Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chciał bym

    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 10.09.04, 20:17
      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.11/Krakow/c7/c7.html
      Skończył na szóstej "wyrwie"


      Sprawca serii ulicznych napadów


      Do sześciu ulicznych napadów przyznał się 16-latek, który kilka dni temu na ul.
      Józefińskiej zaatakował wychodzącą z banku kobietę, kradnąc jej 8 tys. zł.
      Tylko dzięki szybkiej reakcji patrolujących okolicę dzielnicowych udało się
      zatrzymać napastnika, który winien przebywać w zakładzie wychowawczym.

      Klientka banku o godz. 12 wyszła na ulicę, a w ręku trzymała torebkę, do której
      wcześniej włożyła pieniądze. Prawdopodobnie była już od pewnego czasu
      obserwowana, bo nagle pojawił się przy niej rosły chłopak i wyrwał jej "damski
      bagaż". Wzywającą pomocy kobietę usłyszeli mający w pobliżu obchód dwaj
      dzielnicowi z V komisariatu. Jeden pobiegł za sprawcą, a drugi udzielił pomocy
      napadniętej.

      Sprawca zuchwałej kradzież rzucił się w kierunku ul. Krakusa; ścigający go
      funkcjonariusz dopiero na ul. Piwnej go dopadł, obezwładnił i zakuł w kajdanki.
      Jak się okazało, 16-latek od kilku dni przebywał na terenie Krakowa, a
      oczekiwany był już w zakładzie wychowawczym, do którego nie wrócił z
      przepustki. W tym czasie musiał z czegoś żyć, więc jak się potem przyznał,
      dokonywał ulicznych napadów. Czy sześć z tych przestępstw, których ofiarami
      były samotne kobiety, zostanie potraktowanych jako kradzieże czy rozboje, oceni
      prokuratura.

      - Jeżeli napadnięta osoba się broni, a sprawca wobec niej użyje przemocy
      fizycznej lub psychicznej, grożąc jej np. nożem, wtedy oceniane jest to jako
      rozbój, jeżeli dojdzie do typowej "wyrwy" z zaskoczenia, wtedy jest to
      kradzież - mówi jeden z policjantów z V komisariatu przy ul. Zamojskiego.

      (MADE)











      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.08/Krakow/51/51.html
      SZARŻA ROWERZYSTÓW. Po pościgu strażnicy miejscy złapali w Rynku Głównym dwóch
      rowerzystów, którzy pędzli na jednośladach od teatru "Bagatela" - potrącając
      przechodniów i obrzucając ich wyzwiskami. Ubrani w dresy rowerzyści okazali się
      uczniami gimnazjum; młodzieńcami zajęła się policja, gdyż popełnione przez nich
      czyny "noszą znamiona przestępstwa". (jś)











      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.04/Krakow/506/506.html
      Kary od 2 do 5,5 roku więzienia


      Porwali policjanta


      Krakowski Sąd Okręgowy utrzymał wczoraj w mocy kary od 2 do 5,5 roku więzienia
      dla trzech mężczyzn, którzy grożąc pobiciem zmusili policjanta do podwiezienia
      ich do jednego z krakowskich pubów.

      Zdarzenie miało miejsce w lipcu 2002 roku, gdy funkcjonariusz jednego z
      krakowskich komisariatów - ubrany po cywilnemu - siedział w swoim samochodzie
      zaparkowanym na osiedlowym parkingu. Wówczas podeszło do niego trzech
      nietrzeźwych mężczyzn. Policjant nie zdążył zamknąć samochodu, gdy jeden z nich
      grożąc pobiciem, kazał się zawieźć na ul. Wrocławską. Zaraz potem do kolegi
      dołączyli inni. Policjant nie miał wyboru. Zdecydował się zawieźć napastników.
      Na ich polecenie zatrzymał się w pobliżu drink-baru. Mężczyźni wyszli, lecz
      kilka minut później wrócili i zażądali wyjazdu za miasto. W okolicy ronda
      Matecznego kierowca zobaczył policjantów, więc pojechał pod prąd, uderzając
      swym autem w bok radiowozu.

      Policja zatrzymała trzech mężczyzn w wieku od 23 do 36 lat. Prokuratura
      oskarżyła ich o to, że grożąc pobiciem i pozbawieniem życia, zmusili policjanta
      do kierowania samochodem. Mężczyźni nie przyznali się do winy. Sąd Rejonowy dla
      Krakowa Krowodrzy skazał podsądnych na kary od 2 do 5,5 roku więzienia. Wyrok
      ten utrzymał wczoraj w mocy krakowski Sąd Okręgowy. (STRZ)















      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.01/Krakow/16/16.html
      Na gorącym uczynku
      ruczaj

      Policjanci z piątego komisariatu zatrzymali czterech nastolatków, którzy
      napadli na os. Ruczaj na młodego mężczyznę. Trzech z nich trafiło do
      tymczasowego aresztu, czwarty (16-latek) będzie odpowiadał przed sądem dla
      nieletnich.

      W ostatnim czasie do policji zaczęły napływać sygnały od mieszkańców osiedla
      Ruczaj o mnożących się na tym terenie kradzieżach na tzw. wyrwę. Sprawcy
      atakowali zazwyczaj samotne kobiety i wyrywali im torebki. W efekcie rejon ten
      znalazł się pod specjalnym policyjnym nadzorem. Skierowano tam dodatkowe
      patrole umundurowane oraz policjantów w cywilu. Dwa dni temu jeden z patroli
      zatrzymał czterech młodzieńców, którzy zaatakowali młodego mężczyznę.

      - Do policjantów, działających w tamtym rejonie, dotarła informacja od
      dyżurnego komisariatu, że kilkuosobowa grupa sprawców próbuje zaatakować
      młodego człowieka. Jak się później okazało - to pokrzywdzony, widząc agresywnie
      zachowujących się młodych ludzi, zdążył zadzwonić na policję. Chwilę potem
      został zaatakowany. Napastnicy próbowali my wyrwać plecak. Gdy policjanci
      dotarli na miejsce, czterech sprawców biło i kopało broniącą się ofiarę - mówi
      podkom. Sylwia Bober z zespołu prasowego małopolskiej policji.

      Cała czwórka została zatrzymana. Trzech 18-latków - decyzją sądu - trafiło
      wczoraj do tymczasowego aresztu. Ich 16-letni kompan będzie odpowiadał przed
      sądem dla nieletnich. Policjanci podejrzewają, że zatrzymani mogą mieć na
      sumieniu więcej przestępstw.

      (EK)










      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.30/Krakow/55/55.html
      NAPADALI NA KURDWANOWIE. Policja zatrzymała 2 mężczyzn podejrzanych o dokonanie
      napadów w rejonie os. Kurdwanów. Przedstawiono im 10 zarzutów dotyczących
      rozbojów, wymuszeń, a także "krótkotrwałego pozbawienia wolności"; to ostatnie
      stosowano, by m.in. zmusić kogoś do przyniesienia z domu biżuterii i pieniędzy.
      Bandyci napadali m.in. na nieletnich. (jś)










      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.28/Krakow/z1/z1.html
      OPUSZCZONE SPODNIE. Strażników miejskich patrolujących park Wyspiańskiego
      zaalarmował kobiecy krzyk; wkrótce okazało się, że kobieta spacerująca z
      dzieckiem natknęła się na obnażonego mężczyznę. Po krótkim pościgu ujęto
      ekshibicjonistę i odpowie on za swój czyn przed sądem. (jś)














      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.27/Krakow/m1/m1.html
      JAZDA Z ECSTASĄ. 21 tabletek ecstasy i kilka gramów marihuany znaleźli
      policjanci przy 20-letnim mieszkańcu Krakowa. Zatrzymano go nocą w fiacie
      ritmo, gdy przejeżdżał ul. Chełmońskiego. Przedstawiono mu zarzut posiadania
      środków odurzających. (ek)














      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.26/Krakow/12/12.html
      Czytał repertuar?


      Sześciu chuliganów odpowie przed krakowskim sądem za czynną napaść na
      policjantów podczas zamieszek po meczu drużyn piłkarskich Cracovii i Ruchu
      Chorzów. Oskarżeni nie przyznają się do winy.

      Jak ustaliła krakowska prokuratura - w sierpniu ubiegłego roku mecz na
      stadionie klubu "Cracovia" zabezpieczany był przez zwiększoną liczbę
      policjantów. Do pierwszych zamieszek doszło jeszcze na stadionie, w sektorze
      oddzielającym drużyny od kibiców. Przebywający tam policjanci zauważyli grupę
      chuliganów, którzy rzucali kamieniami, butelkami, kawałkami drewna. Mężczyźni
      używali przy tym wulgarnych słów. Funkcjonariusze podjęli interwencję, by
      opanować agresywnych kibiców. O kłopotach kolegów usłyszeli także inni
      policjanci, którzy na polecenie dowódcy pojechali radiowozem w rejon ul.
      Piłsudskiego. Ich samochód został obrzucony kamieniami i butelkami.

      Zatrzymano sześciu mężczyzn. Prokuratura postawiła im zarzut czynnej napaści na
      policjantów. Oskarżeni nie przyznali się do winy. Jeden z nich wyjaśniał, że
      był wówczas w okolicy stadionu, ale nie brał udziału w zamieszkach, lecz czytał
      repertuar pobliskiego kina "Kijów".


















      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.23/Krakow/0306/0306.html
      Marihuana w akademiku


      25-letnia Ukrainka, studentka Akademii Pedagogicznej, została zatrzymana w
      czwartek rano przez policję po znalezieniu w jej pokoju w akademiku kilkunastu
      gramów marihuany. Prawdopodobn
      • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 10.09.04, 20:18

        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.23/Krakow/0306/0306.html
        Marihuana w akademiku


        25-letnia Ukrainka, studentka Akademii Pedagogicznej, została zatrzymana w
        czwartek rano przez policję po znalezieniu w jej pokoju w akademiku kilkunastu
        gramów marihuany. Prawdopodobnie jest ona członkinią większej grupy
        zaopatrującej w środki odurzające mieszkańców krakowskich domów studenckich.

        Informacje policyjne od dawna wskazywały, że cudzoziemka, studiująca na
        czwartym roku, pośredniczy w obrocie narkotykami na uczelni. Poranne wejście do
        akademika, do jej pokoju, po uzyskaniu zgody rektora AP, zaowocowało
        znalezieniem marihuany - wystarczającej do sporządzenia kilkudziesięciu skrętów.

        Kobieta tłumaczyła się, że spreparowane liście konopi indyjskie miała na użytek
        własny. Jednak, według ustaleń śledztwa, zatrzymana jest prawdopodobnie
        członkinią międzyuczelnianej grupy dilerskiej zajmującej się rozprowadzaniem
        tych substancji psychoaktywnych w krakowskich akademikach. Dlatego policja nie
        wyklucza kolejnych zatrzymań, także wśród studentów. Policjanci Sekcji
        Kryminalnej Komendy Miejskiej Policji w Krakowie przyznają, że popyt na środki
        psychoaktywne na uczeniach jest nadal bardzo duży. Powstały wręcz specjalne
        grupy handlarzy, które wśród swych kolegów z uczelni szukają klienteli. - Ceny
        marihuany, haszyszu, amfetaminy czy ecstasy na Miasteczku Studenckim są niższe
        niż w krakowskich pubach, ale na to pozwala duży obrót tym towarem - mówi jeden
        z funkcjonariuszy ze specjalnej krakowskiej grupy antynarkotykowej. - To, czy
        trwająca od października kampania krakowskiej policji dotycząca narkotyków
        zmieni zainteresowanie nimi studentów, pokaże czas. Na razie 1400 młodych
        ludzi, przede wszystkim z pierwszego roku, uczestniczyło w tych zajęciach,
        dowiadując się nie tylko o zdrowotnych konsekwencjach brania narkotyków, ale
        także tych karnych. Po sesji ten program prewencyjny będzie kontynuowany. Tak
        samo jak nasze działania operacyjne.















        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.23/Krakow/0502/0502.html
        Nudziły się i napadały


        15-letnie rozbójczynie


        Policjanci zatrzymali trzy 15-latki, które w galerii handlowej przy al. Pokoju
        dokonały rozboju na starszych o rok dziewczynach. O losie trzech uczennic
        krakowskich gimnazjów zadecyduje teraz sąd rodzinny.

        Kilka dni temu dwie 16-letnie mieszkanki Krakowa, spacerując po jednym z
        centrów handlowych, zaczepiły trzy równie młode dziewczyny. Nie miały one
        pokojowych zamiarów i grożąc pobiciem, zażądały od swych ofiar wydania
        wszelkich cennych przedmiotów. Zaskoczone i przerażone dziewczyny zostały
        okradzione z drobnej kwoty pieniędzy (2 złote) oraz telefonu komórkowego.

        Powiadomieni o zdarzeniu policjanci przez kilka dni próbowali zatrzymać
        sprawczynie tego czynu. Wielogodzinne obserwacje w rejonie centrów handlowych
        doprowadziły do wytypowania osób podejrzewanych. W środę zostały zatrzymane
        trzy 15-letnie mieszkanki Krakowa. Nie potrafiły wyjaśnić, dlaczego to zrobiły.
        Teraz o ich losie zdecyduje Sąd Rodzinny. Policjanci nie wykluczają jednak, że
        dziewczyny mogły dokonać więcej podobnych czynów.













        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.21/Krakow/03/03.html
        NARKOTYKI PRZY OKAZJI. Na ulicy Lea ujęto dwóch mężczyzn, którzy włamali się do
        samochodu hyundai accent; rozbili szybę i usiłowali zabrać radioodtwarzacz. Nie
        zdążyli niczego ukraść, gdyż spłoszył ich przechodzień. Policja złapała ich w
        rejonie skrzyżowania ul. Bronowickiej z Przybyszewskiego. Do oskarżenia
        związanego z włamaniem teraz dorzucone zostanie również kolejne - dotyczące
        posiadania narkotyków. Przy jednym z młodych ludzi znaleziono kilka gramów
        marihuany. (jś)

    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 11.09.04, 10:03

      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.20/Krakow/18/18.html
      Dwóch się przyznało


      O dokonanie rozboju oskarżyła krakowska prokuratura czterech młodych
      mieszkańców Krakowa. Grozi im kara do 10 lat więzienia.

      1 listopada ubiegłego roku, w okolicy ul. Kamiennej, grupa czterech mężczyzn
      zaatakowała dwie kobiety i dwóch towarzyszących im mężczyzn. Napastnicy grozili
      użyciem noża, pozbawieniem życia, po czym zabrali pokrzywdzonym mienie o
      łącznej wartości 1030 zł, m.in. pieniądze oraz komórki. O tym fakcie
      pokrzywdzeni poinformowali policję, która jeszcze tego samego dnia ustaliła
      sprawców rozboju. Dwóch mężczyzn przyznało się do winy. Pozostali zaprzeczyli
      udziałowi w rozboju.

      (STRZ)














      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.20/Krakow/50/50.html
      ZERO TOLERANCJI. W wyniku przeprowadzonej w godzinach wieczornych na terenie I
      obwodnicy akcji "Zero tolerancji" strażnicy miejscy skierowali 3 wnioski do
      sądu, nałożyli 16 mandatów na kwotę 1200 zł i pouczyli 13 osób - głównie za
      spożywanie alkoholu w miejscach niedozwolonych, zaśmiecanie miejsc dostępnych
      dla publiczności, zakłócanie spokoju i porządku publicznego oraz wykroczenia
      drogowe. (wes)

      PRZYKŁADNIE UKARANY. Na wniosek Straży Miejskiej Sąd Grodzki skazał na miesiąc
      ograniczenia wolności i 30 godzin prac społecznych mężczyznę, który przy ul.
      Ptasiej zanieczyścił miejsce dostępne dla publiczności, nie udzielił
      strażnikowi informacji co do swojej tożsamości i używał słów wulgarnych. (wes)














      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.20/Krakow/51/51.html
      Po południu do sklepu przy ul. Sadowej przyszedł klient. W pewnym momencie,
      wykorzystując nieobecność sprzedawczyni, próbował ukraść dwie paczki kaszki dla
      dzieci o wartości 10 zł i 76 groszy. Gdy pracownica to zauważyła, wyjął towar
      spod kurtki. Mimo że odłożył towar z powrotem, kobieta postanowiła wezwać
      policję. Wówczas mężczyzna najpierw zaczął jej grozić, a potem uderzył ją
      pięścią w twarz.

      - Zatrzymali go policjanci z III Komisariatu. Agresywny klient miał 1,5 promila
      alkoholu w wydychanym powietrzu - informuje podkomisarz Sylwia Bober z zespołu
      prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w krakowie.










      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.19/Krakow/z1/z1.html
      POGRYZŁA STRAŻNIKA. Obraźliwymi słowami obrzuciła funkcjonariuszy Straży
      Miejskiej legitymowana kobieta, która w towarzystwie 5 innych osób popijała na
      Plantach przy ul. Siennej piwo z puszki. 45-letnia bezdomna stwierdziła, że
      regulamin Plant nie zabrania picia alkoholu, po czym rzuciła się na jednego ze
      strażników, gryząc go i kopiąc. Agresywną kobietę obezwładniono i przewieziono
      ją na komisariat policji. (wes)

      KAMIENIAMI W LAMPY. Dwóch pijanych mężczyzn zabawiało się rozbijaniem
      kamieniami lamp na Plantach przy ul. Franciszkańskiej i Olszewskiego.
      Mieszkanka Krakowa, będąca świadkiem ich poczynań, zgłosiła to strażnikom
      miejskim, którzy wkrótce zatrzymali na ul. Grodzkiej rozpoznanych przez nią
      sprawców. Mężczyźni znieważali strażników, stawiając opór i usiłując zbiec.
      Obaj zostali przewiezieni do komisariatu Policji przy ul. Szerokiej. (wes)













      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.18/Krakow/18/18.html

      POPIELNICZKĄ W TAKSÓWKARZA. We czwartek tuż przed północą policjanci zatrzymali
      dwóch mężczyzn (19 i 20 lat), podejrzewanych o pobicie taksówkarza. Sprawcy
      wsiedli do taksówki wraz z dwiema kobietami, zamówili kurs na ul. Meiselsa i w
      trakcie jazdy zaczęli się zachowywać agresywnie wobec kierowcy - m.in. rzucili
      w jego stronę samochodową popielniczką. Gdy kierowca zatrzymał pojazd i kazał
      awanturującym się pasażerom wysiąść, ci wprawdzie wysiedli, ale jeden z nich
      kopniakiem wybił szybę w taksówce. Wówczas kierowca wezwał pomoc. Przewiezieni
      do aresztu mężczyźni będą odpowiadać za pobicie i uszkodzenie mienia. (wes)
      ODZYSKANY PORTFEL. Podczas jazdy autobusem MPK, we czwartek po południu, jedna
      z pasażerek zorientowała się, że skradziono jej portfel z dokumentami oraz
      pieniędzmi i zaalarmowała kierowcę, który wezwał policyjny patrol. Przybyli
      funkcjonariusze zatrzymali podejrzewanego o kradzież kieszonkową 27-letniego
      mężczyznę i odzyskali portfel z zawartością. W ręce policji wpadł również23-
      latek, przy którym znaleziono telefon komórkowy, skradziony jakiś czas temu w
      innym województwie. Obecnie policja sprawdza, jak zatrzymany wszedł w
      posiadanie tej komórki. (wes)

      DWÓCH NA JEDNĄ. Do siedziby Straży Miejskiej zgłosiła się kobieta, która
      oświadczyła, że na ul. Stojałowskiego została napadnięta przez dwóch mężczyzn,
      którzy zabrali jej telefon komórkowy. Po penetracji terenu z udziałem
      poszkodowanej strażnicy ujęli rozpoznanych przez nią sprawców i przekazali ich
      policji. (wes)













      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.16/Krakow/25/25.html
      ODPRACUJE POKAZYWANIE. Decyzją sądu mężczyzna, który pokazywał swe narządy
      płciowe, wywołując zgorszenie w miejscu publicznym, musi odpracować 25 godzin
      na cele społeczne. Sąd, który na wniosek Straży Miejskiej orzekł ten wyrok,
      ograniczył mu też wolność na 1 miesiąc. (wes)









      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.15/Krakow/13/13.html
      Bezkarni do czasu


      Rozbojowcy z Prądnika


      Trzech 18-latków, zatrzymanych po dokonanym na dwóch mężczyznach rozboju przy
      ul. Akacjowej, okazało się również sprawcami trzech innych ulicznych napadów.
      Bandyci grozili swym ofiarom albo działali z zaskoczenia - na tzw. wyrwę.

      Trójka nieuczących się i niepracujących młodych ludzi we wtorek, w jednym z
      centrów handlowych, upatrzyła sobie dwie ofiary. Starsi od nich o kilka lat
      mężczyźni zostali przy ul. Akacjowej zaczepieni, obezwładnieni i zmuszeni do
      oddania wszystkiego, co posiadali. A nie było tego wiele - zaledwie 5 zł i
      paczka papierosów. Niewielki łup nie był jednak tym najgorszym, co mogło
      spotkać przestepców. Akurat w momencie dokonywania przez nich przestępstwa
      przejeżdżali tamtędy policjanci z innego komisariatu, którzy przekazali
      informacje o zdarzeniu i uciekających sprawcach kolegom z sekcji kryminalnej
      III komisariatu i ci zatrzymali ulicznych bandytów.

      - Potem okazało się, że cała trójka grasowała w rejonie Prądnika już od kilku
      tygodni i na pewno ma na swym koncie przynajmniej jeszcze trzy podobne
      przestępstwa - mówi podkomisarz Sylwia Bober z zespołu prasowego Komendy
      Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

      Na razie zatrzymanym udowodniono dokonanie 18 grudnia napadu przy ul. Opolskiej
      na chłopaka, któremu zabrali plecak z książkami i komórką oraz 9 stycznia przy
      ul. Pijarów - obrabowanie 14-latka, który także stracił telefon. Także oni
      zaatakowali jeszcze pod koniec listopada 20-letniego mężczynę, wyrywając mu z
      ręki telefon komórkowy. Funkcjonariusze prowadzący tę sprawę nie wykluczają, że
      czynów z udziałem trzech przebywających w policyjnym areszcie 18-latków jest o
      wiele więcej. (MADE)












      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.15/Krakow/15/15.html
      Włamywacze z Podgórza


      Za dokonanie blisko 60 włamań odpowiedzą przed krakowskim sądem dwaj mieszkańcy
      Podgórza. Grożą im kary do 10 lat więzienia.

      Według prokuratury 20-letni Marek S. oraz 19-letni Łukasz K. od stycznia do
      września 2003 r. włamywali się do samochodów osobowych w rejonie ronda
      Matecznego i okolicznych ulic. W śledztwie ustalono, że sprawcy dostawali się
      do wnętrz aut poprzez wyważenie zamków w drzwiach, wybicie szyby lub wyjęcie
      uszczelki. Potem zabierali m.in. radioodtwarzacze i dokumenty. Skradzione
      przedmioty przechowywali w piwnicy należącej do jednego z nich, a następnie
      sprzedawali na placu targowym, dzieląc się zyskami po połowie. Zgromadzone w
      toku dochodzenia dowody pozwoliły na przypisanie młodocianym sprawcom 54 włamań
      do samochodów i kradzież przedmiotów o łącznej wartości ponad 57 tys. zł. W
      dwóch przypadkach sprawcy d
      • stalynick cd 11.09.04, 10:04

        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.15/Krakow/15/15.html
        Włamywacze z Podgórza


        Za dokonanie blisko 60 włamań odpowiedzą przed krakowskim sądem dwaj mieszkańcy
        Podgórza. Grożą im kary do 10 lat więzienia.

        Według prokuratury 20-letni Marek S. oraz 19-letni Łukasz K. od stycznia do
        września 2003 r. włamywali się do samochodów osobowych w rejonie ronda
        Matecznego i okolicznych ulic. W śledztwie ustalono, że sprawcy dostawali się
        do wnętrz aut poprzez wyważenie zamków w drzwiach, wybicie szyby lub wyjęcie
        uszczelki. Potem zabierali m.in. radioodtwarzacze i dokumenty. Skradzione
        przedmioty przechowywali w piwnicy należącej do jednego z nich, a następnie
        sprzedawali na placu targowym, dzieląc się zyskami po połowie. Zgromadzone w
        toku dochodzenia dowody pozwoliły na przypisanie młodocianym sprawcom 54 włamań
        do samochodów i kradzież przedmiotów o łącznej wartości ponad 57 tys. zł. W
        dwóch przypadkach sprawcy działali wspólnie z osobą nieletnią. Oskarżeni
        przyznali się do winy i wskazali piwnicę, w której przechowywali skradzione
        przedmioty. Przed sądem będą odpowiadać z wolnej stopy, bowiem policja nie
        składała wniosków do prokuratury o stosowanie wobec nich środków
        zapobiegawczych w postaci aresztu. (STRZ)













        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/01.04/Krakow/18/18.html
        NOCNA BÓJKA. Do komisariatu policji przy ul. Szerokiej odwieźli strażnicy
        miejscy czworo uczestników nocnej bójki (w tym jedną kobietę), zatrzymanych na
        ul. Floriańskiej. Interweniujący funkcjonariusze rozdzielili bijących się, lecz
        nie udało im się ustalić przyczyny konfliktu, gdyż młode osoby wzajemnie się
        obwiniały o wszczęcie bójki. (wes)












        miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2267462.html
        Pijany mężczyzna napastował kobietę na ulicy




        ire 03-09-2004 , ostatnia aktualizacja 03-09-2004 21:28

        Niespełna promil alkoholu we krwi miał mężczyzna, który w biały dzień usiłował
        obnażyć młodą kobietę na ulicy w Krakowie

        Krakowska prokuratura oskarżyła 34-letniego Dariusza Ł., że usiłował
        doprowadzić ofiarę "do poddania się innej czynności seksualnej". Jak ustalono,
        w lipcu tego roku mieszkaniec Podkarpacia podszedł od tyłu do kobiety idącej
        ulicą Romanowicza do domu. Najpierw chwycił ją za ubranie, a następnie zasłonił
        usta dłonią i powiedział: "Daj, ściągnę ci stanik, nic ci nie zrobię".
        Wystraszona kobieta zdołała się oswobodzić i uciekła do miejsca swojej pracy.
        Stamtąd zawiadomiła policję. Natychmiast wysłany patrol zatrzymał podejrzanego.
        Ten przyznał się, że klepnął kobietę w ramię, ale tylko, żeby ją nastraszyć.












        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.05/Krakow/17/17.html
        NÓŻ ZAMIAST PIENIĘDZY. Na ul. Szczepańskiej Straż Miejska ujęła dwóch mężczyzn,
        którzy nie zapłacili taksówkarzowi za kurs i grozili mu nożem. Przy
        zatrzymanych znaleziono nóż kuchenny. (jś)













        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.06/Krakow/13/13.html
        Nie chciał skrzywdzić?


        34-letni Dariusz Ł., który w lipcowe popołudnie zaatakował na jednej z
        krakowskich ulic młodą kobietę, odpowie przed sądem. Grozi mu kara do pięciu
        lat więzienia.

        W lipcu tego roku do idącej ulicą kobiety podszedł mężczyzna. Najpierw chwycił
        ją za ramię, a potem zasłaniając usta ręką, powiedział, że zdejmie jej stanik,
        zapewniając jednocześnie, że nie zrobi jej krzywdy. Kobiecie udało się uciec, a
        potem poinformować policję, która zaraz ujęła napastnika. Jak się okazało,
        mężczyzna miał we krwi 0,85 promila alkoholu. Prokuratura zarzuciła Dariuszowi
        Ł. usiłowanie doprowadzenia kobiety do "poddania się innej czynności
        seksualnej". Oskarżony nie przyznał się do winy. W prokuraturze twierdził, że
        klepnął kobietę w ramię, bo chciał ją nastraszyć, ale nie miał zamiaru zrobić
        jej krzywdy. (STRZ)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 11.09.04, 10:39
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.11/Krakow/05/05.html
      Z trybun do klas


      - Sportowe sukcesy krakowskiej piłki - niestety - przekładają się coraz
      bardziej na problemy wychowawcze - twierdzi policja


      Dwaj gimnazjaliści przez kilka dni stosowali przemoc psychiczną wobec kolegi z
      klasy, chcąc go zmusić do tego, by przyszedł na lekcje w koszulce klubu
      piłkarskiego, któremu kibicowali. Przerwała to dopiero interwencja nauczycieli
      i policji. - Niestety, obserwujemy coraz więcej takich zachowań. Dwa
      pierwszoligowe kluby piłkarskie w mieście i animozje ich sympatyków znajdują -
      niestety - negatywne odbicie także w szkołach - uważa nadkomisarz Jacek
      Górecki, naczelnik sekcji ds. nieletnich i patologii Komendy Miejskiej Policji
      w Krakowie.

      15-latka, uczęszczającego od września do gimnazjum na terenie Krowodrzy,
      sympatyka jednego z klubów piłkarskich, od początku szantażowało dwóch kolegów
      z klasy, zdeklarowanych fanów drugiej krakowskiej, pierwszoligowej drużyny.
      Przez parę dni dręczyli go psychicznie, grozili mu pobiciem, żądając, by
      przyszedł do szkoły w koszulce ich ulubionej drużyny. Chłopak odmawiał, a
      ponieważ kierowane przez kolegów z klasy groźby były coraz bardziej konkretne -
      powiadomił o wszystkim nauczycieli.

      - Dyrekcja szkoły zachowała się tak jak trzeba, nie udawała - jak to często
      bywa - że nie ma problemu, nie zamierzała przeczekać, tylko dała nam
      natychmiast znać - mówi nadkom. J. Górecki. - I rozwiązaliśmy sprawę w kilka
      godzin, a obu sprawców czeka teraz rozprawa w sądzie dla nieletnich. Niestety,
      najczęściej szkoły informują nas o takich przypadkach przemocy, dokonywanych w
      szkołach lub w ich pobliżu, długo po ich zaistnieniu. A to powoduje wśród
      nieletnich sprawców poczucie bezkarności i zazwyczaj eskalację popełnianych
      czynów karalnych.

      W tym roku szkolnym, mimo że minęły dopiero dwa tygodnie, do krakowskiej
      policji napłynęło już kilkanaście sygnałów o podobnych zdarzeniach, z których
      większość w jakiś sposób ma właśnie podłoże "kibicowskie". Animozje znajdujące
      dotychczas swe odbicie w kontaktach międzyosiedlowych, przekładają się teraz
      także na stosunki szkolne. Szczególnie dotyczy to gimnazjów.

      - Agresja rówieśnicza staje się już bardzo poważnym problemem. Młodzi ludzie
      najpierw psychicznie "dojeżdżają" swe ofiary, potem stosują represje fizyczne -
      opowiada policjant z zespołu ds. nieletnich w jednym z krakowskich
      komisariatów. - Sportowe sukcesy krakowskiej piłki - niestety - przekładają się
      coraz bardziej na problemy wychowawcze.







      Dotyczy to szczególnie młodych ludzi z rejonu Kurdwanowa, Piasków Wielkich,
      Swoszowic, a także Azorów i Krowodrzy.







      W wakacje policja odpoczęła od takich problemów. Obecnie do funkcjonariuszy
      docierają operacyjne informacje o tym, że szalikowcy Cracovii i Wisły
      zamierzają zintensyfikować swe bojowe kontakty, ale już nie na stadionach i
      przed nimi, lecz w bardziej neutralnych miejscach. Policja obawia się, że może
      być do nich zaliczona szkoła, a przede wszystkim osiedla. - Dlatego prosimy
      rodziców, nauczycieli o wszelkie sygnały o takich niepokojących
      spostrzeżeniach - wystarczy do nas zadzwonić - tel. 6153-134 - mówi naczelnik
      J. Górecki.




























      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.11/Krakow/11/11.html
      Nastoletni włamywacze


      Policja zatrzymała dwóch nastolatków, podejrzewanych o włamanie do kiosku przy
      ul. Jaremy. Jeden z nich ma zaledwie 15 lat, drugi - niespełna 18, ale na
      koncie już zasądzony poprawczak.

      W nocy z czwartku na piątek policja otrzymała anonimowe zgłoszenie, że w
      pobliżu kiosku przy ul. Jaremy "kręcą się jacyś podejrzani mężczyźni". Wysłano
      na miejsce radiowóz.

      - Policjanci z III Komisariatu, dojeżdżając na miejsce, zauważyli dwie
      uciekające postacie. Po krótkim pościgu ujęli obydwu uciekinierów. Jeden z nich
      to 15-latek, drugi - niespełna 18-letni podał funkcjonariuszom nieprawdziwe
      dane osobowe i dodatkowo okazało się, że jest poszukiwany do odbycia kary -
      zasądzonej przez sąd rodzinny i nieletnich - w zakładzie poprawczym - mówi
      Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji.

      Nocny skok dla obydwu chłopców zakończył się w komisariacie. Wprawdzie 15-latek
      po przesłuchaniu został oddany pod opiekę rodziców, ale nie oznacza to koniec
      jego kłopotów. Za swój czyn będzie opowiadał przed sądem dla nieletnich. Jego
      kompan na razie wylądował w policyjnej izbie dziecka, w niedługim czasie czeka
      go jednak wyjazd do zakładu poprawczego. (EK)

















      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.11/Krakow/n1/n1.html
      FERALNE ZAKUPY. Wizytą w komisariacie i postawieniem zarzutu kradzieży
      zakończyły się dla 25-letniej kobiety zakupy w sklepie z odzieżą w centrum
      Krakowa. Według policji zamierzała ona przywłaszczyć sobie spódnicę wycenioną
      na 259 zł. Wchodząc do przymierzalni zabrała z sobą trzy rzeczy, w trakcie
      przymierzania poprosiła ekspedientkę o podanie czwartej. Wychodząc, oddała
      jednak tylko trzy. Wówczas ekspedientka wezwała policję. Spódnica znalazła się
      pod kurtką klientki. W dodatku podczas przeszukania zatrzymanej policjanci
      znaleźli dowód osobisty młodego mężczyzny. (ek)

      ROZEBRANE NA ZŁOM. Przy ul. Zakopiańskiej strażnicy miejscy zauważyli dwóch
      mężczyzn demontujących ogrodzenie. Jak się okazało, ogrodzenie było rozbierane
      bez wiedzy właściciela, a część już została sprzedana w skupie złomu. Obydwaj
      sprawcy staną przed sądem. (wes)

      ODPOWIEDZĄ ZA NAPAŚĆ. Strażnicy miejscy, interweniujący wobec nieprawidłowo
      parkującej kobiety, zostali zaatakowani przez dwóch nietrzeźwych mężczyzn.
      Napastnicy zostali obezwładnieni i doprowadzeni do radiowozu, a następnie
      odstawieni na policję. Będą teraz odpowiadać za czynną napaść na
      funkcjonariuszy. (wes)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 12.09.04, 13:01
      http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2271623.html
      Z bejsbolem po kabel miedziany




      PAP, lko 06-09-2004 , ostatnia aktualizacja 06-09-2004 15:54

      Około 200 metrów miedzianych kabli próbowali ukraść złodzieje z budowy drogi
      krajowej nr 4 pomiędzy Krakowem a Wieliczką. Wywóz kabli udaremniono, ale nie
      nadają się one do ponownego montażu, gdyż zostały pocięte. Straty oszacowano na
      50 tys. zł.

      - Na budowę wtargnęła zorganizowana i uzbrojona w drewniane pałki grupa 10
      złodziei. Aby się dostać do kabli telekomunikacyjnych, bandyci wyłamali trzy
      studzienki kanalizacji teletechnicznej, które były zabezpieczone betonowymi
      pokrywami i zamkami - poinformowała w poniedziałek Magdalena Chacaga z
      krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

      Złodziei zauważyli agenci ochrony wynajęci przez wykonawcę, ale - jako że było
      ich tylko dwóch - bali się podejmować interwencję w stosunku do dziesięciu
      uzbrojonych mężczyzn, więc wezwali policję.

      Chacaga ocenia, że złodzieje okradający drogi z elementów, które można potem
      sprzedać jako surowce wtórne, stają się coraz bardziej bezczelni. Na początku
      tego roku GDDKiA walczyła z plagą kradzieży ogromnych aluminiowych tablic
      drogowskazowych znajdujących się na autostradowej obwodnicy Krakowa, które
      bandyci demontowali w nocy, prawdopodobnie przebrani za drogowców.

















      http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2271622.html
      Kidnaperzy w areszcie




      PAP, lko 06-09-2004 , ostatnia aktualizacja 06-09-2004 15:51

      Policjanci z krakowskiego Centralnego Biura Śledczego rozbili grupę
      przestępczą, która miała związek z porwaniem 18-latka, syna jednego z
      małopolskich przedsiębiorców

      czytaj dalej »

      r e k l a m a




      Sześciu podejrzanych o porwanie dla okupu przebywa w areszcie. Jeden z nich
      został zatrzymany w sierpniu, pięciu pozostałych w pierwszych dniach września.
      W gronie tym jest syn znanego krakowskiego biznesmena.

      - Mężczyźni mają od 20 do 35 lat, są mieszkańcami Krakowa. Większość z nich
      była już karana m.in za oszustwa i kradzieże - poinformował w poniedziałek
      rzecznik małopolskiej policji młodszy inspektor Dariusz Nowak.

      Do porwania doszło na początku lipca tego roku. Policja i prokuratura dla dobra
      postępowania i ze względu na bezpieczeństwo rodziny nastolatka nie chce
      ujawniać szczegółów tego zdarzenia. Wiadomo, że 18-latek został uprowadzony z
      ulicy, kiedy czekał na umówione spotkanie.

      Za uwolnienie chłopaka porywcze zażądali kilkuset tysięcy złotych. Grozili
      telefonicznie jego bliskim, że jeśli nie dostaną pieniędzy porwanemu "stanie
      się krzywda" i rodzice "więcej nie zobaczą syna". Rodzina zawiadomiła policję.
      Po dwóch dniach chłopak został uwolniony - znaleziono go przywiązanego do
      drzewa w lesie w okolicach Olkusza.














      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.07/Krakow/e1/e1.html
      KRADŁ I PIŁ. Strażnicy miejscy, którzy podjęli interwencję wobec dwóch mężczyzn
      pijących alkohol w miejscu niedozwolonym przy ul. Daszyńskiego, po
      wylegitymowaniu ich stwierdzili, iż jeden z nich jest poszukiwany przez policję
      z powodu kradzieży. Zatrzymany został więc przewieziony do II komisariatu przy
      ul. Lubicz. (wes)











      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.08/Krakow/23/23.html
      SŁOWEM W PRZECHODNIÓW. Na skrzyżowaniu ul. Karmelickiej i Garbarskiej
      zatrzymano mężczyznę, który zastępował drogę przechodniom i obrzucał ich
      wulgarnymi słowami. Ponieważ gwałtownie opierał się interweniującej Straży
      Miejskiej, zakuto go w kajdanki. (jś)

      Z MIESZKANIA DO MIESZKANIA. Dwaj krakowianie, karani już wcześniej za rozboje,
      korzystając z niedomkniętych drzwi, weszli do mieszkania przy ul. Brogi;
      wynieśli sprzęt rtv, dywan i zegar, a zbudzonego hałasem właściciela pobili.
      Ten wezwał policję, a gdy funkcjonariusze byli na miejscu, dostali sygnał, iż 2
      złodzieje włamują się do mieszkania przy ul. Miechowity. Przy zatrzymanych
      rabusiach znaleziono w sumie łupy za 3 tys. złotych. (made)











      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.08/Krakow/13/13.html
      Kieszonkowcy i sposób "na ciocię"


      Przywitanie i przeszukanie


      Złodzieje i oszuści, których codziennie przynajmniej kilkunastu działa w
      centrum Krakowa, po okradaniu turystów metodą "na policjanta", zastosowali
      nową - rabując osobisty bagaż, pieniądze i dokumenty w trakcie przypadkowego
      ulicznego spotkania z rzekomym członkiem rodziny. Ostatnio spotkało to starszą
      kobietę na Plantach (która rozpoznała zatrzymanych chwilę potem sprawców).

      Turystka idąca z podręcznym bagażem w kierunku dworca kolejowego nagle
      zauważyła pędzącą w jej kierunku młodą kobietę. Ta uśmiechnięta, rzuciwszy się
      jej na szyję, wręcz demonstracyjnie pytała, co u niej słychać. Nazywając ją
      przy tym "ciocią", okazywała wielkie zainteresowanie i mnóstwo serdeczności.
      Zakłopotana usiłowała sobie przypomnieć, skąd zna siostrzenicę. Nie zdążyła,
      gdy nagle do obu pań podbiegł 40-letni mężczyzna. Krzycząc i awanturując się,
      wywołał u turystki kolejne zaskoczenie, bowiem uderzył w twarz starszą panią,
      nakazując, by odczepiła się od jego dziewczyny.

      Zdezorientowanej i zbulwersowanej tym wszystkim kobiecie wreszcie udało się
      oddalić, ale odchodząc spostrzegła, że w wyniku "rodzinnego" spotkania utraciła
      portfel z zawartością kilkuset złotych oraz dokumentami. Szybko zawiadomiła o
      wszystkim pobliski patrol, a policjanci zatrzymali 30-letnią kobietę i 40-
      letniego mężczyznę. Obecnie sprawdzają, czy wcześniej oboje nie dokonywali
      podobnych ulicznych kradzieży.

      W wakacje bowiem w Krakowie dość często bowiem dochodziło do podobnych zdarzeń,
      których ofiarami byli przede wszystkim turyści, także zagraniczni. Zanotowano
      aż siedem przypadków okradzenia cudzoziemców przez udających policjantów
      oszustów. Poszukiwani sprawcy, z których jeden podawał się za obcokrajowca, a
      pozostali za funkcjonariuszy zajmujących się przestępczością narkotykową,
      okradli swe ofiary przynajmniej na kilka tysięcy euro.

      Do zwiedzających Kraków zazwyczaj podchodził osobnik podający się także za
      turystę, pytający o lokalizację jakiegoś obiektu. W trakcie rozmowy przy tej
      grupce pojawił się inny mężczyzna, przedstawił się jako policjant, twierdząc,
      że ma podejrzenie, iż w bagażu całej trójki mogą być narkotyki. Pytający o
      drogę turysta natychmiast pokazał mu, co ma w plecaku, potwierdzając nowo
      poznanym, że mają do czynienia z prawdziwym policjantem służb
      antynarkotykowych. W trakcie sprawdzania dokumentów i bagażu podręcznego
      przybyszom zza naszej zachodniej granicy ginęły pieniądze i dokumenty.

      - Przestępcy pragną zaskoczyć swe potencjalne ofiary, wywołać zamieszanie,
      zdezorientować - wtedy łatwiej je okraść - mówią policjanci z sekcji
      kryminalnej Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. - Niestety, szczególnie
      starsze osoby ulegają takiej presji, nie potrafią zachować się asertywnie.
      Metoda "na ciocię" jest nowa, nie wykluczamy, że poszkodowanych jest wielu, ale
      wstydzili się nam o tym zgłosić. (MADE)
















      http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.09/Krakow/22/22.html
      BYŁ NATARCZYWY. Przy wejściu do kościoła Mariackiego funkcjonariusze Straży
      Miejskiej zainteresowali się mężczyzną, który żebrał w sposób natarczywy.
      Ponieważ odmówił on okazania dokumentów i próbował uciec, został doprowadzony
      do radiowozu i przewieziony na posterunek policji, gdzie zostały podjęte dalsze
      czynności.











      http://krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/399841.html
      Gang wpadł w sieci

      Czwartek, 9 września 2004r.

      Dziesięć osób wchodzących w skład narkotykowego gangu, zatrzymali we wtorek
      funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego i policjanci z Krakowa. To jedna z
      groźniejszych tego typu grup w kraju, powiązana najprawdopodobniej z ośrodkami
      handlu narkotykami w Holandii
      • stalynick cd 12.09.04, 13:02

        krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/399841.html
        Gang wpadł w sieci

        Czwartek, 9 września 2004r.

        Dziesięć osób wchodzących w skład narkotykowego gangu, zatrzymali we wtorek
        funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego i policjanci z Krakowa. To jedna z
        groźniejszych tego typu grup w kraju, powiązana najprawdopodobniej z ośrodkami
        handlu narkotykami w Holandii.



        W ręce policji wpadła dokumentacja księgowa szajki a członek gangu prowadzący
        zapiski - najprawdopodobniej księgowy grupy, został zatrzymany, gdy próbował w
        popłochu ukryć papiery.

        Inne zatrzymania miały także spektakularny charakter. Jeden z przywódców szajki
        próbował schronić się u sąsiada, trzej inni, najprawdopodobniej przekonani, że
        udało im się zgubić ślad, ukryli się w podkrakowskiej willi, należącej do
        członków rodziny jednego z nich. Kolejny członek gangu został zatrzymany w
        drodze, podczas pozornie rutynowej kontroli drogowej zainscenizowanej przy
        współpracy policjantów z Krakowa i z Brzeska.

        - Wtorkowa akcja była efektem blisko rocznej pracy operacyjnej policjantów i
        prokuratury Kraków-Krowodrza - informuje Katarzyna Cisło z zespołu prasowego
        Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. - Wcześniej w ręce policji wpadło
        kilku dilerów-detalistów i wreszcie przyszła kolej na jednoczesne zatrzymanie
        osób, które podejrzewane są o przewodzenie gangowi.

        Zatrzymani, mieszkańcy Krakowa w wieku od 20-40 lat, w większości notowani. W
        przeszukanych pomieszczeniach i przy zatrzymanych policja znalazła 2 pistolety,
        fałszywe paszporty, 44 tys. tabletek ecstasy wartości ok. 1,5 mln zł
        (prawdopodobnie przemyconych z Holandii) oraz znaczne ilości amfetaminy i
        haszyszu.

        Oprócz zarzutów związanych z narkotykami i posiadaniem broni, dwóm osobom
        zostaną przedstawione zarzuty kierowania grupą przestępczą, co jest zagrożone
        karą do 8 lat więzienia a pozostałym członkom gangu zarzut udziału w zbrojnej
        grupie przestępczej za co grożą 3 lata...














        No tak. Skoro jest tak niebezpiecznie - to strach kiedy dziecko samo do domu
        wraca z takiej szkoły... (po drodze nie ma krat oddzielających je od....?)



        miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2276078.html
        Klasa za kratą



        Joanna Jałowiec 08-09-2004 , ostatnia aktualizacja 09-09-2004 10:53

        Dyrekcja SP nr 1 w Krakowie postanowiła zadbać o bezpieczeństwo swoich uczniów,
        zamykając przejście do klas żelazną kratą. Pomysł wywołał oburzenie rodziców, a
        sprawą zainteresowało się kuratorium.

        Ciężka, odsuwana na bok krata znajduje się półpiętrze budynku. Oddziela hol
        prowadzący do sal lekcyjnych od pozostałej części szkoły. Woźna otwiera ją
        tylko w czasie przerw. Jeśli do budynku chcą wejść postronne osoby lub rodzice,
        muszą wpisać swoje dane i cel wizyty w specjalnym zeszycie. Zamykana na haczyk
        krata ma chronić dzieci, ale rodzice skarżą się, że utrudnia wszystkim życie i
        jest... niebezpieczna.

        Szturm na pręty

        - W czwartek odprowadziłem dziecko do szkoły. Wybiła ósma, zadzwonił dzwonek, a
        krata dalej zamknięta - relacjonuje nasz czytelnik. - Na korytarzu zator,
        starsze dzieci popychają młodsze, przecież któreś z nich mogło złamać rękę -
        denerwuje się. Przez korek na korytarzu lekcje zaczęły się z 15-minutowym
        opóźnieniem. Boję się, co się stanie, jak w szkole wybuchnie pożar. Przecież
        dzieci się stratują!

        Mama czwartoklasistki Kasi opowiada o innej nieprzyjemnej sytuacji. Jej córka
        spóźniła się kilka minut na lekcję. Dziewczynka chciała dołączyć do reszty
        klasy, ale nie wpuszczono jej za kratę, musiała więc czekać na korytarzu do
        następnego dzwonka. - Dziecko zupełnie niepotrzebnie straciło udział w
        zajęciach - mówi kobieta.

        Mamy wyjścia awaryjne

        Po tych incydentach kilka osób zgłosiło swoje uwagi Elżbiecie Migockiej,
        dyrektorce szkoły.

        - Kratę zamykamy, żeby zagwarantować pełne bezpieczeństwo uczniom i mieć lepszą
        kontrolę nad osobami, które odwiedzają szkołę - tłumaczy Migocka. - Budynek
        znajduje się w centrum miasta (przy ul. św Marka), a w dzisiejszych czasach
        trzeba się spodziewać różnych niespodzianek.

        Twierdzi, że dzięki kracie dzieci czują się bezpieczniej. Jak zamierza
        rozwiązać problem tłumów na korytarzu? - Po pierwsze przesunęliśmy rozpoczęcie
        lekcji na różne godziny i teraz na raz przychodzą najwyżej cztery klasy. Po
        drugie, klasy mają wydzielone osobne miejsca na korytarzu, tak by czekając na
        pierwszy dzwonek, nie wchodziły sobie w drogę. Ten korek w czwartek to
        jednorazowe uchybienie, woźna rzeczywiście zbyt późno otworzyła kratę -
        wyjaśnia Migocka. Co ze spóźnieniami? - To zależy od tego, kiedy dziecko
        przyjdzie. Jeśli spóźni się 30 minut, to będzie musiało poczekać ten kwadrans.

        Anna Zdebska, wizytator z kuratorium oświaty, nie słyszała, by w jakiejś innej
        placówce edukacyjnej używano krat. Twierdzi, że wybór zabezpieczeń to decyzja
        dyrekcji. - Dziś będę sprawdzać, jak funkcjonuje "jedynka", oglądniemy też
        kratę i sprawdzimy, czy spełnia wymogi bezpieczeństwa - obiecuje.












        miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2276777.html
        Policyjny parasol nad gimnazjami




        W gimnazjum nr 30 działa już monitoring
        KRZYSZTOF KAROLCZYK / AGENCJA GA




        IAR, lko 09-09-2004 , ostatnia aktualizacja 09-09-2004 13:27

        W prawie 40-stu krakowskich gimnazjach rusza program poprawy bezpieczeństwa. To
        wspólne przedsięwzięcie szkół, policji i władz miasta. Przez najbliższy rok
        wszyscy będą wspólnie pracować nad rozwiązaniem największych problemów danej
        szkoły.

        Na początek w każdym gimnazjum uczniowie dostaną do wypełnienia specjalne,
        anonimowe ankiety.

        - Dzięki temu dowiemy się, co trzeba zmienić w danej szkole - wyjaśnia
        nadkomisarz Tomasz Wachowicz z małopolskiej policji. Nie będzie to wiedza
        oparta o statystyki, ale o rzeczywistość - dodaje. Po analizie ankiet policja i
        władze każdej szkoły mają opracować wspólny plan działania. - Jeśli na przykład
        koło szkoły są ciemne i niebezpieczne miejsce porośnięte krzakami, to
        podejmujemy decyzję, żeby zainstalować tam lampę. Dzięki temu uczniowie
        przestaną się bać tamtędy chodzić - tłumaczy nadkomisarz Tomasz Wachowicz.

        Program poprawy bezpieczeństwa w gimnazjach to kolejna część projektu, który do
        Małopolski wprowadziła holenderska policja. W ubiegłym roku programem objęto
        między innymi miasteczko studenckie AGH. Policja i władze uczelni twierdzą, że
        teraz jest tam znacznie bezpieczniej.
        • scur Re: cd 12.09.04, 17:38
          Wiesz co, ten watek wyglada dosc zalosnie. Rozumiem, ze to Twoja prywatna
          krucjata, ale spojrz prawdzie w oczy: przeciez tu nikt poza Toba nie zaglada.
          Zgadzam sie z tym, ze Nowa HUta ma niezasluzenie opinie miejsca
          niebezpiecznego, ale tak super to tu znowu nie jest. W bialy dzien widzialam,
          jak dwoch gowniarzy (na oko gimnazjum) wyrwalo starszej pani torebke. Na
          osiedlach typu Centrum, takich zamknietych, bardzo latwo jest sie ukryc.
          Z kolei wysoka przestepczosc w centrum K-wa jest latwa do wytlumaczenia -
          przeciez tam mieszkaja najbogatsi,najwiecej tam turystow i pijanych studentow,
          bedacych najlatwiejszym lupem dla rabusia. A u nas w Hucie to nawet nie ma komu
          co ukrasc, bo bida.
          Tak jest w "starej" Nowej Hucie. Od znajomych wiem, ze na "nowych" blokowiskach
          jest bardziej nieprzyjemnie, bo przestrzen zdominowala tam mlodziez bez
          konkretnego zajecia.
          • stalynick Re: cd 12.09.04, 18:34
            Takie wydarzenia, jakie tutaj przytaczam, umykają na codzień mieszkańcom. Po
            prostu widzisz taki artykuł i przerzucasz kartkę dalej (wydaje Ci się on czymś
            normalnym we współczesnym świecie). Poza tym nie chcesz sobie zdawać sprawy z
            pewnych rzeczy. Chcesz czuć że Ciebie to nie dotyczy (tak jest z wieloma
            sprawami w życiu).
            Ale kiedy coś dzieje się w Nowej Hucie - to podkreśla się to dobitnie. Ludzie
            lubią mieć kozła ofiarnego - kogoś o kim można poplotkować i w ten sposób się
            jednoczyć.
            To jest problem.

            Taki wątek jak ten może mieć jeszcze kilka pozytywnych wydźwięków.
            Ludzie będą bardziej ostrożni (świadomi zagrożeń).
            A i politycy będą się starać "zaplusować" niwelując tego typu problemy.

            Potrzebne jest więcej wsparcia w policji i straży miejskiej (które mają dziś
            może 10% skuteczność - wręcz widać że ociągają się kiedy "fucha" jest trudna i
            niebezpieczna).
            Potrzebne są zorganizowane zajęcia dla młodzieży.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 08.10.04, 18:21
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2330857.html

      Zabójstwo na Grzegórzkach



      lko 08-10-2004, ostatnia aktualizacja 08-10-2004 16:07

      Siedemnastoletni chłopiec zginął w czwartek wieczorem w porachunkach
      pseudokibiców. Policjanci około dziesiątej wieczorem odebrali zawiadomienie, że
      na chodniku przy ulicy Szafera leży chłopiec. Ranny, mimo operacji,
      zmarł około północy.

      Przyczyną śmierci były rany zadane nożem. Prowadzone przez policję postępowanie
      wskazuje na porachunki pomiędzy kibicami piłkarskimi. Policja zatrzymała już
      pseudokibica podejrzanego o zadanie śmiertelnego ciosu. Policja nie ujawnia na
      razie szczegółów śledztwa.

      • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 08.10.04, 18:29
        http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.18/Krakow/0305/0305.html
        Groził nożem


        Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście Zachód skierowała do sądu akt
        oskarżenia przeciwko 21-letniemu Krzysztofowi K., któremu zarzuciła kierowanie
        gróźb karalnych pod adresem obywatela algierskiego - z powodu jego
        przynależności narodowej i rasowej.

        Prokuratura ustaliła, że w czerwcu obywatel Algierii został zaczepiony na ul.
        św. Gertrudy przez nieznanego mężczyznę, który żądał papierosa. Pokrzywdzony
        odmówił, wówczas sprawca, wytykając mu pochodzenie, wyjął nóż i "kierując jego
        ostrze w stronę głowy", groził pozbawieniem życia. Znajomi napastnika usiłowali
        go uspokoić. Skuteczna okazała się jednak dopiero interwencja funkcjonariuszy
        Straży Miejskiej. Krzysztof K. przesłuchany w charakterze podejrzanego nie
        przyznał się do winy. Twierdził, że to pokrzywdzony pierwszy wyciągnął nóż.
        Sprawdzając wersję podejrzanego ustalono, że pokrzywdzony posiadał przy sobie
        scyzoryk, ale go nie użył.

        Za stosowanie przemocy lub "groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej
        osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej,
        wyznaniowej" przewidziana jest kara od 3 miesięcy do lat 5. (STRZ)





















        http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2297636.html
        Prokurator żąda dożywocia dla zabójcy sąsiadów


        sid 21-09-2004, ostatnia aktualizacja 21-09-2004 22:25

        Kary dożywotniego więzienia zażądał wczoraj prokurator dla Andrzeja K., który
        zastrzelił dwoje swoich sąsiadów i ranił ich krewną.

        Tragedia rozegrała się trzy lata temu w kamienicy przy ul. Garczyńskiego.
        Andrzej K. czekał na swoje ofiary na klatce schodowej. W ręku miał pistolet. -
        Ciesz się, sk...synu, zrujnowałeś mi życie - krzyknął do swojego sąsiada Artura
        R., który dostał pięć kul. Siedem kul dosięgło po chwili jego żonę Agnieszkę.
        Strzały usłyszał ojciec Artura R., który był w piwnicy. Gdy wyszedł na klatkę,
        ugodziły go trzy następne kule. Przeżyła tylko Agnieszka R. Jest sparaliżowana.

        Tłem dramatu był sąsiedzki spór o mieszkanie. Andrzej K. sięgnął po broń, po
        niekorzystnym dla siebie wyroku sądowym w sporze z sąsiadami. Zdaniem
        prokuratury Andrzej K. od początku chciał zabić, o czym zdaniem oskarżyciela
        świadczy choćby liczba oddanych strzałów. Oskarżony nie przyznał się do zamiaru
        zabójstwa.

        Prokurator zażądał dla niego kary dożywotniego więzienia z zastrzeżeniem, że
        Andrzej K. mógłby ubiegać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po 50 latach.

        Wyrok zapadnie w przyszłym tygodniu.





















        http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.29/Krakow/06/06.html
        Przerwane rozboje w parku Bednarskiego


        Szukanie ofiar


        Czterech sprawców 16 ulicznych napadów w podgórskim parku Bednarskiego, którymi
        kierowała 16-letnia dziewczyna, zatrzymano w trakcie dokonywania kolejnych
        dwóch rozbojów. Ofiarami młodych przestępców zawsze byli uczniowie pierwszych
        klas, znajdujących się w pobliżu dwóch szkół średnich.

        Już kilkanaście dni temu dyrekcje Zespołu Szkół Gastronomicznych i IV LO
        poinformowały policję o zdarzających się napadach na uczniów idących przez
        znajdujący się w pobliżu park Bednarskiego. Skierowano tam policjantów z V
        komisariatu, którzy po paru dniach zatrzymali czwórkę napastników: 16-letnią
        dziewczynę, 17-latka i dwóch 18-latków.

        Sprawcy zawsze działali podobnie - do młodych chłopców spędzających tam czas po
        lekcjach podchodziła dziewczyna, żądała wydania pieniędzy albo cennych
        przedmiotów. Jeżeli ci, mimo kompletnego zaskoczenia, jednak odmawiali, wtedy
        wzywała na pomoc swych kolegów. Ci już nie pytali, ale grozili użyciem noża
        albo rozbitej butelki.

        - Jak już ustaliliśmy cała czwórka ma na swym sumieniu 16 przestępstw, w tym aż
        13 rozbojów - mówi młodszy inspektor Robert Hahn, komendant V komisariatu. - To
        wszystko to efekt ich działania w tym rejonie i to tylko od początku września.
        Z reguły ich łupem padały drobne kwoty pieniędzy, telefony komórkowe oraz
        odzież.

        Inicjująca większość z tych napadów 16-latka trafiła już decyzją sądu do
        schroniska dla nieletnich, a dwaj 18-latkowie do aresztu śledczego.
        Funkcjonariusze sprawdzają obecnie, czy grupa ta nie ma na swym koncie innych
        podobnych przestępstw dokonywanych także w innych rejonach Krakowa.

        Policja obawia się teraz, że po tym jak we wrześniu ofiarami takich bandyckich
        grupek nie tylko na terenie Podgórza stawali się uczniowie pierwszych klas
        gimnazjów i szkół średnich, to samo spotka w październiku młodych ludzi
        rozpoczynających w Krakowie studia. - Co prawda, część z nich, np. 3,5 tys.
        studiujących na AGH, przejdzie odpowiednie szkolenia wiktymologiczne, to samo
        dotyczy także pierwszoroczniaków z Politechniki Krakowskiej, jednak większość z
        przyjezdnych nie wie kompletnie, jak nie stać się ofiarą przestępstwa - uważa
        nadkomisarz Małgorzata Ciesielska, specjalista ds. prewencji kryminalnej w
        Komendzie Miejskiej Policji w Krakowie. - Nie wiedzą, jakich miejsc należy
        unikać, a przy tym zachowują się naiwnie, nierzadko podejmują z takimi
        napastnikami rozmowę, reagują na zaczepki i dają sprawcom szanse na zdobycie
        psychicznej przewagi.














        http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2314109.html
        Są podejrzani w sprawie rozbojów i zabójstwa mieszkańca Podgórza

        Ire 29-09-2004 , ostatnia aktualizacja 29-09-2004 20:41

        Dwaj młodzi mężczyźni spod Krakowa, których dziś aresztowano pod zarzutem
        brutalnych rozbojów na mieszkańcu Podgórza, mogą mieć związek z jego
        tajemniczym zniknięciem i zabójstwem

        Ciało Jacka F. wyłowiono w lipcu z Jeziora Rożnowskiego. Wypłynęło na
        powierzchnię wody, mimo że ręce i nogi miało spętane drutem kolczastym i
        obciążone pustakami. Daleko posunięty rozkład uniemożliwiał początkowo jego
        identyfikację. Dopiero badania DNA ujawniły, że to zwłoki mieszkańca Krakowa,
        który kilka miesięcy wcześniej padł ofiarą brutalnych rozbojów. Mężczyzna
        mieszkał z przyjaciółką i dziećmi w Podgórzu. W marcu pierwszy raz zapukali do
        nich bandyci. Nieświadoma zagrożenia kobieta wpuściła obce osoby, ponieważ
        znały imię i nazwisko Jacka F. W środku przestępcy zażądali pieniędzy, bijąc
        wszystkich domowników. Ponieważ nie otrzymali satysfakcjonującej sumy, zabrali
        m.in. karty bankomatowe i telefon komórkowy.

        W następnych dniach po napadzie Jacek F. dostawał telefoniczne pogróżki z
        żądaniem pieniędzy. Bandyci powtórnie wtargnęli do jego mieszkania, bijąc go i
        łamiąc mu nogę. Odpuścili dopiero, gdy ktoś im doniósł o zawiadomieniu policji
        przez przerażoną kobietę.

        W czerwcu mężczyzna przestał stawiać się na wezwania prokuratury prowadzącej
        śledztwo. Przyjaciółka zapewniała policjantów, że nie wie, gdzie on jest.
        Sądziła, że może ukrywać się przed prześladowcami.

        Prokuratura początkowo ustaliła tylko pasera, który telefonował ze skradzionej
        komórki. Przełomem okazało się wyłowienie ciała zamordowanego mężczyzny.
        Prowadzący śledztwo nie ujawniają, w jaki sposób dotarli w następnych
        tygodniach do sprawców rozbojów. Oprawcami okazali się dwaj mieszkańcy
        podkrakowskich miejscowości, notowani wcześniej przez policję. Młodzi
        mężczyźni, wiedząc, że prasa publikuje ich portrety pamięciowe, rzadko
        opuszczali miejsce swojego zamieszkania. Po zatrzymaniu przyznali się do
        rozbojów, ale zaprzeczyli udziałowi w zabójstwie. Wstępnie ustalono, że
        działali na zlecenie osoby, która znała Jacka F. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy
        się, że mógł to być nawet ktoś z rodziny ofiar napaści. Prokurator Krzysztof
        Urbaniak, szef podgórskiej prokuratury, nie podaje szczegółów śledztwa. - W
        najbliższym czasie powinno dojść do kolejnych zatrzymań - zapowiada.


















        http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2314103.html
        Nowa przychodnia dla uzależnionych studentów w Krakowie

        os 29-09-2004 , ostatnia aktualizacja 29-09-2004 20:39

        W poło
        • stalynick cd 08.10.04, 18:31
          miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2314103.html
          Nowa przychodnia dla uzależnionych studentów w Krakowie

          os 29-09-2004 , ostatnia aktualizacja 29-09-2004 20:39

          W połowie października w Krakowie ruszy Poradnia Chorób Środowiskowych dla
          Studentów. Młodzi ludzie będą mogli leczyć w niej uzależnienia od narkotyków,
          alkoholu, hazardu i komputera.

          Przychodnia będzie działać na terenie Szpitala Uniwersyteckiego przy ul.
          Śniadeckich 16. Student będzie mógł przyjść do niej z ulicy i oddać się pod
          opiekę psychologa, psychiatry, toksykologa. Na razie przychodnia utrzymywana
          będzie ze środków Collegium Medicum UJ. - Mamy jednak nadzieję na zawarcie
          kontraktu na jej prowadzenie z Narodowym Funduszem Zdrowia. Niewykluczone, że
          zbiorowa psychoterapia studentów uzależnionych będzie się odbywała w Kopalni
          Soli w Wieliczce, tak by przez jakiś czas odizolować ich od reszty środowiska -
          poinformował wczoraj prof. Janusz Pach, szef Instytutu Toksykologii Collegium
          Medicum UJ. Motorem powstania przychodni jest program ogólnopolskiej akcji
          antynarkotykowej "Uczelnie wolne do narkotyków", prowadzonej z inicjatywy
          Barbary Labudy, sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP.


















          dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.30/Krakow/11/11.html
          Pokłócili się o rower


          Za zabójstwo odpowie przed krakowskim Sądem Okręgowym 46-letni Eugeniusz J.
          Grozi mu kara od 8 lat do dożywotniego więzienia.

          Do zabójstwa doszło w grudniu ubiegłego roku na terenie posesji przy ul.
          Chełmońskiego. Według prokuratury Eugeniusz J., działając z zamiarem
          pozbawienia życia Mariana K., zadał mu kilka ciosów krzesłem, powodując
          rozległe obrażenia głowy, żeber i nerek. Do zabójstwa doszło na tle sporu.
          Eugeniusz miał zarzucić koledze Marianowi K., że ten skradł mu rower. Oskarżony
          o zabójstwo nie przyznał się do winy. W wyjaśnieniach złożonych w prokuraturze
          stwierdził, że tego dnia nie wychodził z domu.


















          dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.05/Krakow/c03/c03.html
          Trzeci wyrok


          Za pierwszym razem został uniewinniony


          Na 15 lat więzienia skazał krakowski Sąd Apelacyjny 35-letniego Piotra P.,
          złapanego przez policję podczas przewożenia, ukrytych w dywanie, zwłok
          mężczyzny. Wyrok jest prawomocny. Sprawa toczyła się przed sądem trzy razy.

          Do zabójstwa doszło w październiku 1996 roku w kamienicy przy ul. Gazowej 11 w
          Krakowie. Policja dowiedziała się o zbrodni po telefonie jednej z osób, która
          widziała czterech mężczyzn, usiłujących upchać w bagażniku mercedesa zawinięte
          w dywan ciało. Wszystkich mężczyzn aresztowano w kilka minut od zdarzenia.
          Prokuratura ustaliła, że zabójcą jest 35-letni Piotr. P., który był winien
          Jerzemu D. około 5 tys. zł. Pozostałym aresztowanym - 43-letniemu Ignacemu N.
          oraz 32- Markowi G. prokuratura postawiła zarzut pomocnictwa w zbrodni. Sprawa
          czwartego z zatrzymanych wyłączona została do odrębnego rozpoznania. W lipcu
          1998 roku rozpoczął się przed krakowskim sądem proces, który zakończył się
          skazaniem Ignacego N. na 3 lata więzienia, zaś Marka G. na 2 lata więzienia.
          Piotr P., na którym ciążył zarzut zabójstwa, został uniewinniony. Sąd uznał, że
          nie można jednoznacznie stwierdzić, który z mężczyzn naprawdę dokonał zbrodni.
          Sąd Apelacyjny skierował sprawę do ponownego rozpoznania. W kolejnym procesie
          Piotrowi P. wymierzono karę 15 więzienia. Natomiast Ignacy N. oraz Marek G.
          skazani zostali na kary 3 i 2 lat więzienia. Według sądu motywem zbrodni był
          niespłacony przez Piotra P. dług, zaciągnięty u Jerzego D. na prowadzenie
          lokalu rozrywkowego. Tymczasem Sąd Apelacyjny uchylił wyrok skazujący Piotra P.
          i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Według sądu proces opierał się na
          poszlakach, które nie zostały drobiazgowo zanalizowane. Wyroki dwóch
          oskarżonych o pomocnictwo mężczyzn: 43-letniego Ignacego N. oraz 31- Marka G.
          zostały utrzymane w mocy. Tak więc na ławie oskarżonych w ponownym procesie
          zasiadł już tylko Piotr P. Sąd Okręgowy w Krakowie w lutym tego roku skazał go
          na karę 25 lat więzienia. Sąd Apelacyjny w Krakowie złagodził karę do 15 lat
          więzienia. Wyrok jest prawomocny. (STRZ)

















          dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.06/Krakow/20/20.html
          15-LETNI ROZBÓJNIK. Policjanci z sekcji ds. nieletnich z VI komisariatu
          zatrzymali na gorącym uczynku, podczas zasadzki, 15-latka, który od dłuższego
          czasu terroryzował młodszych kolegów. Chłopak działał na osiedlu Kozłówek. Tam
          zaczajał się na idące samotnie dzieci, zaczepiał je, groził im i czasem bił.
          Kradł zazwyczaj telefony komórkowe oraz pieniądze (ek)
















          dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.07/Krakow/e1/e1.html
          WYKORZYSTAŁ ZASŁABNIĘCIE. Policja wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie
          47-letniego mężczyzny, podejrzanego o kradzież telewizora i pieniędzy z
          mieszkania na os. Kurdwanów. Podejrzany dostał się tam z pomocą kluczy,
          skradzionych właścicielowi chwilę wcześniej na ulicy. Wyciągnął mu je z
          kieszeni, gdy ten zasłabł. W chwili gdy załoga karetki udzielała pomocy
          starszemu panu i transportowała go do szpitala, złodziej "obrabiał" jego
          mieszkanie. Po zatrzymaniu okazało się, że już wielokrotnie był notowany za
          podobne przestępstwa. (ek)
Pełna wersja