Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda

10.03.11, 11:25
Tak powinno być na wszystkich krakowskich osiedlach! Tyle, że przy wszystkich tych skrzyżowaniach powinny się pojawić znaki ostrzegawcze o tym, że skrzyżowanie jest równorzędne, bo inaczej zwiększa się a nie zmniejsza ryzyko wypadków
    • Gość: 2pedały Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda IP: *.play-internet.pl 10.03.11, 11:31
      od kiedy pedalarze ustalają ruch ? to już jakieś jaja
      • Gość: kierowca Re: Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda IP: *.2-0.pl 10.03.11, 11:38
        Właśnie. Co mnie obchodzą jacyś rowerowi terroryści? Czy oni płacą dodatkowo pieniądze na utrzymanie dróg tak jak kierowcy (z paliwem)? Często pewnie nawet nie płacą w Krakowie swoich podatków. Czy mają ubezpieczenie? Nie? No to wypad z baru! Dość tej kretyńskiej rowerowej propagandy. Nikt im nie broni przecież jeździć i nigdzie nie jest zapisane, że mają być uprzywilejowani tylko z tego tytułu, że są rowerzystami. Amen.
        • laku82 Inicjatorzy 10.03.11, 12:05
          W gronie inicjatorów Tempo 30 są osoby będące jednocześnie:
          - kierowcami
          - mieszkańcami
          - rowerzystami
          Więc pudło kolego.
          Podatek drogowy nie trafia do budżetu miasta więc to też głupi argument z Twojej strony, a na wprowadzonych zmianach najbardziej zyskają piesi, osoby starsze, niepełnosprawni, dzieci, a dopiero potem rowerzyści.
          Podatki płacimy w Krakowie, z racji zameldowania w Płaszowie.
          Poza tym jakie tu uprzywilejowanie rowerzystów widzisz ? Zasada prawej ręki dotyczy wszystkich, rowerzystów także.
          • Gość: jo Re: Inicjatorzy IP: *.noc.fibertech.net.pl 10.03.11, 16:43
            A co będzie jak na skrzyżowanie równorzędne z każdej strony naraz nadjedzie jakieś auto..??
            • Gość: ACTE Re: Inicjatorzy IP: *.dynamic.chello.pl 11.03.11, 00:05
              Typowa sytuacja poznawana na kursie prawa jazdy. Nie jest to szach-mat na krzyżówce, uwierz :)
              • Gość: Agent Tomek Re: Inicjatorzy IP: *.dynamic.chello.pl 11.03.11, 00:26
                W takim wypadku rowerzysta przejeżdża ostatni albo odbija się od zderzaka. Podobno dozwolone jest przejechanie jednego rowerzysty rocznie. Za drugiego grozi już mandat 100 zł i 1 punkt karny.
        • lucusia3 Re: Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda 10.03.11, 12:05
          Tu nie potrzeba wielkiej inteligencji, żeby zrozumieć, że to co wprowadzili niesamowicie zwiększa bezpieczeństwo na drogach. Dla wszystkich - tez samochodziarzy. Ja rowerem raczej się po mieście nie poruszam, ale jestem za wprowadzeniem takiego układu na wszystkie drogi poza głównymi.
          • Gość: bzz Re: Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.11, 02:56
            A na czym ma niby polegać to zwiększenie bezpieczeństwa? Że dojeżdżający do takiego skrzyżowania nie mając znaku podporządkowania będzie musiał zamiast zajmować się kierowaniem pojazdem zajmować się wypatrywaniem jakie znaki ma gość na ulicy prostopadłej? Czy ma znak podporządkowania, czy nie? Aby ustalić, który z nich ma jechać? Zdajesz sobie sprawę ile nagłych ostrych hamowań to spowoduje? Ilu kierowców znających dane skrzyżowanie przydzwoni w tych nagle-hamujących-wypatrujących?
      • Gość: kiqt Re: Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda IP: 193.164.255.* 10.03.11, 13:02
