Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie

IP: *.acn.waw.pl 07.04.11, 23:16
no tak, trudno wpasc na to zeby na odwrocie tego biletu, byly wydrukowane rozwiniecia skrotow (jeszcze trudniej wpasc na to ze wypadaloby by to zrobic w paru jezykach angielskim, niemieckim, moze francuskim). Oczywiscie, chodzi o zamowienie takich biletow juz w drukarni.
    • Gość: Joachim Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.dynamic.chello.pl 07.04.11, 23:22
      Proponuję zlikwidować kolej !
    • Gość: mmaa Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.11, 23:31
      a moze trzeba zmienić język? Bilet jest dla kasjerki, czy dla pasażera ? Jeśli dla kasjerki i konduktora to może w ogóle zminimalizować cały zapis do kodu kreskowego ?
    • dr_pitcher Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie 08.04.11, 04:53
      "że klient sam nie wie, czego potrzebuje, i jaka oferta będzie dla niego najkorzystniejsza"
      rodem z PRL-u - wszystko wina klienta. Swietym obowiazkiem kasjerki jest klientowi pomoc by byl zadowolony. Kiedy do nas dojdzie cywilizacja?
      • Gość: prawie_bezrobotny Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.11, 07:22
        To samo właśnie chciałem napisać, co dr_pitcher. "Klient sam nie wie, czego potrzebuje" - to jest podejście spóźnialskich przewozów. Tymczasem klient ma tylko jedną potrzebę: wyjecha z miejscowości A jak najwcześniej po dojściu na dworzec i dojechać do miejscowości B jak najszybciej, z uwzględnieniem jego możliwości finansowych.
        Jednym z warunków, żeby koleje zaspokajały tę oczywistą potrzebę ( jakie by nie były) jest, jak już napisałem w podobnym wątku, dogadanie się przewoźników między sobą co do wzajemnego respektowania biletów. To jest prawdziwy skandal, że nie ma dotąd takiej umowy, jeśli wziąć pod uwagę spóźnienia. A przecież co do sprzedaży się dogadano - w dowolnej kasie można kupić bilet ważny u dowolnego przewoźnika.
        Przykład. Nigdy nie wiem, na który pociąg kupić bilet. Bo nie wiem, który odjedzie wcześniej. Chcąc uniknąć kupowania nowego biletu (z dopłatą 5 zł), a potem stania ponownie w kolejce, by oddać niewykorzystany (z potrąceniem 15%), kupiłem w automacie w Katowicach bilet na lokalny (regio). No to mi się dostało za wierność przewozom regionalnym: wyjechał z 20 min. opóźnieniem, bo "musiał" czekać na spóźniony uprzywilejowany, a potem przepuszczać kolejne (czekając aż nadjadą), bo jechał nie w swoim czasie.
        Przecież, jeśli mam bilet na regio i nic takiego nie odjeżdża w ciągu 40 minut, a podjedzie w sam raz pospieszny innego przewoźnika, w dodatku prawie pusty (dość często), wystarczyłoby dopłacić te 5-6 zł różnicy w cenie konduktorowi, bez tego korowodu, o którym pisałem wyżej.
        Okazuje się, że nie wystarczy. Pomimo komputeryzacji (4 minuty trwało anulowanie w kasie niewykorzystanego biletu, za pomocą komputera z dotykowym ekranem).
        No to mają z roku na rok spadek liczby pasażerów. Pomimo galopującego wzrostu cen benzyny. Nawet benzynowe busiki są tańsze.
        • marter7 Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie 08.04.11, 12:40
          > Tymczasem klient ma tylko jedną potrzebę:
          No niekoniecznie - niektórzy chcą jeszcze najtaniej, a to już takie łatwe nie jest.

          >A przecież co do sprzedaży się dogadano - w dowolnej kasie można kupić bilet
          > ważny u dowolnego przewoźnika.

