herbalix
07.04.11, 17:43
Swego czasu odbierałem 2 razy dziennie przesyłki konduktorskie. Wiadomo, jak działa PKP, także zdarzało mi się czasem czekać godzinę na opóźniony pociąg, ale nawet przy największych mrozach wolałem kwitnąć na peronie (czekanie w ciepłym samochodzie niestety odpada, bo przy włączonym silniku nie słychać komunikatów, a trzeba ich słuchać, bo często bywa tak, że obciąg miał być opóźniony godzinę, a zjawia się znienacka po 15 minutach), niż czekać w smrodzie w tym ogrzewanym tunelu. W godzinach wieczornych często widywałem sokistów, w tunelu, czy na peronach, ale na nich robi wrażenie tylko spożywanie wspomnianych już krzepiących trunków. Gdy jakiś łazik siedzi na ławce i robi pod siebie, to omijają go szerokim łukiem. Pomijając kwestie zapachowe, nie można na chwilę przystanąć w miejscu nie będąc zaczepionym to o papierosa, to o złotówkę na bułkę "bo od dwóch dni nic nie jadłem". W takich sytuacjach zawsze mówię, że trzeba było sobie kupić bułkę zamiast mózgotrzepa po czym przeważnie słyszę bukiet pięknych słów, m.in. na k.., ch.., i sp..
Uważam, że tacy ludzie powinni być bezwzględnie usuwani z dworców i tym podobnych miejsc. To nie jest tak, że oni nie mają gdzie pójść. Problem tkwi w tym, że w noclegowni trzeba być trzeźwym więc wybierają robienie pod siebie na dworcu, bo tam mają wszystko w.. wiecie gdzie.