Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chciał bym

    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 02.08.04, 18:56
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.02/Krakow/02/02.html



      Wietnamska "biała gorączka"


      Azjatycki nożownik


      W jednym z barów 21-letni Wietnamczyk, który zaatakował swego brata i matkę, a
      potem z nożem rzucił się na interweniującego policjanta, został postrzelony
      przez funkcjonariusza w nogę. Jak się potem okazało, napastnik i ofiara
      przebywają w Polsce nielegalnie.

      W sobotę policyjny patrol z Komendy Miejskiej w Krakowie został wezwany do
      jednego z barów orientalnych w centrum miasta. Jak wynikało z telefonicznego
      zgłoszenia, pracujący tam młody obywatel Wietnamu w ataku złości najpierw
      uderzył kuflem w głowę swojego 26-letniego brata, a potem jego i matkę gonił po
      lokalu z kuchennym nożem.

      Skierowany tam patrol natrafił na Wietnamczyka w chwili, gdy ten wychodził z
      pobliskiego sklepu monopolowego. Na widok policjantów młody Azjata wyciągnął
      zza pasa długi, 35-centymetrowy nóż i rzucił nim w kierunku nadchodzącego
      funkcjonariusza. - Ten instynktownie uchylił się, unikając trafienia. W tym
      momencie jednak agresywny cudzoziemiec sięgnął po drugi podobny nóż i znowu
      zaatakował policjanta - mówi młodszy inspektor Dariusz Nowak, rzecznik prasowy
      małopolskiej policji. - Na szczęście funkcjonariusz już wcześniej wyciągnął
      pistolet i w momencie ataku strzelił, trafiając agresora w stopę.

      Rannego 21-letniego Wietnamczyka przewieziono do szpitala, a następnie do
      aresztu. Postawiony mu zostanie prawdopodobnie zarzut czynnej napaści na
      policjanta, za co grozi kara do 3 lat więzienia. Poza tym ustalono, że przebywa
      on w Polsce nielegalnie - podobnie zresztą jak zaatakowany przez niego brat.
      Wobec tego on też został zatrzymany i zostanie wszczęta wobec niego procedura
      wydalenia z kraju.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 03.08.04, 18:42
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.03/Krakow/10/10.html


      ODPOWIE ZA NARUSZENIE. W okolicy ul. Dobrego Pasterza patrol Straży Miejskiej
      wylegitymował trzech mężczyzn, spożywających w niedozwolonym miejscu alkohol.
      Dwaj z nich zostali ukarani mandatami, zaś trzeci - agresywny 27-letni
      mieszkaniec ul. Łepkowskiego, który odmówił okazania dokumentów i podania swych
      danych, a także zaatakował strażnika, został obezwładniony i przewieziony do
      komisariatu policji przy ul. Pędzichów. Odpowie za naruszenie nietykalności
      cielesnej funkcjonariusza publicznego. (wes)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 03.08.04, 18:44
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.31/Krakow/03/03.html



      Obserwowali i napadali


      Wybierali starsze osoby wypłacające pieniądze


      Dwaj zatrzymani mieszkańcy Torunia podejrzewani są o napady na ludzi,
      szczególnie starszych - wypłacających pieniądze w krakowskich bankach. Wiadomo
      już, że to właśnie ci torunianie na początku tego roku, przy ul. Białoruskiej,
      zaatakowali ajentkę PKO.

      Policjanci operacyjni, będąc w banku przy ul. Wielopole, zauważyli, jak dwóch
      młodych mężczyzn bacznie przygląda się klientom stojącym przy kasie. Gdy
      stwierdzili, że szczególnie interesują ich starsze osoby wypłacające pieniądze,
      postanowili ich wylegitymować. Ponieważ obaj okazali się mieszkańcami Torunia,
      którzy na dodatek nie bardzo potrafili wytłumaczyć cel swej obecności akurat w
      tym miejscu, zostali zatrzymani do wyjaśnienia.

      - Rozpoznała ich już napadnięta 6 stycznia w Krakowie ajentka PKO, której
      skradziono wtedy dokumenty oraz 2100 złotych - mówi jeden z oficerów sekcji
      kryminalnej krakowskiej policji. - Zatrzymani mają 21 i 26 lat, prawdopodobnie
      przyjeżdżali do Krakowa wielokrotnie, zatrzymując się w hotelach. Podejrzewamy,
      że mogli dokonać więcej takich napadów.

      Jeden z nich przyznał się do napadu przy ul. Białoruskiej, w czasie którego
      sprawcy śledzili ofiarę, a następnie w pobliżu jej miejsca zamieszkania zaszli
      ją od tyłu i uderzyli w tył głowy jakimś twardym przedmiotem. Nieprzytomną
      kobietę obrabowali. Według dotychczasowych ustaleń operacyjnych obu mężczyzn
      widziano wcześniej również pod innymi krakowskimi bankami. (MADE)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 03.08.04, 18:53
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=14634640&v=2&s=0



      "W dniu 27.07.br z parkingu pod TESCO przy ulicy Wielickiej w Krakowie
      skradziono mi samochód, 3-drzwiowego, czerwonego fiata UNO KR29543. Znakami
      szczególnymi są: duża Matka Boska na tablicy rozdzielczej- przykrecona, lub
      slad po niej oraz tylne światło "stop" przyklejone białą taśmą aluminiową.

      Dla osoby, która pomoże mi w jego odnalezieniu przewiduje nagrode pieniężną.
      Kontakt na adres : czekam1@gazeta.pl"
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 03.08.04, 22:52
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2211797.html




      Surowe kary dla gangsterów




      sid 03-08-2004 , ostatnia aktualizacja 03-08-2004 21:56

      Dziewięć lat posiedzi za kratkami Paweł Sz. ps. Dżudżu, kierujący - zdaniem
      prokuratury - gangiem wymuszającym siłą haracze od przedsiębiorców. Jego
      kompani spędzą w więzieniu od ośmiu do dwóch i pół roku.

      czytaj dalej »
      r e k l a m a





      Wczoraj przed krakowskim sądem okręgowym zapadły prawomocne wyroki w procesie
      przeciwko gangowi.

      Grupa Pawła Sz., po rozbiciu przez policję grup "Pyzy" i "Marchewy", uchodziła
      ostatnio za najsilniejszą w Krakowie. Policja wpadła na jej trop zaalarmowana
      przez małżeństwo z Rabki. Górale opowiedzieli o wizycie tajemniczych mężczyzn,
      którzy zażądali zwrotu długu, jaki syn miał zaciągnąć na prowadzenie firmy.
      Według prokuratury takich przypadków było więcej. Gangsterzy pod pozorem
      ściągania długów - faktycznych lub fikcyjnych - żądali od restauratorów,
      przedsiębiorców i właścicieli dyskotek zapłacenia haraczu. Metoda była prosta:
      zdobywali informacje o osobach, które zaciągnęły zobowiązania, a potem
      egzekwowali pieniądze. Swoim ofiarom grozili śmiercią, przestrzeleniem nóg,
      wycięciem nerki, innym spaleniem domu lub lokalu.

      Obrońcy próbowali wczoraj walczyć jednak o obniżenie kar. Dowodzili, że wyroki,
      jakie zapadły w tej sprawie przed sądem I instancji - od dziewięciu i pół roku
      więzienia do dwóch i pół roku - były niewspółmiernie wysokie, zaś sąd popełnił
      błędy i naruszył przepisy postępowania.

      Sąd odwoławczy uznał jednak, że nie ma najmniejszych powodów, by zmieniać kary
      gangsterom. - Nie można się zgodzić z zarzutami, że był to proces inkwizycyjny -
      argumentował przewodniczący składu odwoławczego sędzia Jerzy Knapczyk. - Nie
      może być tak, że ludzie z numerem kołnierzyka 48, wygolonymi głowami i
      posiadający szybkie samochody, sieją anarchię w kraju. Tacy ludzie muszą
      wiedzieć, że tego typu postępowanie będzie piętnowane z całą surowością -
      podkreślał z naciskiem.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 04.08.04, 18:04
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.04/Krakow/10/10.html


      KREWKI ŻOŁNIERZ. Straż Miejska interweniowała na ulicy Żuławskiego, gdzie 6
      mężczyzn "wszczęło bójkę, zakłócało spokój publiczny oraz piło alkohol". Mimo
      obecności mundurowych jeden z młodzieńców nie przestał zadawać ciosy innemu;
      okazało się wkrótce, że mundur mu niestraszny, gdyż jest żołnierzem. Zajęła się
      więc nim Żandarmeria Wojskowa. Czterech innych uczestników zamieszania ukarano
      mandatami. (jś)

      SPRZEDALI NIELETNIM. Na ul. Grochowej, po krótkim pościgu, ujęto trzech uczniów
      gimnazjum, którzy raczyli się tam piwem. Chłopcy wskazali sklep, w którym
      sprzedano im alkohol bez pytania o wiek. Ponieważ jest to przestępstwo, Straż
      Miejska przekazała tę sprawę policji. (jś)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 05.08.04, 18:23
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.05/Krakow/04/04.html



      GROŹBY KIBICA. Policjanci zatrzymali 17-letniego mieszkańca Kurdwanowa, który
      groził mieszkającym na tym osiedlu kibicom "wrogiego" klubu piłkarskiego.
      Straszył ich pobiciem, a nawet śmiercią. Groźby zostały potraktowane poważnie,
      choćby dlatego, że chłopak miał już na koncie kilka pobić i rozbojów. Tym razem
      przedstawiono mu zarzut kierowania gróźb karalnych. (ek)


      NA GORĄCYM UCZYNKU. Strażnicy miejscy patrolujący ul. Koletek zauważyli
      kręcących się obok samochodów młodych mężczyzn, którzy w pewnym momencie wybili
      szybę w citroenie na węgierskich numerach rejestracyjnych. Na widok strażników
      sprawcy rzucili się do ucieczki, odrzucając skradzione rzeczy, m.in.:
      radioodtwarzacz, plecak z kosmetykami i telefon komórkowy. Po krótkim pościgu
      funkcjonariusze ujęli dwóch 19-letnich sprawców, mieszkańców ul. Rzeszowskiej i
      Berka Joselewicza. Obaj włamywacze zostali przekazani policji. (wes)
    • stalynick Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chciał bym 06.08.04, 22:28
      (DP wersja papierowa 29.07.2004)



      Ofiara Rozboju

      Patrolujący Azory funkcjonariusze Straży Miejskiej zauważyli zakrwawionego
      młodego mężczyznę.
      Jak się okazało - chwilę wcześniej został on pobity i okradziony przez
      nieznanego mu mężczyznę.
      W wyniku podjętego pościgu za sprawcą rozboju strażnicy ujęli go i przekazali
      policji.
      Ofiarą rozboju zaopiekowało się wezwane pogotowie ratunkowe.










      Obywatelski Pościg


      Dwaj mężczyźni poprosili o papierosa młodzieńca stojącego przy ul.
      Rzemieślniczej i rozmawiającego przez telefon.
      To jednak im nie wystarczyło. Gdy już dostali papierosa, zapragnęli obejrzeć
      jego komórkę. Nagle jeden z mężczyzn wyrwał mu aparat i razem z kolegą zaczęli
      uciekać w kierunku Łagiewnik.
      Poszkodowany natychmiast zatrzymał jadący tamtędy samochód, prosząc kierowcę o
      wezwanie policji. Kierujący nie tylko zadzwonił po patrol, ale wysiadł z auta i
      ruszył w pościg za przestępcami. Dogonił ich w tramwaju do któego wsiedli i
      zatrzymał jednego z nich. Drugim zajeli siepolicjanci, mimo że usiałował się
      pozbyć kradzionego telefonu, wyrzucając go przez okno.






      Odnaleziony na podwórku


      Strażnicy miejscy zainteresowali się mercedesem zaparkowanym na jednym z
      podgórskich podwórek.
      Otwarty pojazd nosił ślady manipulowania przy zamkach.
      Wezwany patrol policji potwierdził przypuszczenia strażników, że pojazd ten był
      poszukiwany z powodi kradzieży. Odnalezionym mercedesem zaopiekowała się
      policja.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 12.08.04, 20:30
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.12/Krakow/d3/d3.html



      Słowo złodzieja


      Policja zatrzymała 36-letniego złodzieja narodowości romskiej, który - pod
      pretekstem sprzedaży dywanów - plądrował mieszkania potencjalnych klientów. W
      końcu przyłapano go na gorącym uczynku.

      Kilka dni temu mężczyzna zawitał do jednego z budynków przy ul. Na Szaniec.
      Proponując sprzedaż dywanów, pukał niemal do wszystkich mieszkań. Gdy nacisnął
      klamkę kolejnego, stwierdził, że drzwi są otwarte. Wszedł do środka, a potem -
      niezauważony przez krzątającą się w kuchni właścicielkę - ruszył do pokoju.
      Zdążył zabrać pieniądze z pozostawionego na stole portfela, lecz w tym momencie
      szczęście go opuściło.

      - Kradzież zauważył krewny kobiety, który właśnie wrócił do mieszkania.
      Młodzieniec próbował zatrzymać sprawcę, jednak ten mu się wyrwał. Wybiegł z
      mieszkania, zbiegł po schodach i przekazał skradzione pieniądze czekającemu tam
      wspólnikowi. Na widok nadjeżdżającego radiowozu sprawca wynegocjował z krewnym
      pokrzywdzonej, że odda mu całość zabranej gotówki, a w zastaw dał swoje
      dokumenty. Pieniądze miał przynieść do mieszkania. Umówili się na konkretną
      godzinę - relacjonuje Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji.

      Złodziej dotrzymał słowa. Zgłosił się o umówionej godzinie. W mieszkaniu
      czekali już jednak na niego policjanci. Trafił do policyjnego aresztu. Wczoraj
      przedstawiono mu zarzut kradzieży.

      (EK)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 12.08.04, 20:31
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.28/Krakow/a5/a5.html


      Podejrzany w areszcie


      Na wniosek Prokuratury Rejonowej dla Krakowa Podgórza został tymczasowo
      aresztowany 23-letni Jacek Z., któremu postawiono zarzut dokonania dwóch
      gwałtów i dwukrotnego usiłowania gwałtu.

      Do zdarzeń tych doszło w okresie od sierpnia do listopada 2003 roku. Jak
      powiedziała "Dziennikowi" prok. Mirosława Kalinowska-Zajdak, rzecznik
      krakowskiej Prokuratury Okręgowej, pokrzywdzonymi są młode kobiety, które
      napastnik wciągał w ustronne miejsca, a potem przemocą doprowadzał bądź
      usiłował doprowadzić do obcowania płciowego. Jedna z pokrzywdzonych zdołała się
      wyrwać sprawcy i uciec. W przypadku drugiej napastnika spłoszyło pojawienie się
      osób, które usłyszały kobiecy krzyk. Za każdym razem pokrzywdzone niezwłocznie
      zawiadamiały organa ścigania o fakcie popełnienia przestępstwa. Czynności
      policyjno-prokuratorskie doprowadziły do zatrzymania sprawcy i jego
      tymczasowego aresztowania. (STRZ)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 12.08.04, 20:35
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2224395.html



      Straż miejska przegoniła proszących o pomoc




      wp 11-08-2004 , ostatnia aktualizacja 11-08-2004 20:27

      "Zabieraj swoją dupę z naszego samochodu!" - usłyszał turysta chory na astmę od
      krakowskich strażników miejskich, do których zwrócił się po pomoc.

      czytaj dalej »
      r e k l a m a





      Wtorkowy wieczór, Mały Rynek. - Wyszliśmy z pubu. Koledze zrobiło się słabo i
      duszno, złapał go silny atak astmy. Nie miał jednak przy sobie lekarstw.
      Zauważyliśmy strażników miejskich, Chris poprosił ich o wskazanie najbliższej
      apteki - relacjonuje Bartosz. Przyznaje, że Chris oparł się o samochód straży
      miejskiej. - Tracił równowagę, potrzebował pomocy. To, co usłyszeliśmy,
      zapamiętamy jednak na długo. Jeden ze strażników powiedział: "Zabieraj swoją
      dupę z naszego auta i spierdalaj...".

      Chris jest obcokrajowcem, nie chce ujawniać swojego nazwiska. Od wydarzenia
      minął tydzień, ale wciąż jest mocno zaskoczony całą sytuacją. Bartosz: -
      Strażnik drwił z jego ubrania. Widać było, że drugi z nich nie akceptuje
      agresji partnera, ale żaden nie pomógł.

      Mężczyźni podkreślają, że obaj strażnicy mieli zasłonięte blachy z numerem
      identyfikacyjnym przez odblaskowe kamizelki. - Zauważyliśmy tylko jedną,
      strażnik, który nie był agresywny, miał numer 101 - przyznają.

      O wyjaśnienie zajścia poprosiliśmy komendanta krakowskiej straży miejskiej. -
      Sprawdzę dokładnie, kto patrolował okolice Małego Rynku, przyjrzę się wszystkim
      odnotowanym interwencjom - zdeklarował nam zastępca komendanta straży Paweł
      Duchnik.

      Komendant sprawę potraktował poważnie. Przestudiował papiery, przesłuchał
      strażników. Udało się ustalić, że wieczorem okolice Rynku patrolowały dwa
      patrole. - Przeprowadziłem z nimi rozmowę. Do ukarania któregoś z nich
      potrzebuję jednak więcej danych - zaznacza Paweł Duchnik. - Podkreślam jednak,
      że słowa, które według turystów powiedział jeden ze strażników, są skandaliczne
      i niedopuszczalne. Jeśli ustalimy, który z nich zachował się w ten sposób,
      wyciągniemy konsekwencje. Strażnik ma obowiązek pomagać ludziom w trudnych
      sytuacjach i to przypomniałem już wszystkim - dodał.

      Chris oficjalnej skargi składać nie chce. Wyjeżdża za granicę. Jego kolega
      podkreśla, że strażnik nie miał widocznego służbowego numeru.
    • stalynick a, fe 13.08.04, 18:01
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.13/Krakow/05/05.html
      (smród brud - tak samo jak na dworcu głównym [np. w windach nie da się
      wytrzymać]).




      Kronika krakowska 13-08-2004

      Ławki jak łóżka


      Bez skrępowania




      Fot. Anna Kaczmarz



      Planty krakowskie, szczególnie na odcinku wzdłuż ul. Westerplatte często są
      miejscem, gdzie niektóre osoby ławki traktują jak łóżka. Często też dla tych
      osób miejsce na zielonej trawie pod drzewem lub w krzakach myli się z w.c. Z
      relacji przechodniów dowiedzieć się można, że niektórzy z nich czują się na
      tyle nieskrępowani, że "załatwiają sprawę" w biały dzień na oczach wszystkich.

      - To był straszy widok. Mężczyzna ten leżał na ławce. Był obnażony i załatwiał
      pod siebie potrzeby fizjologiczne. Był bez butów, miał czarne od brudu stopy.
      Zadzwoniłam po Straż Miejską. Nie zabrali go jednak, tylko posadzili na ławce.
      Później jak przechodziłam tamtędy do sklepu to mężczyzna znów leżał -
      poinformowała nas wczoraj jedna z naszych Czytelniczek.

      Na miejscu okazało się, że na Plantach (w okolicy zejścia podziemnego na
      Dworzec Główny) obok opisanego mężczyzny - który zdążył już zakryć obiekt
      przerażenia naszej czytelniczki - na ławkach w środku dnia rozłożyło się też
      kilka innych osób. - Zajmują całe ławki, tak, że nie można nigdzie usiąść.
      Wygląd niektórych z tych osób jest odstraszający. Z przerażeniem patrzą na nie
      dzieci, z niesmakiem turyści. Takie sytuacje są kompromitujące - mówili
      przechodnie.

      - Jeżeli ktoś leży na ławce to patrol podchodzi i budzi go; gdy okaże się, że
      jest pod wpływem alkoholu zostaje przewieziony do izby wytrzeźwień. Jeżeli ta
      osoba nie jest pijana zostaje pouczona, że ławki służą do siedzenia i
      zobligowana do przyjęcia prawidłowej pozycji. Nie można jednak wykluczyć, że po
      odejściu strażników może znów się położyć - wyjaśnił strażnik Piotr Jakubas,
      pomocnik dyżurnego SM w Krakowie. Potwierdził, że wczoraj SM otrzymała
      zgłoszenie o mężczyźnie opisanym przez naszą Czytelniczkę. Po przybyciu patrolu
      na miejsce stwierdzono, że nie jest on obnażony i nie jest pod wpływem
      alkoholu. W przypadku gdyby załatwiał swoje potrzeby w miejscu publicznym
      ukarany zostałby mandatem (50 zł) albo otrzymałby wniosek do sądu grodzkiego.

      (TYM)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 13.08.04, 18:03
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2003/12.29/Krakow/04/04.html



      Z ranami w głowie


      Krakowska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa 49-letniej
      mieszkanki Podgórza. Na miejscu zbrodni zatrzymano konkubenta kobiety. W jednym
      z mieszkań na terenie Podgórza w połowie tego miesiąca znalezione zostały
      zwłoki kobiety. Przeprowadzone na miejscu oględziny z udziałem prokuratora,
      technika i lekarza sądowego wykazały liczne obrażenia na ciele kobiety, m.in.
      dwie otwarte rany głowy. W pokoju i łazience ujawniono liczne ślady krwi,
      zabezpieczono ślady biologiczne oraz przedmioty mogące służyć za dowód w
      sprawie. Jak ustalono, ofiarą jest właścicielka mieszkania - 49-letnia Grażyna
      P. Na miejscu zatrzymano konkubenta kobiety - będącego w stanie nietrzeźwym
      Jana E. (STRZ)

    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 14.08.04, 09:37
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.14/Krakow/b05/b05.html



      Zażądali zmiany muzyki


      Do trzech lat więzienia grozi trzem krakowianom, którzy zdewastowali w nocy z
      czwartku na piątek wnętrze jednego z krakowskich lokali. Jeden ze sprawców był
      już poszukiwany przez prokuraturę za inne przestępstwa.

      Goszczący w lokalu mężczyźni w pewnym momencie stwierdzili, że nie odpowiada im
      płynąca z głośników muzyka i zażądali od właściciela zmiany. Ten jednak nie
      zdążył spełnić ich życzeń. Nieoczekiwanie bowiem klienci zmienili klimat
      rozmowy - zaczęli poszturchiwać mężczyznę, szarpać go za ubranie i demolować
      pomieszczenie. Potłukli szkło i witryny wejściowe, zerwali ze ścian ozdoby,
      poprzewracali krzesła i opuścili lokal, "zapominając" o niezapłaconym rachunku.

      - Powiadomieni o zdarzeniu policjanci z I Komisariatu podczas penetracji
      okolicznych ulic zatrzymali sprawców tego czynu, trzech 20-letnich mieszkańców
      Krakowa. Przedstawiono im zarzut uszkodzenia mienia, za co grozi do trzech lat
      pozbawienia wolności - informuje Katarzyna Padło z zespołu prasowego
      małopolskiej policji. (EK)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 14.08.04, 09:46
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2228745.html






      Uciążliwe sąsiedztwo punktu skupu złomu na Woli Duchackiej




      Fot.Tomasz Wiech / AG




      Małgorzata Nałęcka 13-08-2004 , ostatnia aktualizacja 13-08-2004 21:13

      Bramę wjazdową, słupki i część blach ze swojego garażu znalazła w środę
      mieszkanka os. Na Kozłówce w punkcie skupu złomu przy ul. Dauna. Garaż
      mieszczący się na tej samej ulicy został rozkradziony we wtorkową noc.
      Mieszkańcy ul. Dauna od dawna skarżą się na uciążliwe sąsiedztwo punktu skupu,
      policja nie interweniuje.

      czytaj dalej »
      r e k l a m a





      Garaż stał na prywatnej, ogrodzonej posesji. - Przecięli kłódkę, zdemontowali
      bramę wjazdową, słupki i wzięli dłuższe blachy - opowiada właścicielka
      posesji. - Kiedy przyjechali po resztę, spłoszył ich sąsiad, 90-letni pan, a
      złodzieje jeszcze go postraszyli - opowiada. Kradzież zgłosiła na policję, a
      następnego dnia znalazła części garażu w punkcie skupu przy ul. Dauna.

      Policja nie podjęła interwencji po jej telefonie, bo zgodnie z procedurą może
      to zrobić tylko po osobistym zawiadomieniu poszkodowanego.

      - Tam się dzieją jakieś podejrzane rzeczy. Niedawno, przed piątą rano, menele
      przerzucali płaskowniki przez ogrodzenie - opowiada mieszkanka jednego z
      sąsiednich domów. Wezwała policję, patrol przyjechał po 10 minutach. Sprawców
      hałasu już nie było, a kiedy funkcjonariusze przyjechali ponownie po godz. 7,
      nie znaleźli żadnych przedmiotów, które mogłyby pochodzić z kradzieży.

      - Jeden z sąsiadów widział w kontenerze szyny, najprawdopodobniej tramwajowe.
      Innemu ukradziono rusztowanie, które stało nieopodal domu. Też znalazł je w
      skupie. Właścicielka punktu skupu zaproponowała, żeby je sobie odkupił -
      referuje przejęta mieszkanka ul. Dauna. Pod koniec lipca sąsiedzi złożyli
      skargę do Państwowej Inspekcji Handlowej, sanepidu i Wydziału Gospodarki
      Komunalnej UMK na uciążliwą działalność punktu skupu. Ich inspektorzy
      zapowiedzieli kontrolę.

      Mieszkańcy twierdzą, że punkt prowadzi działalność od marca, tymczasem jak
      usłyszeliśmy od kierowniczki Grażyny Stanuch z WGK, pozwolenie na zbieranie i
      transport odpadów punkt dostał dopiero w sierpniu. W dodatku warunkowo, bo
      przed upływem 12 miesięcy musi się wystarać o WZiZT.

      Od 26 lipca obowiązuje przepis, który nakłada na właścicieli punktów skupu
      obowiązek rejestracji osób sprzedających złom. Właściciel punktu twierdzi, że w
      piątek rano policja już sprawdzała jego rejestr i nie znalazła niczego
      podejrzanego. - Nie prowadziliśmy takiej kontroli, ale ponieważ mamy sygnały od
      mieszkańców, przyjrzymy się działalności firmy - obiecuje Mirosław Skwarka,
      komendant VI komisariatu.

      Według nowelizacji ustawy o odpadach z 26 lipca właściciele punktów skupu do
      specjalnych formularzy muszą wpisać: rodzaj odpadu, rodzaj produktu, z którego
      powstał odpad, źródło pochodzenia, imię i nazwisko oraz adres sprzedającego
      spisane z dowodu osobistego lub innego dokumentu tożsamości. Jeśli sprzedający
      złom odmówi okazania dokumentu i spisania swoich danych, skup nie powinien
      przyjąć odpadów, za złamanie przepisu grozi kara aresztu lub grzywny. Obowiązek
      rejestracji nie dotyczy sprzedających metalowe opakowania po żywności, np.
      puszek po napojach.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 17.08.04, 18:17

      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.17/Krakow/05/05.html





      ROWERZYSTA W ARE-SZCIE. 20-latek z Warszawy skradł rower, stojący przed jedną z
      kamienic przy ul. Wielopole. Został zatrzymany przez załogę przejeżdżającego
      akurat radiowozu, którą zaalarmował właściciel roweru. Złodziej tłumaczył się
      pomyłką. Twierdził, że pomylił rower ze swoim własnym, który miał wyglądać tak
      samo. Okazało się jednak, że przyjechał do Krakowa pociągiem i to zaledwie pół
      godziny przed kradzieżą. Wyszło również na jaw, że już kilkakrotnie był
      notowany przez krakowską policję za różne kradzieże. Tym razem trafił do
      tymczasowego aresztu na 2 miesiące. (ek)

      SKOK PO KOMÓRKĘ. Policjanci z III komisariatu zatrzymali dwóch mężczyzn - w
      wieku 18 i 19 lat - którzy napadli w nocy na chłopaka i skradli mu telefon
      komórkowy. Sprawcy wypatrzyli go na przystanku autobusowym i ruszyli za nim -
      najpierw autobusem, potem drogą osiedlową. Właśnie tam go zaatakowali - pobili
      i zabrali mu telefon. Wkrótce zostali jednak zatrzymani. Przedstawiono im
      zarzut rozboju i wystąpiono do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt. (ek)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 17.08.04, 18:21
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2003/12.30/Krakow/a04/a04.html



      Prośba o łaskę


      Ma do odsiedzenia jeszcze 11 lat


      22-letni Paweł M., skazany na karę 15 lat więzienia za zabójstwo, domaga się
      ułaskawienia. Jego wniosek muszą zaopiniować sądy obu instancji, które orzekały
      w tej sprawie. Jeżeli jedna z opinii będzie pozytywna - prośba o ułaskawienie
      trafi do Kancelarii Prezydenta.

      Do zdarzenia doszło w październiku 1999 roku, w pobliżu jednej z krakowskich
      kamienic przy ul. Grodzkiej. Jak ustaliła prokuratura, Paweł M. i Beata M.
      bawili się wówczas w dyskotece przy ul. Grodzkiej, gdzie spotkali 24-letniego
      Piotra P., który miał użyć obraźliwych słów pod adresem Beaty M. Stało się to
      powodem awantury, którą mężczyźni postanowili zakończyć na zewnątrz budynku.
      Tam doszło do bójki, podczas której Piotr P. został trzykrotnie ugodzony nożem,
      w wyniku czego zmarł. Po zdarzeniu Paweł M. oraz Beata M. oddalili się z
      miejsca zabójstwa. Beata M. ukryła nóż w klatce schodowej jednej z krakowskich
      kamienic, policji udało się jednak odnaleźć narzędzie zbrodni. Paweł M. przed
      sądem nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Sąd skazał go na
      karę 15 lat więzienia, z czego odsiedział na razie cztery lata. Teraz domaga
      się ułaskawienia, twierdząc, że chciałby wrócić do społeczeństwa i zapewnić
      przyszłość swojej rodzinie. Wniosek Pawła M. muszą zaopiniować sądy obu
      instancji, które orzekały w tej sprawie. Jeżeli jedna z opinii będzie
      pozytywna, prośba o ułaskawienie trafi do Kancelarii Prezydenta. (STRZ)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 17.08.04, 21:58
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2233661.html




      Policja rozbroiła domowy arsenał przestępcy z Białorusi






      Ire 17-08-2004, ostatnia aktualizacja 17-08-2004 19:53

      Kilogram silnego materiału wybuchowego, proch strzelniczy oraz różne rodzaje
      amunicji przechowywał Białorusin w wynajętej piwnicy na krakowskim Podgórzu. Po
      akcji antyterrorystów trafił dziś do policyjnego aresztu

      czytaj dalej »
      r e k l a m a





      Piwniczny skład odkrył przypadkiem pracownik administracji jednej z kamienic
      przy ul. Tarnowskiego. Zaniepokojony, przed południem zawiadomił policję. Na
      miejscu pirotechnicy znaleźli m.in. czeski materiał wybuchowy semteks,
      zapalniki oraz nieznaną substancję, prawdopodobnie rtęć. Ilość semteksu - jak
      twierdzili - wystarczyłaby do zniszczenia domu, w którym zgromadzono arsenał.
      Policja natychmiast ewakuowała ten i sąsiedni budynek, blokując wejście na
      ulicę. Wkrótce przed kamienicę zajechali antyterroryści.

      - Piwnica, w której znaleźliśmy semteks, należy do mieszkania wynajmowanego
      przez Białorusina. Podejrzewamy, że ten mężczyzna może pozostawać w domu -
      tłumaczył nadzwyczajne środki ostrożności mł. insp. Dariusz Nowak, rzecznik
      małopolskiej policji. Lokatorem okazał się około 40-letni Jurij J. z Białorusi,
      dobrze znany funkcjonariuszom Centralnego Biura Śledczego z Krakowa - ponad rok
      spędził ostatnio w areszcie. Siedział pod zarzutem udziału w zorganizowanej
      grupie przestępczej i handlu narkotykami. Mimo zagrożenia karą 10 lat więzienia
      krakowski sąd wypuścił go kilka tygodni temu na wolność. Sąsiedzi wspominają,
      że Białorusin często gościł nieznanych mężczyzn. Nie wiedzą, z czego żył
      ("Tutaj lepiej nie interesować się za bardzo"). Chwalą jego uprzejmość.

      - Złego słowa nie powiem. Najchętniej spędzał czas w ogródku i bawił się z
      kotkiem. Zawsze mówił "dzień dobry". Kiedy ostatnio zepsuło mi się światło, to
      od razu naprawił. Nie chciał pieniędzy, więc upiekłam mu za to placek -
      opowiadała starsza kobieta, którą ewakuowała policja. Do domu wróciła z innymi
      mieszkańcami dopiero po trzech godzinach. Wcześniej antyterroryści bez
      przeszkód zatrzymali Białorusina. Policjanci osaczyli go w mieszkaniu w
      suterenie. Był w bieliźnie, kiedy usłyszał wezwanie do poddania się.

      - Nie stawiał oporu. Poprosił tylko, aby mógł założyć spodnie i koszulę, zanim
      zostanie wyprowadzony na ulicę - relacjonował akcję jeden z policjantów.

      Gang, w którym działał Jurij J., rozpracowała krakowska policja i prokuratura
      dzięki m.in. zeznaniom trzech świadków incognito. Na ławie oskarżonych
      posadzono w sumie 12 osób, w tym dwóch Białorusinów. Według śledczych
      przestępcy handlowali nie tylko narkotykami i ich półproduktami (BMK). Od 2001
      roku rozprowadzali także fałszywe 100-dolarówki, kradli dzieła sztuki i
      sprowadzali kobiety z Białorusi do kontrolowanych agencji towarzyskich. Do
      współpracy wciągnęli nawet emerytowanego funkcjonariusza CBŚ, który sprzedawał
      informacje poszukiwanemu przestępcy.

    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 18.08.04, 17:58
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.18/Krakow/11/11.html




      Ślady cięcia na płaszczu




      Fot. Piotr Kędzierski



      W forcie 50 "Prokocim" prawie w całości został skradziony sponson pancerny -
      jedyny tego typu zabytek w Twierdzy "Kraków". - Mur osłaniający został
      zburzony, a sam płaszcz sponsonu przecięto prawdopodobnie palnikiem. Została
      więc zaledwie dolna część sponsonu - ok. 1/3 całości, chociaż złodzieje
      próbowali ukraść i tę część - widać na niej ślady cięcia - oraz podstawę
      karabinu, którą, podejrzewam, ktoś się wkrótce też zainteresuje - mówi jeden z
      naszych Czytelników, który jako pierwszy natrafił na ślady kradzieży.

      Sponson jest pancernym elementem wystającym przed lico budynku koszar
      wchodzących w skład fortu 50 "Prokocim". Wyposażony w otwory obserwacyjne i
      strzelnicze pełnił funkcję kaponiery, w której mieściły się 2 stanowiska dla
      karabinów maszynowych.

      - To był unikalny, jedyny tego typu zachowany sponson w Krakowie. Ta kradzież
      jest więc wielką stratą - stwierdza Piotr Czech, prezes Krakowskiego Oddziału
      Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji.

      Miłośnicy zabytków Twierdzy "Kraków" obawiają się, że ostatnie deklaracje władz
      miasta o ochronie fortyfikacji w niczym nie pomogą i niedługo po zabytkowych
      obiektach zostaną tylko cegły. Jest bardzo prawdopodobne, że taki los może
      spotkać artyleryjski fort 50 "Prokocim" (wybudowany w latach 1874-89), w którym
      skradziono sponson (pochodził z okresu sprzed I wojny światowej). Fort, w
      którym w czasie II wojny światowej Niemcy rozstrzelali kilkaset osób, w
      przeszłości formalnie był przejęty w użytkowanie przez Akademię Medyczną, ale
      nigdy nie został przez nią zagospodarowany. Obecnie obiekt będący własnością
      miasta nie ma swojego zarządcy. Wskutek wielu lat dewastacji jest zniszczony
      (niemal całkowicie pozbawiony stolarki oraz pierwotnego wyposażenia) i
      zaśmiecony.

      - Dobrze byłoby, żeby miasto przekazało zarząd nad krakowskimi fortami
      instytucji, która ma doświadczenie w opiece nad tego typu obiektami. Mamy
      nadzieję, że miasto szybko znajdzie administratora dla fortyfikacji wchodzących
      w skład Twierdzy "Kraków" - mówi prezes Piotr Czech.

      Obecnie w granicach Krakowa mieści się 45 fortów Twierdzy "Kraków". 11 z nich
      wpisano już do rejestru zabytków, pozostałe oczekują na wpis. Pod opieką
      Zarządu Budynków Komunalnych pozostaje 15 fortów. Są one chronione i
      ubezpieczone. Nie ma wśród nich fortu "Prokocim". - Gmina jak na razie nie
      powierzyła nam zarządu nad tym obiektem - wyjaśniono w ZBK. (TYM)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 18.08.04, 18:15
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=14941542&v=2&s=0
    • Gość: dla was niestety.. Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia IP: *.ols.vectranet.pl 19.08.04, 00:17
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=14966997
      • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 19.08.04, 19:14



        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.19/Krakow/06/06.html





        GROZILI NOŻEM. Krakowscy strażnicy miejscy, patrolujący nocą Planty, zostali
        powiadomieni przez kierowcę taksówki, iż dwóch młodych mężczyznie zapłaciło za
        wykonany kurs i groziło mu użyciem niebezpiecznego narzędzia. Z ich opisu
        wynikało, iż chwilę wcześniej strażnicy widzieli tych mężczyzn. Podjęty pościg
        doprowadził do ujęcia sprawców. Przy jednym z nich znaleziony został kuchenny
        nóż długości ok. 30 cm. (wes)

        WSKAKIWAŁ NA MELEKSY. W Rynku Głównym strażnicy miejscy zauważyli chłopca,
        który wskakiwał na przejeżdżające meleksy i po przejechaniu kilku metrów
        zeskakiwał z nich. Interweniujący funkcjonariusze zatrzymali 13-latka, od
        którego było czuć woń alkoholu. Chłopca doprowadzono na najbliższy posterunek
        policji, skąd został odebrany przez powiadomionego o jego wyczynach ojca. (wes)


    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 19.08.04, 19:04
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2236633.html




      Próby kradzieży aluminiowych tablic drogowych z krakowskiej obwodnicy
      autostradowej




      man 18-08-2004 , ostatnia aktualizacja 18-08-2004 22:12

      Na autostradowej obwodnicy Krakowa znów uaktywnili się złodzieje aluminium.
      Odkręcili uchwyty przy tablicy szlaku drogowego i elementy ekranu akustycznego
      w rejonie węzła nowotarskiego, przygotowując je do nocnej wywózki. Policja
      autostradowa zapowiada zasadzki i wzmożone kontrole

      Podczas rutynowego objazdu pracownicy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i
      Autostrad stwierdzili we wtorek naruszenie tablicy szlaku drogowego E 14 na
      wysokości Opatkowic. Uszkodzona tablica została zabezpieczona, a o całym
      zdarzeniu poinformowano Komisariat Autostradowy Policji w Krakowie.

      - Ktoś odkręcił uchwyty, co jednoznacznie wskazuje na zamiar kradzieży w
      najbliższym czasie - informuje nadkomisarz Jarosław Zgierski, komendant
      komisariatu autostradowego policji.

      Także aluminiowe elementy paneli akustycznych w rejonie węzła nowotarskiego
      zostały odkręcone i przygotowane do wywiezienia. Wczoraj komendant zapowiadał
      nocną zasadzkę na złodziei.

      - Będziemy działać z zaskoczenia. Wspólnie z komendami miejską i powiatową
      pełnimy całodobowy dyżur, na wypadek zgłoszeń o kradzieżach - uprzedza. - Węzły
      autostradowe, w rejonie których najczęściej zdarzały się kradzieże tablic, są
      pod naszym stałym monitoringiem - dodaje.

      Ceny aluminium w krakowskich punktach skupu wahają się od 3,5 do 4,2 zł.

      - Drogowcy nie wykonują prac przy oznakowaniu nocą, więc jeśli ktoś zobaczy
      osoby manipulujące przy znakach w godzinach wieczornych lub nocnych, to nawet
      jeśli będą one ubrane jak drogowcy, w oznakowane kamizelki lub kombinezony i
      zaopatrzone w profesjonalny sprzęt, należy przypuszczać, że są to złodzieje i
      powiadomić policję - uczula Magdalena Chacaga z krakowskiego oddziału GDDKiA.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 22.08.04, 00:27
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.21/Krakow/03/03.html



      Wandale na trasie




      Zniszczona tablica przy ul. Jerozolimskiej
      Fot. Anna Kaczmarz



      Minęły dopiero dwa tygodnie od otwarcia nowej trasy turystycznej w Krakowie -
      trasy historii Podgórza - a już dorwali się do niej wandale, jak też
      prawdopodobnie zbieracze złomu.

      Z tablicy przy kopcu Krakusa ktoś zdarł folię chroniącą wydruk (ten jest
      wprawdzie wodoodporny, ale po usunięciu folii bez trudu można go porysować
      scyzorykiem czy kluczami), widać też, że usiłowano wykopać z podłoża stalowy
      słupek, który być może zamierzano spieniężyć w skupie złomu. Słupek jest jednak
      dobrze osadzony, pozostał na miejscu. Z kolei przy ul. Jerozolimskiej z tablicy
      zdarto zarówno folię ochronną, jak i tekst pod nią. Jest też tablica, na której
      wydrapane zostało imię (kobiece).

      Jak podano nam w Wydziale Promocji i Turystyki Urzędu Miasta, trzeba będzie
      wydrukować nowe komplety naklejek na wszystkie tablice - dwa, na zapas.
      Podgórska trasa liczy 11 stanowisk z tablicami plus dwie panoramy. Wydruk
      potrwa około tygodnia. Będzie to kosztować ok. 1,5 tys. zł. - Jednak nie tyle
      pieniądze są ważne, co fakt, że po dwóch tygodniach oznakowanie trasy już
      zostało poniszczone. A ludzie naprawdę z nich korzystają, można zobaczyć
      czytających informacje z tablic - usłyszeliśmy w wydziale. (MM)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 22.08.04, 00:31
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.21/Krakow/51/51.html


      SKOK PO "PAMIĄTKI". Kilka egzemplarzy broni kolekcjonerskiej i 180 wyrobów ze
      srebra odzyskali policjanci z II komisariatu po zatrzymaniu dwóch mężczyzn - w
      wieku 18 i 37 lat - podejrzewanych o włamanie do sklepu z pamiątkami. W nocy z
      niedzieli na poniedziałek sprawcy wynieśli stamtąd łupy o wartości ok. 50 tys.
      zł. (ek)

      SKRADZIONA, PORZUCONA? W okolicy parku Jerzmanowskich patrol Straży Miejskiej
      natrafił na porzuconą ciężarówkę; ponieważ w trakcie oględzin pojazdu
      znaleziono dokumenty - o aucie powiadomiono policję, gdyż prawdopodobnie
      ciężarówka została skradziona. (jś)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 22.08.04, 00:36
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.18/Krakow/23/23.html

      WPADŁ PRZEZ ALKOHOL. Na ul. Lea strażnicy miejscy zainteresowali się 2
      mężczyznami pijącymi alkohol na chodniku. Skończyłoby się na mandacie, ale
      jeden z nielegalnie pijących odmówił przedstawienia się, w związku z czym
      zawieziono go na komisariat. Tam szybko okazało się, że mężczyzna jest od
      pewnego czasu poszukiwany. Strażnicy natrafili również na 2 młodzieńców
      śpiących w parku Jordana. Obaj byli nietrzeźwi i obaj mieli po 16 lat. Z
      komisariatu odebrali ich rodzice. (jś)



      ZOSTAWILI NA BILET. Dwaj 19-letni mieszkańcy Krakowa, przy ul. Ingardena,
      napadli z nożem na młodego chłopaka i zażądali komórki i pieniędzy. Chłopak nie
      miał telefonu, a jedynie 9 zł. Po negocjacjach napastnicy wyliczyli mu...
      pieniądze na bilet autobusowy i zadowolili się resztą. Wkrótce zostali jednak
      zatrzymani przez policyjny patrol przy ul. Krupniczej. (ek)



Pełna wersja