stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 10.09.04, 20:17 http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.11/Krakow/c7/c7.html Skończył na szóstej "wyrwie" Sprawca serii ulicznych napadów Do sześciu ulicznych napadów przyznał się 16-latek, który kilka dni temu na ul. Józefińskiej zaatakował wychodzącą z banku kobietę, kradnąc jej 8 tys. zł. Tylko dzięki szybkiej reakcji patrolujących okolicę dzielnicowych udało się zatrzymać napastnika, który winien przebywać w zakładzie wychowawczym. Klientka banku o godz. 12 wyszła na ulicę, a w ręku trzymała torebkę, do której wcześniej włożyła pieniądze. Prawdopodobnie była już od pewnego czasu obserwowana, bo nagle pojawił się przy niej rosły chłopak i wyrwał jej "damski bagaż". Wzywającą pomocy kobietę usłyszeli mający w pobliżu obchód dwaj dzielnicowi z V komisariatu. Jeden pobiegł za sprawcą, a drugi udzielił pomocy napadniętej. Sprawca zuchwałej kradzież rzucił się w kierunku ul. Krakusa; ścigający go funkcjonariusz dopiero na ul. Piwnej go dopadł, obezwładnił i zakuł w kajdanki. Jak się okazało, 16-latek od kilku dni przebywał na terenie Krakowa, a oczekiwany był już w zakładzie wychowawczym, do którego nie wrócił z przepustki. W tym czasie musiał z czegoś żyć, więc jak się potem przyznał, dokonywał ulicznych napadów. Czy sześć z tych przestępstw, których ofiarami były samotne kobiety, zostanie potraktowanych jako kradzieże czy rozboje, oceni prokuratura. - Jeżeli napadnięta osoba się broni, a sprawca wobec niej użyje przemocy fizycznej lub psychicznej, grożąc jej np. nożem, wtedy oceniane jest to jako rozbój, jeżeli dojdzie do typowej "wyrwy" z zaskoczenia, wtedy jest to kradzież - mówi jeden z policjantów z V komisariatu przy ul. Zamojskiego. (MADE) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.08/Krakow/51/51.html SZARŻA ROWERZYSTÓW. Po pościgu strażnicy miejscy złapali w Rynku Głównym dwóch rowerzystów, którzy pędzli na jednośladach od teatru "Bagatela" - potrącając przechodniów i obrzucając ich wyzwiskami. Ubrani w dresy rowerzyści okazali się uczniami gimnazjum; młodzieńcami zajęła się policja, gdyż popełnione przez nich czyny "noszą znamiona przestępstwa". (jś) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.04/Krakow/506/506.html Kary od 2 do 5,5 roku więzienia Porwali policjanta Krakowski Sąd Okręgowy utrzymał wczoraj w mocy kary od 2 do 5,5 roku więzienia dla trzech mężczyzn, którzy grożąc pobiciem zmusili policjanta do podwiezienia ich do jednego z krakowskich pubów. Zdarzenie miało miejsce w lipcu 2002 roku, gdy funkcjonariusz jednego z krakowskich komisariatów - ubrany po cywilnemu - siedział w swoim samochodzie zaparkowanym na osiedlowym parkingu. Wówczas podeszło do niego trzech nietrzeźwych mężczyzn. Policjant nie zdążył zamknąć samochodu, gdy jeden z nich grożąc pobiciem, kazał się zawieźć na ul. Wrocławską. Zaraz potem do kolegi dołączyli inni. Policjant nie miał wyboru. Zdecydował się zawieźć napastników. Na ich polecenie zatrzymał się w pobliżu drink-baru. Mężczyźni wyszli, lecz kilka minut później wrócili i zażądali wyjazdu za miasto. W okolicy ronda Matecznego kierowca zobaczył policjantów, więc pojechał pod prąd, uderzając swym autem w bok radiowozu. Policja zatrzymała trzech mężczyzn w wieku od 23 do 36 lat. Prokuratura oskarżyła ich o to, że grożąc pobiciem i pozbawieniem życia, zmusili policjanta do kierowania samochodem. Mężczyźni nie przyznali się do winy. Sąd Rejonowy dla Krakowa Krowodrzy skazał podsądnych na kary od 2 do 5,5 roku więzienia. Wyrok ten utrzymał wczoraj w mocy krakowski Sąd Okręgowy. (STRZ) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.01/Krakow/16/16.html Na gorącym uczynku ruczaj Policjanci z piątego komisariatu zatrzymali czterech nastolatków, którzy napadli na os. Ruczaj na młodego mężczyznę. Trzech z nich trafiło do tymczasowego aresztu, czwarty (16-latek) będzie odpowiadał przed sądem dla nieletnich. W ostatnim czasie do policji zaczęły napływać sygnały od mieszkańców osiedla Ruczaj o mnożących się na tym terenie kradzieżach na tzw. wyrwę. Sprawcy atakowali zazwyczaj samotne kobiety i wyrywali im torebki. W efekcie rejon ten znalazł się pod specjalnym policyjnym nadzorem. Skierowano tam dodatkowe patrole umundurowane oraz policjantów w cywilu. Dwa dni temu jeden z patroli zatrzymał czterech młodzieńców, którzy zaatakowali młodego mężczyznę. - Do policjantów, działających w tamtym rejonie, dotarła informacja od dyżurnego komisariatu, że kilkuosobowa grupa sprawców próbuje zaatakować młodego człowieka. Jak się później okazało - to pokrzywdzony, widząc agresywnie zachowujących się młodych ludzi, zdążył zadzwonić na policję. Chwilę potem został zaatakowany. Napastnicy próbowali my wyrwać plecak. Gdy policjanci dotarli na miejsce, czterech sprawców biło i kopało broniącą się ofiarę - mówi podkom. Sylwia Bober z zespołu prasowego małopolskiej policji. Cała czwórka została zatrzymana. Trzech 18-latków - decyzją sądu - trafiło wczoraj do tymczasowego aresztu. Ich 16-letni kompan będzie odpowiadał przed sądem dla nieletnich. Policjanci podejrzewają, że zatrzymani mogą mieć na sumieniu więcej przestępstw. (EK) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.30/Krakow/55/55.html NAPADALI NA KURDWANOWIE. Policja zatrzymała 2 mężczyzn podejrzanych o dokonanie napadów w rejonie os. Kurdwanów. Przedstawiono im 10 zarzutów dotyczących rozbojów, wymuszeń, a także "krótkotrwałego pozbawienia wolności"; to ostatnie stosowano, by m.in. zmusić kogoś do przyniesienia z domu biżuterii i pieniędzy. Bandyci napadali m.in. na nieletnich. (jś) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.28/Krakow/z1/z1.html OPUSZCZONE SPODNIE. Strażników miejskich patrolujących park Wyspiańskiego zaalarmował kobiecy krzyk; wkrótce okazało się, że kobieta spacerująca z dzieckiem natknęła się na obnażonego mężczyznę. Po krótkim pościgu ujęto ekshibicjonistę i odpowie on za swój czyn przed sądem. (jś) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.27/Krakow/m1/m1.html JAZDA Z ECSTASĄ. 21 tabletek ecstasy i kilka gramów marihuany znaleźli policjanci przy 20-letnim mieszkańcu Krakowa. Zatrzymano go nocą w fiacie ritmo, gdy przejeżdżał ul. Chełmońskiego. Przedstawiono mu zarzut posiadania środków odurzających. (ek) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.26/Krakow/12/12.html Czytał repertuar? Sześciu chuliganów odpowie przed krakowskim sądem za czynną napaść na policjantów podczas zamieszek po meczu drużyn piłkarskich Cracovii i Ruchu Chorzów. Oskarżeni nie przyznają się do winy. Jak ustaliła krakowska prokuratura - w sierpniu ubiegłego roku mecz na stadionie klubu "Cracovia" zabezpieczany był przez zwiększoną liczbę policjantów. Do pierwszych zamieszek doszło jeszcze na stadionie, w sektorze oddzielającym drużyny od kibiców. Przebywający tam policjanci zauważyli grupę chuliganów, którzy rzucali kamieniami, butelkami, kawałkami drewna. Mężczyźni używali przy tym wulgarnych słów. Funkcjonariusze podjęli interwencję, by opanować agresywnych kibiców. O kłopotach kolegów usłyszeli także inni policjanci, którzy na polecenie dowódcy pojechali radiowozem w rejon ul. Piłsudskiego. Ich samochód został obrzucony kamieniami i butelkami. Zatrzymano sześciu mężczyzn. Prokuratura postawiła im zarzut czynnej napaści na policjantów. Oskarżeni nie przyznali się do winy. Jeden z nich wyjaśniał, że był wówczas w okolicy stadionu, ale nie brał udziału w zamieszkach, lecz czytał repertuar pobliskiego kina "Kijów". http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.23/Krakow/0306/0306.html Marihuana w akademiku 25-letnia Ukrainka, studentka Akademii Pedagogicznej, została zatrzymana w czwartek rano przez policję po znalezieniu w jej pokoju w akademiku kilkunastu gramów marihuany. Prawdopodobn Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 10.09.04, 20:18 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.23/Krakow/0306/0306.html Marihuana w akademiku 25-letnia Ukrainka, studentka Akademii Pedagogicznej, została zatrzymana w czwartek rano przez policję po znalezieniu w jej pokoju w akademiku kilkunastu gramów marihuany. Prawdopodobnie jest ona członkinią większej grupy zaopatrującej w środki odurzające mieszkańców krakowskich domów studenckich. Informacje policyjne od dawna wskazywały, że cudzoziemka, studiująca na czwartym roku, pośredniczy w obrocie narkotykami na uczelni. Poranne wejście do akademika, do jej pokoju, po uzyskaniu zgody rektora AP, zaowocowało znalezieniem marihuany - wystarczającej do sporządzenia kilkudziesięciu skrętów. Kobieta tłumaczyła się, że spreparowane liście konopi indyjskie miała na użytek własny. Jednak, według ustaleń śledztwa, zatrzymana jest prawdopodobnie członkinią międzyuczelnianej grupy dilerskiej zajmującej się rozprowadzaniem tych substancji psychoaktywnych w krakowskich akademikach. Dlatego policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań, także wśród studentów. Policjanci Sekcji Kryminalnej Komendy Miejskiej Policji w Krakowie przyznają, że popyt na środki psychoaktywne na uczeniach jest nadal bardzo duży. Powstały wręcz specjalne grupy handlarzy, które wśród swych kolegów z uczelni szukają klienteli. - Ceny marihuany, haszyszu, amfetaminy czy ecstasy na Miasteczku Studenckim są niższe niż w krakowskich pubach, ale na to pozwala duży obrót tym towarem - mówi jeden z funkcjonariuszy ze specjalnej krakowskiej grupy antynarkotykowej. - To, czy trwająca od października kampania krakowskiej policji dotycząca narkotyków zmieni zainteresowanie nimi studentów, pokaże czas. Na razie 1400 młodych ludzi, przede wszystkim z pierwszego roku, uczestniczyło w tych zajęciach, dowiadując się nie tylko o zdrowotnych konsekwencjach brania narkotyków, ale także tych karnych. Po sesji ten program prewencyjny będzie kontynuowany. Tak samo jak nasze działania operacyjne. dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.23/Krakow/0502/0502.html Nudziły się i napadały 15-letnie rozbójczynie Policjanci zatrzymali trzy 15-latki, które w galerii handlowej przy al. Pokoju dokonały rozboju na starszych o rok dziewczynach. O losie trzech uczennic krakowskich gimnazjów zadecyduje teraz sąd rodzinny. Kilka dni temu dwie 16-letnie mieszkanki Krakowa, spacerując po jednym z centrów handlowych, zaczepiły trzy równie młode dziewczyny. Nie miały one pokojowych zamiarów i grożąc pobiciem, zażądały od swych ofiar wydania wszelkich cennych przedmiotów. Zaskoczone i przerażone dziewczyny zostały okradzione z drobnej kwoty pieniędzy (2 złote) oraz telefonu komórkowego. Powiadomieni o zdarzeniu policjanci przez kilka dni próbowali zatrzymać sprawczynie tego czynu. Wielogodzinne obserwacje w rejonie centrów handlowych doprowadziły do wytypowania osób podejrzewanych. W środę zostały zatrzymane trzy 15-letnie mieszkanki Krakowa. Nie potrafiły wyjaśnić, dlaczego to zrobiły. Teraz o ich losie zdecyduje Sąd Rodzinny. Policjanci nie wykluczają jednak, że dziewczyny mogły dokonać więcej podobnych czynów. dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.21/Krakow/03/03.html NARKOTYKI PRZY OKAZJI. Na ulicy Lea ujęto dwóch mężczyzn, którzy włamali się do samochodu hyundai accent; rozbili szybę i usiłowali zabrać radioodtwarzacz. Nie zdążyli niczego ukraść, gdyż spłoszył ich przechodzień. Policja złapała ich w rejonie skrzyżowania ul. Bronowickiej z Przybyszewskiego. Do oskarżenia związanego z włamaniem teraz dorzucone zostanie również kolejne - dotyczące posiadania narkotyków. Przy jednym z młodych ludzi znaleziono kilka gramów marihuany. (jś) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 11.09.04, 10:03 http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.20/Krakow/18/18.html Dwóch się przyznało O dokonanie rozboju oskarżyła krakowska prokuratura czterech młodych mieszkańców Krakowa. Grozi im kara do 10 lat więzienia. 1 listopada ubiegłego roku, w okolicy ul. Kamiennej, grupa czterech mężczyzn zaatakowała dwie kobiety i dwóch towarzyszących im mężczyzn. Napastnicy grozili użyciem noża, pozbawieniem życia, po czym zabrali pokrzywdzonym mienie o łącznej wartości 1030 zł, m.in. pieniądze oraz komórki. O tym fakcie pokrzywdzeni poinformowali policję, która jeszcze tego samego dnia ustaliła sprawców rozboju. Dwóch mężczyzn przyznało się do winy. Pozostali zaprzeczyli udziałowi w rozboju. (STRZ) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.20/Krakow/50/50.html ZERO TOLERANCJI. W wyniku przeprowadzonej w godzinach wieczornych na terenie I obwodnicy akcji "Zero tolerancji" strażnicy miejscy skierowali 3 wnioski do sądu, nałożyli 16 mandatów na kwotę 1200 zł i pouczyli 13 osób - głównie za spożywanie alkoholu w miejscach niedozwolonych, zaśmiecanie miejsc dostępnych dla publiczności, zakłócanie spokoju i porządku publicznego oraz wykroczenia drogowe. (wes) PRZYKŁADNIE UKARANY. Na wniosek Straży Miejskiej Sąd Grodzki skazał na miesiąc ograniczenia wolności i 30 godzin prac społecznych mężczyznę, który przy ul. Ptasiej zanieczyścił miejsce dostępne dla publiczności, nie udzielił strażnikowi informacji co do swojej tożsamości i używał słów wulgarnych. (wes) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.20/Krakow/51/51.html Po południu do sklepu przy ul. Sadowej przyszedł klient. W pewnym momencie, wykorzystując nieobecność sprzedawczyni, próbował ukraść dwie paczki kaszki dla dzieci o wartości 10 zł i 76 groszy. Gdy pracownica to zauważyła, wyjął towar spod kurtki. Mimo że odłożył towar z powrotem, kobieta postanowiła wezwać policję. Wówczas mężczyzna najpierw zaczął jej grozić, a potem uderzył ją pięścią w twarz. - Zatrzymali go policjanci z III Komisariatu. Agresywny klient miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu - informuje podkomisarz Sylwia Bober z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w krakowie. http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.19/Krakow/z1/z1.html POGRYZŁA STRAŻNIKA. Obraźliwymi słowami obrzuciła funkcjonariuszy Straży Miejskiej legitymowana kobieta, która w towarzystwie 5 innych osób popijała na Plantach przy ul. Siennej piwo z puszki. 45-letnia bezdomna stwierdziła, że regulamin Plant nie zabrania picia alkoholu, po czym rzuciła się na jednego ze strażników, gryząc go i kopiąc. Agresywną kobietę obezwładniono i przewieziono ją na komisariat policji. (wes) KAMIENIAMI W LAMPY. Dwóch pijanych mężczyzn zabawiało się rozbijaniem kamieniami lamp na Plantach przy ul. Franciszkańskiej i Olszewskiego. Mieszkanka Krakowa, będąca świadkiem ich poczynań, zgłosiła to strażnikom miejskim, którzy wkrótce zatrzymali na ul. Grodzkiej rozpoznanych przez nią sprawców. Mężczyźni znieważali strażników, stawiając opór i usiłując zbiec. Obaj zostali przewiezieni do komisariatu Policji przy ul. Szerokiej. (wes) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.18/Krakow/18/18.html POPIELNICZKĄ W TAKSÓWKARZA. We czwartek tuż przed północą policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn (19 i 20 lat), podejrzewanych o pobicie taksówkarza. Sprawcy wsiedli do taksówki wraz z dwiema kobietami, zamówili kurs na ul. Meiselsa i w trakcie jazdy zaczęli się zachowywać agresywnie wobec kierowcy - m.in. rzucili w jego stronę samochodową popielniczką. Gdy kierowca zatrzymał pojazd i kazał awanturującym się pasażerom wysiąść, ci wprawdzie wysiedli, ale jeden z nich kopniakiem wybił szybę w taksówce. Wówczas kierowca wezwał pomoc. Przewiezieni do aresztu mężczyźni będą odpowiadać za pobicie i uszkodzenie mienia. (wes) ODZYSKANY PORTFEL. Podczas jazdy autobusem MPK, we czwartek po południu, jedna z pasażerek zorientowała się, że skradziono jej portfel z dokumentami oraz pieniędzmi i zaalarmowała kierowcę, który wezwał policyjny patrol. Przybyli funkcjonariusze zatrzymali podejrzewanego o kradzież kieszonkową 27-letniego mężczyznę i odzyskali portfel z zawartością. W ręce policji wpadł również23- latek, przy którym znaleziono telefon komórkowy, skradziony jakiś czas temu w innym województwie. Obecnie policja sprawdza, jak zatrzymany wszedł w posiadanie tej komórki. (wes) DWÓCH NA JEDNĄ. Do siedziby Straży Miejskiej zgłosiła się kobieta, która oświadczyła, że na ul. Stojałowskiego została napadnięta przez dwóch mężczyzn, którzy zabrali jej telefon komórkowy. Po penetracji terenu z udziałem poszkodowanej strażnicy ujęli rozpoznanych przez nią sprawców i przekazali ich policji. (wes) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.16/Krakow/25/25.html ODPRACUJE POKAZYWANIE. Decyzją sądu mężczyzna, który pokazywał swe narządy płciowe, wywołując zgorszenie w miejscu publicznym, musi odpracować 25 godzin na cele społeczne. Sąd, który na wniosek Straży Miejskiej orzekł ten wyrok, ograniczył mu też wolność na 1 miesiąc. (wes) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.15/Krakow/13/13.html Bezkarni do czasu Rozbojowcy z Prądnika Trzech 18-latków, zatrzymanych po dokonanym na dwóch mężczyznach rozboju przy ul. Akacjowej, okazało się również sprawcami trzech innych ulicznych napadów. Bandyci grozili swym ofiarom albo działali z zaskoczenia - na tzw. wyrwę. Trójka nieuczących się i niepracujących młodych ludzi we wtorek, w jednym z centrów handlowych, upatrzyła sobie dwie ofiary. Starsi od nich o kilka lat mężczyźni zostali przy ul. Akacjowej zaczepieni, obezwładnieni i zmuszeni do oddania wszystkiego, co posiadali. A nie było tego wiele - zaledwie 5 zł i paczka papierosów. Niewielki łup nie był jednak tym najgorszym, co mogło spotkać przestepców. Akurat w momencie dokonywania przez nich przestępstwa przejeżdżali tamtędy policjanci z innego komisariatu, którzy przekazali informacje o zdarzeniu i uciekających sprawcach kolegom z sekcji kryminalnej III komisariatu i ci zatrzymali ulicznych bandytów. - Potem okazało się, że cała trójka grasowała w rejonie Prądnika już od kilku tygodni i na pewno ma na swym koncie przynajmniej jeszcze trzy podobne przestępstwa - mówi podkomisarz Sylwia Bober z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Na razie zatrzymanym udowodniono dokonanie 18 grudnia napadu przy ul. Opolskiej na chłopaka, któremu zabrali plecak z książkami i komórką oraz 9 stycznia przy ul. Pijarów - obrabowanie 14-latka, który także stracił telefon. Także oni zaatakowali jeszcze pod koniec listopada 20-letniego mężczynę, wyrywając mu z ręki telefon komórkowy. Funkcjonariusze prowadzący tę sprawę nie wykluczają, że czynów z udziałem trzech przebywających w policyjnym areszcie 18-latków jest o wiele więcej. (MADE) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.15/Krakow/15/15.html Włamywacze z Podgórza Za dokonanie blisko 60 włamań odpowiedzą przed krakowskim sądem dwaj mieszkańcy Podgórza. Grożą im kary do 10 lat więzienia. Według prokuratury 20-letni Marek S. oraz 19-letni Łukasz K. od stycznia do września 2003 r. włamywali się do samochodów osobowych w rejonie ronda Matecznego i okolicznych ulic. W śledztwie ustalono, że sprawcy dostawali się do wnętrz aut poprzez wyważenie zamków w drzwiach, wybicie szyby lub wyjęcie uszczelki. Potem zabierali m.in. radioodtwarzacze i dokumenty. Skradzione przedmioty przechowywali w piwnicy należącej do jednego z nich, a następnie sprzedawali na placu targowym, dzieląc się zyskami po połowie. Zgromadzone w toku dochodzenia dowody pozwoliły na przypisanie młodocianym sprawcom 54 włamań do samochodów i kradzież przedmiotów o łącznej wartości ponad 57 tys. zł. W dwóch przypadkach sprawcy d Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick cd 11.09.04, 10:04 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.15/Krakow/15/15.html Włamywacze z Podgórza Za dokonanie blisko 60 włamań odpowiedzą przed krakowskim sądem dwaj mieszkańcy Podgórza. Grożą im kary do 10 lat więzienia. Według prokuratury 20-letni Marek S. oraz 19-letni Łukasz K. od stycznia do września 2003 r. włamywali się do samochodów osobowych w rejonie ronda Matecznego i okolicznych ulic. W śledztwie ustalono, że sprawcy dostawali się do wnętrz aut poprzez wyważenie zamków w drzwiach, wybicie szyby lub wyjęcie uszczelki. Potem zabierali m.in. radioodtwarzacze i dokumenty. Skradzione przedmioty przechowywali w piwnicy należącej do jednego z nich, a następnie sprzedawali na placu targowym, dzieląc się zyskami po połowie. Zgromadzone w toku dochodzenia dowody pozwoliły na przypisanie młodocianym sprawcom 54 włamań do samochodów i kradzież przedmiotów o łącznej wartości ponad 57 tys. zł. W dwóch przypadkach sprawcy działali wspólnie z osobą nieletnią. Oskarżeni przyznali się do winy i wskazali piwnicę, w której przechowywali skradzione przedmioty. Przed sądem będą odpowiadać z wolnej stopy, bowiem policja nie składała wniosków do prokuratury o stosowanie wobec nich środków zapobiegawczych w postaci aresztu. (STRZ) dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.04/Krakow/18/18.html NOCNA BÓJKA. Do komisariatu policji przy ul. Szerokiej odwieźli strażnicy miejscy czworo uczestników nocnej bójki (w tym jedną kobietę), zatrzymanych na ul. Floriańskiej. Interweniujący funkcjonariusze rozdzielili bijących się, lecz nie udało im się ustalić przyczyny konfliktu, gdyż młode osoby wzajemnie się obwiniały o wszczęcie bójki. (wes) miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2267462.html Pijany mężczyzna napastował kobietę na ulicy ire 03-09-2004 , ostatnia aktualizacja 03-09-2004 21:28 Niespełna promil alkoholu we krwi miał mężczyzna, który w biały dzień usiłował obnażyć młodą kobietę na ulicy w Krakowie Krakowska prokuratura oskarżyła 34-letniego Dariusza Ł., że usiłował doprowadzić ofiarę "do poddania się innej czynności seksualnej". Jak ustalono, w lipcu tego roku mieszkaniec Podkarpacia podszedł od tyłu do kobiety idącej ulicą Romanowicza do domu. Najpierw chwycił ją za ubranie, a następnie zasłonił usta dłonią i powiedział: "Daj, ściągnę ci stanik, nic ci nie zrobię". Wystraszona kobieta zdołała się oswobodzić i uciekła do miejsca swojej pracy. Stamtąd zawiadomiła policję. Natychmiast wysłany patrol zatrzymał podejrzanego. Ten przyznał się, że klepnął kobietę w ramię, ale tylko, żeby ją nastraszyć. dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.05/Krakow/17/17.html NÓŻ ZAMIAST PIENIĘDZY. Na ul. Szczepańskiej Straż Miejska ujęła dwóch mężczyzn, którzy nie zapłacili taksówkarzowi za kurs i grozili mu nożem. Przy zatrzymanych znaleziono nóż kuchenny. (jś) dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.06/Krakow/13/13.html Nie chciał skrzywdzić? 34-letni Dariusz Ł., który w lipcowe popołudnie zaatakował na jednej z krakowskich ulic młodą kobietę, odpowie przed sądem. Grozi mu kara do pięciu lat więzienia. W lipcu tego roku do idącej ulicą kobiety podszedł mężczyzna. Najpierw chwycił ją za ramię, a potem zasłaniając usta ręką, powiedział, że zdejmie jej stanik, zapewniając jednocześnie, że nie zrobi jej krzywdy. Kobiecie udało się uciec, a potem poinformować policję, która zaraz ujęła napastnika. Jak się okazało, mężczyzna miał we krwi 0,85 promila alkoholu. Prokuratura zarzuciła Dariuszowi Ł. usiłowanie doprowadzenia kobiety do "poddania się innej czynności seksualnej". Oskarżony nie przyznał się do winy. W prokuraturze twierdził, że klepnął kobietę w ramię, bo chciał ją nastraszyć, ale nie miał zamiaru zrobić jej krzywdy. (STRZ) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 11.09.04, 10:39 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.11/Krakow/05/05.html Z trybun do klas - Sportowe sukcesy krakowskiej piłki - niestety - przekładają się coraz bardziej na problemy wychowawcze - twierdzi policja Dwaj gimnazjaliści przez kilka dni stosowali przemoc psychiczną wobec kolegi z klasy, chcąc go zmusić do tego, by przyszedł na lekcje w koszulce klubu piłkarskiego, któremu kibicowali. Przerwała to dopiero interwencja nauczycieli i policji. - Niestety, obserwujemy coraz więcej takich zachowań. Dwa pierwszoligowe kluby piłkarskie w mieście i animozje ich sympatyków znajdują - niestety - negatywne odbicie także w szkołach - uważa nadkomisarz Jacek Górecki, naczelnik sekcji ds. nieletnich i patologii Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. 15-latka, uczęszczającego od września do gimnazjum na terenie Krowodrzy, sympatyka jednego z klubów piłkarskich, od początku szantażowało dwóch kolegów z klasy, zdeklarowanych fanów drugiej krakowskiej, pierwszoligowej drużyny. Przez parę dni dręczyli go psychicznie, grozili mu pobiciem, żądając, by przyszedł do szkoły w koszulce ich ulubionej drużyny. Chłopak odmawiał, a ponieważ kierowane przez kolegów z klasy groźby były coraz bardziej konkretne - powiadomił o wszystkim nauczycieli. - Dyrekcja szkoły zachowała się tak jak trzeba, nie udawała - jak to często bywa - że nie ma problemu, nie zamierzała przeczekać, tylko dała nam natychmiast znać - mówi nadkom. J. Górecki. - I rozwiązaliśmy sprawę w kilka godzin, a obu sprawców czeka teraz rozprawa w sądzie dla nieletnich. Niestety, najczęściej szkoły informują nas o takich przypadkach przemocy, dokonywanych w szkołach lub w ich pobliżu, długo po ich zaistnieniu. A to powoduje wśród nieletnich sprawców poczucie bezkarności i zazwyczaj eskalację popełnianych czynów karalnych. W tym roku szkolnym, mimo że minęły dopiero dwa tygodnie, do krakowskiej policji napłynęło już kilkanaście sygnałów o podobnych zdarzeniach, z których większość w jakiś sposób ma właśnie podłoże "kibicowskie". Animozje znajdujące dotychczas swe odbicie w kontaktach międzyosiedlowych, przekładają się teraz także na stosunki szkolne. Szczególnie dotyczy to gimnazjów. - Agresja rówieśnicza staje się już bardzo poważnym problemem. Młodzi ludzie najpierw psychicznie "dojeżdżają" swe ofiary, potem stosują represje fizyczne - opowiada policjant z zespołu ds. nieletnich w jednym z krakowskich komisariatów. - Sportowe sukcesy krakowskiej piłki - niestety - przekładają się coraz bardziej na problemy wychowawcze. Dotyczy to szczególnie młodych ludzi z rejonu Kurdwanowa, Piasków Wielkich, Swoszowic, a także Azorów i Krowodrzy. W wakacje policja odpoczęła od takich problemów. Obecnie do funkcjonariuszy docierają operacyjne informacje o tym, że szalikowcy Cracovii i Wisły zamierzają zintensyfikować swe bojowe kontakty, ale już nie na stadionach i przed nimi, lecz w bardziej neutralnych miejscach. Policja obawia się, że może być do nich zaliczona szkoła, a przede wszystkim osiedla. - Dlatego prosimy rodziców, nauczycieli o wszelkie sygnały o takich niepokojących spostrzeżeniach - wystarczy do nas zadzwonić - tel. 6153-134 - mówi naczelnik J. Górecki. dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.11/Krakow/11/11.html Nastoletni włamywacze Policja zatrzymała dwóch nastolatków, podejrzewanych o włamanie do kiosku przy ul. Jaremy. Jeden z nich ma zaledwie 15 lat, drugi - niespełna 18, ale na koncie już zasądzony poprawczak. W nocy z czwartku na piątek policja otrzymała anonimowe zgłoszenie, że w pobliżu kiosku przy ul. Jaremy "kręcą się jacyś podejrzani mężczyźni". Wysłano na miejsce radiowóz. - Policjanci z III Komisariatu, dojeżdżając na miejsce, zauważyli dwie uciekające postacie. Po krótkim pościgu ujęli obydwu uciekinierów. Jeden z nich to 15-latek, drugi - niespełna 18-letni podał funkcjonariuszom nieprawdziwe dane osobowe i dodatkowo okazało się, że jest poszukiwany do odbycia kary - zasądzonej przez sąd rodzinny i nieletnich - w zakładzie poprawczym - mówi Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji. Nocny skok dla obydwu chłopców zakończył się w komisariacie. Wprawdzie 15-latek po przesłuchaniu został oddany pod opiekę rodziców, ale nie oznacza to koniec jego kłopotów. Za swój czyn będzie opowiadał przed sądem dla nieletnich. Jego kompan na razie wylądował w policyjnej izbie dziecka, w niedługim czasie czeka go jednak wyjazd do zakładu poprawczego. (EK) dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.11/Krakow/n1/n1.html FERALNE ZAKUPY. Wizytą w komisariacie i postawieniem zarzutu kradzieży zakończyły się dla 25-letniej kobiety zakupy w sklepie z odzieżą w centrum Krakowa. Według policji zamierzała ona przywłaszczyć sobie spódnicę wycenioną na 259 zł. Wchodząc do przymierzalni zabrała z sobą trzy rzeczy, w trakcie przymierzania poprosiła ekspedientkę o podanie czwartej. Wychodząc, oddała jednak tylko trzy. Wówczas ekspedientka wezwała policję. Spódnica znalazła się pod kurtką klientki. W dodatku podczas przeszukania zatrzymanej policjanci znaleźli dowód osobisty młodego mężczyzny. (ek) ROZEBRANE NA ZŁOM. Przy ul. Zakopiańskiej strażnicy miejscy zauważyli dwóch mężczyzn demontujących ogrodzenie. Jak się okazało, ogrodzenie było rozbierane bez wiedzy właściciela, a część już została sprzedana w skupie złomu. Obydwaj sprawcy staną przed sądem. (wes) ODPOWIEDZĄ ZA NAPAŚĆ. Strażnicy miejscy, interweniujący wobec nieprawidłowo parkującej kobiety, zostali zaatakowani przez dwóch nietrzeźwych mężczyzn. Napastnicy zostali obezwładnieni i doprowadzeni do radiowozu, a następnie odstawieni na policję. Będą teraz odpowiadać za czynną napaść na funkcjonariuszy. (wes) Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 12.09.04, 13:01 http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2271623.html Z bejsbolem po kabel miedziany PAP, lko 06-09-2004 , ostatnia aktualizacja 06-09-2004 15:54 Około 200 metrów miedzianych kabli próbowali ukraść złodzieje z budowy drogi krajowej nr 4 pomiędzy Krakowem a Wieliczką. Wywóz kabli udaremniono, ale nie nadają się one do ponownego montażu, gdyż zostały pocięte. Straty oszacowano na 50 tys. zł. - Na budowę wtargnęła zorganizowana i uzbrojona w drewniane pałki grupa 10 złodziei. Aby się dostać do kabli telekomunikacyjnych, bandyci wyłamali trzy studzienki kanalizacji teletechnicznej, które były zabezpieczone betonowymi pokrywami i zamkami - poinformowała w poniedziałek Magdalena Chacaga z krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Złodziei zauważyli agenci ochrony wynajęci przez wykonawcę, ale - jako że było ich tylko dwóch - bali się podejmować interwencję w stosunku do dziesięciu uzbrojonych mężczyzn, więc wezwali policję. Chacaga ocenia, że złodzieje okradający drogi z elementów, które można potem sprzedać jako surowce wtórne, stają się coraz bardziej bezczelni. Na początku tego roku GDDKiA walczyła z plagą kradzieży ogromnych aluminiowych tablic drogowskazowych znajdujących się na autostradowej obwodnicy Krakowa, które bandyci demontowali w nocy, prawdopodobnie przebrani za drogowców. http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2271622.html Kidnaperzy w areszcie PAP, lko 06-09-2004 , ostatnia aktualizacja 06-09-2004 15:51 Policjanci z krakowskiego Centralnego Biura Śledczego rozbili grupę przestępczą, która miała związek z porwaniem 18-latka, syna jednego z małopolskich przedsiębiorców czytaj dalej » r e k l a m a Sześciu podejrzanych o porwanie dla okupu przebywa w areszcie. Jeden z nich został zatrzymany w sierpniu, pięciu pozostałych w pierwszych dniach września. W gronie tym jest syn znanego krakowskiego biznesmena. - Mężczyźni mają od 20 do 35 lat, są mieszkańcami Krakowa. Większość z nich była już karana m.in za oszustwa i kradzieże - poinformował w poniedziałek rzecznik małopolskiej policji młodszy inspektor Dariusz Nowak. Do porwania doszło na początku lipca tego roku. Policja i prokuratura dla dobra postępowania i ze względu na bezpieczeństwo rodziny nastolatka nie chce ujawniać szczegółów tego zdarzenia. Wiadomo, że 18-latek został uprowadzony z ulicy, kiedy czekał na umówione spotkanie. Za uwolnienie chłopaka porywcze zażądali kilkuset tysięcy złotych. Grozili telefonicznie jego bliskim, że jeśli nie dostaną pieniędzy porwanemu "stanie się krzywda" i rodzice "więcej nie zobaczą syna". Rodzina zawiadomiła policję. Po dwóch dniach chłopak został uwolniony - znaleziono go przywiązanego do drzewa w lesie w okolicach Olkusza. http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.07/Krakow/e1/e1.html KRADŁ I PIŁ. Strażnicy miejscy, którzy podjęli interwencję wobec dwóch mężczyzn pijących alkohol w miejscu niedozwolonym przy ul. Daszyńskiego, po wylegitymowaniu ich stwierdzili, iż jeden z nich jest poszukiwany przez policję z powodu kradzieży. Zatrzymany został więc przewieziony do II komisariatu przy ul. Lubicz. (wes) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.08/Krakow/23/23.html SŁOWEM W PRZECHODNIÓW. Na skrzyżowaniu ul. Karmelickiej i Garbarskiej zatrzymano mężczyznę, który zastępował drogę przechodniom i obrzucał ich wulgarnymi słowami. Ponieważ gwałtownie opierał się interweniującej Straży Miejskiej, zakuto go w kajdanki. (jś) Z MIESZKANIA DO MIESZKANIA. Dwaj krakowianie, karani już wcześniej za rozboje, korzystając z niedomkniętych drzwi, weszli do mieszkania przy ul. Brogi; wynieśli sprzęt rtv, dywan i zegar, a zbudzonego hałasem właściciela pobili. Ten wezwał policję, a gdy funkcjonariusze byli na miejscu, dostali sygnał, iż 2 złodzieje włamują się do mieszkania przy ul. Miechowity. Przy zatrzymanych rabusiach znaleziono w sumie łupy za 3 tys. złotych. (made) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.08/Krakow/13/13.html Kieszonkowcy i sposób "na ciocię" Przywitanie i przeszukanie Złodzieje i oszuści, których codziennie przynajmniej kilkunastu działa w centrum Krakowa, po okradaniu turystów metodą "na policjanta", zastosowali nową - rabując osobisty bagaż, pieniądze i dokumenty w trakcie przypadkowego ulicznego spotkania z rzekomym członkiem rodziny. Ostatnio spotkało to starszą kobietę na Plantach (która rozpoznała zatrzymanych chwilę potem sprawców). Turystka idąca z podręcznym bagażem w kierunku dworca kolejowego nagle zauważyła pędzącą w jej kierunku młodą kobietę. Ta uśmiechnięta, rzuciwszy się jej na szyję, wręcz demonstracyjnie pytała, co u niej słychać. Nazywając ją przy tym "ciocią", okazywała wielkie zainteresowanie i mnóstwo serdeczności. Zakłopotana usiłowała sobie przypomnieć, skąd zna siostrzenicę. Nie zdążyła, gdy nagle do obu pań podbiegł 40-letni mężczyzna. Krzycząc i awanturując się, wywołał u turystki kolejne zaskoczenie, bowiem uderzył w twarz starszą panią, nakazując, by odczepiła się od jego dziewczyny. Zdezorientowanej i zbulwersowanej tym wszystkim kobiecie wreszcie udało się oddalić, ale odchodząc spostrzegła, że w wyniku "rodzinnego" spotkania utraciła portfel z zawartością kilkuset złotych oraz dokumentami. Szybko zawiadomiła o wszystkim pobliski patrol, a policjanci zatrzymali 30-letnią kobietę i 40- letniego mężczyznę. Obecnie sprawdzają, czy wcześniej oboje nie dokonywali podobnych ulicznych kradzieży. W wakacje bowiem w Krakowie dość często bowiem dochodziło do podobnych zdarzeń, których ofiarami byli przede wszystkim turyści, także zagraniczni. Zanotowano aż siedem przypadków okradzenia cudzoziemców przez udających policjantów oszustów. Poszukiwani sprawcy, z których jeden podawał się za obcokrajowca, a pozostali za funkcjonariuszy zajmujących się przestępczością narkotykową, okradli swe ofiary przynajmniej na kilka tysięcy euro. Do zwiedzających Kraków zazwyczaj podchodził osobnik podający się także za turystę, pytający o lokalizację jakiegoś obiektu. W trakcie rozmowy przy tej grupce pojawił się inny mężczyzna, przedstawił się jako policjant, twierdząc, że ma podejrzenie, iż w bagażu całej trójki mogą być narkotyki. Pytający o drogę turysta natychmiast pokazał mu, co ma w plecaku, potwierdzając nowo poznanym, że mają do czynienia z prawdziwym policjantem służb antynarkotykowych. W trakcie sprawdzania dokumentów i bagażu podręcznego przybyszom zza naszej zachodniej granicy ginęły pieniądze i dokumenty. - Przestępcy pragną zaskoczyć swe potencjalne ofiary, wywołać zamieszanie, zdezorientować - wtedy łatwiej je okraść - mówią policjanci z sekcji kryminalnej Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. - Niestety, szczególnie starsze osoby ulegają takiej presji, nie potrafią zachować się asertywnie. Metoda "na ciocię" jest nowa, nie wykluczamy, że poszkodowanych jest wielu, ale wstydzili się nam o tym zgłosić. (MADE) http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.09/Krakow/22/22.html BYŁ NATARCZYWY. Przy wejściu do kościoła Mariackiego funkcjonariusze Straży Miejskiej zainteresowali się mężczyzną, który żebrał w sposób natarczywy. Ponieważ odmówił on okazania dokumentów i próbował uciec, został doprowadzony do radiowozu i przewieziony na posterunek policji, gdzie zostały podjęte dalsze czynności. http://krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/399841.html Gang wpadł w sieci Czwartek, 9 września 2004r. Dziesięć osób wchodzących w skład narkotykowego gangu, zatrzymali we wtorek funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego i policjanci z Krakowa. To jedna z groźniejszych tego typu grup w kraju, powiązana najprawdopodobniej z ośrodkami handlu narkotykami w Holandii Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick cd 12.09.04, 13:02 krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/399841.html Gang wpadł w sieci Czwartek, 9 września 2004r. Dziesięć osób wchodzących w skład narkotykowego gangu, zatrzymali we wtorek funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego i policjanci z Krakowa. To jedna z groźniejszych tego typu grup w kraju, powiązana najprawdopodobniej z ośrodkami handlu narkotykami w Holandii. W ręce policji wpadła dokumentacja księgowa szajki a członek gangu prowadzący zapiski - najprawdopodobniej księgowy grupy, został zatrzymany, gdy próbował w popłochu ukryć papiery. Inne zatrzymania miały także spektakularny charakter. Jeden z przywódców szajki próbował schronić się u sąsiada, trzej inni, najprawdopodobniej przekonani, że udało im się zgubić ślad, ukryli się w podkrakowskiej willi, należącej do członków rodziny jednego z nich. Kolejny członek gangu został zatrzymany w drodze, podczas pozornie rutynowej kontroli drogowej zainscenizowanej przy współpracy policjantów z Krakowa i z Brzeska. - Wtorkowa akcja była efektem blisko rocznej pracy operacyjnej policjantów i prokuratury Kraków-Krowodrza - informuje Katarzyna Cisło z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. - Wcześniej w ręce policji wpadło kilku dilerów-detalistów i wreszcie przyszła kolej na jednoczesne zatrzymanie osób, które podejrzewane są o przewodzenie gangowi. Zatrzymani, mieszkańcy Krakowa w wieku od 20-40 lat, w większości notowani. W przeszukanych pomieszczeniach i przy zatrzymanych policja znalazła 2 pistolety, fałszywe paszporty, 44 tys. tabletek ecstasy wartości ok. 1,5 mln zł (prawdopodobnie przemyconych z Holandii) oraz znaczne ilości amfetaminy i haszyszu. Oprócz zarzutów związanych z narkotykami i posiadaniem broni, dwóm osobom zostaną przedstawione zarzuty kierowania grupą przestępczą, co jest zagrożone karą do 8 lat więzienia a pozostałym członkom gangu zarzut udziału w zbrojnej grupie przestępczej za co grożą 3 lata... No tak. Skoro jest tak niebezpiecznie - to strach kiedy dziecko samo do domu wraca z takiej szkoły... (po drodze nie ma krat oddzielających je od....?) miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2276078.html Klasa za kratą Joanna Jałowiec 08-09-2004 , ostatnia aktualizacja 09-09-2004 10:53 Dyrekcja SP nr 1 w Krakowie postanowiła zadbać o bezpieczeństwo swoich uczniów, zamykając przejście do klas żelazną kratą. Pomysł wywołał oburzenie rodziców, a sprawą zainteresowało się kuratorium. Ciężka, odsuwana na bok krata znajduje się półpiętrze budynku. Oddziela hol prowadzący do sal lekcyjnych od pozostałej części szkoły. Woźna otwiera ją tylko w czasie przerw. Jeśli do budynku chcą wejść postronne osoby lub rodzice, muszą wpisać swoje dane i cel wizyty w specjalnym zeszycie. Zamykana na haczyk krata ma chronić dzieci, ale rodzice skarżą się, że utrudnia wszystkim życie i jest... niebezpieczna. Szturm na pręty - W czwartek odprowadziłem dziecko do szkoły. Wybiła ósma, zadzwonił dzwonek, a krata dalej zamknięta - relacjonuje nasz czytelnik. - Na korytarzu zator, starsze dzieci popychają młodsze, przecież któreś z nich mogło złamać rękę - denerwuje się. Przez korek na korytarzu lekcje zaczęły się z 15-minutowym opóźnieniem. Boję się, co się stanie, jak w szkole wybuchnie pożar. Przecież dzieci się stratują! Mama czwartoklasistki Kasi opowiada o innej nieprzyjemnej sytuacji. Jej córka spóźniła się kilka minut na lekcję. Dziewczynka chciała dołączyć do reszty klasy, ale nie wpuszczono jej za kratę, musiała więc czekać na korytarzu do następnego dzwonka. - Dziecko zupełnie niepotrzebnie straciło udział w zajęciach - mówi kobieta. Mamy wyjścia awaryjne Po tych incydentach kilka osób zgłosiło swoje uwagi Elżbiecie Migockiej, dyrektorce szkoły. - Kratę zamykamy, żeby zagwarantować pełne bezpieczeństwo uczniom i mieć lepszą kontrolę nad osobami, które odwiedzają szkołę - tłumaczy Migocka. - Budynek znajduje się w centrum miasta (przy ul. św Marka), a w dzisiejszych czasach trzeba się spodziewać różnych niespodzianek. Twierdzi, że dzięki kracie dzieci czują się bezpieczniej. Jak zamierza rozwiązać problem tłumów na korytarzu? - Po pierwsze przesunęliśmy rozpoczęcie lekcji na różne godziny i teraz na raz przychodzą najwyżej cztery klasy. Po drugie, klasy mają wydzielone osobne miejsca na korytarzu, tak by czekając na pierwszy dzwonek, nie wchodziły sobie w drogę. Ten korek w czwartek to jednorazowe uchybienie, woźna rzeczywiście zbyt późno otworzyła kratę - wyjaśnia Migocka. Co ze spóźnieniami? - To zależy od tego, kiedy dziecko przyjdzie. Jeśli spóźni się 30 minut, to będzie musiało poczekać ten kwadrans. Anna Zdebska, wizytator z kuratorium oświaty, nie słyszała, by w jakiejś innej placówce edukacyjnej używano krat. Twierdzi, że wybór zabezpieczeń to decyzja dyrekcji. - Dziś będę sprawdzać, jak funkcjonuje "jedynka", oglądniemy też kratę i sprawdzimy, czy spełnia wymogi bezpieczeństwa - obiecuje. miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2276777.html Policyjny parasol nad gimnazjami W gimnazjum nr 30 działa już monitoring KRZYSZTOF KAROLCZYK / AGENCJA GA IAR, lko 09-09-2004 , ostatnia aktualizacja 09-09-2004 13:27 W prawie 40-stu krakowskich gimnazjach rusza program poprawy bezpieczeństwa. To wspólne przedsięwzięcie szkół, policji i władz miasta. Przez najbliższy rok wszyscy będą wspólnie pracować nad rozwiązaniem największych problemów danej szkoły. Na początek w każdym gimnazjum uczniowie dostaną do wypełnienia specjalne, anonimowe ankiety. - Dzięki temu dowiemy się, co trzeba zmienić w danej szkole - wyjaśnia nadkomisarz Tomasz Wachowicz z małopolskiej policji. Nie będzie to wiedza oparta o statystyki, ale o rzeczywistość - dodaje. Po analizie ankiet policja i władze każdej szkoły mają opracować wspólny plan działania. - Jeśli na przykład koło szkoły są ciemne i niebezpieczne miejsce porośnięte krzakami, to podejmujemy decyzję, żeby zainstalować tam lampę. Dzięki temu uczniowie przestaną się bać tamtędy chodzić - tłumaczy nadkomisarz Tomasz Wachowicz. Program poprawy bezpieczeństwa w gimnazjach to kolejna część projektu, który do Małopolski wprowadziła holenderska policja. W ubiegłym roku programem objęto między innymi miasteczko studenckie AGH. Policja i władze uczelni twierdzą, że teraz jest tam znacznie bezpieczniej. Odpowiedz Link Zgłoś
scur Re: cd 12.09.04, 17:38 Wiesz co, ten watek wyglada dosc zalosnie. Rozumiem, ze to Twoja prywatna krucjata, ale spojrz prawdzie w oczy: przeciez tu nikt poza Toba nie zaglada. Zgadzam sie z tym, ze Nowa HUta ma niezasluzenie opinie miejsca niebezpiecznego, ale tak super to tu znowu nie jest. W bialy dzien widzialam, jak dwoch gowniarzy (na oko gimnazjum) wyrwalo starszej pani torebke. Na osiedlach typu Centrum, takich zamknietych, bardzo latwo jest sie ukryc. Z kolei wysoka przestepczosc w centrum K-wa jest latwa do wytlumaczenia - przeciez tam mieszkaja najbogatsi,najwiecej tam turystow i pijanych studentow, bedacych najlatwiejszym lupem dla rabusia. A u nas w Hucie to nawet nie ma komu co ukrasc, bo bida. Tak jest w "starej" Nowej Hucie. Od znajomych wiem, ze na "nowych" blokowiskach jest bardziej nieprzyjemnie, bo przestrzen zdominowala tam mlodziez bez konkretnego zajecia. Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: cd 12.09.04, 18:34 Takie wydarzenia, jakie tutaj przytaczam, umykają na codzień mieszkańcom. Po prostu widzisz taki artykuł i przerzucasz kartkę dalej (wydaje Ci się on czymś normalnym we współczesnym świecie). Poza tym nie chcesz sobie zdawać sprawy z pewnych rzeczy. Chcesz czuć że Ciebie to nie dotyczy (tak jest z wieloma sprawami w życiu). Ale kiedy coś dzieje się w Nowej Hucie - to podkreśla się to dobitnie. Ludzie lubią mieć kozła ofiarnego - kogoś o kim można poplotkować i w ten sposób się jednoczyć. To jest problem. Taki wątek jak ten może mieć jeszcze kilka pozytywnych wydźwięków. Ludzie będą bardziej ostrożni (świadomi zagrożeń). A i politycy będą się starać "zaplusować" niwelując tego typu problemy. Potrzebne jest więcej wsparcia w policji i straży miejskiej (które mają dziś może 10% skuteczność - wręcz widać że ociągają się kiedy "fucha" jest trudna i niebezpieczna). Potrzebne są zorganizowane zajęcia dla młodzieży. Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 08.10.04, 18:21 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2330857.html Zabójstwo na Grzegórzkach lko 08-10-2004, ostatnia aktualizacja 08-10-2004 16:07 Siedemnastoletni chłopiec zginął w czwartek wieczorem w porachunkach pseudokibiców. Policjanci około dziesiątej wieczorem odebrali zawiadomienie, że na chodniku przy ulicy Szafera leży chłopiec. Ranny, mimo operacji, zmarł około północy. Przyczyną śmierci były rany zadane nożem. Prowadzone przez policję postępowanie wskazuje na porachunki pomiędzy kibicami piłkarskimi. Policja zatrzymała już pseudokibica podejrzanego o zadanie śmiertelnego ciosu. Policja nie ujawnia na razie szczegółów śledztwa. Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 08.10.04, 18:29 http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.18/Krakow/0305/0305.html Groził nożem Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście Zachód skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 21-letniemu Krzysztofowi K., któremu zarzuciła kierowanie gróźb karalnych pod adresem obywatela algierskiego - z powodu jego przynależności narodowej i rasowej. Prokuratura ustaliła, że w czerwcu obywatel Algierii został zaczepiony na ul. św. Gertrudy przez nieznanego mężczyznę, który żądał papierosa. Pokrzywdzony odmówił, wówczas sprawca, wytykając mu pochodzenie, wyjął nóż i "kierując jego ostrze w stronę głowy", groził pozbawieniem życia. Znajomi napastnika usiłowali go uspokoić. Skuteczna okazała się jednak dopiero interwencja funkcjonariuszy Straży Miejskiej. Krzysztof K. przesłuchany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do winy. Twierdził, że to pokrzywdzony pierwszy wyciągnął nóż. Sprawdzając wersję podejrzanego ustalono, że pokrzywdzony posiadał przy sobie scyzoryk, ale go nie użył. Za stosowanie przemocy lub "groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej" przewidziana jest kara od 3 miesięcy do lat 5. (STRZ) http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2297636.html Prokurator żąda dożywocia dla zabójcy sąsiadów sid 21-09-2004, ostatnia aktualizacja 21-09-2004 22:25 Kary dożywotniego więzienia zażądał wczoraj prokurator dla Andrzeja K., który zastrzelił dwoje swoich sąsiadów i ranił ich krewną. Tragedia rozegrała się trzy lata temu w kamienicy przy ul. Garczyńskiego. Andrzej K. czekał na swoje ofiary na klatce schodowej. W ręku miał pistolet. - Ciesz się, sk...synu, zrujnowałeś mi życie - krzyknął do swojego sąsiada Artura R., który dostał pięć kul. Siedem kul dosięgło po chwili jego żonę Agnieszkę. Strzały usłyszał ojciec Artura R., który był w piwnicy. Gdy wyszedł na klatkę, ugodziły go trzy następne kule. Przeżyła tylko Agnieszka R. Jest sparaliżowana. Tłem dramatu był sąsiedzki spór o mieszkanie. Andrzej K. sięgnął po broń, po niekorzystnym dla siebie wyroku sądowym w sporze z sąsiadami. Zdaniem prokuratury Andrzej K. od początku chciał zabić, o czym zdaniem oskarżyciela świadczy choćby liczba oddanych strzałów. Oskarżony nie przyznał się do zamiaru zabójstwa. Prokurator zażądał dla niego kary dożywotniego więzienia z zastrzeżeniem, że Andrzej K. mógłby ubiegać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po 50 latach. Wyrok zapadnie w przyszłym tygodniu. http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.29/Krakow/06/06.html Przerwane rozboje w parku Bednarskiego Szukanie ofiar Czterech sprawców 16 ulicznych napadów w podgórskim parku Bednarskiego, którymi kierowała 16-letnia dziewczyna, zatrzymano w trakcie dokonywania kolejnych dwóch rozbojów. Ofiarami młodych przestępców zawsze byli uczniowie pierwszych klas, znajdujących się w pobliżu dwóch szkół średnich. Już kilkanaście dni temu dyrekcje Zespołu Szkół Gastronomicznych i IV LO poinformowały policję o zdarzających się napadach na uczniów idących przez znajdujący się w pobliżu park Bednarskiego. Skierowano tam policjantów z V komisariatu, którzy po paru dniach zatrzymali czwórkę napastników: 16-letnią dziewczynę, 17-latka i dwóch 18-latków. Sprawcy zawsze działali podobnie - do młodych chłopców spędzających tam czas po lekcjach podchodziła dziewczyna, żądała wydania pieniędzy albo cennych przedmiotów. Jeżeli ci, mimo kompletnego zaskoczenia, jednak odmawiali, wtedy wzywała na pomoc swych kolegów. Ci już nie pytali, ale grozili użyciem noża albo rozbitej butelki. - Jak już ustaliliśmy cała czwórka ma na swym sumieniu 16 przestępstw, w tym aż 13 rozbojów - mówi młodszy inspektor Robert Hahn, komendant V komisariatu. - To wszystko to efekt ich działania w tym rejonie i to tylko od początku września. Z reguły ich łupem padały drobne kwoty pieniędzy, telefony komórkowe oraz odzież. Inicjująca większość z tych napadów 16-latka trafiła już decyzją sądu do schroniska dla nieletnich, a dwaj 18-latkowie do aresztu śledczego. Funkcjonariusze sprawdzają obecnie, czy grupa ta nie ma na swym koncie innych podobnych przestępstw dokonywanych także w innych rejonach Krakowa. Policja obawia się teraz, że po tym jak we wrześniu ofiarami takich bandyckich grupek nie tylko na terenie Podgórza stawali się uczniowie pierwszych klas gimnazjów i szkół średnich, to samo spotka w październiku młodych ludzi rozpoczynających w Krakowie studia. - Co prawda, część z nich, np. 3,5 tys. studiujących na AGH, przejdzie odpowiednie szkolenia wiktymologiczne, to samo dotyczy także pierwszoroczniaków z Politechniki Krakowskiej, jednak większość z przyjezdnych nie wie kompletnie, jak nie stać się ofiarą przestępstwa - uważa nadkomisarz Małgorzata Ciesielska, specjalista ds. prewencji kryminalnej w Komendzie Miejskiej Policji w Krakowie. - Nie wiedzą, jakich miejsc należy unikać, a przy tym zachowują się naiwnie, nierzadko podejmują z takimi napastnikami rozmowę, reagują na zaczepki i dają sprawcom szanse na zdobycie psychicznej przewagi. http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2314109.html Są podejrzani w sprawie rozbojów i zabójstwa mieszkańca Podgórza Ire 29-09-2004 , ostatnia aktualizacja 29-09-2004 20:41 Dwaj młodzi mężczyźni spod Krakowa, których dziś aresztowano pod zarzutem brutalnych rozbojów na mieszkańcu Podgórza, mogą mieć związek z jego tajemniczym zniknięciem i zabójstwem Ciało Jacka F. wyłowiono w lipcu z Jeziora Rożnowskiego. Wypłynęło na powierzchnię wody, mimo że ręce i nogi miało spętane drutem kolczastym i obciążone pustakami. Daleko posunięty rozkład uniemożliwiał początkowo jego identyfikację. Dopiero badania DNA ujawniły, że to zwłoki mieszkańca Krakowa, który kilka miesięcy wcześniej padł ofiarą brutalnych rozbojów. Mężczyzna mieszkał z przyjaciółką i dziećmi w Podgórzu. W marcu pierwszy raz zapukali do nich bandyci. Nieświadoma zagrożenia kobieta wpuściła obce osoby, ponieważ znały imię i nazwisko Jacka F. W środku przestępcy zażądali pieniędzy, bijąc wszystkich domowników. Ponieważ nie otrzymali satysfakcjonującej sumy, zabrali m.in. karty bankomatowe i telefon komórkowy. W następnych dniach po napadzie Jacek F. dostawał telefoniczne pogróżki z żądaniem pieniędzy. Bandyci powtórnie wtargnęli do jego mieszkania, bijąc go i łamiąc mu nogę. Odpuścili dopiero, gdy ktoś im doniósł o zawiadomieniu policji przez przerażoną kobietę. W czerwcu mężczyzna przestał stawiać się na wezwania prokuratury prowadzącej śledztwo. Przyjaciółka zapewniała policjantów, że nie wie, gdzie on jest. Sądziła, że może ukrywać się przed prześladowcami. Prokuratura początkowo ustaliła tylko pasera, który telefonował ze skradzionej komórki. Przełomem okazało się wyłowienie ciała zamordowanego mężczyzny. Prowadzący śledztwo nie ujawniają, w jaki sposób dotarli w następnych tygodniach do sprawców rozbojów. Oprawcami okazali się dwaj mieszkańcy podkrakowskich miejscowości, notowani wcześniej przez policję. Młodzi mężczyźni, wiedząc, że prasa publikuje ich portrety pamięciowe, rzadko opuszczali miejsce swojego zamieszkania. Po zatrzymaniu przyznali się do rozbojów, ale zaprzeczyli udziałowi w zabójstwie. Wstępnie ustalono, że działali na zlecenie osoby, która znała Jacka F. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mógł to być nawet ktoś z rodziny ofiar napaści. Prokurator Krzysztof Urbaniak, szef podgórskiej prokuratury, nie podaje szczegółów śledztwa. - W najbliższym czasie powinno dojść do kolejnych zatrzymań - zapowiada. http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2314103.html Nowa przychodnia dla uzależnionych studentów w Krakowie os 29-09-2004 , ostatnia aktualizacja 29-09-2004 20:39 W poło Odpowiedz Link Zgłoś
stalynick cd 08.10.04, 18:31 miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2314103.html Nowa przychodnia dla uzależnionych studentów w Krakowie os 29-09-2004 , ostatnia aktualizacja 29-09-2004 20:39 W połowie października w Krakowie ruszy Poradnia Chorób Środowiskowych dla Studentów. Młodzi ludzie będą mogli leczyć w niej uzależnienia od narkotyków, alkoholu, hazardu i komputera. Przychodnia będzie działać na terenie Szpitala Uniwersyteckiego przy ul. Śniadeckich 16. Student będzie mógł przyjść do niej z ulicy i oddać się pod opiekę psychologa, psychiatry, toksykologa. Na razie przychodnia utrzymywana będzie ze środków Collegium Medicum UJ. - Mamy jednak nadzieję na zawarcie kontraktu na jej prowadzenie z Narodowym Funduszem Zdrowia. Niewykluczone, że zbiorowa psychoterapia studentów uzależnionych będzie się odbywała w Kopalni Soli w Wieliczce, tak by przez jakiś czas odizolować ich od reszty środowiska - poinformował wczoraj prof. Janusz Pach, szef Instytutu Toksykologii Collegium Medicum UJ. Motorem powstania przychodni jest program ogólnopolskiej akcji antynarkotykowej "Uczelnie wolne do narkotyków", prowadzonej z inicjatywy Barbary Labudy, sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP. dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.30/Krakow/11/11.html Pokłócili się o rower Za zabójstwo odpowie przed krakowskim Sądem Okręgowym 46-letni Eugeniusz J. Grozi mu kara od 8 lat do dożywotniego więzienia. Do zabójstwa doszło w grudniu ubiegłego roku na terenie posesji przy ul. Chełmońskiego. Według prokuratury Eugeniusz J., działając z zamiarem pozbawienia życia Mariana K., zadał mu kilka ciosów krzesłem, powodując rozległe obrażenia głowy, żeber i nerek. Do zabójstwa doszło na tle sporu. Eugeniusz miał zarzucić koledze Marianowi K., że ten skradł mu rower. Oskarżony o zabójstwo nie przyznał się do winy. W wyjaśnieniach złożonych w prokuraturze stwierdził, że tego dnia nie wychodził z domu. dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.05/Krakow/c03/c03.html Trzeci wyrok Za pierwszym razem został uniewinniony Na 15 lat więzienia skazał krakowski Sąd Apelacyjny 35-letniego Piotra P., złapanego przez policję podczas przewożenia, ukrytych w dywanie, zwłok mężczyzny. Wyrok jest prawomocny. Sprawa toczyła się przed sądem trzy razy. Do zabójstwa doszło w październiku 1996 roku w kamienicy przy ul. Gazowej 11 w Krakowie. Policja dowiedziała się o zbrodni po telefonie jednej z osób, która widziała czterech mężczyzn, usiłujących upchać w bagażniku mercedesa zawinięte w dywan ciało. Wszystkich mężczyzn aresztowano w kilka minut od zdarzenia. Prokuratura ustaliła, że zabójcą jest 35-letni Piotr. P., który był winien Jerzemu D. około 5 tys. zł. Pozostałym aresztowanym - 43-letniemu Ignacemu N. oraz 32- Markowi G. prokuratura postawiła zarzut pomocnictwa w zbrodni. Sprawa czwartego z zatrzymanych wyłączona została do odrębnego rozpoznania. W lipcu 1998 roku rozpoczął się przed krakowskim sądem proces, który zakończył się skazaniem Ignacego N. na 3 lata więzienia, zaś Marka G. na 2 lata więzienia. Piotr P., na którym ciążył zarzut zabójstwa, został uniewinniony. Sąd uznał, że nie można jednoznacznie stwierdzić, który z mężczyzn naprawdę dokonał zbrodni. Sąd Apelacyjny skierował sprawę do ponownego rozpoznania. W kolejnym procesie Piotrowi P. wymierzono karę 15 więzienia. Natomiast Ignacy N. oraz Marek G. skazani zostali na kary 3 i 2 lat więzienia. Według sądu motywem zbrodni był niespłacony przez Piotra P. dług, zaciągnięty u Jerzego D. na prowadzenie lokalu rozrywkowego. Tymczasem Sąd Apelacyjny uchylił wyrok skazujący Piotra P. i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Według sądu proces opierał się na poszlakach, które nie zostały drobiazgowo zanalizowane. Wyroki dwóch oskarżonych o pomocnictwo mężczyzn: 43-letniego Ignacego N. oraz 31- Marka G. zostały utrzymane w mocy. Tak więc na ławie oskarżonych w ponownym procesie zasiadł już tylko Piotr P. Sąd Okręgowy w Krakowie w lutym tego roku skazał go na karę 25 lat więzienia. Sąd Apelacyjny w Krakowie złagodził karę do 15 lat więzienia. Wyrok jest prawomocny. (STRZ) dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.06/Krakow/20/20.html 15-LETNI ROZBÓJNIK. Policjanci z sekcji ds. nieletnich z VI komisariatu zatrzymali na gorącym uczynku, podczas zasadzki, 15-latka, który od dłuższego czasu terroryzował młodszych kolegów. Chłopak działał na osiedlu Kozłówek. Tam zaczajał się na idące samotnie dzieci, zaczepiał je, groził im i czasem bił. Kradł zazwyczaj telefony komórkowe oraz pieniądze (ek) dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.07/Krakow/e1/e1.html WYKORZYSTAŁ ZASŁABNIĘCIE. Policja wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie 47-letniego mężczyzny, podejrzanego o kradzież telewizora i pieniędzy z mieszkania na os. Kurdwanów. Podejrzany dostał się tam z pomocą kluczy, skradzionych właścicielowi chwilę wcześniej na ulicy. Wyciągnął mu je z kieszeni, gdy ten zasłabł. W chwili gdy załoga karetki udzielała pomocy starszemu panu i transportowała go do szpitala, złodziej "obrabiał" jego mieszkanie. Po zatrzymaniu okazało się, że już wielokrotnie był notowany za podobne przestępstwa. (ek) Odpowiedz Link Zgłoś