        masz plej dla fym? może zajmij sie praca ćwoku a nie pisaniem bzdur na forum
        • Gość: kierowca Re: Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda IP: *.2-0.pl 10.03.11, 13:16
          Ćwoku to sobie do swojego ojca możesz mówić kretynie.
    • Gość: wenge Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.11, 11:53
      Kazimierz to jednak dzielnica o innym charakterze niż Płaszów , więcej mieszkańców, zdecydowanie większy ruch , a przede wszystkim z racji zróżnicowania wielkości ulic naturalnie "uporządkowany" . Trudno sobie wyobrazić ,żeby np. ul. Miodowa , Wawrzyńca, Augustiańska miała skrzyżowania równorzędne z małymi uliczkami . O głownych ciągach komunikacyjnych ( Krakowska, Starowiślna , Podgórska , Dietla) w ogóle nie warto wspominać . Pozostałe uliczki to naogół jednokierunkowe "dojazdówki" do głownych . zmiana dotyczyłaby zaledwie kilku ulic. Więc co tu zmieniać i o co szum robić ?
      • laku82 Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek 10.03.11, 12:00
        Głupi argument. W Starym Płaszowie też masz główną ulicę - Płaszowską.
        A wzrost bezpieczeństwa otrzymujesz dlatego, że kierowca na "głównej" nie pojedzie szybko, bo mu z tych przecznic zawsze może wyjechać inny kierowca. Nie ma znaczenia "wielkośc" przecznicy. Jest po prostu bezpieczniej
        • Gość: gienek Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.2-0.pl 10.03.11, 12:21
          No rzeczywiście ekstra. Jadąc główną będę się co chwilę zatrzymywał ustępując pierwszeństwa wyjeżdżającym teoretycznie z podporządkowanej. Brawo. Co to ma wspólnego z płynną jazdą i z bezpieczeństwem? Trzeba będzie non stop hamować stwarzając zagrożenie (np. przy śliskiej nawierzchni). Na takie pomysły wpadają chyba tylko ci co nie jeżdżą samochodem. Po to są odpowiednie znaki a niekiedy sygnalizacja świetlna żeby regulować ruch, po coś są też ulice główne i podporządkowane. Pomysł idiotyczny.
          • laku82 Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek 10.03.11, 12:50
            Ponieważ jedziesz w dalszym ciągu po drodze z większym natężeniem ruchu to nie hamujesz co chwilę bo co chwilę nie wyjeżdżają auta z tych obecnych podporządkowanych. Jedziesz tylko przepisowe 30 km/h. Przy takiej prędkości ruch jest zresztą tak płynny że nie ma potrzeby się zatrzymywac. Najczęściej inne auto po prostu zdąży, a ty stale jedziesz ze stałą prędkością.
            Badania z państw zachodnich wskazują wzrost płynności ruchu. Nie żartuje.
            Po drugie to nie ewentualne hamowanie przed samochodem który ma pierwszeństwo jest niebezpieczne, a jazda z nadmierną prędkością. Statystyk nie przeskoczysz, a te jednoznacznie wskazują najbardziej niebezpieczne zachowania.
            Statystyki jednoznacznie wskazują że skrzyżowania równorzędne są bezpieczniejsze, a sygnalizacje świetlną to stosuje się do ulic typu Dietla, Krakowska, Zakopiańska ... A nie do wąskich uliczek Kazimierza
            • Gość: Nie luku 80 Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.11, 18:23
              Tak , Tak Państwo rowerzyści !!!
              Za klika lat będziecie żądać aby całkowicie wyłączyć ruch na tych ulicach, bo samochody jadąc 30 km/h wytwarzają więcej spalin. Bo nikt mi nie powie, że jazda na 2 lub 3 biegu jest ekonomiczna i nie zużywa się więcej paliwa. R O Z U M U Panowie EKOLODZY....
          • tymon99 Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek 11.03.11, 00:42
            Gość portalu: gienek napisał(a):

