanowny Panie redaktorze Kozik - wypowiadałem się na tym forum i zapewniam Pana, że nie jestem w żaden sposób związany z CC i Filharmonią ani jakąkolwiek inną instytucją. Może się pan zdziwi, ale wśród publiczności są także baczni obserwatorzy życia kulturalnego w mieście. Jako człowiek, który się tym interesuję zaglądam do gazety, aby przeczytać zapowiedzi wydarzeń i poczytać recenzje z koncertów, na których byłem. Wypowiedzi pana Handzlika wprawiały mnie często w niemałe zdziwienie, konsternację i zażenowanie. Natomiast im częściej zaglądam ostatnio na "kulturę" w gazecie najczęstszym tematem jest stronnicze rogrywanie sytuacji w CC, a teraz doszła do tego Filharmonia. To jak jakiś magiel, niczym z programu Ew Drzyzgi. Trudno zaś, śledząc Państwa teksty, nie odnieść wrażenia, że jesteście Państwo mocno zaangażowani po jednej ze stron i rzetelności w przedstawianiu tematu jest tam niewiele. I niestety nie opisujecie państwo rzeczywistości, ale ją kreujecie z niespotykaną nonszalancją. Robiąc solidną prasówkę można by dać Panu wiele przykładów niekompentencji, mijania sie z prawdą, ale na Pana wypowiedź dotyczącą, że pan Handzlik niekogo nie obraża załączam przykład: krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,8514706,Sex__drugs___Vivaldi__nie_wystarczy_praca_nad_show.html (sformułowania typu: "Nie interesuje mnie, czy kocha jeszcze swą polską żonę, czy w narkotykowym szale bije ją, czy tylko zdradza", "Jest klaunem", itp.). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryszard Kozik Re: Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.11, 10:55 1. Felieton, a taką formę miał wspominany przez pana tekst o Kennedym, rządzi się trochę innymi prawami. To bardzo indywidualna, zazwyczaj żartobliwa - ale czasem też i złośliwa - forma dziennikarska. W skrócie: autor może sobie w niej pozwolić na nieco więcej, bo też i jest to pisane z przymrużeniem oka. A sam artysta, decydując się na taki a nie inny image, wystawia się na takie a nie inne komentarze. Tyle w kwestii obrażania. Zapewniam natomiast, że w tekstach recenzenckich Tomka, czy tych opisujących spory w krakowskich instytucjach, takich zwrotów pan nie znajdzie. 2. Magiel... cóż nie byłoby go, gdyby nie zachowania jego uczestników, w tym artystów. My opisujemy tylko ich wypowiedzi i akcje, różnego niestety rodzaju i poziomu. 3. Do pełnego opisania każdej sprawy potrzeba opinii dwóch stron. Skoro więc np. zespół CC nie chce z naszym autorem rozmawiać i przedstawić swoich racji (a przecież, nawet jeśli obawia się, że zostałyby jego wypowiedzi przekręcone, to może zażądać autoryzacji), to dziennikarz jest w bardzo trudnej sytuacji. Zapewniam, że Tomek sporo się musiał nagimnastykować, żeby i stanowisko zespołu zostało w tekstach przedstawiono - jeśli nie w pełni, to raczej z winy muzyków, niż jego. Ryszard Kozik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek B. Re: Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodz IP: *.cela.pl 03.03.11, 12:14 A może mam Panu zacytować opinię Rady Etyki Mediów o artykułach Handzlika na temat CC? Lepiej nie, bo będzie wstyd... A czy idiotyczne wyciąganie jakiegoś komentarza pod artykułem konkurencyjnej gazety i budowanie na nim sensacji jakoby tu miało dojść do jakichś dantejskich scen z z wygwizdywaniem i wyklaskiwaniem, zaliczy Pan do felietonu czy recenzji? A czy publikowanie często nieprawdziwych lub zmanipulowanych informacji co do których wiadomo, że tylko pełnomocnik do spraw kultury mógł je przekazać, a Pan h. nie ma o nich pojęcia, to jeszcze recenzja czy już felieton? Czy wkładanie komuś w usta słów, których nigdy nie wypowiedział jest etyczne i mieści w ramach dziennikarskiej rzetelności? Czy obrażanie muzyków, jakoby byli słabi, fałszowali, nut nie czytali i narażanie przy tym gazety na procesy sądowe też Pan jakoś usprawiedliwi? Kręci Pan, żeby obronić kolegę, a ja radzę Panu, jeśli mają Państwo resztki honoru, zrobić porządek i odsunąć Pana h. od pisania recenzji i felietonów o kulturze, przecież na pewno jest jakiś kącik w GW o podlewaniu kwiatków albo wyprowadzaniu piesków na smyczy... Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Do Pana Marka B. 03.03.11, 12:56 No proszę, ale się doczekaliśmy poziomu polemiki i dyskusji o muzyce... „Czy obrażanie muzyków, jakoby byli słabi, fałszowali...” proszę, nawet jeśli fałszowali to nie wolno ich „obrażać”? Bo inaczej proces sądowy??? A jak rzeczywiście fałszowali??? Co Państwo chcecie nam, słuchaczom udowodnić? Że mamy w Krakowie wspaniałe zespoły muzyczne? Ale czemu robicie to w prasie, internecie, radiu i w różnych petycjach a nie po prostu na estradzie? Grozi Pan sądem za to, że wygwizdam fałszującego muzyka? Jak dotychczas nigdy tego nie zrobiłem (choć wyjść przed końcem mi się zdarzało) – ale na stare lata zaczynam mieć ochotę! Ciekawy byłby taki proces... Przecież to właśnie my, słuchacze chcemy mieć w Krakowie wspaniałe zespoły muzyczne! Konkluzja z Pana wypowiedzi jest dość jasna: albo pisać entuzjastyczne recenzje (żadnych krytycznych uwag!) albo „pisać o podlewaniu kwiatków i wyprowadzaniu piesków”. Nie czytam p.Handzlika – ale przeczytałem (dzięki tej awanturze) recenzję z koncertu p.Wundera i nie znalazłem w niej nic obraźliwego. Nie oceniam jej merytorycznie, bo na koncercie nie byłem. A że nie wychwala pianisty pod niebiosa? A może po prostu na to nie zasłużył? Naprawdę, słuchacza nie interesują przeszłe zasługi artysty. Oczywiście, dają one miejsce w Panteonie Sławy, ale nie uprawniają do tego, aby KAŻDĄ produkcją „zasłużonego” słuchacze (i recenzenci) musieli się obowiązkowo automatycznie zachwycać! Jeśli wychodzi się na estradę, to należy się liczyć z ocenami. Nawet nie bardzo życzliwymi! Jedyne, co można zrobić, to zachwycić słuchaczy swą grą. Polecam od czasu do czasu lekturę recenzji w tzw. "prasie zachodniej". Tam dopiero znajdzie Pan prawdziwe złośliwości! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek B. Re: do tbarbasz IP: *.ghnet.pl 03.03.11, 18:16 Proszę Pana, zgadzam się z Panem w całej rozciągłości! Jak muzyk czy zespół coś schrzanili opieprzać i to ostro. Ale jak coś jest dobre to napisać, że dobre. A Panu h. stanowczo odradzam babranie się w czymś takim, w czym się umoczył ostatnio. Nie dla pisania propagandy, kłamstw, tanich intryg - i to jeszcze jak za komuny - pod dyktando urzędników. Próbowałem sprowokować Pana Kozika, ale jakoś się nie udało... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryszard Kozik Re: do tbarbasz IP: *.krakow.agora.pl 06.03.11, 14:39 Bo w przeciwieństwie do pana nie spędzam tu połowy życia:) Nic nie wynika z takich wpisów, w których niby stawia się zarzuty, a równoczesnie nie daje konkretnych przykładów. Dziennikarze mają różne źródła informacji - czasem może nim być muzyk, czasem także doradca prezydenta. Także internet jest często źródłem tematów, często bardzo interesujących. Nie widzę w tym nic złego. I powtórzę: jeśli macie państwo wrażenie, że wasze opinie nie są wystarczająco reprezentowane na naszych łamach, to sami jesteście sobie winni - rozmawiajcie z naszym dziennikarzem (żądając autoryzacji) i stawiajcie jasno swoje zarzuty. Ryszard Kozik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tyle w temacie Re: Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodz IP: *.2-0.pl 02.03.11, 22:29 forum.gazeta.pl/forum/w,410,106846333,,Filharmonia_Krakowska_Jubileusz_65_lecia.html tyle w temacie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryszard Kozik Tak się manipuluje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.11, 11:02 krakow.gazeta.pl/krakow/1,35796,7538144,Wykluczeni_z_pierwszej_ligi.html to link do recenzji z piątkowego koncertu, która ukazała się w poniedziałek i dowodzi, że autor na nim był informacyjny podpis na sobotę o tym, że koncert się odbył, przygotował oczywiście przed nim -po byłoby bowiem, ze względu na rytm produkcyjny gazety, za późno oczywiście, mogliśmy nie dawać na sobotę zdjęcia z podpisem z jubileuszu FK ale wtedy by nam zarzucono, że jej nie lubimy i lekceważymy tak wielkie wydarzenie Ryszard Kozik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lol Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodzie IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.11, 23:22 Redaktor Kozik nie ma wyjścia jak stanąć murem za TJH.... no cóż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MS Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodzie IP: *.centertel.pl 03.03.11, 11:37 Przepraszam, a w jaki sposób mam odróżnić felieton z jego złośliwym i żartobliwym charakterem od recenzji?bo tekst o Vivaldim to chyba jednak była recenzja. W dodatku niekonstruktywna ( Kennedy jest osobą tak znaną, że nawet panowie taksówkarze wiedzą, że to "ten w glanach i podartej marynarce")- pan redaktor Handzlik był ubiorem artysty święcie oburzony,a przecież to akurat (podobnie jak styl prowadzenia koncertów NK) jest dość łatwe do przewidzenia. Dodatkowo pan H. powtarzał plotki z niemieckiego "Das Bild" (tydzień później ukazało się tam sprostowanie) na temat narkotyków i zdradzania żony. Tym samym z renomowanego pisma poszliście Państwo w stronę Pudelka. A o muzyce tam było najmniej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zenek Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodzie IP: *.adsl.inetia.pl 03.03.11, 12:50 a czy ktoś może pamięta jak pan Handzlik chodził do szkół muzycznych i jakie zbierał tam oceny ? oj cieniutko było....cieniutko..... a instrument ? jeszcze bardziej cieniutko....!!! pisać nie za mądrze i tendencyjnie a czasem głupio o filharmonii,operze czy Capelli może każdy, ale grać na czymś dobrze to juz jest sztuka której pan Handzlik nie posiadł i być może teraz sflustrowany czesto blebla co mu tam sie w łepetynie uzbiera. Panie Handzlik, my pamietamy że ta szkoła muzyczna kiepsko panu szła.......a obecne pisanie jeszcze gorzej......!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pdg52 Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodzie 03.03.11, 21:08 Skąd p.Kozik wiedział co postanowił dyrektor Filharmonii ? Co to właściwie jest? - artykuł, polemika czy felieton ( w którym wszystko jest możliwe ?) Może i postanowił ale rzetelność dziennikarska wymaga chyba taką informację potwierdzić. Tak samo jak potwierdzenie , czy cokolwiek chciał wobec GW. Ja np. jak w promocji ulicznej nie dostanę puszki .X..(.ustawa o kryptoreklamie) to idę do sklepu i sobie kupuję a nie pisze na Forum że ..X.. mnie szykanuje czy prześladuje ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Łaski Gratulacje dla Pana Pawła Przytockiego. IP: *.60.classcom.pl 06.03.11, 01:12 Cieszę się, że wreszcie uprzytomnił Pan sobie, że jest dyrektorem instytucji finansowanej ze środków publicznych i że zapraszanie niekompetentnego "recenzenta" działającego z na szkodę tejże to nieodpowiedzialność. Jestem zdziwiony, że tak długo zwlekał Pan z decyzją. Pana Kozika namawiam do rzetelnego recenzowania występów krakowskich filharmoników. Rozumiem, że wreszcie zatrudnicie kogoś kompetentnego. Nieszczęście działu kultury GW to "nie kumający" Handzlik i Sankowski. Tomek w każdej dziedzinie, Robert w wybranych. Odpowiedz Link Zgłoś