          Oj, chyba już nie - w każdym razie w zeszłym tygodniu kartki o przeciwnej treści widziałem w kasach PR (nie wspominając już o np. Arrivie)

          > by oddać niewykorzystany (z potrąceniem 15%),

          Skoro było z winy przewoźnika (spóźnienie), to potrącenia się nie stosuje - trzeba mieć tylko dowód w postaci adnotacji na bilecie np. od dyżurnego ruchu. A tak opisany bilet można zwrócić w dowolnej kasie w ciągu 30dni (choć jeśli była płatność kartą trzeba mieć wydruk)




        • Gość: auxan Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.uwm.edu.pl 08.04.11, 13:15
          Jeszcze gorzej gdy trzeba jechać z przesiadkami. Na dłuższej trasie zwykle ta przesiadka ucieka, a następny często dopiero z kilka godzin. Jak jest bilet na całą trasę to i tak częściowo przepada i na kawałek trasy trzeba kupić nowy, bo inny przewoźnik. Taszczyć bagaże z peronu do kas ryzykując często, że ta następna przesiadka ucieknie albo pchać się do pierwszego wagonu by tam kupić bilet (e sporą z dopłatą, a jakże) a potem szukać sobie miejssca na resztę podróży.
          Zawsze też się zastanawiam, dlaczego mam dopłacać za sprzedaż w pociągu gdy ten bilet jest do stacji leżącej na trasie jazdy tego pociągu. W autobusach też się kupuje w pojeździe (u kierowcy lub czasem jest konduktor), a jakoś nie pobierają dodatkowej opłaty. Najlepiej widać na dworcu centralnym w Warszawie ilu klientów PR tracą - jeżeli za kilka czy kilkanaście minut mam IR do Łodzi, to nim nie pojadę bo nie zdąże kupić biletu w kasie, a dopłata u koduktora to jeszcze prawie połowa ceny biletu.
          A już prawdziwym skandalem jest, że mając miesięczny na Regio nie można zrobić dopłaty na InterRegio, tylko zwracać stary ze stratą 50% (a w końcu przecież źle wydany z winy kolei) i kupować nowy.
          Co do komputeryzacji, to chyba kolej nie ma najlepszych informatyków, lub też mają fatalne kierownictwo (nie wykluczam że jedno i drugie). Co raz na stronie www można obserwować różne wpadki. Zanim była głośna afera z rozkładem jazdy, wcześniej (chyba z pół roku wcześniej) można było obserwować skandalicznie zaprogramowany moduł cenowy do rozkładu jazdy; cena za miejscówkę była liczonaq kilkakrotnie, także w pociągach w których w ogóle jej nie przewidywano.


          • marter7 Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie 08.04.11, 13:41
            Ech... ale w pierwszym akapicie to bzdura goni bzdurę...
            1) jeśli przesiadka jest do pociągu tego samego przewoźnika, to często na życzenie pasażera drugi pociąg poczeka na spóźniony
            2) jeśli do innego, a na przesiadkę jest mniej niż 30minut - z adnotacją na bilecie od konduktora pierwszego pociągu, w drugim bilet bez dopłat
            3) jeśli z winy przewoźnika (spóźnienie) jechało się pociągiem droższym - w postępowaniu reklamacyjnym zwrócą różnicę w cenie. IC dodatkowo wypłaci odszkodowanie (za większe spóźnienia)

            ...ale skoro się swoich praw nie zna, a reklamować źle wykonanej usługi nie chce - to rzeczywiście zostaje tylko narzekanie na forum