            > No rzeczywiście ekstra. Jadąc główną będę się co chwilę zatrzymywał ustępując p
            > ierwszeństwa wyjeżdżającym teoretycznie z podporządkowanej

            nie ogarniasz, co? nie będziesz jechał główną, bo nie będzie głównej.

            > Trzeba będzie non stop hamować stwarzając zagrożenie

            jeśli nie umiesz ustąpić pierwszeństwa nie stwarzając zagrożenia, daruj sobie jazdę samochodem. we własnym dobrze rozumianym interesie.
            • Gość: kierowca Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.2-0.pl 11.03.11, 09:45
              Buhehehe aleś mi pocisnął. Normalnie spalę się ze wstydu zaraz. Najpierw zrób prawko i pojeździj trochę autem po mieście to zrozumiesz o czym mówię mądralo. Bez pozdrowień.
              • tymon99 Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek 11.03.11, 18:14
                a boczne kółka już ci tata odkręcił?
        • Gość: bzz Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.11, 03:05
          Mam dla Ciebie prostszy i bezpieczniejszy pomysł na realizację tego samego celu.

          Niech ZIKiT porobi dziury na głównych drogach przed każdym skrzyżowaniem z podporządkowanymi. Tak duże, aby kierowcy powyżej 30km/h nie dali rady pojechać. Cel osiągniecie ten sam, a przynajmniej nie zniszczycie logiki sygnalizacji drogowej w Krakowie.
      • Gość: z Kazimierza Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.tktelekom.pl 10.03.11, 13:03
        Wybitnie się nie zgadzam. Równorzędne skrzyżowania są potrzebne zarówno na Kazimierzu, jak i w pozostałej części miasta.
        Oczywiście główne ciągi komunikacyjne (Dietla, Krakowska, Starowiślna) powinny mieć pierwszeństwo przejazdu, jednak między nimi powinno się zrobić wszystkie skrzyżowania równorzędne.
        Jestem za ujednoliceniem mniejszych skrzyżowań w całym mieście. Ma to bardzo poważne plusy:
        1. redukcja makabrycznej ilości znaków pionowych
        2. skuteczne wymuszenie zwiększonej ostrożności na wszystkich skrzyżowaniach
        3. dobre przyzwyczajenie dla kierowców - wyjeżdżając do cywilizowanego kraju nie będą mieli problemów z powszechnie stosowanymi tam skrzyżowaniami równorzędnymi
        4. Redukcja progów zwalniających.

        Popatrzcie na problem w ten sposób - do przemieszczania się służą główne arterie. Małe uliczki osiedlowe powinny służyć jedynie jako drogi dojazdowe.
        • urbanizm Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek 10.03.11, 13:12
          Dokładnie tak!
        • Gość: wenge Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.11, 13:51
          U Polaków istnieje taka wyjątkowa zdolność ,że "każdy się zna na wszystkim" . Każdy najlepiej zna się na polityce , medycynie , budownictwie itd. Teraz widzę ,że przyszedł czas na komunikację . Doprowadzenie do skrzyżowań "równorzędnych" na głównych wewnętrznych drogach Kazimierza , to jak wprowadzenie równorzędnych skrzyżowań dla wjazdów do posesji w "Pcimiu Górnym"( nie ma takiej miejscowości) .
          To , że znajomość "problematyki Kazimierza" jest bliska "0" udowadnia:
          1. Kazimierz nie ma ani jednego progu zwalniającego ,
          2. Ilość znaków na Kazimierzu faktycznie jest makabryczna - ale jest to wynik wprowadzenia gigantycznej ilości znaków "miejsc parkingowych " i "końca parkowania" których nie dość ,że nikt nie przestrzega to utrudniają one ruch pieszych i samo parkowanie . Nie wnikam do końca co jest przyczyną wprowadzenia takiego oznakowania - ale zapewne to plan wprowadzenia "strefy zamieszkania" - który zobowiązuje kierowcę do parkowania w "miejscu do tego wyznaczonym" , poza nim parkowanie jest nie dopuszczalne . Jak to wygląda w rzeczywistości to każdy widzi.
          3.Ilość znaków nie zmniejszy się - twierdzę ,że wzrośnie gdyż taka zmiana wymusi postawienie .znaków informacyjnych "skrzyżowanie równorzędne" na głównych ulicach przed każdym skrzyżowaniem i zamianę znaku " skrzyżowanie z drogą z pierwszeństwem przejazdu" na wyżej wymienione przy drogach dojazdowych .
          4.Jeżeli skrzyżowania równorzędne "skutecznie wymuszają ostrożność" to może należałoby wogóle zlikwidować drogi z pierwszeństwem przejazdu !! - Ciekawy tylko jest fakt ,że najwięcej tragicznych wypadków wynika z wymuszenia pierwszeństwa pojazdów jadących z dróg podporządkowanych, gdzie kierowca powinien zachować "super ostrożność " ; ostrzegany wtedy jest znakiem "skrzyżowania z drogą z pierwszeństwem " ,często znakiem "stop" , a ich tak nie przestrzega.
          Przy takim rozwiązaniu, już widzę kierowców wjeżdzających z "dojazdówek" bez zastanowienia w prawoskręt na "główne ulice Kazimierza" w myśl zasady "bo ja mam pierwszeństwo" , a inni niech uważają !!!
          Dzisiaj ruch na Kazimierzu jest uporządkowany w sposób zapewniający nie tylko bezpieczeństwo ale także płynność . Płynność ruchu jest równie ważna jak bezpieczeństwo , a z tym nie ma problemu na drogach wewnętrznych Płaszowa.
          • Gość: z Kazimierza Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.tktelekom.pl 21.03.11, 10:41
            Huh, szkoda, że ominąłeś ten fragment na początku mojego postu, który uogólniał problematykę skrzyżowań równorzędnych do całego Krakowa.
            Nie wiem, czy w Twoim mniemaniu Polacy są innym gatunkiem? Dlaczego rozwiązania sprawdzone i dobrze funkcjonujące w krajach zachodnich mają u nas okazać się gorszym rozwiązaniem? Oczywiście można na youtube znaleźć filmiki z krajów gdzie cały ruch uliczny jest umowny, chaotyczny, super płynny i (o dziwo!) nikt nikogo nie rozjeżdża. Ja jednak preferuję model zachodni.
            Co do oznakowań, to przejdź się chociażby na ul. św. Wawrzyńca (pomiędzy ul. Gazową i Starowiślną) i obejrzyj co tam stoi.. i po co? (dla tych co z innych części miasta: ulica jednokierunkowa, do której dochodzą boczne tylko z lewej strony... świetnie oznakowana znakami pierwszeństwa przejazdu, które i tak gwarantuje "reguła prawej ręki").

            Ponadto w mojej ocenie zmniejszenie ilości znaków wcale nie wpłynie na to, że ludzie zaczną je lekceważyć i przestaną zauważać. Żeby nie szukać na zgniłym zachodzie - pojedź sobie choćby do Wrocławia - tam niektóre dzielnice od lat sobie świetnie sobie radzą ze skrzyżowaniami równorzędnymi.

            Ponadto kto ci naopowiadał bzdur, że przed skrzyżowaniem równorzędnym musi być znak ostrzegający przed tym??? Ty w ogóle masz prawo jazdy? Zdawałeś je w Polsce? Kiedy? Weź tego kto cię tak nauczył i pozwij do sądu, a z odszkodowania zafunduj sobie drugi kurs.
            • Gość: bzz Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.11, 03:22
              Ty te rozwiązania zachodnie to znasz chyba tylko z tych filmików na YT.

              Cały sens systemu, w którym w danym rejonie robi się skrzyżowania równorzędne polega na tym, że albo na wszystkich skrzyżowaniach w danym mieście stosuje się tę regułę, albo wszystkie, które są od niej wyjątkiem mają jasne oznaczenie dla każdego kierunku ruchu, informujące, kto ma pierwszeństwo, a kto jest na podporządkowanej.

              W żadnym z krajów, na które się powołujesz nie ma sytuacji, w której w danym mieście skrzyżowania równorzędne koegzystowałyby ze skrzyżowaniami, na których tylko jeden kierunek ruchu ma oznaczenie znakiem podporządkowania, a drugi nie znaku pierwszeństwa. A większość ulic w Krakowie tak właśnie jest oznakowana. Mają oznaczenie podporządkowania, a nie mają oznakowania pierwszeństwa przejazdu.

              Skąd po wprowadzeniu tego eksperymentu kierujący pojazdem dojeżdżający do skrzyżowania bez żadnego znaku (dla jego kierunku ruchu) będzie miał teraz wiedzieć czy pierwszeństwo przejazdu ma on nad pojazdem z drogi prostopadłej (bo tamten ma znak podporządkowania), czy też obowiązuje reguła prawej ręki?
              • Gość: z Kazimierza Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.tktelekom.pl 22.03.11, 12:11
                Jednym słowem uzasadniasz swoje zastrzeżenia co do ewentualnych zmian tym, że w chwili obecnej skrzyżowania są źle (nieczytelnie) oznaczone? O_o

                Może ze mną jest coś nie tak, ale gdy jadę nieznaną ulicą i nie widzę oznaczenia pierwszeństwa to nie wysnuwam z tego wniosku, że jestem na głównej. Jest oczywiście część ulic, gdzie jeżdżę "na pamięć" (choć nie napawa mnie to dumą) i w tej chwili nie potrafię powiedzieć, czy np. taka ul. Krakowska ma oznaczenia pierwszeństwa przejazdu.

                Jest wiele miejsc, gdzie lewoskręt z uwagi na ograniczenie widoczności (przez np. zaparkowane samochody) jest dość niebezpieczny - zapraszam na ul. Mostową i skręt w lewo w (główną) ul. Podgórską. Szczególnie miłe doświadczenie, gdy ktoś parkuje na rogu ul. Podgórskiej.

                Pomijam tu, że samochody są źle zaparkowane, bo w tym wypadku potrzebne są systemowe rozwiązania, a nie ślepe egzekwowanie przepisów (potrzebny byłby ekwiwalent 80m przestrzeni "nielegalnego" parkingu przy każdym ze skrzyżowań)

                Pisałem we wcześniejszym poście, że robienie wszystkich skrzyżowań równorzędnymi w realiach polskich (a raczej w realiach mentalności Polaków) byłoby niewypałem, bo ludzie pchaliby się "na skróty" przez małe uliczki osiedlowe mając zagwarantowany wyjazd z pierwszeństwem przejazdu - spowodowałoby to przerzucenie dużego ruchu z głównych, zakorkowanych ulic na nieprzystosowaną do tego infrastrukturę.
                W drugim etapie pomysł zrobienia wszystkich skrzyżowań równorzędnymi bardzo mi odpowiada. Nie jestem tylko pewien jak w takim układzie sprawują się ronda.

                Żebyś daleko nie musiał wyjeżdżać - zobacz jak działa taki układ we Wrocławiu. Żebyś nie musiał dużo szukać, to pojedź chociażby na Karłowice. Tam się sprawdza. Nadmiar indywidualizmu szkodzi - skopiujmy sprawdzony system.
                • Gość: bzz Re: Kazimierz to nie Płaszowski grajdołek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.11, 03:18
                  > Jednym słowem uzasadniasz swoje zastrzeżenia co do ewentualnych zmian tym, że w
                  > chwili obecnej skrzyżowania są źle (nieczytelnie) oznaczone? O_o

                  Są, jak są. A że są oznakowane jednoznacznie, to i problemu nie ma. W tej sytuacji wprowadzanie eksperymentu z ulicami równorzędnymi, który psuje tę jednoznaczność sprawia, że cały system oznakowania przestaje mieć sens.

                  Jeśli z jakiegokolwiek powodu miałyby zostać wprowadzone w Krakowie jakieś ulice równorzędne, to przedtem należałoby NA KAŻDYM SKRZYŻOWANIU ulic nierównorzędnych ustawić poza znakami drogi podporządkowanej również znaki drogi głównej. Bez tego manipulowanie przy systemie oznakowania to nieodpowiedzialne psucie całego systemu.

                  > Może ze mną jest coś nie tak, ale gdy jadę nieznaną ulicą i nie widzę oznaczeni
                  > a pierwszeństwa to nie wysnuwam z tego wniosku, że jestem na głównej. Jest oczy
                  > wiście część ulic, gdzie jeżdżę "na pamięć" (choć nie napawa mnie to dumą) i w
                  > tej chwili nie potrafię powiedzieć, czy np. taka ul. Krakowska ma oznaczenia pi
                  > erwszeństwa przejazdu.

                  Jeździsz jak każdy Krakus, czyli podświadomie traktujesz każdą ulicę krzyżującą się z tą, którą jedziesz jako podporządkowaną, z dwoma wyjątkami:
                  1. jeśli bezpośrednio przed tą przecznicą stoi znak pierwszeństwa przejazdu
                  2. jesteś na osiedlowej uliczce dojazdowo-parkingowej bez nazwy i bez żadnych znaków.

                  Gdybyś przed każdą przecznicą miał analizować, czy przecznica ma znak podporządkowania w stosunku do jezdni, którą jedziesz, czy nie - byłbyś na każdym skrzyżowaniu wytrąbiany przez kierowców jadących za Tobą.

                  > Pisałem we wcześniejszym poście, że robienie wszystkich skrzyżowań równorzędnym
                  > i w realiach polskich (a raczej w realiach mentalności Polaków) byłoby niewypał
                  > em, bo ludzie pchaliby się "na skróty" przez małe uliczki osiedlowe mając zagwa
                  > rantowany wyjazd z pierwszeństwem przejazdu - spowodowałoby to przerzucenie duż
                  > ego ruchu z głównych, zakorkowanych ulic na nieprzystosowaną do tego infrastruk
                  > turę.

                  System pierwszeństw z prawej sprawdza się przy zupełnie innej strukturze komunikacyjnej niż w Krakowie. Ma on sens przy układzie, gdy główne arterie miasta mają po 4-6 pasów w jednym kierunku jak np: paryski Peripherique, Champs-Elysees i inne centralne arterie tego miasta, które przejmują na siebie cały strumień pojazdów, odciążając ruch z ulic dojazdowych.

                  > W drugim etapie pomysł zrobienia wszystkich skrzyżowań równorzędnymi bardzo mi
                  > odpowiada.

                  Nie zrobisz z Krakowa Paryża. Nie ten układ.

                  > Nie jestem tylko pewien jak w takim układzie sprawują się ronda.

                  Świetnie, ale nie na kontynencie. Reguła prawej ręki to najlepsza metoda regulacji ruchu, ale tylko tam gdzie ruch jest lewostronny. Przy ruchu lewostronnym zasada ta jest podstawowym sposobem regulacji ruchu, a to, kto ma w danym miejscu pierwszeństwo reguluje się poprzez robienie lub nie ronda. Rondo oznacza, że pierwszeństwo ma ten, kto już na nim jest (zasada prawej ręki), co oznacza właśnie równorzędność, brak ronda oznacza, że pierwszeństwo mają auta na głównej (też zasada prawej ręki).

                  Przy ruchu prawostronnym reguła prawej ręki jest nielogiczna i niespójna, bo jej stosowanie na rondach powodowałoby zupełne korkowanie ruchu, gdyż pierwszeństwo zawsze mieliby wjeżdżający na rondo, nie byłoby jak ronda opuścić.
    • Gość: balusz Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.03.11, 13:04
      Głupkowate rozwiązanie, generujące jeszcze większy ruch i z przywilejem dla niewielkiej grupy osób. Rowerzyści w zimie,a nawet w deszczowy dnie nie jeżdzą na rowerze. A głupie ograniczenia zostaną na cały rok. Że też takie matoły zarządzaja tym miastem
    • blu_tomek Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda 10.03.11, 13:20
      przynajmniej już wiadomo, gdzie będą zmierzały pojazdy egzaminacyjne:)
    • Gość: lezard Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda IP: *.rev.numericable.fr 10.03.11, 15:22
      W Paryzu obowiazuje pierwszenstwo z prawej strony w calym miescie i dzieki temu mozna wyjechac z malych ulic na glowne. A ci co sa na duzych ulicach musza uwazac. Dziala to znakomicie. Jest to bardzo dobre rozwiazanie.
      • Gość: jo zapomnij o pa-Ryżu IP: *.noc.fibertech.net.pl 10.03.11, 16:45
        ;-)
      • Gość: z Kazimierza Re: Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda IP: *.tktelekom.pl 10.03.11, 21:05
        W Paryżu świetnie się to sprawdza. Fakt.
        Jednak w naszych realiach główne ciągi komunikacyjne powinny mieć pierwszeństwo, choćby po to, żeby ludziska nie zapchali osiedli przeciskając się na skróty małymi uliczkami.
        Tak więc w ramach osiedla postuluję skrzyżowania równorzędne, jednak główne arterie powinny mieć pierwszeństwo przejazdu.
    • Gość: Pengos Re: Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.11, 17:42
      Popieram! I nie ma to nic wspólnego z rowerzystami - chodzi o to, by różni debile zrozumieli że uliczki osiedlowe nie służą do szybkiej jazdy! Na takich uliczkach ze skrzyżowaniami o kiepskiej widoczności czasem nawet 30km/h to jest za dużo - a niektórzy idioci sobie śmigają jakby jechali obwodnicą bo jadą paniska "główną".

      Może kiedyś wreszcie zostanie zlikwidowany idiotyzm podziału na główne i podporządkowane ulice na wszystkich osiedlach... oby jak najszybciej.
    • tbarbasz Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda 11.03.11, 11:54
      Wprowadzenie skrzyżowań równorzędnych i "TEMPA 30" na ulicach dojazdowych MA SENS!

      Poza tym warto uczyć się choćby od diabła - nie tylko w Europie stosuje się skrzyżowania równorzędne - da naszych "fahofcóf" zaskoczeniem byłaby Kalifornia - skrzyżowanie równorzędne i i KAŻDYM rogu znak STOP! Kto pierwszy przyjechał - pierwszy odjeżdża. A ruch u nich "troszkę większy" niż u nas (na osobę przypada chyba 1,7 samochodu - nie pamiętam dokładnie)

      Four-way stop signs — many four-way intersections have stop signs on all sides of the intersection. This sounds like a recipe for deadlock, but the rules for who gives way to whom are pretty easy. In general, you take turns to go through the intersection in the order at which you got to the edge of the intersection.

      Poza tym jakoś żyja bez tych zielonych strzałek:
      Right turn on red — in most cases, it is legal to make a right turn at an intersection even against a red light

      Zakazy stosuje się raczej wyjątkowo - np. zawracanie:
      U-turns — U-turns are generally allowed at intersections except where explicitly not allowed

      Da się chodzić:
      Pedestrians — you must stop for pedestrians who have entered a crosswalk.
      Piesi to wręcz "Święte krowy" (miasto czy osiedla jest u nich DLA LUDZI), ale droga przelotowa (superpłyta) jest DLA SAMOCHODÓW i pieszego tam nie uświadczysz!

      No i świetny pomysł na "Buspasy":
      Carpool, High Occupancy Vehicle (HOV), or Multiple Occupancy Lanes — many urban freeways or roads have a lane reserved during rush hours for buses, motorcycles, and cars with more than one or two people in them.

      "Znafcom" polecam www.caldrive.com/law.html I to wszystko ŚWETNIE działa - nawet na podjazdach w górach ciężarówki zjeżdżają na chwilę na bok, aby przepuścić wlokące się za nimi osobowe!
    • Gość: bzz Skrzyżowania równorzędne i wolniejsza jazda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.11, 02:44
      Co za pajac wymyślił ten eksperyment?

      Kraków był jak dotąd jednym z tych sensownie zorganizowanych polskich miast, w którym kierowca mógł mieć zawsze pewność, że gdy przed skrzyżowaniem, do którego dojeżdża, nie ma znaku podporządkowania, to znaczy, że ma na tym skrzyżowaniu pierwszeństwo. Ta zasada sprawiała, że było znacznie mniej stłuczek spowodowanych nagłym hamowaniem i uderzeniem auta jadącego z tyłu. Nie we wszystkich polskich miastach obowiązywała dotąd taka zasada, tam stłuczek jest znacznie więcej.

      Problem bierze się stąd, że jeśli w tym samym mieście miesza się skrzyżowania z pierwszeństwem z prawej i skrzyżowania ze znakami podporządkowania, to jeśli nie znasz na pamięć skrzyżowania, to gdy nie masz znaku podporządkowania, nie wiesz kto ma pierwszeństwo. Nie wiesz, bo znak podporządkowania może być na ulicy prostopadłej. I co robisz? Zamiast skupić się na prowadzeniu auta, musisz usilnie penetrować wzrokiem jaki kształt mają znaki na ulicy prostopadłej. Niekiedy jest to niewykonalne, bo nie są łatwo widoczne dla ciebie - nikt przecież nie stawia ich dla ciebie, tylko dla tych, którzy jadą taką drogą.

      Sens robienie skrzyżowań równorzędnych jest tylko w jednym wypadku. Gdy wszystkie skrzyżowania w danym mieście robi się równorzędne. Tak jest właśnie w niektórych miastach zachodniej Europy. Ale robienie hybrydy, to zabawa w rosyjską ruletkę. O to chodziło?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja