wiehol1
27.03.11, 23:00
Kierowca autobusu linii 128 (nr boczny DC519) (jadąc w kierunku Ruczaj) wjechał dziś na skrzyżowanie z Rondem Mogilskim na czerwonym świetle. Na zwróconą sobie uwagę odpowiedział mi: "A próbował pan zahamować dwudziestonowy autobus?", a następnie: "Ma pan prawo jazdy?" I sam sobie odpowiedział: "Chyba na taczki!". Dalej było już gorzej - czyli zostałem zwyzywany przez kierowcę, także przez kilku pasażerów autobusu.
Kierowcy MPK w Krakowie nagminnie przejeżdżają na czerwonym świetle, a także przyśpieszają, gdy widzą światło pomarańczowe (aby zdążyć). Nawet zdarzyło mi się jechać w autobusie, który wyprzedzał inny pojazd na przejściu dla pieszych. Ciekaw jestem Waszej opinii: czy uważacie, że pasażer ma prawo do reakcji w takich sytuacjach? Zwykle zwracam uwagę kierowcy w takich przypadkach zwykle i na ogół jestem traktowany w sposób jak opisany powyżej i - co gorsza - pasażerowie w takich przypadkach na ogół popierają kierowcę (najczęstszy argument "przecież nic się nie stało").