Gość: agentura
IP: 77.236.26.*
07.03.11, 11:42
Autor, choć opisuje problem jedynie z perspektywy Płaszowa, ma rację także w sensie bardziej ogólnym. Pogorszenie - i stałe, planowe i systematyczne pogorszanie - komunikacji zbiorowej w mieście jest faktem. Niech nikogo nie zwiedzie mit, że komunikacja ta jest najlepiej ocenianą w Polsce: coż to bowiem znaczy? Liczy są takie: najgorzej oceniana komunikacja łódzka zebrała ocenę łączną 2,91, a "najlepszy" Kraków - ledwo 3,41. Innymi słowy w najgorszej Łodzi komunikacja publiczna jest na tróję z minusem, a w krakowie na nieco mniej niż trója z plusem. I to ma być powód do chwały i dumy? Komunikacja miejska w Krakowie jest dobra tylko w samozachwycie głupców z ZIKiT-u.
Teraz odpowiedź na retoryczne pytania z końca listu. Nie, te propozycje nie mają na celu morderstwa komunikacyjnego płaszowa. One mają na celu morderstwo komunikacji publicznej w całej rozciągłości, jako rzekomego przeżytku komuny, socjalizmu - tak jak publiczna służba zdrowia, publiczne szkolnictwo, mieszkalnictwo itp. W "nowoczesnym" - wedle liberalnych oszołomów - mieście po ulicach jeżdżą wyłącznie taksówki (jak w Nowym Jorku) albo prywatne samochody (tych nielicznych, których stać na wysokie koszty parkingów i ubezpieczeń w wielkich aglomeracjach). Reszta ma siedzieć w domu i po cichu zdychać z nędzy. Polska na naszych oczach staje się Meksykiem Europy i jakoś społeczeństwo, ogłupione propagandą liberalną, potulnie przyjmuje na siebie rolę mieszkańców slamsów. W Krakowie wygrało PO, partia oszustów i oligarchów. W ich interesie leży przechwycenie publicznej kasy miasta na cele prywatne - dla deweloperów i innych hien biznesu. Wielki budżet komunikacji miejskiej stoi im ością w gardle. Preziem miasta jest czowiek, który nie ma żadnych zasad i dla trwania na stołku dogada się z każdym, tak jak tego dowiódł wielokrotnie w przeszłości - z PiS-em, z kościołem, z "postkomuchami". Teraz trzeba żyć w symbiozie z geszefciarzami z PO.