            PS. jeśli chodzi o wyszukiwarkę połączeń i ceny, to chyba obsługuje to "HaCon Ingenieurgesellschaft mbH"
          • Gość: benek_z_watykanu I dlatego wole latac zamiast uzywac tego cudu IP: *.play-internet.pl 08.04.11, 15:26
            jakim jest kolej. Wole przyjechac na lotnisko godzine wczesniej i z pocalowaniem w reke i z otwartymi ramionami linie lotnicze przewioza mnie z punktu A do punktu B w jak najkrotszym czasie,bez doplat,bez syfiastych toalet i bez niewiadomych skrotow........
    • Gość: Taaa Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.net-partner.pl 08.04.11, 08:55
      uwaga, potencjalni nabywcy biletów! System rozróżnia w symbolach literowych również litery małe i wielkie. iR to nie ro samo co IR, Ir czy ir. Należy zwrócić uwagę na spację między znakami. IR to nie to samo co I R czy I-R. Że o kursywie, pogrubieniu, i pogrubionej kursywie nie wspomnę.
    • dixtar74 No to mamy nowy język - kolejowy 08.04.11, 09:14
      I proponuję, żeby w nowym programie nauczania w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych wprowadzić go jako OBOWIĄZKOWY. Język - jak stwierdza firma Przewozy Regionalne - nie jest łatwy, zatem potrzeba będzie kilkuset "specjalistów", którzy wyszkolą dziatki w rozszyfrowywaniu głupiutkich literek, cyferek i znaków specjalnych. A jak miło będzie sobie wpisać w CV:
      JĘZYKI OBCE: angielski, niemiecki, hiszpański, kolejowy :P
    • Gość: podróżniczka Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: 149.156.19.* 08.04.11, 10:34
      też tych znaczków nie rozumiałam dopóki się nie okazało, że pani w kasie sprzedała nam bilet na pociąg , który wogóle nie jeździ, nie istnieje... oczywiście o tym poinformował nas dopiero konduktor. i rozróżniliśmy wtedy tajemnicze R, IR, czy tam inne. pomijam już fakt, że trasa była długa i ile nerwów kosztowała nas cała ta sytuacja w pociągu, rozmowy i tłumaczenia z konduktorem, następnie ze zwrotem biletu w kasie na najbliższej stacji. Koniec końcem wróciliśmy pksem. i cudem nam wystarczyło pieniędzy na powrót. masakra.
    • oelefante Sprywatyzować PKP i po kłopocie. 08.04.11, 10:42
      Jeśli nikt nie będzie chciał tego czegoś kupić, albo niedługo po zakupie toto zbankrutuje - to znak, że nie jest potrzebne.
      A jeśli po prywatyzacji stanie na nogi - to znak, że jest potrzebne.
      W państwowym syfie tak naprawdę PKP jest potrzebne tylko urzędasom i politykom, by mieć tłuste posadki. Pasażer, jak widać tutaj na kolejnym już przykładzie, jest tam najmniej potrzebny.
      • Gość: R Re: Sprywatyzować PKP i po kłopocie. IP: *.srv.volvo.com 08.04.11, 12:33
        Tak jak sprywatyzowali cukier?
    • Gość: odbywatel Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.piotrkow.pilicka.pl 08.04.11, 11:00
      kiedy sie ten bajzel kolejowy skonczy
    • Gość: kmrp Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.11, 11:58
      "skas. bil. przed wej. do poc."; "rest. dworc. pol. kotl. schab plus ziemn. i sur. z kap. kisz."
      • Gość: benek_z_watykanu Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.play-internet.pl 08.04.11, 15:11
        Przeciez to proste jak drut i logika dla kur w klatkach - bilet skasowac zaraz po wejsciu do pociagu..... :)
        restauracja dworcowa poleca kotlet schabowy plus ziemniaki i salatka z kapuchy kiszonej :)

        JAK PASAZER NIE ROZUMIE TO JEGO PROBLEM, A NIE POLSKICH KOLEI....
        Gorzej jest na lotniskach bo jak sie nie zna angielskiego to kompletna dupa....
    • astrum-on-line Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie 08.04.11, 12:22
      Kasjer ma wydać bilet według życzenia klienta. Problem w tym, że klient sam nie wie, czego potrzebuje, i jaka oferta będzie dla niego najkorzystniejsza

      Klient wie czego potrzebuje. Przejechać na trasie x - y. Zadaniem kasjera jest dopasować ofertę do potrzeb klienta. I tyle. A na bilecie można napisać "bilet ważny od dnia... do dnia na trasie.... - ...., ważny na pociagi regio, oznaczone symbolem R"
      I tyle.
      • Gość: Antoni Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.dynamic.chello.pl 26.10.11, 01:06
        Nie, od dopasowywania potrzeb to jest informacja. W czasie gdy kasjerka będzie "dopasowywać potrzeby klienta", za jego plecami urośnie ogonek 20 osób, które potrzebują tylko zakupić bilet.
    • Gość: glauk Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: 217.30.116.* 08.04.11, 12:23
      W UK tez jest bajzel.Kobieta przy kasie zle policzyla dni waznosci i jak zorientowalem sie nastepnego dnia,ze data waznosci jest zla,to uslyszalem,ze to moja wina,a jak chce zmienic to musze wypelnic wniosek o zwrot,oni pobiora mi 10funtow oplaty administracyjnej i wydadza z wlasciwa data.Jezdze codziennie na trasie Glasgow-Edynburg i dzien w dzien pociag do/z jest spozniony.Nigdy nie jest na czas,a w pociagu jest jeden na drugim.
      Jednak w Polsce pociagi sa przerazliwie brudne,a toalety wygladaja jak wygladaja i nie trzeba nic dodawac.Nie wiem,czy prywatyzacja oprocz drastycznego wzrostu cen by cos dala w Polsce.Pociagi sa tu bardzo drogie i taniej wsiasc w samolot niekiedy niz jechac kilka godzin do Londynu.
    • Gość: z Kazimierza Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.tktelekom.pl 08.04.11, 12:31
      A może by tak zamiast instrukcji obsługi drukować bilet w sposób czytelny dla pasażera? Ile informacji potrzeba?
      1. termin ważności od: ___ do: ___
      2. trasa: _____
      3. obsługuje pociągi: ___ , ___
      4. nie obsługuje pociągów: ___ , ___
      Jeżeli chcą pisać skrótami, to niech na dole dorzucą rozwinięcie tych skrótów. Pewnie by się taki cud techniki zmieścił na tym świstku ze zdjęcia.
      • Gość: Antoni Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.dynamic.chello.pl 26.10.11, 01:08
        Punkty 1-3 znajdują się na każdym bilecie.
        Rozwinięcie skrótów - dobry pomysł.
    • Gość: R Jedne tory jedna cena i bilet ważny u wszystkich. IP: *.srv.volvo.com 08.04.11, 12:41
      Niech nasi wielmożni ministrowie i WC-ministrowie zrobią coś wreszcie na korzyść pasażerów i złapią tę chałastrę na torach za gębę.

      Jedne tory jedna cena i bilet ważny u wszystkich.
      Wszyscy przewoźnicy mieliby obowiązek akceptować bilety wystawione na daną trasę i rodzaj pociągu niezależnie od tego kto wystawił. Żebym kupując bilet na pośpieszny do Szczecina mógł wsiąść w pośpieszny do Szczecina i miał gdzieś czy to Regio czy Inter Regio czy jeszcze inny wynalazek.
      Problem jak załatwić w takim układzie zabawę z rezerwowaniem miejsc (miejscówki) to problem przewoźników, biorą za to kasę to niech wymyślą.

      Jak się nie podoba to wypad z torów i uwolnić miejsce dla konkurencji.
      Bo tak porobiło się tych firemek a pasażer oczywiście w ciemnej d..

      I druga sprawa jak baba w okienku dała ciała i sprzedała mi zły bilet to dlaczego mam dostać 50% zwrotu? Ja chcę 200% to wtedy szybko by się nauczyły sprzedawać dobre bilety. Nawet tym którzy nie wiedzą gdzie chcą jechać.
      • Gość: auxan Re: Jedne tory jedna cena i bilet ważny u wszyst IP: *.uwm.edu.pl 08.04.11, 13:31
        Wygodnie to było dawno, dawno temu. Wtedy bilet na pospieszny był ważny nie tylko na osobowe ale też i na ekspresy, tyle że trzeba było dokupić miejscówkę (też u konduktora, bez żadnej dopłaty). Dzisiaj jak mam na pospieszny TLK a wypadnie mi kawałek przejechać osobowym, to muszę kupić nowy bilet, bo to inna spółka. Mało tego, spółka intercity ma też różne rodzaje pospiesznych, D i TLK, w których ceny minimalnie się różnią, chyba tylko po to by inkasować za dopłatę u konduktora.
        To że różne spółki mają oddzielne bilety i nie honorują innych, to chyba przejaw daleko posuniętej biurokracji. Przecież do niedawna dla jakiejś grupy pasażerów były bilety bezpłatne, ale takowy trzeba było pobrać w kasie, bo jak nie to kara za jazdę bez biletu. Dzisiaj te bezpłatne chyba zastąpili 99% zniżką, chyba tylko dlatego żeby nie dawać powodu do kpin.
        • Gość: Antoni Re: Jedne tory jedna cena i bilet ważny u wszyst IP: *.dynamic.chello.pl 26.10.11, 01:11
          > Wtedy bilet na pospieszny był ważny nie tylko na osobowe ale też i na ekspresy, tyle
          > że trzeba było dokupić miejscówkę (też u konduktora, bez żadnej dopłaty).

          Pierwsza nieprawda: opłata za wypisanie istniała zawsze w taryfie.
          Druga nieprawda: za przejście z pociągu pospiesznego do ekspresowego należało również wykupić dopłatę, a nie tylko miejscówkę.

          > Dzisiaj te bezpłatne chyba zastąpili 99% zniżką, chyba tylko dlatego żeby nie
          > dawać powodu do kpin.

          Kolejna nieprawda, naprawdę lubisz popisywać się swoją niekompetencją? Sprawdź, kto przygotowywuje katalog ulg *ustawowych*.
      • dewes Re: Jedne tory jedna cena i bilet ważny u wszyst 08.04.11, 13:37
        Kiedy wreszcie ktoś złapie za ryj te wszystkie firmy przewozowe i będzie jeden bilet na Veolie i PKS??!! Jak to jest, że bilet na autobus pośpieszny jest droższy??!!

        Panie, zastanów się co piszesz...
    • Gość: DOŚC! Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.ingcarlease.pl 08.04.11, 12:57
      żeby było ciekawiej, to przepisy mówią, ze pasażer POWINIEN sprawdzić, czy otrzymał właściwy bilet. POWINIEN a MUSI to jest różnica. Awoją drogą ma dość tego, że szary człowiek musi załatwiać wszystko za urzędników, sam pisać dokumenty, sam je zanosic z okienka do okienka. Mam dość, ze za błędy kasjerek, urzędników płaci szary człowiek. Dość, że szary człowiek, cłała masa płaci grube odszkszkodowania (w podatkah) za błedy sędziów. DOŚC!
      • Gość: Antoni Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.dynamic.chello.pl 26.10.11, 01:14
        Oczywiście, że nic nie musi, ale jak nie sprawdzi, no bez przesady, to jego sprawa. Zawsze to winna przysłowiowa kasjerka, a nie cwaniak, który z biletem na pociąg regio próbuje jechać ekspresem, bo przecież tak mu bilet sprzedała kasjerka. Szkoda, że takich problemów nie ma na lotniskach, tam nikt nie lituje się nad pasażerem ze złym biletem.
        • Gość: wtorek Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.skynet.net.pl 26.10.11, 08:37
          Takich problemów nie ma na lotniskach, bo nie kupujesz biletu na trasę, tylko na konkretny samolot. Z drugiej strony nazbyt często słyszy się, że sprzedano pasażerowi bilet na pociąg, który nie istnieje, albo już dawno pojechał, choć na rozkładzie stoi, że pojedzie dopiero za godzinę.
      • Gość: wtorek Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.skynet.net.pl 26.10.11, 08:35
        W języku prawników słowo POWINIEN znaczy dokładnie tyle co MUSI.
    • Gość: xx Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.dynamic.chello.pl 08.04.11, 13:19
      Mnie fascynuje zupełnie inny aspekt tej sprawy (to, że PKP jest do bani to jest doskonale znany fakt i naprawdę nie wymaga kolejnego artykułu).

      Otóż fascynuje mnie, że pojawia się artykuł w gw na jakiś temat i ludzie na forum automatycznie zaczynają szczekać w tym kierunku. Bez żadnej refleksji, bez żadnego odniesienia sytuacji do realiów, bez jakiegokolwiek procesu myślowego - pełen automatyzm, ślepy owczy pęd.

      Po pierwsze jest całkowicie normalne, że sprzedaż próbuje robić klientowi wodę z mózgu. Jest tak dokładnie wszędzie, począwszy od napisu promocja w markecie aż po przetargi za grube miliony. A tu wielkie zdziwienie, że kasjerka prawdy ci nie powie...

      Po drugie już po decyzji umowy są przecież normalnie tak skonstruowane, aby klient aby nie dowiedział się co właściwie kupuje. Weźmy chociażby umowy z operatorami komórkowymi, umowy bankowe, konta, kredyty. Niech ktoś powie, że czyta i zrozumiał te umowy. A tu wielkie zdziwienie, że klient nie rozumie biletu.

      Po trzecie wszędzie jest jasne jak słońce, że winny jest zawsze klient. Zawsze klient z reklamacją to problem i zawsze jest tak, że trzeba się nachodzi i nazałatwić, aby cokolwiek wskórać. A tu wielkie zdziwienie, że klient jest winny, że nie ma biletu...

      Powiedzieli, że macie szczekać to szczekacie, tak?
      • Gość: R Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.srv.volvo.com 08.04.11, 15:21
        Jednym słowem godzisz się że cie ktoś w .. robi i nawet ci się to podoba? A dziwisz się tylko że niektórzy są z tego powodu NIEzawodoleni?
        • Gość: xx Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.dynamic.chello.pl 11.04.11, 11:19
          Widać, że kompletnie nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi.

          Może spróbuj ją przeczytać jeszcze, dzięki temu będziesz widział przynajmniej, w którym kierunku pluć.
      • Gość: jaaaa Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.tktelekom.pl 08.04.11, 15:26
        I z tą opinią się zgadzam. Niektórzy mogliby mieć nawet dużymi i drukowanymi literami napisane "ważne w pociągach takich czy innych" i wierzcie mi też by nie wiedzieli którym mogą jechać.
        Np jest taka międzynarodowa oferta gdzie bilet do Berlina kupuje się taniej ale jest to bilet "bez wymiany/bez zwrotu" i jeżeli myślicie że ludzie się nie zgłaszają po zwrot z takimi biletami to się grubo mylicie, mimo, że jest na nich nadruk z taką informacją. Choćby nie wiem co tam było napisane zamotanym podróżnym i tak nic to nie pomoże. Są ludzie którzy z każdego drobiazgu robią aferę i lecą od razu do gazety, najlepiej oczywiście do GW bo ona jest wyjątkowo cięta na kolej. Śmiechu warte.
    • dewes Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie 08.04.11, 13:33
      A poinformował was ktoś, że od kilku lat nie ma czegoś takiego jak PKP PR?
    • Gość: osobowy przyspiesz Język kolejowy, który pasażer zrozumie IP: *.dip.t-dialin.net 08.04.11, 16:17
      Jestem za polskimi nazwami pociagow Polskich Kolei Panstwowych : osobowy, pospieszny, ekspresowy ( OSOB, POSP, Ex ).
    • Gość: XXX Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.ip.netia.com.pl 08.04.11, 16:25
      chyba tylko wtedy, kiedy wymaga social assistant.

