stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 02.08.04, 18:56 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.02/Krakow/02/02.html Wietnamska "biała gorączka" Azjatycki nożownik W jednym z barów 21-letni Wietnamczyk, który zaatakował swego brata i matkę, a potem z nożem rzucił się na interweniującego policjanta, został postrzelony przez funkcjonariusza w nogę. Jak się potem okazało, napastnik i ofiara przebywają w Polsce nielegalnie. W sobotę policyjny patrol z Komendy Miejskiej w Krakowie został wezwany do jednego z barów orientalnych w centrum miasta. Jak wynikało z telefonicznego zgłoszenia, pracujący tam młody obywatel Wietnamu w ataku złości najpierw uderzył kuflem w głowę swojego 26-letniego brata, a potem jego i matkę gonił po lokalu z kuchennym nożem. Skierowany tam patrol natrafił na Wietnamczyka w chwili, gdy ten wychodził z pobliskiego sklepu monopolowego. Na widok policjantów młody Azjata wyciągnął zza pasa długi, 35-centymetrowy nóż i rzucił nim w kierunku nadchodzącego funkcjonariusza. - Ten instynktownie uchylił się, unikając trafienia. W tym momencie jednak agresywny cudzoziemiec sięgnął po drugi podobny nóż i znowu zaatakował policjanta - mówi młodszy inspektor Dariusz Nowak, rzecznik prasowy małopolskiej policji. - Na szczęście funkcjonariusz już wcześniej wyciągnął pistolet i w momencie ataku strzelił, trafiając agresora w stopę. Rannego 21-letniego Wietnamczyka przewieziono do szpitala, a następnie do aresztu. Postawiony mu zostanie prawdopodobnie zarzut czynnej napaści na policjanta, za co grozi kara do 3 lat więzienia. Poza tym ustalono, że przebywa on w Polsce nielegalnie - podobnie zresztą jak zaatakowany przez niego brat. Wobec tego on też został zatrzymany i zostanie wszczęta wobec niego procedura wydalenia z kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 03.08.04, 18:42 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.03/Krakow/10/10.html ODPOWIE ZA NARUSZENIE. W okolicy ul. Dobrego Pasterza patrol Straży Miejskiej wylegitymował trzech mężczyzn, spożywających w niedozwolonym miejscu alkohol. Dwaj z nich zostali ukarani mandatami, zaś trzeci - agresywny 27-letni mieszkaniec ul. Łepkowskiego, który odmówił okazania dokumentów i podania swych danych, a także zaatakował strażnika, został obezwładniony i przewieziony do komisariatu policji przy ul. Pędzichów. Odpowie za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego. (wes) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 03.08.04, 18:44 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.31/Krakow/03/03.html Obserwowali i napadali Wybierali starsze osoby wypłacające pieniądze Dwaj zatrzymani mieszkańcy Torunia podejrzewani są o napady na ludzi, szczególnie starszych - wypłacających pieniądze w krakowskich bankach. Wiadomo już, że to właśnie ci torunianie na początku tego roku, przy ul. Białoruskiej, zaatakowali ajentkę PKO. Policjanci operacyjni, będąc w banku przy ul. Wielopole, zauważyli, jak dwóch młodych mężczyzn bacznie przygląda się klientom stojącym przy kasie. Gdy stwierdzili, że szczególnie interesują ich starsze osoby wypłacające pieniądze, postanowili ich wylegitymować. Ponieważ obaj okazali się mieszkańcami Torunia, którzy na dodatek nie bardzo potrafili wytłumaczyć cel swej obecności akurat w tym miejscu, zostali zatrzymani do wyjaśnienia. - Rozpoznała ich już napadnięta 6 stycznia w Krakowie ajentka PKO, której skradziono wtedy dokumenty oraz 2100 złotych - mówi jeden z oficerów sekcji kryminalnej krakowskiej policji. - Zatrzymani mają 21 i 26 lat, prawdopodobnie przyjeżdżali do Krakowa wielokrotnie, zatrzymując się w hotelach. Podejrzewamy, że mogli dokonać więcej takich napadów. Jeden z nich przyznał się do napadu przy ul. Białoruskiej, w czasie którego sprawcy śledzili ofiarę, a następnie w pobliżu jej miejsca zamieszkania zaszli ją od tyłu i uderzyli w tył głowy jakimś twardym przedmiotem. Nieprzytomną kobietę obrabowali. Według dotychczasowych ustaleń operacyjnych obu mężczyzn widziano wcześniej również pod innymi krakowskimi bankami. (MADE) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 03.08.04, 18:53 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=14634640&v=2&s=0 "W dniu 27.07.br z parkingu pod TESCO przy ulicy Wielickiej w Krakowie skradziono mi samochód, 3-drzwiowego, czerwonego fiata UNO KR29543. Znakami szczególnymi są: duża Matka Boska na tablicy rozdzielczej- przykrecona, lub slad po niej oraz tylne światło "stop" przyklejone białą taśmą aluminiową. Dla osoby, która pomoże mi w jego odnalezieniu przewiduje nagrode pieniężną. Kontakt na adres : czekam1@gazeta.pl" Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 03.08.04, 22:52 miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2211797.html Surowe kary dla gangsterów sid 03-08-2004 , ostatnia aktualizacja 03-08-2004 21:56 Dziewięć lat posiedzi za kratkami Paweł Sz. ps. Dżudżu, kierujący - zdaniem prokuratury - gangiem wymuszającym siłą haracze od przedsiębiorców. Jego kompani spędzą w więzieniu od ośmiu do dwóch i pół roku. czytaj dalej » r e k l a m a Wczoraj przed krakowskim sądem okręgowym zapadły prawomocne wyroki w procesie przeciwko gangowi. Grupa Pawła Sz., po rozbiciu przez policję grup "Pyzy" i "Marchewy", uchodziła ostatnio za najsilniejszą w Krakowie. Policja wpadła na jej trop zaalarmowana przez małżeństwo z Rabki. Górale opowiedzieli o wizycie tajemniczych mężczyzn, którzy zażądali zwrotu długu, jaki syn miał zaciągnąć na prowadzenie firmy. Według prokuratury takich przypadków było więcej. Gangsterzy pod pozorem ściągania długów - faktycznych lub fikcyjnych - żądali od restauratorów, przedsiębiorców i właścicieli dyskotek zapłacenia haraczu. Metoda była prosta: zdobywali informacje o osobach, które zaciągnęły zobowiązania, a potem egzekwowali pieniądze. Swoim ofiarom grozili śmiercią, przestrzeleniem nóg, wycięciem nerki, innym spaleniem domu lub lokalu. Obrońcy próbowali wczoraj walczyć jednak o obniżenie kar. Dowodzili, że wyroki, jakie zapadły w tej sprawie przed sądem I instancji - od dziewięciu i pół roku więzienia do dwóch i pół roku - były niewspółmiernie wysokie, zaś sąd popełnił błędy i naruszył przepisy postępowania. Sąd odwoławczy uznał jednak, że nie ma najmniejszych powodów, by zmieniać kary gangsterom. - Nie można się zgodzić z zarzutami, że był to proces inkwizycyjny - argumentował przewodniczący składu odwoławczego sędzia Jerzy Knapczyk. - Nie może być tak, że ludzie z numerem kołnierzyka 48, wygolonymi głowami i posiadający szybkie samochody, sieją anarchię w kraju. Tacy ludzie muszą wiedzieć, że tego typu postępowanie będzie piętnowane z całą surowością - podkreślał z naciskiem. Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 04.08.04, 18:04 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.04/Krakow/10/10.html KREWKI ŻOŁNIERZ. Straż Miejska interweniowała na ulicy Żuławskiego, gdzie 6 mężczyzn "wszczęło bójkę, zakłócało spokój publiczny oraz piło alkohol". Mimo obecności mundurowych jeden z młodzieńców nie przestał zadawać ciosy innemu; okazało się wkrótce, że mundur mu niestraszny, gdyż jest żołnierzem. Zajęła się więc nim Żandarmeria Wojskowa. Czterech innych uczestników zamieszania ukarano mandatami. (jś) SPRZEDALI NIELETNIM. Na ul. Grochowej, po krótkim pościgu, ujęto trzech uczniów gimnazjum, którzy raczyli się tam piwem. Chłopcy wskazali sklep, w którym sprzedano im alkohol bez pytania o wiek. Ponieważ jest to przestępstwo, Straż Miejska przekazała tę sprawę policji. (jś) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 05.08.04, 18:23 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.05/Krakow/04/04.html GROŹBY KIBICA. Policjanci zatrzymali 17-letniego mieszkańca Kurdwanowa, który groził mieszkającym na tym osiedlu kibicom "wrogiego" klubu piłkarskiego. Straszył ich pobiciem, a nawet śmiercią. Groźby zostały potraktowane poważnie, choćby dlatego, że chłopak miał już na koncie kilka pobić i rozbojów. Tym razem przedstawiono mu zarzut kierowania gróźb karalnych. (ek) NA GORĄCYM UCZYNKU. Strażnicy miejscy patrolujący ul. Koletek zauważyli kręcących się obok samochodów młodych mężczyzn, którzy w pewnym momencie wybili szybę w citroenie na węgierskich numerach rejestracyjnych. Na widok strażników sprawcy rzucili się do ucieczki, odrzucając skradzione rzeczy, m.in.: radioodtwarzacz, plecak z kosmetykami i telefon komórkowy. Po krótkim pościgu funkcjonariusze ujęli dwóch 19-letnich sprawców, mieszkańców ul. Rzeszowskiej i Berka Joselewicza. Obaj włamywacze zostali przekazani policji. (wes) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chciał bym 06.08.04, 22:28 (DP wersja papierowa 29.07.2004) Ofiara Rozboju Patrolujący Azory funkcjonariusze Straży Miejskiej zauważyli zakrwawionego młodego mężczyznę. Jak się okazało - chwilę wcześniej został on pobity i okradziony przez nieznanego mu mężczyznę. W wyniku podjętego pościgu za sprawcą rozboju strażnicy ujęli go i przekazali policji. Ofiarą rozboju zaopiekowało się wezwane pogotowie ratunkowe. Obywatelski Pościg Dwaj mężczyźni poprosili o papierosa młodzieńca stojącego przy ul. Rzemieślniczej i rozmawiającego przez telefon. To jednak im nie wystarczyło. Gdy już dostali papierosa, zapragnęli obejrzeć jego komórkę. Nagle jeden z mężczyzn wyrwał mu aparat i razem z kolegą zaczęli uciekać w kierunku Łagiewnik. Poszkodowany natychmiast zatrzymał jadący tamtędy samochód, prosząc kierowcę o wezwanie policji. Kierujący nie tylko zadzwonił po patrol, ale wysiadł z auta i ruszył w pościg za przestępcami. Dogonił ich w tramwaju do któego wsiedli i zatrzymał jednego z nich. Drugim zajeli siepolicjanci, mimo że usiałował się pozbyć kradzionego telefonu, wyrzucając go przez okno. Odnaleziony na podwórku Strażnicy miejscy zainteresowali się mercedesem zaparkowanym na jednym z podgórskich podwórek. Otwarty pojazd nosił ślady manipulowania przy zamkach. Wezwany patrol policji potwierdził przypuszczenia strażników, że pojazd ten był poszukiwany z powodi kradzieży. Odnalezionym mercedesem zaopiekowała się policja. Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 12.08.04, 20:30 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.12/Krakow/d3/d3.html Słowo złodzieja Policja zatrzymała 36-letniego złodzieja narodowości romskiej, który - pod pretekstem sprzedaży dywanów - plądrował mieszkania potencjalnych klientów. W końcu przyłapano go na gorącym uczynku. Kilka dni temu mężczyzna zawitał do jednego z budynków przy ul. Na Szaniec. Proponując sprzedaż dywanów, pukał niemal do wszystkich mieszkań. Gdy nacisnął klamkę kolejnego, stwierdził, że drzwi są otwarte. Wszedł do środka, a potem - niezauważony przez krzątającą się w kuchni właścicielkę - ruszył do pokoju. Zdążył zabrać pieniądze z pozostawionego na stole portfela, lecz w tym momencie szczęście go opuściło. - Kradzież zauważył krewny kobiety, który właśnie wrócił do mieszkania. Młodzieniec próbował zatrzymać sprawcę, jednak ten mu się wyrwał. Wybiegł z mieszkania, zbiegł po schodach i przekazał skradzione pieniądze czekającemu tam wspólnikowi. Na widok nadjeżdżającego radiowozu sprawca wynegocjował z krewnym pokrzywdzonej, że odda mu całość zabranej gotówki, a w zastaw dał swoje dokumenty. Pieniądze miał przynieść do mieszkania. Umówili się na konkretną godzinę - relacjonuje Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji. Złodziej dotrzymał słowa. Zgłosił się o umówionej godzinie. W mieszkaniu czekali już jednak na niego policjanci. Trafił do policyjnego aresztu. Wczoraj przedstawiono mu zarzut kradzieży. (EK) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 12.08.04, 20:31 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.28/Krakow/a5/a5.html Podejrzany w areszcie Na wniosek Prokuratury Rejonowej dla Krakowa Podgórza został tymczasowo aresztowany 23-letni Jacek Z., któremu postawiono zarzut dokonania dwóch gwałtów i dwukrotnego usiłowania gwałtu. Do zdarzeń tych doszło w okresie od sierpnia do listopada 2003 roku. Jak powiedziała "Dziennikowi" prok. Mirosława Kalinowska-Zajdak, rzecznik krakowskiej Prokuratury Okręgowej, pokrzywdzonymi są młode kobiety, które napastnik wciągał w ustronne miejsca, a potem przemocą doprowadzał bądź usiłował doprowadzić do obcowania płciowego. Jedna z pokrzywdzonych zdołała się wyrwać sprawcy i uciec. W przypadku drugiej napastnika spłoszyło pojawienie się osób, które usłyszały kobiecy krzyk. Za każdym razem pokrzywdzone niezwłocznie zawiadamiały organa ścigania o fakcie popełnienia przestępstwa. Czynności policyjno-prokuratorskie doprowadziły do zatrzymania sprawcy i jego tymczasowego aresztowania. (STRZ) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 12.08.04, 20:35 miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2224395.html Straż miejska przegoniła proszących o pomoc wp 11-08-2004 , ostatnia aktualizacja 11-08-2004 20:27 "Zabieraj swoją dupę z naszego samochodu!" - usłyszał turysta chory na astmę od krakowskich strażników miejskich, do których zwrócił się po pomoc. czytaj dalej » r e k l a m a Wtorkowy wieczór, Mały Rynek. - Wyszliśmy z pubu. Koledze zrobiło się słabo i duszno, złapał go silny atak astmy. Nie miał jednak przy sobie lekarstw. Zauważyliśmy strażników miejskich, Chris poprosił ich o wskazanie najbliższej apteki - relacjonuje Bartosz. Przyznaje, że Chris oparł się o samochód straży miejskiej. - Tracił równowagę, potrzebował pomocy. To, co usłyszeliśmy, zapamiętamy jednak na długo. Jeden ze strażników powiedział: "Zabieraj swoją dupę z naszego auta i spierdalaj...". Chris jest obcokrajowcem, nie chce ujawniać swojego nazwiska. Od wydarzenia minął tydzień, ale wciąż jest mocno zaskoczony całą sytuacją. Bartosz: - Strażnik drwił z jego ubrania. Widać było, że drugi z nich nie akceptuje agresji partnera, ale żaden nie pomógł. Mężczyźni podkreślają, że obaj strażnicy mieli zasłonięte blachy z numerem identyfikacyjnym przez odblaskowe kamizelki. - Zauważyliśmy tylko jedną, strażnik, który nie był agresywny, miał numer 101 - przyznają. O wyjaśnienie zajścia poprosiliśmy komendanta krakowskiej straży miejskiej. - Sprawdzę dokładnie, kto patrolował okolice Małego Rynku, przyjrzę się wszystkim odnotowanym interwencjom - zdeklarował nam zastępca komendanta straży Paweł Duchnik. Komendant sprawę potraktował poważnie. Przestudiował papiery, przesłuchał strażników. Udało się ustalić, że wieczorem okolice Rynku patrolowały dwa patrole. - Przeprowadziłem z nimi rozmowę. Do ukarania któregoś z nich potrzebuję jednak więcej danych - zaznacza Paweł Duchnik. - Podkreślam jednak, że słowa, które według turystów powiedział jeden ze strażników, są skandaliczne i niedopuszczalne. Jeśli ustalimy, który z nich zachował się w ten sposób, wyciągniemy konsekwencje. Strażnik ma obowiązek pomagać ludziom w trudnych sytuacjach i to przypomniałem już wszystkim - dodał. Chris oficjalnej skargi składać nie chce. Wyjeżdża za granicę. Jego kolega podkreśla, że strażnik nie miał widocznego służbowego numeru. Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick a, fe 13.08.04, 18:01 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.13/Krakow/05/05.html (smród brud - tak samo jak na dworcu głównym [np. w windach nie da się wytrzymać]). Kronika krakowska 13-08-2004 Ławki jak łóżka Bez skrępowania Fot. Anna Kaczmarz Planty krakowskie, szczególnie na odcinku wzdłuż ul. Westerplatte często są miejscem, gdzie niektóre osoby ławki traktują jak łóżka. Często też dla tych osób miejsce na zielonej trawie pod drzewem lub w krzakach myli się z w.c. Z relacji przechodniów dowiedzieć się można, że niektórzy z nich czują się na tyle nieskrępowani, że "załatwiają sprawę" w biały dzień na oczach wszystkich. - To był straszy widok. Mężczyzna ten leżał na ławce. Był obnażony i załatwiał pod siebie potrzeby fizjologiczne. Był bez butów, miał czarne od brudu stopy. Zadzwoniłam po Straż Miejską. Nie zabrali go jednak, tylko posadzili na ławce. Później jak przechodziłam tamtędy do sklepu to mężczyzna znów leżał - poinformowała nas wczoraj jedna z naszych Czytelniczek. Na miejscu okazało się, że na Plantach (w okolicy zejścia podziemnego na Dworzec Główny) obok opisanego mężczyzny - który zdążył już zakryć obiekt przerażenia naszej czytelniczki - na ławkach w środku dnia rozłożyło się też kilka innych osób. - Zajmują całe ławki, tak, że nie można nigdzie usiąść. Wygląd niektórych z tych osób jest odstraszający. Z przerażeniem patrzą na nie dzieci, z niesmakiem turyści. Takie sytuacje są kompromitujące - mówili przechodnie. - Jeżeli ktoś leży na ławce to patrol podchodzi i budzi go; gdy okaże się, że jest pod wpływem alkoholu zostaje przewieziony do izby wytrzeźwień. Jeżeli ta osoba nie jest pijana zostaje pouczona, że ławki służą do siedzenia i zobligowana do przyjęcia prawidłowej pozycji. Nie można jednak wykluczyć, że po odejściu strażników może znów się położyć - wyjaśnił strażnik Piotr Jakubas, pomocnik dyżurnego SM w Krakowie. Potwierdził, że wczoraj SM otrzymała zgłoszenie o mężczyźnie opisanym przez naszą Czytelniczkę. Po przybyciu patrolu na miejsce stwierdzono, że nie jest on obnażony i nie jest pod wpływem alkoholu. W przypadku gdyby załatwiał swoje potrzeby w miejscu publicznym ukarany zostałby mandatem (50 zł) albo otrzymałby wniosek do sądu grodzkiego. (TYM) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 13.08.04, 18:03 dzis.dziennik.krakow.pl/?2003/12.29/Krakow/04/04.html Z ranami w głowie Krakowska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa 49-letniej mieszkanki Podgórza. Na miejscu zbrodni zatrzymano konkubenta kobiety. W jednym z mieszkań na terenie Podgórza w połowie tego miesiąca znalezione zostały zwłoki kobiety. Przeprowadzone na miejscu oględziny z udziałem prokuratora, technika i lekarza sądowego wykazały liczne obrażenia na ciele kobiety, m.in. dwie otwarte rany głowy. W pokoju i łazience ujawniono liczne ślady krwi, zabezpieczono ślady biologiczne oraz przedmioty mogące służyć za dowód w sprawie. Jak ustalono, ofiarą jest właścicielka mieszkania - 49-letnia Grażyna P. Na miejscu zatrzymano konkubenta kobiety - będącego w stanie nietrzeźwym Jana E. (STRZ) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 14.08.04, 09:37 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.14/Krakow/b05/b05.html Zażądali zmiany muzyki Do trzech lat więzienia grozi trzem krakowianom, którzy zdewastowali w nocy z czwartku na piątek wnętrze jednego z krakowskich lokali. Jeden ze sprawców był już poszukiwany przez prokuraturę za inne przestępstwa. Goszczący w lokalu mężczyźni w pewnym momencie stwierdzili, że nie odpowiada im płynąca z głośników muzyka i zażądali od właściciela zmiany. Ten jednak nie zdążył spełnić ich życzeń. Nieoczekiwanie bowiem klienci zmienili klimat rozmowy - zaczęli poszturchiwać mężczyznę, szarpać go za ubranie i demolować pomieszczenie. Potłukli szkło i witryny wejściowe, zerwali ze ścian ozdoby, poprzewracali krzesła i opuścili lokal, "zapominając" o niezapłaconym rachunku. - Powiadomieni o zdarzeniu policjanci z I Komisariatu podczas penetracji okolicznych ulic zatrzymali sprawców tego czynu, trzech 20-letnich mieszkańców Krakowa. Przedstawiono im zarzut uszkodzenia mienia, za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności - informuje Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji. (EK) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 14.08.04, 09:46 miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2228745.html Uciążliwe sąsiedztwo punktu skupu złomu na Woli Duchackiej Fot.Tomasz Wiech / AG Małgorzata Nałęcka 13-08-2004 , ostatnia aktualizacja 13-08-2004 21:13 Bramę wjazdową, słupki i część blach ze swojego garażu znalazła w środę mieszkanka os. Na Kozłówce w punkcie skupu złomu przy ul. Dauna. Garaż mieszczący się na tej samej ulicy został rozkradziony we wtorkową noc. Mieszkańcy ul. Dauna od dawna skarżą się na uciążliwe sąsiedztwo punktu skupu, policja nie interweniuje. czytaj dalej » r e k l a m a Garaż stał na prywatnej, ogrodzonej posesji. - Przecięli kłódkę, zdemontowali bramę wjazdową, słupki i wzięli dłuższe blachy - opowiada właścicielka posesji. - Kiedy przyjechali po resztę, spłoszył ich sąsiad, 90-letni pan, a złodzieje jeszcze go postraszyli - opowiada. Kradzież zgłosiła na policję, a następnego dnia znalazła części garażu w punkcie skupu przy ul. Dauna. Policja nie podjęła interwencji po jej telefonie, bo zgodnie z procedurą może to zrobić tylko po osobistym zawiadomieniu poszkodowanego. - Tam się dzieją jakieś podejrzane rzeczy. Niedawno, przed piątą rano, menele przerzucali płaskowniki przez ogrodzenie - opowiada mieszkanka jednego z sąsiednich domów. Wezwała policję, patrol przyjechał po 10 minutach. Sprawców hałasu już nie było, a kiedy funkcjonariusze przyjechali ponownie po godz. 7, nie znaleźli żadnych przedmiotów, które mogłyby pochodzić z kradzieży. - Jeden z sąsiadów widział w kontenerze szyny, najprawdopodobniej tramwajowe. Innemu ukradziono rusztowanie, które stało nieopodal domu. Też znalazł je w skupie. Właścicielka punktu skupu zaproponowała, żeby je sobie odkupił - referuje przejęta mieszkanka ul. Dauna. Pod koniec lipca sąsiedzi złożyli skargę do Państwowej Inspekcji Handlowej, sanepidu i Wydziału Gospodarki Komunalnej UMK na uciążliwą działalność punktu skupu. Ich inspektorzy zapowiedzieli kontrolę. Mieszkańcy twierdzą, że punkt prowadzi działalność od marca, tymczasem jak usłyszeliśmy od kierowniczki Grażyny Stanuch z WGK, pozwolenie na zbieranie i transport odpadów punkt dostał dopiero w sierpniu. W dodatku warunkowo, bo przed upływem 12 miesięcy musi się wystarać o WZiZT. Od 26 lipca obowiązuje przepis, który nakłada na właścicieli punktów skupu obowiązek rejestracji osób sprzedających złom. Właściciel punktu twierdzi, że w piątek rano policja już sprawdzała jego rejestr i nie znalazła niczego podejrzanego. - Nie prowadziliśmy takiej kontroli, ale ponieważ mamy sygnały od mieszkańców, przyjrzymy się działalności firmy - obiecuje Mirosław Skwarka, komendant VI komisariatu. Według nowelizacji ustawy o odpadach z 26 lipca właściciele punktów skupu do specjalnych formularzy muszą wpisać: rodzaj odpadu, rodzaj produktu, z którego powstał odpad, źródło pochodzenia, imię i nazwisko oraz adres sprzedającego spisane z dowodu osobistego lub innego dokumentu tożsamości. Jeśli sprzedający złom odmówi okazania dokumentu i spisania swoich danych, skup nie powinien przyjąć odpadów, za złamanie przepisu grozi kara aresztu lub grzywny. Obowiązek rejestracji nie dotyczy sprzedających metalowe opakowania po żywności, np. puszek po napojach. Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 17.08.04, 18:17 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.17/Krakow/05/05.html ROWERZYSTA W ARE-SZCIE. 20-latek z Warszawy skradł rower, stojący przed jedną z kamienic przy ul. Wielopole. Został zatrzymany przez załogę przejeżdżającego akurat radiowozu, którą zaalarmował właściciel roweru. Złodziej tłumaczył się pomyłką. Twierdził, że pomylił rower ze swoim własnym, który miał wyglądać tak samo. Okazało się jednak, że przyjechał do Krakowa pociągiem i to zaledwie pół godziny przed kradzieżą. Wyszło również na jaw, że już kilkakrotnie był notowany przez krakowską policję za różne kradzieże. Tym razem trafił do tymczasowego aresztu na 2 miesiące. (ek) SKOK PO KOMÓRKĘ. Policjanci z III komisariatu zatrzymali dwóch mężczyzn - w wieku 18 i 19 lat - którzy napadli w nocy na chłopaka i skradli mu telefon komórkowy. Sprawcy wypatrzyli go na przystanku autobusowym i ruszyli za nim - najpierw autobusem, potem drogą osiedlową. Właśnie tam go zaatakowali - pobili i zabrali mu telefon. Wkrótce zostali jednak zatrzymani. Przedstawiono im zarzut rozboju i wystąpiono do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt. (ek) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 17.08.04, 18:21 dzis.dziennik.krakow.pl/?2003/12.30/Krakow/a04/a04.html Prośba o łaskę Ma do odsiedzenia jeszcze 11 lat 22-letni Paweł M., skazany na karę 15 lat więzienia za zabójstwo, domaga się ułaskawienia. Jego wniosek muszą zaopiniować sądy obu instancji, które orzekały w tej sprawie. Jeżeli jedna z opinii będzie pozytywna - prośba o ułaskawienie trafi do Kancelarii Prezydenta. Do zdarzenia doszło w październiku 1999 roku, w pobliżu jednej z krakowskich kamienic przy ul. Grodzkiej. Jak ustaliła prokuratura, Paweł M. i Beata M. bawili się wówczas w dyskotece przy ul. Grodzkiej, gdzie spotkali 24-letniego Piotra P., który miał użyć obraźliwych słów pod adresem Beaty M. Stało się to powodem awantury, którą mężczyźni postanowili zakończyć na zewnątrz budynku. Tam doszło do bójki, podczas której Piotr P. został trzykrotnie ugodzony nożem, w wyniku czego zmarł. Po zdarzeniu Paweł M. oraz Beata M. oddalili się z miejsca zabójstwa. Beata M. ukryła nóż w klatce schodowej jednej z krakowskich kamienic, policji udało się jednak odnaleźć narzędzie zbrodni. Paweł M. przed sądem nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Sąd skazał go na karę 15 lat więzienia, z czego odsiedział na razie cztery lata. Teraz domaga się ułaskawienia, twierdząc, że chciałby wrócić do społeczeństwa i zapewnić przyszłość swojej rodzinie. Wniosek Pawła M. muszą zaopiniować sądy obu instancji, które orzekały w tej sprawie. Jeżeli jedna z opinii będzie pozytywna, prośba o ułaskawienie trafi do Kancelarii Prezydenta. (STRZ) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 17.08.04, 21:58 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2233661.html Policja rozbroiła domowy arsenał przestępcy z Białorusi Ire 17-08-2004, ostatnia aktualizacja 17-08-2004 19:53 Kilogram silnego materiału wybuchowego, proch strzelniczy oraz różne rodzaje amunicji przechowywał Białorusin w wynajętej piwnicy na krakowskim Podgórzu. Po akcji antyterrorystów trafił dziś do policyjnego aresztu czytaj dalej » r e k l a m a Piwniczny skład odkrył przypadkiem pracownik administracji jednej z kamienic przy ul. Tarnowskiego. Zaniepokojony, przed południem zawiadomił policję. Na miejscu pirotechnicy znaleźli m.in. czeski materiał wybuchowy semteks, zapalniki oraz nieznaną substancję, prawdopodobnie rtęć. Ilość semteksu - jak twierdzili - wystarczyłaby do zniszczenia domu, w którym zgromadzono arsenał. Policja natychmiast ewakuowała ten i sąsiedni budynek, blokując wejście na ulicę. Wkrótce przed kamienicę zajechali antyterroryści. - Piwnica, w której znaleźliśmy semteks, należy do mieszkania wynajmowanego przez Białorusina. Podejrzewamy, że ten mężczyzna może pozostawać w domu - tłumaczył nadzwyczajne środki ostrożności mł. insp. Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji. Lokatorem okazał się około 40-letni Jurij J. z Białorusi, dobrze znany funkcjonariuszom Centralnego Biura Śledczego z Krakowa - ponad rok spędził ostatnio w areszcie. Siedział pod zarzutem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i handlu narkotykami. Mimo zagrożenia karą 10 lat więzienia krakowski sąd wypuścił go kilka tygodni temu na wolność. Sąsiedzi wspominają, że Białorusin często gościł nieznanych mężczyzn. Nie wiedzą, z czego żył ("Tutaj lepiej nie interesować się za bardzo"). Chwalą jego uprzejmość. - Złego słowa nie powiem. Najchętniej spędzał czas w ogródku i bawił się z kotkiem. Zawsze mówił "dzień dobry". Kiedy ostatnio zepsuło mi się światło, to od razu naprawił. Nie chciał pieniędzy, więc upiekłam mu za to placek - opowiadała starsza kobieta, którą ewakuowała policja. Do domu wróciła z innymi mieszkańcami dopiero po trzech godzinach. Wcześniej antyterroryści bez przeszkód zatrzymali Białorusina. Policjanci osaczyli go w mieszkaniu w suterenie. Był w bieliźnie, kiedy usłyszał wezwanie do poddania się. - Nie stawiał oporu. Poprosił tylko, aby mógł założyć spodnie i koszulę, zanim zostanie wyprowadzony na ulicę - relacjonował akcję jeden z policjantów. Gang, w którym działał Jurij J., rozpracowała krakowska policja i prokuratura dzięki m.in. zeznaniom trzech świadków incognito. Na ławie oskarżonych posadzono w sumie 12 osób, w tym dwóch Białorusinów. Według śledczych przestępcy handlowali nie tylko narkotykami i ich półproduktami (BMK). Od 2001 roku rozprowadzali także fałszywe 100-dolarówki, kradli dzieła sztuki i sprowadzali kobiety z Białorusi do kontrolowanych agencji towarzyskich. Do współpracy wciągnęli nawet emerytowanego funkcjonariusza CBŚ, który sprzedawał informacje poszukiwanemu przestępcy. Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 18.08.04, 17:58 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.18/Krakow/11/11.html Ślady cięcia na płaszczu Fot. Piotr Kędzierski W forcie 50 "Prokocim" prawie w całości został skradziony sponson pancerny - jedyny tego typu zabytek w Twierdzy "Kraków". - Mur osłaniający został zburzony, a sam płaszcz sponsonu przecięto prawdopodobnie palnikiem. Została więc zaledwie dolna część sponsonu - ok. 1/3 całości, chociaż złodzieje próbowali ukraść i tę część - widać na niej ślady cięcia - oraz podstawę karabinu, którą, podejrzewam, ktoś się wkrótce też zainteresuje - mówi jeden z naszych Czytelników, który jako pierwszy natrafił na ślady kradzieży. Sponson jest pancernym elementem wystającym przed lico budynku koszar wchodzących w skład fortu 50 "Prokocim". Wyposażony w otwory obserwacyjne i strzelnicze pełnił funkcję kaponiery, w której mieściły się 2 stanowiska dla karabinów maszynowych. - To był unikalny, jedyny tego typu zachowany sponson w Krakowie. Ta kradzież jest więc wielką stratą - stwierdza Piotr Czech, prezes Krakowskiego Oddziału Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji. Miłośnicy zabytków Twierdzy "Kraków" obawiają się, że ostatnie deklaracje władz miasta o ochronie fortyfikacji w niczym nie pomogą i niedługo po zabytkowych obiektach zostaną tylko cegły. Jest bardzo prawdopodobne, że taki los może spotkać artyleryjski fort 50 "Prokocim" (wybudowany w latach 1874-89), w którym skradziono sponson (pochodził z okresu sprzed I wojny światowej). Fort, w którym w czasie II wojny światowej Niemcy rozstrzelali kilkaset osób, w przeszłości formalnie był przejęty w użytkowanie przez Akademię Medyczną, ale nigdy nie został przez nią zagospodarowany. Obecnie obiekt będący własnością miasta nie ma swojego zarządcy. Wskutek wielu lat dewastacji jest zniszczony (niemal całkowicie pozbawiony stolarki oraz pierwotnego wyposażenia) i zaśmiecony. - Dobrze byłoby, żeby miasto przekazało zarząd nad krakowskimi fortami instytucji, która ma doświadczenie w opiece nad tego typu obiektami. Mamy nadzieję, że miasto szybko znajdzie administratora dla fortyfikacji wchodzących w skład Twierdzy "Kraków" - mówi prezes Piotr Czech. Obecnie w granicach Krakowa mieści się 45 fortów Twierdzy "Kraków". 11 z nich wpisano już do rejestru zabytków, pozostałe oczekują na wpis. Pod opieką Zarządu Budynków Komunalnych pozostaje 15 fortów. Są one chronione i ubezpieczone. Nie ma wśród nich fortu "Prokocim". - Gmina jak na razie nie powierzyła nam zarządu nad tym obiektem - wyjaśniono w ZBK. (TYM) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 18.08.04, 18:15 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=14941542&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dla was niestety.. Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia IP: *.ols.vectranet.pl 19.08.04, 00:17 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=14966997 Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 19.08.04, 19:14 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.19/Krakow/06/06.html GROZILI NOŻEM. Krakowscy strażnicy miejscy, patrolujący nocą Planty, zostali powiadomieni przez kierowcę taksówki, iż dwóch młodych mężczyznie zapłaciło za wykonany kurs i groziło mu użyciem niebezpiecznego narzędzia. Z ich opisu wynikało, iż chwilę wcześniej strażnicy widzieli tych mężczyzn. Podjęty pościg doprowadził do ujęcia sprawców. Przy jednym z nich znaleziony został kuchenny nóż długości ok. 30 cm. (wes) WSKAKIWAŁ NA MELEKSY. W Rynku Głównym strażnicy miejscy zauważyli chłopca, który wskakiwał na przejeżdżające meleksy i po przejechaniu kilku metrów zeskakiwał z nich. Interweniujący funkcjonariusze zatrzymali 13-latka, od którego było czuć woń alkoholu. Chłopca doprowadzono na najbliższy posterunek policji, skąd został odebrany przez powiadomionego o jego wyczynach ojca. (wes) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 19.08.04, 19:04 miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2236633.html Próby kradzieży aluminiowych tablic drogowych z krakowskiej obwodnicy autostradowej man 18-08-2004 , ostatnia aktualizacja 18-08-2004 22:12 Na autostradowej obwodnicy Krakowa znów uaktywnili się złodzieje aluminium. Odkręcili uchwyty przy tablicy szlaku drogowego i elementy ekranu akustycznego w rejonie węzła nowotarskiego, przygotowując je do nocnej wywózki. Policja autostradowa zapowiada zasadzki i wzmożone kontrole Podczas rutynowego objazdu pracownicy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad stwierdzili we wtorek naruszenie tablicy szlaku drogowego E 14 na wysokości Opatkowic. Uszkodzona tablica została zabezpieczona, a o całym zdarzeniu poinformowano Komisariat Autostradowy Policji w Krakowie. - Ktoś odkręcił uchwyty, co jednoznacznie wskazuje na zamiar kradzieży w najbliższym czasie - informuje nadkomisarz Jarosław Zgierski, komendant komisariatu autostradowego policji. Także aluminiowe elementy paneli akustycznych w rejonie węzła nowotarskiego zostały odkręcone i przygotowane do wywiezienia. Wczoraj komendant zapowiadał nocną zasadzkę na złodziei. - Będziemy działać z zaskoczenia. Wspólnie z komendami miejską i powiatową pełnimy całodobowy dyżur, na wypadek zgłoszeń o kradzieżach - uprzedza. - Węzły autostradowe, w rejonie których najczęściej zdarzały się kradzieże tablic, są pod naszym stałym monitoringiem - dodaje. Ceny aluminium w krakowskich punktach skupu wahają się od 3,5 do 4,2 zł. - Drogowcy nie wykonują prac przy oznakowaniu nocą, więc jeśli ktoś zobaczy osoby manipulujące przy znakach w godzinach wieczornych lub nocnych, to nawet jeśli będą one ubrane jak drogowcy, w oznakowane kamizelki lub kombinezony i zaopatrzone w profesjonalny sprzęt, należy przypuszczać, że są to złodzieje i powiadomić policję - uczula Magdalena Chacaga z krakowskiego oddziału GDDKiA. Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 22.08.04, 00:27 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.21/Krakow/03/03.html Wandale na trasie Zniszczona tablica przy ul. Jerozolimskiej Fot. Anna Kaczmarz Minęły dopiero dwa tygodnie od otwarcia nowej trasy turystycznej w Krakowie - trasy historii Podgórza - a już dorwali się do niej wandale, jak też prawdopodobnie zbieracze złomu. Z tablicy przy kopcu Krakusa ktoś zdarł folię chroniącą wydruk (ten jest wprawdzie wodoodporny, ale po usunięciu folii bez trudu można go porysować scyzorykiem czy kluczami), widać też, że usiłowano wykopać z podłoża stalowy słupek, który być może zamierzano spieniężyć w skupie złomu. Słupek jest jednak dobrze osadzony, pozostał na miejscu. Z kolei przy ul. Jerozolimskiej z tablicy zdarto zarówno folię ochronną, jak i tekst pod nią. Jest też tablica, na której wydrapane zostało imię (kobiece). Jak podano nam w Wydziale Promocji i Turystyki Urzędu Miasta, trzeba będzie wydrukować nowe komplety naklejek na wszystkie tablice - dwa, na zapas. Podgórska trasa liczy 11 stanowisk z tablicami plus dwie panoramy. Wydruk potrwa około tygodnia. Będzie to kosztować ok. 1,5 tys. zł. - Jednak nie tyle pieniądze są ważne, co fakt, że po dwóch tygodniach oznakowanie trasy już zostało poniszczone. A ludzie naprawdę z nich korzystają, można zobaczyć czytających informacje z tablic - usłyszeliśmy w wydziale. (MM) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 22.08.04, 00:31 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.21/Krakow/51/51.html SKOK PO "PAMIĄTKI". Kilka egzemplarzy broni kolekcjonerskiej i 180 wyrobów ze srebra odzyskali policjanci z II komisariatu po zatrzymaniu dwóch mężczyzn - w wieku 18 i 37 lat - podejrzewanych o włamanie do sklepu z pamiątkami. W nocy z niedzieli na poniedziałek sprawcy wynieśli stamtąd łupy o wartości ok. 50 tys. zł. (ek) SKRADZIONA, PORZUCONA? W okolicy parku Jerzmanowskich patrol Straży Miejskiej natrafił na porzuconą ciężarówkę; ponieważ w trakcie oględzin pojazdu znaleziono dokumenty - o aucie powiadomiono policję, gdyż prawdopodobnie ciężarówka została skradziona. (jś) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 22.08.04, 00:36 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.18/Krakow/23/23.html WPADŁ PRZEZ ALKOHOL. Na ul. Lea strażnicy miejscy zainteresowali się 2 mężczyznami pijącymi alkohol na chodniku. Skończyłoby się na mandacie, ale jeden z nielegalnie pijących odmówił przedstawienia się, w związku z czym zawieziono go na komisariat. Tam szybko okazało się, że mężczyzna jest od pewnego czasu poszukiwany. Strażnicy natrafili również na 2 młodzieńców śpiących w parku Jordana. Obaj byli nietrzeźwi i obaj mieli po 16 lat. Z komisariatu odebrali ich rodzice. (jś) ZOSTAWILI NA BILET. Dwaj 19-letni mieszkańcy Krakowa, przy ul. Ingardena, napadli z nożem na młodego chłopaka i zażądali komórki i pieniędzy. Chłopak nie miał telefonu, a jedynie 9 zł. Po negocjacjach napastnicy wyliczyli mu... pieniądze na bilet autobusowy i zadowolili się resztą. Wkrótce zostali jednak zatrzymani przez policyjny patrol przy ul. Krupniczej. (ek) Odpowiedz Link Zgłoś