      Jasne jest, że istnieją różni przewoźnicy i mają osobne bilety - w końcu jest demokracja i ludzie sami tego chcieli (na ulicę w proteście nie wychodzili).

      I jasne jest, że jak się kupuje jogurt w sklepie to się sprawdza datę ważności, ubranie ogląda czy nie ma na przykład dziury.
      Natomiast Polacy na dworcu zachowują się, jakby oczekiwali od kasjera, że jest nieomylny i wszystkowiedzący i nałogowo po prostu chowają bilet do kieszeni i nigdy nie sprawdzają, co kupili.

      Amok dotyczy nie tylko kupowania biletów, ale też na przykład sprawdzania peronu odjazdu pociągu - statystyczny podróżny po prostu rzuca się nieprzytomnie na wsiadających do pociągu i z paniką w głosie pyta, co to za pociąg - zamiast u wejścia na peron sprawdzić taką informację na rozkładzie (rozkład jest aktualny - sprawdzałam).

      Pasażerowie - myśleć!
      • Gość: tyżprawda Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.11, 16:42
        Tylko problem w tym, że naszej wierchuszce nie zależy na poprawie.
        Jak się kolej do konca rozsypie, sprzeda się taniej zaprzyjażnionej,
        bratniej, niemieckiej kolei. Pare euro wpadnie do tylnej kieszeni.
        Ot cała gorzka prawda.
      • Gość: prawie_bezrobotny Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.11, 11:52
        Do XXX.
        1. Nie wychodziliśmy w proteście, bo kto by się spodziewał zmiany na gorsze?
        2. Sprzedawca nieświeżego jogurtu powinien iść za kratki, a co najmniej do spowiedzi i dostać surową pokutyę.
        3. Ubranie z dziurą - to samo.
        4. Co do peronów: nagminnie (często jeżdzę) są zm ieniane "z przyczyn technicznych". Pół biedy, jeśli nagłośnienie jest zrozumiałe.
        5. Często komunikat jest zagłuszony przez łoskot pociągu wjeżającego na sąsiedni peron.
        Wniosek: kolejowcy - myśleć!
    • Gość: qweq Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: 192.55.54.* 11.04.11, 18:07
      Ale klienta (pasażera) zupełnie nie musi interesować żadne wewnętrzne interpretowanie skrótów czy oznaczeń.
      Jeżeli klient poprosił o dany bilet, otrzymał bilet na którym napisane jest (po polsku, żadnymi nieczytelnymi skrótami), to wsiada i jedzie.
      I nikt nie ma prawa kwestionować mu tego biletu, pod warunkiem że bilet został wystawiony w sposób uprawniony (czyli przez sprzedawce biletów danego przewoźnika).
      I koniec.
      Własne, tajne oznaczenia nie są obowiązujące.
      • Gość: Antoni Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.dynamic.chello.pl 26.10.11, 01:17
        A teraz proszę o stanięcie na głowie i zaklaskanie, że nie zaszła sytuacja, w której klient celowo kupił bilet na tańszy pociąg, a następnie próbuje jechać droższym i udaje głupiego. "Chcącemu nie dzieje się krzywda" - na czyjej stronie ma ciążyć ciężar dowodu, że kasjerka źle wystawiła bilet?
        • Gość: Zoja Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.11, 09:39
          I od kwietnia myślałeś nad odpowiedzią? Wyjątkowo ciężko myślisz...
          • Gość: Antoni Re: Język kolejowy, którego pasażer nie zrozumie IP: *.dynamic.chello.pl 26.10.11, 22:00
            A poza szczekaniem - umiesz merytorycznie zaistnieć na forum?
    • Gość: M. Tego Pana już nie obsługujemy... IP: *.ghnet.pl 25.10.11, 21:49
      Szkoda, ze mu zdjecia nie zrobila i na tablicy nie powiesia...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja